kartka.m
15.01.04, 16:15
Nie kieruje mną ciekawość,czy podsycanie panów do licytowania się. Odpowiedzi
na pytania, które zadam są dla mnie bardzo ważne i mają ścisły związek z moim
małżeństwem, dlatego proszę o poważne potraktowanie mojego problemu i szczere
odpowiedzi. Kieruje mną nadzieja,że coś uda mi się zmienić w TEJ sferze
naszego pod każdym innym względem niemal idealnego pożycia. Mąż ma 47 lat, ja
13 mniej, małżeństwem jesteśmy od 2 lat.Wszystko jest ok, jesteśmy uważani za
bardzo dobraną parę i ja też tak uważam, ale w TYCH sprawach bardzo sie od
siebie różnimy. Mężowi wystarcza raz na 3 tygodnie, niemal zawsze z mojej
inicjatywy, dosyć długo,ale bardzo klasycznie. O bardziej wyrafinowanych
formach nie ma mowy.Czy to wynika z różnicy wieku? Czy kiedyś nasze potrzeby
się "spotkają w czasie"? A może to normalne u mężczyzny po 40-ce. Może tyle
mu wystarcza? Nadmienię tylko,że mąż tak w ogóle jest bardzo czuły, często
się przytulamy i chyba żyć bez siebie byśmy nie mogli. Nie wchodzą też w grę
problemy "możności".
Podsuńcie mi proszę co mam o tym myśleć? Próbować zmienić, czy raczej się
dostosować.
Prosze też o darowanie sobie głupich komentarzy.