klle 01.05.05, 18:28 wracając nocą do chaty widzę biegające myszy, czy to już koniec? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mha1 Re: myszy... 01.05.05, 23:59 > wracając nocą do chaty widzę biegające myszy, czy to już koniec? o ile to nie są białe myszy, to nie masz się czego bać ;) Odpowiedz Link
ernest_linnhoff Re: myszy... 02.05.05, 19:46 To nie koniec. Mi na ten przyklad myszka komputerowa wyjada ser z kanapki. Pozniej mam problem, bo myszka jest balagniara i obrywa mi sie od zony ze to ja tak krusze.... a to ta myszka "trzodzi".... ;-) Odpowiedz Link
klle Re: myszy... 02.05.05, 22:54 koniec będzie tylko dorwę tą skubaną kocicę !!! okazało się, że znosi do domu żywe myszy i to jeszcze jest zadowolona skubana jedna!!! Odpowiedz Link
kohol Re: myszy... 04.05.05, 11:02 Hehe, może sugeruje Ci, że za dużo zaglądasz do butelki? Po barze w barze idą dwie myszy, a barman mówi do nich: - Tego pana jeszcze nie ma. :D Odpowiedz Link
klle Re: myszy... 04.05.05, 20:05 była by to za prosta odpowiedz! a kot się obraził i nawiał! Odpowiedz Link
m.malone Re: myszy... 05.05.05, 02:58 klle napisał: > a kot się obraził i nawiał! I bardzo słusznie! Ona chciała pokazać, że jest łowna kocica, więc nałapała myszy, a że ma dobre serduszko, to ich nie wydusiła. No i co ją za to spotyka??? ja bym się chyba tez obraził na jej miejscu:) Odpowiedz Link
m.malone Re: myszy... 07.05.05, 01:12 klle napisał: > jedna kocica szurnięta styknie! > Ale...wspólnie narobią Ci tyle małych kocurków, że ani jednej myszki nie uświadczysz. No i pić będzie mozna spokojnie:D Odpowiedz Link
klle Re: myszy... 07.05.05, 09:01 tylko, że to kocica po sterylizacji... miała być spokojniejsza i trzymać się domu, a tu jeszcze gorzej! Odpowiedz Link
sajgonetka Re: myszy... 12.05.05, 12:58 a te myszy to jakiego koloru? bo jak szare, to ok.. nic sie nie dzieje. trzeba kota wpuscic.. a jak biale... to sytuacja jest powazna, bo potem juz moze byc tylko gorzej: rozowe slonie i zielone fortepiany... Odpowiedz Link
mariusz_d1 Re: myszy... 10.06.05, 15:05 No nie wiem czy białe to taka poważna sprawa. Wieki temu (wczesny ogólniak) wchodzę wieczorem do kuchni ( akurat sam byłem w domu - rodzice i siostra gdzieś wybyli), zapalam światło i widzę białą myszkę chowającą się za szafkę. W pierwszej chwili konsternacja, człowiek słyszy, że różne rzeczy widzi sie po pijaku ale w moim wieku wtedy - niewinne chłopię byłem. Wziąłem się w garść - kilkanaście minut wywabiania myszy zróżnymi smakołykami i myszka do słoika. Nastepnego dnia kazało się, że córka sąsiadki piętro wyzej miałą myszkę i myszka zginęła. Bestia przecisnęła sie przez otwory w podłodze obok pionu CO. Ale białe myszki na trzeżwo widziałem :))))) Odpowiedz Link
klle Re: myszy... 12.06.05, 00:06 mariusz_d1 napisał: > Ale białe myszki na trzeżwo widziałem :))))) > to faktycznie Ci się udało! Odpowiedz Link
skuule Re: myszy... 23.06.05, 14:05 klle - jak to już nie masz wodnego kota? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=17029033&a=22389703 Odpowiedz Link