Kamforka mnie "natchla" w ktoryms z watkow wywolanych przez nasza Wiosenke,
przytaczajac jedna z najglupszych "madrosci ludowych", ktora brzmi: JAK SIE
OZENI, TO SIE ODMIENI. Znajduje sie ona na liscie moich faworytow wsrod tak
zwanych prawd objawionych, wyglaszanych przez "znajacych zycie". Inne,
zajmujace rownie poczytne miejsca w moim prywatnym rankingu to:
"Lepiej nie chorowac" (jakze to odkrywcze)
"Starosc nie radosc, młodosc nie wesele" (po pierwszym tysiacu "uslyszen"
czlowiek zaczyna w to wierzyc)
"Jak suka nie da to pies nie weźmie" (to jeszcze z podsluchanych rozmow
kolejkowych z czasow kryzysu, ale kocham do dzis)
no i s serii o mezach : może pic, może bic byle portki w szafie wisiały
Czy macie tez jakies swoje ulubione "prawdy objawione", ktorymi czestuja Was
ciagle badz czestowali w modosci i dziecinstwie blizni? Rodzinka, nauczyciele,
sasiedzi, czy inni ludzie z chcianego, albo niechcianego "otoczenia"? A moze
sami nimi czestujecie?