"To jeszcze nic - ja to dopiero..." - ileż to razy zdarzało mi się
słyszeć takie zdanie z ust współpasażerów rozmawiających w tym samym
przedziale pociągu (przeważnie pociągi dalekobieżne były

.
Niektórzy ludzie (szczególnie 40+

mówią o swoich chorobach obcym ludziom,
a jednocześnie ukrywają swoje dolegliwości przed bliskimi/przed otoczeniem,
dopóki tylko się da - a jak już "się nie da" to często, jak ktoś tu wspominał,
jest za późno.
Są i tacy, którzy tylko ukrywają, nawet przed obcymi.
Myślę, że jest to powodowane chęcią nie sprawiania sobą kłopotu bliskim
(na zasadzie: oni mają i tak dużo swoich zmartwień)
a jednocześnie strachem przed złą diagnozą i strachem przed ewentualnym
długim leczeniem "od zaraz". Bo najgorsze są te choroby, których
człowiek nie-lekarz nie jest w stanie sam dobrze zdiagnozować.
To dlatego taka popularność różnych poradników medycznych, podręcznych
encyklopedii zdrowia itp. Idziesz do lekarza - powinieneś wiedzieć na co
(i czy aby naprawdę) jesteś chory

Badanie w celu wykluczenia? Fanaberia, ot - co.