mammaja 05.03.13, 11:53 "Póki co" - słoneczne, bo znowu ma wrócic zima. Ledwo podsychają roztopy, a znowu ma dosypać ? To oburzajace - a może meteorolodzy się pomylylą ? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mammaja Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 05.03.13, 11:59 Przepraszam za male opóznienie w otwarciu dzisiejek - jakoś nie zajrzalam wczoraj wieczorem do kompa, świadomie i dobrowolnie, bo jak zajrzę to mnie wciąga i siedze dwie godziny Dzisiaj piekne słońce, jadę z malżonkiem na wizytę do kordiolozki, która może wreszcie podpowie co robić. Czy słyszeliście o kardiowersji? Moja bratowa miala taki zabieg na umiarowienie serca i czuje sie świetnie. A jest calkowicie nieinwazyjny. Zobaczymy. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Wkuwający wtorek 05.03.13, 12:30 Jak to już wtorek? Mam napisać zaliczenie na jutro... siedziałam nad nim przez większość popołudnia i jeszcze zostało mi ze 20% plus doszlifowanie, zdjęcia i bibliografia. I właściwie powinnam napisać od razu drugie zaliczenie, bo przyszły tydzień będzie zajęty, jako że prowadzę warsztaty, mam zebrania i różne takie. Cieszcie się wiosną (Mammajko, życzę żeby meteorologowie się pomylili!), a ja wracam do moich podręczników i innych czytadeł. Przy okazji zauważylam że uczenie się czegoś co się lubi jest bardzo odmładzające No to w domu są dwie studentki bo córka dzisiaj była na pierwszych zajęciach na uniwersytecie. Będziemy wkuwać razem ;o) Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 05.03.13, 13:42 Też już chciałabym porobić w ziemi, ale mimo słońca ciągle jeszcze sporo śniegu leży u mnie na trawnikach Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 05.03.13, 14:14 Ja nie lubię pracy ogrodniczej, staram się ją ograniczać do niezbędnego minimum. Niestety, przy domu mam ogród, w dodatku działka jest na narożniku (skrzyżowanie ulic). Teraz, jak pisałam, kolejna odsłona zbierania liści, których nie zdążyłam jesienią. Luzo, czy możesz podpowiedzieć, jak się pozbyć skutecznie mchu? Nie z trawnika, bo z tym sobie jakoś poradziłam. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 05.03.13, 18:40 Monieczko sto lat przepraszam ze spóźnione ale wczoraj miałam głowy urw i jak mi zezarlo post to poszłam precz obrazona. Wczoraj na koniec wreszcie trafiłam do dobrego lekarza który różne różności stwierdził. I juz jestem pod kroplowka z lekami przed operacyjnymi i jutro będzie po wszystkim. Niestety mam jakiś hopsztosy w rzeczy samej (zolciowej) które dyskwalifikują mnie jako laparoskopowiczke i zostane potraktowana metodą klasyczna. W związku z tym znikam na dni parę i do zobaczenia - Bal!!! - przeraźliwie wrzasnął kot. Wino jest dla ludzi dobrych, woda dla złych, potop jest najlepszym na to dowodem. Ja jestem dobrym człowiekiem! Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 05.03.13, 19:25 Moniu! Ja tez "z poslizgiem", ale najserdeczniej: samego szczescia! Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 05.03.13, 19:54 Dzięki śliczne Fedo - szybkiego dochodzenia do siebie życzę i "czymię" kciuki Odpowiedz Link
felinecaline Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 05.03.13, 20:10 Feforo d'or-o! Witaj w klubie! Ja zostalam pozbawiona mojego pecherzyka zolciowego w zamierzchlej epoce, kiedy zaczynano to przeprowadzac "nowa" metoda, bez "otwierania klienta".Tak tez mialam obiecane kladac sie w szpitalu. Po obudzeniu stwierdzilam, ze mam abdomen pokryty obfita warstwa materialow opatrunkowych. Po chwileczce tez osobnik, ktory mnie "rzezal" wyjasnil, ze tak dlugo sie z owym pecherzykiem cackalam i zwlekalam z rzezaniem, ze sie wzial cholernik i otorbil i szansé byly marné nader, ze sie toto grubasne takie i spotworniale uda wydobyc przez ta cienka przeciez rurczyne. No to operator wzial i ciaaachnal, swiadom swojej wartosci a wiadomo, ze "wielki chirurg = wielka blizna". Ale nie zaluje, nie mam Mu za zle, ze tak mnie naznaczyl, przebieg pooperacyjny mialam nader "gladziutki", jak to sie mowi w naszym zargonie. Zreszta i owa blizna gladziutka sie okazala i juz po paru miesiacach niewidoczna dla niewtajemniczonego podegladacza -jakos wsio sie goi na mnie jak napsicy. Wychodzac ze szpitala uslyszalam sakramentalne przykazanie zobowiazujace mnie do zachowywania letkiej diety przez conajmniej miesiac.Zastosowalam si i pierwsza "muterke" suchej kielbasy pozarlam lapczywie dopiero po...tygodniu. Tys kobita rozsadna i w dodatku na diecie wiec o chec do takich ekscesow cie nie posadzam, co zas sie tyczy pooperacyjnych ograniczen to ja zalecalabym raczej niespieszenie sie z podnoszeniem ciezarow (nie wiem, jak sie to ma do akcju milosiernosamarytanskiej, ktora Cie czeka w nader bliskiej perspektywie). Natomiast nie zaluj sobie po wyrzezaniu wina, zwlaszcza poczciwego "gros rouge qui tache", najlepsze jest na odnowienie kapitalu krazacego w Twoich zylach. A fogle to bede 3mac kciukasy )) Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 05.03.13, 20:28 Moniu, najlepszego i w ogole samych dobrych wydarzen w tym roku Dado i Jou tez swietuja? Jestem bez polskiego kalendarza i nic nie wiem. W kazdym razie zycze Wam kochane dziewczyny zycia jak w bajce i pieniedzy bez liku, o zdrowiu nie mowie bo w bajce wszyscy sa zdrowi Usciski ..... Fed, ale poszlas za ciosem, tak szybko operacja? Trzymam kciuki za pomyslnosc operacji i szybkie wyzdrowienie pacjentki. Dzis drugi dzien pieknej wiosny, na wielkim kasztanie czulily sie dwa golabki, jesli zaloza gniazdo bedzie codzienne budzenie irytujacym gruchaniem. Krokusy i przebisniegi kwitna , niech tak juz zostanie Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 05.03.13, 23:18 Moniu, nie wiem czemu wszyscy Ci życzą, ale ja zawsze zycze Ci jak najlepiej i dolaczam do lampki szampana Fed, jest jak jest - mam nadzieję że szybciutko sie zagoisz i będzie po herbacie, a raczej po opoeracji. Zresztą nie było co zwlekać - trzymam kciuki i postaram się odezwać do Ciebie jak sie podgoisz Luizo, ale masz piekne ksiązki do nauki - sama przyjemność takie tematy ! Odpowiedz Link
foxie777 Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 06.03.13, 00:26 Ja tez nie wiem,ale zycze co tylko. Mammajko,nic sie nie martw zabieg jest relatywnie prosty a skutki doskonale.Wazne aby byl dobry kardiolog. Fed,wracaj do zdrowka,kazda operacja to syf,trzeba przezyc i koniec. U nas dalej piekna pogoda,chlodnawo.Wczoraj zalozylam szalowe nowe kozaczki,i dostalam kilka komplementow.U nas nie czesto sie zdarza aby cos takiego wlozyc. Verbeno masz racje dobrze ze bedzie rodzinka,ale ona zaczyna chemie i moze mnie potrzebowac.Eh to temat na kozetke,ale juz nie moge o tym mowic. Wczoraj jako ze nie pracowalam spedzilam 5 godzic w ogrodku.Jestem obolala ale to jest dla mnie najlepsza kuracja,no moze kocia na 1 miejscu. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 06.03.13, 07:31 Moja koleżanka, o której pisałam, miała podobnie. W domu aż straciła przytomność. Do szpitala przyjęli ją galopem, bo miała ewidentną żółtaczkę. Po kroplówkach miała mieć też tradycyjne rżnięcie, ale udało się laparoskopowo. Na diecie była krótko, a teraz wsuwa wszystko. Tylko czasem kiedy przesadzi, robi kilka dni odpoczynku w żarciu. Ze szpitala wyszła odchudzona, u mnie też nie przytyła (po wyjściu osłabiona złapała zapalenie płuc, więc ją przygarnęłam), a potem szybko odrobiła zaległości, bo zaczęła jeść jak wcześniej. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 07.03.13, 13:27 Całe żeremie jest przy Tobie, gdy tylko będziesz mogła to odezwij się I nie staraj się "pokazywać" jakaś Ty dzielna. Wracasz do domu i odpoczywasz, świat się nie zawali jeżeli nie będzie - obiadu, śniadania, kolacji .... to znaczy mają być ale pięknie podane do łóżka lub wygodnego fotela. Zacznij wreszcie myśleć o sobie . Krowisia bez biegania też się obejdzie, a MACI nie pozwól użalać się albo w ogóle o chorobach mówić. Przytulam - joasiowamać )) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Środa sucha i za biurkiem 06.03.13, 08:32 Uff, skończyłam i wysłałam pracę na zaliczenie - zrobiło się tego 12 stron. Zaczęłam już następną, do oddania w przyszłą środę - esej na temat mojego osobistego "ekological footprint". Kurczę, mam braki w polskim słownictwie, do tego polszczyzna się tak zanglicyzowała, ze sama już nie wiem jak wygląda fachowe słownictwo z dziedziny ekologii czy ogrodnictwa. Niedługo będę brzmiała jak Latarnik Sienkiewicza ;o) Żal było mi przesiedzieć dzisiejszy dzień za biurkiem, bo na dworze jest pięknie i słonecznie, prawdziwe babie lato, 27 stopni, wydłużające sie cienie i tłuste pająki na sieciach porozpinanych wysoko między drzewami. Wydaje mi się że będziemy mieć wczesna zimę: kukułki odleciały już w połowie lutego (normalnie w połowie marca), kwitną jesienne tibuchiny (choc może to z powodu obfitych opadów?) a puszyste króliki ogrodowe linieją na potęgę, co powoduje że wyglądają jakby miały falbanki na zadkach ;o) Na zdjęciu Bobbeck w towarzystwie młodego magpie, którego chwilę później przegonił. Jutro od rana ruszę w ogród, trzeba tę dżungle do końca przetrzebić, podwiązać pomidory, zebrać fasolę na łuskanie i suszenie. I ogarnąć dom, który jest zabarykadowany koszami z praniem do prasowania, książkami do nauki i pudłami do wyniesienia do organizacji charytatywnej. Jesienne porządki, jak to zawsze u mnie. A Was nosi już żeby zrobić wiosenne porządki? Wielkanoc za trzy tygodnie! PS. Gosiu, nie powiedziałaś skąd chcesz usunąć mech? Jeśli na chodniku, to u nas usuwa się go najczęściej mechanicznie, sprężarką wodną (Karcher). Generalnie jak chyba wiesz, mchy lubia kwaśne i wilgotne miejsca, wapnowanie pomaga, ale tylko jeśli nie ma wokół roślin lubiacych kwasowa ziemię (np rododendrony, kamelie). Pozdrawiam słonecznie Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 06.03.13, 12:36 O naszych himalaistach dochodzą sprzeczne wieści ...... czekamy, kto umie i może nech się modli by ich Anioły Stróże strzegli. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 07.03.13, 10:02 Niestety sytuacja nie wygląda dobrze, wręcz coraz gorzej. Strasznie żal... A pamietam jeszcze z mojej tatrzańskiej młodości jego ojca, Krzysztofa, wspanialego ratownika. I pomysleć, że też ulegl wypadkowi w zejściu z pierwszego zimowego wejscia na D'dent d' Herens w Alpach szwajcarskich.Wprawdzie zostal zwieziony do szpitala, ale zmarł. Co za ironia losu! Tyle ofiar jest przy zejściach - kiedy organizm już wyczerpany. Brak mi słów .... Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzisiejki 311 - nadal marcowe i słoneczne 07.03.13, 12:56 Pozwalam sobie wkleić wpis naszego przyjaciela z Alternatywnych 40+ Alternatywne 40+.. Re: Herbata. Czajnik 116.Autor: 1grzech 07.03.13, 08:37 Dodaj do ulubionych Odpowiedz cytując OdpowiedzKolejna kawa po znów nie przespanej nocy. Dzisiaj już tylko świecę zapalę i na maszt flagę do połowy wciągnę. Maciek przez kolegów z naszych wypraw był nazywany czasem sępem. Jak tylko wyczuł słabość kogoś z teamu natychmiast zaczynał się koło niego kręcić. Niby tak tylko, podyskutować, albo zaczepić dowcipem, ale od tej chwili nie oddalał się od takiej osoby. W jego grupach był zawsze najwyższy odsetek uczestników zaliczających szczyt. Z ostatniej naszej wyprawy, pamiętam jak na 6,3 km npm, z obozu Independenca na Aconcagule, odesłał silnie protestującego kolegę do obozu niżej bo ocenił, że coś nie tak z jego krążeniem i czuciem w kończynach. Wtedy jego (kolegi) żona (Krysia), natychmiast zdecydowała, że ona też zejdzie z mężem, bo to przecież on trenował cały rok, kiedy ona zajmowała sie domem. Maciek potrzebował tylko 2 min żeby ją przekonać, ze męża ma bezpiecznego, a ona jest w stanie z nim dotrzeć na szczyt. Przypiął ją wtedy do swojej uprzęży na krótko i Krystyna 7 lutego stanęła na szczycie. W nocy Krysia wspominała. Zawsze gotów był zaśpiewać śmieszną piosenkę, albo zaskoczyć ukrytym na nadzwyczajną chwilę winem mimo bytności na końcu świata, gdzie człowiek zastanawiał się, czy szczoteczka do zębów nie jest za ciężka, by ją zabrać. Był królem kuchni. Dopuszczał nas tylko do ewentualnego pokrojenia ważyw na sałatkę, a jego potrawy, swoim aromatem i kolorytem zniewalały bywalców górskich baz i obozów na całym świecie. Gotował z pasją i z radośćią patrzył jak karmionym przez niego himalistom rosną w zachwycie nad każdym kęsem oczy. Powtarzał zawsze, że "...dla góry nie warto nawet paznokcia utracić, i jeśli wiesz, że go stracisz to wracaj" chociaż sam w poprzednim ataku na zimowy Broad Peak stracił prawie cały paluch prawej stopy. Wykonał na ostatniej wyprawie tytaniczną pracę, zakładając razem z Adamem Bieleckim poręczówki, a w ataku szczytowym asekurację w ostaniej podścianowej szczelinie. Na wierzchołek wszedł pierwszy. Nie wiem jak było, ale jestem przekonany, że gdyby wyczuł słabość Tomka (T. Kowalski meldował z przełęczy o problemach z oddychaniem przez tel) to nie oddaliłby się od niego. Jeden z jego 3 synów miał tyle lat co Tomasz, a najmłodszy 15. Dziękuję wszystkim, kórzy o chłopakach choć przez chwilę ciepło pomyśleli. Proszę nie oceniajcie ich, żyli jak chcieli, z miłością i pasją mimo, że często nie było to łatwe. P.S. Maciek cytował nie pamiętam kogo " ...szczęście nie jest celem, tylko drogą" Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 07.03.13, 23:49 Przed chwila zadzwoniła do mnie przyjaciółka, żeby złożyć życzenia i zaczęła temi słowy: "Wszystkie kobiety walczące, jednoczcie się" Pozwolę sobie skopiować i życzę Wam - walczące czy nie - jednoczcie się wobec przeciwności życia. To forum jest właśnie takie - zjednoczone i wzajemnie się wspierające. Czy ktoś ma wieści od Fed? Już trzy dni minęły odkąd napisała że jest na kroplówce przedzabiegowej. Mam nadzieję, że wszystko poszło OK. Luiza-w-Ogrodzie Pour vivre heureux vivons cachés - By żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 08.03.13, 00:01 Jutro do niej zatelefonuje, Luizo. Dzisiaj nie chcialam jeszcze niepokoić . A dzień miałam trudny, mzonek z holterem ( czy to sie piszę Holterem? ). Dzień Kobiet kręci mnie umiarkowanie, ale wspieram myslami wszystkie kobierty dyskryminowane. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 08.03.13, 07:09 Moja koleżanka, o której pisałam, była na tej kroplówce tydzień. Fed też mogą jeszcze potrzymać. A Dzień Kobiet jest dniem jak każdy, poza miłymi akcentami od kolegów. Wspomnę tylko, ze kiedy byłam młodą absolwentką studiów, jeżdżącą codziennie autobusami tam i z powrotem przez całe miasto, zmuszoną do prawie godzinnego stania w autobusie, zdenerwowali mnie męscy pasażerowie, którzy koniecznie chcieli żebym usiadła. Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 08.03.13, 13:45 Raz z Wami cudownie a drugi raz odwrotnie. Bądźcie takie jak jesteście. Kłaniam się nisko i ręce całuję. wodnik Odpowiedz Link
verbena1 Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 08.03.13, 19:00 Dziekuje za zyczenia kochany Wodniku, milo mi bardzo, ze chociaz jeden pan pamietal Ten dzien kojarzy mi sie tak oto. Wracam z biura do domu obladowana jakimis talerzykami po kanapkach i ciescie, z przywiedlymi nieco trzema gozdzikami i fryzura oklapnieta od deszczu ze sniegiem. W autobusie podobne do mnie panie z siatami, pachnace zwietrzalym juz "Byc moze"i jakis podpity jegomosc wykrzykujacy - za zdrowie pan. Dzis mialam wybrac sie do teatru na swietowanie dnia kobiet w miedzynarodowym gronie pan ale nie czulam sie na silach. Wczoraj ortopeda zadecydowal o wymianie stawu biodrowego, operacja proawdopodobnie pod koniec kwietnia, wczoraj tez zrobiono wszystkie potrzebne badania , dostalam mnostwo informacji na temat, bede studiowac i czekac. Mam nadzieje ,ze stane na nogach do przyjazdu mojej corki w czerwcu, czeka mnie goracy okres Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 08.03.13, 23:11 Wszystkim nam życzę radości z kobiecości Nie wiem, jak to się stało, ale chyba zima wróciła - śnieży i trochę mrozi..Nawet ładnie to wygląda, ale już się powoli zaczynałam żegnać z ciepłymi swetrami - a tu takie coś.. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 09.03.13, 01:40 Mialam bardzo cięzki dzień - w sam raz na wątłe kobiece barki W efekcie ok. godz. 20. umieściłam mżonka w Instytucie Kardiologii na wygodnym łóżeczku. Zaprzyjazniona kiedys ( na szczęście) pani dr ( juz profesor w Instytucie) przeraziła sie wynikiem Holtera i kazała natychmiast moznka tam umieścic. Nawet moje niesmiale pytania czy nie mozna poczekać do rana skwitowala, że nie bierze odpowiedzialności za bezpieczeństwo zycia - no to co miałam zrobić? A byłam tak padnieta po ciężkim dniu kiedy zadzwoniła z tą informacją, ze sądziłam, że juz na nic nie mam siły. Jak to sie mozna zmobilizowac szybciutko... Swoją drogą - po odebraniu wyniku Holtera zeskanowalam i wyslam do dr emailem. Stąd ten jej wieczorny telefon. Jakże uzyteczne bywaja komputery! Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 09.03.13, 01:47 Czyli Mżonek został na obserwacji? Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 09.03.13, 03:21 Mamajko mysle o Was. Dobrze ze mzonka w pore oddalas w dobre rece. Jestem wykonczona bo Mloda przyleciala z Monachium z figurami i dziekowalam Bogu za komorki , net i inne etcetery. Sledzilam jedna reka lot samolotu a druga dojazd z lotniska do domu. Bardzo niedetycznie nakarmilam dzieci ( Junior pomknal zebrac corke z bagazami z Dworca Glownego w srodku nocy ) tarta ze szpinakiem , pomidorami i feta ktora zdazylam ukrecic zanim Mloda dotarla z lotniska. Ufff!!! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 09.03.13, 08:48 Mammajko, cale szczescie, ze masz takie watle barki Przykro mi ze Mzonek ma takie fatalne wyniki, ale z drugiej strony jakiez ma szczescie majac Ciebie za polowice! Malo ze dbasz o niego to jeszcze jestes za pan brat z najnowszymi technikami komunikacji!!!! Przeciez gdybys nie umiala, albo nie pomyslala o zeskanowaniu, wyslaniu....... Trzymaj sie kariatydo rodziny! Verbeno, za pomyslny zabieg i bardzo szybkie dojscie do stanu biegajacego bede mocno trzymala kciuki. Ja jak widac mam juz z glowy (albo raczej z brzucha). Wszystko poszlo dobrze dr Jan "Zbawiciel" Sarzynski stanal na wysokosci i pozbawil mnie kieszonki z kulkami laparoskopowo, chociaz skarzyl sie ze bydle sie bronilo i ze dlugo to trwalo. Troche bardziej musieli mnie naciac i tyle. Jestem juz w domu. Troche obolala i zmeczona, ale zadowolona z zycia Odpowiedz Link
goskaa.l odniosę się po kolei 09.03.13, 12:21 Najpierw do FED: świetnie, ze udała się laparoskopia, znacznie szybciej dojdziesz do pełnej formy. Podobnie było u mojej koleżanki - mieli ciąć, a po kroplówkach na tyle się poprawiło, że była laparoskopia. Teraz do obeznanych w tematach medycznych: mam bliską sąsiadkę lat 80, którą też trapi problem ze stawem biodrowym. Ortopeda namawia na wymianę stawu, ja też ją stukam w tym kierunku, ale kardiolog ma zastrzeżenia. I tu jest problem. Ciężko jej żyć z ciągłym bólem. A teraz do pogody: podobno powrót zimy. Faktycznie, temperatura w dzień spadła z 10 do 5, ale nie poniżej zera. Wczoraj z koleżanką rocznik 36 przepłynęłyśmy kajakiem na "moją" przystań. Dzisiejsza Gunica nie wypaliła, ale jutro będziemy kiełznać naszego rumaka na rozlewiskach Odry. Jaki piękny był wczorajszy zachód słońca! Odpowiedz Link
verbena1 Re: odniosę się po kolei 09.03.13, 12:44 Forum zaczyna przypominac Szpital na peryferiach Pacjenci ,opisy chorob, ale najwazniejsze ,ze potrafimy sie tak fajnie wspierac i pocieszac, robi sie od razu bezpieczniej. Mammajko, jak dobrze znac lekarzy z prawdziwego zdarzenia, nie mowiac juz o tak oddanej zonie, przy takiej opiece maz szybko dojdzie do zdrowia. Tak na marginesie ,ciesze sie ,ze mamy juz tak rozwinieta technike naprawiania ludzi, te wszystkie sztuczne czesci, operacje przy uzyciu kamery, itd. Fed, ciesze sie ,ze najgorsze masz juz za soba, zycze jak najszybszego wyzdrowienia. Gosiu, podziwiam Twoja determinacje, kondycje i ogolne usportowienie. Wyrazy uznania dla kolezanki rocznik 36, musi byc zupelnie odjechana i pelna fantazji, pozdrawiam ja serdecznie. Dziekuje za wsparcie i informacje na temat operacji biodra, czuje sie coraz bardziej bezpiecznie, bedzie dobrze , najwazniejsze, ze pozbede sie bolu ,ktory irytuje mnie coraz bardziej. Ostatnie podrygi zimy, troche cierpliwosci i doczekamy sie wiosny. Corka denerwuje mnie wiadomosciami z Australii o ponad 30 stopniowych upalach i zdjeciami znad oceanu. Luiza pewnie tez plawi sie w tropikalnym sloncu lezac pod drzewkiem pomaranczowym Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Dzień Kobiet dzisiaj, szanowne Panie! 09.03.13, 16:27 Ja jak widac mam juz z glowy (albo raczej z brzucha). Fed, coś w tym musi być, bo w jednym czasie obie pisałyśmy, rozminęłyśmy się z kliknięciem tylko minutę. Ale niestety, potem oddaliłam się w realną rzeczywistość i "nie zauważyłam" ciebie. Cieszę się, że jesteś już "po" i swoją obecnością w domu i wygląda na to, że po tej laparoskopii za parę dni zapomnisz zupełnie o tym. To jest może głupie, ale te kamienie dały ci się we znaki w czasie chyba "właściwym" dla twoich ponoszonych wysiłków w odzyskaniu proporcji twojego ciała Verbenko, do czerwca wszystko się zagoi i po przyjeździe córki jeszcze się z nią niemało nabiegasz Goska, ho ho ho rocznik 36 to jest na prawdę niemały wyczyn na kajak. Brawo dla koleżanki. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Bingo Fed !!! 09.03.13, 20:37 Nawet nie wiesz jak nam pomoglas . Pewnie Mloda wczesniej czy pozniej by wytropila Ale fajnie ze podrzucilas ten link. Jak dobrze pojdzie to przemowienie Generala bedze podstawa Jej pracy magisterskiej. W najsmielszych marzeniach sie tego nie spodziewalam PPP Odpowiedz Link
jan.kran Re: Bingo Fed !!! 09.03.13, 20:43 Ja szukalam w Wujku Gugle na temat ale za duzo mi nie podalo. Natomiast jak wpisuje Autora Przemowienia w polaczeniu z Pamietna Data to wypluwa sporo . Lece czytac))) Odpowiedz Link
ewelina10 śnieżna sobota 09.03.13, 08:49 Mammajko trzymam kciuki za męża. Wygodnie z pocztą mejlową, ale jeszcze lepiej mieć jakiegoś znajomego lekarza w szpitalu. Poruszyło mnie zamordowanie młodej harfistki, zdolnej dobrze zapowiadającej się i podobno utalentowanej dziewczyny, świeżo po dyplomie i mężczyzny, który był pracownikiem ochrony. Filharmonia, która powinna służyć w szerzeniu kultury stała się miejscem takiej zbrodni, jak w jakimś scenariuszu do filmu kryminalnego. Odpowiedz Link
jan.kran Re: śnieżna sobota 09.03.13, 11:02 Witaj Fed odkamieniona) Wodniku dzieki za zyczenia !!! Odpowiedz Link
jan.kran Re: śnieżna sobota 09.03.13, 11:20 Verbeno, mysle ze masz dosc czasu na staniecie na na nogi szybko. U nas w fabryce wymienia sie stawy biodrowe nawet stulatkom. Naprawde bylam zaskoczona jak to szybko idzie. Dwa - trzy dni po operacji zaczyna sie uruchamianie pacjenta a po tygodniu juz chodza. Przyjaciolka Mamusi miala wiele lat problemy ze stawami biodrowymi. Zaparla sie jak kon na westernie ze nie wymieni. ile ja sie Jej natlumaczylam ze powinna !!! W koncu majac perspektywe wozka w wieku 70 + jednak sie zdecydowala , dzis ma osiemdziesiat z hakiem biega jak sarenka)) Mamajko , daj znac jak z Mzonkiem. Mlodziez spi wykonczona wczorajsza akcja. Tarte wciagneli w sekunde , dzis robie nastepna Mloda jak zwykle przezyla szok klimatyczny... Przywiozla tradycyjnie alkohol i papierosy oraz jelly beans , takie gumowe slodycze ktore nie zawieraja zelatyny czyli mozemy jesc z Juniorem. Wiekszosc galaretek i pochodnych zawiera zelatyne , musze zawsze sprawdzac jak cos kupuje czy nie ma zelatyny. Przywiozla tez swoja najnowsza , ukochana zabawke Kindle , podoba mi sie... Natomiast Junior woli papier wiec dostal kolekcje Sherlocka Holmesa w oryginale. Odpowiedz Link
mammaja Re: śnieżna sobota 09.03.13, 11:34 Dzięki wszystkim za wsparcie W takich chwilach okazuje sie jak potrzebne jest nasze forum Mam nadzieje, że wszczepię mzonkowi rozrusznik i skończą sie te sensacje. Decyzję maja podjąć w poniedzialek, ale ta "nasza" profesor jest za. Fedorczyk, super, że jednak laparaskowo! Predziutko staniesz na nogi, ale narazie odpoczywaj i niech skaczą koło Ciebie na wszystkich łapkach - ile kto tam ma, dwie czy cztery Kranie, czy mloda zjechala na dlużej, bo juz mi sie zapomnnialo - czy ona tam czy tu. I co to za ulubiona zabawka ? Verbeno, moja mama miala dwie endoprotezy i obie spisywały się doskonale. Trzymam za Ciebie kciuki! Jeżeli to konieczne, taka operacja, to nie ma sie co bać Ewelinko, calkowicie sie z Toba zgadzam. Nawet myśle, że to póznowieczorne wyslanie nas do szpitala nie byłoby takie oczywiste, gdyby nie prawdziwie ludzkie spojrzenie na sprawe. Dzisiaj juz i syn i corka byli w szpitalu, teraz ja uzupelniam wszystkie potrzebne rzeczy ( naturalnie nie wziął przyborow do golenia - bo tego nie dopilnowalam ) A wczoraj wieczorem była prawdziwa zadymka sniezna. Dobrze, że teraz nie sypie. Miłej niedzieli wszystkim Odpowiedz Link
jan.kran Re: śnieżna sobota 09.03.13, 12:51 Mamajko , kciuki mentalne zacisniete , z Mzonkem bedzieo k przy takim wsparciu )) Mloda jest pomiedzy tzn. ogolnie w Monachium ale najchetniej by opuscila to miasto , musi wytrzymac jeszcze rok... Przyjechala na cztery tygodnie. Zabawka to kindle , nie wiem czy ma dokladnie taki model ale tak wyglada: www.the-ebook-reader.com/kindle-4.html Zabawka zabawka ale wrzucila na niego sporo tekstow z filozofii , ma zamiar w Oslo napisac prace i zamiast wziasc tone ksiazek ma cos co wazy niewiele i miesci sie w kieszeni Mam pytanie. Czy ktos wie jak znalezc autora przemowienia Jaruzelskiego z 13 -go grudnia ? Kto byl autorem ? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: śnieżna sobota 09.03.13, 13:23 Moze to Ci Kranie wystarczy www.mowimyjak.pl/fakty/kto-jest-kim/szara-eminencja-komunistycznego-rezimu-czy-wiesz-kto-jest-autorem-slynnego-przemowienia-wojciecha-ja,49_35172.html Odpowiedz Link
lablenka_x Re: śnieżna sobota 09.03.13, 21:58 Sobota zawiana i mroźna. Weszłam dziś na forum ,a tu się dzieje. Nie zdążyłam Fedo życzyć pomyslnych zabiegów,a Ona już po.Zdrowiej więc wypoczywając i nien wyrywaj się Teraz mniej więcej po kolei: Dziękuję za życzenia z okazji DK. Verbeno mam nadzieję,że potem będziesz śmigać po świecie bez bólu. Mammajko jestem z Tobą myślami,wiem jak to jest,a najgorsza jest niepewność. Mąż Twój trafił w dobre i znajome ręce,więc powinno być dobrze,prawda? Bądź spokojna. Nie pojawiałam się na forum,bo i mnie dopadło we wtorek paskudztwo podczas przewijania mamy.Ból pojawił się tak podle silny,myślałam że zwariuję, ani stać,ani siedziec,ani leżeć.na szczęście mamy rehabilitant kazał mi sie połozyć w pozycji Kruka(hahaha ,myślałam,ze chodzi tu o zdechłego kruka,a ona od nazwiska twórcy pochodzi).Polecam ,kładziemy się na plecach , pod nogi kładziemy np kilka poduszek tak aby sięgały pod kolana i staramy się podnosić nogę z palcami u stóp podniesionymi do góry ok100razy. Trochę i na krótko pomogło. W środę rano było jeszcze gorzej .Zadzwoniłam do mojego magika w Lesznie i mąż usiadł za kierownicą i zawiózł mnie .Ledwo siedziałami czułam każdy podskok. Na miejscu okazało się,że kręgi mi się przesunęły.Po 20 min zabiegu wyszłam bez bólu i juz jako kierwoca pognałam do Poznania.Cud i jeszcze raz cud,można rzec, gdyby to nie niesamowite umiejętności magika.W poniedziałek jadę na utrwalenie i ew. poprawki. Pozdrawiam Odpowiedz Link
lablenka_x Re: śnieżna sobota 09.03.13, 22:05 ewelina10 napisała: > Mammajko trzymam kciuki za męża. Wygodnie z pocztą mejlową, ale jeszcze lepiej > mieć jakiegoś znajomego lekarza w szpitalu. > > Poruszyło mnie zamordowanie młodej harfistki, zdolnej dobrze zapowiadającej się > i podobno utalentowanej dziewczyny, świeżo po dyplomie i mężczyzny, który był > pracownikiem ochrony. Filharmonia, która powinna służyć w szerzeniu kultury st > ała się miejscem takiej zbrodni, jak w jakimś scenariuszu do filmu kryminalnego > . Ewelino , mną też wstrząsnęło. Coraz częściej sceny z filmów kryminalnych zamieniają się w życiowe sytuacje. Luizo jestem pod wrażeniem Twojej pracy naukowej,ale Cię wciagnęło ,ale się nie dziwię. Jak tam w Twoim buszu? Odpowiedz Link
felinecaline Re: śnieżna sobota 09.03.13, 22:33 Wklejam sie nie po kolei ale mocno snieta dzis jestem po zabawie w "la belle jardiniere" na balkonie od rana po popoludnie, wiosenne powietrze zupelnie mnie upoilo. Fedo, gratuluje pozbycia sie kamienia i zycze pomyslnej i przyjemnej rekonwalescencji. "Piesc sie" ze soba i pozwalaj dopieszczac rodzinie, nie probuj robic za "brave petit soldat", powolaj do akcji "rezerwe". Te wspaniala okolicznosc jak sie godzi oblewam "kir'em i to imperialem" , mam nadzieje, ze potem trafie z kanapy do lozka Zas za wszystkich obolalych, cierpiacych i slabujacych sciskam kciuki, zeby chorobska i niedyspozycje ich opuscily i jak najszybciej pozwolily intensywnie cieszyc sie wiosna. Odpowiedz Link
fedorczyk4 śnieżna rowniez niedziela 10.03.13, 09:49 Taras znowu zasypany, le Maz dostal od macmy polecenie dowiezienie pestek slonecznikowych. Bardzo dziekuje wszystkim za dobre slowo i zyczenia zdrowia. Dochodze, dochodze, jak najbardziej, a jak mnie wena "tfurcza" opadnie to opisze Wam pobyt w szpitalu. Z gory jednak uprzedzam ze nie bedzie hardcorowych opisow czlonkow sluzby zdrowia, bo po za jednym doktorem oszlomem i salowa na miotle, mialam do czynienia wylacznie z przemilymi niezwykle profesjonalnymi osobami Ktore niestety przy najlepszej woli i wielkich wysilkach nie sa w stanie opanowac bajzlu i chaosu administracyjno systemowego. Nie pisalam o himalaistach i harfistce, bo obie te sprawy sa tak bolesne i okropne, ze staram sie trzymac je na obrzezach mojej swiadomosci. Tak samo jak wypowiedzi Noblisty i kilku parlamentarzystow z PO. A tu wklejam Wam sznurek do listu otwartego do Kosciola Katolickiego w sprawie zwierzat. Sprawie matkuje moja ukochana dr. Suminska. Ja oczywiscie juz podpisalam. Ide zatem do zycia, a raczej sune powolutku www.activism.com/pl_PL/petycja/apel-do-przedstawicieli-kosciola-katolickiego-w-naszym-kraju/42354 Odpowiedz Link
mammaja Re: śnieżna rowniez niedziela 10.03.13, 12:13 Nie cierpię juz tego bialego za oknem! Dopadlo mnie zmeczenie po ostatnich dwu dniach. Wczoraj wrocilam od dzieci o 23.30 - ale warto było. Synostwo wrocili z premiery "Zemsty" w świetnych nastrojach, cos im się tez z zycia należy. A my we dwie z Krasnoludką doskonale sobie radzimy - ona zabawia Klare, a ja bawie sie z chłopakami. Poszli spać grzeczniutko przy bajeczce babcinej, a Krasnoludka rzuciła sie do prasowania dzisiatek koszul mojego syna. Ona jest niezastąpiona - jak widzi robitę to sie na nia rzuca Fed, bardzo jestem ciekawa twoich szpitalnych opowieści. Moije wrażenia jak narazie są pozytywne, ale też nic sie nie dzieje - tylko mzonek podlaczony do małego aparaciku z monitoringiem czuje się dobrze, ma milego współtowarzysza, pokój z lazienką, całkiem dobre warunki. A ja zaczynam stołować sie w barku Instytutu, przeciez nie będe gotować dla siebie Miłego dnia, niebawem wyruszam znowu w odwiedziny. Dopiero jutro maja byc jakieś decyzje. Do Fed - nasza ulubiona P.P.D. poleciala dzisiaj do Sarajewa, gdzie jej mąż spędzi nastepne cztery lata. Na razie mają wybrać dom do mieszkania. Odpowiedz Link
mammaja Re: Prośba 10.03.13, 12:15 Dziewczyny, wysłijcie do mnie emila na prywatną pocztę ( kto ma), bo mi sie skasowały wszystkie adresy Może byc pusty Sprawa harfistki to dla mnie tez dramat nie do opisania ! Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Prośba 10.03.13, 12:29 Też mam dosyć białego puchu, sypie i sypie,podstepnie, niewidocznie prawie ,ale go przybywa. Mammaju jestes świetna babcią, a z Mężem będzie dobrze. Chciałam wykorzystać Twój pomysł z puzzlami,ale mama nie dała się namówić. Przyznam się,że mam prawie mieszkanie wysprzątane wiosennie. Moja K.ma urlop więc wpadła posprzątać mi łazienkę i wc, zrobiła to szybko i na wysoki połysk.jej rodzona bliźniacza siostra też wpadła, pożyczyć kasę,więc postawiłam warunek - umyje mi okna i wyszoruje podłogę w kuchni.Wczoraj mimo śniegu ,z dużą pomocą zadanie wykonała, za to jej obniżyłam wielkośc zwrotu kasy.Teraz przez te przeźroczyste szyby zimę widać jeszcze bardziej. W przyszłą sobotę wybywamy na 2 dni i już się cieszę. Pozdrawiam niedzielnie Odpowiedz Link
verbena1 niedzielnie 10.03.13, 13:18 Lablenko, nie bede Ci mowila ,zebys sie oszczedzala bo wiem ,ze nie posluchasz. Mysl o sobie bo za jakis czas polozysz sie obok mamy i bedzie dopiero problem. Masz jakas pielegniarke do pomocy? Zycze Wam wielu wrazen wycieczkowych i troche lepszej niz teraz pogody. U nas tez bialo i zimno, z tego stresu upieklam strudel jablkowy na pocieszenie. Troche kalorii nie zaszkodzi. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Prośba 10.03.13, 16:14 Lx a dokad jedziecie ? Ta harfistka nie wychodzi mi z glowy a teraz jeszcze przeczytalam: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13535670,Aktorzy_po_spektaklu_brutalnie_pobici_na_ul__Boguslawskiego.html#BoxWiadTxt Musze sie pozbierac bo mialam ostatnio duzy stres . Cisnienie troche spadlo ale jestem bardzo , bardzo podlamana . Dzis musze usiasc z Mloda i napisac list do adwokatki , swietna kobieta i mysle ze nam pomoze. Ne lubie miec zlych uczuc ale to co serwuje ex naszym dzieciom to ostatnie swinstwo. Mam zamiar go tak dopasc zeby sie z rozumem nie pozbieral , zle emocje , wiem ale przekroczyl wszelkie granice. W zwiazku ze stresem zaniedbalam troche trening i jedzenie a tak dobrze mi szlo. Trzy tygodnie temu bylo swietnie , szybko poszly kilogramy a teraz zastoj a nawet z kilogram mi przybylo. Ale poniewa mam zamiar zyc cale lata trenujac i dbajac o to co jem nie poddaje sie chwilowemu zalamaniu. i Odpowiedz Link
bbetka niedzielnie 10.03.13, 18:30 Ubiegły tydzień dał mi nieźle w kość więc się za dużo rozpisywać nie będę Ilość niemożności, które mnie dopadły na wszystkich frontach wkurzyła mnie tak, że we środę posprzątałam w najbardziej zagraconych kątach, wykąpałam rośliny zielone oraz umyłam 2/3 okien (pominęłam te na które nie patrzę za często Ponieważ było jeszcze słonecznie efekt był natychmiastowy i piorunujący. Od następnego dnia zrobiło się szaro-buro, a dziś nas zasypało tak, że znajomi, którzy mieli nas odwiedzić zadzwonili, że nie dadzą rady się sami odkopać, a służb nie widać....I tak zostaliśmy z ciastem i obiadem przygotowanym dla gości Kupiłam też mamie perukę (oraz różne dostępne chustki na głowę) i namówiłam do skrócenia resztek włosów właściwie do zera. Peruka jest na tyle dopasowana do maminego koloru włosów i noszonej fryzury, że natychmiast poprawiła mamie nastrój Dla odmiany pożycie z Hrabią było w tym tygodniu baaardzo urozmaicone - rozpędzony w zabawie Hrabia walnął mnie łapą w twarz tak, że przez moment myślałam że mam złamany nos )) to było coś jak lewy sierpowy udało mu się na szczęście ominąć moje oko ale pazurem trafił mnie w jakąś żyłkę u nasady nosa (tuż przy kąciku oka) dosłownie tak, że "krew zalała mi oczy" i przez dłuższą chwilę nie mogłam jej zatamować...Dobrze, że istnieją podkłady/pudry itp, bo limo maskuję do dziś... Następnego dnia zachciało mi się zapoznawać go z psem sąsiadów trzymając na rękach. Tak się wystraszył, że odepchnął się ode mnie wszystkimi czterema odnóżami z taką siłą, że mało nie upadłam, a on wpadł do mieszkania z takim impetem, że chrupki z kocich misek rozprysnęły się po całym domu, a dodatkowo zalane zostały michą wody...I tak po powrocie do domu po 10 godzinach w robocie zamiast paść na kanapę musiałam się zabrać za sprzątanie mieszkania, ale cóż głupota (własna oczywiście) nie boli... O alpinistach nie mam siły nawet myśleć, bo przypuszczalnie jeden z nich to bliska rodzina mojej koleżanki z Krakowa...a to co się stało w Jeleniej Górze to po prostu straszna tragedia... Mammajko, trzymam kciuki za męża Mój teść już kilka lat temu miał wszczepiony rozrusznik i do dziś -odpukać- jest ok. Verbeno trzymam je także za powodzenie Twojej operacji oraz powrót do zdrowia (takoż "odkamienionej" Fed Gosiu, wyczyny zimowo-kajakowe podziwiam nieodmiennie, ale mam nadzieję,że w dzisiejszej śnieżycy nie pływałyście???? Przy kolejnym napadzie bólu głowy postaram się pamiętać o Twoich "czarujących" możliwościach Kranie, wspieram Cię mentalnie Moniu, pozdrawiam cieplutko, Lablenko jedziecie do Drezna? dobrze pamiętam? Powinna być piękna wycieczka! Jutku, jak łapki? Jou i Dado gdzie jesteście?! Zasypało Was na amen???? Spokojnego wieczoru Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: niedzielnie 10.03.13, 20:59 Mm, nieustajaco trzymam kciuki. Lx, ciesze sie ze udalo Ci sie uruchomic pomoc rodzinna i ciesze sie razem z Toba z wyjazdu. Kranie nie poddawaj sie niech moc bedzie z Toba. A exa niech obesra i to na rzadko. Bbetko, dobrze, ze Mamie poprawilo sie morale ale czy dobrze rozumiem, ze nadal nie wiadomo co sie dzieje? Wspolczuje Ci serdecznie tygodnia. Nudny nie byl. Szkody i uszczerbki kocie nie sa mi obce o nie. Ranyboskie od powrotu ze szpitala nabrala uroczego zwyczaju budzenia mnie skokiem na brzuch A jak chodzi o szpitalne przezycia to glownie dostarczyly mi ich sasiadki z sali. Jedna bardzo starsza (albo jeszcze bardziej) osoba ktora przewrocila sie i dotkliwie potlukla i druga tak na oko w moim albo zblizonym wieku po takiej samej odkamieniajacej operacji jak ja. Staruszka najpierw wzbudzila we mnie szczere wspolczucie. Wygladala biedaczka jak skrzyzowanie zolwia (twarz) z Budda (reszta ciala) i strasznie wrzeszala jak ktos probowal cos przy niej zrobic. Okropnie bylo mi jej zal. Do poznego popoludnia kiedy to zjawila sie jej corka i uslyszalam jak dogorywajaca do tej pory staruszeczka zaczela tubalnym ryczacym basem opowiadac jej jak to te kur.... pielegniary nic nie potrafia robic, jak nie zaczela pedzac latorosl (nie pierwszej mlodosci) jak nie wymagac, wydziwiac, cudowac. Nagle przestala byc nieruchoma, z tym ze jej ruchomosc polegala glownie na utrudnianiu przbierania, podnoszenia, mycia, karmienia etc.... Kazala sie zaprowadzic do WC. I w tym WC miotala takim miesem, takimi komentarzami ze nawet menel z meskiej sali obok czmychnal. Piec razy gonila corke do domu (pobliskiego) po herbate, sok do herbaty, ciasteczka, inne ciasteczka. Kiedy juz dzien sie skonczyl i noc zapadla urozmaicala cisze ryczac co pol godziny : PIC KURWA!!!!!! Raz, pierwszy i ostatni, ruszylo mnie, wstalam i podreptalam z kroplowka (przedoperacyjna) do niej zeby ja napoic. Podalam jej butelke do ust podnioslam ciut lepetyne i dostalam taka zjebke, ze mozg mi stanal Zaluje, ze nie wykazalam sie czujnoscia i nie zanotowalam, bo Witkacy by sie powstydzil. Menel zreszta tez nie. Potem po prostu ignorowalam jej porykiwania. Druga sasiadka byla absolutnie fascynujaca. Miala twarz jak z kamienia kompletnie nieruchoma ale za to z wyrzezbionym smrodem pod nosem. Spedzilam z nia pol dnia we wtorek i pol dnia w srode. Spedziala je na mowieniu o jedzeniu, jedzeniu, opowiadaniu o swoim niewyobrazalnym cierpieniu i wydawaniu z siebie prawie nieustajacych jekow. Ojezujezujezujezujezujezujezujezujezujezu, Aaaaaaaajajajajajajajajajajajajaaaaaaa, oooooooooooooooooojejejejejejejeeee. W przerwach dzwonila do znajomych i opowiadala ze juz dostala kleik, ale malo, ze syn przyniosl jej krupnik, ale malo i nie dali jej wiecej zjesc i jak starszliwie cierpi i co jej synowa ugotuje nastepnego dnia (bo juz wychodzila). To samo opowiadala kazdej salowej, pielegniarce, lekarzowi ktorzy pojawili sie w sali niezaleznie od tego ktora to byla godzina dnia lub nocy, no i oczywiscie mnie. Non stop. I to wszystko z kamiennie nieruchoma niechetna twarza. W pewnej chwili zlapalam sie na tym ze ja podgladam, bo wydawalo mi sie niemozliwe zeby ktos nie wykonal nawet proby usmiech lub grymasu usmiechopodobnego przez kilkanascie godzin. Otoz nie ona nie wykonala. Kiedy wrocilam do sali po poludniu w dzien po operacji jeczadla juz nie bylo, bardzo stara staruszke rodzina (pewnie ku wlasnej radosci) odebrala i zastalam tylko bardzo mila pania w srednim wieku ktora na poczatku patrzyla na mnie wzrokiem czesto bitego psa. Pozniej wyznala, ze potwornie sie bala ze nowa towarzyszka niedoli nie daj Boze bedzie choc minimalnie podobna do poprzednich, bo juz byla bliska obledu przez te babska Wiec zeby nie bylo ze to ja jestem taka jadowita Odpowiedz Link
lablenka_x Re: niedzielnie 10.03.13, 22:28 Nonono Fedoro wszystko co opisałas potrafiłam wyobrazic sobie oczyma duszy mojej Oprócz jednego, mianowicie "wyrzeźbionego smrodu pod nosem". Bbetko opisy przeżyć, których dostarczył Hrabia powodują ciarki na skórze i odechciewa się kota Verbeno , no jak , skąd mam mieć pielęgniarkę, na prywatną mnie niestety nie stać,a nawet gdybym się szarpneła to i tak Zus mnie na 1200 zł oskubał, mimo wszystko wolałabym dac to pielęgniarce. Mój dom przestał byc juz dla mnie domem moim prywatnym, miejscem ,które mi daje bezpieczeństwo, szkoda. Wyjeżdżamy na 2 dni ,w ramach szkolenia do Rokosowa www.rokosowo.pl/asp/start.asp?page=pl_kontakt&tytul=Kontakt Drezno dopiero 20 kwietnia. Dobranoc mowię całemu Towarzystwu.Papapa. Odpowiedz Link
malpa-w-czerwonym1 Re: niedzielnie 10.03.13, 23:03 No, "wyrzeźbiony smrod pod nosem"zdecydowania wygrywa odcinek w kolejnej edycji "złotych ust forum 40+" !! Odpowiedz Link
dado11 Re: niedzielnie 10.03.13, 23:36 Wybaczcie, to niespieszne stękanie od czasu do czasu... współczuwam wszystkim poszkodowanym przez ubytki na zdrowiu!!! i mam nadzieję, że ten wyjątkowo gangreniasty sezon ma się ku końcowi niemniej trzymam paluchi za powodzenie Verbenkowego bioderka, za Fed już trzymałam, za Bbetkową płastugę, i Mammajowego Małżonka!!! i wszystkich innych! Holter jest naprawdę niezłym wynalazkiem! Wczoraj zostałam na tydzień "słomianą wdówką", ale dopiero dziś po południu zaczęłam się pławić w ciszy i nieróbstwie... nie potrwa to długo, bo Mr Ed jutro wkracza w moją przestrzeń z malowaniem chałupy, no bo przecież nowe kanapy, a ściany czarne jak węgiel brunatny... dziecko wróciło po 2 tygodniach luksusowego wypoczynku w Alpach, niezadowolone, z gorączką i muchami w nosie, Mam zażądała natychmiastowego "odczyniania czarów" w spółdzielni mieszkaniowej, psu jedzie z pyska tak, że nie sposób już z nim wytrzymać (muszę z nią jechać na badanie krwi a potem rwanie pod narkozą), zima wróciła... więcej nieszczęść nie uwzględniam, bo będę nuuuudna aaaa nie!, najważniejsze nieszczęście - mój podstawowy klient nie płaci mi już od grudnia... wiszą mi już równowartość fajnego Merca... qurde a ja Skarbowemu... jeziuuuuu! no nic, nawet zdjęć mi się nie chce robić... ale pewnie kiedyś to minie ja chcę już wiosnyyyyy!!!! pozdrawki, d. Odpowiedz Link
jan.kran Re:Poniedzialek. 11.03.13, 07:54 Poczytalam o Waszych zdarzeniach ... duzo sie dzieje i straszno i smiesznie. Ja wiem ze nie macie lekko , ja tez nie. Mj ex rzucil nam jakis ochlap a zarabia swetnie i nas oszukuje jak sie da. To co ta szmata wyrabia to nie jest na forum otwarte... Sciemnia gdzie mieszka , wiem przypadkwo ile zarabia. Bardzo sie martwie moimi negatywnymi emocjami... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re:Poniedzialek. 11.03.13, 08:37 Kranie, znam te przyjemnosci. Moj ex nie tylko przez lata nawet ochlapow, to jeszcze mimo wlasnych duzych pieniedzy probowal odebrac mi moje kupione po rozstaniu i za wylacznie wlasne, mieszkanko. Zero alimentow, pomowienia, oskarzenia, szarganie opinii. Lata walki, sady, komornicy. Furia i nienawisc. I wiesz co? Przeszlo, kompletnie i "calkiemcalkowicie". W jakiejs chwili na jakims etapie naszego z synem zycia dotarlo do mnie, ze nawet jesli mu wreszcie wyrwe z gardla to co mi sie jak psu zupa nalezy, to po pierwsze takim kosztem ze normalna to ja z tego nie wyjde, po drugie nigdy nie poczuje smaku ani zyciestwa, ani zadoscuczynienia. Ze kazda wyszarpana w takim stanie ducha wygrana, bedzie jedynie pyrrusowym zwyciestwem. I przeszly mi wszystkie zle emocje, zaczelam myslec i postepowac racjonalnie i w zwiazku z tym znacznie skuteczniej. Serdecznie Ci radze przeszeregowanie uczuc i zmiane myslenia. Zwlaszcza ze nie znajdziesz sprzymierzencow. Prawo nie istnieje po to zeby zapewnic sprawiedliwosc, a jedynie rownowage. W kazdym razie tak mi tlumaczyl jeden calkiem skuteczny i bardzo uczciwy prawnik we Francji. Osobiscie "na dzien dzisiejszy" jestem nawet w stanie zupelnie normalnie, a nawet ba prawie towarzysko z nim poblablac. A kazdy samodzielny maly sukces mojego Syna Podstawowego, kazda moja radosna i chudsza chwila, to sa komponenty zwyciestwa ktore nad nim odnieslismy. Jestesmy normalnymi szczesliwymi niesfrustrowanymi ludzmi Czego i Tobie zycze Odpowiedz Link
jan.kran Re:Poniedzialek. 11.03.13, 08:53 Dzieki Fed .. jestem zla na siebie ze napisalam o exie. I tyle . Odpowiedz Link
jutka1 Re: niedzielnie 11.03.13, 10:34 Dadziku, postaraj się skorzystać ile się da ze słomianego wdowieństwa. Współczuję klienta. (( Kciuki trzymam, żeby jak najszybciej się rozliczyli. Odpowiedz Link
jutka1 Re: niedzielnie 11.03.13, 10:31 Łapy bez zmian Bbetko, to i o nich nie piszę, bo nie ma o czym. Odpowiedz Link
foxie777 Re: niedzielnie 11.03.13, 23:11 Slowo daje ze mam juz dosc tych zlych wiadomosci i problemow,nalezy nam sie chyba jakas w tym przerwa.Mammajko zycze pomyslnosci z malzonkiem i wszystkim osobom ktore dochodza do siebie lub cos musza miec "zreperowane".Fed,Verbena,Lx, no wszystkim. U mnie piekna pogoda,rodzinka tuz, tuz wiec sie ciesze niemozebnie. Co do szpitala,to moglabym Wam tu pisac eseje,ale opowiec Fed tez ok. Zamowilm ptasie mleczko,kisiele,galaretke owocowa no i oczywiscie polska wodeczke i miod pitny.Zycze Wam sloneczka i wiosny bo juz czas pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ciepły jesienny wtorek 12.03.13, 02:00 No i juz wtorek, na jutro mam przygotować następną pracę na zaliczenie tymczasem ciało jakoś mdłe i umysł wiotki. Może dlatego że się wyczerpałam? W weekend harowałam z Buszmenem w ogrodzie, tzn. on wykonywał najcięższe prace, a ja zarządzałam i robiłam łatwiutkie rzeczy, takie jak wypełnienie komory kompostowej pół kubikiem różności. Posadziliśmy dwa drzewka owocowe na miejsce jacarandy, B. skosił trawe na wszystkich zielonych ścieżkach a ja zrobiłam z niej siano dla kur i królików. Plus ogólne porządki w ogrodowej dżungli. Wczoraj przerobiłam na przecier kilkanaście kilogramów organicznych pomidorów od farmera i zaprawiłam słoiki słodkiej papryki w przecierze, dziś będę kontynuować, tym razem pomidory w dużych kawałkach w przecierze. Wieczorem wykończyłam sie na jodze. Nic dziwnego, że dzisiaj mam snuja ogólnego po domu. Poszłoby się na plażę, tyle że jest nieco pochmurnie, trzeba robić lekcje i pomidory czekają. Ech, ten tydzień ma być wyjątkowo ciepły jak na marzec - 27 do 31 stopni, dopiero w sobotę wieczorem przyjdzie ochłodzenie i zrobi sie zimno, 24 stopnie Jutro pojadę na grzybowy rekonesans za Góry Błękitne, żeby wybrać najlepsze miejsce na grupowe grzybobranie w sobotę. Posyłam nadprogramowe ciepłe wiatry na północną półkulę żeby przyspieszyć Wasza wiosnę. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Cudowne uzdrowienia 12.03.13, 02:36 Tej wiosny Forum jest dotknięte róznymi przypadłościami. Operacje, rehabilitacje, ale na pewno wszystko będzie dobrze! Chirurgia ogromnie poszła do przodu i to co kiedys było ciężka operacja teraz jest rutynowym zabiegiem, działającym cuda: Fed po kilku dziurkach laparoskopii już się rzuca na Krowisię (Fed, na litość Boską, naucz się lenistwa chociaż trochę!). Mammajowy Mżonek wkrótce będzie latał jak nowy z rozrusznikiem. Verbeno, Twoje nowe biodro da Tobie długie lata biegania a endorfiny oczekiwania na przyjazd Twoich australijskich dziewczyn wesprą rehabilitację. Koleżanka 50+ z pracy miała operację wstawienia endoprotez w dwóch kolanach; staw kolanowy jest bardziej skomplikowany i obciążony niz biodrowy, więc to było naprawdę poważne, nie jakieś tam bioderko Z kulawej, cierpiącej osoby na silnie pałąkowatych nogach zrobiła się uśmiechnięta, wyprostowana dama używająca schodów! Bbetce, LX i Jutce moge tylko zachwalać dobre ćwiczenia rehabilitacyjne, akupunkturę i ziołowe leki przeciwazapalne. Sama od kilku lat używam mieszanki silnych ziół, cofnęły mi się początki artretyzmu, te same zioła wyleczyły też moją siostrę z przewlekłych stanów zapalnych oczu i ogólnego osłabienia. Preparaty kolagenowe dalej usprawniły mi stawy i upiększyły skóre. Do tego ruch i joga jako najlepsza prewencja i jakoś sie kulam dalej bez pomocy lekarzy. I tu dochodzę do mojej historyjki cudownego uzdrowienia. Otóż od miesięcy cierpiałam na zapalenie nerwu kulszowego, spowodowane uciskiem kręgów. Powoli, jogą, akupunkturą i kolagenem doprowadziłam się do takiego stanu, że mogłam chodzić prawie bez problemów, natomiast stanie albo siedzenie wciąż sprawiały mi ból. Niecałe dwa tygodnie temu córka wyciągnęła mnie na koncert The Cat Empire, zespołu, który gra rytmy kubańskie w sosie jazzowym, i z arabskim solistą. Bardzo ich lubię, ale na koncert z miejscami tylko stojącymi i w wypełnionej sali szłam z duszą na ramieniu. Przez pierwsza godzinę grał na rozgrzewkę inny zespól a ja ledwie mogłam ustać, towarzyszyło mi rozkoszne uczucie rozpalonego, długiego gwoździa w krzyżu i biodrze. W końcu chłopaki z The Cat Empire pojawili się na scenie, zaczęli grać, wszyscy zaczęli skakać i tańczyć, ja też i nagle zorientowałam się że nic poza stopami mnie nie boli! I do dzisiaj czuję sie o wiele lepiej! Chyba wyluzowałam się i tańcząc mimowolnie zrobiłam sobie zabieg kręgarski Niech żyje muzyka, język duszy (to cytat z poniższej piosenki The Cat Empire "How to Explain"): The Cat Empire - How to Explain - Live @ Paradiso Amsterdam 2010-10-14 Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º>¸¸. Jak gadać z królikami Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Cudowne uzdrowienia 12.03.13, 08:45 Wow, taka rehabilitacja najbardziej mi sie podoba ))))). Cicho sie przyznam, ze w piatek poprzedzajacy tydzien szpitalny, ale w srodku kryzysu, odbylismy z le Mezem mega balange z okazji 50 przyjaciol. To ze u le Meza polacznie muzyki z alkoholem wywoluje reakcje anafilaktyczna objawiajaca sie dlugotrwalym kryzysem tanecznym, to wszyscy ktorzy go znaja juz wiedza. W piatek przeszedl sam siebie (krokiem tanecznym). Obtanczywszy wszystkie obecne panie, niezaleznie od wieku i urody, lacznie z narzeczona tatusia jubilata pania z dzwieknieta 80, odtanczyl rocka z jednym panem No i mnie tez porwal w tany. I wcale mi to nie zaszkodzilo Odpowiedz Link
mammaja Re: Cudowne uzdrowienia 12.03.13, 12:01 No tak, bardzo mi sie podoba ta muzyka i ta kuracja Luizy! A Fedorczyk zazdraszczam roztańczonego le męża ! narazie nie mam zupelnie czasu - biegnę do szpitala zawieżć stara dokumentacje o ktora poprosili, jutro będzie po wszystkim, mam nadzieję tzn. po operacji Odpowiedz Link
foxie777 Re: Cudowne uzdrowienia 12.03.13, 23:05 Trzymaj sie Mammajko,kuracja taneczna tez mi odpowiada.Moj malzonek to tylko w rytmie w te i wefte,ale chociaz i to.. W poniedzialek jade z moja girlfriend do szpitala,gdze bedzie miala usuwane guzy na plucach. Zobaczymy co wykaze biopsja,bo to sa przerzuty. We wtorek rodzinka zjezdza,czyli kreciolek caly czas.Zobaczymy,u nas dalej pieknie ale nie plazowo tzn dla mnie.Oni zas tylko o plazy marza wiec zobaczymy. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
monia.i Biała środa... 13.03.13, 11:59 I znowu śniegu dosypało. Bardzo ładnie świat wygląda - ale wystarczyło ruszyć w miasto - i połowa zachwytu znika. Na chodnikach rozdyźdany badziew, komunikacja miejscami szwankuje. A po dotarciu do firmy musiałam złapać za łopatę - ogrodowy kot miał pretensje, że zasypało mu drogę do miski, ze wstrętem otrząsał łapy i możliwie wysoko unosił brzuch. Jakieś szaleństwo, jak słowo daję... Pozdrowienia dla wszystkich, dodatkowe dla tych, którzy mają kłopot ze zdrowiem swoim lub bliskich. Niech wszystkim wreszcie słońce zaświeci. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Biała środa... 13.03.13, 13:26 Monieczko, oczyma duszy zobaczylam Cie odsiezajaca pod surowym wzrokiem kota Foxie, z jednej strony trzymam za Ciebie kciuki, z drugiej zycze cudownej rodzinnej zabawy. Poranek spedzialam na zalatwianiu spraw rozmaitych (w tym szpitalnych). Musialam zrobic zakupy i wyjsc z psia (wscieklam sie i obrazilam na Synusia Sredniego). Troche pojezdzilam, troche pochodzilam, sporo postalam, ale skutecznie. Tyle ze zaraz pewnie zejde na kilka godzin. No i dostalam straszliwego wkurwa. Zadzwonila do mnie "ciotka" U.P. To taka czwarta woda po kisielu, ale ze U.P. blizszej nie posiada wiec tego " babona" zawsze serdecznie uprawiala, a ja chcial nie chcial razem z nia. Znam ja od wielu lat, zawsze jej nie lubilam, ale to nie moje malpy nie moj cyrk. Tak dlugo jak dlugo U.P. zyczyla sobie miec "ciotke" to ja do niej wozilam, kontaktowalam sie z ... etc. Nawet zmilczalam i zgrezlam w sobie probe wykupienia mieszkanie U.P. przez podstawione osoby przy uzyciu cwaniactwa, szantazu i innych. Uniemozliwilam i tye. Babon co jakis czas (tak srednio co pol roku) do mnie dzwoni, rzuca nazwisko i przeprowadza przesluchanie. Przy czym nie "konotuje" odpowiedzi dotyczacych U.P. Za kazdym razem pyta czy U.P. czuje sie lepiej, kiedy wyzdrowieje i kiedy odda jej pieniadze (ktore sama jej w zebach dostarczylam trzy lata temu). Nastepnie nie wysluchawszy grzecznie udzielonych odpowiedzi, natychmiast przechodzi do tematu warszawskiego mieszkania U.P. A kto teraz tam mieszka, ile placi, na jakie konto ida pieniadze.... No i dzisiaj ch.. w bombke strzelil. Wystartowal mi babon ostrym, nieznoszacym sprzeciwu tonem, zaraz po moim "wybyciu" ze szpitala. I zagotowalo mi sie w czlowieku. Pogonilam ja ostro. Poinformowalam ze wiecej nie bede udzielala informacji osobie zainteresowanej li tylko ewentualnym spadkiem. Ze jesli jakakolwiek czesc takowego jej przypadnie, to poinformuja ja o tym adwokaci, ze natomiast ja kategorycznie odmawiam powtarzania tego samego osobie ktora nie slucha, jest zle wychowania i nieuprzejma. Babon sie zapowietrzyl i zaczal pluc. I wtedy zrobilam sobie dobrze. Rzucilam swobodnie do sluchawki : wa.... sie suczy pomiocie. I wylaczylam sie. Matko jak to milo byc zawsze grzeczna i uprzejma osoba. Wtedy jedna chamska uwaga staje sie po prostu orgazmiczna Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Biała środa... 13.03.13, 14:32 U nas białe leży w ilości niewielkiej. Tym niemniej, dwa odśnieżania niedzielne mam za sobą. Kota zniesmaczonego wyobrażam sobie jak najbardziej, i Monię obcinaną jego wzrokiem też. Bbetkę informuję, ze śnieg nie powstrzymałby nas od pływania w kajaku, ale powstrzymały nas podmuchy wiatru. W zamian odbyłyśmy spacer z kijkami w pięknej scenerii. Widzę, FED, ze zabranie kamieni dobrze zrobiło Twojemu altruizmowi. powiedziałaś babonowi, co mu się od dawna należalo. i cieszę się, że sie Tobie udało znaleźć na to siły (a może to właśnie wyniki bezsilnosci, ale o to mniejsza). Odpowiedz Link
verbena1 Re: Biała środa... 13.03.13, 19:08 Miala kobieta pecha ,ze trafila w Twoj zly dzien ale teraz wszystko jasne i babsko juz sie pewnie nie odezwie ale co sobie uzylas to Twoje Dzis sypal piekny ,puszysty snieg ,potem niebo zrobilo sie blekitne i bylo jak w bajce. Staralam sie zapomniec jaka to data i zachwycac sie okolicznosciami przyrody. Okopalam sie w domu i czekam na wiadomosc ze szpitala. Posegragowalam obrazy, jutro ma przyjsc pani wybrac pare sztuk do pracowni dentystycznej aby "bylo ladnie" w poczekalni. Obrazy beda tylko wypozyczone ale dobre i to, bede robila sobie reklame a byc moze znajdzie sie ktos nie znajacy sie na sztuce i zechce kupic? Luizo, znam ten australijski zespol, moja wnuczka jest ich fanka i co rusz podsyla mi ich piosenki, chlopaki swietnie sie bawia przy rytmicznej muzyce. Moze tez puszcze sobie np. Santane i rozruszam stare kosci Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Biała środa... 13.03.13, 22:07 Verbeno, u nas biało,ale teraz nie pada. Doszłam do wiekopomnego odkrycia hahaha ,ze czasami zima jest piekna gdy patrzymy na nią przez okno. Mam nadzieję,że amatorzy kupna Twoich pięknych akwareli się znajdą Moniu ,aż tak Cię kot wytresował? Obraz Ciebie odgarniajacej śnieg pod czujnym okiem kota jest świetny,ale to cała Ty Fedo, w duchu sobie myśle,że może i chciałabym komuś tak z grubej rury walnąć, ale ja jestem "grzeczną dziewczynką" i jakos tak wstydziłabym się. Mimo wieku, ale moze tak trzeba. Mammaju jak Mąż? i jak Ty sie czujesz? Gośka ja już nie chciałam sie odzywac w sprawie Twojego zimowego kajakowania,bo wyszłabym na starą marudę,ale dobrze,ze zrezygnowałyście. Dado nowe kanapy na czystym tle jak najbardziej,więc zniiesiesz i to ,by potem cieszyć oczy. Jeśli chodzi o moje zdrowie to się nie martwcie.To był epizod walnęło - wsunął na swoje miejsce - nie boli i bez poprawki i jest ok. Zakładam,ze to jednak wynik mojej terapii kolagenowej. nadal jestem na etapie generalnych porządków,bo przyznam żem chałupę trochę zapuściła i ze względu na sytuację i zmęczenie.Od jakiegoś czasu funkcjonuje bardzo dobrze,dziś skonczyłam generalne porządki w sypialni.Zmora jest pokój , który niektóre z Was znacie - teraz jest to miejsce "wzbogacone" o mamine akcesoria i mam mocne postanowienie poprawy ,że sie z tym uporam. Kranie w sprawie exa posłuchaj Fedo, to mądra kobieta jest . czy kogoś ominęłam?? Aj Foxie i jej radości i smutki .Sądze,ze radośc z przebywania z rodziną weźmie górę,choć sytuacja przyjaciółki jest trudna. Mamy nowego papieża zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie - ciepły , jakoś wewnętrznie spokojny i radosny, polubiłam Go,aż sie sama sobie dziwie.Jest to dla mnie zupełnie nowe zachowanie, bo wczesniej było mi to zupełnie obojętne jaki papież jest czy będzie.Ciekawe jaki będzie ? Jutko w Paryżu ponoć snieg pada,a już chciałam sie zapytać czy czasami wiosny u Was nie widać Odpowiedz Link
mammaja Re: Biała środa... 13.03.13, 22:30 No to mzonek juz po zabiegu, ale swoje odpękałam. Mial mieć operacje przedpołudniem, a wzięli go o 16.15. Parę godzin czekal w pelnej gotowości, tzn. bialym giezle, w jakie kazali go przyodziać i pampersie No to jak już go wywiezli, tp pojechalam do domu, bo nie moglam wytrzymać duchoty i temperatury panującej w trzyosobowym pokoju z dwoma odwiedzjacymi żonami. potem wyslalam corke, ma sie podobno dobrze, oczywiście narzeka że mu niewygodnie. mam nadzieję, że zacznie odczuwać rownież pozytywne strony stymulatora juz niedługo. Jutro pojadę przedpoludniem - nie wiem czy go wypiszą pojutrze. Mam nadzieje. Pezeczytalam wszystkie wasze posty, ale już ogolnie pozdrawiam, bo jakoś nie mam siły pisac. Podoba mi sie nowy papież i to że przybral imię Franciszek Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Biała środa... 13.03.13, 22:37 Odpocznij Mammaju , póki możesz, wyśpij się. Pociszająco wysyłam Ci kwiatka Łapię kolory,bo już nie mogę patrzec na tę wszechogarniająca nas biel Odpowiedz Link
verbena1 Re: Biała środa... 13.03.13, 22:51 Lablenko, piekny kwiatek ale kojarzy mi sie jakos erotycznie Nie szalej z porzadkami bo znow cos ci sie przestawi, oszczedzaj siebie a kurz niech sobie lezy. Jesli pogoda sie nie poprawi to nawet nie mysle o myciu okien, niech sobie beda szaro-bure. Wczoraj kupilam sobie ladny szlafroczek "do szpitala" bo w domu nigdy nie nosze i nie mam. Bialy z rozowymi reniferami i norweskim wzorkiem, nikt takiego nie bedzie mial Mammajko, zycze mezowi szybkiego powrotu do zdrowia. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Pochmurny czwartek 14.03.13, 02:25 Europa się odśnieża (dla wygody kotów, jak rozumiem?) zaś tutaj nadspodziewanie ciepłe babie lato a w górach wysyp grzybów. Pojechałam wczoraj sprawdzić kilka sosnowych lasków przed sobotnia wycieczką na którą na razie mam ponad 30 chętnych, żeby się upewnić że dla wszystkich wystarczy. Znalazłam i rydze i maślaki, nie mogłam się oprzeć i zerwałam garstkę rydzów: Wracałam z gór terenówka pachnącą jesienną mieszanką: swieżym żytnim chlebem z piekarni w Blackheath, grzybami i górskim powietrzem. Jesienia zawsze chcę się przeprowadzić do Blackheath... tamtejsze klony zaczęły już czerwienieć, rano jest rześko i pachnie dym z piecyków drzewnych. Dzisiaj w Sydney się ochłodziło i jest szaro. Właśnie wróciłam od weterynarza z domowymi królikami i nowym zapasem strzykawek. Coś przekąszę (świeże rydze na maśle z cebulą i pieprzem, do tego żytni chleb), napiszę kilka emaili i lecę w ogród. Żeby skorzystać z pochmurnej pogody planuję zrobić taczkę mieszanki doniczkowej do powsadzania roślin wyhodowanych z uciętych gałązek. Mam mnóstwo szałwii oraz pokrzywę i miętę kolońską, które chcę rozmnożyć. Pokrzywa to cenne zioło lecznicze i kosmetyczne a mięta nie tylko pięknie pachnie, jest też wysoka (do 90 cm) i dekoracyjna, z dużymi liśćmi. Kiedyś używało się jej do produkcji oryginalnej wody kolońskiej. Pozdrawiam jesiennie! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
foxie777 Re: Pochmurny czwartek 14.03.13, 04:38 Verbeno,usmialam sie z pieknego kwiatka Lx,trzymam kciuki za Ciebie Fed,Malzonka Mamaji no I wszystkich chorujacych. Papiez tez mi sie spodobal,taki swojski u nas argentynczycy Szaleja z radosci Nie znosze bezczelnych ludzi,dobrze jej Fed powiedzialas. Ja juz chalupe wyszykowalam dla gosci,kocia niepocieszone Ze pokoje goscinne pozamykane,ale beda szturmowac. U nas chlodno,czytaj cudownie Luizo grzybkow bym pojadla,a zespol tez ok. Pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Pochmurny czwartek 14.03.13, 07:42 Mm nie ma lepszego swiadectwa na udana interwencje jak marudzenie Ciesze sie nadzwyczaj. Lx, nie przeszarzuj z tymi porzadkami. Swoja droga tez powinnam, ale skoro wybywam na miesiac z hakiem to po kiego grzyba mam sie meczyc dwa razy? Wiadomo ze Sodome i Gomore po powrocie zastane. Foxie, Twoje koty utworzyly brygade szturmowa? Verbeno opis szlafroczka palce lizac Papiez jest oczywiscie konserwatysta, wiec ja sobie zaczekam z zachwytami nad nim. Inna sprawa ze dotyczy mnie to w stopniu znikomym, w zasadzie gobalnym Jakos nie wierze zeby mial jakikolwiek wplyw na polityczne i "gospodarcze" rozpasanie czesci polskich hierarchow Odpowiedz Link
lablenka_x Słoneczny czwartek 14.03.13, 11:04 Verbena w reniferki , piękne to będzie.Wiesz jesli mam energie i chęc i jak się okazuje zdrowie ,to musze to wykorzystać zanim być może klapnę. Ty to masz skojarzenia więc albo ja jestem zboczek robiąc "swińskie" zdjęcia,alebo Ty ,albo obie jesteśmy .... Rydze ,mniam , pojadłabym, nosze w sobie smak rydzów z sola smażonych na blacie angielki u mojej koleżanki w lesniczówce.Siedzi on we mnie od 1966 roku.Mysiało to być wyborne doswiadczenie smakowe Foxie , nie boisz sie,ze koty , gdy tylko drzwi się otworzą szturmem zają pokoje i gości będziesz musiała umieścić w kocich pomieszczeniach?? Jesli chodzi o papieża, mówię o pierwszym wrażeniu, moje było własnie takie jak napisałam.Czy on asceta prawie poradzi sobie z rospasaną częścią hierarchów, nie wiem i nie mysle o tym. U nas po mroźnej nocy -14C wstał cudownie słoneczny ,acz nadal mroźny dzień. od samego rana przy karmniku ruch niesłychany. Pozdrawiam słonecznie. Jou co u Ciebie? Odpowiedz Link
mammaja Re: Słoneczny czwartek 14.03.13, 23:58 Moje relacje znowu monotonne - ale mzonek dal popalic, bo w nocy łaził po szpitalu, cos mu odbiło, a mial leżec, potem wrócil do sali i usiadl na innym łózku czyli na pacjencie. Ale mily pan, ktory mi to opowiedzial dodal, że tylko na nogach Jutro go wypisują. A ja bezczelnie juz przyzwyczilam się do niegotowania i takich innych wygodnych samotnosciowych zachowań. Ale przynajmniej odpocznę od szpitala. Tak, że naprawdę niewiele mogę dodać. Lx, kwiatek śliczny, dzieki. Verbena w reniferkach zada szyku Rydze uwielbiam, az mi slinka kapie. Foxie, mam nadzieje, że rodzinka cię nie umęczy No i byle sie ociepliło, bo już mam serdecznie dosyć zimna. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Piatek 15.03.13, 07:36 Mm, wybacz, ale poplakalam sie ze smiechu. Trzymam kciuki nieustajaco za zdrowie mzonka i Twoja sile charakteru Nie skomentowalam grzybow Luizy. Luiza nienawidze Cie!!!!!! W Warszawie poranek wstal szary i zimny. Moje zwierzeta juz zmienily sobie czas na letni i zamiast o 7 budza mnie o 6, tak wiec jestem juz zwarta i gotowa do wymarszu. Zdejmuja mi dzisiaj szwy, wiec bede pewnie miala sprawe juz definitywnie z czachy. I dobrze, bo nosi mnie juz nieludzko. Wprawdzie czuje sie juz swietnie, ale ciagle jestem jeszcze na pol gwizdka. Co sie rozpedze to potem lece na nos ze zmeczenia. Nic to. Pocieszam sie, ze jak slusznie zauwazyla Ewelina na odchudzanie tez mi to dobrze zrobilo i polecialam od dnia przyjecia do szpitala ponad 3 kilo w dol, tym samym osiagajac uczciwe 15 kilo i dobre trzy (prawie cztery) rozmiary "ubyte" od poczatku listopada Jeszcze piec kilo ktore powinnam stracic u tesciowej i ten problem tez bede miala z glowy. Oczywiscie w obu wypadkach pisanie o glowie jest slodkim eufemizmem. No to lecependze Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek 15.03.13, 11:05 To ja powinnam napisać "Fedorczyk nienawidzę Cię" i twoich zgubioonych kilogramów, bo moje trzymaja sie, niestety doskonale, a nawał zdarzeń skutecznie propagguje jedzenie czegokolwiek, zamiast dietki A na ruchowe spalanie to juz w ogole nie mam co liczyc, ledwo zdąrzam z samochodu do drzwi i odwrotnie . Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Piatek 15.03.13, 18:16 Mammko, to mżonek już "po". Nie wiem, które z Was będzie teraz wymagało większej siły Kiedyś już o tym pisałam, że od jakiegoś czasu, kiedy jadę na zajęcia i inne takie tam sprawy czekające, podrzucam autko na parking i resztę ulic pokonuję na butach. Trochę korki na mnie to wymusiły, ale jakże pożyteczne dla zdrowia to się okazało. Dla tych co kochają to nasze miasto wklejam link z informacją, że już można obejrzeć film w 3d wprawdzie tylko z fragmentem przedwojennej Warszawy, ale jakże pięknym tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,wiele-osob-nie-wyobraza-sobie-jak-piekne-bylo-to-miasto,79946.html Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piatek 15.03.13, 19:49 Fedorczykowej zgubionych kilogramów gratuluję, nie napisze,ze zazdroszczę,bo byłby to fałszdlatego ,ze samach "chciałabym" scudnąc ,ale mi się nie chce. Mamajce zdrowia i kondycji zycze potrzebnej do obiegania Mżonka. U nas słonecznie piekny i mroźny dzień ,a noc ma być mrożniejsza jeszcze bardziej.Żegnam sie z Wami na 3 dni, bo skoro świt wyjeżdżamy do Rokosowa,a w poniedziałek na pogrzeb.Teść bratanicy w 2 miesiace od wykrycia raka, zmarł wczoraj.Pogrzeb w poniedziałek. Trzymajcie się. Odpowiedz Link
felinecaline Re: Piatek 15.03.13, 20:24 Ja w tonie przestrogi (znow): Jako, ze lablenka qspomniala o "koniecznosci obiegania meza. Otoz nie!Koniecznoscia jest by PanMAz dla wlasnego dobra uwierzyl, ze po wszczepieniu rozrusznika jest jak "sou neuf" czyli pieniazek prosto z mennicy. Jedyne co trzeba, to zebysie "wypolerowal w uzyciu" a uzywac moze i powinien zycia, jak ktoz sdrowy.Pisze to z pelna odpowiedzialnoscia za kazde slowo, kropke nad "i "i przecinek a to z 2 racji pierwsza - obiektywna to ta, ze nauka dala nam ogromna szanse niwelowania tego, co zniszczyla choroba i ze teraz z rozrusznikiem PanMaz jest zdrowszy kardiologicznie niz ...ktokolwiek bez. Druga racja - subiektywna, ze jestem wespolmalzonka mojego PanaMaza szczesliwie od 5 kwartalow "nosiciela" takowegto aparacika. To "nosicielstwo" sprawilo , ze z niemrawego, "wycofanego z zycia" osobnika stal sie a wlasciwie staje sie na nowo sprawnym, chetnym do dzialania , aktywnym spolecznie (co nigdy poprzednio nie bylo jego mocna strona). Tak wiec racjonalne wspomaganie - owszem, zacheta, pomoc, aplauz dla postepow, ale nie "obieganie".I zycze Mammai Panu Mezowi, by jak najpredzej odzyskal zdolnosc auto -"obiegania" sie, cieszenia sie odzyskanym zdrowiem i mozliwoscia dzielenia w pelni zycia swoich najblizszych. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Piatek 15.03.13, 21:06 Przyłączam się do Waszych słów - cieszmy się razem z Mmmają-, Rozruszany ąż niech nie rzuca sie na odśnieżanie- czy inne kominkowe zajęcia. Pozwól mu trochę odpocząc, niech się znudzi więc i za niewielką pomoc dla Ciebie robi a,propos nocnego chodzenia po szpitalu: sąsiad w nocy sale pomylił z wucecikiem i nasiusial pacjentowi na odkryte stopy....... Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek 15.03.13, 23:27 Alfredko, to juz przesada z tym siusianiem Ale zdarza sie, widocznie Dziekuje za dobre slowa i licze na to co napisala Feline. Moze znowu bedzie mozna gdzies pojechac Nie jestem taka skora do "obiegania" - ale ciesze sie, ze mamy za soba stan niebezpieczenstwa. Wrocilismy do domu popoludniu i naprawde mzonek calkiem dobrze sobie radzi. A napewno bedzie lepiej Odpowiedz Link
monia.i Re: Piatek 16.03.13, 00:21 Na pewno, Mammaju Bardzo się cieszę, że już jest lepiej Nareszcie dobre nowiny Przyznam, że takiej pogody, jak dziś to nie znoszę. To znaczy - lubię bardzo, pod warunkiem, że w domu jestem i nie muszę wychodzić. Dziś rano, ruszając na codzienny spacer w kierunku stacji, aż mną wstrząchnęło - ponuro, zimno, baaardzo zimno i wietrznie - dzisiejsza pogoda kojarzy mi się z początkiem grudnia albo lutego - ale nie połowy marca W pracy zimnica, mimo podkręconego pieca...Ogrodowy kot baaardzo głośno wyrażał dezaprobatę. Mam z nim problem, bo pojawia się razem ze mną, plącze się pod nogami i chce wejść do budynku - po pierwsze nie może, bo nie nasz (kot) i ma być jedynie tolerowalny i dokarmiany a po drugie nie może wejść przede mną, bo odpali alarm. Na razie działa zrobienie w jego kierunku takiego głośnego "PHHHHHHH" i groźny wyraz pys..tej, no, twarzy. Mam nadzieję, że nikt mnie wówczas nie widzi.... Odpowiedz Link
felinecaline Re: Piatek 16.03.13, 00:34 Biedny kocina - nie da sie jakosc obejsc tych durnowatych zasad? Nie jest Wasz ale najwidoczniej nie jest "czyjkolwiek". Odpowiedz Link
monia.i Re: Piatek 16.03.13, 00:51 No, w tym wypadku nie bardzo, Feline - kot nie jest bezpański, tylko z "dwa domy dalej", firma nie jest moja, szefostwo połowicznie kota lubi (druga połowa zaledwie toleruje), połowa lubiąca raczej się nie pokusi o przysposobienie. Ja się staram nadmiernie emocjonalnie nie angażować, jest to trudne ale próbuję. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piatek 17.03.13, 10:11 Monieczko, ja sie sama przeploszylam Wczoraj od rana do poznego popoludnia chodzilam z pasami, odrabialam lekcje z Wnuceciem, bylam z nim w kinie, potem mailam kilka spotkan, a ostatnie skonczylo sie o po 2 w nocy Moja przyjaciolka wedrowniczka pokazala mi zdjecia ze swoich wypraw do Ugandy, Nigeru, Tanzanii, Botswany, Etiopii, rejsu katamaranem na Karaiby, podrozy do Indii, Brazylii ...... Niesamowite, pasjonujace, wciagajace A dzisiaj skrzeczaca rzeczywistosc pod postacia kolejnych zdrowotnych hopsztosow Macmy Cisnienie skoczylo jej niebotycznie, pompa wariuje. Cale szczescie, ze wyjazd do Tesciowej prawdopodobnie opozni sie o tydzien, wiec moze Mama zostanie wreszcie zdiagnozowana (jak dotad nie dala medycynie na to szans) i zacznie leczenie choroby a nie objawow Kurcze przeciez nie moge wybierac pomiedzy potrzebujaca matka i potrzebujaca tesciowa. Odpowiedz Link
mammaja Re: Piatek 17.03.13, 12:27 Feline, mąż mial i migotanie przedsionkow i blok komorowy i inne. A co do umiejscowienia stymulatora, to moghe tylko przepisac z wypisu "Koniec elektrody komorowej w okolicy segmentu koniuszkowego ściany wolnej prawej komory" . i więcej nie będę was zanudzac tym tematem Wreszcie słońce calą gębą świeci, chociaż ciagle zimno. mam do napisania artykulik dp lokalnej prasy - zamiast iśc na spacer. Dzieci wyjechały na weekend do Spały, pewnie nie chcieli tu przytchodzić i robić hałasu - ale mi ich brakuje. Cisza, nwet kot chodzi na paluszkach Fedorczyk, czy maćtwa ma kardiologa z prawdziwego zdarzenia? Bo jak nie, to mogę polecić ! Odpowiedz Link
felinecaline Re: Piatek 17.03.13, 13:09 No jak mial blok to wszystko jasne. Uwierzcie oboje, ze teraz ma 95% szans, zeby wszystko bylo OK.Umiekscowienie elektrod klasyczne - do tej pory sie sprawdzalo, u nas grupla zapalencow wymyslila potencjalne "ulepszenie", mamy nadzieje ze niebedzie jak w tym refrenie, ze "co sie polepszy to sie popi...y, narazie jest OK. I tez nie bede sie wiecej "rozwodzic" - wiosna idzie, szanowne panie, trzeba wykorzystac sprawne "pompy" wiec hajda na spacerek Odpowiedz Link
felinecaline Re: Piatek 16.03.13, 00:32 MM- to zalezec bedzie w najwiekszej mierze od Niego samego (i Twoich talentow dyplomatycznych).Maz musi uwierzyc (za Twoja dyskretna pomoca), ze teraz jest serdecznie" increvable jak mowia Francuzi (w delikatniejszym tlumaczeniu: "nie do zdarcia"). Przyczyna Jego dolegliwosci (przypuszczam, ze jakies zaburzenia przewodzenia czy moze blok) powinny odejsc w niepamiec, bo teraz rozrusznik "pogania" serce wtedy, kiedy impuls endogenny jest zablokowany. Pierwsze rozruszniki zaczeto w Polsce wszczepiac gdzies na poczatku lat 70; mialam wtedy kolege ciezko uposledzonego przez chorobe serca z rodzaju, o jakim wyzej napomknelam. Z dusza na ramieniu zdecydowal sie na wszczepienie rozrusznika i...wkrotce nie przychodzil juz do pracy, ale...wbiegal literalnie na 6 pietro powetowujac lata przymusowego ograniczenia aktywnosci fizycznej . Nie mial wtedy jeszcze 40 lat a przed operacja byl "wrakiem", po - zupelnie sie odrodzil. I to wtedy, kiedy owe rozruszniki nie byly tak perfekcujne jak dzis. Drobne pytanie: w ktorym miejscu miesnia sercowego wszczepiono "Mezu" elektrody? Kicur w styczniu 2012 roku uczestniczyl w eksperymencie umieszczenia ich w "septum" (przegrodzie miedzykomorowej), co ma ograniczac ryzyko ich przypadkowego przemieszczenia. Przeszedl pomyslnie kontrolne badania w miesiac, trzy, 6,9 i rok po zabiegu bez zadnych niepokojacych objawow czy to subiektywnych czy obiektywnych. Czego i Wam zycze. Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 17.03.13, 14:03 Czytam o szpitalu (-ach) forumowych, wszystkim niedomagającym i pooperacyjnym życzę szybkiej rekonwalescencji! Na tym tle moje kłopoty z nadgarstkami wydają się być pikusiem niewartym raportowania. Raportuję więc jedynie, że też tęsknie wypatruję wiosny, byłam trochę zawalona małymi ale licznymi sprawami okołozawodowymi, mam nadzieję, że teraz mogę juz nieco wychylić peryskop. Raz jeszcze: niedomagającym rychłego wyzdrowienia, a wszystkim miłej niedzieli życzę. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Niedziela 17.03.13, 22:50 No wlasnie,duzo tu mamy spraw zdrowotnych.Ja jutro w szpitalu jako wspierajaca ,potem czekamy na wynik biopsji.Ej to zycie. Rodzinka we wtorek wieczorem juz bedzie wiec super. Jesli chodzi o kocia to one oburzone ze ktos im zamknal pokoj w wktorym sie wychowaly, mowie o Bobby i Rudi,wiec mama bedzie miala zabawe jak ich powstrzymac. U nas chlodnawo jak dla mnie,ale dla nich inny swiat,kolory, zapachy no i bez sniegu. Ciagle narzekaja ze ryby w Warszawie niedobre i marza o rybkach u mnie. Czy te ryby takie zle i czy nie ma porzadnego sklepu rybnego w Stolicy?. Pamietam super sklep na Chmielnej,ale juz go dawno nie ma,nawet mam zdjecie. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Niedziela 17.03.13, 23:11 Nawiązując do kłopotów zdrowotnych, nie ma to jak ruch! W tygodniu poczułam się nienajlepiej - zaczęły się moje okresowe problemy z zatokami. W środę nawet nie poszłam na cotygodniowe zebranie, tylko wcześnie do łóżka. W piątek już zaczęłam lepiej patrzeć na świat, wczoraj odzyskałam węch, a dziś byłam na kajaku! Popłynęłyśmy ze starszą koleżanką (przepraszam, dodałam jej 3 lata) około 11 kilometrów. W jednym miejscu nieźle powiało, ale dałyśmy radę. Pogoda śliczna - słońce i wiatr. Ptaków zatrzęsienie! Czaple gromadnie, stada łabędzi, gęsi, kormorany i wszechobecne kaczki. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Niedziela 17.03.13, 23:12 I wszystkim życzę tak szybkiego powrotu do zdrowia! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Niedziela 18.03.13, 08:34 Jutek, Twoje problemy z lapkami to nie pikus, bo i bolesne i przewlekle Ja Ci serdecznie wspolczuje takiej upierdliwosci bolesnej. Mnie juz nalezy z grona chorych wypisac. Chetnie bym zreszta Twojej rady Goska posluchala bo nosi mnie juz ostro, ale mi jeszcze zabraniaja. Tyle mojego co sobie polaze. A prawdziwy ruch dopiero za trzy miesiace pod grozba przepukliny. Macma natomiast dorobila sie wiencowki Po awanturze ktora jej wczoraj zrobilam przy milczacej aprobacie Taty, wyszukala wyniki badan ktore ukrywala przed swiatem od kilku lat. Oczywiscie czesc juz wywalila (nieudostepniajac nikomu) czesc zgubila, ale to co zostalo zjezylo wlosy na glowie doktorowi ktory stawil sie u niej kolo poludnia. Powiedzial jej, otwartym tekstem, ze od dwoch lat go oszukuje!!!! No i wyszlo szydlo z worka. Ma niedomykalnosc zastawki, pogrubienia czegos tam gdzies tam a zwezenia gdzies indziej..... I wcale nie dziwota ze sie prawie do zawalu doprowadzila Szlag mnie nagly trafil. Na wlasne zyczenie i duzym wysilkiem to sobie zafundowala. Teraz dostala sto tysiecy lekow i skierowanie na koronografie. Czyli jest zaopiekowana i pod kontrola. Mm, nieomieszkam (z wynikami koronografii) usmiechnac sie do Ciebie o kardiologa Z gory dziekuje. A sama ruszam na podboj swiata (glownie ZUSu) Molego tygodnia Wszystkim zycze. P.S. Foxie trzymam kciuki za Ciebie i Twoja przyjaciolke. Odpowiedz Link
mammaja Poniedziałek 18.03.13, 11:09 Fed, mimo wszystko rozumiem twoją mać ! Też trochę tak mam ! No, ale może nie aż tak. Zyczę pomyslnej koronografii, ktora nue jest milym zabiegiem. Znowu zimno, chociaz piekne słonko. Wyruszam na male zakupy, jak wroce tp otworzę nowe dzisiejki ! Foxie, wspolczuje wysiedlonym kociom ! Jutko - Twoja dolegliwość lapek jest bardzo przykra - może nie zagraza zycoiu, ale je dokladnie uprzykrza i utrudnia. Kuruj się! Jeszcze do Gośki - jak zwykle gratuluję odwagi i wytrwałości. Brrrrr..... Odpowiedz Link
verbena1 Re: Poniedziałek 18.03.13, 12:30 Gosiu, zazdroszcze aktywnosci i mlodosci. Jeszcze pare lat temu jezdzilam rowerem caly rok bez wzgledu na pogode i bylam duzo zdrowsza ale zachcialo mi sie auta i zrobilam sie stekajaca staruszka, ale nic , jeszcze sie naprawie i bede jak nowa Przepraszam ale bedzie znow o chorobach. Rieks mi zachorzal, sprawy mesko-wiekowe. Musielismy po nocy jechac na pogotowie, teraz juz lepiej ale trzeba do specjalisty. Smieszno i straszno sie robi ale jak slonko laskawie przez moment zaswieci powraca nadzieja na lepsze Wspieram solidarnie wszystkich chorujacych Odpowiedz Link
bbetka Re: Poniedziałek 18.03.13, 19:06 To chyba uda mi się zakończyć tę setkę dzisiajek U mnie dziś okropnie pochmurno i wietrznie, pogoda straszy, że w nocy ma nas zasypać śnieg?! znowu??? Weekend miałam mało tego, że pracujący to jeszcze córa była w domu (gotowanie/pranie/prasowanie/gotowanie), a rodzice wybyli na narty (mama zaopatrzona w różne nakrycia głowy na narty i po oraz perukę, w której czuje się coraz lepiej) więc ich kociarnia została na mojej głowie... Z tymi kardioproblemami to jakaś epidemia??? Teściowa w piątek była u kardiologa i po badaniu dostała natychmiastowy nakaz do szpitala. Na co rezolutnie odparła, że ma mięso w lodówce i musi zrobić obiad więc szpital absolutnie odpada i na własną prośbę wróciła do domu. Odmówiła również odwiezienia do szpitala w weekend - przecież i tak nic tam się nie dzieje...- oraz dzisiaj, bo ma umówioną wizytę u okulisty na którą czeka od dwóch miesięcy (okazało się, że ma zaćmę, więc konieczna jest operacja-terminy za dwa lata...). Jutro -przy dużym nacisku rodziny- zgodziła się zrezygnować z wizyty u dentysty (na którą czeka... miesięcy) i łaskawie zgodziła się na szpital Ma mieć wszczepiony rozrusznik. Jutku, nadgarstki to żadne nic! a przynajmniej takie samo jak moja stopa...Zaczęłam rehabilitację, ale jest na tyle gorzej, że już sama nie wiem co o tym myśleć...Na razie twardo ćwiczę olewając nasilający się ból. Albo ja ją albo ona mnie Preferuję rozwiązanie pierwsze. Wszystkim chorym i ich opiekunom życzę powrotu do zdrowia i cierpliwości Lablenko, jak udał się wyjazd? Odpoczęłaś troszeczkę? Odpowiedz Link