09.12.03, 23:05
Osoby cierpiace na przewlekly bol, tak ja my, traca w koncu energie i
zaczynaja "nie wydalac" w codziennych obowiazkach..'

Po moich atakach migreny --
-a przypominam ze w "sklad" ataku wchodzi prodrom czyli przed bolem, sam bol
i PO BOLU czyli postdrom-
Obserwuj wątek
    • marialudwika Re: Marazm... 09.12.03, 23:22
      Dzieki Venus,ze o tym napisalas.Czasem zastanawiam sie czy cierpie na jakies
      chorobliwe lenistwo,zespol chronicznego zmeczenia..czy juz nie wiem co!!!
      W dodatku dzien jest niepodobny do dnia,sa wzloty/przewaznie pare dni przed
      migrena/a potem kompletny dolek!!Najchetniej weszlabym do szafy i nikogo i nic
      nie widziala i nic nie musiala..W takie dni dochodzi jeszcze poczucie winy,ze
      powinnam to i tamto a nie moge sie zmusic by to wykonac.Okropnosc.Wlasnie dzis
      byl jednym z takich zlych dni i chyba sie sprawa wyjasnia bo mam okropna
      migrene,a co gorsza imigran wogole mi nie pomogl!Dobrze,ze juz wieczor..
      POzdrawiam
      tara
      • miss_dronio Re: Marazm... 10.12.03, 22:48
        oj znamy to znamy......i jeszcze wieczne zmeczenie i niewyspanie.....:)
    • venus22 Re: Marazm... 11.12.03, 01:00
      wlasnie, i to poczucie bezsilnosci i zlosci na te chorobe.
      Juz trzy dni wybieram sie na zakupy swiateczne - i -
      nie chce mi sie...
      nie mam ani sily ani spiritu.
      Venus
    • sabba podepne sie pod ten watek 11.12.03, 15:52
      bo nie chce znow jojczyc na nowym watku...ale boli mnie dzis upierdliwie. Aty
      le planow na dzis. Nauka. Kolezanka przyjdzie z dzieckiem, ma byc milo i
      cwierkajaco. Musze sie zaprzyjaznic z dzieckiem bo mam jutro go do lozka
      polozyc. W tym momencie mam to w nosie, chce tylko spac! A dzien zaczal sie tak
      pieknie....
      Przepraszam. Ale ja tak sobie tylko jojcze w kacie...
      • marialudwika Re: podepne sie pod ten watek 11.12.03, 16:39
        Znam "ten bol"..w sobote mam tu dzieci meza i wnuczke a w zwiazku ze zmiana
        pogody mam nieludzki bol glowy,stresuje sie wiec czy mi przejdzie??A tu trzeba
        zabawic rozmowa,podac jesc,miec "na oku" pieski/suka jest chorobliwie zazdrosna
        a dziecko uwielbia zwierzaki.../,byc usmiechnieta etc..
        Karty swiateczne beda musialy sie chyba same napisac,oby do wieczora dzis
        dotrwac!!Jest wichura,mgla,deszcz i zimno..wszystko co powoduje eskalacje
        bolu.Sorki,ze Was zanudzam!Zycza Wam BEZ!!!!!
        tara
    • donjuan Re: Marazm... 12.12.03, 08:02
      Dziewczyny , pociesze was . I ja doznawalem stanow przez was opisywanych i to
      przez dlugie lata . Towarzyszylo temu poczucie nizszej wartosci biologicznej ,
      intelektualnej , emocjonalnej , stany wewnetrznego napiecia , leku , agresji ,
      zawisci i inne uczucia typu negatywnych mobilizujace mnie do walki o miejsce w
      hierarchii zawodowej i statusu materialnego . Z biegiem czasu i nabierania
      doswiadczen zyciowych stwierdzilem , ze powinienem zrezygnowac ze zbyt
      ambitnych celow zyciowych ponad swoje mozliwosci , co zaowocowalo stopniowym
      ustepowaniem tych przykrych stanow emocjonalnych i pojawieniem sie poczucia
      wewnetrznego spokoju i filozoficznej refleksji nad sensem zycia . Powrocily
      takze sprawnosci intelektualne , wytrzymalosc fizyczna , pamiec , ustapilo
      poczucie nizszosci , a na miejsce zawisci i leku pojawila sie zyczliwosc i
      wyrozumialosc . I czuje sie o wiele lepiej niz przed laty . Sadze ze caly ten
      proces przeze mnie obserwowany jest dosc typowy dla rozwoju ludzkiej osobowosci
      i dlatego radze wam miec nadzieje i nie lekac sie .
    • medea5 Re: Marazm... 12.12.03, 10:47
      Mam dość od dawna. Ból potrafi wyrwać mnie z życia na 24 h. Potem pojawia się
      chęć odpoczynku, bo po każdym ataku czuję się tak potwornie zmęczona. Nie mam
      siły zajmować się domem, pracować.
      Od pewnego czasu postanowiłam się zbuntować. Chodzę do lekarza, zażywam leki,
      piszę dzienniczek ataków, w którym wyodrębniły się pewne prawidłowości więc
      mam możliwość zaplanowania sobie zajęć i postanowiłam, że już się nie dam. Mam
      świadomość, że tej choroby się nie da wyleczyć, ale można ją poskromić.
      Ciekawa jestem czy mi się uda. Bo nawet najlepsze chęci i nastawienie potrafią
      zniknąć po kilkunastogodzinnym bólu głowy.

      Pozdrawiam
      medea
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka