mammaja 16.02.12, 06:37 No i doczekalismy sie prawdziwej zimy ! Wczoraj zasypalo nas pieknym puchem - moze " w miescie" jakos to odsniezaja, ale na odewsiu bedzie lezal poki nie stopnieje. Pozdrawiam z zaspy! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mammaja Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 16.02.12, 06:47 Ostatnie dwa dni zajęły mi przygotowania do baliku seniorow i seniorit . Niby tylko zgrywałam muzykę i przygotowywalam prezentacje z tekstow do spiewania, ale i tak bylo z tym mnostwo pracy. Ale warto było! Zabawa udala sie swietnie, wyprobowana grupa pań zajęła się przygotowaniem doskonnalego poczęstunku, były występy ( w tym nasz zespol wokalny ), spiewy no i przedewszystkim tance. No nie do białego rana - ale dostateczie dlugo, bo kiedy przyszlam do domu to padlam. Telefon juz ma wlasciwy numer, za oknem coraz jasniej. Ide spac Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 16.02.12, 09:26 O siódmej rano idziesz spać, Mammajko? Wow! U nas żadnego śniegu, jest szaro i momentami deszczowo. Tęsknię do wiosny. Robiłam wczoraj duszoną wołowinę w nowym garnku Le Creuzeta. Udała się wyśmienicie (chyba ), i wydam ją dzisiaj gościom, z kaszą gryczaną i surówką z kiszonej kapusty. Poza zobowiązaniami towarzysko-kulinarnymi jest cisza i spokój, czego i Wam życzę. Odpowiedz Link
krowisia1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 16.02.12, 09:31 U nas dokładnie odwrotnie Kotłuje się niemożebnie. Mam dziwne wrażenie że chyba niedługo eksploduję! Wasz fedorczyk Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 16.02.12, 09:42 Fedo, gdzie jest Twój nick??? Pisałaś do adminów GW? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 16.02.12, 10:08 Napisz do adminów for Gazety, niech odnajdą. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 16.02.12, 12:31 Oj zasypane,zasypane,wczoraj zawieje i zamiecie,dziś leca cięgiem(pis.zam.) płaty śniegu. temperatura na plusiku więc Przyłapałam lodowe stworki ,przyczajone między gałązkami myszkę?? i swietlistego żółwia Żeby nie było tylko szaro-biało i ponuro to klamerki w zimowych czapeczkach tez swój urok mają Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 16.02.12, 23:50 Lablenko - formy lodowe-cudo! U mnie jak u Fed- kołomyja do wypęku... Dziś do roboty trafiłam ok 7.30 - godzinę przed zaplanowanymi spotkaniami, poprawkami itp żeby napisać pisma, skserować testy itp. Pokonuję tor przeszkód budowlanych zwiedzając nieznane mi zakamarki podziemi budynku (prace w głównym holu wykluczają teraz jego użytkowanie...), docieram do swojego pokoju - oczywiście tłum pod drzwiami już się kłębi, telefon dzwoni, papiery się gubią i znikają - normalka ale coś mi nie pasuje w moim dobrze znanym pokoju...jakoś nie mieszczę się między ścianą a biurkiem...no dobra może nie kurczę się jak Fed, ale żeby coś takiego??? I jeszcze nawet jednego pączka nie zjadłam!!!! No nie!!! Wyłażę zza tego cholernego biurka i oglądam je ze wszystkich stron i cóż widzę??? biurko jest odsunięte od ściany o ok 30 cm wydatnie zmniejszając przejście z drugiej strony...ufff ulżyło mi Siadam do pisania - co chwilę ktoś wchodzi więc odwracam się do drzwi, a jak chcę wrócić do pisania to okazuje się, że klawiatury nie ma!!!! Ki czort?! Znowu oglądam biurko i okazuje się, że z przodu ma zrobione pod nóżkami 2-3 cm podpórki więc pochyla się do tyłu i lekki namysł nad klawiaturą powoduje jej zjazd z półeczką pod biurko...no żesz ty w torbę szarpany!!!!! A to był dopiero początek tego pięknego dnia... na koniec którego zostałam zamknięta w swoim pokoju przez system elektroniczny (nie będziemy mieli kluczy do pokoi tylko karty magnetyczne), który zarządził bardzo głośny i przenikliwy alarm połączony z zamknięciem pokoi...Częściowo z ludźmi w środku a częściowo na zewnątrz Szczęśliwie budowlańcy byli jeszcze na miejscu i zostałam uwolniona...nie na długo, bo jeszcze dwa razy mnie zamykało, ale zostałam pouczona, że mam teraz przy drzwiach taki guziczek z namalowanym kluczykiem i jak tak się zrobi należy go użyć i drzwi się otworzą...nie można ich potem zamknąć co prawda, ale cóż to ma znaczenie dla wieczności W kwestiach dnia pączkowego to nieco ich nadużyłam i minę mam podobną do Hrabiego.... Chyba już dość.... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 17.02.12, 09:18 Lablenko, zolw jak zywy, masz dobre oko Bbetko, widze,ze masz prace z programem rozrywkowym , gry ,zabawy i szarady do rozwiazania. Juz Cie widze, wsrod tych wszystkich prac budowlanych jak biegniesz w szpilkach i eleganckim ubraniu, dama wsrod gruzow Nikt wiecej nie pochwalil sie iloscia spozytych paczkow, prosze sie nie ukrywac i nie chowac pod dietami i zakazami Nie pozwolmy umrzec tradycji. Wczoraj bylam na babskim spotkaniu z nadzieja na paczowe obzarstwo, niestety, dostalam tylko torcik czekoladowy, dlatego dzis ,zaraz ,zabieram sie za robienie paczusiow. Rieks chetny do smazenia, juz nie moze sie doczekac. Po poludniu mam dwie babskie wizyty, nie bedzie problemu z nadmiarem i moze nic nie zostanie na jutro Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 17.02.12, 09:50 No proszę oddało mi nick i hasło Lx cudne zdjęcia. Bbetko popłakałam sie ze smiechu! Hrabia jak zwykle. Verbeno zjedz za mnie porcję własnej roboty pączków. Synuś Średni wprawdzie przyniósł do domu, ale ja oczyiście nawet na nie nie spojrzałam. Lece szaleć! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 17.02.12, 10:06 Ooooo, Fedo się odnalazła! Bbetko, nie zazdroszczę warunków pracy. Donoszę, że żadnych pączków ani faworków nie było i nie będzie. U nas szaruga, cztery stopnie na plusie, od czasu do czasu popaduje. Niezbyt przyjemnie. Mam dziś trochę do popisania, jakiś targ (na który baaardzo mi się nie chce iść), trochę do poczytania. Dzień w sumie spokojny. I tego się będę trzymać. Miłego piątku Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 17.02.12, 11:49 Pada snieg. Ogarnia mnie zniechecenie do zimy. Trudno pisać tutaj o swoich nastrojach, kiedy powinnam błysnąć anegdotką lub smiesznotą jaką. Wybaczcie - cóś (zam.) nie błysnę. Pzodrawiam. Fed, widuję cie codziennie na stronie gazety ! Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 17.02.12, 15:59 Verbeno, na prawdę u mnie pączków nie było. Mmko dla pocieszenia ... za tydzień już wiosna hip hip ! Fedorczyka znowu miło witać, chociaż Krowisia też nie była zła A gdzie to ciebie widać na gazecie. Tradycyjnie wcześnie raniutko w piątek wyjechałam sobie popływać a potem pojechałam do Arkadii, w której już nie byłam kopę lat (przepraszam za kopę) i kupiłam sobie sukieneczkę i bluzkę ku pokrzepieniu zimowego ducha i nie obeszło się bez paru łaszków dla tuptusia. Tyle byłoby na teraz. Nie wiem jeszcze co z tym śniegiem dzisiaj będzie ... A jeszcze wczoraj ścieżki były wszyćkie (zam) dokoła "pozamiatane". No i jeszcze dopisek ... uważajcie drogi śliskie, przed moim skrętem do domu kierowca znalazł się na dachu swojego samochodu Odpowiedz Link
ewelina10 Muzyczne 17.02.12, 16:03 Nie znajduję wątku muzycznego, podsyłam jeszcze link do Adele Rolling In The Deep, które bardzo lubię www.youtube.com/watch?v=rYEDA3JcQqw Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 17.02.12, 20:57 O dziwo jakoś w tym roku pączki mi nie smakowały,moze dlatego,że były kupne i poprzedzone smażeniem chruścików vel faworków.Zrobiłysmy 7 pełnych talerzy materiału na chruściki,a po usmazeniu z trudem uchroniłam 1 dla nas na czwartek i 1 dla współtwórczyni,reszta jakos tak szybko zniknęła w naszych paszczach. U mnie, na poznanskiej wśi , nadal biało,choc temperatura dziś powyżej zera, ok+5.Na oknach nowe rolety prezentują sie całkiem przyzwoicie.Ponieważ musielismy zdjąć firany ,to migiem umyliśmy okno(w krótkich rękawkach)i wreszcie okno jest czyste(nie myłam na BN).Jutro przychodzi fachowiec od pieca i coś mi się wydaje,że ok 4 tys będzie mnie ta przyjemność kosztować.Chyba nie obędzie się bez kredytu. Verbeno , wasz holenderski książe walczy o życie,porwała go lawina w Austrii w miejscowości Lech i 20 min był pod śniegiem. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 17.02.12, 23:02 Ewlinko, Adela jest w porżądku, a fryzurę i sukienke ma taka, jak ja kiedy wychodziłam za mąż Co z tym księciem? Musze poszukac informacji ! Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 18.02.12, 00:56 Fed,Krowisia to tez fajny nick.Hrabia uroczy jak zawsze. U nas slicznie i oby tak jeszcze trwala.Nie chce myslec o lecie.Mamy odwrotnie. Mammajko,to ty prawdziwa artystka,ho,ho.Moze kiedys Cie poslysze w oryginale. Co do paczkow to u nas nie ma dobrych,a i w Polsce tzn W warszawie u Bliklego jak bylam ostatnio tez mi nie smakowaly jakies za tluste,a moze ja juz sie odzwyczailam. Teraz sa lepsze/ DADO,napisz prosze gdzie jest ta wspaniala piza.Mama chce sie wybrac i prosila abym sie dowiedziala. pozdrawiam tropikalnie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 18.02.12, 08:38 Też nie wiem gdzie mnie Mm widuje i czy przypadkiem nie powinno mi być wstyd Też nie mam nastroju na anegdoty. Kotłuje się świństwo po mojej rodzinie i wprawia mnie w stan nieprzyjemnej nieważkości który wczoraj objawił się tym, że wyszłam wywalić śmieci w eleganckich rękawiczkach wieczorowych i z torebką. Maćma wykopyrtneła się zimowo i tylko cudowne sztuczne futro kupione blisko 20 lat temu w Paryzu a wygladające jak nówka nieśmigana, amortyzując upadek uratowało ja przed poważniejszymi konsekwencjami. Ale poobijana i potłuczona jest biedactwo solidnie. Le Mężu nie zapłacił kontrahent, mnie dopiero wczoraj (po ponad miesiącu od zdania roboty) wszyscy są mniej lub bardziej chorzy, wkurzenie i z problemami. Tylko ja jeden Lulian zdrowa i na chodzie. Tyle że dookoła nich i ichnich problemów. Nic to i tak mam lepiej niż niektórzy i moje problemy prędzej czy później pójdą się paść. Zaczem tradycyjnie lete z Krowisią i na łyżwy z Wnuczęciem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 18.02.12, 09:01 O kurcze Fedo, rzeczywiście macie pod górkę. Trzymaj się. Tutaj jak zwykle, pogoda taka jak wczoraj, i przedwczoraj, i przedprzedwczoraj, i... Pada deszcz i ma padać cały dzień. Za dwie godziny przychodzi pan krasnoludek, to w tym czasie pójdę na zakupy. Jak skończy, siądę do pisania, muszę trochę odręcznych notatek włożyć w trzewia komputera. Coś też trzeba ugotować, a nie mam pomysłu. Zaraz pobuszuję po wątkach obiadkowych, może mi dadzą natchnienie. Miłej soboty życzę. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 18.02.12, 11:09 I na dodatek jakiś wredny gnom krzywdzi mnie w Necie. Jako ja mge się zalogować tylko raz na dobę Jak mnie wyloguje i próbuję na abarot to mi mówi że złe hasło. I tak od kilku dni. teraz zalogowałam sie u Maćmy czyli z innego IP. U siebie już nie mam jak. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 18.02.12, 11:20 Napisz maila do admminów for Gazety. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 18.02.12, 23:35 Jak tak czlek pomysli ile nerwow kosztuje to "ujadanie" sie z technologia to az sie wierzyc nie chce.U mnie na razie bez problemow,ale co jakis czas tez mam swoje. Rodzinne sprawy bez zmian co juz jest wielkim sukcesem,oby tak dalej. Idziemy na festival artystyczny,a poniewaz ma sie znowu ochlodzic wiec jestem szczesliwa. Jutko,czy mialas okazje odwiedzic japonski sklep?Jestem ciekawa twoich wrazen. Moze uda mi sie zalozyc jedna z moich kurtek. Fed,jak to dobrze ze mamy te nasze Krowisie,Hrabiow i,Bobby i cala nasza czworonozna rodzinke.Coz by czlowiek bez nich zrobil?. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 18.02.12, 23:59 Powędrowałam do weta z Kocikiem, bo bardzi mi sie nie podobał od jakiegos czasu. Nie mial apetytu, tylko leżal i spal. Rzeczywiście ma bardzo złą morfologie, co pan wet od razu po pobraniu zawiózl do analizy i pod wieczor bylismy z powrotem. Dostal trzy zastrzyki i codziennie bedzie je bral przez parędni. Na szczęscie morfologia nie wskazuje na nowotwor i rczej z tego wyjdzie. Jedyny pokarm jaki zjada to zmielona lub drobniutko posiekana surowa wolowinka, więc mu kupilam i karmie tym biedaka. W międzyczasie narada co dalej z Towarzystwem Kullturalntm i mam nadzieję że uda się pociagnąć bez dotychczasoej liderki. Bo jednak działalnośc była dobra i potrzebna. Jest chetna do roboty "młoda krew", co nie często sie zdarza. Będzie dobrze. Fed, przez kilka dni było takie "oni lubią GW" na pierwszej stronie gazety internetowej z twoja podobizna najbardziej interesująca. Oczywiście było to z Facebooka ściągniete. Co tam u Moni ? Kursor mi skacze jak chce, a nie tak jak ja chce. Dobranoc wszystkim Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 19.02.12, 08:11 Łomatkoikrystyno teraz rozumiem. A to mnie zaszczyt kopnął. Bardo współczuję Ci problemów weterynaryjnych. Biedny Kocik, ale będzie dobrze! Foxie masz rację Całe szczęście że je mamy, albo, że one mają nas te cudowne czworonogi i wieloserca. A teraz idę na chwilę na kozetkę a potem rzucam sie w wir dnia, bo roboty mam po pióropusz. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 19.02.12, 11:24 Kocik juz dzisiaj lepszy, z wrzaskiem zciągnąl mnie do kuchni. Czego ostatnio nie robil. Zjadl porcję mieska rosolowego pokrojonego na miazge. Dalej spi. Odwilz i z dachu leci. Poza tym na dzialkach spokoj, wnuki wyjechaly na trzy dni ( z rodizicami). Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 19.02.12, 13:10 Mm kocie twoje mają szczęście Wczoraj na spacerze trudno było się przedostawać przez śnieg, dzisiaj ścieżki są już wydeptane a na dodatek pada deszcz. Widok wędkarzy pośrodku zamarzniętego kanałku wywołuje u mnie ciarki. Czy rzeczywiście to polowanie na rybę jest grą wartą świeczki. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 19.02.12, 13:32 Świeci słońce, i po tygodniach szarugi od razu się od tego poprawia nastrój. Zaraz zrobię sobie jakiś spacer, pogoda aż wyciąga z domu. Niedzielę zaplanowałam leniwie, i tego się będę trzymać. Tym bardziej, że przyszły weekend będzie pod znakiem czyszczenia sof i dywanów, bo wypożyczam specjalną maszynę, więc pewnie się umęczę jak koń na westernie. Fedo, współczuję mamie i Tobie, życzę Macitwej szybkiej rekonwalescencji. Mammajko, fajnie, że kotek dochodzi do siebie, i fajnie, że masz trzy dni "urlopu" od dzieci i wnuków. Ew., już chyba pisałam, ale powtórzę: bardzo się cieszę, że powróciłaś na wirtualne łono. Miłego dnia wszystkim Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 19.02.12, 18:57 U nas szaro,buro i mokro.Cały dzien padał deszcz.Stoją na ziemi wielkie jeziora wody.Teraz przestało padać ,a na moim termometrze zaokiennym +6C. Wczoraj miałam konsultacje w sprawie wymiany pieca gazowego.Facet zupełnie mi się nie podobał ,więc odmówiłam.Sąsiedzi polecili mi swojego , z którego sa zadowoleni.Bedzie za tydzień. Verbeno czy czasami u Ciebie w ogrodzie nie kwitnie już oczar wirginijski?? Mammaju widze,że Twój kocik i moja mama jedzą potrawy tak samo przyrządzane ,czyli drobno siekane Jutko słonce w Paryżu to już wiosnę sygnalizujeW mojej ukochanej Sewilli już w styczniu kwitną drzewka pomaranczowe, wyobrazam sobie jak to miasto pachnie,bo drzewkami sa obsadzone prawie wszystkie ulice. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 19.02.12, 21:24 Lablenko, oczar kwitl juz w styczniu, po wielkich mrozach kwiatuszki wygladaja juz bardzo smetnie, heleborus tez jakis padniety. Dzis dzien leniwy, spedzony na przesiadaniu sie z fotela na kanape. Powinnam wiecej chodzic na spacery ale zimno i szarosc nie zapraszaja do wyjscia, poza tym nie mam samozaparcia i dlatego szukam usprawiedliwienia. Moniu ,odezwij sie Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 00:58 Dzieki za podtrzymywanie na duchu, z Kocikiem jeszcze nie jest calkiem ok, ale mam nadzieje ze bdzie, dzisiaj kolejny zastrzyk, potem pewno bede robic sama. Syn wrocil, synowa jednaj zostala jescze z dziecmi na trzy dni u rodzicow. Wcale jej sie nie dziwie. A mnie brakuje maluchow, ktore wprowadzja promyki radosci do tego szrego swiata. Po dzisiejszym deszczu slisko okrutnie, a tez powinnam wiecej chodzic na spacery ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 09:18 Fakt, o mało sie nie zabiłam wczoraj wieczorem. Spacer odbyłam poślizgiem. Śnieg topnieje. Lecę z Krowisią, potem z Wnuczęciem które ma ferie do C.K. potem ze psmi Maćmy i Krowisią, potem do Opery Kameralnej na "Matrimonium con variacione", potem ze psmi Maćmy, a na zakończenie z Krowisią. Jakoś po drodze muszę skończyć prasowanie, zawadzić o szewca, przygotować coś do zjedzenia dla mamy której nic nie smakuje i wszystko jest kwaśne, tudzież ogarnąc bajzel w mieszkaniu. Miłego tygodnia wszystkim życzę i lecependze. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 10:03 Posłusznie odzywam się Fedoro, czytając Twój rozkład lotów na dziś, zaczynam podejrzewać, że lada moment zostanie Cię połowa. Bo może i zdążysz gdzieś coś wrzucić na ruszt, ale natychmiast to spalisz, jak nie na jednym spacerze, to na szóstym czy dziesiątym. A może to jakieś skomplikowane uzupełnienie diety? A Macitwej sprawnego zdrowienia życzę. U mnie jest ten, no, a - nasrój i w ogóle błe Ale nic to, Baśka. Uściski dla wszystkich. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 09:21 Jutuś powrót dla mnie jest chyba trudniejszy czy początek. Śliczne słonko i czuć byłoby wiosnę w powietrzu, gdyby nie te roztopy, i błota pośnieżne. A u nas na wsi jeszcze biało. Trzeba odkręcić tablice od pojazdów bo zaraz jadę po odbiór dokumentów. Baa jeszcze przede mną dokonanie zmian w innych różnych urzędach. Ileż to czasu trzeba poświęcić na taką jedną malutką zmianę nazwy ulicy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 10:11 Ale dałaś radę, Ew.! U nas niebieskie niebo, słońce wali po oczach, ale ochłodziło się: teraz jest 0 C, w nocy było -2 C, a maksymalnie ma dojść dziś do +4C. Dzisiejsza noc ma być ostatnia na minusie, potem galopujące ocieplenie. W czwartek ma być 12/8 na plusie. Może wiosna już idzie? Mam dziś dzień poniedziałkowych upierdliwości: długi spacer do sklepu, żeby oddać nieodpowiednie kable; zanieść do biura kablówki dekoder do wymiany, no i późnym popołudniem spotkanie z ekspertem ubezpieczyciela sąsiadów z dołu, którym jakaś rura u mnie zalała mieszkanie. Mało będę mieć czasu dla siebie. No, ale pocieszam się, że to i tak nic w porównaniu do np. Fedo. Miłego dnia życzę Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 11:54 Od rana dopadła nas bardzo smutna wiadomośc. Wczoraj o 21:00 odszedł od nas nasz Wspaniały Przyjaciel, uważam,że to niesprawiedliwe i wiem wiem ,że głupie takie uważanie,ale uważam i już Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 13:35 Współczuję, Lx Ściskam Cię mocno. Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 13:38 To bardzo smutne gdy odchodzą od nas Osoby, które chcielibyśmy zatrzymać na zawsze...Trzymaj się cieplutko Lablenko - o tyle o ile to możliwe... Ja idę pomarudzić na kozetkę, bo mam wszystkiego wyżej kokardy... Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 14:46 Serdecznie wspolczuje LX... Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 23:23 Ja tez wspolczuje Lx - ciagle ktos odchodzi, niestety ! I tez czesto mam wrazenie ze nie ci co powinni Ale juz nie bede opisywac dzisiejszych zdarzen.Moze jutro. Lece na twarz ! Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 20.02.12, 23:26 Lx, bardzo mi przykro... Moniu, oderwij się od tego dołka! Trzymam kciuki! Za mną tydzień extremalny, Mama nabawiła się paskudnego ropnia na zaniedbanym halluksie, w związku z tym przestała być mobilna, a "służba" zdrowia(?) oferowała jedynie kolejkę po skierowanie na skierowanie (ca. 1 miesiąc oczekiwania!). Znalazłam zatem chirurga "od ręki", problem (za odpowiednio chorendalną opłatą) został wycięty, zaopatrzony w antybiotyki i opatrunki, a ja codziennie jeżdżę wozić zaopatrzenie do mamy i mamę na zmiany opatrunków. A mieszkam poza miastem, natomiast Mam w centrum, które generalnie przestaje być przejezdne... Niemniej, jest lepiej Na czas walentynkowy opuściła moją córeczkę niania (ma chłopaka w innej części Europy), więc wycinając czas w pracy i w domu, wyrabiałam mięśnie babciowe...Kocham moje wnuki, ale jakby ciut już mam dosyć... Na szczęście zima odpuściła i już można wyskoczyć z domu bez tony czapek, szalików, kurtek i kalesonów Foxie, pizza zasłużyła na swoje dobre imię... była wyśmienita, cieniutka, krucha, dosmaczona z wyczuciem ceny dosyć wysokie, ale i tak polecam : www.amodomio.pl Jutro biegnę na "przegląd techniczny", czyli jak co ca. 2 lata wszystkie badania podstawowe, będzie mniej więcej wiadomo, co mi trzeba naprawić))) mam tylko nadzieję, że nie każą zrezygnować z czerwońca... Poza tym już czekam wiosny, w domu cieplej, w ogrodzie ptaszory powolutku szykują się do prokreacji - śpiewają, coraz piękniej... Bbetko, współczuję dolegliwości... jestem prawie na bieżąco z tą paskudą... jeśli mogę pocieszyć... to mija trzymaj się! pozdr. d. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 21.02.12, 10:16 Dado, niezły masz zasuw. Dobrze, ze udało się opanowac sytuację u mamy. A co o wnuków to rozumiemy sie doskonale A wyobraz sobie, ze masz jeszcze trzecie! Chociaż u nas Klarunia jest absolutnie idealna. W swoim foteliku bawi się, gaworzy i odpowiada promiennym usmiechem na kazde zagadanie do niej. Ideal ! Ale co bedzie jak zacznie chodzic ? Wyszlo slonce. Wczoraj pomagalam jednej dosyc bezradnej pani w wizycie w ZGN czyli lokalówce. A teraz jeszcze muszę ją odwiedzic, bo wczoraj "zaplanowala" ze mnie zaprosi i przygotowała faworki ! Ludzie, czy każdy dobry uczynek musi być ukarany Odpowiedz Link
krowisia1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 21.02.12, 15:50 Kuzynko i Moniu serdecznie współczuję! Mm, odpowiedź brzmi:TAK! Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 21.02.12, 19:39 Spotkanie grupy malarskiej bylo bardzo przyjemne i inspirujace. Ogladalismy filmy na dvd o malowaniu, dyskutowalismy i kazdy zalowal ,ze nasz kurs juz sie skonczyl bo po obejrzeniu filmow wszyscy nabrali nowego natchnienia do pracy. Moze spotkamy sie jeszcze w lecie u mnie na wspolnych warsztatach. Ciasto wykonane przeze mnie okazalo sie jednak niejadalne i kupilam inne Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 21.02.12, 23:21 Dado, ja się wszystkimi ręcami i nogami bronię, żeby się do tego doła nie przykleić. Z psińcą jest źle, po prostu i beznadziejnie, została zdiagnozowana i podleczona, ale tylko doraźnie. Lada moment działanie doraźne się skończy. Poza tym, Mami się wzdrygnęła, gdy usłyszała cenę prywatnej kolonoskopii - ale trza będzie wzdrygnienie zwalczyć bo państwowo to jej zrobią za pół roku. A coś jest nie tak. Dodatkowo wewnętrzno-związkowe problemy mi nabrzmiewają - a okazało się niestety, że nie mam komu się wyzewnętrznić celem ulżenia i użalenia - bo jednostka zaprzyjaźniona, po kilkuletniej huśtawce emocjonalnej własnej - niekoniecznie ma ochotę i czas na wysłuchiwanie mojego marudzenia. Więc muszę sobie sama radzić, co czynię. Ale mi gorzko. No ale jakoś w końcu to wszystko się przewali, bo musi... Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 21.02.12, 23:42 Ale, żeby tak optymistyczniej zakończyć - to muszę wyznać, że uwielbiam przedwiośnie za ten wydłużający się pomaleńku, ale zauważalnie, dzień Lada moment zacznę za widoku wracać do domu Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 22.02.12, 00:04 Dado,dzieki za linka tzn ze moge dowiedziec sie gdzie ta piza jest w Warszawie?. Tak to juz tu u nas bedzie,ze zawsze cos albo z rodzicami,albo z e "zwierzynka". Moniu bardzo wspolczuje z psinka,mam ja doswiadczenie z tym oj mam.Zawsze strasznie "rozdziera" Mammajko,kocik bedzie ok,bo jak ma nie byc pod taka opieka. U nas slicznie,no i bylismy na festivalu.Super dzien,duzo ogladania,sluchania muzyki,a nawet malzonek kupil mi sliczne srebrne serduszko z akcentami bursztynowymi. Artysta ktory wystawial jest Polakiem mieszkajacym w Naples.Zawsze od niego cos kupuje bo sliczne no i trzeba rodakow popierac. Teraz mi sie szykuja urodziny 91 tesciowej 6 marca,Boze ze dozyla to cud,a potem 25 nasza juz 25 rocznica.Ale zlecialo nawet nie wiem kiedy,wiec bedziemy ostro celebrowac. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 22.02.12, 10:11 Moniu kochana, wyglada na to ,ze wszystkie nieszczescia swiata zwalily sie na Twoja watla, slaba postac. Jak mozna Tobie pomoc? Jesli potrzebujesz kogos do zwierzenia sie i wyplakania to sluze wlasnym lonem i doswiadczeniem ( a mam tego sporo). Napisz ,jesli masz ochote, problemy napisane maja czasem sklonnosc do rozplywania sie w niebycie. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 22.02.12, 10:30 Dokładnie to samo napisałam w gołębiu który nie doleciał. Zaraz napisze następnego. Tylko jeszcze wyprowadzę Krowię na spacer Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 22.02.12, 10:53 Dzięki, kochane jesteście! Generalnie, jakoś tam sobie radzimy, oczywiście, że dobrze nie jest, a na niektórych odcinkach faktycznie źle - no, ale moja pesymistyczna natura mi podpowiada, że zawsze może być gorzej. A gdy sobie poczytam, jakie przykrości lub tragedie was spotykają, ciągle coś się dzieje - no to od razu mnie pionizuje. A jak sobie tak "jojknę" czasem na forum, to mi troszku lepiej. No, ale jeśli będę czuła wewnętrzną potrzebę większej dawki pomocy, to będę mejlowała Dziękuję raz jeszcze. A - jeszcze na ten temat nie marudziłam - konieczność wprowadzenia oszczędności straszliwie mnie uwiera. Bo różowo nie było, ale radę dawaliśmy. Teraz też, odpukać, dajemy, ale zrobiło się jeszcze cieniej. I ciągle te pieniądze się przelicza i przelicza...a ja tak lubię wydawać Nie, żeby bez opamiętania i masowo, nienienie..Ale bez konieczności ustawicznego podliczania się. Tak, na poprawę humoru Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 285 - zasypane śniegiem 22.02.12, 10:54 A - jakby co, to pamiętajcie, że mam jeszcze konto na interii. Bo gazeta, faktycznie, czasem fanaberyjna. Odpowiedz Link
jutka1 Moniu 22.02.12, 11:01 Też służę memłonem, jakby co to ścigaj mnie f-zbukowo (zam.). Mam darmowe telefony międzynarodowe, więc jak kiedyś będziesz sama pod stacjonarnym, a będziesz mieć ochotę pogadać, to daj znać. )) Odpowiedz Link
monia.i Re: Moniu 22.02.12, 11:10 Oki )) Dzięks, Tyldziu W ogóle czujem siem (zam) podbudowana i opatulona forumową życzliwością. A kłopoty kiedyś miną..I wiosna przyjdzie, już całkiem niedługo. O! Odpowiedz Link
mammaja Re: Moniu 22.02.12, 12:12 Ja tez cię uściskuję Moniu, z całego szerokiego serca Muszę biec na baesn, bo mnie wyrzucą - w te mrozy nie mialam odwagi lazić. Przypominam że dzisiaj Popielec. Sypcie popiół na głowy ))) Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Moniu 22.02.12, 22:26 Ściskam Cię też Moniu, mocno i uwierz,ze sie polepszy. Jutro najtrudniejszy dzien - pogrzeb przyjaciela.Ja jestem straszna beksa w takich sytuacjach.Przyjaciołka też się go boi, powiedziałam jej ,żeby potem nie liczyła na to,że zostawimy Ją w spokoju, jakoś bedziemy musieli wspólnie przejśc przez ten okropny dla Niej czas. Pogoda dziś była przedwiosenna, po porannych mgłach wyszło słońce. i było cudnie.Mama powiedziała dziś "obiad" i prawie cos co przypominało słowo książka. Pozdrawiam przedwiosennie, dobranoc. Odpowiedz Link
mammaja Re: Moniu 23.02.12, 00:36 Smutno mi kiedy to czytam Lablenko, wprawdzie rozumiem, że to "sukces" - ale rownoczesnie straszny taki stan, kiedy wypowiedzenie slowa przez doroslego nim jest. No coz, kazdy mysli że jemu to sie nie zdarzy. Z wiecie że wczorajsza data to byl "palindrom " - czyli czytana mogla byc od przodu i od tyłu: 21022012 ! A może to było przedwczoraj ? Bo już po pólnocy Dzisiaj zmusiłam się do pójścia na basen po przerwie i zmęczylam się okrutnie - bardzo intensywne cwiczenia w wodzie, pan rehabilitant nie ustaje przez prawie godinę ani na chwilke. Ale dobrze, najwyższa pora pomyśleć o nadchodzącej wiosnie i troche wziąć sie za siebie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Czwartek 23.02.12, 09:08 Deszcz pada, wiatr wieje, jest dość obrzydliwie. Lx cieszę się ze się cieszysz, Mm rozumiem doskonale. Lecę z Krowisią potem do krawca męskiego obstalować garnitury dla taty i synusia. Następnie mam zebranie w Królikarni, a około 14 zabieram Wnuczę, wiozę na trening foodbolowy a potem zajmuję się nim do soboty. Co wymyślę na jutro jeszcze nie wiem. Pewnie CK, może Zoo jeśli pogoda trochę się poprawi. Zresztą on najbardziej lubi ptaszarnie i halę wolnych lotów, więc pogoda obojętna. Mm zastrzeliłaś mnie palindromem kompletnie Odpowiedz Link
monia.i Re: Czwartek 23.02.12, 11:17 Pogoda, zaprawdę, masakryczna. Mokro, dżdżyście i wietrznie. Tyle dobrego, że powiewy pomału tę wodę osuszają. Lx, to dobrze, że Przyjaciółka będzie miała Was niedaleko. Będzie choć trochę łatwiej razem znieść ten koszmarny czas. Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek 23.02.12, 12:24 Fed, cieszę się że cię "zaskoczyłam" To jeszcze ktoś staluje garnitury u krawca! Ze tata, to się może nie dziwie, ale synuś? Kiedys małzonek wyłacznie sszyl na miare, ale wtedy nie było wyboru - albo ciuch z PDT, albo szycie. Pewien znany aktor, Gustaw, opowiadal kiedyś w garderobie ( filmowej !) ze szył gangi u krawca gdzie rowniez zamowił Gomułka. Tylko "normalne" uszycie kosztowało 3 000 a od Gomułki zażyczył 30 zet. "czemu tak drogo?" zapytał towarzysz Wiesław . Dzień obrzydliwy, wnuczęta u drugiej babci znowu pochorowaly sie, myslę że mają za duzo kontaktów z innymi dziećmi, do czego nie są jeszcze przyzwyczajone. Lablenko, jestem z tobą myslami. Jakoś trudno mi sie dzisiaj zebrać do kupy! Odpowiedz Link
bbetka Re: Czwartek 23.02.12, 12:32 Moniu, też Cię ściskam serdecznie oraz Lablenkę, na ten trudny czas... Pogoda u mnie jak u wszystkich, czyli wieje, wieje i popaduje ...Ciśnienie w dół, co razem przekłada się na brak aktywności twórczej...pozostają mi prace studentów do czytania, co niestety nie wpływa pozytywnie na poprawę nastroju...no chyba, że już całkowita "głupawka" mnie ogarnie Moi wspaniali informatycy zamiast moich dwoch padniętych laptopów byli uprzejmi (czyt.z łaski) pożyczyć mi jeden (na czas nieokreślony, bo nie są w stanie określić kiedy oddadzą któryś z moich...). I on jest cudny... wielki, ciężki i pomarańczowo-złocisty nie żebym grymasiła, ale ma tylko program do pisania tekstu, nic co by pozwalało na czytanie plików PDF, map czy zdjęć...no bo w sumie co taki stary człowiek -jak ja- może z laptopem robić - tylko parę słów wystukać i już to gorzki śmiech jest jakby ktoś nie zauważył... Miłego dnia wszystkim zapracowanym i nie Mm zawzięcia basenowego zazdraszcm i podziwiam ja czuję się tak "sklapciała", że nawet oglądanie tenisa w TV mnie męczy )) Fed, z pewnością coś wymyślisz, bo -jak da się doczytać na forum- spędzanie czasu z wnuczęciem idzie Ci śpiewająco i z obopólnym zadowoleniem. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 23.02.12, 14:42 U nas popaduje, teraz jest dziesięć stopni, a w porywach zapowiadają jedenaście. Coś mi się wydaje, że idzie wiosna (tak bardzo nieśmiało mi się wydaje...). Miałam kumpelkę na obiedzie. Zrobiłam coś na kształt pad thai, i wyszło boskie! )) A niedługo przychodzi przyjaciel na kawę i będziemy grać w tysiąca. A jutro już piątek... Boszsz, jak ten czas szybko posuwa. Lx, trzymaj się w tych trudnych chwilach. Fedo, zapomniałam chyba napisać, że po przeczytaniu historii gołebio-tygrysich sama o mało nie postąpiłam jak ww. stwory, ze śmiechu. )) Dado, też się trzymaj, bo widzę że spadło na Cię obowiązków, że huhu. Dbaj o siebie. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Czwartek 23.02.12, 15:15 Moniu ja też się dołączam do tych uścisków i trzeba wierzyć, że po dołku może być już tylko górka. Lbx coraz częściej odchodzą nasi znajomi, dobrze że przyjaciółki nie pozostawiacie samej. Nie pamiętam kiedy grałam w tysiące, chyba już zapomniałam jak się to robi. Fed, wiem ile trzeba się już teraz pogłowić, żeby wnuczę czymś zaabsorbować. Co to jest hala wolnych lotów, czy w zoo ? Dado kochamy nasze wnuczęta, ale chyba przez okrągłą dobę każda babcia już nie daje rady podołać. BBetko pomarańczowo-złocisty cóż za piękny kolor dla laptopa. Można teraz przebierać w różach, kwiatkach, ja pozostaję przy swoich szaro-czarnych. Pogoda podobna do waszej, zaś na ścieżce moich marszów ślizgawka trudna do przebrnięcia. Nic to, już wiosna panie sierżancie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek 24.02.12, 09:07 Ew, tak jest. W ptaszarni Bardzo egzotyczne miejsce, serdecznie polecam. I fakt że pokombinować trzeba ostro. Zabrałam Wnucze na pizzę do ulubionego lokalu Dado. I ku mojemu zaskoczeniu, pomimo wiedzy na temat jego możliwości pochłaniania pożywienia, pochłoną w całości dwie pizze. A był po objedzie. Do tego to nie lubiące oficjalnie serów dziecię, okruszka nie zostawiło z pizzy serowej. Czekając na pizze połazilismy trochę i w kiosku kupiliśnmy karty z piłkarzami, jego obsesję. Potem powrót do domu, spacer z psia, trochę lektury i zuuuu na traning. Po treningu, a szatni padło słowo karty, i całokształ rzucił aię na wnucze żeby ogladać. I powiem Wam że widok kilku tatusiów odsuwajacych bezwzgędny ruchem latorośle żeby dostać sie do skarbów, był niszwykły i teproszące,:"Możesz mi pokazać? Daaaaj jedną, gdzie pani to kupiła, ale ładnie zrobione (hi hi hi)" W zsadzie większe zainteresowanie niż u ich synów. Dzisiaj CK i basen, a na razie speceremk z psią. Odpowiedz Link
bbetka Re: Czwartek 24.02.12, 10:22 Ja wstałam -niestety- o świcie i zawiozłam córcię do szkoły i zrobilam zakupy - jakież pustki występują w sklepie ósmej rano!!! Coś niebywałego! Liczba ciężko pracującego personelu przewyższa kilkakrotnie liczbę klientów Dla jasności byłam w wielkim sklepie typu hurtownia, więc nie wiem czy to obowiązuje też w mniejszych sklepach Zupełnie nie chciałam (ani wstawać, ani robić zakupów-były zaplanowane na popołudnie), ale sumienie mnie tak gryzło, że się zwlokłam...To mąż przyzwyczaił córcię, że jest jej szoferem i wozi ją "na zawołanie", a ja się stanowczo opieram Ale jej zbolała mina i budzik ustawiony na jakąś koszmarną godzinę sprawiły, że "wymiękłam" Myśli takie mi przechodzą do głowy, że jak od października pójdzie na studia do W-wy najprawdopodobniej, to już pewne rzeczy się nie powtórzą i kto wie czy w ogóle nie "wyfrunie" z domu na stałe...więc co tam jeszcze ten raz mogę ją zawieźć W bonusie nie muszę popołudniu robić zakupów i będę mogła spokojnie posiedzieć u rodziców. Dzień mam bardziej "popołudniowy" - na dobry początek idę sobie upiększyć paznokcie, potem kilka osob do przepytania w ramach poprawki ostatniej szansy (bo ich pytam przynajmniej trzeci raz...), kilkoro seminarzystów (sami opóźnieni...), a na koniec moja dwójka świeżych doktorantów, którzy powinni mieć pomysły i być kreatywni, ale chwilowo nic z tego...Aha, w międzyczasie muszę pogadać z informatykami nt odzystkania moich laptopów...grzecznie w dodatku... A na koniec wizyta u rodziców, bez wizji konieczności zrobienia jeszcze zakupów Ew, to nie ja zachciałam (zam) ten cudny kolor laptopa, dostalam go jako zastępczy w oczekiwaniu na mój lśniący czarny...wróć do mnie! Miłego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek - Bbetko :-) 24.02.12, 10:36 Ile masz tych bebetkowych nicków, bo się zaczynam gubić? )) Odpowiedz Link
verbena1 Piatek 24.02.12, 10:50 Wszyscy zapracowani, dzien zaplanowany z olowkiem w reku, zakupy zrobione, dzieci poodwozone, a ja? Dopiero co skonczylismy poranna lekture gazet a teraz czas na poranna kawe. Tempo bardzo powolne. Tak bardzo odzwyczailam sie od pracy ,ze nie wyobrazam sobie ,ze kiedykolwiek tam wroce, nie tesknie za nia zbytnio. Wczoraj bylo dosyc cieplo, zapachnialo wiosna ,wiec wzielismy sie za grabie, sekatory i wysprzatalismy kawalek ogrodu. Staralam sie siebie oszczedzac ze wzgledu na plecy, mimo to wieczorem bylismy z Rieksem bardzo obolali. Kondycja zerowa Lablenko, strata bliskiego przyjaciela boli bardzo, wspolczuje z calego serca. Jutko, czy dobrze rozumiem, ze pracujesz teraz w domu? Masz teraz wiecej czasu na przyjemne spedzanie czasu i gotowanie, ktore ,ja widze sprawia Ci frajde Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek 24.02.12, 12:54 Verbeno, ja tez hołduje niespiesznym porankom - po nocnyvh posiadach niezbednym. Zwłaszcza, że w piątek nigdzie sie nie spieszę. Ot, pojedziemy z mzonkiem na zakupy. Moja dzielnica tonie w topniejącym sniegu, ulice zalane wodą, wyszlo trochę słonca -może podeschnie. Budowa kanalizacji ( potrzebna) wymusza objazdy, na bocznych ulicZkach mozna utonąc. Tak było wczoraj. Bbetko, naciesz się corcia -dopoki w domu ! Podwożenie czasem niezbędne. Pozdrawiam i ruszam w te breje! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Piatek 24.02.12, 20:45 Bebetko , jak ja Cię rozumiem.... Moja Młoda za kilka tygodni po ponad roku w Oslo wraca do Monachium i chyba to są już nasze ostatnie wspólne chwile. Jest zdecydowana nie powrócić po studiach do Norwegii. Rozumiem dlaczego. Korzystam z tych ostatnich chwil i jest bardzo przyjemnie))) Junior natomiast chyba mi pozostanie dlługo na stanie , zaczyna jesienią studia na uni wOslo. Odpowiedz Link
monia.i Re: Piatek 24.02.12, 21:53 Na mojej drodze do pracy i z - breja była już zdecydowanie mniejsza. Szczęśliwie wiatr dodatkowo osusza. A ptaki coraz głośniej głośniej drą dzioby. Gdyby to był marzec, to już można by było wyglądać wiosny. No, ale jeszcze ze dwa-trzy tygodnie. Dobrze, że piątek jest. Muszę się trochę pognieździć. Jakieś drobne zakupy poczynione, dziś zamarynowałam mięsko, jutro uduszę, będzie pyszny gulasz z pręgi wołowej. Rano planuję pospać dłużej, a potem poczytać w łóżku, z kawą w garści i śliwką w czekoladzie pod ręką. W ograniczonej ilości, niestety Odpowiedz Link
dado11 Re: Piatek 24.02.12, 22:48 Moniu coś jakby powiew optymizmu i leciutki uśmiech wychynął miłego dolce far niente ze śliweczką o poranku)) Odpowiedz Link
monia.i Re: Piatek 24.02.12, 22:59 Dado, bo mnie samą ta pesymistyczna nuta nudzi i muli. Człek jest raczej do radości stworzony, nawet malkontencki. Odpowiedz Link
dado11 wiosna??? 24.02.12, 22:10 dziś było słonecznie/deszczowo, wietrznie, ciepło 10 st, i pachniało wiosną)) i w zasadzie to jedyna dobra wiadomość na początek dnia... bo reszta była jak u Hitchcocka... zaczęło się od trzęsienia globu - nawaliliśmy, przez mężowską dys-cośtam, z dostawą VIThing (TIR wyjeżdża w pon rano do Rosji, a tu nie ma podstawowego elementu!), ponieważ popieprzyły się numerki, potem "zaprzyjaźnione" firmy postanowiły nam pomóc za tak nieprzyzwoite pieniądze, że prawie straciłam wiarę, a jak już się udało cóś załatwić, to padł w naszej gminie prąd i trzeba było jak za króla Ćwieczka... na piechotę... wciąż przesuwany przegląd techniczny mojej osoby dotrwał na czczo do południa, ale dałam radę na koniec zjadłam obiad na śniadanie, popiłam winem, i jestem w błogim stanie "mam wszystko gdzieś")) jutro tylko trza zasuwać daleeeeko, żeby dostarczyć towar do TIR-a, ale to już pryszcz Poza tym prawie wszystko ok., mamine dolegliwości powoli mijają, ja wyrabiam się jako sanitariuszka (zresztą mam dyplom, ze studiów), dzieciaki rosną i zastraszająco szybko się zmieniają, wiosna za płotem! jest suuuper Moniu, nieustająco trzymam kciuki za poprawę wszystkiego, ale nastroju przede wszystkim! Jakby co, to wiesz... dzwoń BB, jak córcia zwieje do stolycy, to może i Ciebie tu częściej przywieje, a wtedy... no, nas tu kilka mieszka Ew, jak miło że znów tu jesteś! pozdr. d. Odpowiedz Link
bbetka Re: wiosna??? 24.02.12, 22:17 Dado, no to się wysypało - jak to zwykle bywa po całości )) ale skoro się dobrze skończyło to już sukces Wiosna faktycznie jaby się czaiła "za rogiem" W kwestiach W-wy to zaczynam przemyśliwać o drugim etacie w stolycy )) Moniu, piękne plany...rozmarzyłam się Też bym chciała... Kranie, to przynajmniej jedno dziecię zostanie Ci na dłużej w pobliżu Jutko - mam tylko dwa nicki: bbetka i bbetka_1. Ten drugi założyłam ze względu na zdjęcia, które powoli nie mieszczą się na moim podstawowym koncie. Na forum fotograficznym gdzie je publikuję, przy zakładaniu nowego konta trzeba przetrwać okres karencji (mija po iluśtam wpisach/komentarzach na forum - kilka tygodni w najlepszym razie) kiedy nie ma się prawa do automatycznej publikacji zdjęć (czyli od razu po ich wstawieniu) i trzeba czekać na akceptację przez moderatora (czasami kilka tygodni). Żeby tego uniknąć założyłam konto bbetka_1, żeby okres karencji spędzić na forum "gadanym" bez publikacji zdjęć. Teraz staram się tu pisać z głównego konta (bbetka), ale ponieważ zdjęcia mam na obu, to przy wstawaniu zdjęć z bbetka_1 automatycznie mnie przelogowuje... Przepraszam za zamieszanie Miłego wieczoru wszystkim życzę Odpowiedz Link
monia.i Re: wiosna??? 24.02.12, 22:33 Bbetko - ale nawet bez tego etatu - jak będziesz się wybierała do Wawy na chwilę dłużej niż mgnienie oka to daj znać - może się znów uda gromadnie pogadać przy jakimś winku albo i serku? I to piszę ja, osobnica wycofana i z big-nieśmiałością zakodowaną mocno Odpowiedz Link
dado11 Re: wiosna??? 24.02.12, 22:42 BB, jeśli tylko ten drugi nie nadwyręży, i tak drastycznie napiętych, twoich obowiązków, to czemu nie? zresztą stolyca pięknieje z dnia na dzień, no i w zasadzie jest parę fajnych miejsc na pogaduchy a ponieważ moje trzęsienie skończy się dopiero jutro, to na razie nie będę chwalić.... Odpowiedz Link
monia.i Re: wiosna??? 24.02.12, 22:51 A masz jakieś fajne miejsce na pogaduchy w Wawie, Dado? Podrzuć, czasem się szuka takich miejsc... Odpowiedz Link
dado11 Re: wiosna??? 24.02.12, 23:28 Oj, jest kilka takich fajnie klimatycznych, ale niezbyt często gdzieś bywam... jak będziesz chciała, to wyślę Ci maila lub sms-a niech zostaną ciche i przytulne pozostaje jeszcze kwestia dzielnic... Odpowiedz Link
bbetka Re: wiosna??? 25.02.12, 00:03 Dzięki dziewczyny warszawsko zaproszona czuję się już od jakiegoś czasu, ale mój dzień w-wski wygląda tak, że przyjeżdżam na Centralny ok 11 "lecempendzem" załatwiając co trzeba i ok 17 odjeżdżam. Bywam co najwyżej w Tarasach )) coś zjeść... Moniu, bardzo doceniam bo ja też nie z tych śmiałych/wyrywnych/otwartych Dado powodzenia jutro! Odpowiedz Link
mammaja Re: wiosna??? 25.02.12, 00:20 Dado, nie rozumiem co to jest VIT hing , ale cieszę się że pokonaliscie trudności. Zapisuję się na ewentualne winko i sery! Też bym miała ochotę na kawę w łózku z czekoladka, ale nie ma no co liczyc. A jak już wstanę to nie mam zwyczaju kłaść się na nowo . Wiieczorna piatkowa jolka u przyjaciól, potem jakiś film - jednym słowem dzisiaj nie robiłam nic mądrego. W niedzielę mamy gości, więc zamarynowałam pieczyste z zamrażarki. Kranie, nie wiem czemu, ale też bym chyba wybrała Monachium na miejscu młodej. Podoba mi się to miasto. No i nie tak daleko z Oslo Wszystkim dobranoc ! Odpowiedz Link
jutka1 Re: wiosna??? 25.02.12, 10:55 Bbetko, żadne tam zamieszanie, i nie ma za co przepraszać - zaciekawiłam się i tyle. A powody, wprawdzie upierdliwe z punktu widzenia Ciebie jako użytkownika GW, ale logiczne. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, szaro, deszczowo 25.02.12, 11:06 Jak w tytule, nic dodać, nic ująć: pogoda barowo-łóżkowa. Nie mam śliwek w czekoladzie, jak Moniek, i nie mam nawet jak kupić, muszę się więc zadowolić kawą z miodem i mlekiem. Już dwie mam za sobą. Dado, nie zazdroszczę zawieruchy... brrrr. Co do spędu i pogaduch, to proponuję połowę czerwca. Będę w stolycy 6.5 dnia, z czego 3 dni mam jeszcze wolne i do dyspozycji. Zmawiać się możemy zacząć, jak już będzie bliżej mojego przyjazdu. Mój dzień dzisiaj zaplanowałam jako powolne i spokojne czytanie i pisanie, z przerwami na codzienności typu zakupy czy pralka. W sumie nic dziś nie muszę, bardzo lubię takie dni. Miłej soboty! Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Sobota, szaro, deszczowo 25.02.12, 16:28 Byłam na zwiedzaniu piwnic upadłego szczecińskiego Polmosu. w których dojrzewa Starka, połączonych z degustacją tejże. Ogromne kadzie i niewielkie beczki (pojemność zależy od etapu procesu) w wilgotnej, chłodnej piwnicy, pełnej różnych grzybów (Sanepid badał i nie ma tam szczepów niebezpiecznych dla ludzi). Przykre naklejki "zajęte przez Pierwszy Urząd Skarbowy ..." lub "przejęte przez BGŻ". Jestem pod ogromnym wrażeniem, ale żal, że ludzka praca się marnuje i nie działa kolejny zakład pracy w moim mieście. Bbetko, polecam - dla dorosłych, musi być grupa co najmniej 15 osób, koszt 66 zł od osoby. Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota, szaro, deszczowo 25.02.12, 22:18 Kawa z miodem i mlekiem jest moją ulubioną sobotnią kawą (gdy nie pocieszam się śliwkami w czekoladzie ), dodaję szczyptę cynamonu dla podniesienia błogostanu. Mam nadzieję, że trzęsienie ziemi Dado zakończyło się uratowaniem wszystkich, a ona sama sączy zasłużonego czerwońca. Moja sobota zgodnie z rozkładem. Błogie lenistwo przeplatane robótkami domowymi. Albo odwrotnie, ale to bez znaczenia - bo całość spokojna i nieśpieszna... A teraz relax. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota, szaro, deszczowo 25.02.12, 22:33 U mnie tez domowo, trochę marudnie, poszłabym gdzie , ale pogoda była beznadziejna. Jutro będzie gwarniej, a ja ciągle nie zdecydowałam jakie danie zrobię dla wegetarianki. Muszę pobuszować po naszych przepisach - a może podpowiecie. Zeby nie było pracochlonne i la jednej osoby Robie doskonałe leniwe, może iśc w tym kierunku ? Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota, szaro, deszczowo 25.02.12, 22:43 Leniwe są pyszne - ale nie wiem, czy wszyscy je lubią. Może jednak jakiś mix makaronowo-warzywny byłby bezpieczniejszy? Albo zapiekanka ziemniaczano-szpinakowa... Odpowiedz Link
jutka1 Słoneczna niedziela 26.02.12, 11:47 Słoneczny poranek (ok, przedpołudnie ), osiem stopni, w porywach dojdzie do jedenastu. Dzień rozpoczął mi się od wqrvieliny (pardon): złapałam na gorącym uczynku na moim balkonie 2 zasrańców (czyt. 2 gołębie). Noszqrv... Znów się zasadzają, żeby mi się tu wtrynić. (( Zaczęłąm buszować po guglu "jak odstraszyć gołębie z balkonu", sporo pomysłów: od wiatrówki przez zatrute ziarno/druty kolczaste/ powieszone płyty cd do urządzenia emitującego dźwięki wydawane przez sokoła czy kruka. Nie wiem, jak brzmi sokół, nie wiem też jak by sąsiedzi zareagowali na takie dźwięki... ale zaczynam być zasrańcami głęboko poirytowana. (( Poszłam na zakupy do rzeźnika i pocałowałam klamkę: po raz enty z kolei zapomniałam, że w niedzielę mają zamknięte. Jasny gwint, nie pamiętam, czy w poniedziałki rano otwarte, a mam jutro gościa na obiedzie. Idę poczytać, z jednym okiem w książce, a drugim na balkonie. Licho nie śpi, a zasrańce tym bardziej. Miłej niedzieli życzę. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Słoneczna niedziela 26.02.12, 12:15 Miałam ten sam problem w mieszkaniu w Warszawie na 12-piętrze. Wspólnota przy dachu umocowała specjalne zabezpieczenia, ale nie zmniejszyło to ilości gołebi. Nie pomogł również drapieżnik zawieszony na ścianie loggi, który znalazł sobie teraz miejsce nad oczkiem wodnym, rozwieszanie drutów, stawianie kaktusów, skrzynek z kwiatami, umieszczenie kręcących wiatraczków, latawców, codzienne mycie domestosem podstu (rady internetowe). Skuteczna okazała się siatka z okami 5 x 5 cm. z cienkiej mocnej żyłki wędkarskiej, którą umocowaliśmy na sztywno po szerokości i wysokości . Ma 3 lata i wciąż zdaje egzamin i ma tę jeszcze zaletę, że z pokoju jest niewidoczna. Mozna obudować loggie stałymi szybami przesuwnymi, ale jest to kosztowne i trzeba jeszcze polubić to drugie okno za oknem Odpowiedz Link
jutka1 Re: Słoneczna niedziela 26.02.12, 12:35 Zabudować nie mogę, bo właściciel kamienicy życzy sobie, żeby balkony wyglądały, jak wyglądają. Nie jestem nawet pewna, czy by dał pozwolenie na siatkę (np. zabronione jest suszenie prania na balkonie ). Spytam. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Słoneczna niedziela 26.02.12, 12:51 Jutuś, ale ta siatka ma tę zaletę, że jest cienka, ale mocna i nie jest widoczna z odległości. Jeśli właściciel się nie zgodzi, to niech sam będzie taki mądry i coś zaradzi, a musi wiedzieć, że te odchody są niebezpieczne dla zdrowia. Przypomniałam sobie ... u mojego młodszego syna piesek skutecznie odstrasza gołębie , ale gdy jest zimno, to trudno trzymać cały czas otwarte balkonowe drzwi. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Słoneczna niedziela 26.02.12, 13:02 Właścicielem kamienicy jest jakiś fundusz powierniczy czy inna tam instytucja finansowa, a kamienicą zarządza firma nieruchomości, która ma "pod sobą" prawie dwa tysiące mieszkań, a pracowników sztuk 6. )) Zadzwonię do "mojego" pracownika i zapytam o siatkę. Bo nic innego on mi nie doradzi ani nie zaradzi, z przyczyn obiektywnych że ma to w głębokim poważaniu. )) Jak się robi cieplej, to spędzam większość czasu domowego na balkonie. Teraz jest jeszcze za zimno, niestety. PS. Czy już wspominałam, jak bardzo nienawidzę gołębi? Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Słoneczna niedziela 26.02.12, 13:30 No, ja tak bardzo tych gołębi nie nienawidzę, ale dosyć zatruły mi życie na balkonie z tymi swoimi legowiskami. Taa ... bożesz ty mój to tak jakby nie było żadnego właścieciela, takiego z krwi i kości U nas każdy jest właścicielem, ale zarządza wspólnota (wybrańcy) alei też nic nie można załatwić. Ileż czasu ciągnęła się sprawa przekształcenia użytkowania wieczystego gruntu we własność i teraz dostaliśmy odmowę. Bo wystarczy, że jeden lokator się nie zgodzi, bądź ma takie widzimisię i już nic nie można z tym zrobić. W przypadku pojedyńczego domu wygląda to trochę inaczej. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Słoneczna niedziela 26.02.12, 13:55 Jedyne, na co zarządca kamienicy reaguje, to jesli pęknie rura na przykład. Bo boi się dużych kosztów ew. remontu, a to podnosi im koszty ubezpieczenia od odpowiedzialności i wypadków z ich winy, a co za tym idzie koszty jako takie. Co do reszty "problemów", zależy od humoru pracownika i od personalnego lubienia czy też nie danego lokatora. C'est la vie. )) Odpowiedz Link
gaudia Re: Słoneczna niedziela 27.02.12, 01:12 Lx - wspolczuje z serca. Ostatnie dwa lata przyniosly mi straty wsrod pieknych ludzi blisko znajomych, wciaz mi brakuje ... Monia, jakby co to i ja mam mejl oraz tel. Moge bywac kozetka, a i workiem treningowym jak trzeba czasem Ja sie ciesze na razie coraz krotszym urlopem, laze sobie szukam wiosny, wydaje kase na ciuchy, spotykam Polakow i dziergam buzioki Odpowiedz Link
mammaja Re: Słoneczna niedziela 27.02.12, 11:07 Niedziela minęla pod znakiem gości, wszystko udało się doskonale. Dla jaroszki poprostu zrobilam łososia, bo ryby jada. Dzieci wróciły, ale malcy niestety zniou w nocy chorowali - ech, nie trzeba było ich wywozić z dou dla wlasnej przyjemności. Ale to moje gadanie "po cichu", bo i tak nie pomoże. Zasypało nas znowu, będzie więcej kałuż. Lecę na chorek, mam nadzieję, że dzosoejki przeleja się tylko tochę Miłego tygodnia! Odpowiedz Link
bbetka_1 Re: Słoneczna niedziela 27.02.12, 11:33 Moja niedziela też była słoneczna, chociaż wietrzna Zupełnie przpadkiem byłam w Parku Kasprowicza i okazało się że już kwitną krokusy!!! a poza tym nic się nie zmieniło Ptaki Hasiora - jak staly tak stoją amfiteatralne ławki nadal mają wzięcie Tancerki pozostają w kamiennym wirze Mostek jak zwykle uroczy a kaczki zachowują stoicki spokój Dziś od rana świeci słońce, a ja mam właśnie małą przerwę w pracy "tfurczej", którą będę kontynuować do nocy (pracę oczywiście, nie przerwę, bo terminy gonią ... Hrabia dziś znów chciał upolować gołębia (chyba zaczynam rozumieć stanowisko Jutki!) i znów oberwał firanę...Przy czym dziś zawiesił się w niej jak w hamaku I chwała mu za to, że nie usiłował się wydostać, co by skończyło się całkowiym zdemolowaniem firanki...tylko oszołomiony w spokoju zaczekał, aż go jakoś wyplączę... Miłego dnia i tygodnia! Gosiu, dziękuję za "cynk"! To musi być fajne doświadcznie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałek 27.02.12, 12:50 W Warszawie też słońce co jakiś czas pokazuje twarz. W sobotę szlag mi trafił elektryczność i wprawdzie w niedzielę już miałam ja w większości pomieszczeń to nie w tym w którym stoi router, czyli zero kompa i Netu. Generalnie fatalny weekend. Musiałam poodsuwac wszystkie meble z gatunku tych które stoją na wpych i to od 10 lat w tym samym miejscu, pousuwać te dziesieć lat śmiecia, kurzu i niestety kocich sików tak starych, że bezwonnych do chwili zmoczenia celem umycia. Takoż dowiedziałam się, że le Mąż zamiast za 10 dni wraca dzisiaj (już zaraz) więc musiałam generalnie sprzątać na gwałt i z tego rozpędu wyszorowałam łazienkę ludzką przy pomocy trujących oparów i szczoteczki do zębów. Maćma nadal niedomaga, Krowisia wybiła mi środkowy palec w lewej ręce. Dziecinka jest w ostrym konflikcie z autorem swoich dni. Najchętniej poszła bym spać na kilka miesięcy Odpowiedz Link
jan.kran Re: Poniedziałek 27.02.12, 15:36 O Matko Jedyna , mam nadzieje Fed ze wyrobilas limit pecha na najbizsze miesiace i teraz tylko dobre rzeczy na Ciebie splyna!!! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Poniedziałek 28.02.12, 10:11 Wystarczy ze spluniesz przez lewe i NIE podziekujesz. Dodam ze ja mialam wczoraj dola wielkosci Rowu Marianskiego. Dzis lepiej. Odpowiedz Link