Dodaj do ulubionych

jakie popelnilismy bledy

12.06.04, 04:38
wychowujac dzieci? Z peryspektywy lat widze ich u siebie wiele. Dzis nie
zrobilabym tego, czy tamtego. Wiec;
1. nie karmilabym na sile, przez sen niemowlecia
2. nie zameczalabym dziecka kilkuletniego.. jeszcze pare lyzeczek, za tatusia
3. drugie dziecko nie glodzilabym zachowujac 3- godzinne przerwy
4. nie popsulabym wczasow zimowych 8 - letniego dziecka nauka nauka
tabliczki mnozenia
5. chronilabym dziecko przed sloncem
6. nie wysylalabym na kolonie dziecka, ktore mnie prosi, zeby nie jechac,
tak samo nie zmuszalabym dziecka do wychodzenia "pod blok" skoro tego nie lubi
7. za malo dzieci chwalilam
8. nalezalo byc duzo mniej zasadnicza
9. potrafilam zakpic z dziecka w ramach wymowek, a nawet ponizyc itd
Dzieci wyrosly na wartosciowych ludzi, to stroniace od rowiesnikow pracuje
wlasnie wsrod ludzi, to niejedzace jest wysokie i nie chude, to ktore sie
miernie uczylo ma bardzo udane zycie. Ale mozna bylo sobie i dzieciom
zaoszczedzic stresow.
Obserwuj wątek
    • warum Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 07:09
      W tym cala madrosc - zobaczyc wlasne bledy. Przeciez nie zamierzalas zrobic im
      krzywdy, nie wciskalas jedzonka na sile - a masz, zatkaj sie! Wtedy
      postepowalas zgodnie z zaleceniami, podpatrzonymi wzorami,ktore wydawaly Ci sie
      sluszne. Nie zawsze kierujac sie zwyklym instynktem.
      Pozdrawiam serdecznie - i.... popatrz na swoje dzieci- jakos przezyly,
      dostosowaly sie do otoczenia, a co je meczylo - na pewno same, w zyciu doroslym
      wyeliminowaly swiadomie.
      Ja tez naleze do tych madrych po czasiesmileAlbo inaczej - do tych widzacych
      dopiero po czasie. Pisz tu czesciej.
      • jackussi Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 07:38
        zbyt mało czasu, mało czasu, mało czasu im poświęcałem.Zdałem się na
        wychowywanie przez żonę,za mało opowiadałem o świecie,za mało z nimi
        wyjeżdżałem,za mało im książeczek czytałem..+ jeszcze kilka za mało..
        • ewelina10 Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 08:07
          Za bardzo ufałam, że ode mnie tak dużo zależy.
          Powinnam raczej dać im większą swobodę, a więcej czasu poświęcić sobie !
          W ogóle rodzice chyba popełniają błąd, gdyż za bardzo chcą żyć życiem dziecka.
        • wojtech451 Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 08:42
          jackussi napisał:

          > zbyt mało czasu, mało czasu,
          .....mało czasu im poświęcałem.....
          .....za mało opowiadałem o świecie,
          .....za mało z nimi wyjeżdżałem,
          .....za mało im książeczek czytałem..+ jeszcze kilka za mało..

          Myślę, że możesz odkupić "winy" i uspokoić sumienie poświęcając swój czsas
          wnukom. Wszyscy będą zadowoleni, zabiegane i zapracowne Twoje dzieci -
          aktualnie rodzice, Twoje wnuki - bo będą miały wspaniałego dziadka no i Ty
          mogący wreszcie dać im to czego nie dałeś dzieciom. I to w sposób dojrzały,
          mając bagaż doświadczeń i cierpliwości jakiej nam za młodu brakuje.

          P.S.
          Sam już o tym dziadkowaniu myślę.


          • jackussi Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 08:51
            wojtech451 napisał:

            > Myślę, że możesz odkupić "winy" i uspokoić sumienie poświęcając swój czsas
            > wnukom. Wszyscy będą zadowoleni, zabiegane i zapracowne Twoje dzieci -
            > aktualnie rodzice, Twoje wnuki - bo będą miały wspaniałego dziadka no i Ty
            > mogący wreszcie dać im to czego nie dałeś dzieciom. I to w sposób dojrzały,
            > mając bagaż doświadczeń i cierpliwości jakiej nam za młodu brakuje.
            >
            > P.S.
            > Sam już o tym dziadkowaniu myślę.
            >
            No więc pracy zwodowejmam jeszcze lat ok.20 a wiec raczej można mówić o
            prawnukach bo podstwowym błędem było to,że zbyt wcześnie miałem dzieci
    • wojtech451 Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 09:03
      Trudno abyś dzisiaj obwiniała się za "błędy wychowacze". Skoro dzieci wyrosły
      na wartościowych ludzi to gdzie tu błędy? O może te właśnie "błędy" spowodowały
      m.in. że są tym kim są.
      Ja wychowując swoje dzieci starałem się dawać im to czego mnie brakowało w
      dzieciństwie, dużo serca, uczucia, uczyłem samodzielności, podejmowania decyzji
      i konsekwencji z tym związanych. Oczywiście także popełniałem błędy ale patrząc
      na nie dzisiaj jestem przekonany, że postępowałem właściwie.
      Dlatego moim zdaniem patrz na rezultaty a nie obwiniaj się kilkoma łyżkami
      jedzenia czy nauką tabliczki mnożenia. To są szcegóły, drobiazgi, które nie
      odbiły się na ich osobowości, może z wyjątkiem punktu 9.
      • antyproton Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 09:47
        W wychowaniu dzieci liczy sie bardziej to jakimi ludzmi sa rodzice niz
        nakazy i zakazy.
        Nasze zachowanie , stosunek do swiata i do ludzi ma wiekszy wplyw na psychike
        dziecka bo wytwarza w jego swiadomosci modele zachowan ktore ono bedzie chcialo
        nasladowac , czego nie osiagnie sie jezeli bedziemy je do czegos zmuszac.
        I nie mozna pominac kolosalnego znaczenia genow.
        • warum Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 12:00
          Wplyw genow? Mysle,ze w razie porazki, zawsze czyms chcemy usprawiedliwic nasze
          niepowodzenie. Wychowanie to podstawa, tak sadze. Ale zrozumienie,ze dzieci nie
          sa nasza kopia, ani nigdy nie beda naszym wymarzonym idealem / ktory sobie
          zaplanowalismy patrzac na roznych bohaterow i dzieci sasiadow/- to klucz do
          sukcesu: czyli naszego poczucia "dobrze spelnionego obowiazku"smile
          PS. Wielu mezczyzn dopiero dorasta do swiadomego ojcostwa, zostajac dziadkiem.
          Dobre i tosmile
          • lablafox Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 13:28
            Warum , też kiedyś tak myślałam , wychowujac nasze pierwsze dzieci.
            Buńczucznie myślałam ,że dając 100% mojej pracy i naszą miłość wychowam je na
            wspaniałych ludzi.Zakładałam jakieś 80 % zwrotusmile))
            Zacząć musiałam od wyprowadzania z choroby sierocej i leczenia z różnych chorób.
            Czas spędzałam na wspólnej zabawie , bo nie potrafiły się bawić .
            Lalki to były przedmioty trzymane za nogę , krórymi waliły o ścianę.
            Uczyłam więc podstaw - dzieci 3- 4 letnie.
            Wiadomo ,że dla dziecka najważniejsze są pierwsze 3 miesiace życia i pierwsze 3
            lata.
            To wszystko zwłaszcza dla 3 było jedna ogromną traumą.
            Oglądałam z nimi bajki , by nie było to tylko bierne siedzenie przed
            telewizorem .Jeżdzilismy na wycieczki , graliśmy w piłkę , wówczas jeszcze
            byłam sprawna i aktywna .
            Potem , a może w miedzyczasie spotykaliśmy się z kulturą i Kulturą, łącznie z
            cotygodniowym chodzeniem na koncerty do filcharmonii z tylko 2 dzieci.
            Poznawaliśmy kraj i świat.
            Nadpobudliwość i inne zaburzenia to normalka , wiec aby mogły sie wyciszyć i
            cokolwiek zapamietać trzeba było w tym uczestniczyć - np. aby zaczęły zauważac
            zachód słońca nad morzem , trzba było chodzic "oglądac zachód słońca" , ja im
            go pokazywałam - widzicie... , zobaczcie ...spójrzcie....
            We wspomnieniach z wakacji dzieci pisały "Byłam nad morzem , oglądałam zachód
            słońca".
            Miały nasze wzory ,wzory naszych krewnych i przyjaciół, mój wzór kobiety i
            matki .
            W dorosłym zyciu są bardzo podobne do swojej matki , którą widziały na oczy po
            3 roku życia jeden raz - gdy przyszła do nas i kazała je oddać do domu dziecka.
            Znałam ją jednak .One są jej kopią.
            Czyli geny nade wszystko .I aktywność własna. Bo cóż z tego ,że my chcieliśmy ,
            gdy był brak potrzeby.
            Cały czas są przez nas wspierane .
            To tylko przykład trzech dziewczyn , takich najtrudniejszych przypadków ( z
            charakteropatią i ociężałościa umysłową ,z porażeniem móżgowym , co prawda
            śladowym i afazją oraz ociężałością umysłową ).
            Cieszy nas to co osiągnęły , choć chciałoby się , aby było to wiecej i lepiej.
            • mammaja Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 13:41
              No i co z tego,ze teraz, majac dorosle dzieci bedziemy sie zastanawiac jakie
              popelnilismy bledy? Moge tylko powiedziec - nie zaniedbalam.A wyszlo jak
              wyszlo.W koncu kazdy jest odpowiedzialny za swoje zycie rowniez.Przyznam ,ze
              juz mnie zaczynaja nudzic te powtorki z watkow.Ale moze dlatego,ze na poczatku
              forum pisalam o tym z wielkim zaangazowaniem.
              • jej_maz Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 15:03
                Osobiscie nie mam do siebie za duzo pretensji. Z zalozenia nie jestem za dobrym
                materialem na idealnego ojca. Rodzina zdaje sobie z tego sprawe i nawet jakos z
                tym zyja wink Brak cierpliwosci i przede wszystkim czasu spowodowal to, ze zona
                przejela wiekszosc obowiazkow prawie do teraz. A teraz, to mam serdecznego
                przyjaciela a nie syna i jest fajnie. Mysle, ze majac mozliwosc bylbym bardziej
                kontrolujacym rodzicem, gdzyz zostawilem synowi ciut za duzo swobody. Chociaz
                czy ja wiem czy to byl blad? Wyrosl na chlopaka z charakterem i napweno jest
                indiwidualista. Patrzac negatywnie, to widze, ze jednak w sprawach nauki
                wymagana byla wieksza dyscyplina. Nie ze jest zle - studiuje, ale robi to
                bardziej dla mnie niz z wlasnej potrzeby i to jest nie fajne. Z cora z racji
                tego ze mlodsza no i dziewczyna, jest juz inaczej; tu zona uwaza ze przesadzam
                w druga strone z dyscyplina niz w stosunku do syna - ciut za duzo, ale tylko
                ciut wink)

                Tak czy inaczej jestem w sumie zadowolony z tego co mam - z pewnoscia moglo byc
                duuuuuuzo gorzej.

                PS. Mammaja - ten watek jest troche z innej strony niz nasz dawny, jestesmy tez
                bogatsi o prawie roczne doswiadczenia, a sama wiesz, ze ja mialem ten okres
                bardzo burzliwy pod wzgledem wychowawczym syna wink)) Poza tym swiadczy to o tym,
                ze mamy duzo nowych uczestnikow, ktorzy jednak nie znaja naszych burzliwych
                poczatkow... i chyba dobrze ze nie wink)
                • mammaja Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 15:46
                  Chyba nie - dlatego dobrze ,ze Wedrowiec zebrala te okruchy w chusteczke i
                  mamy do nich dostep! Mimo wszystko pionierski okres Forum wspominam bardzo
                  cieplo,chociaz bylo nieraz trudno!
                  A w watku o wychowaniu nikt nie napisze do konca prawdy. Kazdy napisze -
                  "zrobilem co moglem" - bo taka jest prawda kazdego z nas.
                  • foxal Re: jakie popelnilismy bledy 13.06.04, 03:08
                    Wedlug mojego rozeznania w tej materii, to bardzo trudno jest mowic lub wrecz
                    przyznawac sie bledow w eychowaniu swoich dzieci, bo prawie kazdy z nas robi
                    czy robil to po raz pierwszy i nikt nas nie uczyl, jak ustosunkowac sie do tych
                    wlasnych aniolkow, ktore nie wiadomo kiedy przeksztalcily sie w diabelki,
                    bekarty i inne stworzenia, trudne do okielznania.

                    Moja zona twierdzi, ze czlowiek sie rodzi z dobrym lub zlym charakterem z
                    ktorym nie zawsze mozna sobie poradzic. Pzyklem potwierdzjacym jej teorie sa
                    dzieci od tych samych rodzicow i jeden potrafi sie dobrze zachowywac w szkole i
                    w domu a drugi jest w nieustannym konflikcie ze wszystkimi i rodzicami tez.

                    Madrzy tego swiata twierdza, ze te trudne charaktery wyrastaja z tego gdzie w
                    rejonie 25 roku zycia, ale od 12 do 18 roku rodzice maja nieustajace problemy w
                    prowadzeniu takich reakcjonistow i protestantow idacych wszedzie pod prad.

                    Ja np. nie robie sobie zadnych wyrzutow sumienia w sprawie wychowania swoich
                    synow, bo zaden nie chcial sluchac moich dobrych rad, zeby sie uczyli, choc
                    kazdy w wieku 12 lat mial duze plany a w 15 do 18 roku zycia, wszystkie plany
                    wziely w leb. I co ja na to moge poradzic? Nic, a zatruwac sobie wlasne zycie,
                    ich bledow nie naprawi. Ten starszy zrozumial i pilnuje swoje dzieci zeby
                    skonczyly uniwersytety - wnuczek jest na 3 a wnuczka na 2 roku. I kazde z nich
                    studiuje w innym miescie, bo w tym samym by sie nie pogodzily - tak
                    przynajmniej twierdzi wnuczka.

                    Koledzy tego mlodszego w tym roku pokonczyli juz uniwersytety a on studiowal
                    zycie, pracujac jako magazynier, pomocnik kucharza i pomywacz naczyn w
                    restauracji, potem zostal sie za kucharza na jedna zmiane a na drugiej byl
                    kelnerem, a teraz pracuje jako robotnik przy urzadzaniu ogrodow i zieleni wokol
                    domow - landscaping work i bardzo sobie chwali, bo jest caly czas na powietrzu
                    i na sloncu.
                    Obiecuje, ze od wrzesnia pojdzie do technikum uczyc sie na strazaka 21 wieku.
                    Takie technikum trwa az 3 lata i jest oddalone od domu o 600 km. Zobaczymy czy
                    dotrzyma slowa, jako, ze to jest juz drugie technikum. Pierwsze przerwal na
                    drugim roku, bo nauka calek mu nie odpowiadala, a do nauki wcale sie nie
                    przykladal.
    • a.erie Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 12:58
      czasami mysle, ze to mnie wychowywaly moje dzieci sad
      I wychowaly sobie smile
      • witekjs Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 13:49

        Mam bardzo udanego syna, jednocześnie mam poczucie winy, że popełniałem błędy.
        Właściwie w wiekszym stopniu, że nie robiłem tego co mógłbym/powinienem i już
        nie zdążyłem.
        Od trzech miesięcy jestem dziadkiem.
        Mam nadzieję, że uda mi się wnukowi dać trochę z tego czego nie udało mi się
        przekazać synowi.

        Pozdrawiam. Witek
        • marialudwika Re: jakie popelnilismy bledy 12.06.04, 14:00
          Nie robie sobie wyrzutow,w owczesnym moim stanie wiedzy "pedagogicznej" robilam
          wszystko o.k.Dalam mojemu dziecku sporo wolnosci,pozwolilam uczyc sie na
          bledach,ale czy nie jest to najlepsza szkola zycia?Inna sprawa,ze za niektore
          bledy "placilismy" oboje,ale oplacilo sie.
          Mm zgadza sie,ze na poczatku forum byly takie watki,ale one sa zawsze na
          czasiesmile)))
          ml
          • maryna04 Re: jakie popelnilismy bledy 13.06.04, 07:48
            Jestem nowa na tym forum, wiec nie wiedzialam, ze watek jest powtorka, jesli
            tak jest, to swiadczy, ze temat ciagle aktualny. Napisalam jakie popelnilam
            bledy, ale z wyjatkiem punktu, ze potrafilam dzieci ponizyc nie mam wyrzutow
            sumienia. Tak sie sklada, ze natura karze wychowywac dzieci ludziom
            niedoswiadczonym i jakos mniej wiecej to sie udaje. Najczesciej (chociaz
            oczywiscie nie zawsze) dzieci upodabniaja sie do rodzicow. Nie cierpie wywiadow
            z kolorowych gazet o cudownym dziecinstwie. Wspaniali rodzice, dziadkowie,
            cudowne wakacje, beztroskie lata - to omal regula. Nie wierze w to. Niewiele
            pomoga dorosli dziecku, kiedy przezywa odrzucenie przez grupe, kiedy nie ma
            przyjaciela, kiedy w glebi ducha zaczyna sie zastanawiac, czy jest tak samo
            kochane jak mlodsze, nie wiemy jak cierpi dziecko, ktore czuje, ze jest "mniej
            udane". Oczywiscie dziele wlos na czworo, ale chodzi mi o to, ze np. osmiolatek
            moze miec wielkie rozterki, ktorym nie zawsze mozemy zapobiec. Jedno z moich
            dzieci przyznalo sie, ze od malego mialo watpliwosci, czy nie zostalo
            zamienione w szpitalu, bo jako jedyne w rodzinie jest rude. Dopiero nauka o
            cechach recesywnych w szkole sredniej rozwiala watpliwosci.
            • jackussi Re: jakie popelnilismy bledy 13.06.04, 08:01
              Dzieci miałem w bardzo młodym wieku.Wiedziałem jednak od samego początku jak
              nalezy je "prowadzić".Teoria teorią a życie życiem.Mogę się usprawiedliwiać,że
              brak kasy,że żona miała inne zdanie ,itp.Dzieci są jednak tylko raz i nalezy
              zrobić wszystko aby przygotować je do życia.W tym widze swój najwiekszy bląd-
              nie dawałem zbyt wiele z siebie. Efekty tego dawania - to zupenie inna bajka.
              pzdr
              jcssi
              • lablafox Re: jakie popelnilismy bledy 13.06.04, 08:28
                Hahaha , wychowywałam celowo , przygotowywałam do samodzielnego życia i przez
                17 lat byłam tylko dla nich.Jeśli chodzi o te dzieci to mogę powiedzieć ,że
                odniosłam sukces - bo przy swoich możliościach intelektualnych ,
                mikoruszkodzeniach mózgu i chorobach (od psychicznej do padaczek) jakoś w tym
                życiu dają sobie radę.
                Dla nich to ogromny skok do przodu ( przeskoczyli swoich biologicznych rodziców
                i predyspozycje) , dla mnie to nie to czego bym chciała.
                Sukcesem , ogromnym dla niektórych z nich jest to ,że miały skierowania do
                szkół specjalnych , a ukończyły normalne podstawowe , zasadnicze a potem
                średnie.
                Dla mnie ważne jest ,że te moje pierwsze dzieci radzą sobie w życiu , przy
                naszej pomocy, ale radzą ,że ich dzieci nie dublują ich losu i żadne z nich nie
                miało kłopotu z prawem.
                Te obecnie wychowywane , to już zupełnie inna historia.
                Jak ważna jest aktywność własna może świadczyc przykład bliźniaczek - jedna
                stara się by być jak najdalej od wzoru swojej matki , druga idzie po równi
                pochyłej- towarzystwo , potrzeby, brak skrupułów , niechęć do pracy .
                Inna konczy studia ,mimo,ze gdy do nas przyszła miała same naciągane oceny
                mierne - pracowita i ambitna ,choć intelektualnie słaba .Lata pracy uczyniły w
                niej ogromny postęp .Obok niej inteligentny brat , leń , kłamczuch i obibok-co
                z nigo wyrośnie nie wiem .
                • warum Re: jakie popelnilismy bledy-lekki skret 13.06.04, 08:43
                  Pewnie to czytaliscie:
                  kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53664,2125995.html
                  Nawet najszczersze checi nie wymaza z psychiki dziecka, tego co "juz" przezylo,
                  jak przykrych uczuc doznalo. Im mniejsze dziecko, tym silniej zapadaje te
                  przezycia w podswiadomosc,a dziecko na miare swoich "mozliwosci" broni sie
                  przed tym co czuje, bardzo chce byc jak inne, mniej naznaczone. Czyni to
                  roznymi sposobami, najczesciej metoda na skroty chce sie rzucac w oczy, by
                  skupic na sobie uwage, chce byc po prostu glowna postacia . Pozniejsza praca
                  wychowawcza moze tylko pomoc zlagodzic te nieakceptowane , ew.nauczyc
                  prawidlowych spolecznie zachowan. Ale to nie geny,/ upieram sie przy tym / sa
                  winne. Chociaz cechy charakteru na pewno maja spory wplyw na dobranie
                  skutecznej metody wychowawczej.
                  Mysle,ze wyprostowanie drogi chocby jednemu dziecku to wielki sukces,i
                  olbrzymia satysfakcja moralna. I to jest ta nagroda Lx.
                  • lablafox Re: jakie popelnilismy bledy-lekki skret 13.06.04, 09:01
                    Też tak sobie myślę , Warum .
                    Jeśli chodzi o geny -ja nie uważam ,że geny są winne - geny są bardzo ważne.
                    Jak już wspomniałam we wcześniejszej wypowiedzi uważałam ,że nie mają zbyt
                    dużego znaczenia - teraz wiem ,że mają .
                    Dowody na to tez mam , ale nie chcę pisać o tym na forum , bo to zbyt osobiste
                    sprawy związane z moimi dziecmi.
                    I tak za duzo powiedziałam.
                    Na początku istnienia forum załozyłam ,że ani sowa w kwestiach wychowawczych
                    nie powiem , teraz tak jakoś poszło .
                    Może do wszystkiego trzeba dorosnać?
                    • warum Re: jakie popelnilismy bledy-lekki skret 13.06.04, 09:29
                      To bedzie ostatnie co w tej kwestii powiem: nie kazdy ma tak duzo serca, i nie
                      kazdy ma tyle uporu, wyrwalosci zeby sie tym dzielic z obcym dzieckiem. I to
                      nie okazjonalnie, tylko dzien po dniu. Przez cale zycie. Pozdrow mezasmile
                      PS. Wychowanie rodzonego dzecka / mimo braku gwarancji na sukcessmile/ jest o tyle
                      latwiejsze,ze znamy je od poczatku i potrafimy wytlumaczyc sobie jego
                      zachowania albo charakterem, albo 'spadkiem' po rodzicach/ czyli nas/ albo
                      przezyciami, choroba.
                      Nasuwa mi sie nieladne porownanie, ale to jak z kupnem "uzywanego " samochodu w
                      komisie - niby wszystkie najwazniejsze cechy zaakceptowales, a dopiero poczas
                      uzytkowania ujawniaja sie wady ukryte. A przeciez to nie auto doprowadzilo sie
                      do takiego stanu. Pozdrawiam serdecznie.
                      • iwonnkaa Re: jakie popelnilismy bledy-lekki skret 13.06.04, 16:05
                        Ciekawe ale moja 18-letnia córka ostatnio powiedziała mi że jej zdaniem bardzo
                        trudno jest wychować dobrze dzieci. Zdziwiona ciągnęłam ją za jęzor i
                        stwierdziła że MY wychowaliśmy ICH (syn 24) DOBRZE!Jedyną moją wadą w córki
                        mniemaniu to to że jestem zbyt wyrozumiała i na dużo im pozwalałam. Np nigdy
                        nie była na wagarach ponieważ zawsze pozwalałam jej zostać w domu jak miała
                        jakiś problem w szkole.Nie kłamie że śpi u koleżanki a idzie na dyskotekę bo
                        pozwalałam jej już od trzech lat chodzić i zostawać do rana bo było
                        bezpieczniej jej wrócić.Koleżanki córki i koledzy syna często siedzą u nas
                        godzinami.Na święta miałam troje dzieci (hm 18-24 letnich) więcej bo ich
                        rodzice są daleko za granicą).No i wychowałam bestię , jest wybredna,wie co od
                        życia chce , nie idzie na tanie podrywy,nie pali choć przyznała że spróbowała .
                        syn zaś jest przyznaje pyskaty i wykłóca sie o każdy szczegół ale to wrażliwy i
                        dobry chłopak . Tak myślę że nie wiem kiedy ONI się wychowali jakoś tak samo
                        poszło , ale najważniejsze że chyba.............. dobrze, tak myślę ale wiadomo
                        co czas pokaże ??????????????Dygająca grzecznie Ruda
                        • zyta2003 Re: lablafox 13.06.04, 18:54
                          Mysle, ze jestes wspanialym czlowiekiem i na dodatek takim, ktory rozumie
                          zycie i gradacje sukcesu. sedeczne pozdrowienia.
                          • antyproton Re: lablafox 13.06.04, 20:43
                            Tez tak uwazam.
                            Przesylam najglebsze wyrazy szacunku i uznania.
                            • ada296 lablafox 13.06.04, 22:09
                              ja tez jestem pod wrażeniem tego co robisz
                              • omeri Re: lablafox 13.06.04, 22:12
                                Podziwiam.
                              • lablafox Do Wszystkich 13.06.04, 22:15
                                Bardzo proszę , skonczcie ten temat , bo mi głupio .Dziękuję za serdeczne
                                słowa , ale nie o to mi chodziło uzewnętrzniajac się. Wolę być zwykłą Lx i
                                tyle .Takie słowa mnie bardzo krępują.
                              • marialudwika Re: lablafox 13.06.04, 22:18
                                Ja jestem,juz od dawna!I podziwiam!
                                ml
                                • marialudwika Re: lablafox 13.06.04, 22:19
                                  Heeh,Lx !W takim razie bedziesz niezwykla zwykla!!!!
                                  ml
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka