mammaja 29.03.12, 11:27 Wprawdzie jeszcze marzec - ale tuż, tuż kwiecień - co to przeplata trochę zimy troche lata. To prosimy o tę drugą wersję Nie dajmy się opetać przedświatecznym przygotowaniom ! I tak będzie dobrze ! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 29.03.12, 12:29 Mhm, deszcz w temperaturze 18 st! Chyba Ciebie ten optymizm zabije Fedo!. Wczoraj postanowiłam,że w dniu dzisiejszym zrobię sobie urlop na prace w ogrodzie. Już po południu wiało i wywiało nam świeżo-co zwertykulowaną trawę. No i dzisiaj jednak postanowiłam udać się do pracy, bo na ogród za zimno i tyle było mojego porządkowania. Może po południu chociaż jedno okno umyję? Bo jakoś tak mentalnie jeszcze nie dojrzałam do "pomocy do sprzątania". A jak Wy sobie z tym radzicie? Tzn z zatrudnieniem kogoś, a nie ze sprzątaniem! --------- Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 29.03.12, 13:49 Po powrocie do Plski, czyli przez jakieś 11 lat zatrudniałam. Pierwszą bo mi się nieźle powodziło, miałam robotę i strasznie mało czasu, a i to pewnie by mi nie przeyszło do głowy gdyby mnie Mać nie zdopingowała bo konkubina jej znajomej szukała. Do obłędu mnie ta pani doprowadzała nie da się ukryć i z rozkoszą pozbyłam się jej na rzecz ambasady japońskiej. 2 lata później sytuacja powtórzyła się i tym razem pracy szukała wywalona przez moją znajomą, bardzo miła pani. Tę naraiłam Maćmie i sama też zatrudniłam raz w tygodniu na cały dzień. Z tym, że najchetniej (przy całej do tej pani sympatii) ten dzień spędzałam poza domem. Pani nieludzko gadatliwą jest. Teraz przestało mnie być stać, więc juz nie mam problemu. Z zacisniętymi ze złości zebami sprzątam po dwójce dorosłych dzieci, le Mężu i sobie. Sprzątając po psi i kotach uśmiecham się błogo Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 29.03.12, 14:18 U mnie zimno i ponure chmury się włóczą po niebie co w ogóle mnie nie nastraja do pracy, która powinna posuwać się kurcgalopkiem, a na razie leży i wypoczywa (praca nie ja!) W kwestiach pań do sprzątania to początkowo była to taka trochę wymiana sąsiedzka - niepracująca sąsiadka z brakami finansowymi, sprzątała u mnie, bo ja pracując na kilku etatach, pisząc habilitację i posiadając dziecko w wieku szkolnym nie miałam czasu na rozrywki w postaci sprzątania, a jednocześnie brak czystości i porządku doprowadzał mnie do szału oraz ciągłych awantur Mimo przeprowadzki i upływu lat pani się u mnie zadomowiła, sprzątała dokładnie ale baaaardzo powoli (czasami i 8-9 godzin jej nie starczało na moje mieszkanie-ok100mkw) i była dość nieterminowa (pojawiły się u niej wnuki i opieka nad nimi była priorytetowa) więc po jej przeprowadzce na drugi koniec miasta współpraca się zakończyła w sposób naturalny. Później miałam chyba ze dwie panie z polecenia, ale wkurzała mnie ich nieterminowość więc zdecydowałam się na firmę sprzątającą. I tak ponad dwa lata było ok (szefowa wiedziała, że dla mnie priorytetem jest termin i dokładność, więc jak był problem z "moją" panią przysyłała w terminie kogoś innego, a w razie kryzysu przyjeżdżała sama). Ale dwa lata temu mąż stracił pracę no i trzeba było zrezygnować z firmy sprzątającej...Jednakże po półtora roku usiłowań zagonienia do regularnej realizacji wybranych zadań sprzątających córki i męża poddałam się...i od pół roku mam znowu panią do sprzątania To jedna z lepszych dziewczyn pracujących w tej firmie sprzątającej - teraz pracuje już poza branżą sprzątającą, ale u mnie dorabia sobie sprzątając raz w tygodniu oraz u moich rodziców mniej więcej raz w miesiącu. Już chyba kiedyś tu pisałam, że początkowo (a było to jakieś 6-7 lat temu) starałam się posprzątać zanim przyszła pani do sprzątania Teraz już mi przeszło, ale ogólny rozgardiasz staram się ogarnąć. Jutko, 11 dni to może nie za długo, ale zawsze lepiej niż np 5 Też pakuję się na ostatnią chwilę, na ogół w nocy, bo zazwyczaj wyjeżdżamy o świcie...i zawsze obiecuję sobie, że już nigdy więcej!!! Powodzenia No to się rozpisałam, a teraz wracam do mojej pracy leżącej odłogiem... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 29.03.12, 16:48 No to ja mam luksus, pana do sprzatania na stale Rieks jest juz na emeryturze, czasu ma nadmiar,poza tym byl nauczony, ze sprzata sie wspolnie. W sobote jest dzien sprzatania, on odkurza cale mieszkanie (a robi to naprawde dokladnie), ja lazienke i ubikacje i od czasu do czasu kurz na meblach. Zajmuje to nam jakies dwie godziny, potem pijemy kawe i robimy sobie wolne. Niedawno odmalowalismy dol mieszkania, wlacznie z oknami, praniem firan ,itd, wiec do swiat mam spokoj. Nie szaleje z przygotowaniami wielkanocnymi poniewaz mam na glowie przygotowanie do samodzielnej wystawy obrazow a tydzien po swietach lecimy do Barcelony! Poza tym ,zycie nalezy sobie ulatwiac a nie utrudniac, czy ktos zwoci uwage na swiezo umyte okna? Wiecie chyba doskonale ,ze zawsze po myciu okien pada deszcz Spokoju i rozsadku zycze Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 30.03.12, 10:02 Ja mam za to pana do gotowania na stałe - mąż zupełnie wysadził mnie z kuchni! A ja się dałam! Bez żalu.... Jutro przychodzi pani do sprzątania. Zobaczymy, czy między nami zaiskrzy... A na zachodzie? Zimno, chociaż słonecznie... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 30.03.12, 13:05 Mój pan od sprzątania przychodził raz w tygodniu (przedtem pani od sprzątania też) na 3 godziny, teraz raz na 2-3 tygodnie. W sumie mi to teraz wystarcza, bo zmywarka załatwia część problemu, a on w te 3 godziny uwija się z myciem podłóg, odkurzanie, ścieraniem kurzy, myciem okien jeśli jest taka potrzeba. To, co robi PoS, to czynności znienawidzone przeze mnie, więc koegzystujemy w doskonałej symbiozie. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 31.03.12, 00:30 Po raz kolejny udało się doczołgać do piątku. Jak miło Ale bez wspomagającej, towarzyskiej kawy z ploteczkami trochę smętnie. Pogoda też taka sobie. No, nic - rano w sobotę jest szansa, że smętki pójdą sobie precz. Odpowiedz Link
jutka1 Piątek 30.03.12, 13:01 Dojechałam do domu przed północą, do pierwszej walczyłam z awarią internetu, i poległa po tej walce poległam na noc. O czwartej obudził mnie HUK!!! - wichura wywiała siatkę wentylacyjną w sąsiednim pomieszczeniu. Potem długo nie mogłam zasnąć, sny miałam przedziwne. Przy pierwszej porannej kawie zadzwoniłam do firmy netowej. Przyjechali, naprawili. Przy drugiej kawie stwierdziłam patrząc za okno, że nigdzie dzisiaj nie wychodzę, pinkolę. Poszłam tylko do sklepiku wiejskiego, kupiłam składniki na rosół, i zaraz sobie gar owego uwarzę. Będę się wygrzewać, czytać, pić rosół, i jeść kanapki z chlebem razowym, szynką westfalską i ogórkiem małosolnym (domowej roboty ze sklepiku wiejskiego). A nowe wrocławskie lotnisko jest bardzo, ale to bardzo ładne. Odpowiedz Link
verbena1 Re: Piątek 30.03.12, 21:03 Odpoczywaj Jutko i nabieraj energii. Bociany juz sa? Wczoraj bylam na posiedzeniu rady miejskiej. Nie sama oczywiscie lecz w towarzystwie kolezenstwa pracowego, rada miejska miala wczoraj zadecydowac co zrobic z moja firma ,ktora jest niby nie rentowna a oni szukaja oszczednosci jak zwykle u tych maluczkich. Obrady trwaly w nieskonczonosc, przedstawiciele wszystkich partii zabierali glos, wiekszosc nie miala chyba pojecia o czym mowia bo mowili zupelne bzdury. Decyzja rady byla niekorzystna dla mojej firmy, spodziewalam sie tego. Dla mnie nie ma to duzego znaczenia, jakos sobie poradze, szkoda tylko tych mlodych ,ktorzy musza jeszcze sporo pracowac. Najsmieszniejsze w tym jest to ,ze Rieks ,ktory tez byl ze mna udzielil wywiadu dla telewizji regionalnej a nie jest zupelnie zwiazany z moja firma. Nikt nie chcial sie wypowiadac wiec on poszedl na ochotnika. Dzis caly dumny ogladal sie w telewizji Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 10:24 Pogoda za oknem okropna, ale postanowiłam się tym nie przejmować. Bocianów jeszcze nie widziałam. Wczoraj trochę odpoczęłam, doprowadziłam zamrażarkę do stanu używalności, poczytałam. Dzisiaj jadę do miasta popłacić jakieś rachunki, obiad u mamy, potem do domu, a po południu przyjedzie siostra na herbatę. Dzień rodzinny. Jutro przyjedzie przyjaciółka na pogaduchy. Pojutrze kolacja u przyjaciół. Potem nie wiem, ale postaram się nie umawiać na coś dzień w dzień, bo znowu z urlopu wyjadę zmęczona. )) No i sporo prac ogrodowych sobie zaplanowałam, przede wszystkim podcinanie krzewów. Niemało z tym roboty, a przez telefon panu od ogrodu nie wytłumaczę, co chcę. Miłej soboty i miłego weekendu Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 11:03 Padał śnieg, padal deszcz, teraz niebo troche pojasniało. Nie mam żadnych rewelacji - poza zdarzeniami o których nie ma co pisać, bo minęły Jutko, może doczeasz trochę lepszej aury! Odpocznij, to najważniejsze. Szkoda, że to tak daleko, wpadłabym na te "pogaduchy". Idę odebrać zmowiony dla Antosia na urodziny torcik - za nic nie chciało mi się piec. Swieta postanawiam zredukować do minimum! Rachunki zimowe zmusiły mnie do nadszarpnięcia oszczędności - a tak w ogóle to nie bardzo wiem jak przyciąć budzet domowy. Ale to zupełnie inny temat. Miłej soboty Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 11:32 Mammajko, niedługo, jak już pobudują te autostrady i trakcje szybkich kolei, Dolny Śląsk zrobi się całkiem blisko Warszawy. A tak mi się wydaje, że moje góry i okolica by Ci się spodobały. Zresztą mam warszawskich świadków w postaci Dado i Fedo. Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 23:30 Pewnie jest pięknie Pracowity, "domowy' dzień przeplatany chwilami lenistwa. Szynka się marnuje, produkty na świąteczny żurek zakupione, trochę porządkowania...W międzyczasie podczytywałam "Igrzyska śmierci", czytadło bo czytadło ale pomysł mnie zaintrygował i nabrałam ochoty na film. A gdy film jest ekranizacją, to lubię być być po lekturze. Pogoda typowa, marcowo-kwietniowa Słońce i chmury, i śnieg z deszczem...Idealna do siedzenia w domu. I taki nastrój. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 31.03.12, 23:49 U mnie niestety smutno,no bo i jak ma byc.Czlowiek nigdy nie jest gotowy na nieodwoalne rozstania a szczegolnie z bardzo droga osoba.Coz to jeszcze dodac. Wlasciwie to nawet nie moge o tym pisac. Na kozetke nie pojde bo za pozno. U nas nadal piekna pogoda,zycie dalej sie toczy i na glowie jak zwykle duzo spraw. Kocia mnie podtrzymuja na duchu,tak jakby wiedzialy ze tego teraz mi potrzeba. Wracam na forumowe "lono" i mam nadzieje ze szybko zorientuje sie w codziennych wydarzeniach. pozdrawiam jak zwykle tropikalnie Odpowiedz Link
monia.i Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 01.04.12, 00:07 Foxie! Dobrze, że jesteś. Tego się właśnie obawiałam, milczenie często oznacza kłopoty. Albo duże zmartwienie, jak teraz. Ściskam Cię mocno no i chociaż wirtualnie, ale szczerze serdecznie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 01.04.12, 06:39 Foxie, czekalam ! jestem z tobą myślami i srecem. Dobrze,że wróciłaś - zycie musi plynąć, a tu jesteś tez potrzebna ! Jutko, znam te okolice - prze pare lat jeżdziłam na plenery z wrocławskiemi plastykami. Troche tez pojezdzilismy i pochocdziliśmy po pięknych górach, napewno kiedyś zawitam Kntr- tesciowie przyjechali wczoraj - mają zabrać moje ogrodowe koty - bardzo sie tym przejmuje, jednak oboje z mzonkiem bardzo sie z niemi zżylismy. Ale myslę że tam bedzie im dobrze, a mnie lżej. Zresztą kiedy przyjdzie lato i wszystkie drzwi i okna otwarte wchodziłyby do domu - a tego mzonek juz by nie wytrzymał ))) "Operacja wyjazd" nie będzie łatwa, ale dostałam od weta tabletki na spanie i pojadą razem ze swoim domkiem. Całą trójka będzie im razniej. A w domu zostanie Burek - który już bardzo sie do mnie przywiązał, chodzi za mną jak piesek. Nie myślcie że zastapi Kocika - nigdy! Ale dobrze że jest.A dalej to już napisze na własciwym wątku. Nieoczekiwanie spadła na mnie konieczność przygotowania cieplego dania w południe - mam nadzieję że uratuje mnie tarta Fed. - mam dwie paczki francuskiego ciasta i rozmaitości do środka. Mam nadzieję, że się uda ! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 01.04.12, 08:49 Wspolczuje serdecznie Foxie. Mamajko bardzo sie ciesze ze sie z kotami poukladalo))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, wieje, pada, zimno :-) 01.04.12, 10:15 Foxie, bardzo mi przykro. Trzymaj się... Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela, poranny śnieg 01.04.12, 10:16 Dzień się zbudził w śnieżycy. Teraz już (na razie?) przestało, ale widzę, że znad gór znowu idą ciemne chmury. No nic, trza się dostosować, czyli okopać w domowych piernatach. Kupiłam sobie wczoraj nowo wydana książkę - opracowanie historyczne o gospodach i zajazdach w mojej okolicy. Zacznę czytać. Jest tego ponad 600 stron... Mam cichą nadzieję, że mój dom też będzie wzmiankowany, może się czegoś jeszcze dowiem. Mam też do napisania i wysłania jedną biurokratyczną upierdliwość, którą obiecałam na jutro rano. Jednym słowem, dolce far niente to nie na dzisiaj. )) Na wtorek zapowiedzieli jedyny ciepły dzień w tym tygodniu, będzie to więc dzień pod znakiem sekatora. Potem znowu ochłodzenie i opady. Ale mi się pogoda urlopowa trafiła, nie ma co. No nic. Nie jojczyć, nie jojczyć. I tak nie mam na to za bardzo wpływu, więc uszy po sobie i morda w beczkę po kiszonej kapuście. I tym optymistycznym akcentem... Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Niedziela, poranny śnieg 01.04.12, 14:27 Nie jestem w stanie się pogodzić z odejściem bliskiej osoby. Wczoraj rozmawiałam z moją bliską przyjaciółką, jest teraz w trakcie czwartej "transzy" chemii. Wcześniej jej mąż powiedział do mnie ... nie bój się, zadzwoń do niej, ona się z chorobą pogodziła ... i zadzwoniłam, bez względu na cokolwiek i tak bym zadzwoniła ... usłyszałam szloch, cokolwiek chciałam powiedzieć to nie było to Jutuś, ja bardzo lubię te samotne domowe piernaty, z książką, zwłaszcza przy takiej pogodzie Dzisiaj byliśmy z wnuczęciem na nowym basenie i strasznie mi się spodobało. Bliziutko, pieszo ścieżką pod lasem. I co ja teraz pocznę ze swoją starą warszawską pływalnią, z którą się zżyłam przez tyle lat Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedziela, poranny śnieg 01.04.12, 15:36 Wszpółczuję serdecznie Foxie, Tobie Ew też. Też nie bardzo sobie z tym radzę. Pogoda obrzydliwa. W nocy psia wyprowadziła mnie na spcer i wróciłyśmy mokre do wyżęcia. W ciągu dnie udało mi się lawirować pomiędzy opadami jak dotąd. Też lubię domowanie z lekturą, ale dzisiaj łapię ostatni seans przed zejściem ekranu. "Idy Marcowe" polowałam na nie już czas jakiś, ale że musiałyśmy się zgrać z Małą Czarnąto nie było łatwo Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Niedziela, poranny śnieg 02.04.12, 03:01 Ewelino, Foxie, trzymajcie sie. Tak ciezko zniesc odejscie (lub jego bliska perspektywe)drogich nam osob... Moge tylko poslac Wam wyrazy wspolczucia. Bardzo mi przykro. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Poniedziałek poranny śnieg 02.04.12, 07:13 i grad który był laskaw obudzić mnie o 6 rano. A, że spać poszłam koło 3 to.... Teraz poranną kawę "siekiereczkę" najchętniej przyjełabym dożylnie. Cały week end miałam jakiś taki rozlazło prasujacy, wiec nie mam żadnych pasjonujacych relacji do zdania. dzisiaj natomiast będę latać i furczeć, jutro pewnie też. Generalnie stany pogodowe odbijają sie na moim samopoczuciu bo gwałatownie reaguje na skoki w górę i w dół ciśnienia. I to tyle. Miłego tygodnia życzę. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedziałek, o pogodzie nie wspomne :o) 02.04.12, 07:58 Odpoczywam po pieknym, slonecznym, 26-27 stopni jesiennym weekendzie. W sobote rano pojechalismy z Buszmenem w Gory Blekitne, zeby wymienic kran i skosic trawe w domku w Blackheath zanim wprowadza sie nowi lokatorzy. Skonczylo sie tym, ze nawiozlam oba krzaki bzu, wypielilam recznie 250 m. kw. trawnika przed domem (16 trzydziestolitrowych kublow chwastu wdziecznie zwanego "catsear" czyli kocie uszko a po polsku Prosienicznika szorstkiego). Buszmen wymienil kran, scial galezie wlazace w rynny i skosil oba trawniki - z przodu i tylu domu oraz pasy trawy przy ulicy. Znalezlismy we frontowym ogrodzie mlode drzewko - tulipanowiec, posadzony w takim miejscu, ze gdy dorosnie, wlezie w druty elektryczne, wiec zima trzeba bedzie go przesadzic do tylnego ogrodu, zeby razem z milorzebami buforowal dom przed pozarem od strony buszu. Lubie tulipanowce, maja nietypowe liscie i piekne kwiaty, wiec ciesze sie ze tam rosnie, ale potencjalnie 50-ciometrowe drzewo nie powinno byc posadzone tam gdzie teraz jest! Rece juz mi odpadaly ale jeszcze posypalam calosc trawnikow wapnem, dowloklam sie do terenowki i pojechalismy z poczuciem dobrze spedzonego dnia, zostawiajac za soba zapach skoszonej laki, pieknie spiewajace ptaki i czerwieniejace jesienne drzewa. W niedziele wstalam pozniej i powolutku udalam sie do ogrodu, gdzie jako prezent urodzinowy zbudowalam podstawe do ogrodowego prysznica dla Buszmena, ktory uzywa nagrzanej sloncem wody z kempingowego prysznica (czarny worek z dolaczona rurka z sitkiem). Wykopalam poltorametrowej dlugosci row drenazowy przechodzacy pod chodnikiem w glinie i kamieniach oraz wglebienie pod przysznicem, ulozylam rury (plastikowa azurowa w srodku ceramicznych), podsypalam 40 kg drenazowych kamyczkow i 40 kg zwiru, wszystko wypoziomowalam, ulozylam z powrotem kawalek chodnika, potem przytaszczylam dwie betonowe plyty, tez je wypoziomowalam a na koncu pomalowalam kratownice z drewna wodoodporna bejca i polozylam na beton. Dookola posadze miete, bedzie fajnie pachnialo gdy sie ja rozdepcze albo poruszy w trakcie ablucji. Zastanawiam sie tylko ktora miete: kolonska, jablkowa, rodzima australijska? Jak obrosnie, zrobie zdjecia... Najwazniejsze ze Buszmenowi podobala sie urodzinowa niespodzianka! Dzis czas na odpoczynek w postaci robienia zapraw: mizerii z 3 kg ogorkow i pierwszego rzutu pesto. Po nocnych deszczykach pogoda jest nadal piekna, istne babie lato. Bazylie najlepiej jest zbierac w sloneczne popoludnie, wiec wychodze do gornego ogrodu, o tedy: Przy okazji podbiore tez pomidory i zjem ostatnie jesienne maliny: Z ogrodniczym pozdrowieniem odmeldowuje sie! Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedziałek, o pogodzie nie wspomne :o) 02.04.12, 09:14 Ty odpoczywasz, Luizo, a ja się od rana zmęczyłam czytając Twój wpis! )) Kawał dobrej roboty, gratulacje. Cudna ta ścieżka. U nas jakby poprawa pogody, bo śnieg nie pada, tylko deszcz, hahaha. Poza tym bezet, czyli ciemno, zimno i wietrznie. Buuuuu... Zaraz kończę pisać biurokratyczną upierdliwość, wysyłam i mam wolne. Będę sobie czytać i nie będę się przejmować pogodą za oknem. O! Ewelinko, przykro mi... To bardzo trudne momenty. Miłego poniedziałku życzę, oby pogoda jakoś się wyprowadziła na prostą... Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedziałek, o pogodzie nie wspomne :o) 02.04.12, 10:53 Luizo, jak czytam o twoich pracach to już sie czuje zmeczona! Ale piękne efekty widać Verbeno - gdzie bęzie ta wystawa twoich obrazków. Zycze sukcesu ! Wczorajszą akcję opiszę na watku zwięrżecym. Zimno. Masz pecha, Jutko z tą pogodą! Ew, myślę że liskość basenu pomoże znieść rozstanie z warszawskim basenam. Ja bardzo sobie chwalę nowy w Aninie. Dzisiaj juz był i snieg i deszcz, teraz jakoś spokojnie. Fed, możesz iść na spacer Odpowiedz Link
verbena1 Re: Poniedziałek, o pogodzie nie wspomne :o) 02.04.12, 19:21 Foxie, podtrzymuje Cie duchowo, trudne sa te pierwsze chwile po odejsciu bliskiej osoby. Pisz wiecej, wiesz ,ze tu znajdziesz cieplych, wspolczujacych ludzi. Mammajko, wystawa odbedzie sie w naszym wiejskim domu kultury. Niby nic wielkiego ale ciesze sie ,ze to mnie wybrano na ropoczecie dzialalnosci wystawienniczej a poza tym zrobie sobie reklame. Niech wiedza ,ze jedyna Polka w tej spolecznosci to nie byle co Latem organizuje drugi raz Sztuke w Ogrodzie, mysle ,ze bedzie jeszcze wiecej chetnych i odwiedzajacych. Nie daje o sobie zapomniec Ogrod bardzo suchy, od miesiecy nie bylo porzadnego deszczu, wszystko jakies nedzne, w dodatku zamiast ocieplenia zapowiadaja snieg z deszczem. No trudno, trzeba cierpliwie czekac na prawdziwa wiosne. Luizo, podziwiam Cie nieustannie Odpowiedz Link
felinecaline Re: Poniedziałek, o pogodzie nie wspomne :o) 02.04.12, 20:46 Mie sledzac + 40 na biezaco dopiero teraz przylaczal sie z moja skromna miarka do wspolczucia dla Foxie i Eveliny. A wszystkim czeos sie podejmujacym, z Vervena na czele zycze zaciecia i powodzenia. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Poniedziałek, o pogodzie nie wspomne :o) 03.04.12, 09:07 Chętnie podjełabym sie czegoś z własnej woli, ale zdycham kompletnie od kilku dni. A to sama sobie zafundowałam kaca (sobota), a to suka złapała rotawirusa i od dwóch dni nic innego nie robi tylko "sro". Oczywiście głównie po nocy, a odsypia w dzień. Tylko że ja jako współsracz nie moge w dzień odespać, więc zdycham. Feline jak to miło Cię czasem zobaczyć na 40+ Moniu Ty mi nic nie mów o cenach (to apropos wpisu na zwierzyńcu), rece mi opadaja po prostu jak robię zakupy. Zwłaszcza owocowo warzywne. Drożej nic Konstytucja przewiduje. W piatek byłam na bazarze ursynowskim, owszem pojechałam tam ze świadomością cen, bo na tym bazarku nigdy darmo nie dawali. Kupiłam 6 pomarańczy, 5 grejpfrutów, jajeczka przepiórcze kilo pomidorów, jakieś cuś jeszcze czego nie pamietam i kalarepy. Zabuliłam 115 PLN. Włos mi sie na łbie zjeżył, całe szczęście że nie dla siebie to kupowałam tylko na zamowienie Maćmy. To samo przezyłam w niedzielę tylko już robiąc zakupy dla moich kotów i dzieci w Carrefourze. Dwie niewielkie taśki pełne i ponad setka poleciała Dbrze że się nadal odchudzam dzięki temu nie mam poczucia przeżuwania banknotów. Choć żarcie dietetyczne do tanich nie należy jedynie mniej sie go kupuje Odpowiedz Link
mammaja Wtorek 03.04.12, 09:58 Fed, to dotyka nas wszystkich, te ceny. Postanowiłam swieta ograniczyć do minimum ! Czuję sie jak uboga krewna kontr - teściów, ktorzy przywieżli produkty dla młodych - i mnie sie dostało conieco Wycofuję sie z programu eksperymentalnego leku jaki mi zaaplikowano. Olewam i wracam do poprzedniej formy, która nie byla taka zła jak obecna. Trudno, ale musze zyc normalnie Jade na "jajeczko" sekcji malarskiej i omówienie projektu jaki dostał dotację. No i jeszcze kilka innych spraw. Pozdrawiam pracowicie ! Verbeno, czy ta akcja antypolska w Holandii taka odczuwalna ? w "Polityce " artykuł mocno przerażający ! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wtorek 03.04.12, 18:01 Mm, ja się wyłącznie juz tak czuję. Znaczy jak uboga krewna Nawet wobec własnych i mieszkających z nami dzieci. Fuj jakie to ochydne uczucie. A co to za lek eksperymenowałaś na sobie? Bo energii jak widać Ci nie brak!!!! Ceny stają sie powoli porównywalne z "europejskimi" . Dziecinka wróciła z 2 tygodniowego pobytu we Francji przerażona. I nawet majtek nowych sobie nie przywiozła! Inna sprawa, że ona nie umie kupować. W przeciwieństwie do mnie Właśnie dostałam od Małej Czarnej rozliczenie jej ostatniej wizyty u U.P. żebym mogła zaplanować naszą u niej wizytę i z lekka włos mi na łbie się zjeżył. Myślę, że gdybym nie jechała na 10 dni autkiem to mogłabym niezły kawałek mieszkania odmalować Nic to Baśka, musi byc tak, a nie inaczej. Swoja drogą zachowałam sie jak ostatnia świnia i w zasadzie odmówiłam trzeciej uczestniczce wycieczki zabrania córeczki. I wiem żem świniam, ale to będą moje jedyne w tym roku "wakacje" i jak bonie dydy nie mam ochoty podróżować i mieć non stop ze sobą 11 latki. Nie żebym jej nie lubiła, ale zwyczajnie nie mam ochoty na dzieci. Co więcej nie wydaje mi sie żeby wiezienie do świeżo umieszczonej na zasadzie hospicjum domowego osobie była potrzebna na miejscu poza nami, mała jak by na to nie patrzeć, dziewczynka. U.P. ma pozakładane doplywy, ma różne i liczne niedowłady i wynikajace z tego niedogodności. W jej mieszkaniu i tak będzie nas zdecydowany nadmiar. Nie wiem może ja po prostu jestem egoistka nielubiącą dzieci psiakrew, ale naparawdę jadąc tam na tydzień który i tak nie będzie "letki" nie mam ochoty dodatkowo obcyndalać się z dzieckiem Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 03.04.12, 18:44 No, a propos cen w PL, to rosną i rosną. Może to zauważam boleśnie "namacalnie", bo z każdą wizytą nabywam mniej więcej te same rzeczy, i za każdą następną wizytą poprzedni budżet okazuje się niewystarczający. A przyjeżdżam 3-4 razy do roku. Strach się bać. Jutro jadę na pocztę zrobić przelew za zeszłotygodniową dostawę 500 litrów oleju opałowego. Drżącą ręką ponad 2000 PLN, bo litr teraz kosztuje 4.28 pln. Jak przy remoncie domu decydowałam, jakie ogrzewanie, to litr oleju kosztował 2.19 pln. A to było tylko 10 lat temu... Plus traktorokosiarka się zepsuł (zam.), koszt naprawy: zepsuta część 400, robocizna 400, transport do/z warsztatu 200. Można się zarąbać własną pięścią... Latem zarobię dodatkowe nadprogramowe 1000 euro. Na co pójdzie? Na następną dostawę oleju opałowego, żeby na zimę móc ogrzać dom. :-x No nic. Już nie jojczę. Tylko chciałam się posolidaryzować z narzekami na wzrost cen. Odpowiedz Link
fedorczyk4 P.S 03.04.12, 18:47 Niezależnie od mojej wobec dzieci wredoty, klikajcie w psią miskę proszę!!!!! Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek, przejaśnia się?... 03.04.12, 09:54 Coś jakby jaśniejsza dziś ta szarość za oknem, na drodze sucho, a prognoza pogody zapowiada 14 C. Jednym słowem, zgodnie z planem będzie dziś dzień ogrodowy z sekatorem. Mam do podcięcia 6 wielkich krzewów i 3 mniejsze, roboty na kilka godzin. No ale to, to "na po lunchu", kiedy temperatura będzie najwyższa, bo teraz są raptem 4 C. A właśnie: forsycja zakwitła. Bocianów ciągle nie ma. No to sobie poczytam kilka godzin, zjem obiad i wyruszę "na pole". Miłego dnia Odpowiedz Link
foxie777 Re: Wtorek, przejaśnia się?... 03.04.12, 23:42 Dzieki moje Mile za wyrazy wspolczucia.Niestety takie to juz nasze zycie. Fed wcale sie nie dziwie ze nie masz ochoty na "bachory"Czasami mozna powiedziec Nie. Ogrod Luizy jak zwykle imponujacy.Mammajko ,super zalatwilas sprawe kociow.Na pewno bedzie im super. Ja mam teraz mase roboty,bo likwidujemy dom mojej Tesciowej.Ciezko,bo wszystko nam przypomina nieustannie razem spedzany czas. Mysle o Polsce,ale na razie nie wiem kiedy uda mi sie zrealizowac przyjazd. Mama tez narzeka,ze ceny rosna caly czas.Mam nadzieje ze nie wprowadza euro,to bylby koszmar. Powinnam zabrac sie za ogrodek,ale na nie mam czasu.Powoli zaczyna sie ocieplac. Jeszcze miesiac,dwa i znowu upaly.Nawet nie wiem kiedy ten rok tak uplynal. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
red-fox Re: Wtorek, przejaśnia się?... 04.04.12, 07:47 jutka1 napisała: > Bocianów ciągle nie ma. Jesteś może przy nadziei > > No to sobie poczytam kilka godzin, zjem obiad i wyruszę "na pole". To ile ha ma twoje pole jutko > Miłego dnia > Miłego i słonecznego Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek, przejaśnia się?... 04.04.12, 08:11 O, nowy nick, witamy. red-fox napisał: > Jesteś może przy nadziei ********* Nie. Mam bociany "na terenie" i co roku na nie czekam. > To ile ha ma twoje pole jutko ********* Ogród. A z pół ha. > Miłego i słonecznego ********* Dzięki i wzajemnie. Odpowiedz Link
red-fox Re: Wtorek, przejaśnia się?... 04.04.12, 08:46 jutka1 napisała: > Nie. Mam bociany "na terenie" i co roku na nie czekam. Ja bym był ostrożny w stosunkach z bocianami > Ogród. A z pół ha. To tak na pół gwizdka jesteś ogrodniczką > Dzięki i wzajemnie. > Odpowiedz Link
jutka1 Środa 04.04.12, 08:07 Wtorkowe popołudnie: było słonecznie i ciepło. Zgodnie z planem spędziłam kilka godzin w ogrodzie z sekatorem. Zrobiłam może 1/4 tego, co planowałam , a namachałam się i spociłam jak koń na westernie. W końcu więc zadzwoniłam do Pana od Ogrodu i zaprosiłam go na dziś, żeby mu pokazać, co trzeba będzie zrobić. Ale te kilka godzin było wielce przyjemne. Ptaki się darły, kwiatki kwitły (zoczyłam fiołki, stokrotki i jakieś nieznane żółte pod lipą), irysy już z 10 cm mają, pąki na wszystkim, i w sumie zirytowałam się, że znowu najfajniejsza część wiosny w ogrodzie mnie ominie. :-] To życie w rozkroku to jednak czasem jest trochę nieteges. Dzisiaj jadę do mojego ortopedy z łokciem (ja z łokciem bolącym, nie ortopeda z łokciem, chociaż on też łokieć posiada ), potem zrobić przelew za olej opałowy, potem na trochę do domu, potem na zakupy i do psiapsiółki na kolację. Jutro szykuję obiad dla mojej siostry z rodziną i mamy, z okazji. A w piątek idę do fryzjera. Uffff.... Miłego dnia Odpowiedz Link
red-fox Re: Środa 04.04.12, 08:48 Pracowita dziewczyna z ciebie Jutko, jesteś wymarzoną kandydatka na żonę Jakieś zdjęcia swojego ogrodu masz gdzieś zawieszone, chetnie bym sobie je obejrzał Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa 04.04.12, 09:01 Wręcz przeciwnie: ani pracowita, ani żadna ze mnie kandydatka na żonę. Już to przerabiałam, thanks but no thanks. Zdjęcia ogrodu tu gdzieś wiszą, ale nie pamiętam gdzie. Jak nie zapomnę to coś wklęję. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Środa 04.04.12, 09:17 E tam Jutka, kto to wie może przy odpowiednim pretendencie??? W Warszawie znowu popaduje i jest paskudnie. Psia mi choruje a ja mam po pióropusz roboty i wychodzenie z nią co dwie godziny kompletnie mnie rozwala Odpowiedz Link
jan.kran Re: Środa 04.04.12, 10:34 U mnie slonce i perspektywa pracy cala Wielkanoc. Fajnie bo zarobie dodatkowa kase , tu dyzury w Swieta sa bardzo dobrze platne , a swieta zaczynaja sie jutro)) Mloda juz jedna noga w Monachium tzn. ma na razie bilet pod koneic kwietnia. Chlip , chlip , za rok koniec studiow i dziekco mi calowicie odfrunie... Junior zdaje mi regularne telefoniczne sprawozdania z Reunion gdzie aktualnie przebywa u ojca. Ciekawe tam jest ale zdaje sie ze zaczyna tesknic za EuropaPP Poza tym nieustannie marza mi sie dwa koty , teoretycznie zaczynam byc kocia ekspertka a praktycznie to w przyszlosci zamienie pewnie Mloda na kota bo na razie dwoje dzeici absorbuje mnie totalniei czasowo i ekonomicznie i przestrzennie) Moje dwa koty jeszcze nie sa zaadoptowane , ale sporo innych owszem tak ze nie wiem czy sie doczekam tych akurat. Ale dosc jest kociej biedy do adopcji tak czy siak... K. Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa 04.04.12, 11:20 Kranie, czy chodzi o wyspę na Oceanie Indyjskim ? Gdzie młody przebywa ? Mamy nowy nick na forum - no,no Zawsze to atrakcja narazie "się przetarło", postaram sie nie spóznic dzisiaj na basen! Pozdrawiam w biegu ! Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Środa 04.04.12, 11:48 Miłego pływania Mmko Raniutko nastawiłam pranie, złożyłam pościelowe do magla, dosiałam trawę, zdążyłyśmy z sunią zrobić 10 kilometrów, bo już jak do domu dochodziłyśmy to się na dobre rozpadało, a teraz czekają na mnie rozliczenia, przekładane z dnia na dzień, do których podchodzę jak do jeża i rachunki do płacenia, które nie mam zielonego pojęcia skąd się biorą i dlaczego wymagają aż takiej kasy. Trza płakać i płacić Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa + diagnoza... :-( 04.04.12, 11:59 Ew., właśnie przelałam 2100 pln za paliwo opałowe. Za tę sumę 10 lat temu byłabym miała dwa razy tyle paliwa. Wróciłam od ortopedy. No to mam diagnozę, potwierdzoną badaniami USG. Przewlekły stan zapalny przyczepu mięśniowego. Czyli coś w podobie "łokcia tenisisty". Dostałam leki, plastry na noc, musiałam kupić opaskę odciążającą łokieć, przede mną (na początek!) po 10 sesji 2 różnych zabiegów rehabilitacyjnych (codziennie), i nakaz nie wykonywania czynności, przy których ten łokieć mnie boli. Czyli zaczynam się przestawiać na używanie tylko lewej ręki, czy jak? Bo przy większości ruchów łokieć mnie boli, nawet jak się czeszę. (( (swoją drogą, gdybym powiedziała lekarzowi o swoich wczorajszych występach z sekatorem, to by mnie chyba sprał ) Leczenie trwa długo, a jak się nie uda, to operacja. :-x Nie wspomnę już, że wizyta, opaska uciskowa, leki plus transport kosztowały 300 złotych. Jak nie urok, to Niemcy się zbroją. ;-D Nic to. Damy radę. Ryjem do przodu, czego i Wam życzę. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Środa + diagnoza... :-( 04.04.12, 12:16 To nie było rozsądne, dobrze, że chociaż dzisiaj odpuściłaś i dałaś okazję ogrodnikowi zarobić na "chleb". Mnie się też często zdarzają takie "nierozsądki" Zabieram się do rozliczeń, nic mi nie przychodzi do głowy, żeby je odłożyć na później. Jutro będę miała jakiejś innej pracy więcej, a pojutrze trza jechać do Warszawy, na cmentarz, zakupy zrobić, pieczenie nastawić, upiec ciasto ... Nie, nie mogę się wykręcić dzisiaj Jak ja tego nie cierpię Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa + diagnoza... :-( 04.04.12, 12:24 Wczoraj jeszcze nie wiedziałam, że mam ten "łokieć tenisisty", i że mam prawej ręki praktycznie nie używać... Już będę rozsądna. Reszta prac wiosennych spadnie na Pana od Ogrodu. Też nie cierpię tych wszystkich rozliczeń i pierduł. Tylko wrodzone poczucie obowiązku ratuje mnie od wezwań do zapłaty etc. Odpowiedz Link
red-fox Re: Środa 04.04.12, 09:36 jutka1 napisała: > Wręcz przeciwnie: ani pracowita, ani żadna ze mnie kandydatka na żonę. Już to p > rzerabiałam, thanks but no thanks. Spoko nie ty jedyna, ale jak to mówią warto rozmawiać na każdy temat > Zdjęcia ogrodu tu gdzieś wiszą, ale nie pamiętam gdzie. > Jak nie zapomnę to coś wklęję. OK trzymam cię mocno za słowo leżąc na forumowej kanapie Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa @ Fox 04.04.12, 12:17 Wklejam teraz "za pamięci", bo potem mi doktor Alojs ukradnie ;-p Wszystkie zdjęcia robione niedługo po wschodzie słońca, na początku sierpnia. Mam nadzieję, że Twa ciekawość została zaspokojona. Miłego dnia życzę. Odpowiedz Link
red-fox Re: Środa @ Fox 04.04.12, 13:50 Bardzo ładne foty. Miejsce wydaje się być z tych magicznych gdzie różne miłe rzeczy się człowiekowi mogą przytrafić Na tym drugim zdjęciu to nic tylko kocyk pod drzewko i powalczyć z komarem Odpowiedz Link
red-fox Re: Środa @ Fox 04.04.12, 17:36 jutka1 napisała: > Miejsce jest magiczne, fakt. > Może uchyl rąbka tajemnicy to może będziesz miała sąsiada kto wie Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa u Jutki 04.04.12, 19:04 Pieknie Jutko, jaka przestrzeń To ja kiedyś przyjadę Kranie, wspaniała ta wyspa - obejrzałam kilka filmików. Młody wroci ubogacony mnóstwem wrażen. I tego mu pocichutku zazdraszczam Odpowiedz Link
red-fox Re: Środa @ Fox 05.04.12, 16:42 Ładnie na tym Dolnym Śląsku ale pewnie Twoje miejsce jest bardziej klimatyczne Napisz coś od siebie ja chętnie poczytam. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Środa @ Fox 05.04.12, 16:55 Drogi Red-Foxie, nie zebym była przeciwna forumowemu rwaniu (li zazdrosna ale jeśli zadasz sobie maleńki trud i poczytasz to po pierwsze dowiesz się, że wszyscy tu piszą"od siebie", a po drugie jest przyszpilony wątek "Forumowe autoportrety" z niego dowiesz się podstaw. Potem będziesz mógł zgłębiać Odpowiedz Link
red-fox Re: Środa @ Fox 05.04.12, 21:40 Przeczytałem i nadal jestem głupi, tam nic nie ma o Polsce, są tylko obce landy. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa @ Fox 05.04.12, 21:56 A przepraszam, nie przeczytałam Twojego wpisu, dopiero teraz. Nie bardzo rozumiem - piszę, że mój ogród jest na Dolnym Śląsku. Łatwo z forum się dowiedzieć, że też mieszkam w Paryżu. Chyba to wystarczy jako informacja o mnie? Pozdrawiam Odpowiedz Link
red-fox Re: Środa @ Fox 06.04.12, 01:17 Dla mnie najważniejsza jest informacja że mieszkasz również na Dolnym śląsku. Krainie która słynie z piękna. Mam znajomych którzy mieszkają we Wrocku i uważają to miasto za najpiekniejsze To co Ty napisałaś pokrywa się tym co wiem od nich. Stąd moja ciekawość jakie to zalety miejsca które przez tylu ludzi uznawane jest za wyjątkowe Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa @ Fox -- Dolny Śląsk 06.04.12, 09:18 Dolny Śląsk to miejsce styku różnych kultur, bogatej historii, pięknej architektury i krajobrazu. Wrocław to miasto pełne energii, a po licznych renowacjach naprawdę cieszy oko. Nie dziwię się Twoim znajomym, bo Wrocław to jedno z moich ulubionych miast na ziemi. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Piatek 06.04.12, 09:18 Dalej buro Dalej gonitwa i szleństwo. Nic to byle dotrwać do jutra, od jutra będzie lepiej. Miłego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek 06.04.12, 09:30 Wierzyć się nie chce, że już piątek. Za oknem szarość i mgła. Ma padać. Zimno. Brrr. Spałam dobrze, nawet się wyspałam, nastrój dopisuje. Jadę do fryzjera, a potem nie mam już żadnych zobowiązań. Mogę leżeć na sofie, grzać się przy kominku i ładnie pachnieć. Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek 06.04.12, 11:13 Powolutku realizuję program przedświateczny, o leżeniu na kanapie jeszcze nie myślę, ale tez mogę ładnie pachnieć ! Pozdrawiam Odpowiedz Link
jutka1 Re: Piatek 06.04.12, 14:52 A ja właśnie leżę i pachnę. )) W mieście kupiłam Politykę i Zwierciadło, dwie książki też obok, kominek buzuje, i zajmuję się namiętnie robieniem NIC. Postanowiłam, że oprócz goszczenia jutro przyjaciółki na kolacji tak się będę mościć do poniedziałku, czyli do rodzinnego obiadu u mamy. W niedziele do siostry nie jadę, a ona i tak zaziębiona, więc też świętowanie ogranicza do minimum i bardzo się ucieszyła, że mi się tych "-dziesiąt" kilometrów nie chce przemieszczać. Zobaczymy się u mamy w poniedziałek, tak czy siak. Jest mi dobrze i błogo, czego i Wam życzę. Odpowiedz Link
red-fox Re: Piatek 06.04.12, 11:27 jutka1 napisała: Mogę leżeć na sofie, grzać się przy kominku i ładnie pachnieć. > Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 04.04.12, 12:13 Mamajko Junior jest TU: www.youtube.com/watch?v=Dr1AxNLkW1g&feature=related Ja jako matka kura cala zdenerwowana bo podroz tam wyniosla w sumie prawie dobe z Oslo ale dolecial. Mam nadzieje ze powrociPP Do tego oprocz wyprawy dochodzi moj ex , nielatwe uklady ale jakos syn i ojciec funkcjonuja. Mam reportaz bezposredni z Afryki via komorka , ciekawie jest. Syn od dawna niezaleznie od ojca ma zainteresowanie tym kontynentem tak ze niech sobie obejrzy z bliska to co zna z teorii i o czym mysli w ramach studiow co je zacznie jesienia))) K. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 00:07 Jutko,cudnie tam u Ciebie.Nic dziwnego ze czesto przylatujesz. Jankranie,ciekawa jestem kiedy zaadoptujesz i czy masz jakies konkretne upodobania? Np ja kocham rudzielce. Czeka mnie pracowity weekend,ale i odpoczynek tez sobie zorganizujemy,bo trudno tylko caly czas byc w kieracie. Na razie jeszcze jest pogoda wysmienita,oby jak najdluzej pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 00:34 Kranie, synowi zazdraszczam okrutnie!!! A Ty się "dokoć" czym prędzej, bo te dwa kociska co na Ciebie czekają naprawdę są piękne!!! Pracy w święta nie zazdroszczę, ale czynnik finansowy jest nie do pogardzenia Szczególnie w sytuacji galopującego wzrostu cen w Pl...córcia, jako dumny użytkownik samochodu zgodziła się wykonać podstawowe zakupy (w realu) w drodze ze szkoły i przyjechała zbulwersowana i w ciężkim szoku wydała ponad sto złotych i właściwie nic nie kupiła!!!??? Cóż, pomału trzeba uczyć się życia od października życie studenckie czeka... Fed, Tobie wręcz przeciwnie (czyli nie zazdraszczam w ogóle mam nadzieję, że psica zdrowieje i przestanie Cię ganiać na spacery w aurze wysoce niesprzyjającej...W kwestiach nie zabierania w zaplanowaną podróż dzieci popieram w całej rozciągłości! Zarówno patrząc ze strony dorosłych, jak i nieletniej jest to rozwiązanie najlepsze. I melduję, że w michę klikam ze wszystkich posiadanych kompów codziennie Oraz pilnuję, czy reszta postępuje tak samo! Jutko, ogród piękny jak zwykle (o Luizy jesiennych fotkach, ze nie wspomnę Łokcia współczuję, uważaj, chociaż to dość trudne tak nagle nie używać jednej ręki...Pan ogrodowy z pewnością sobie poradzi U mnie galop się zrobił, kompletnie nie wiem skąd???ale jakoś nie mogę nadążyć sama za sobą...pogoda kompletnie beznadziejna - zimno i pada na przemian z wieje i leje, Hrabia oszalał na punkcie świątecznych stroików i zlikwidował połowę zanim zdążyły znaleźć się na miejscach właściwych - najlepiej smakowała mu sztuczna trawka oraz piórka przylepione wszystko-jedno-do-czego...a!!i jeszcze takie malutkie żółciutkie kurczaczki też wspaniale ulegały rozkładowi na czynniki pierwsze.... Upiekłam dziś spody do mazurków i tyle moich przygotowań do świąt A okazało się, że święta w większej części będą u mnie, bo teściowa słabo się czuje i nie zamierza nic robić, a do moich rodziców przyjeżdża z Holandii mój bratanek (brat i reszta rodziny świętuje za oceanem) i też stwierdzili, że najfajniej będzie "razem". No fakt najfajniej pewnie będzie, ale czemu znowu u mnie??? Idę spać z nadzieją, że mój galop przejdzie w jakiś kłusik, a może nawet i jakiś postój się trafi Ew i Foxie, myślę o Was ciepło, współczując serdecznie straty. Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 00:54 a ja walczę z KRK! Babetko, czy Ciebie też to trafiło? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 09:15 Małpko czy to gryzie, bo brzmi groźnie? Kranie niech Twój Młody pozdrowi moją szwagierkę która mieszka tam na stałe I ja się tam niech mnie Bóg broni nie wybieram! Bbetko jak masz koty to wiesz czego nie masz? Stroików i karniszy i..... wielu innych rzeczy. Dziekuje, Krowisia juz lepiej, na moje szczęście, bo mam taką robotę przedświateczną, wcale nie związaną z żarciem, że ledwie dyszę. Nagle różne instytucje bardzo dotąd powolne i oporne stwierdziły, że muszą przyspieszyć i nic tylko składam donoszę, podpisuję, poprawiam i takie tam, a wszystko musi być do końca tygodnia. A żeby ich obesrało Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 10:04 U nas mży i jest mgliście. Święta będą zimne i mokre, tak gada pogodynka. Na noc przykleiłam na łokieć plaster. Szczypało mnie pod nim, źle spałam i miałam niedobre sny. Obudziłam się o 4:45, potem długo nie mogłam zasnąć. Czeka mnie jeszcze wycieczka do miasta po świeżą rybę na obiad, a potem szykowanie obiadu na 6 osób. Przy czym ucieranie marchewki i jabłka do surówki lewą ręką będzie na pewno interesującym przeżyciem. Cieszy mnie, że Krowisi już lepiej. Miłego dnia życzę, mimo warunków pogodowych. Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 10:27 U nas dla odmiany pogodnie Fed pojęcia nie mam po co wszystkim wszystko do końca tygodnia (u mnie tak samo ;-( bo i tak do połowy przyszłego pies z kulawą nogą się tym nie zajmie!!! Małpo u mnie nazywa się to nieco inaczej (jeśli myślimy o krajowych ramach kwalifikacji) ale świr w temacie taki sam albo i większy )) Jutko powodzenia w pracach leworęcznych! Lecempendzem bo wyjścia nie mam Miłego dnia! Odpowiedz Link
en.ej Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 12:15 Dzięki wszystkim za wsparcie. U mnie po staremu. Oprócz pogrzebu brata ciotecznego 45 latka w zeszłym tygodniu nic się nie dzieje. Siostra już po drugiej chemii, czuje się nawet względnie. Jutek a nie prościej kupić gotowce? Jak jesz raz na ruski rok to nic się nie stanie, a zaoszczędzisz łokieć. Trzymam nieustająco kciuki za Krowisię. Bidulka malutka Pozdrawiam, ściskam i do następnego Odpowiedz Link
en.ej Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 12:18 Zapomniałam dodać Dzisiaj mam wolne, jadę na "jajeczko". Pewnie się nawalę i wszelkie prace okołoświąteczne przesuną się na sobotę Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 15:30 Enejko nie Ty powinnaś nam tylko my Tobie, za zaufanie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 12:21 Wczoraj zrobiła podstawowe zakupy, m.in, nabylam starannie wybrany udziec z indyka, półtorakilowy, na pasztet z mięs rozmaitych. Wieczorem okazalo sie w domu, ze udzca niet ! Bylam wsciekla, bo w planie wieczornym bylo ugotowanie tychże mięs. zastanawiałam sie gdzie mglam zgubic! na szczeście zbadałam wydruk kasowy - i tam też nie było Czyli został "zagubiony" w sklepie - forsy nie straciłam Upieklam więc mały kawałek jeleniny, ktory marynowal sie od paru dni, zamrynowałam piekna karkowke, ugotowałam jarzyny na salatke i biała kiłbaske na samak do barszczu lub zurku. teraz zrobię kruche ciasto pod mazurki z gotowanymi żóltkami, może sobie poleżęć w lodowce. i to wiekszośc moich przygotowań, powolutku reszta się zrobi Mimo Wielkiego Czwartku moje komisja ma posiedzenie, więc jadę w miasto. Jeszcze nie wiem kto z rodziny zdecyduje się zakotwiczyć u nas nie zawsze udaje się uciec tak jak w zeszłym roku Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 12:43 Troche przerazajace te Wasze przygotowania do swiat, tyle dni na przod, odzwyczailam sie juz od tego. U mnie w pierwszy dzien swiat bedzie razem z nami 7 osob. Zrobie pozne sniadanie czyli brunch. Na cieplo tarta z zielonymi szparagami i kielbaski. Do tego jajka w roznych postaciach, wedliny i salatka jarzynowa. W sobote zrobie salatke, reszta rano w niedziele i po robocie. Do tego ciasta gotowe kupione wczoraj w Niemczech: sernik, tort czekoladowy i placek ze sliwkami. Wszystko czeka w zamrazalniku na niedzielne odmrozenie. Niby nieduzo tego alejak na obyczaje holenderskie to prawdziwa uczta Ewelino, zachwycilo mnie noszenie poscieli do maglowania, magiel jeszcze isnieje? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 05.04.12, 15:23 Jutka, po raz pierwszy muszę przyznac praktyczną wyższość ludziom oburęcznym. Jak nie mogę prawą to lecę lewą. Gantz mi egal. Niemniej szczerze Ci współczuje bo takie cuś strasznie dużo krwi psuje i niestety trwać boleśnie w czasie tez potrafi ze wszystkimi kosekwencjami Mm, podziwiam!!!! Ja sie na Świeta wynoszę i mam w zwiazku z tym spokój Verbeno, magle w Polsce maja się świetnie. Osobiście uprawiam jeden juz w trzecim pokoleniu. Moja przyjaciółka która jest powiślanką aktualnie (od lat i na zawsze) a na wygnaniu w Aninie, z uporem maniaka dowozi cała bieliznę do tego samego do którego i ja dostarczam. Magiel jak fryzjer i szewc, jak się raz w życiu trafi na właściwy to juz do końca sie uprawia Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Czwartek przedświateczny 05.04.12, 15:09 Oj, wielki byl ten czwartek i wielce sloneczny. Mamy od tygodnia babie lato, slonce i 25-27 stopni i tak ma byc przez co najmniej jeszcze z tydzien, czyli po strasznie mokrym marcu wrocil typowy kwiecien. Dzien przepracowalam w ogrodzie, przygotowujac grzadke pod bob, siejac szpinak, salaty, lucerne, kapusty w dwoch a nasturcje w trzech kolorach i inne warzywka. Jutro zabieram sie za kladzenie plytek chodnikowych przed i za kurnikiem. Czytajac o Waszych przygotowaniach swiatecznych czuje sie zmeczona, jak wiecie, nie znosze tego szalu mycia okien i generalnych porzadkow. Jako ustepstwo na rzecz Swiat wykrochmalilam jasnozielony lniany obrus, teraz czeka mnie prasowanie :o) Dekoracje wyciagne moze jutro, drewniane podlogi zamiote i umyje w sobote zas gotowania i pieczenia nie bedzie, ot, pare kolorowanych jajek, jakas mala babka, tradycyjne tutaj "hot cross buns" (cynamonowe buleczki z lukrowanym krzyzem) i tyle. Jestesmy w domu tylko w dwojke (plus zwierzaki domowe i ogrodowe). Corka dala znac ze pojechala na Swieta do Szwecji ze swoja "adoptowana" dunska rodzina, wiekszosc znajomych porozjezdzala sie korzystajac z czterodniowego weekendu. Dzisiaj zrobilam obiad uzywajac wykopanych w ogrodzie ziemniakow i marchewki a wieczorem poszlam na joge, zeby sie odprostowac po pracach ogrodowych. Jak zwykle zostalam porozciagana i poskrecana zas po powrocie czuje sie bosko. Instruktorka na ktorej zajecia chodze jest najlepsza, jaka mialam. Po dwoch miesiacach bardzo regularnego cwiczenia (3-4 razy w tygodniu) nie tylko jestem silniejsza i mam lepsza sylwetke, ale pozbylam sie tez dokuczajacego mi od roku bolu plecow i stawow palcow u rak oraz wyregulowalam cisnienie krwi. Teraz przegladam podrecznik anatomii, zeby wykoncypowac jak wyleczyc sobie bole w lewym biodrze. Jestem pewna ze w polaczeniu z regularnymi medytacjami i piciem mocnych ziol (antyrakowych, przeciwzapalnych i przeciwgrzybiczych), joga znacznie poprawi moje zdrowie w tym roku. Do lipca musze byc w formie, zeby moc tanczyc do rana na weselu syna :o) Rozpisuje sie o jodze jako metodzie leczniczej, bo wlasnie przeczytalam o Waszych problemach zdrowotnych. Wiem ze to brzmi jak truizm, ale regularne, dobrze robione cwiczenia zapobiegaja wielu urazom a joga dodatkowo pomaga ustabilizowac organizm i psychicznie, i chemicznie. Zycze Wam wszystkim zdrowia i spokoju ducha, posylajac wibracje z moich ulubionych miejsc w ogrodzie, wejdzcie tam i zagubcie sie w ciszy i woniach ziol. Zdjecia sa z zeszlego tygodnia: Trawiasta sciezka przez dolny warzywnik, miedzy malinami, pomidorami i tyczkami fasoli jest wypelniona zapachami i brzeczeniem przeroznych owadow. Za zakretem sciezki czeka mala altanka z rozowa laweczka... Ogrod ziolowy oszalal tego lata. Rozmaryn, zywokost, cytrynowa werbena, geranium, szalwia ananasowa i melisa zupelnie go zagracily. Zal mi przycinac, wiec zywiol trwa, niech jego rozbuchana energia i Wam sie udzieli: Zmeczonych przechadzka w pelnym sloncu zapraszam na ocieniony taras, gdzie stoja laweczki, biegaja klapouche kroliki a z kwiatow banksii zwisaja kolorowe papuzki: Jesiennie pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek przedświateczny 05.04.12, 15:39 Poza tym, ze oczywiście "nienawidzę" Cię za ogród i ziemniaki z marchewką, to dla mnie to nie brzmi jak truizm, a nawet wprost przeciwanie. Mój ojciec ma straszne kłopoty ze stawami tylnych kończyn. I właśnie wrócił od nowego (uprawia go od trzech tygodni) rehabilitanta, olśniony. Rehabilitant uswiadomił mu ze aktualne problemy wynikaja z uszkodzonego według ortopedów na zawsze, stawu w palcu u nogi. Po prostu palec przestał działać i zaburza równowagę całej reszty. Tata oszalał z wrażenia, a ja tylko pokiwałam głowa, bo dla mnie jest to absolutnie logiczne. Równowaga i koniec. Nie rozumiem jak jest mozliwe że kazdy inzynier to wie, a lekarze dalej traktują swoja działke jako jedyna osobną, zawieszoną w eterze. Ja jak mnie napi... łeb to ide do dentysty albo oftalmologa, jak boli mnie krzyż to sprawdzam nerki....Za to jak wysiadaja mi mięsnie trapezowe to zwiekszam dawke antydepresantów. Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: Czwartek przedświateczny 05.04.12, 16:49 KRK nie gryzie, ale mnie od tego mdli! U nas nazywa się to Krajowe Ramy Kwalifikacji i jest dla mnie absolutnie, intelektualnie niedostępne! A mam kurna maturę i parę jeszcze cóś!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Czwartek przedświateczny 05.04.12, 18:39 No to tylko pozostaje mi współczuć Ci serdecznie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Wiecie co? 05.04.12, 18:40 Wyszło mi, że dzisiaj przypada moja 32 rocznica pierwszego slubu. Ale jaja)) Odpowiedz Link
verbena1 Re: Wiecie co? 05.04.12, 20:40 Akurat pije winko bez okazji, teraz mam powod poprosic o jeszcze jeden kieliszek Zycze dlugiego pozycia na odleglosc, jak ten czas leci. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Wiecie co? 05.04.12, 22:04 verbena1 napisała: > Zycze dlugiego pozycia na odleglosc, > Biorąc pod uwagę, że akurat to pożycie wyżyło się i skończyło rozwodem 30 lat temu to faktycznie jest długie "na odległość" )))) Niemniej zadzwoniłam do mojego ex męża i złożyłam mu najserdeczniejsze życzenia jak najdłuższej szczęśliwej kontynuacji życia beze mnie)) Oboje obśmieliśmy się ja mrówki! Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiecie co? 05.04.12, 23:26 Wieczorna lektura foruma (zam.!) całkowicie mnie usatysfakcjonował! Tylko ogród Luizy znowu budzi zazdrosć - te zioła są obledne. Ale wiecie, że moja zazdrość jest calkiem bezinteresowna Ja tam na żadne wielkie porządki sie nie porywam, okna umyła Krasnoludka. Post Bbetki uświadomil mi, że moje stroiki wielkanocne zostaną również rozszarpane przez Burka, ktory pokonuje wszelki rosłino - podobne ustrojstwa i robi z niemi swój porządek. A male kurczaczki i jajeczka wieszana ne gałązkach w wielkim siwaku będa poprostu idealne do rozwleczenia po domu Verbeno - bardzo mało robię na sweta w tym roku. A w sobotę sa urodziny ( drugie) Antosia, niby już obchodziiśmy z rodzicami synowej, ale teraz będzie prawdziwy tort ze świeczkami - więc juz od soboty świetujemy całą gębą ! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Foxie , koty:)))) 06.04.12, 01:04 Mam nadzieje ze w ciagu najblizszego roku zaadoptuje dwa koty. Chcialabym jak najszybciej ale to duza odpowiedzialnosc. Najpierw musze poczekac jak sie z dziecmi pouklada, sama musze je wspierac finansowo wiec nie jest lekko. A koty tez kosztuja... W tym roku corka konczy studia a syn zaczyna , dosc przelomowo. Chce dwa koty starsze , najchetniej takie ktore potrzebuja domu , moga byc po przejsciach, z problemami. Jest pare rzeczy do ustalenia. Po pierwsze alergia Juniora. Jak sie troche sytuacja ustabilizuje , mysle ze jesienia bedziemy zajmowac sie kotami w tej organizacji z ktorej chcemy zadoptowac koty. Juniora alergia zdecydowanie sie zmniejszyla ale musimy jeszcze poobserwowac. Po drugie jak juz bedzie blizej to musze miec zgode firmy ktora wynajmuje mi mieszkanie na koty , mysle ze sie zgodza. I nie wiem co z balkonem.Mysle o siatce , tu tez musze porozmawiac z wlascicielami mieszkania. Dowiedzialam sie ze jest moziwosc ubezpieczenia kotow w razie choroby , nie jest to tanie ale jezeli wezme koty starsze i problematyczne to musze sie liczyc z kosztami weterynarza. Czytam regularnie kocie forum i mniej wiecej wiem co mnie czeka)) To jest powazna decyzja i na wiele lat wiec chce wszystko przemyslec. Pozdrawiam. Ula Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 07.04.12, 10:19 Obudziło mnie słońce. Tak, tak. Słońce. I ciągle świeci, co za miła odmiana. Ale jest tylko 4 C i ocieplić to się ma w dzień mojego wyjazdu. Ofkors. Jutro i w poniedziałek zimno i deszcze. Brrrr... Spokojny, leniwy dzień dzisiaj, a wieczorem pogaduchy z przyjaciółką, zgodnie z planem. Miłej soboty Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 07.04.12, 14:30 W Warszawie słońca niet Strasznie śmiesznie wygladało dzisiaj koło południa Powiśle koło mnie. Tłumy oszalikownych kibiców i tłumy okoszykowanych święcących. Innych nie stwierdziłam Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 07.04.12, 14:51 Zrobiły się egipskie ciemności, leje, mgła. Nawet za okno mi sie nie chce patrzeć. :-x Nie mogę jeszcze napalić w kominku, bo syn przyjaciółki będzie czyścić szyby, jak ją tu przywiezie (ja nie mogę, bo łokieć etc., a lewą ręką nie da się: szyby już są bardzo, bardzo ciemne i wyczyszczenie wymaga sporego wysiłku). Wielki słój majonezu wyskoczył mi z ręki i rozbił sie w przysłowiowe driebiezgi. Sprzątanie tego lewą ręką: masakra. :-x Chyba sobie zrobię jaja sadzone na szynce westfalskiej, z cebulą, pomidorami i żółtym serem. Stychnerf. No i w końcu jajka to coś odpowiedniego na dzisiaj. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 07.04.12, 15:55 Ale czy poświęcone ??? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 07.04.12, 16:05 A jak myślisz, Mammajko? )) Poświęcone są u siostry. U mnie zwykłe, ale od chłopa. )) Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 07.04.12, 16:27 Jutko ,kiedys kupowalo sie jaja od baby ale wtedy byly baby jak sie patrzy Beznadziejna masz pogode i jeszcze ta reka, nie masz sie z czego cieszyc. Dobrze, ze rodzina przyjmie i ugosci Dzis robilysmy z corka wirtualny pasztet, na dwoch koncach swiata. Ona robila po raz pierwszy i nie wiedziala jaka ma miec konsystencje. Wlaczylysmy Skype, kamery i moglam prawie pomieszac jej w misce, tylko sprobowac sie nie dalo Prace wszelkie typu salatki i wypieki wykonane ,teraz odpoczynek. Nawet slonce zaswiecilo, po porannej ulewie swiat wyglada czysto i swiatecznie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 07.04.12, 23:28 Verbeno, to piekne do czego doprowadziła nas technika mam nadzieję, że smakował wspaniake . Popołudniu świetowalismy drugie urodziny Antosia - był wspaniały tort ze świeczkami, niestety nie wzięłam aparatu, a syn kupił nową kamerę więc kręcił film zamist zrobić fotki. Nie wyrobiłam sie z zamierzonymi daniami, pasztet w elementach, ale małzonek bardzo zle sie czuł i musiałam pojechać z nim do zaprzyjaznionego lekarza. Dostał mnóstwo skierowań na rozmaite badania.Trochę zaniedbałam pilnowanie jego wizyt kardiologicznych i trzeba będzie to nadrobić. Jutro skonsultuję z rodziną ktora będzie popołudniu u nas. A słodkości napiekły dziewczyny ( córka i synowa) mnóstwo, ja tylko mazurek i zawijaniec z bakaliami. I jeszcze dodam że mała Klara jest najwspanialszym i najgrzeczniejszym dzidziusiem! Siedzi w foteliku i wodzi wzrokiem za braćmi. Do schrupania! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 07.04.12, 23:30 Przeraża mnie to, że juz w poniedziałek demonstracje związane z rocznicą smoleńską. Potem bedzie jeszcze gorzej ! Zamiast w powadze i spokoju uczcic pamięć - awantury i nienawiść. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 288 - kwietniowe i przedświateczne 07.04.12, 23:31 To ja juz zamykam te dzisiejki ! podoba mi się to majsterkowanie australijskie i piekny mazurek Feline Odpowiedz Link