Dodaj do ulubionych

wielkanoc i śmierć

12.04.04, 18:54
wiadomość o śmierci darii trafankowskiej i jacka kaczmarskiego dopadła mnie
na wsi zakopanej na wschodzie polski. prawie na ukrainie.
dzień wcześniej a może dwa dni oglądałam serial na dobre i na złe i myśląc że
jest coraz nudniejszy skonstatowałam że trafankowska ma krótkie włosy. więc
pewnie już po chemioterapii i wróciła. znaczy że zdrowa... a tu wprost
przeciwnie.
z kaczmarskim historia trochę inna. noc przed wyjazdem ściągnęłam z
internetu 'sen katarzyny II', wreszcie mi się udało. słuchałam na okrągło
przez może godzinę tego kawałka, siedząc na fotelu i gapiac się w ścianę z
uśmiechem. i obiecałam sobie że wreszcie znajdę czas na głębsze zapoznanie
się z jego twórczością.
trochę się spóźniłam. teraz pozersko wdusiłam w sygnaturkę kawałek tekstu. na
przekór - wesołego. mury są za bardzo patetyczne.
ojciec pokazał mi, bo pojechałam z ojcem, bobrowe żeremie tuż koło naszego
domu, jakieś 30 minut przedzierania przez las. dzicz o której nie miałam
pojęcia. cztery dni w dresie, bez mazurków i jajek, i do nikogo nie musiałam
się odzywać. mieszały się wesołe myśli ze smutnymi. śmierć i wiosna. koło
mojego łóżka zagnieździł się pająk. normalnie z wrzaskiem bym go zatłukła
kapciem, niech pada deszcz. w zaistniałych okolicznościach wrzucałam mu do
sieci złotooki i myślałam że będzie miał niestrawność z przejedzenia.
ojciec mówi na złotooki 'muchy-nylonówki'. po zimie nie odzyskały jeszcze
zielonego koloru. były brązowo-anemiczne.
gdybym znalazła na ulicy dziesięć tysięcy, wyjechałabym tam na zawsze. obok
naszego domku jest do sprzedania opuszczone gospodarstwo.
gdybym znalazła te pieniądze jeszcze w tym roku, byłoby dobrze, bo tam już
płot leży na ziemi, trzeba by go dźwignąć. i wyburzyć stodołę albo naprawić
jej dach.
Obserwuj wątek
    • klle Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 20:28
      soczewica napisała:

      >wiadomość o śmierci darii trafankowskiej i jacka kaczmarskiego

      przykre to jest niestety...

      a wschód polski to nie ukraina - wypraszam sobie

      a jak znajdziesz te pieniadze to może będziemy niedaleko...
      • soczewica Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 20:38
        klle napisał:


        > przykre to jest niestety...
        > a wschód polski to nie ukraina - wypraszam sobie

        jak to nie!
        15 kilometrów od hrebennego. ladnie zaciongajo!

        > a jak znajdziesz te pieniadze to może będziemy niedaleko...
        • soczewica ps 12.04.04, 20:42
          soczewica napisała:

          > > a jak znajdziesz te pieniadze to może będziemy niedaleko...

          :)
          zaproszę cię kiedyś na moją maziarnię :)
          kurza melodia, mam wszelkie dane żeby na starość zdziwaczeć i szwendać się po
          lesie w gumiakach. jak tylko wymyślę jakieś źródło dochodów pozwalające zyć TAM
          w miarę godnie, to już mnie w krakowie nie zobaczycie.
          rozważam postrzelenie się ewentualnie obcięcie kilku palców, może będzie z tego
          jakaś renta? a to już coś.
          będę straszyć w parku krajobrazowym puszczy solskiej.
          • klle Re: ps 12.04.04, 20:57
            chętnię przyjadę... jak się uda...
          • dwiesciepompka Re: ps 18.04.04, 17:13
            Rente z tytulu utraty palca mozesz uzyskac tylko bedac pracownikiem
            fizycznym.Jak sądze w Twoim przypadku nie wchodzi to w rachube.Gdy jestes
            pracownikiem umyslowym:) brak palca nie uniemozliwia Ci trwale wykonywania
            pracy.
        • klle Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 20:59
          piękna okolica mało zdeptana
          nie miałem jeszcze okazji zobaczyć...
        • ralston Re: wielkanoc i śmierć 14.04.04, 17:03
          soczewica napisała:

          > klle napisał:
          >
          >
          > > przykre to jest niestety...
          > > a wschód polski to nie ukraina - wypraszam sobie
          >
          > jak to nie!
          > 15 kilometrów od hrebennego. ladnie zaciongajo!
          >

          Bobrowałem Ci ja w tamtych okolicach latoś łońskiego roku. Do tej pory moim
          ulubionym terenem było Pogórze Przemyskie, ale na Roztoczu i Pobużu wcale nie
          mniej dziko. Przepiękna kraina - miejsca zapomniane przez Boga i ludzi -
          prawdziwa cisza i spokój, jakich gdzie indziej znaleźć ciężko. I te urokliwe
          drewniane cerkiewki w krajobrazie każdej niemal wsi. Tyle lat przetrwały a
          teraz - już na naszych oczach mogą zniknąć, bo wiele z nich poniszczonych chyli
          się ku upadkowi. Już się nie mogę doczekać kiedy znów będę mógł penetrować na
          nowo tamte tereny - ale pewnie przyjdzie do czerwca poczekać...
    • julla Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 20:58
      A mieliśmy z mężem jechać w słowackie góry, ale w Wielki Piątek zmarł nasz
      ulubiony wujek- na raka...I straciliśmy ochotę na wyjazd. Wielkanoc spedziliśmy
      z rodziną, pierwszy raz jak jestesmy małżeństwem, bo zawsze nas nosiło po
      świecie.
      Smutno było bardzo, na dodatek deszcz lał ciurkiem przez cały dzień.
      A dzisiaj pojechalismy rowerowo do rezerwatu z leśnymi stawami. Rany, ile tam
      ptaków, a wrzask i harmider okrutny!! Życia nic nie zmoże!
      • soczewica Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 21:03
        julla napisała:

        > A dzisiaj pojechalismy rowerowo do rezerwatu z leśnymi stawami. Rany, ile tam
        > ptaków, a wrzask i harmider okrutny!! Życia nic nie zmoże!

        a my z ojcem i psami na piechotkę do miejsca gdzie żeremie. cisza i spokój.
        odżyłam. oby starczyło na jak najdużej, bo jak pomyslę o tym że od czwartku na
        nowo tramwajami i w spalinach, to mam ochotę odciagnąć parę zawleczek i
        KABOOOM!!!
        nie cierpię krakowa
        nie znoszę tłumów
        przeraża mnie cywilizacja
        całe życie mogę się myć w misce.
        • klle Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 21:07
          cywilizacja osiągnęła chyba apogeum...
          i człowieka do natury ciągnie...
          • julla Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 21:26
            Śląsk jest tak przeludniony, że trzeba bardzo się nabiedzić, żeby znaleźć jakąś
            cichą i odludną "naturę". A ludzie wciąż penetrują i odkrywają miejsca gdzie
            jeszcze niedawno słychac było tylko jak liście rosną i ptaki przelatują.
            Wszystkie takie enklawy wywęszą. Nagle przyjeżdżają tam samochodami, wytaczają
            grille, nastawiają radio i siedzą sobie nawzajem na głowie wrzeszcząc na dzieci.
            I to mnie przeraża coraz bardziej. I jeszcze jedno: czasem jest wielka, pusta
            łaką, kilka hektarów, układam się z kocykiem a nadjeżdża jakaś wrzeszcząca
            rodzinka i ustawia się AKURAT i DOKŁADNIE dwa metry koło mnie. Co to za
            mechanizm w tych ludziach??
            • klle Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 21:55
              pewnie przyciągasz ludzi...
        • summa Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 21:56
          soczewica napisała:

          > nie cierpię krakowa
          > nie znoszę tłumów
          > przeraża mnie cywilizacja
          > całe życie mogę się myć w misce.

          dlatego fajnie jest mieszkać w niedużym miasteczku, ale nie tak znów daleko od
          dużego miasta. Przyrodę ma się na wyciągnięcie ręki, a i cywilizację w razie
          koniecznej potrzeby niedaleko...
          • soczewica Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 22:06
            summa napisała:

            > dlatego fajnie jest mieszkać w niedużym miasteczku, ale nie tak znów daleko
            od
            > dużego miasta. Przyrodę ma się na wyciągnięcie ręki, a i cywilizację w razie
            > koniecznej potrzeby niedaleko...

            a właśnie że daleko summo miła :) jak najdalej.
            przejeżdżając obok twego miasta już czułam na czole oddech cywilizacji.
            chapnęło mnie zdziwko. myślałam że to mój ojciec jest odludkiem, ale gdzie tam.
            przebijam go stukrotnie.
            TAM jedzie się mijając pgr'y i cerkwie poprzerabiana na kościoły, albo
            współegzystujące, albo opuszczone. i osady po kilka domów.
            nie chodzi mi tylko o ten cały romantyzm w otoczce, nie nie. doskonale wiem że
            tam są cholerne gzy (zwane lokalnie ślepakami), meszki, komary, jest tylko
            elektryka i 3 kanały w telewizorze jaki przywiózł starszy.
            ale jest ciiiiszaaa...
            nawet nie ma drogi dojazdowej. to nie wieś, tylko kolonia leśna parę kilometrów
            od wsi. dzisiaj na odjezdnym widziałam jastrzębia. wczoraj sarnę za domem i
            bobki na łące ;-) bez hipokryzji - byłoby wspaniale podłączyć tam internet, nie
            przeczę, nie chodzi o całkowitą ucieczkę od informacji.
            kto wie, może kiedyś się uda.
            • klle Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 22:23
              powinnaś zobaczyć moje miasto z góry same drzewa i nieliczne domki
              a jadonc do pracy rano lub wieczorem to parę stadek sarenek mijam...
            • summa Re: wielkanoc i śmierć 12.04.04, 22:36
              no tak, na całkowitą dzicz to ja juz jestem nieco za wygodna...
              ale z okien mojego mieszkania widuję czasem stadko saren, pies na spacerze
              płoszy bażanty, na niebie kołują myszołowy, a teraz codziennie rano wściekle
              drą się skowronki... a to wszystko o 3 minuty drogi od mojego bloku :)
    • triss_merigold6 Re: wielkanoc i śmierć 15.04.04, 20:53
      Roztocze jest przepiękne, byłam tam jesienią i przyznam, że rozglądałam się za
      kawałkiem ziemi. Opcję na wiek średni i późniejszy mam taką żeby spłynąć jak
      najdalej od cywilizacji, dojeżdżać na dwa dni w tygodniu uczyć w jakiejś szkole
      wyższej (w sumie wszystko jedno prywatnej czy państwowej, z doktoratem zawsze
      coś znajdę) i na kawałku łąki trzymać parę hucułów na rajdy.
      Twórczość Kaczmarskiego znam z czasów obozowo-licealnych, "Sen Katarzyny II"
      był obowiązkowo w niemal każdym śpiewniku.:)
      Co do Darii Trafankowskiej... Soczewico, rak trzustki jest nieuleczalny (chyba,
      że weźmiemy pod uwagę kategorię cudów)... moja Mama w lutym zmarła na ten
      nowotwór. To były pierwsze święta bez Niej, byłam z ojcem i z psem u rodziny i
      cieszę się, że nie spędzałam tych dni w domu. Łaziłam z psem po łąkach,
      jeździłam konno, jadłam, spałam i jakoś te święta minęły. Tylko, że nie miałam
      sił na przyjmowanie i składanie życzeń.
    • ernest_linnhoff Re: wielkanoc i śmierć 15.04.04, 23:49
      Nie chce uciekac od cywilizacji. Moze dlatego ze z reguly co tydzien bywam w
      miejscu gdzie jest i las, i bagienko, i "oczko" wodne. Czasami wracajac o
      zmroku na drodze mozna spotkac dzika, a na polach sarny. Taki "azyl" mam 18 km
      od miejsca mego zamieszkania. Inny swiat - gdy wylegujac sie w trawie mozna
      obserwowac "umorusane" dzieci ciagnace ze soba chrust ;-) Tam nabieram pokory
      do zycia. Ale nie bylbym szczesliwym mieszkajac tam "na stale".
      Jednakze, gdy juz nic nie bede musial robic - kiedys wyniose sie w gory.
      Wczesniej myslalem ze fajnie byloby pomieszkiwac w roznych miejscach przez
      jakis czas, ale pomysl zarzucilem podejrzewajac ze z wiekiem zrobie sie
      niemozliwie sentymentalny i teskniacy do opuszczanych miejsc ;-)
      Uwolniony od wiezow zycia codziennego o ile Opatrznosc pozwoli bede tam zyl w
      towarzystwie zony, zapraszajac przyjaciol, znajomych na rozmowy, zabawe i
      smiech...
    • reniatoja nie cytujac calosci 17.04.04, 19:23
      Chcialam tylko powiedziec, Soczewico, ze bardzo fajnie napisalas tego
      pierwszego posta. Milo sie czyta.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka