Dodaj do ulubionych

Czy powinno sie zabierac glos?

12.12.05, 23:14
Otoz odwaze sie i wychyle glowe z za wegla, na ktora niewatpliwie posypia sie
reprymendy, a moherowy beret jakiego nie posiadam zostanie mi wcisniety na
glowe, ale jezeli mam sie czuc w miare swobodnie na tym forum to prosze o
szczera odpowiedz: czy powinno sie zabierac glos w takiej sytuacji ?
Otoz przeczytalam taki post sprzed paru dni:
• Dylemat dnia - piatek
antyproton 09.12.05, 19:41 + odpowiedz

Dlaczego Kosciol jest przeciwko zaplodnieniu in vitro
a przyjmuje niepokalane poczecie jako dogmat religijny ?

No i ja sie czly czas zastanawiam do kogo jest zwrocone to pytanie i w ogole
co ono znaczy. Co ma wspolnego jedno z drugim?????
Tutaj dlugotrwaly proces myslowy pozwolil mi domyslic sie, ze milemu i
sympatycznemu dla mnie Antypronowi cos sie pomylilo, chyba. Albo, ze jak w
wojskowym dowcipie o "kojarzeniu" wszystko mu sie kojarzy z
ciupcianiem.Naturalnym, oczywiscie, in vitro jest niestety skojarzeniem nieco
dalszym. I czy w takim momencie powinno sie zabrac glos i powiedziec - "stary,
wez ty sobie katechizm i poczytaj, albo nie pisz glupot", czy tez na powaznie
napisac kilka zdan o przyjeciu przez kosciol dogmatu o nieobarczeniu Marii,
matki Jezusa grzechem pierworodnym, czyli sklonnoscia do jakiegokwiek zla.
Przeciez jako corka Elzbiety i Joachima byla normalnie poczeta w sensie
fizycznym, a "niepokalenie" nie ma nic wspolnego z jakim kolwiek aktem
seksualnym - zawiera sie w sferze duchowej. Bardzo jasno jest to przedstawione
w nowym katechizmie, ktory jest dostepny pewnie nawet w internecie.
Wiec powiedzcie mi, ludzie wielu wyznan lub ich braku, ktorzy jestescie dla
mnie tak samo wszyscy wazni, czy czlowiek bez obawy na nalozenie mu na glowe
tegoz beretu i odeslanie do znanej Radiostacji, moze jeszzce w dzisiejszych
czasach zabierac glos w takich sprawach. I czy powinien?
Zaznaczam, ze nie mam zamiaru prowadzic dyskusji na temat slusznosci czy nie
slusznosci dogmatow, ani nikogo do niczego przekonywac. Chodzi o sytuacje,
kiedy nagle orientuje sie,ze ktos w ogole nie wie o czym mowi - a mowi!

Obserwuj wątek
    • luiza-w-ogrodzie Re: Czy powinno sie zabierac glos? 12.12.05, 23:20
      mammaja napisała:

      "Chodzi o sytuacje, kiedy nagle orientuje sie,ze ktos w ogole nie wie o czym
      mowi - a mowi!"

      Mammaju, to taka ludzka i uniwersalna ulomnosc i zdarza sie na kazdy temat.
      Niektorzy ludzie sa bardziej sklonni do latwego zapadania na te chorobe, inni z
      nia walcza. Ludzka natura, potrzeba pokazania innym ze sie wie lepiej, czy ja
      wiem?

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • skynews Re: Czy powinno sie zabierac glos? 12.12.05, 23:51

        MM, no wlasnie...
        wiele razy o tym pisalem - 95%(badania marketingowe) nie ma wlasnego zdania -
        chetnie przykaczaja sie do roznych grup, w ktorych czuja sie bezpieczniej.
        W podobny sposob powstala miedzy innymi FFAK - forumowa-frakcja-anty-katolicka.
        Pisanie bzdur nie jest jeszcze najgorsze - gorszy jest w tym przypadku fetysz
        "moherowy beret" poddawany specjalnym zabiegom obrzedowym w mediach i na forach,
        mającym mu udzielic "mocy magicznej".


        Luizo,
        co za problem masz z tym "pokazania innym ze sie wie lepiej" ?
        Fakty ! - komentarze sa najczesciej nie interesujace - nie mozesz chyba zglaszac
        zastrzezen ze ktos np. zebral wiecej faktow - czy to tez rodzaj choroby ?

        4get it
        • mantra1 Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 00:42
          Powinno sie i to na kazdy temat. Chociazby po to, by podzielic sie swoimi
          watpliwosciami. Wiem, ze nie kazdego na to stac, bo wiekszosc z zalozenia "wie
          wszystko i najlepiej". A watpliwosci Antyprotona sa dla laika jak najbardziej
          uzasadnione.
          Widzisz, Mammajko, czlowiek patrzacy na to niejako "z zewnatrz" i nie uznajacy
          dogmatow Kosciola zadaje sobie pytanie:
          Ok, Kosciol jest przeciwny zaplodnieniu in vitro z dwoch powodow: bo uznaje, ze
          zycie ludzkie zaczyna sie w chwili poczecia, tak wiec wszystko "to", co nie
          zostalo wykorzystane przy jednorazowym sztucznym zaplodnieniu jest w jego
          rozumieniu mordowane. Czyli chodzi tu jednoznacznie o niedopuszczenie
          jakiejkolwiek ingerencji czlowieka w dzielo Boga, tak?
          No, ale z drugiej strony "stworzylem cie na obraz i podobienstwo swoje"? Skoro
          Bog dokonal zaplodnienia Marii w sposob nie wystepujacy naturalnie w przyrodzie,
          to czyz nie moze stwarzac watpliwosci powod, dla ktorego czlowiek nie ma prawa
          postapic podobnie?
          Takie luzne dywagacje sobie snuje po nocy. Moge ? smile)
          • mammaja Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 01:00
            Mantro, ciesze sie ze napisalas! Bo mnie wlasnie zdumiewa to mylenie pojec -
            to, ze jak napisalam kosciol uznal Marie za wolna od grzechu pierworodnego, a
            nie chodzi o to, ze ona poczela w ten czy inny sposob!I jak napisalam nie mam
            zamiaru dyskutowac o dogmatach, tylko pewien podstawowy "porzadek spraw".
            I mi sie wydaje, ze Anty generalnie pomieszal dwie sprawy - a przeciez tak
            latwo to sprawdzic! Jak zreszta wiele osob, ktore gdzies tam w dziecinstwie
            uczyly sie "religii", a reszte tlumacza sobie "po swojemu".
            Na sasiednim forum przeczytalam nawet kiedys wypowiedz pana P., ze
            zaplodnienie "in vitro" jest przdmiotem dyskusji etycznych wielu naukowcow.
            Pewnie tak, pewnie jest wiele takich problemow ktore odnosza sie do wielu
            problemow ludzkosci, o ktorych wczesniej nam sie nie snilo.
            Ale przeciez Anty napisal swoj post wlasnie powolujac sie na dzien poswiecony w
            kosciele katolickim zupelnie czemu innemusmile))))
            • mammaja Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 02:56
              Idac spac zajrzalam jeszcze na ten watek i zastanawiam sie, czy ja dosyc jasno
              napisalam o co mi chodzi? Czy moze pojecie "grzech pierworodny" kojarzy sie
              jednak komus ze sprawami seksu?????
              • skrzydlate Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 12:45
                chyb tak, mam takie rwazenie... począwszy od tego fatalnego w skutkach wypadku z
                wężem i jabłkami smile
        • kamfora Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 07:18
          skynews napisał:

          >
          > MM, no wlasnie...
          > wiele razy o tym pisalem - 95%(badania marketingowe) nie ma wlasnego zdania -
          > chetnie przykaczaja sie do roznych grup, w ktorych czuja sie bezpieczniej.

          Nie wiem, na ile są prawdziwe te procenty, ale sam fakt na pewno. Dodałabym
          jeszcze, że ci "przyłączeni" zazwyczaj bardzo ochoczo atakują tych, którzy
          własne zdanie mając zdają się "przynależeć" do innej grupy, bo akurat na jakiś
          temat są z tą inną grupą zgodni.

          Jeśli chodzi o fora to uważam w dalszym ciągu, że nie da się utrzymać
          jednocześnie dyskusyjnego i towarzyskiego charakteru. Chyba, że przeprowadzi
          się selekcję wstępną przy pomocy jakiegoś wątku "kto za".
          Prawdopodobnie wiele zależy tu od czasu jakim się dysponuje na dyskusję.
          O ileż łatwiej/szybciej jest słysząc/czytając coś, z czym się człowiek nie
          zgadza zarzucić rozmówcy głupotę/moherowoberetyzm/niezrozumienie/szyderstwo/złe
          intencje niż założyć, że te intencje są dobre, a nieporozumienie tkwi
          w słowach...czy też we własnych skojarzeniach, które te słowa wywołują.
          Czy warto prostować te skojarzenia? Chyba tylko wtedy, gdy widać czyjąś
          otwartość/ chęć porozumienia. No, ale otwartość jest bardzo rzadką cechą.
          Dużo bezpieczniej się nie odzywać więc smile))
          • skynews Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 10:02

            "Jeśli chodzi o fora to uważam w dalszym ciągu, że nie da się utrzymać
            jednocześnie dyskusyjnego i towarzyskiego charakteru."

            Tez tak uważam - 40+ trudno ostatno nazwac forum dyskusyjnym.
            Przeksztalcilo sie w cos co przypomina raczej polaczenie czatu z blogiem.
            Czy innych moze np. naprawde interesowac co kto wlasnie zjadl na obiad ?
            Jezeli jednak interesuje to ciesze sie ze sa z tego powodu szczesliwi,
            chociaz wydaje mi sie ze to raczej temat do prywatnej wymiany mailowej tym
            bardziej ze osoby te najczesciej znaja sie w rzeczywistosci.

            "No, ale otwartość jest bardzo rzadką cechą.
            Dużo bezpieczniej się nie odzywać więc smile))"

            ...lub zalozyc nowe konto.
            • mammaja Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 13:01
              Troche balam sie tu dzisiaj zajrzec, kazdy boi sie smiesznosci i niezrozumienia.
              Ale jestem tak wdzieczna za wasze wypowiedzi, ktore pozwalaja wierzyc ze mozna
              rozmawiac, za doszlismy na tym forum do wymiany mysli na tematy trudne, to jest
              dla mnie cos niebywale waznego - osobiscie. Dziekuje.
              A swoja droga na naszym uniwersytecie dla dojrzalych cykl "Wielkie religie
              swiata" jest fascynujacy - napewno dzieki wykladowcy. Tez mnie bardzo rozwija!
              Sky, obiady sa bardzo wazne! Czy gotowales kiedys przez mniej wiecej 335 dni w
              roku?(odliczam wolne "okazjonalne"smile Mozna sie zanudzic na smierc, albo szukac
              inspiracjismile I czy pamietasz bajke Andersena o swiniopasie? Tez dostal calusy od
              ksiezniczki, za garnuszek, ktory pokazywal co u kogo gotuje sie na obiadsmile)))))
              • skynews Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 13:40


                MM,
                wiem ze obiady sa bardzo wazne, masz calkowita racjesmile
                Juz mowilem kiedys ze mam raczej dwie lewe rece w kuchni,
                a o samodzielnym przyrzadzeniu czegos szczegolnego nie moze byc w ogole mowy,
                dlatego pozostaja restauracje z wyszukanymi specjalami.

                Inspiracja mowisz - tez masz racje: ostatno pomagalem w robieniu plackow
                kartoflanych. Najbardziej fascynujace dla mnie bylo ucieranie ziemniakow
                na recznej tarce - jedzenie gotowych plackow juz mniej, chociaz dobre bylysmile))

                Lubie zjesc cos dobrego, ale nie lubie tracic energii na...trawienie tego
                wszystkiego.
                Zastanawialem sie czy nie wystarczyla by jakas tabletka ze wszystkim co
                potrzebne do zycia, polykana raz dziennie lub tygodniowosmile))

                Od wykladowcy bardzo wiele zalezy - moze wyzwolic pasje poznawania lub tez
                zniechecic, niezależnie od tematu.
                • mammaja Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 14:04
                  W pierwszym okresie malzenstwa tez stolowalismy sie "na miescie",najczesciej w
                  NOC -ie na Czackiego, bo mielismy blisko. Moje inspiracje kuchenne ograniczaly
                  sie glownie do kielbasy parowkowej na goraco ewnt.befsztykow z poledwicy - to mi
                  wychodzilo smile))) Teraz zupelnie nie ciagnie nas "do knajpy", ot, lenistwo
                  starszego wiekusmile)) Z tymi pigulkami, jak dla kosmonaltow masz racje, ale o ile
                  zycie byloby ubozsze smileWazna jest natomiast ekonomia czasu poswiecanego
                  przygotowaniu obiadow - przeciez nie beda jak dawna kucharka zasiadac ok. 10 tej
                  do pichcenia, zeby "wydac obiad" o 14 -tej! To sie juz w gruncie rzeczy robi
                  mimochodem!
            • oktoberka Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 13:23
              skynews napisał:
              >
              > "Jeśli chodzi o fora to uważam w dalszym ciągu, że nie da się utrzymać
              > jednocześnie dyskusyjnego i towarzyskiego charakteru."
              >
              > Tez tak uważam - 40+ trudno ostatno nazwac forum dyskusyjnym.
              > Przeksztalcilo sie w cos co przypomina raczej polaczenie czatu z blogiem.
              > Czy innych moze np. naprawde interesowac co kto wlasnie zjadl na obiad ?
              > Jezeli jednak interesuje to ciesze sie ze sa z tego powodu szczesliwi,
              > chociaz wydaje mi sie ze to raczej temat do prywatnej wymiany mailowej tym
              > bardziej ze osoby te najczesciej znaja sie w rzeczywistosci.
              >
              > "No, ale otwartość jest bardzo rzadką cechą.
              > Dużo bezpieczniej się nie odzywać więc smile))"
              >
              > ...lub zalozyc nowe konto.
              >

              No to ja też się narażę, jak szaleś to szaleć smile

              Dodam jeszcze: kółko wzajemnej adoracji...?
              ale to jest właściwość forum prywatnego, jest jak jest,i już.
              Pozdrawiam
              O.
              PS
              O obiadach nic nie pisałam, bo w zasadzie nie gotuję,a jak już - to coś
              najprostszegowink)
              • fedorczyk4 Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 13:39
                Pogubiłam się. Mam z wypowiedzi Sky, Kamfory i Oktoberki zrozumieć że nie
                potrafimy dyskutować, albo się tego boimy, piszemy kuchenne blogi i czy fakt że
                kilka osób zna się w realu jest czymś nagannym? I jeśli ktoś ma do religii
                katolickiej powściągliwy stosunek, to czy oznacza że jest członkiem czegośtam?
                Nie żebym czuła się jakoś zaatakowana, ale dla dla mnie z wypowiedzi na tym
                wątku wychodziło cos zupełnie odwrotnego, więc wezwani do tablicy Sky, Kamforo,
                Oktoberko wytłumaczcie mi co autor chciał przez to powiedzieć bo głupia
                jestem smile)
                • skynews Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 14:03

                  smile))
                  Fed,
                  ja Cie jeszcze nie znam, nie mialem jeszcze przyjemnosci, a czytam wszystkie
                  "blogi" i inne Twojego autorstwa - moglbym chyba zaryzykowac ze jestes
                  jedna z moich ulubionych autorek smile
                  Powiedzialbym Ci o co mi chodzi, ale cichutko, na ucho najlepiejsmile
                • oktoberka Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 14:21
                  Ok, jestem sumienną osobą, to napiszęsmile)
                  W moim odczuciu i jak poobserwowałam to forum trochę, różne osoby (z braku
                  innego określeniasmile) przychodzą tu i...odchodzą; zostaje grupa stałych, znanych
                  sobie - tu miałam podejrzenie, które wyartykułował Sky - również z realu osób.
                  Taka znajomość narzuca styl rozmowie, nie da się ukryć. A chyba wiele osób
                  czyta to forum, to się da zauważyć z jakichś pojedynczych "wpadek"smile I wypadeksmile
                  W zasadzie to forum powinno być ukrytesmile
                  Nawet Sky się zaczął kajaćwink)
                  Ja się puknęłam w głowę, jak zaczęłam traktować wpisy "tematyczne" prawie jak
                  obowiązek, a zaglądam tu dopiero drugi miesiącsmile))
                  No i trochę miałam wyrzuty sumienia z tymi obiadami...wink
                  A czy powinno się zabierać głos? Moim zdaniem - zawsze jak czujemy potrzebę. I
                  wtedy właśnie jest dyskusja. I jak to w życiu - nie chodzi tylko o treść, ale
                  również o formę jej przekazu.Myślałam,że internet to taki rodzaj komunikacji,
                  gdzie wolno ciut więcej bo nie wstyd wyrażać poglądy, tymczasem podlega on
                  tylko innym ograniczeniom i jak wszędzie, gdzie są ludzie, ustalają się jakieś
                  reguły gry, jakieś wolno-nie wolno, wypada-nie wypada, dziękuję czy mogę i
                  dzień dobrywink))
                  No to dzięki za przeczytanie i na raziewink
                  O.
                  • fedorczyk4 Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 14:33
                    Bardzo dobrze Oktoberko siadaj, trzy z plusemsmile))
                    To najprawdziwsza prawda że net ma swoje prawa i ograniczenia, ale jednak
                    zależa one w jakimś stopniu od nas. Jak napisła Kamfora jedni otwierają się
                    inni nie. Zauważ że kto chce to pewne wątki zostawia odłogiem a praktykuje
                    inne. Pocieszę Cię że ja jestem tu raptem jakoś tak od marca, więc taż nie mam
                    długiej praktyki. Faktem jest że Dado jest rodziną mą i ze kilka osób miałam
                    zaszczyt poznać, ale to nie wpływa na moje podejście do forum jako całości.
                    Uwazam że forma dla kazdego coś miłego, ciekawego, irytującego jest bardzo
                    fajna. I zupełnie nie zgadzam się że powinno być to forum zamknięte. Jestem
                    zwolenniczką selekcji naturalnej.
                    Mammaju teraz ja zawijasy z wątkiem robię, ale jestem głeboko przekonana że
                    rozmawiać, dyskutować, pytać należy. Bo niby jak inaczej poznamy swego
                    bliźniego?
                    • oktoberka Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 15:06
                      Dzięki Fed, za ten pluswink))
                      Selekcja naturalna -jak zapewne wiesz - wywala osobniki ułomne i niedostosowane
                      do życiawink Znajomość w realu zawsze moim zdaniem wpływa na podejście, jak kogoś
                      znasz znacznie łatwiej interpretujesz jego wpisy "prawidłowo". Co do innych -
                      często się szamoczemy we wzajemnym niezrozumieniusmile. Jest jak jest i tyle.
                      O.
                    • kamfora Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 18:18
                      fedorczyk4 napisała:

                      > Jak napisła Kamfora jedni otwierają się inni nie.

                      Jeśli można to ja bym tu chciała wtrącić: pisząc o otwartości miałam
                      na myśli "postawę otwartą", czyli chęć słuchania i zrozumienia tego, co mówi
                      dyskutant, a nie otwartość w znaczeniu chęci mówienia o sobie smile

                      Oczywiście - zdanie "jedni otwierają się inni nie" jest prawdziwe, ale
                      nie czuję się jego autorką - mogę tylko przeprosić za mało czytelne
                      formułowanie myśli smile))

                • kamfora Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 19:07
                  Powiem tak: nieraz mam wielką ochotę podzielić się swoimi przemyśleniami na
                  jakiś temat (im bardziej kontrowersyjny temat, tym większą mam ochotę).
                  I najbardziej lubię, jak ktoś się ze mną nie zgadza i wymyśla coraz to nowe
                  argumenty, tym samym zmuszając mnie do szukania kontrargumentów. Nie lubię
                  natomiast obrażania się na mnie czy też obrzucania mnie inwektywami tylko
                  dlatego, że ośmielam się to inne zdanie przedstawić. I sobie wtedy powtarzam:
                  Bacha, ty wiesz, co chcesz powiedzieć - a jeśli oni nie mają
                  przyjemności tego słuchać, to po prostu nie mówwink
                  • mammaja Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 21:08
                    Bacha,wiec wlasnie o to "nie mow" mi chodzilo - po rozmaitych przjesciach i
                    ewoluacjach forum przez dluzszy czas mialam takie poczucie... Ale jednak
                    mowienie jest nam potrzebne, czasmi wlasnie az skreca chec powiedzenia czegos, i
                    nagle wyskakuje glupia obawa "jak to bedzie przyjete", a im bardziej jest sie "w
                    grupie" tym bardziej nie chce sie wyglupic (bim - bom!)
                    • felinecaline Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 21:30
                      Wracajac do poczatku - wyznaje zasade, ze "kto pyta nie bladzi" - kazdy z nas
                      jest swoista skarbnica wiedzy w jakiejs dziedzinie i dyskutujac niemal
                      niezauwazalnie doksztalcamy sie. najwazniejsze, to "byc soba", ze uzyje tego
                      wyswiechtanego okreslenia - pisac co sie wie, nie udawac, ze sie wie wiecej,
                      niz to ma miejsce w rzeczywistosci i doceniac to, co inni maja do powiedzenia.
                      Zamykanie komus ust zarzutem "infantylnosci", "prymitywizmu"
                      czy "moherowatosci" tym gorzej swiadczy o tym, kto w braku argumentow ima sie
                      taniej demagogii.
                    • kamfora Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 22:28
                      mammaja napisała:

                      > Ale jednak mowienie jest nam potrzebne, czasmi wlasnie az skreca chec
                      > powiedzenia czegos, i nagle wyskakuje glupia obawa "jak to bedzie przyjete",
                      > a im bardziej jest sie " w grupie" tym bardziej nie chce sie wyglupic

                      No i to jest właśnie ta trudność/niemożliwość dyskusyjno-towarzyskiego
                      charakteru forum, na dodatek otwartego smile
                      Mnie osobiście nie przeszkadza, że mogę "się wygłupić" - nie mam ambicji bycia
                      perfekcyjną smile Nie mam oporów przed przyznaniem komuś racji, nie mam oporów
                      przed przyznaniem, że czegoś nie wiem, chociaż może wiedzieć powinnam.
                      Przeszkadza mi, gdy ktoś nakazuje mi się zamknąć, bo się zdenerwował
                      jakąś moją wypowiedzią.
                      Przyznam jednak, że nieraz zastanawiam się, czy osoby, które atakują lub
                      wyśmiewają rozmówcow zamiast kontrargumentować ich argumenty są osobami
                      zdrowymi. Najczęściej robi się takie założenie - ale czy słusznie?

                      --
                      smile)
                      Ba.
              • skynews Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 14:33

                Oktoberka,
                z ta wzajemna adoracja to troszke za wczesnie wyciagasz wnioski.
                Spojrz troche glebiej w forum, chociaz to chyba nie wiele wyjasni kto z kim,
                bo np.
                znam prawie wszystkich z forum (oprocz tych, ktorych nie znam) co nie
                przeszkadza mi droczyc sie z nimi raz slodko innym razem az do bulu i jeszcze
                dostane "opr.-mail" na koniec oraz skruche jeszcze musze okazacsmile))

                Nie znaczy to jednak ze jestesmy wrogami w jakiejkolwiek formie.
                • oktoberka Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 15:13
                  skynews napisał:

                  >
                  > Oktoberka,
                  > z ta wzajemna adoracja to troszke za wczesnie wyciagasz wnioski.
                  > Spojrz troche glebiej w forum, chociaz to chyba nie wiele wyjasni kto z kim,
                  > bo np.
                  > znam prawie wszystkich z forum (oprocz tych, ktorych nie znam) co nie
                  > przeszkadza mi droczyc sie z nimi raz slodko innym razem az do bulu i jeszcze
                  > dostane "opr.-mail" na koniec oraz skruche jeszcze musze okazacsmile))
                  >
                  > Nie znaczy to jednak ze jestesmy wrogami w jakiejkolwiek formie.
                  >

                  No właśnie to, Sky, miałam na myśli...smile
                  Co do "spojrzenia w głąb forum" nie widzę takiej potrzeby, nie mam zamiaru
                  śledzić kto od kiedy i co się można o nim z wcześniejszych wpisów dowiedzieć,
                  bo moją intencją jest tylko wymiana poglądów, wypisanie co mi w duszy gra albo
                  pobrzdękuje - jak mam na to ochotęsmile
                  Wstyd może się przyznać, ale jak na razie, o ile czyjś nick nie jest wprost
                  żeński lub męski, mam trudności ze sprecyzowaniem płci - a przecież wiem,że
                  często piszący specjalnie przybierają odmienną formę końcówki gramatycznejwink)
                  O.
                  • fedorczyk4 Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 15:23
                    oktoberka napisała:

                    > Dzięki Fed, za ten pluswink))
                    > Selekcja naturalna -jak zapewne wiesz - wywala osobniki ułomne i
                    niedostosowane
                    >
                    > do życiawink Znajomość w realu zawsze moim zdaniem wpływa na podejście, jak
                    kogoś
                    >
                    > znasz znacznie łatwiej interpretujesz jego wpisy "prawidłowo". Co do innych -
                    > często się szamoczemy we wzajemnym niezrozumieniusmile. Jest jak jest i tyle.
                    > O.
                    Masz rację co do jednego, wyraziłam się nieprecyzyjnie. Oczywiście nie chodziło
                    mi o eliminację osobników, jakimi by one nie były. Sorry. Jedynie o to że
                    ludzie sami wybierają czy chcą czy nie, zostać na forum i w jakiej "formie".
                    Bywało juz za mojej "kadencji" że ktoś się pojawił przez pewien czas był
                    aktywny i rozwiał się jak marzenie. Co do interpretacji to nie jestem taka
                    pewna. Znajomośc w realu nie oznacza znajomości osobowości wirtualnej. Nie
                    znaczy toże posądzam kogoś o podgrywanie, czy mitomanię. Myślę że net jak,
                    wszystkie formy przekazu, skłania nas do przyjęcia jakiejś roli i tyle.
                    Nawiasem mówiąc babą jestem, a nawet babcią.
                    • oktoberka Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 15:29
                      fedorczyk4 napisała:
                      > Nawiasem mówiąc babą jestem, a nawet babcią.

                      Uf...tak podejrzewałam,ale...wink)
                    • joujou Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 15:43
                      >To forum na pewno nie powinno się
                      zaliczać do towarzystwa wzajemnej adoracji,
                      gdyż jego uczestnicy dość odważnie dyskutują
                      na różne tematy.Myślę,że to normalne,że ludzie
                      będący tu od lat mają ze sobą cieplejsze kontakty.
                      Z wielu przyczyn nie piszę zbyt wiele,ale często
                      tu zaglądam.Tak,jak w życiu raczej nie zabieram
                      głosu w tematach,w których nie czuję się pewnie
                      oraz tych,którymi nie jestem zainteresowana.
                      Nic na siłę,bo wtedy jest sztucznie.
                      Religia,wiara to coś bardzo osobistego .
                      • oktoberka Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 15:52
                        joujou napisała:

                        > >To forum na pewno nie powinno się
                        > zaliczać do towarzystwa wzajemnej adoracji,
                        > gdyż jego uczestnicy dość odważnie dyskutują
                        > na różne tematy.

                        Moim zdaniem te dwie sprawy nie mają nic do siebie.

                        Myślę,że to normalne,że ludzie
                        > będący tu od lat mają ze sobą cieplejsze kontakty.

                        A to natomiast mawink

                        > Nic na siłę,bo wtedy jest sztucznie.

                        Popieram

                        > Religia,wiara to coś bardzo osobistego.


                        Jak wiele innych, "odważnych tematów"


                        A może w końcu przyczyna calego zamieszania czyli szanowny Anty by coś
                        napisał....?smile
                        • joujou Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 16:16
                          >Oktoberko,zaglądałam na różne fora
                          i na tych,które można by nazwać T.W.A
                          ludzie bardzo sobie słodzą,nie rozmawiają
                          o sprawach trudnych.To ich prawo,może chcą
                          tam mieć zawsze ciepły klimat.Tutaj raczej otwarcie
                          wyrażają swoje poglądy i mnie to dużo bardziej odpowiada.
                          • oktoberka Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 16:44
                            Joujou, ja też, ja też...wink Widać nie trafiłam jeszcze na to najsłodsze,
                            odniosłam natomiast wrażenie jedno i podstawowe - na każdym jest jakaś Grupa i
                            to ona nadaje ton. Czy tematy są trudne - to też zależy od osobistego
                            podejścia, dla jednych temat o obiadach będzie trudny (to ja!to ja!wink), dla
                            innych o polityce,meczach,seksie itp itd.
                            "Czuję" post Annabelle1, też byłam i jestem w innych rejonach tylko
                            czytelnikiem, wrażenia podobne...Artykuł, który przytoczyłam wcześniej,
                            wspomina o książce na temat związków w internecie - "Aarona Ben-Ze'ev,
                            izraelskiego filozofa zajmujący się emocjami w internecie, "Miłość w sieci" -
                            czytałam i polecam - choć jak dla mnie to dla ludzi o mocnych nerwachsmile
                            I niech nie zwiedzie tytuł - nie tylko o miłość tam chodzi, tylko ogólnie, o
                            ludziach i ich uczuciach w cyberświecie.

                            Sky, a nie udzielasz się na forach Kobieta itp?? Tam to dopiero miałbyś
                            eldorado...
            • kamfora Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 18:21
              skynews napisał:

              > ...lub zalozyc nowe konto.

              Szkopuł w tym, że po pewnym czasie pisania na forum nick staje się
              przeźroczysty i na nic zmiana konta smile
    • fedorczyk4 Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 08:49
      mammaja napisała:

      > Otoz odwaze sie i wychyle glowe z za wegla, na ktora niewatpliwie posypia sie
      > reprymendy, a moherowy beret jakiego nie posiadam zostanie mi wcisniety na
      > glowe, ale jezeli mam sie czuc w miare swobodnie na tym forum to prosze o
      > szczera odpowiedz: czy powinno sie zabierac glos w takiej sytuacji ?
      Chodzi o sytuacje,
      > kiedy nagle orientuje sie,ze ktos w ogole nie wie o czym mowi - a mowi!

      Nie zabieram głosu w sprawie dogmatów, ani zapłodnienia in witro, ale celowości
      zabierania głosu. Wydaje mi się bardzo banalnie, że każdy problem podniesiony
      przez człowieka kulturalnego jest wart dziennego świtła. Nawet jezeli wynika z
      niedoinformowania. Własnie dzięki temu że Anty palną, a Ty Mammajko
      odpowiedziałaś, to ja się dowiedziałam: po pierwsze że wiem mniej niż powinnam,
      po drugie że nie zastanawiałam się nad pewnymi rzeczami a może warto,
      Zabieranie głosu w sprawach o których niewiele się wie, jeśli nie jest wyciem
      wojującej głupoty, nie wywołuje u mnie niechęci, bo nie wyklucza ani dyskusji
      ani doinformowania się. A Twój post świadczy jeszcze o jednym, że uwaznie
      wszystko czytasz i nic nie jest Ci obojętne. Bardzo wiele osób uczestniczy w
      forach (nie piszę o tym, ale uogólniam) wlaściwie tylko po to żeby zachwycić
      się samym sobą. Opinie innych ich nie ciekawią.
    • skrzydlate Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 12:43
      to moze ja zrobię herbatki? nie in vitro?
      • meg_s Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 14:11
        skrzydlate napisała:

        > to moze ja zrobię herbatki? nie in vitro?

        in porcelana czy in fajans ?
        • mammaja Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 14:20
          Hej! witaj Meg_s! Milo cie spotkacsmile))))
          Fed, przepraszam, ze tak skrecilam watek - ja tez nie zawsze eozumiem
          wszystkich, ale ciebie doskonale ! I podnioslas mnie na samopoczuciu swoim
          postem,wlasniesmile))))
          • jutka1 Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 14:46
            Zawsze mozna rozmawiac, nawet jesli sie nie orientuje za bardzo w temacie -
            mozna sie dowiedziec, nauczyc. O ile umie sie sluchac, tzn. czytac.
            Przyznaje, ze w niektorych tematach czy dyskusjach nie biore czynnego udzialu,
            ale czytam praktycznie wszystko. Nie biore udzialu np. kiedy nie mam opinii lub
            temat jest mi "daleki".
            Nie ma tematow gorszych czy lepszych.
            Jesli tytul watku wskazuje, ze bedzie o zieleninie i obiadkach, a kogos to nie
            interesuje, to nie musi czytac, a tym bardziej robic uwagi, ze takie tematy sa
            do kitu. Dla tych, ktorych to interesuje, to nie jest temat do kitu. To, ze ja
            np. na watkach sportowych sie nie udzielam, nie daje mi carte blanche zeby
            uwazac, ze takie watki sa "be".
            Tematy trudne tez bywaja, i portafimy sie sciac, ale tak dlugo, jak scinamy sie
            bez obrazania interlokutora, jest ok. Na tym polega dyskusja.

            To tylko moje opinie "na chybcika" bo jestem dzis dosc zajeta.
            smile
            • oktoberka Pół żartem, pół serio 13.12.05, 16:02
              elle.interia.pl/milosc/news/id/100055738
            • annabellee1 Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 16:13
              Ja was czytam juz szmat czasu.I dla mnie to jest ciekawe poznawczo - jak inni
              ludzie mysla.Ze znajomymi sie rozmawia o realu a tu na tym i innych forach
              dowiaduje sie mnostwa ciekawych rzeczy o ludziach, ich relacjach,pogladach.To
              takie mikroswiaty rzadzące sie swoimi prawami ale i odwzorowujace pewne
              zahamowania z realu.Charaktery widac jak na dloni.Wszystkie fora maja swoje
              rytmy, swoje czule miejsca, podobne problemy.To jak saga jest.Powiesc w odc.Czy
              tylko ja tak wędruje i czytam?Czuje sie czasem jak duch.Kulawy diabel co
              podnosil dachy domow..Dobrze ze cos takiego istneje.Nawet obiady maja swoj
              sens.Sens zupelnie inny wydaje mi sie niz tylko poradniczy.
              • skynews Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 16:36

                Same Kobitki tutaj (nie mam nic przeciwko) - zycie jest slodkie - )))
                • joujou Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 16:41
                  skynews napisał:

                  >
                  > Same Kobitki tutaj (nie mam nic przeciwko) - zycie jest slodkie - )))
                  >
                  >Bywa słodkie : )
    • dado11 Re: Czy powinno sie zabierac glos? 13.12.05, 20:55
      Tak się składa, że mam dosyć radykalnie liberalne poglądy, co na ogół nie służy przyjemnej dyskusji,
      szczególnie w przypadku rozmów na tematy ideologiczne. Jednocześnie jestem świadoma swoich
      skłonności do zarozumialstwa, przy czym zawsze mam obawę, że moja wiedza na jakiś temat może
      okazać się conajmniej niewystarczająca, czym łatwo mogę narazić się na śmiesznośćsad
      Prosty wniosek - nie powinnam w takich dyskusjach brać udziału, bo potem uszy bedą piekły
      z zażenowaniasmile)) Niemniej czytam z uwagą.
      Pozdrawiam ciepło, D.
    • jej_maz Kilka luznych uwag na szybko 14.12.05, 02:08
      Przede wszystkim jestem absolutnie przekonany, ze kto jak kto, ale Anty nie
      mial nic zlego na mysli, nie chcial urazic niczyich uczuc religijnych, czy
      obrazic kogokolwiek. Mysle, ze po prostu zadal pytanie i niezle sie zdziwi jak
      zobaczy jaka reakcje to jego pytanie wywolalo.

      Mammaja - nie masz sie czego obawiac i mozesz spokojnie wystawic glowe z za
      tego wegla; Twoje uwagi wcale nie sa tak kontrowersyjne jak Ci sie wydaje. Co
      jest natomniast baaardzo niepokojace, to to, ze ktos moze myslec, ze jego/jej
      wypowiedz na tym forum, moze spowodowac posypanie sie na glowe reprymend za
      posiadanie wlasnego zdania.

      Aby prowadzic dyskusje, trzeba miec wlasny punkt widzenia danej sprawy, umiec
      go poprzec argumentami i szanowac tych, co maja inne zdanie. To wlasnie klaka i
      puste deklaracje wielu nielicznym, liberalnie zaangazowanym, powoduja, ze forum
      sprawia wrazenie wlasnie towarzystwa wzajemnej adoracji. Cytat z Kamfory - tak powinno byc a nie jest. Na zasadzie obaw "jak
      to bedzie przyjete", dyskusja o homoseksualizmie nie byla dyskusja, a jedynie
      zapewnieniami czesci, ze "i ja tez za", proste zestawienie faktow i danych
      zamknelo dyskusje o finansowaniu AIDS, nim ta dyskusja na dobra sprawe sie
      zaczela, a traktowanie z gory i wyzwanie czyjegos elektoratu od wsi i
      ciemnogrodu raczej nie pomaga kontynuowac rozmow o wiecach, bo po co ktos ma
      uslyszec ze tez z ciemnogrodu lub innego zascianka? Nie dziwota wiec, ze sa
      uczestnicy, ktorzy po prostu boja sie odezwac. Opinia Mammaji i odpowiedz Kamfory - te obawy to nasza porazka
      jako calej grupy!

      Szanuje tych, co posiadaja "dosyć radykalnie liberalne poglądy", ale... radykal
      i liberal w jednej osobie? Czy to przypadkiem nie oznacza, ze tych
      umiarkowanych powinno sie wylapywac i do "zascianka", konserwatystow za druty,
      a tych radykalnych tradycjonalistow to co? Rozstrzelac na miejscu? Wlasciwie to
      rozumiem Mammje, Kamfore i kilku innych (wiem ze sa) - sam coraz bardziej sie
      obawiam zagladac (nie mowiac o pisaniu) na forum i nie dziwie sie ze ..."Nawet
      Sky się zaczął kajać".... a przeciez posiadanie innego punku widzenia, wcale
      nie jest dowodem, ze sie jest zlym czlowiekiem.

      Tak sobie tylko glosno mysle i az sie boje...
      • luiza-w-ogrodzie Proponuje uczestnikom sie zadeklarowac ;oD 14.12.05, 02:18
        Proponuje uczestnikom forum sie zadeklarowac ideowo zeby bylo wiadomo kto jest
        kim, co znacznie ulatwi dyskusje. Ze swojej strony deklaruje kim jestem i
        podaje najczestsze odpowiedzi na te deklaracje (prosze sie nie fatygowac z
        odpowiadaniem w tym tonie - to juz bylo!).

        A wiec: jestem emigrantka (czyt. "co wy tam na emigracji wiecie o kraju"),
        zwolenniczka przestrzegania praw czlowieka, a glownie kobiet (czyt. "wszystkie
        feministki to lesbijki"), niewierzaca po gruntownym przemysleniu sprawy
        (czyt."co ty wiesz o duchowosci"), zyje w wolnym zwiazku (czyt. "absolutnie
        niemoralna!"), jestem przeciwna ekonomii napedzanej przez konsumpcje (czyt.
        liczne cytaty ze Skynews) i wazna jest dla mnie ochrona srodowiska
        (czyt. "bloody tree-hugging hippies" = "cholerni hipisowscy przytulacze
        drzewek").

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        • jej_maz Re: Proponuje uczestnikom sie zadeklarowac ;oD 14.12.05, 02:26
          Luizo - tez bardzo Cie lubie... cholera, ja Was wszystkich na prawde lubie!
          Deklaracja nikomu nic nie pomoze. Nawet nie wiem czy jest mozliwa. Jak widzisz
          z moich wpisow chociazby z tego wieczora, jestem tak samo oburzony na nasz rzad
          jak Jutka za komentarz Leppera o prostytutkach, jestem gotow podpisac sie pod
          Twoimi pogladami powyzej jak pod swoimi, ale ciagle utrzymuje swoja opinie, ze
          malzenstwo, to tylko zwiazek kobiety z mezczyzna. Czy oznacza to ze mamy sobie
          skakac z Jutka do oczu i obrzac? Absolutnie nie i moje zyczenia dla niej sa jak
          najbardziej szczere podobnie jak wyrazy szacunku. Chodzi o respektowanie zdania
          innych, nawet, jezeli sie jest radykalem z jakiejstam strony. Inaczej, nikt nie
          bedzie tu chcial szczerze rozmawiac.
          • luiza-w-ogrodzie Re: Proponuje uczestnikom sie zadeklarowac ;oD 14.12.05, 03:50
            No tosmy sobie zadeklarowali wzajemna sympatie...
            A co do Twojego postu, rowniez wyznaje zasade "Zyj i daj zyc innym",
            niezaleznie od roznicy pogladow. Nawet klocic sie i nie zgadzac mozna przeciez
            z klasa.

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • jutka1 Re: Proponuje uczestnikom sie zadeklarowac ;oD 14.12.05, 08:23
            Marku, dziekuje, za zyczenia tez (nawet przez nanosekunde nie watpilam w ich
            szczerosc big_grin)
            Jeszcze nie raz, jestem pewna, posprzeczamy sie na forum, ale tez wierze, ze
            obejdzie sie bez obrazania.
            Moje poglady sa chyba znane... a jedyna rzecza, o ktorej raczej nie dyskutuje,
            jest religia, a raczej wiara, bo jak Bodzio stwierdzil, jest to sprawa osobista.
            Natomiast podnosze glowe, jak tylko widze, ze rozdzielenie Panstwa i Kosciola
            jest zagrozone, i to nie tylko w kontekscie Polski. I jak widze, ze wiara czy
            religia prowadza do uprzedzen jakichkolwiek wobec kogokolwiek, do przemocy,
            dyskryminacji etc.

            Ale dosc manifestu. Mysle, czy tez mam nadzieje, ze miedzy moimi pogladami a
            postepowaniem na codzien jest zgodnosc, i nie chcialabym obrywac za to, kim
            jestem. Live and let live.
            • mammaja Re: Proponuje uczestnikom sie zadeklarowac ;oD 14.12.05, 14:16
              Z przyjemnoscia czytam, witaj Marku, dokladnie chodzilo mi o to co napisala
              powyzej Kamfora. Nie odczuwam tez potrzeby deklaracji ideowych - kazdy moze
              zmienic poglady smileKraje o panujacej powszechnie religii tez mnie przerazaja, jak
              chocby niektore kraje muzumanskie, gdzie z kolei ta religia jest manipulowana
              przez rzadzacych ,a kobieta ma pozycje godna wpolczucia.
              Fajnie jest pogadac, nic mi nie spadlo na glowe smile
        • bodzio49 Re: Proponuje uczestnikom sie zadeklarowac ;oD 14.12.05, 07:12
          luiza-w-ogrodzie napisała:

          > Proponuje uczestnikom forum sie zadeklarowac ideowo zeby bylo wiadomo kto
          jest kim (prosze sie nie fatygowac z odpowiadaniem w tym tonie - to juz bylo!).
          ---------
          Podroczę się trochę smile To może być ciekawe, tylko dlaczego nie w tym tonie.
          Przecież wszystko już było a wciąż "wałkujemy" smile
          A wiec: jestem tubylcem (czyt. prostak i pijaczyna),
          -zwolennikiem przestrzegania zasad demokracji i praw czlowieka (czyt.
          wszystkich ludzi, niezależnie czy są gejami,lesbijkami,hetero i co noszą na
          głowie)
          - wierzacy ale nie czujący potrzeby tłumaczenia się z tego, krytykowania czy
          nawracania kogokolwiek,
          - zyje w zwyczajnym zwiazku choć wcześniej różnie bywało (czyt. "całkowicie
          odporny na naukę smile)
          - nie jestem przeciwny ani ekonomii ani konsumpcji (czyt. nie znam żadnej siły
          napedzającej ekonomię lepiej niz konsumpcja)
          - bardzo wazna jest dla mnie ochrona srodowiska ale z tym wszyscy się zgadzaja
          tylko w praktyce jakoś nie wychodzi.

          > Pozdrawiam
          To moja wersja i tego się będę trzymał.
          • bodzio49 Re: Proponuje uczestnikom sie zadeklarowac ;oD 14.12.05, 07:17
            Może być potrzebne dodatkowe wyjaśnienie.
            Za "zwyczajny" (choć nie mający nic wspolnego z niewolnictwem) związek uważam
            zarejestrowany związek kobiety i mężczyzny.
        • fedorczyk4 Re: Proponuje uczestnikom sie zadeklarowac ;oD 14.12.05, 19:40
          Strasznie dawno się nie deklarowałam nikomu. Zrobie to z dużą przyjemności.
          Ex aktywistka opozycyjna, ex emigrantka, ex romantyczka, ex pierwsza żona,
          żyjąca w grzechu czyli ze ślubem cywilnym. Matka jednego z prawego łoża i
          dwójki, nieslubnych (wedle prawa kanonicznego) katoliczka wierząca, nie
          praktykująca i antyklerykalna w porywach. Liberał z umiarkowanymi ciągotami
          lewicowymi, totalnie tolerancyjna, uczulona na głupotę wojującą. Omylna.
          Sprzeczności proszę mi nie wywlekać, bo sama wiem że są, ale jakoś sobie z nimi
          radzę.
          Pozdarawiam
      • kamfora Re: Kilka luznych uwag na szybko 14.12.05, 07:32
        jej_maz napisał:

        > Przede wszystkim jestem absolutnie przekonany, ze kto jak kto, ale Anty nie
        > mial nic zlego na mysli, nie chcial urazic niczyich uczuc religijnych, czy
        > obrazic kogokolwiek. Mysle, ze po prostu zadal pytanie i niezle sie zdziwi
        > jak zobaczy jaka reakcje to jego pytanie wywolalo.

        Fajnie, Marku, że się odezwałeś smile
        Pozwól, że odniosę się tylko do tego (bo też "na szybko"). Też jestem
        przekonana, że Anty "nie miał nic złego na myśli". Ba, jestem przekonana
        (chociaż nie wiem, skąd wink, że Mammaja też nie miała na myśli, że on miał coś
        złego na myśli (no, to mi się korkociąg zrobił wink
        Chodzi o to, czy zabierać głos w sprawie, gdzie się wie, że czyjeś wnioski są
        oparte na nieprawdziwych założeniach i czy prostować te założenia w warunkach,
        gdy samo podjęcie tematu rodzi obawy przed posądzeniem o "moherowoberetyzm".
        • jej_maz Re: 14.12.05, 16:40
          Na pewno nikt nic tu nie ma przeciw Anty, nie on jest to podmiotem rozmowy a ja
          nawet jestem wdzieczny, ze nieswiadomie ja sprowokowal. Byla potrzebna, gdyz
          dalo sie wyraznie wyczuc, ze sa wsrod nas tacy, ktorzy po prostu nie zabraja
          glosu w takiej czy innej rozmowie z obawy przed zaszufladkowaniem. Mam teraz
          nadzieje, ze wszyscy bardziej odwaznie beda przedstawiac swoje opinie i uwagi
          bez obaw o reprymendy. W koncu znamy sie juz bardzo dlugo, wzajemnie szanujemy
          i lubimy spedzac tu wolny czas - swoboda wypowiedzi o ktorej pisze, jedynie
          podniesie wartosc i jakosc naszego forum i zrobi to miejsce jeszcze ciekawszym.

          Uklony dla wszystkich!
          • skynews Re: Proponuje uczestnikom sie zadeklarowac ;oD 14.12.05, 19:19
            Zsdeklarowac poglady ?
            Co tu deklarowac - normalnie wszystkie poglady sa raczej podobne:
            zapewnienie wlasnej egzystencji a kiedy ta jest juz zagwarantowana to mozna
            okazywac czulosc innym, przynajmniej tak dlugo jak dlugo nie wchodza nam
            w droge i nie zagrazaja tej egzystencji. Naturalnie mozna dokladniej
            zajmowac sie szczegolami, ale nie zmienia to faktu ze raczej wlasnie tak
            jestesmy "zaprogramowani" genetycznie - to tak bardzo ogolnie.

            "besserwieser" lub "mentorski ton" (jak to napisaly Luiza i Mantra) - no coz,
            nie lubie pontyfikowac, nie mam w tym zadnej przyjemnosci - staram sie niekiedy
            tylko podzielic informacja, tez ta zaliczana do grupy niejawnych i niekiedy
            nie calkiem legalnie zdobyta ( nic wspolnego z wywiadem jak to wysmiewa mnie
            Luiza) i nie wszystko mozna ujawniac na forum.
            Po "obcych" forach raczej sie nie bląkam - z byle kim sie nie dzielesmile

            Mysle ze nigdy nie krytykuje sie i atakuje bezposrednio osob - tylko ich sposob
            postepowania.
            Naromiast na temat,
            przedstawionych opinii, mnieman, ocen czy sądow lub argumentacji mozna
            dyskutowac az do bólu, pod warunkiem ze nie wywola to u kogos jakis niedomagan
            lub zaburzen w funkcjonowaniu organizmu bądź jego uszkodzeniasmile

            Forumowe obrazanie sie lub kwalifikowanie niektorych wypowiedzi do gatunku
            zlosliwosci jest dla mnie raczej smieszne, chyba ze ktos celowo wykorzystuje
            informacje o kims kogo zna w rzeczywistosci, wykorzystuje forum do publicznego
            przywalenia komus.
            To nie jest fair - w takich przypadkach nie nalezy laczyc forum z zyciem prywatnym.
            Mentorski ton czy moze UR YY 4 me ... ?

            Wiele razy "dostalem po glowie", ale nie przypominam sobie abym byl forumowo
            obrazony lub "zdruzgotany", a zapewniam ze nie jestem soplem lodu.

            Inna sprawa to tzw. "znikane" dyskutujacych w niektorych watkach - dostaje
            "reklamacje", staram sie ja "zalatwic" pozytywnie a...klient/klientka wiecej sie
            nie pojawiaja i to nie tylko z czysto technicznych powodow.
            Zrozumiale wiec ze kogos takiego sie raczej unika, przynajmniej na jakis czas
            a fora traca mocno na powadze 4 a while.

            Enjoy !


            • skynews ps 14.12.05, 19:29

              ...jak ja np. sie nabijam z Fed z powodu "blogow kuchennych" to, wszyscy
              chyba wiedza, nie jest to zlosliwosc tylko mniam, mniam_slinka leci - sam
              nie potrafie, chociez tak do konca nie wiem bo tez nie probowalem nigdysmile

              Enjoy !
          • kamfora Oczekiwania względem Forum 14.12.05, 19:30
            Dyskusja o "dyskusji na temat" jest dużo łatwiejsza,
            niż sama "dyskusja na temat" wink

            Powstrzymywanie się od wypowiedzi niekoniecznie spowodowane jest obawą przed -
            jak to nazywasz - "reprymendą". Jeśli np. po mojej wypowiedzi słyszę, że ktoś
            poczuł się zraniony/oburzony/zniesmaczony to zaczynam się zastanawiać, jaki jest
            sens wyrażania tutaj swoich myśli? Nie rozumiem wprawdzie, dlaczego sam mój
            sposób patrzenia na świat może kogoś ranić czy oburzać - ale przyjmuję do
            wiadomości, że tak jest. Nieraz zastanawiam się, czy nie powinnam przeprosić,
            że w ogóle żyję - jeśli nie żyję/nie myślę według jakiegoś
            jedyniesłusznegostylu wink
            (Hm...obiecałam kiedyś Feline, że już nie będę jej wypominać tej "demagogii",
            więc jakby co, to halo! nawet o tym nie wspomniałam wink

            No więc, żeby już zakończyć: przychodzę tu, bo lubię.
            Bo mam potrzebę porozmawiania z rówieśnikami (w pracy jakoś tak wyszło, że sama
            młodzież wokół mnie). Daleka jestem od oceniania (a zwłaszcza od potępiania)
            jakiejś osoby na podstawie kilku czy nawet kilkuset jej forumowych wypowiedzi
            (choćby nie wiem jak kontrowersyjne mi się wydawały).
            Nie mam prawa żądać tego samego względem mnie - ale mam prawo nie czuć swobody
            wypowiedzi i od tego wypowiadania się powstrzymywać.

            PS Tak sobie myślę, że naprawdę swobodnie to mogłabym dyskutować chyba tylko z
            dwiema Osobami z tego Forum: Lx i Feline smile)
            (Ojca Założyciela się trochę jednak boję wink
            • felinecaline Re: Oczekiwania względem Forum 14.12.05, 20:51
              Dzieki za zaszczyt, Kamforko; instynkt Cie nie myli, ja zawsze dyslutuje
              swobodnie, wiec ze mna mozna albo wlasnie tak, albo wcale. Dyskusja nie-
              swobodna czyli wymuszona nie jest dyskusja, tylko jednostronnym praniem mozgu,
              ja nie jestem praczka.
        • skynews Re: Kilka luznych uwag na szybko 14.12.05, 19:56

          Kamfora napisała:
          "Też jestem
          przekonana, że Anty "nie miał nic złego na myśli". Ba, jestem przekonana
          (chociaż nie wiem, skąd wink, że Mammaja też nie miała na myśli, że on miał coś
          złego na myśli (no, to mi się korkociąg zrobił wink"

          Jestem przekonany ze mial jednak "coś złego na myśli".
          Nie mam tylko pojecia skad mu sie to wzielo bo przeciez ogolnie to dobry
          chlopaksmile
          Moze zapomnial ze sa rzeczy i sprawy, z ktorych sie nie zartuje,
          a moze za mocno przechylil butelke Prosecco lub innego boskiego napoju...nie
          wiem, naprawde nie wiem...God Only Knows...

          Enjoy !
          • lablafox Re: Kilka luznych uwag na szybko 14.12.05, 20:40
            A ja się nie będę deklarowac - i juz.
            Znudziło mi się to.
            Za wiele razy w ubiegłym stuleciu tego ode mnie żądano .
            Wiele razy za prawdę lub otwartość dostawałam po 4 literach .
            Jestem jaka jestem i myślę tak jak myślę , a że komuś się może to nie podobać -
            trudno.
            Wyrobione zdanie czasami zmieniam, po poznaniu dodatkowej wiedzy , okoliczności
            itp.
            Na forum powinna obowiązywać wolność poglądów i respektowanie odmiennego zdania.
            Respektowanie zdania podobnego to żadna sztuka.

            Dzięki Kamforo za zaszczyt jakim mnie obdarzyłaś smile).
            • oktoberka Re: Kilka luznych uwag na szybko 14.12.05, 21:25
              Witajcie,czy mogę - czuję się ośmielona tak licznymi deklaracjami o tolerancji,
              szanowaniu poglądów itp itd.smile) Nie pisałam nie z powodu obawy przed
              wyrażaniem tychże ale z powodu totalnego zarobienia.Ale śledziłam z doskoku.
              Przez chwilę - moim zdaniem oczywiście - otarliście się o szczerość, ale
              zawróciliście lub nie podjęliście wątku,np.po wypowiedzi Marka i wróciliście do
              bezpiecznego lubię/bardzo lubię/szanuję/doceniam choć dopuszczam...No witajcie
              na forum towarzyskim...smile)
              Nie wiem czy ktokolwiek jest w stanie sprostać zasadom jakim hołdujecie w
              wypowiedziach - wszystkim na raz oczywiście - bo widać,że niektórzy prezentują
              prawie krańcowo inne i tylko fakt "znania się" powstrzymuje ich od pojechania
              do końca...wink
              Jeśli chodzi o moją deklarację - zdeklarowana wariatka niezrównoważona
              psychicznie bez przepisanych lekarstwsmile)
              Zawsze ciekawa ludzi
              O.
              • lablafox Re: Kilka luznych uwag na szybko 14.12.05, 21:33
                O szczerość to myśmy się ocierali dość mocno na początku tego forum,3 lata
                temu, widoczie "starym" to starczyło , ale "mniej starzy " stażem mogą nam
                pokazać jak to powinno być na tym forum ,żeby nie było li tylko towarzyskie .
                Poczytam , posłucham , pomyślę.
                Powodzenia.
              • fedorczyk4 Re: Kilka luznych uwag na szybko 14.12.05, 21:46
                Nadal Cię nie rozumiem, czy na towarzyskim nie można dyskutować? I czy
                sprzeczności nie mogą koegzystować, znająć się czy nie? Odmówiłas czytania
                archiwum fora, szkoda bo wydaje mi się że może wtedy zrozumiałabyś że czasami
                kurzy się nieźle z postów, czyli chadzamy na całość. A Ty komentujesz nas jako
                byt istniejący od Twojeo pojawienia się na forum. Oczywiście masz do tego pełne
                prawo, ale wydaje mi się to spłycaniem podmiotu komentarza i ograniczaniem
                wirygodności analizy.
                • fedorczyk4 Powyższy post jest do Oktoberki 14.12.05, 21:47
                • oktoberka Re: Kilka luznych uwag na szybko 14.12.05, 22:01
                  Można,oczywiście,że tak. Sprzeczności mogą koegzystować, jak najbardziej,czy
                  jak się znając...też,ale na forum następuje wtedy "ostrożna" wymiana
                  poglądów,przynajmniej ja to tak odbieram. Nie odmówiłam czytania archiwum, po
                  prostu nie czuję takiej potrzeby, co ma mi udowodnić poprzedni kurz z postów?;-
                  ) Zresztą nie chodzi mi o to żeby się kurzyło, raczej o zapobiegawczość w
                  obecnych wypowiedziach. I do diaska - napiszę to - odmienność niektórych
                  deklaracji od "zachowania".Fakt, traktuję was jak byt istniejący od mojego tu
                  wejścia, dlaczego nie? Jeśli to nie forum towarzyskie,nie wydaje mi się to
                  spłycaniem podmiotu komentarza i ograniczeniem wiarygodności analizywink
                  Po co mi analiza? Ma określić co do kogo mogę powiedzieć albo jak się
                  zachowywać? Mam sobie wyrobić opinię na podstawie poprzednich wypowiedzi? Ale
                  po co?
                  No i zobacz, Fed, postawiłaś mnie po drugiej stronie: ja i wy czyli podmiot czy
                  bytsmile Zwarłaś szeregi w imieniu reszty?smile
                  • fedorczyk4 Re: Kilka luznych uwag na szybko 14.12.05, 22:15
                    Oktoberko, oczywiście wszystko można interpretowć w ten sposób, niczego nie
                    zwierałam,nie czuję się tożsama, więć nigdzie ćię nie ustawiłam. Zadałam Ci
                    pytania na które otrzymałam wymijajace i nie będę ukrywać z lekka demagogiczne
                    (moim zdaniem) odpowiedzi. I nie będę dłużej prowadziła tej luźnej wymiany
                    zdań, bo po co? A powiedzieć możesz myślę wszystko i do każdego jeśli taką masz
                    akurat wenę.
    • dado11 Re: Czy powinno sie zabierac glos? 14.12.05, 21:41
      No, tak, ja tylko odpowiedziałam na pytanie Mm, próbując się przy okazji jakoś samookreślić, a już
      zostałam postawiona do kąta przez Marka:
      "Szanuje tych, co posiadaja "dosyć radykalnie liberalne poglądy", ale... radykal
      i liberal w jednej osobie? Czy to przypadkiem nie oznacza, ze tych
      umiarkowanych powinno sie wylapywac i do "zascianka", konserwatystow za druty,
      a tych radykalnych tradycjonalistow to co? Rozstrzelac na miejscu?..."
      nawet nie wydałam z siebie żadnej opinii, poza samokrytykąsad((
      To tylko umacnia mnie w przekonaniu, że lepiej zająć się obiadkamismile
      Z całym szacunkiem D.
      • jej_maz Re: 14.12.05, 22:01
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=25093048&a=25216289
        • dado11 Re: 14.12.05, 22:18
          Dzięki za przypomnienie, cały zacytowany wątek jest świetną ilustracją do obecnego tematu.
          Dziękuję Marku. D.
          • oktoberka Re: 14.12.05, 22:27
            zwłaszcza,że wątek załozyła Mammaja, która uczestniczyła w świetnej ilustracji
            obecnego tematu
            Dobrych snówsmile)
          • jej_maz Re: 14.12.05, 22:51
            Dobry przyklad respektowania czyis pogladow bez wyzwisk, prawda? Dobrze, ze ja
            nie naleze do tych co sie boja reprymend smile

            Dla przypomnienia; mnie tez nie obchodzi kto co z kim robi w lozku, dopoki nie
            wmawia sie innym ze dewiacja jest rzecza normalna. Poza tym, jestem przekonany,
            ze mamy bardzo podobne poglady na wszystkie inne sprawy.

            Octoberko... zgubilas mnie...
      • mantra1 Re: Nie oswiadczam sie... :-) 14.12.05, 22:29
        ...wychodzac z zalozenia, ze ten, kto jest tu po to, by poznac poglady,
        "orientacje" i osobowosc innych, a nie tylko w celu oddawania sie radosnej
        tworczosci, czy pisania bloga, juz dobrze, a przynajmniej mniej-wiecej wie "kto
        z kim, ktoredy i za ile" na forum 40+. Wystarczy regularnie czytac.
        Tych, ktorzy koncentruja sie glownie na wlasnym pisaniu i reakcji forumowiczow
        na ich posty i tak to nie interesuje.
        Podobnie, jak Sky'a denerwuje mnie czasami tzw. "znikane" dyskutujacych w
        niektorych watkach, a zwlaszcza autorow tychze, wydajacych sie szczegolnie
        zainteresowanymi zaproponowanym tematem. Ktos strzela we mnie gradem pytan, czy
        w inny sposob "zahacza", zmuszajac mnie do zastanowienia, poszukania informacji,
        wlasciwego sformulowania odpowiedzi, po czym znika z watku. Nigdy nie wiem, czy
        w takich sytuacjach mam to traktowac jako brak kontrargumentow, lekcewazenie,
        czy tez nabzdyczenie sie w wyniku poczucia sie obrazonym. Rozumiem, ze nie kazda
        dyskusje da sie ciagnac w nieskonczonosc, ale zawsze wystarczy krotkie "nie
        zgadzam sie toba", "przekonales mnie", czy "pozostanmy przy swoich zdaniach",
        zeby okazac szacunek rozmowcy, ktory dal sie w nia wciagnac.
        A tak poza tym, to wydaje mi sie, ze forum zrobilo w ciagu tych ponad dwoch lat,
        odkad w nim uczestnicze i tak ogromne postepy, pozbylo sie niemal tematow-tabu,
        a niektorzy jego uczestnicy zrzucili maski idealow i odslonili swoje wlasne, w
        wiekszosci o wiele bardziej ludzkie i sympatyczne oblicza.
        -
        • jej_maz Re: :-) 14.12.05, 22:54
          Pamietam Twoje poczatki... uszy do dzisiaj mi sie czerwienia indifferent

          wink
          • mantra1 Re: :-) 14.12.05, 23:03
            Mnie tez, jak sobie przypomne te ekshibicjonistyczna psychodrame smile
            Zgasmy uszy, Marku, ducha nie gasmy smile)
            • antyproton Re: :-) 15.12.05, 00:22
              Bylem wyjechany , dopiero wrocilem a ze jest juz pozno to ustosunkuje sie
              (oops, odniose sie) do meritum jutro , jezeli zdaze.

              P.S.

              Bardzo lubilem Instnt.Minelo juz tyle czasu a ja ciagle mam ja w pamieci. smile))
        • kamfora Forum 15.12.05, 07:52
          mantra1 napisała:

          > Tych, ktorzy koncentruja sie glownie na wlasnym pisaniu i reakcji forumowiczow
          > na ich posty i tak to nie interesuje.

          smile
          Tak szczerze mówiąc, to nie bardzo rozumiem w czym tkwi problem.
          Jedni koncentrują się na czytaniu, co piszą inni - rzadko dając głos.
          Inni na pisaniu - nawet nie zaglądając do tego, co odpowiedzą inni. Są tacy,
          którzy "wchodząc" do jakiegoś wątku piszą: "nie czytam innych wypowiedzi z
          braku czasu, tylko wypowiadam się na temat" dając do zrozumienia, że tylko ich
          wypowiedź jest warta przeczytania i poświęcenia cennego czasu...
          Jeszcze inni (na przykład ja) zakładają "ambitne" wątki, a potem temat ich
          przerasta sad - co typowe dla grafomanów (ale ja również czytam uważnie i
          wiem "kto z kim którędy i za ile i w jakiej orientacji" - oczywiście jeśli o
          tym napisał smile


          Pamiętacie Doriana?
          Każdy z nas tworzy sobie taki portret (siebie i innych) na podstawie tego, co
          widzi/słyszy. A szczególnie na forum. Zadziwia mnie czasem pewność w
          ocenie kogoś jako "wspaniałego człowieka" na podstawie kilku napisanych przez
          niego na forum postów. Nie mniej zadziwiające są potem czyjeś pretensje do
          tegoż człowieka, że jest inny niż ten portret. (To znaczy: dla mnie
          zadziwiające, że też czasem mam - może nie tyle pretensje, co jakiś żal
          że "znowu dałam się nabrać". Że dałam się nabrać własnej wyobraźni...)

          A wczoraj nie miałam po dwudziestej dostępu do sieci. (Może i lepiej, bo
          akurat miałam "wenę" i mogłoby Was zalać wink
        • kamfora jeszcze małe coś 15.12.05, 08:26
          mantra1 napisała:

          > Rozumiem, ze nie kazda
          > dyskusje da sie ciagnac w nieskonczonosc, ale zawsze wystarczy krotkie "nie
          > zgadzam sie toba", "przekonales mnie", czy "pozostanmy przy swoich zdaniach",
          > zeby okazac szacunek rozmowcy, ktory dal sie w nia wciagnac.

          Zazwyczaj zwraca się uwagę na uchybienie rozmówcy. A może Ty też czasem
          kończysz dyskusję "za wcześnie" w odczuciu dyskutantów?

          Bardzo fajnie zrobiła Fedorczyk: po prostu imiennie (znaczy: nickowowink
          "wezwała do odpowiedzi" wink
          Wiesz - często mam wrażenie, że oczekuje się ode mnie odpowiedzi na pytania
          na takiej zasadzie, jak oczekuje się ich od jakiegoś nauczyciela. Nie : moich
          odpowiedzi, tylko jakichś obiektywnych, z jakiegoś idealnego podręcznika.
          I zarzuca mi się, że tych odpowiedzi nie znam. A ja nigdy nie czułam się
          nauczycielem. Mówię, jak ja coś rozumiem - nie roszczę sobie pretensji do
          posiadania jedyniesłusznejracji, zdaję sobie sprawę, że inni mogą rozumieć coś
          inaczej. Może lepiej. Może faktycznie nie mam tej racji ani ociupiny . Ale
          żyję - tak, jak wszyscy wkoło. Swoim życiem.

          Kiedyś słyszałam tekst:
          "Ja jestem ja a ty jesteś ty
          Ja nie jestem po to, aby spełniać twoje oczekiwania
          a ty nie jesteś po to, aby spełniać moje"

          (Podobno nawet jakiś psycholog zaleca, aby te słowa patrząc sobie w oczy
          mówili nawzajem zakochani planujący wspólne życie wink
          • mantra1 Re: Kamforo, 15.12.05, 12:42
            Bylo imiennie i to nie raz:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=29098245&wv.x=2&a=29124103
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=28809069&a=28996762
            Niemozliwym wydaje mi sie precyzyjne okreslenie momentu, w ktorym dany temat
            zostaje wyczerpany, gdyz moment ten bedzie niemal zawsze inny dla kazdego z
            dyskutantow, mniej lub bardziej "zaspokojonych", badz znuzonych tematem, ale...
            Wyobraz sobie podobna sytuacje w tzw. realu: ktos wciaga Cie w dyskusje na
            temat, ktory glownie jemu z poczatku wydaje sie interesujacy, nurtujacy, wazny.
            Przystajesz na to, zwlaszcza, ze wyrazane przez te osobe poglady sa odmienne od
            Twoich (gdyby byly takie same nie byloby dyskusji), ciekawe, kontrowersyjne,
            oburzajace Cie, czy w jakis inny sposob budzace w Tobie emocje. Na dodatek, w
            Twoim pojeciu osoba ta mija sie z prawda, stosuje nadinterpretacje zrodel, czy
            autorytetow, ktore oboje uznaliscie za podstawe dyskusji, traktuje je wybiorczo,
            robi uniki itd., zadajac Ci jednoczesnie tzw. "podchwytliwe" pytania, majace na
            celu obrone jej wlasnej tezy, badz zapedzenie Cie w przyslowiowy kozi rog.
            Emocje w Tobie rosna, angazujesz sie coraz bardziej i postanawiasz przy pomocy
            dokladnie przemyslanej argumetacji oraz jednoznacznych dowodow zawartych w
            uznanych przez obie strony zrodlach/autorytetach odpowiedziec na postawione Ci
            pytania, broniac jednoczesnie wlasnej opinii. Tak "uzbrojona" powracasz do
            dyskusji, ale Twoj interlokutor stracil juz dla niej wszelkie zainteresowanie i
            jedyne, co ma Ci do powiedzenia to to, ze wlasnie upiekl doskonaly swiateczny
            piernik wg przepisu swej babci, a jedyna Twoja opinia, ktora go w tej chwili
            interesuje to opinia na temat najmodniejszego koloru lakieru do paznokci.
            Czy wedlug Ciebie stanowiloby to realizacje cytowanej przez Ciebie mantry wink,
            tak zalecanej przez psychologow, czy calkiem zwyczajnego olania rozmowcy?
            • kamfora No tak 15.12.05, 18:58
              Mantro, podałaś dwa linki. Pod jednym jest Twoje pytanie "dlaczego Ty
              odpowiadasz na moje pytania a ja nie odpowiadam na Twoje" - czekałam na jakieś
              konkretne pytanie, na które Ci nie odpowiedziałam - potem zapomniałam. Pod
              drugim linkiem jest moja wypowiedź kończąca pewną wymianę zdań z Jutką.
              Mając osobiste, dosyć bolesne doświadczenie w dyskutowanej materii obawiałam
              się, że moje widzenie tematu jest zbyt...osobiste właśnie. Jednocześnie
              wiedząc, że Jutka wiele podróżowała przyjęłam założenie, że ma na ten temat
              więcej przykładów i w związku z tym to ona, a nie ja "ma rację". Być może
              należało należałoby napisać inaczej, żeby wszyscy byli usatysfakcjonowani,
              ale ja tego nie potrafiłam.

              Co do dalszej części Twojej wypowiedzi...Nigdy nie starałam się ukryć, że
              jestem głupia baba (bo przecież tego nie da się ukryćsmile. Nigdy nie ukrywałam,
              że jestem osobą samotną (oczywiście tylko i wyłącznie z mojej winy). Nie trzeba
              się zbytnio wysilać, by "odkryć", że ktoś, kto tyle czasu spędza na forum
              pracując jednocześnie zawodowo - ma mało tego czasu na tzw realne życie
              towarzyskie (czyli jest "nieprzystosowany do życia w społeczeństwie").

              Nigdy też nie ukrywałam (bo też się tego przecież ukryć nie da) że mam zapędy
              grafomańskie.

              Wydawało mi się, że mimo to mam prawo tu bywać i pisać bez konieczności
              gruntownej zmiany osobowości. Wierzyłam nawet, że niektórzy lubią czytać te
              moje wypociny mimo, że forma czy poczucie humoru "nie na poziomie".

              Reasumując - świadoma, że nie jestem tu odpowiednim partnerem do
              dyskusji - niniejszym kończę moje pisanie na Forum 40+ . Może faktycznie
              niektóre osoby odeszły stąd przeze mnie? - przepraszam wszystkich, których
              uraziłam w taki, czy inny sposób.

              Tych, którzy mimo wszystko mieliby ochotę się jeszcze kiedyś ze mną "spotkać" -
              (optymistka ze mnie wink zapraszam tu:

              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20070


              PS. Dobrych Świąt Wszystkim życzę - żeby były takie, jakie lubicie smile
              • jej_maz :( 15.12.05, 19:16
                Napisalem juz, ze nie wszyscy musza sie od razu lubiec, poza tym byloby to
                nudne, ale zeby roznica zdan miedzy dwoma osobami wpynela na stosunek do calego
                forum to jakos trudno mi zrozumiec.
              • jutka1 Re: No tak 15.12.05, 20:18
                Po przeczytaniu Twojego wpisu, Kamforo, bylam tak skonfundowana, ze przeczytalam
                caly ten watek oraz link Mantry z nasza (moja i Twoja) dyskusja.

                Przyznaje szczerze, ze musialo mi cos umknac, albo jestem glabem, albo zmeczona,
                albo wszystkie trzy.

                W naszej z Toba rozmowie o rodzicach, szacunku, milosci etc.
              • mantra1 Re: Ano tak 15.12.05, 20:39
                Widze, Kamforo, ze ten sposob konczenia dyskusji staje sie dla Ciebie
                charakterystyczny:

                kamfora 11.04.05, 21:16 + odpowiedz
                Też lubię Mantrę.

                Ale nie polubiłam do tej pory tanich erystycznych chwytów. Kiedyś doprowadzały
                mnie do wściekłości niemalże. Teraz - przyjmuję to jako pokazanie mi przez
                Ciebie drzwi wyjściowych, (wierząc - bo chcę wierzyć - że to nie kopniak).
                Jeszcze raz przepraszam za wtargnięcie - więcej się nie powtórzy.

                Caly jej przebieg na forum Alternatywnym, dla zainteresowanych pod tym linkiem:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=22568629&a=22625459
                Wybacz Marku, ze przytaczam wypowiedzi z innego forum, ale przy tej wymianie
                zdan wydaje mi sie to konieczne, zeby uprzedzic ewentualne zarzuty, iz
                "wygryzlam" stad Kamfore, a poza tym wedlug mnie to dobry przyklad do dyskusji,
                jaka tu prowadzimy. Powiem jeszcze, ze gdy nieco ochlonelam wyslalam do Niej
                maila z prosba, by przynajmniej zechciala wyjasnic powody swojego odejscia i
                urazy. Pozostal bez odpowiedzi.
                Kamforo, bylo "o Tobie", a teraz bedzie "do Ciebie", mam nadzieje, ze przeczytasz:
                - po pierwsze w zaden sposob nie ustosunkowalas sie do mojego postu
                merytorycznie. Trudno, przezyje.
                - po drugie nie wiem, czemu mialo sluzyc to cale Twoje samobiczowanie, czy
                samokrytyka. Nikt Ci tu przeciez nigdy nie zarzucil glupoty, nie wiem nic o tym,
                ze jestes samotna z wyboru, koniecznosci, czy wlasnej winy, ani jakie masz zycie
                towarzyskie, ani co robisz zawodowo. Nie wiem tego, bo nigdy o tym nie
                informowalas, zapewne nie czujac takiej potrzeby, podobnie jak wielu z nas. I ja
                to w pelni respektuje. Dlaczego wiec nagle piszesz tak, jakby ktos z ujawnionych
                przez Ciebie na forum informacji robil jakis niecny uzytek i obracal je
                przeciwko Tobie??? Przeciez to absurd!
                - > Wydawało mi się, że mimo to mam prawo tu bywać i pisać bez konieczności
                > gruntownej zmiany osobowości. Wierzyłam nawet, że niektórzy lubią czytać te
                > moje wypociny mimo, że forma czy poczucie humoru "nie na poziomie".
                -----
                A kto do licha ciezkiego twierdzi, ze nie masz prawa??? Kto chce Cie zmieniac na
                sile? Czy fakt, ze nie kazdy sie z Toba zgadza, ze niektore Twoje wypowiedzi
                moga byc dla kogos irytujace, kontrowersyjne, czy niezrozumiale o tym swiadczy?
                Przeciez niemal o co drugiej osobie na forum mozna napisac to samo! O mnie
                pewnie tez i co z tego?

                A teraz bedzie osobiscie - od serca:
                Wiesz, Kamforo ja naprawde lubilam z Toba rozmawiac i nadal lubie, chociaz
                czesto w tych rozmowach nasze pozycje byly calkiem spolaryzowane, zawsze bylas
                dla mnie partnerem ciekawym, godnym szacunku, chociaz czasami calkiem nie do
                rozgryzienia i wnerwiajacym do bolu.
                Ale tego co teraz wykonalas nie zrozumiem chyba nigdy. Nie wiem, czy mialas dosc
                forum i szukalas pretekstu, by odejsc, czy moze mialas gorszy dzien, czy cos, co
                zupelnie nie ma zwiazku z forum spowodowalo, ze dalas tu upust swojej goryczy i
                frustracji. Nie wiem i nie musze wiedziec.
                Nie wiem tez, po co pisze ten post, bo przeciez moglabym napisac "Bye, Bye,
                Bacha, wesolych Swiat!", trzymajac sie konwencji przez Ciebie przyjetej.
                A jednak nie. Moze zechcesz to sobie jeszcze przemyslec?
                • mantra1 Re: Autopoprawka 15.12.05, 21:28
                  mantra1 napisała:

                  Powiem jeszcze, ze gdy nieco ochlonelam wyslalam do Niej
                  > maila z prosba, by przynajmniej zechciala wyjasnic powody swojego odejscia i
                  > urazy. Pozostal bez odpowiedzi *

                  *) Wyrazilam sie tu nieprecyzyjnie. Kamfora odpowiedziala mi na maila. Bez
                  odpowiedzi pozostalo jednak pytanie w nim zawarte. Nie czuje sie upowazniona, by
                  go tu przytoczyc. Przepraszam wszystkich, a zwlaszcza Kamfore za niewlasciwe
                  sformulowanie mysli. Mea culpa.
              • lablafox Re: No tak 15.12.05, 21:45
                kamforo , no nie , nie rób mi tego .
                Nie będę na kolanach prosić żebyś pozostała , ale proszę nie bierz wszystkiego
                tak do serca i osobiście.
                Nikt nie oczekiwał i nie oczekuje zmiany Twojej osobowości , jak nie oczekuje
                się zmian w osobowościach innych uczestników tego forum.
                Głupie baby na tym forum są też potrzebne - między innymi po to by mądrzejsi na
                ich tle byli bardziej mądrzejszymi.
                Bądż forumową grafomanką , jeśli masz taką potrzebę , masz do tego prawo tak
                samo jak mają do tego prawo inni.
                Resztę to ci nawtykam na priwa , obiecuję.
                Ech - ida Święta , a tu takie numery
    • jej_maz Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 02:55
      Re: Dobranoc, dobranoc, słodkich snów...
      Autor: dado11
      Data: 14.12.05, 23:43


      ... i zastanowię się, jak się ma brak tolerancji dla nietolerancji do braku
      tolerancji dla odmienności....

      Szkoda ze nie bezposrednio, ale popatrz jakie mam szczescie bo znalazlem to
      przez niesamowity przypadek i zbieg przedziwnych okolicznosci smile

      Problem polega na rozumieniu co kto mowi a co najwazniejsze na rozumieniu
      pojec! Ja jak najbardziej toleruje kazda odmiennosc. Nie chce nawet myslec
      o "nawroceniu" odmiennych. Mam gleboko w nosie jak ci odmienni sa odmienni i co
      robia ze sa odmienni. Nigdy nie ocenialem i nie oceniam czlowieka na podstawie
      jakiejkolwiek odmiennosci, patrzac na wartosc danej osoby. Uwazam siebie i
      naprawde jestem niezwykle TOLERANCYJNYM czlowiekiem. Moj problem zaczyna sie w
      momencie promowania odmiennosci i wmawiania mi jej jako czegos naturalnego i
      normalnego. Odbieram to, jako NIETOLERANCJE dla mojego punktu widzenia, opinii,
      przekonan itd itp. zwlaszcza(!!!), ze w gre wchodzi znikomy procent
      spoleczenstwa uwazajacego sie za odmiencow. Niech odmiency kazdego rodzaju,
      robia co chca, z kim chca, jak chca. Bede ich bronil przed ektremistami, jestem
      za zalegalizowaniem (cywilnym!) par odmiencow dla dobrego ich samopoczucia i
      zrownania swiadczen socjalnych z reszta spoleczenstwa pozostawiajac. Czy sa to
      poglady kogos kto zalsuguje na taki opis; "Sz. P. Jej_mężu, czuję się głęboko
      rozczarowana Twoimi poglądami, rodem "dulskiego" zaścianka; Twoją nadzwyczajnie
      agresywną nietolerancją i Twoim skrajnym radykalizmem (LPR się kłania)!"

      Co w tym wszystkim jest trudnego do zrozumienia i w ktorym momencie okazuje
      swoj brak tolerancji dla odmiennosci, proszac o respektowanie moich pogladow i
      nie paradowanie mi z golymi genitaliami po ulicach? Czy europejka jadaca do
      Arabii Saudyjskiej nie respektuje tamtejszych zwyczajow wstrzymujac sie przed
      zakladaniem spodniczki mini zakrywajac nawet ramiona? Czy mezczyzna idacy pod
      Zydowska Sciane Placzu w respekcie nie zaklada jakiegos nakrycia glowy?
      Dlaczego taki brak tolerancji odmiencow dla 98% spoleczenstwa w swiecie
      zachodnim?

      Zakoncze cytatem z inicjujacego ten temat wpisu, zastanawiajac sie
      tymi "tolerancyjnymi" ..."czy czlowiek bez obawy na nalozenie mu na glowe
      tegoz beretu i odeslanie do znanej Radiostacji, moze jeszzce w dzisiejszych
      czasach zabierac glos w takich sprawach. I czy powinien?"...
      • skynews Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 13:29

        Mark,
        wprawdzie z drobnymi roznicami, ale w podobny sposób pisalem, argumentowalem lub
        podobne zadawalem pytania tylko od pewnego momentu z mniejszym zaangazowaniem
        jak Ty bo juz wczesniej zauwazylem ze klan rodem z "Kaczogrodu", z drobnymi
        wyjatkami, jest raczej bardzo upartysmile))
        To taki specyficzny rodzaj "High Society" adaptowany do potrzeb zascianka w
        ktorym egzystuja, nie zdajac sobie chyba jednak sprawy z tego ze tak jest.
        Najwazniejszy w tym srodowisku jest chyba "honor" a argumentacja jest
        najczesciej zblizona do zwyklego pyskowania.
        Tak wiec nie staraj sie ich "usczesliwiac" na sile swoimi argumentacjami bo to
        najczesciej odnosi skutek odwrotny do zamierzonego, a jak bedziesz mial pecha
        to jeszcze ich wrogiem zostaniesz - 4ever ...smile))

        Enjoy !
        • jutka1 Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 13:36
          Kogo konkretnie masz na mysli w swoim wpisie?
          • skynews Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 13:45

            smile
            UR YY 4 me ...
            • jutka1 Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 13:54
              Przechodzisz przez kursy angielskiego dla smsowcow?
              Co to jest YY i czemu nie odpowiedziales na pytanie?
              smile
              • mantra1 Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 14:03
                Taki trynd, Juteko wink

                A tak na marginesie, to o czym jest ta dyskusja? smile
                • jutka1 Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 14:10
                  Dyskusja ta jest chyba o dyskutowaniu na forum, droga... Mantro smile))
                  Wiec wszystko gra i buczy smile

                  N.B. czy moglabys mi mailem przyslac link to rozmow Instant z Markiem w celu
                  poprawy mojego nastroju? (nie to, ze nastroj niedobry, ale zawsze moglby byc
                  lepszy a smiech to zdrowie wink)))
              • skynews Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 14:16

                smile))
                ...jak to ?
                od Ciebie to przejalem - Y not ?

                Odpowiadam:
                przeciez Ty nie mieszkasz tam gdzie napisalem, wiec nie o Ciebie...
                • jutka1 Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 14:19
                  Co to jest YY ?
                  smile
                  • skynews Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 14:38

                    Ok,
                    dobrze juz: You are to wise for me...
                    • jutka1 Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 14:55
                      aaaaaa

                      Dobre!
                      Dzieki smile
                      • skynews Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 15:04

                        URW
                        smile
                        • dado11 Re: Na dobranoc dla Dado 15.12.05, 15:23
                          Jakie to szczęście, że obaj panowie pozostają wolni od wpływów drapieżnych przedstawicieli "high
                          society" z zakaczonego zaściankasmile Choćby ze względu na odległość...
                          Pobyt w oświeconych cywilizacjach daje możliwość spojrzenia na zacietwierzonych maluczkich z
                          pewnego dystansu, prawda?
                          No cóż, najwyraźniej pewne punkty widzenia nie są do pogodzenia... No i niektórzy lubią zachować
                          swoje zdanie, naprzykład ja, na zadupiu Europysmile
                          Niniejszym oświadczam (bezpośrednio), że nie będę więcej się na ten temat wypowiadać, tym bardziej,
                          że idę do dentysty.
                          Pozdr. D.
                          • jej_maz Re: 15.12.05, 19:19
                            Hej - kto kogo pierwszy potraktowal zasciankiem? smile) Poza tym, nie chodzi tu o
                            przekonanie do wlasnego punktu widzenia, ale do zweryfikowania opinii o i
                            zrozumienia drugiej strony.

                            Mam nadzieje, ze wszystko bedzie OK u dentysty smile
                            • mammaja Re: 15.12.05, 20:18
                              Ojej, ale sie porobilo! Kamforo, nie rob tego! Bo rzeczywiscie poczuje sie
                              winna, ze rozpetalam II Wojne Swiatowa!
                              Przeciez wyraznie chodzilo o niewiedze, a nie o poglady!
                              To mozna w koncu zabierac glos czy nie mozna, bo tak czy inaczej ktos czuje
                              sie dotkniety sad Smutne sad
                              • lablafox Re: 15.12.05, 21:36
                                mammaja napisała:

                                > Ojej, ale sie porobilo! Kamforo, nie rob tego! Bo rzeczywiscie poczuje sie
                                > winna, ze rozpetalam II Wojne Swiatowa!
                                > Przeciez wyraznie chodzilo o niewiedze, a nie o poglady!
                                > To mozna w koncu zabierac glos czy nie mozna, bo tak czy inaczej ktos czuje
                                > sie dotkniety sad Smutne sad

                                Mozna i trzeba ,Mammajko, jeśli ma się taką potrzebę .
                                Korygowanie błędnych pojęć prowadzi do poszerzania horyzontów i nie ma nic
                                wspólnego z poglądami.
                                Czasami , zupełnie nieświadomie posługujemy się takimi stereotypami jak w tym
                                wypadku - ,że niepokalane poczęcie to zapłodnienie bez seksu , czyli in witro
                                np.
                                Czy ,że skłonność do innej płci to zboczenie , a nie zaburzenie kodowania
                                hormonalnego już na etapie życia płodowego.
                                Błędne mniemania moga wpływać na różnicę w naszych poglądach , ale to już co
                                innego.
                                Mammaju więc jak to jest z tym niepokalanym poczęciem , bo co to in vitro to
                                już wiemy.
                          • skynews Re: Na dobranoc dla Dado 16.12.05, 00:12

                            Dado,
                            ale dalas sie nabrac - nie o Tobie myslalemsmile))
                            Ale zobacz:
                            z Wroclawia mamy do Wiednia i Berlina prawie tyle samo kilometrow co
                            do Warszawy a i do Londynu na weekend tez mozemy ostatnio latac i to
                            bardzo tanio - jak wiec w takiej sytuacji sie nie madrzyc - ocen sama,
                            obiektywniesmile


                            Wszystko da sie pogodzic, nawet punkty widzenia - nie ma problemow
                            nierozwiazywalnych.

                            Pozdrawiam Ciesmile

    • jej_maz Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 15:17
      Temat jest bardzo wazny i traktuje o swobodzie wypowiedzi na forum, niezaleznie
      od pogladow, opinii czy zapatrywan. Jest o tolerancji nie tylko w jedna ale w
      kazda strone. Jest o obawach naszych forumowych przyjaciol przed reperkusjami
      po ekspresji ich punktow widzenia na rozne sprawy. Juz po wstepnym wpisie
      Mammaji (raz jeszcze dziekuje!) widac ze problem w koncu wyszedl na zewnatrz po
      dlugim okresie kiszenia sie miedzy wierszami. Mam wrazenie, ze pomimo
      niewatpliwej inteligencji, oczytania i kultury osobistej uczestnikow forum,
      wielu po prostu nie potrafi rozmawiac. Moim celem w prowadzeniu tego forum jako
      calosci jest stworzenie atmosfery komfortu psychicznego, pozwalajacego na
      swobna ekspresje pogladow dla wszystkich. Tylko w takiej atmosferze mozemy sie
      czegos nauczyc od innych.

      Moim celem w tym temacie jest pokazanie, ze traktowanie przez "radyklanych
      liberalow", umiarkowanych pogladow jak moje jako ..."rodem "dulskiego"
      zaścianka... agresywną nietolerancją i ... skrajnym radykalizmem (LPR się
      kłania)!"... jest tak samo niebezpieczne i nietolerancyjne jak postepowanie
      bojowek skrajnej prawicy i wlasnie... LPR sie klania.

      Nie wszyscy musza sie od razu lubiec - to byloby tez bardzo nudne, ale na
      litosc (tu wpisac sobie co kto chce) nie badzcie pogladowymi egoistami - kazdy
      ma prawo myslec i wyciagac swoje wnioski!

      A tak naprawde, to uwazam ze wszyscy sie roznimy jedynie drobiazgami.

      PS. Tak a propos - czy jest jakis portal LPR? Chcialbym zaprezentowac tam swoje
      poglady i zobaczyc reakcje. Mysle, ze zostalbym wyzwany od najgorszych
      lewicowcow... dobrze ze tych "radykalnych" jest jedynie mala garsta z kazdej
      strony.
      • oktoberka Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 16:58
        Chociaż wypowiedź Marka jest pięknym posłowiem dla wątku i aż żal to psućwink,
        chciałam tylko dodać na wszelki wypadek,że ja nie należę do tych, co znikają z
        tematu, więc jeśli ktoś oczekuje ode mnie odpowiedzi, to zwłoka może być
        spowodowana jedynie moim nagłym zasłabnięciem lub faktem,że czytając niektóre
        aluzje w wypowiedziach i odbierając je do siebie - wlazłam ze wstydu pod
        krzesło i nie mogę się spod niego wydobyćwink
        Na serio, jestem teraz wyjątkowo zarobiona, już tak mam pod koniec i na
        początku roku,ale w końcu praca nadaje sens życiu (a przynajmniej można tak się
        usprawiedliwiaćwink).
        I nie zasiedźcie się nigdy przy komputerze...
        www.graniczna-net.internetdsl.pl/portalik/fotki/162.jpg
        • verbena1 Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 22:27
          Szkoda ,ze mnie tu wczoraj nie bylo, ciekawa dyskusja.
          Teraz to juz musztarda po obiedzie ale wtrace sie jednak.
          Antyproton zadal pytanie dotyczace Kosciola.
          Dlugo nie bylo zadnej reakcji i wreszcie Mammaja zabrala glos przywolujac Anty
          do porzadku.
          Potem dyskusja robila sie coraz goretsza zahaczajac o osobiste animozje ale
          glowny temat byl dyskretnie omijany. Jedynie Lbx podjela temat.
          Pytam wiec:
          - czy samodzielne myslenie na temat religii jest zabronione
          - czy zadawanie pytan madrych lub glupich jest bluznierstwem
          - czy utwierdzanie pytajacego w poczuciu winy i niedouczeniu jest norma
          - czy strach przed okazaniem wlasnych pogladow na temat religii mamy
          zaprogramowany juz na zawsze i nic nie da sie juz zmienic

          Antyprotonie, ja do tej pory nie otrzymalam odpowiedzi na wiele nurtujacych
          mnie pytan dotyczacych naszej religii i juz pewnie nie otrzymam.
          Twoje pytanie wydaje mi sie zupelnie logiczne.
          Odwaze sie nawet powiedziec, ze niepokalane poczecie mozna by nazwac pierwszym
          zaplodnieniem in vitro w dziejach ludzkosci.
          • mammaja Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 22:37
            Verbeno, wydawalo mi sie, ze jasno napisalam w swoim pierwszym poscie. I nie
            mam zamiaru robic tu zadnych wykladow, nie jestem katechetka, ale jezeli ktos
            nie wie ze jak napisalam, Maria zostala uznana przez kosciol jako wolna od
            "grzechu pierworodnego" czyli jakiejkolwiek sklonnosci do zla i ten kosciol
            obchodzi swieto JEJ niepokolanego poczecia - wlasnie 8-go grudnia -
            niepokalanego w sensie duchowym, to co ma to wspolnego z poczeciem przez nią
            wiele lat pozniej syna.
            Moglam oczywiscie nic nie pisac i bylby swiety spokoj. A linka do katechizmu
            moge podac, jak ktos ma ochote niech sam poczyta! Zareczam cie, ze gdyby ktos
            napisal cos, co zbulwersaloby mnie w sprawie innej religii - tak samo bym
            zareagowala.
            • mantra1 Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 23:00
              Mammajo, calkiem powaznie, bez zadnych podtekstow i powodowana wylacznie swoja
              ignorancja w tym temacie zapytam: gdzie w Biblii jest powiedziane, ze to wlasnie
              na 8 grudnia przypada dzien niepokalanego poczecia Marii i w jaki sposob bylo to
              obliczane, bo ja nie moge znalezc nigdzie nawet w przyblizeniu okresu jej
              narodzin (miesiac, czy chociazby pora roku).
              Bo to, ze w kontekscie 8 grudnia mowimy o niepokalanym poczeciu Marii, a nie
              Jezusa wydaje mi sie dosc jasne, skoro swieto Jego narodzin obchodzimy juz w 17
              dni pozniej .
          • luiza-w-ogrodzie Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 23:02
            verbena1 napisała:
            > Pytam wiec:
            > - czy samodzielne myslenie na temat religii jest zabronione
            > - czy zadawanie pytan madrych lub glupich jest bluznierstwem
            > - czy utwierdzanie pytajacego w poczuciu winy i niedouczeniu jest norma
            > - czy strach przed okazaniem wlasnych pogladow na temat religii mamy
            > zaprogramowany juz na zawsze i nic nie da sie juz zmienic

            Jesli odpowiedz na chociazby jedno z tych pytan na tym forum brzmi "tak", to ja
            sie nie zgadzam na taka forme forum i taka atmosfere.

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            • verbena1 Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 23:42
              Mammaju, nie rob sobie wyrzutow ,ze zaczelas ten temat.
              Rozruszalas tym sposobem spiace od dluzszego czasu forumsmile)
              Mnie interesuje to dlaczego pytania na tematy religii omijane sa szerokim
              lukiem lub zbywane byle czym. To temat jak kazdy inny,nawiasem mowiac bardzo
              mnie interesujacy.
              Boimy sie urazic czyjes uczucia? Dlaczego? Jesli bedziemy kulturalnie
              dyskutowac dowiemy sie moze czegos interesujacego o sobie samych i swoich
              przemysleniach.
              • luiza-w-ogrodzie Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 23:46
                verbena1 napisała:

                > Mammaju, nie rob sobie wyrzutow ,ze zaczelas ten temat.
                > Rozruszalas tym sposobem spiace od dluzszego czasu forumsmile)
                > Mnie interesuje to dlaczego pytania na tematy religii omijane sa szerokim
                > lukiem lub zbywane byle czym. To temat jak kazdy inny,nawiasem mowiac bardzo
                > mnie interesujacy.
                > Boimy sie urazic czyjes uczucia? Dlaczego? Jesli bedziemy kulturalnie
                > dyskutowac dowiemy sie moze czegos interesujacego o sobie samych i swoich
                > przemysleniach.

                Moze tu sa sami ateisci????
                • jej_maz Luizo 16.12.05, 00:16
                  Nie ze ateisc, ale ciagle jedni nie chca, drudzy ciagle sie boja a inni to tacy
                  razodwielkiegodzwonupraktykujacy smile Powiem Ci co ja wiem, albo inaczej; co
                  pamietam z pewnej, bardzo ciekawej rozmowy na lekcji relii lat temu... bedzie z
                  trzydziesci kilka. Otoz dokladna data narodzin Chrystusa nie jest znana i nawet
                  nie bylo to zbyt istotne dla wowczas mlodego Kosciola Katolickiego. W czasach
                  ekspansji i starcia sie z roznymi wiarami, okazalo sie, ze najwieksze swieta
                  uznane wowczas za "poganskie" (wiem ze slowiankiego Swiatowida a i kto wie czy
                  Hanukkah nie przyczynilo sie tez do tego) przypada na koniec grudnia
                  (dzisiejszego kalendarza). Umownie uznano wiec - na zasadzie odwrocenia uwagi
                  od celebracji poganskiej - ze w tym samym czasie bedzie sie obchodzic Boze
                  Narodzienie. Jak wiec widac, byla to decyzja czysto polityczna. Mam nadzieje ze
                  nie odbiegam daleko od prawdy a jezeli tak to wstrzymuje oddech z ciekawosci na
                  komentarze.
                  • luiza-w-ogrodzie Re: Luizo 16.12.05, 00:43
                    jej_maz napisał:

                    > Nie ze ateisc, ale ciagle jedni nie chca, drudzy ciagle sie boja a inni to
                    tacy razodwielkiegodzwonupraktykujacy smile

                    Wiem, wiem, ale poniewaz wszyscy sie tak czaja z komentarzami to wrazenie jest
                    takie ze niewiele tu osob religijnych.

                    Powiem Ci co ja wiem, albo inaczej; co
                    > pamietam z pewnej, bardzo ciekawej rozmowy na lekcji relii lat temu... bedzie
                    z
                    >
                    > trzydziesci kilka. Otoz dokladna data narodzin Chrystusa nie jest znana i
                    nawet
                    >
                    > nie bylo to zbyt istotne dla wowczas mlodego Kosciola Katolickiego. W czasach
                    > ekspansji i starcia sie z roznymi wiarami, okazalo sie, ze najwieksze swieta
                    > uznane wowczas za "poganskie" (wiem ze slowiankiego Swiatowida a i kto wie
                    czy
                    > Hanukkah nie przyczynilo sie tez do tego) przypada na koniec grudnia
                    > (dzisiejszego kalendarza). Umownie uznano wiec - na zasadzie odwrocenia uwagi
                    > od celebracji poganskiej - ze w tym samym czasie bedzie sie obchodzic Boze
                    > Narodzienie. Jak wiec widac, byla to decyzja czysto polityczna. Mam nadzieje
                    ze
                    >
                    > nie odbiegam daleko od prawdy a jezeli tak to wstrzymuje oddech z ciekawosci
                    na
                    >
                    > komentarze.


                    Marku, jestem antropologo-socjologiem i zajmowalam sie swego czasu sposobami
                    manipulacji podbitymi spolecznosciami. Jezeli podboj mial podloze religijne, to
                    oprocz fizycznego wyniszczania innowiercow starano sie odebrac im tozsamosc
                    religijna przez adaptowanie ich swiat do najwazniejszych wydarzen narzuconej
                    religii. Najlepiej znam przyklady dotyczace chrzescijanstwa. Na Twoje wezwanie
                    opisze w skrocie - ale prosze, nie wstrzymuj oddechu, bo to chwile potrwa.

                    Oczywiscie masz racje z Bozym Narodzeniem i Hanukkah, ktore zastapily swieta
                    obchodzone z okazji przesilenia zimowego, kiedy dzien zaczynal sie wydluzac.
                    Obyczaje i symbole zaadaptowane jako bozonarodzeniowe pochodza z czasow, kiedy
                    ludzie starali sobie zapewnic przychylnosc bogow i sil natury na nastepny rok:
                    rytualy zwiazane z obfitoscia jedzenia (uzywanie drobnoziarnistych potraw,
                    symbolizujacych obfitosc, takich jak kasze i mak, dekorowanie stolu sianem),
                    zwierzetami domowymi (karmienie zwierzat resztkami wieczerzy, mit o trzodzie
                    mowiacej o polnocy), wiecznym zyciem (strojenie domow wiecznie zielonymi
                    galeziami - swierkiem, jemiola), kult swiatla symbolizujacego sile zycia
                    (Hanukkah to swieto swiatel, swiece w dzien Sw Lucji, swiece Adwentowe,
                    swieczki na choince). A post przed Bozym Narodzeniem jest pozostaloscia czasow,
                    gdy ludzie majac wciaz zapasy z upolowanych i wyhodowanych zasobow, oszczedzali
                    je na wielka uczte zimowego przesilenia.

                    Wielkanoc z kolei byla obchodzona w pierwsza pelnie po rownonocy wiosennej, na
                    poczatku sezonu wzrostu roslin, jako radosne swieto zakonczenia przednowka.
                    Obyczaje wielkanocne mialy kiedys zapewnic bogaty sezon rolniczy, plodnosc
                    polom, zwierzetom i ludziom. Stad kult jaja, symbolu zycia, wystawianie
                    zywnosci zrobionej z tego, co zostalo po poprzednim sezonie, oblewanie woda, etc

                    Noc Sobotki, czyli przesilenie letnie, swieto plodnosci, zostala zaanektowana
                    przez Sw Jana.

                    Swieto Matki Boskiej Zielnej - co ma Maria wspolnego z ziolami? Ano jest to
                    czas roku, gdy zbierano plony i ziola, wszystko juz przekwitlo. Trzeba bylo
                    rowniez dodac koscielna oprawe Dozynkom, tak czy siak wciaz wygladajacym
                    bezwstydnie pogansko.

                    I tak dalej, i tym podobnie.

                    Pozdrawiam
                    Luiza-w-Ogrodzie

                    ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                    • jej_maz Re: Luizo 16.12.05, 01:00
                      Jak wiec widac, religia i to kazda religia, jest zbiorem zasad zbieranych
                      doswiadczeniami ludzkosci na przestrzeni calego jej istnienia. To ze
                      Chrzescijanstwo istnieje raptem dwa tysiace lat, wcale nie znaczy, ze
                      wprowadzilo cos diametrealnie innego a niejako zgrupowalo i uporzadkowalo dane
                      z poprzednich doswiadczen. Podobnie kazda inna religia, niejako adoptujac kod
                      postepowania wiernych w zaleznosci od geograficzno-klimatycznych warunkow,
                      dyktuje co jest najlepsze dla rozwoju danej spolecznosci. Co mam tu na myli?
                      Otoz zwyczaj obrzezania istniejacy w Judaizmie i Islamie, nie jest niczym innym
                      niz zabiegiem higienicznym z racji klimatu. Nie chce tu przeginac z tym
                      homoseksualizem, ale o ile sie nie myle, to dla kazdej religii - tu w
                      kontekscie zbioru doswiadczen i wytacznia najlepszej drogi postepowania na
                      bazie tychze - rodzina, jest najwazniejsza czastka spolecznosci kazdej religii.
                      Nie ma religii zezwalajacej na homoseksualizm, poniewaz rodzina skalda sie z
                      rodzicow i potomstwa a w danym przypadku jest to fizycznie niemozliwe.
                      Tlumaczylo by to sztywna postawe KK do tego zagadnienia i jakos trudno mi
                      oprzec sie takiej logice. Tak czy inaczej sprawe poczecia wyjasnila dokladnie
                      Mammaja a widac, ze mamy wyjasnienie dlaczego SBN przypadaja w grudniu - nie
                      mam to nic wspolnego z parotygodniowym okresem ciazy Marii smile
                      • lablafox Marku 16.12.05, 03:36
                        Czy ja dobrze zrozumiałam Twoją wypowiedź?
                        "Tak czy inaczej sprawe poczecia wyjasnila dokladnie
                        > Mammaja a widac, ze mamy wyjasnienie dlaczego SBN przypadaja w grudniu - nie
                        > mam to nic wspolnego z parotygodniowym okresem ciazy Marii smile"
                        Załozyłeś ze ciąża Marii trwała od 8 do 24 grudnia? czy mi sie coś pokręciło o
                        tej porze polskiej głębokiej nocy?
                        Musze pogadać z meżem , gdy sie obudzi - on jest specjalistą od biblijnych
                        faktów.
                        • jej_maz Re: 16.12.05, 14:55
                          Pokrecilo Ci sie smile Odpowiadalem Instant, ze daty nie maja tu nic wspolnego

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12248&w=33394369&a=33560500
                          • mammaja Re: do Mantry - :)))) 16.12.05, 16:57
                            Maria Wnukowa, cudowna malarka ludowa, czyli nieprofesjonalna, prosta kobieta
                            sciany swojej izdebki wyklejala papierem i malowala anioly.Cale niebo sobie
                            namalowala, swiat w ktorym zyla.A byla przekonana, ze Matka Boska to zona Pana
                            Boga.I myslisz ze jej wiara byla mniejsza niz tych, ktorzy zycie trawia na
                            studiowamiu ksiag, na interpretacji (zawlaszcza w judaizmie), ale nie tylko - i
                            co z tego? Czesto nie maja takiego wielkiego sercasmile
                            • mantra1 Re: do Mantry - :)))) 16.12.05, 19:41
                              Z pewnoscia byla szczesliwa w swoim wlasnym niebie i mocna w swej szczegolnej
                              wierze, chociaz odbiegala ona od dogmatow gloszonych przez KK. Jednak Pani Maria
                              Wnukowa nie glosila swej wiary na swiat caly.
                              Mnie jednak chodzilo o Kosciol Powszechny, ktory w swym nauczaniu opiera sie o
                              Pismo Swiete i jego litere, uznajac je za twor jednolity i obowiazujacy dla
                              wszystkich wiernych, o Kosciol, ktory, o ile mi wiadomo nie dopuszcza tegoz
                              Pisma swobodnej interpretacji:
                              "...jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył (slow zapisanych w Pismie - przyp.
                              moj), Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze..." Apokalipsa Sw. Jana 22.18,
                              Biblia Tysiaclecia, wyd. III.
                              Nigdy nie watpilam, ze ciaza Marii nie trwala kilkunastu dni, ani, ze grzech
                              pierworodny nie ma wiele wspolnego z seksem, bo tego dosc latwo doczytac sie w
                              Biblii, czy z prostych obliczen wysnuc wlasciwe wnioski, jednak nadal nie
                              znajduje odpowiedzi na to wlasnie pytanie, ktore Ci, Mammajko zadalam.
                              Bo gdyby jednak przyjac, ze 8 grudnia to nie Maria, a jednak Jezus zostal
                              poczety, wtedy zaczyna mi sie zgadzac teza, wedle ktorej Jezus wcale nie urodzil
                              sie 25 grudnia. Wskazuje na to m.in. sprawozdanie Ewangelii mowiace, ze w czasie
                              narodzin Jezusa w Betlejem „byli w tej krainie pasterze w polu czuwający i
                              trzymający nocne straże nad stadem swoim” (Łk.2:8). Wyklucza to okres od
                              listopada do lutego, kiedy pasterze trzymali owce pod dachem, ze wzgledu na
                              chlod i deszcze pory zimowej. Biblia nie wspomina tez o dacie narodzin Jezusa.
                              Pierwsza wzmianka o 25 grudnia jako Bożym Narodzeniu, pochodzi dopiero z IV
                              wieku (336 rok). Data 25 grudnia nie ma też wsparcia w symbolice
                              starotestamentowych swiat. Swietem, ktore zapowiadalo, ze Mesjasz przyjdzie i
                              zamieszka z ludzmi w domach, bylo Swięto Szalasow. We wczesnochrzescijanskiej
                              literaturze narodziny Mesjasza widziano w typologii Swieta Szalasow, które
                              przypadało na jesienne miesiace (wrzesien-pazdziernik.
                              I kolejny dowod (?): Chrystus rozpoczal sluzbe w wieku około 30 lat (Łk.3:23), a
                              trwala ona 3.5 roku, gdyż Ewangelia wg Jana wspomina o trzech swietach Paschy
                              obchodzonych w ciagu publicznej sluzby Jezusa. Wynika z tego, że trwala ona 3.5
                              roku, a zatem Jezus umarl w wieku 33.5 lat. Wiemy, że zmarl w swieto Paschy,
                              ktore przypadalo na wiosne (marzec/kwiecien). Jesli od tej wiosny cofniemy sie o
                              33.5 roku, to dojdziemy nie do 25 grudnia, lecz do jesiennego Swieta Szalasow,
                              ktore przypadało na wrzesien lub pazdziernik.
                              A cofajac sie o kolejne 9 miesiecy... ot ciekawostka
                              smile)
                              • mammaja Re: do Mantry - :)))) 16.12.05, 22:21
                                Mantra napisala: "Z pewnoscia byla szczesliwa w swoim wlasnym niebie i mocna w
                                swej szczegolnej
                                wierze, chociaz odbiegala ona od dogmatow gloszonych przez KK. Jednak Pani Maria
                                Wnukowa nie glosila swej wiary na swiat caly."
                                Owszem,jej obrazy znajduja sie obecnie w zbiorach wielu krajow Europy i
                                Amerki.Czyz nie jest jej "gloszenie wiary"?
                                A co do dat - to przeciez nikt nie wie naprawde jak bylosmile Wszystko sa to sprawy
                                "przyjete" - czy komus szkodzi, ze prawoslawie swietuje w innym terminie?
                                Dogmat o niepokalonym poczeciu zostal ogloszony w XIX w - zwiastowanie jest
                                dopasowane do Bozego Narodzenia - ludzkosc zawsze czcila rownonoc (pewnie znowu
                                zle sie wyrazam)- mozna wierzyc ze Mesjasz wlasnie wtedy przyszedl, albo nadal
                                czekac na jego przyjscie.
                                A z tymi pasterzami - doprawdy nie wiem, jezeli to takie wazne, to mozna gdzies
                                sprawdzic. Moi sa i tak ubrani po goralsku smile
                                Kazdy ma wybor smile
                                • mantra1 Re: do Mantry - :)))) 16.12.05, 23:45
                                  mammaja napisała:
                                  > Kazdy ma wybor smile
                                  ****
                                  Hmmm... a ja zawsze sadzilam, ze wybor dotyczy tylko wyznania, a nie przyjecia,
                                  badz odrzucenia interpretacji i "pewnikow", gloszonych przez dany Kosciol. Dla
                                  mnie religia to cos, co sie przyjmuje z tzw. dobrodziejstwem inwentarza, albo
                                  wcale, oczywiscie po uprzednim jej dokladnym poznaniu.
                                  No, ale byc moze, jako osoba, ktora poznawszy dosc dobrze religie i sam Kosciol
                                  odrzucila ja, widzac w niej zbyt wiele sprzecznosci, niekonsekwencji,
                                  watpliwosci i manipulacji, by naprawde gleboko uwierzyc moge sie mylic.
                                  • mammaja Re: do Mantry - :)))) 17.12.05, 13:59
                                    No i to jest wlasnie ten wybor, Mnatro milasmile Ja z kolei nigdy nie bylabym
                                    pewnie poprawnym ateista. A dla takich biedakow poszukujacych i w drodze jest
                                    wiele miejsca w Ewngelii.To moze sie jednak zalapuje?
                    • mantra1 Re: Verbeno, Luizo, Marku 16.12.05, 01:22
                      Mysle, ze czaja sie glownie dlatego, ze istnieje cos takiego, jak dogmaty -
                      dogmaty swietych ksiag dla danej religii i dogmaty reprezentujacego ja
                      kosciola. Przyjmujac jakas wiare przyjmujemy zarazem jej dogmaty, jako cos
                      niepodwazalnego i nie podlegajacego dyskusji. Dyskusja wierzacego z ateista jest
                      wiec troche jak dyskusja ze slepym o kolorach, bowiem roznia sie oni juz w
                      glownym zalozeniu. Dla jednego punkt wyjscia stanowi stwierdzenie "Bog
                      istnieje", dla drugiego - "Boga nie ma", a co za tym idzie Biblia, Koran, Tora
                      itp. stanowia dla takiego delikwenta nie "fundament" na ktorym ma sie opierac
                      jego wiara, a tylko zapis szeregu przypowiesci, opowiesci, czy legend, ktore
                      mozna sobie dowolnie interpretowac, czy nawet obalac na podstawie naukowych
                      dowodow na ich male prawdopodobienstwo, niekonsekwencje, niejasnosc, czy wrecz
                      fantastyke.
                      Do tego dochodzi jeszcze fakt, ze wiele ludzi traktuje wiare jako cos, co
                      pozwala im poczuc sie bardziej komfortowo, czy to ze wzgledu na przynaleznosc do
                      wspolnoty wspolwyznawcow (czasami elitarnej), czy tez biorac pod uwage
                      obietnice, badz nadzieje jakie kazda wiara ze soba niesie (zycie po smierci),
                      jednak na dobra sprawe, zwlaszcza w Kosciele katolickim niewielu jest takich,
                      ktorzy tak naprawde i dokladnie wiedza, w co wierza i sa w stanie odpowiedziec
                      na roznego rodzaju ciekawskie i dociekliwe pytania roznej masci ateuszy, czy
                      innowiercow. Stad, jakze czesta odpowiedz, ze "o religii sie nie dyskutuje".
                      I naprawde powyzszy moj wywod nie dotyczy zadnej z osob piszacych na tym forum.
                      Ja tylko zabralam glos, snujac sobie takie luzne, nocne refleksje wink
                      • jej_maz Re: 16.12.05, 01:49
                        Moim zdaniem dogmaty sa niezbedne w kazdej religii dla potrzeb - nazwijmy to
                        umownie - marketingu; nie tylko ladnie brzmia i sa potwierdzeniem nieziemskiego
                        pochodzenia podmiotu wiary, ale rowniez niejako sprawdzaja stopien wiary
                        wiernych w dana filozofie. Np; aspekt nieba czy innego raju po smierci jest
                        waznym elementem, gdyz klaryfikuje wyraznie nagrode, za respektowanie praw
                        religii za zycia. Wlasnie; religia dla mnie nie jest niczym innym niz filozofia
                        zycia danego spoleczenstwa. Chrzescijanstwo jako religia panujaca w Europie i
                        tym samym Amerykach, bylo praktycznie niezagrozone przez ostatnie kilkaset lat.
                        Moim zdaniem wlasnie dlatego nastapilo rozluznienie przestrzegania jego zasad
                        (rodzina). Zauwazmy, ze w Judaizmie i Islamie pojecie rodziny i "tyle dzieci
                        ile Bog da" jest silne do dzisiaj z racji zagrozenia zewnetrznego
                        (Chrzescijanstwo). Do dzisiaj panuje zasada, ze im wiecej nas, tym wieksze
                        szanse ma dana religia/narod na przezycie - moim zdaniem ma to sens. Moze
                        wlasnie dlatego swiat zachodni, przezywa tak silny nawal Islamu? W koncu
                        wychodzi na to ze nie ma (lub niebawem nie bedzie jak sie cos nie zmieni) komu
                        naszych wartosci bronic, bo mezczyzni zniewiescieja juz zupelnie? Pisze to
                        wszysto z przymrozeniem oka, ale tez z pewna obawa, ze jeszcze przyjdzie nam
                        przezyc powazniejszy konflikt, w ktorym mozemy byc tylko ofiarami, jezeli nie
                        zmienimy podejscia do podstwowych wartosci; wspomniana ekspansja Islamu wyglada
                        mi ze jest dopiero na poczatku, a jakos dziwnie mi sie robi myslac o wzroscie
                        potegi Chin. Te ostatnie to moze ciut dalej od religii, ale filozofia na kursie
                        kolizji z wartosciami Chrzescijanstwa jest ewidentna.
        • antyproton Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 23:28
          Szkoda.
          Przykro mi z powodu Kamfory, jej pytania zawsze mialy sens , nie tak jak
          moje ? wink
          Kamforko , pewnie Cie to nie pocieszy ale jak widzisz duzo ludziskow Cie tu
          lubilo i szanowalo , prosze przeczytaj dokladnie jeszcze raz wpis Mantry .

          Pozwole sobie na krotko wrocic do tematu, ktory wywolal to cale zamieszanie.
          Dostalo mi sie od Mm za niewiedze , seksizm(?!) i pisanie glupot.
          Luisa dowalila za nieokielznana potrzebe pisania na tematy o ktorych nie ma sie
          zielonego pojecia (tylko prosze sie nie tlumaczyc ze to byla opinia nie
          skierowana do mnie a do calego spoleczenstwa smile)
          Do towarzystwa z checia dolaczyl Sky , uwazajac ze zrobilem to w celu sprawienia
          komus przykrosci , popijajac przy tym obficie prosecco .
          ALe SKY jak kiedys pisalem to osobny rozdzial, chyba juz nawet polubilem
          jak sie mnie czepia , przynajmniej zawsze odpowie na polemike .wink)




          I co ja mam teraz z wami zrobic , moi mili ? smile)
          Nie mozna bylo sie zapytac co mialem na mysli bo niezrozumiale sie wyrazilem?
          Czy to sprawia az tak duza satysfakcje udzielic komus lekcje ?
          W dodatku zadalem tylko pytanie, nie wyrazilem zadnej opini , oskarzenia ,
          wymowki.

          Fakt, pod pojeciem niepokalane poczecie mialem raczej na mysli dziewicze
          poczecie. A wszystko wzielo sie stad , ze moj kolega wybiera sie z zona do
          kliniki w Szwajcari w celu proby sztucznego zaplodnienia.Jest to ich ostatnia
          szansa na zostanie rodzicami.Jezeli sie nie powiedzie beda starali sie o
          adopcje.

          Problem w tym , ze we Wloszech w referendum zostalo utrzymane prawo
          zabraniajace lub precyzyjniej limitujace do trzech ilosc otrzymanych zarodkow
          i zabraniajace metody typu eterologo , to po polsku chyba znaczy otrzymanie
          komorek z organow lub tkanki.

          Ja w pelni rozumiem postawe kosciola , ma do tego zupelne prawo.
          Jest tylko jedno male ale.Ten zakaz dotyczy tez osob niewierzacych.
          Czy kosciol ma prawo wplywac na los ludzi niewierzacych ?

          P.S.

          Tym wpisem zegnam sie z forum na dluzszy czas.Jutro wyjezdzam do Polski,
          bede do konca stycznia i niestety nie bede mial czasu na czytanie 40+ .
          Tak wiec juz teraz skladam WSZYSTKIM najlepsze zyczenia swiateczne i noworoczne.









          • luiza-w-ogrodzie Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 23:45
            Antyprotonie, wcale nie mialam zamiaru Tobie dowalic - piszac, o ludziach
            zajmujacych glos na tematy im nieznane NAPRAWDE mialam na mysli ludzi ogolnie.
            W dyskutowanej sprawie jestem delikatnie mowiac, niedoinformowana - nie mam
            zielonego pojecia o interpretacji dogmatu niepokalanego poczecia, zawsze
            kojarzylo mi sie ono z zaplodnieniem bez utraty dziewictwa.

            Zycze Twoim przyjaciolom powodzenia a wszystkim chcacym byc rodzicami uzyskania
            pomocy. U nas ograniczenia w stosowaniu technik sztucznego zaplodnienia sa
            raczej natury medyczno-finansowej. Kosciol jak dotad oprocz gadania nie byl w
            stanie ograniczyc rozwoju technologii, ale np kobiety starsze niz 40 lat beda
            mogly probowac in vitro tylko raz uzywajac Medicare, potem musza pokrywac
            koszty z wlasnej kieszeni.

            Rowniez skladam Tobie zyczenia pieknych Swiat wsrod rodziny w Polsce no i
            szampanskiego Sylwestra! Pozdrawiam staropolskim: "Kochajmy sie!"
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            • lablafox Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 16.12.05, 03:40
              Luiza napisała :W dyskutowanej sprawie jestem delikatnie mowiac,
              niedoinformowana - nie mam
              > zielonego pojecia o interpretacji dogmatu niepokalanego poczecia, zawsze
              > kojarzylo mi sie ono z zaplodnieniem bez utraty dziewictwa.

              Przyznam ,że zawsze , do czasu wpisu Mammaji, kojarzyło mi się tak samo .
              Antyprotonowi chyba też.
              Musze podrążyć , poszperać.
              • luiza-w-ogrodzie Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 16.12.05, 03:51
                lablafox napisała:

                > Luiza napisała :W dyskutowanej sprawie jestem delikatnie mowiac,
                > niedoinformowana - nie mam
                > > zielonego pojecia o interpretacji dogmatu niepokalanego poczecia, zawsze
                > > kojarzylo mi sie ono z zaplodnieniem bez utraty dziewictwa.
                >
                > Przyznam ,że zawsze , do czasu wpisu Mammaji, kojarzyło mi się tak samo .
                > Antyprotonowi chyba też.
                > Musze podrążyć , poszperać.

                Uff, jaka ulga ze nie jestem sama w mojej ignorancji ;oD
                Lx, rozumiem ze temat wazny ale na Boga, o czwartej rano???

                Pozdrawiam popoludniowo
                Luiza-w-Ogrodzie

                ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                • lablafox Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 16.12.05, 03:55
                  Obudziłam sie z powodu snu opisanego na dzisiajkach .
          • jutka1 Anty! 15.12.05, 23:49
            Lepiej przeflancuj swoj rozklad jazdy i nawiedz Wroclaw po 18 stycznia, OK?
            Inaczej Nysy i Otmuchowa czy Turawy Ci nie wybacze!
            Nio.
            big_grin
          • skynews Re: Czy powinno sie zabierac glos? TAK! 15.12.05, 23:53

            smile))
            Anty,
            nareszcie jestes, co sie z Toba dzialo, wszyscy sie tak stesknili, ja tezsmile

            Nie czepiam sie, powiedzmy ze dosypuje moze troche za duzo pieprzu do zupy,
            w celu wiadomym,
            a Prosecco to chetnie bym sie z Toba napilsmile))
            Kto wie - najblizej Ciebie szykuje mi sie zaraz po Sylwestrze lub ewentualnie
            w drugiej polowie marca Val di Fiemme lub Alta Badia.

            Szkoda ze niektorzy zabieraja zabawki i opuszczaja piaskownice,
            ale podobno byc zawsze troche dzieckiem nic nie szkodzi.

            Wracajac do tematu - jest tyle niewyjasnionych spraw na ziemi i w kosmosie,
            ktorych niczym nie mozna zmierzyc i zdefiniowac ze wielu moze powiedziec
            "wiem ze nic nie wiem", ale to i dobrze - nie jest przynajmniej nudno.
            • jej_maz Anty 16.12.05, 00:02
              Wisnia jestes... ja Ci wlasna piersia a Ty nawet ne wspomniales...

              Oczywiscie zartuje, zyczac owocnego pobytu i tak na marginesie, jesli moge, to
              z chcecia bym poczytal jak ida sprawy.

              Powodzenia - Mark
    • joujou Re: Czy powinno sie zabierac glos? 16.12.05, 12:36
      >Bardzo uważnie śledziłam tę dyskusję i z
      pewną obawą jak ona się potoczy,bo czułam,że
      nazbierało się zbyt wiele niedomówień,które
      trzeba wyjaśnić.Nie czytałam tego dla rozrywki,a
      raczej starałam się zrozumieć problem.Nie zabierałam
      głosu,bo cóż ja mogę napisać po tak krótkim pobycie
      na Waszym forum,mogłabym jedynie niewłaściwie kogoś
      ocenić.Cały czas możnaby powiedzieć czaję się gdzieś
      w kącie,gdyż musi upłynąć trochę czasu,żebym poczuła się
      pewniej.Nie zabieram głosu w dyskusjach o polityce.Nie świadczy
      to o tym,że nie mam zdania,ale mój mąż interesuje się za bardzo
      więc staram się od tego odpocząć.Poza tym chyba każdy wybiera
      wątki,które bardziej mu pasują i to jest naturalne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka