Dodaj do ulubionych

Alkohole i drinki - znane i mniej znane.

02.10.03, 14:45
Przywitanie i Wprowadzenie.

Dzieńdoberek!
Barflaj mi na imię – miksolog początkujacy i barman-hobbysta. Na co dzień
spotkać mnie można (w tym wcieleniu) w moim środowisku naturalnym czyli w
domowym barku, dobrym barze_nie_domowym lub na stronie www.barman-
polski.com.pl. Ujawniłem się tu wcześniej za pozwoleniem jej_męża w
temacie „Martini”. Teraz chciałbym zrealizować pomysł, który od jakiegoś
czasu tłucze mi się po głowie i jest niedłącznie związany z projektem
eleganckiej i co najważniejsze w miarę kompletnej karty drinków, której w
większości znajomych knajpek bardzo mi brakuje a i może ktoś jeszcze kiedyś z
niej skorzysta (może i paru barmanów się nieco pasją zarazi) – papier
cierpliwy jest.

Tak więc mam zamiar „przejechać się” po wszystkich głównych znanych i mniej
znanych przedstawicielach wspaniałego świata alkoholi, (być może w trakcie
nieco powtórzyć informacje, które być może znajdziecie gdzie indziej w
sieci). W tym miejscu chciałbym te rozproszone informacje nieco
usystematyzować. Będę to pisać w porządku: Alkohol/sztandarowy drink/inne
drinki z nim – i tak po kolei, zaczynając od mojego konika – rumu!

A więc, jak mówią – ku chwale Ojczyzny!

PS: Doping, uwagi, korekty, wsparcie albo jakiekolwiek oznaki życia mile
widziane.
Liczę również na co najmniej moralne wsparcie szanownej Loży Adminów no i na
branżową wiedzę gospodarza wink
Na początek: Rumcajsy – wystąp!
Obserwuj wątek
    • barfly_jimi RUM 02.10.03, 14:46
      Rum – krążą różne teorie na temat pochodzenia tego wyrazu, który mimo swego
      odległego miejsca narodzin i w naszej polskiej mowie brzmi znajomo i ciepło się
      kojarzy. Aby wymienić skrajne teorie to wahają się one od bardziej
      wyszukanych, wskazujących łacińskie pochodzenie tego słowa (sacchaurm
      officinarum= trzcina cukrowa) po teorie ocierające się również o łacinę,
      aczkolwiek tzw. „kuchenną” – rumbullion to przekleństwo stosowane niegdyś w
      mowie (zapewne w miejsce dzisiejszych znaków przestankowych) przez żądnych
      łupów karaibskich piratów, z którymi to zwykło się wiązać ten z początku mało
      delikatny w smaku napitek.

      Dzisiejszy rum to produkt niesamowicie wyrafinowany, w sensie jakości niewiele
      mający już wspólnego z niegdysiejszą karaibską wodą ognistą, która łagodna na
      pewno nie była (jeżeli wierzyć Anglikom wink
      Rum to w wielkim skrócie wódka naturalna produkowana z trzciny cukrowej. Bardzo
      wiele cennych informacji na temat technologii produkcji rumu i jego
      późniejszego wykorzystania znaleźć można w artykukle „Europa Kontra Rum”, który
      znaleźć można pod adresem: www.barman-polski.com.pl/modules.php?
      name=News&file=article&sid=41 Polecam!.

      Już wiemy co to takiego? Napiłoby się już, prawda? Ha! Jeszcze chwileczkę
      pogadam – jak ostatnio odkryłem rozmowa o drinkach i alkoholach jest równie
      przyjemna jak ich picie (oczywiście optymalnym sposobem jest sprawiedliwe
      wykorzystanie tzw gęby w obu tych celach) więc dorzucę jeszcze parę słów ode
      mnie.

      Od razu i bez bicia przyznaję, że rum to mój faworyt wśród mocnych alkoholi –
      właściwie to nie spotkałem jeszcze żadnego poważnego gatunku, który by mi jakoś
      bardzo nie smakował, ale oczywiście przede wszystkim mam swojego szczególnego
      ulubieńca (nie będę oryginalny – Bacardi). Inna rzecz, że nie każdy rodzaj rumu
      mam ochotę/odwagę pić „straight” czyli po prostu „na czysto” bez żadnych
      dodatków. Każdy rum w każdym wieku ma swoje liczne, acz różne zalety i cały
      dowcip polega na tym , żeby uwypuklić te właśnie plusy, inaczej mówiąc
      przedstawić je jak najkorzystniej – w kombinacji czy też solo.

      Rum, podobnie jak każdy odpowiednio potraktowany, dobry alkohol, łagodnieje z
      wiekiem. Podobnie ma się rzecz z koniakiem, tequilą, whisk(e)y i dobrze
      traktowanymi facetami wink Młody rum (czyli rum biały, zwany też srebrnym) jest
      przechowywany najkrócej (do jednego roku) w naczyniach nie drewnianych,
      najczęściej w metalowych beczkach i po przefiltrowaniu, butelkowany. Odznacza
      się ostrym, zdecydowanym smakiem młodego alkoholu. Ostrość i witalność tegoż
      smaku nie jest może największą zaletą na czysto (acz może zdarzyć się, że jakiś
      nieustraszony desperado/pirat/koneser zażyczy sobie pić taki rum bez dodatków),
      stanowi natomiast nieoceniony i kluczowy element wielu koktajli takich jak
      Daiquiri czy Mojito. Moim skromnym zdaniem młody rum najlepiej prezentuje się
      właśnie w tych kombinacjach – ot i pierwszy typ. Popularni przedstawiciele?
      Bacardi Carta Blanca, Havana Club Silver Dry czy niedrogi a świetnie nadający
      się do koktajli White Diamonds.

      Rum złoty z kolei jest nieco łagodniejszy w smaku. Swój smak i złocisty kolor
      zawdzięcza dłuższemu leżakowaniu oraz (w zależności od marki) dodatkom takim
      jak karmel, czy starzeniu w dębowych beczkach. Zastępowanie rumu białego
      złocistym jest dopuszczalne, aczkolwiek lekką zmianę smaku i koloru drinka
      należy uwzględnić. Czy rum złocisty nadaje się do picia bez dodatków? – na
      pewno znajdą się tacy, którzy potrafią się nim delektować, ja jednak znów wolę
      docenić jego smak w dobrym koktajlu. Mój umiłowany reprezentant: Bacardi Gold.

      Arystokracją wśród rumów są rumy ciemne, szczególnie te naprawdę wieloletnie,
      które z kolei mają tak bogaty własny smak i aromat, że aż proszą się o bardziej
      indywidualne podejście. W tej ostatniej kategorii różnorodność jest tak wielka,
      że doprawdy trudno wskazać coś sztandarowego bezpośrednio i z nazwy.
      Osobiście miałem przyjemność pokosztować tylko trzech gatunków znanych ciemnych
      rumów, których używam lub widuję w różnych koktajlach, mianowicie Bacardi Black
      (czyli Carta Negra), i Myer’s Dark. Próbowałem też 8-latka Bacardi „na czysto”
      i przyznaję – byłem pod wrażeniem.

      Najwyższa półka, prawdziwa Arystokracja przez duże "A"to rumy znane przede
      wszystkim jako rumy do picia bez dodatków (z angielska zwane „sipping rums”wink.
      Oto kilka takich nazw: Angostura 1824 (nie mylić z popularnym bittersem) z
      Trynidadu, Pampero Rum Aniversario z Wenezueli, nabożnie brzmiący 25-letni rum
      Demerara El Dorada (a niech to – prawie mój rówieśnik) czy 15-letni Barbancourt
      z Haiti - wyjątkowy bo produkowany z soku trzciny cukrowej, nie z melasy jak
      większość rumów, cieszący się wielkim poważaniem również ze względu na fakt iż
      technika jego destylacji jest zapożyczona z francuskiej metody produkcji
      koniaku a i sam rum zawsze starzony jest w dębowych beczkach.

      Osobną kategorią, która być może powinna znaleźć się gdzieś wcześniej jest
      grupa rumów aromatyzowanych i z dodatkami smakowymi (Malibu, Bacardi Limon)
      czy„przyprawianych” różnymi ognistymi ziółkami (Captain Morgan Spiced Rum,
      Bacardi Spice). Są też prawdziwe rumska osiągające nawet do 75% mocy używane w
      niewielkich ilościach jako dodatki (prawie jak bittersy) w różnych koktajlach –
      odradzam picie na czysto szczególnie w obecności palonego tytoniu (jak donosi
      kolega, w Niemczech produkowany jest 82%(sic!) rum o nazwie Stroh. Ała!!). Gamę
      dopełniają dobrze znane „herbaciane” rumiane poczciwinki niemalże wyssane z
      mlekiem matkiot takie jak stary dobry „Tuzemsky” zza naszej południowej granicy.

      No – to by było na tyle teorii w temacie rumu. Kolejne odcinki już o
      konkretnych drinkach.

      • mammaja Re: RUM 02.10.03, 16:09
        Rozmarzylam sie czytajac.Szkoda,ze jeszcze musze dzis prowadzic,bo przyszla mi
        ochota na herbatke z rumem,chpciaz to moze profanacja?smile)))))
      • jej_maz Re: RUM 02.10.03, 18:10
        God (and gospodarz) bless you wink))

        Jezeli moge cos dodac na szybko o rum'ie to bardzo specyficznym gatunkiem,
        przez wielu uwazany za najlepszy (znowu kwestia gustu) a na pewno bardzo
        specyficzny w smaku i goraco polecanym zwlaszcza do herbatki wink) jest Apellton
        rodem z Jamajki www.appletonrum.com/en/
      • barfly_jimi DAIQUIRI - drink E.Hemingwaya... 03.10.03, 16:22
        ... a właściwie to jeden z drinków tegoż wink


        Na początek porada: Trzeba zopatrzyć się w limonki, cytryny i lód (w domowych
        warunkach woreczki do lodu zdają świetnie egzamin) To takie trzy rzeczy bez
        których żaden barek się po prostu nie obejdzie.

        DAIQUIRI
        Jest to klasyczny short drink, którego namiętnie popijał i tym samym chyba
        niechcąco rozreklamował sam Ernest Hemingway, gdy przebywał na Kubie
        (aczkolwiek i on i legendarny kubański barman, Constante Ribaliqua, nie
        omieszkali delikatnie zmodyfikować pierwotnej receptury. Zresztą - kto tak
        naprawdę wie która była oryginalna)
        Ta jest chyba najbardziej rozpowszechniona, wyjściowa można by rzec:

        DAIQUIRI (czt. Dajkiri)
        40 ml białego, kubańskiego rumu (np Bacardi Carta blanca)
        20 ml soku z limonki (koniecznie świeżo wyciśniętego) Ewentualnie sok z cytryny.
        10 ml syropu cukrowego*, ewentualnie zamiast niego 1 łyżeczka cukru (taka jak
        do herbaty - pojemność 5 ml i tyle samo wody - tak aby cukier rozpuścić,
        najlepiej jeszcze przed shakerowaniem)

        Szkło - kieliszek koktajlowy (inaczej zwany Martinówką) Cytując szanownego
        gospodarza i niecnie wykorzystując podany link To będzie coś takiego:
        www.rofl.com/Martini/pages/106-0678_IMG_JPG.htm (bez tego zielonego cosia
        będzie bardzo klasyczna)
        Ostatnio często spotyka się kieliszki o pojemności 7 cl - taki będzie akurat.

        Tego typu koktajle muszą zawsze być naprawdę zimne dlatego shaker(albo coś co
        za niego służy) i szkło trzeba wcześniej schłodzić paroma kostkami lodu.
        Kieliszek po prostu wypełniamy lodem, a shakerem z lodem w środku możemy
        jeszcze dodatkowo "pomiąchać"
        Składniki wlać do schłodzonego i opróżnionego z lodu shakera (na potrzeby domu -
        zamiast shakera można używać po prostu zwykłego słoika z zakrętką) dorzucić
        jeszcze 3 kostki lodu i energicznie shakerować przez jakieś 15 sekund (tak,
        żeby cukier zdążył się rozpuścić (jeżeli nie ma syropu), ale nie za długo, żeby
        nadmiernie nie rozwodnić drina)

        Zawartość przecedzić do schłodzonego kieliszka (odcedzając resztki lodu),
        udekorować ładnie skręconą skórką z cytryny lub limonki i można się delektować.
        W tej kombinacji używa się z zasady rumu białego, ale złoty też jest OK.
        Koktajl ze złotym rumem będzie miał bardziej aksamitny, "melasowy" posmak. Sok
        z limetki można w ostateczności zastąpić sokiem z cytryny (oczywiście również
        koniecznie świeżo wyciśniętym)


        Smacznego!!

        -------------------
        *dla wyjasnienia: syrop cukrowy to nic innego jak mieszanina równych części
        wody i rozpuszczonego w niej cukru. Można po prostu
        - rozpuścić odpowiednią ilość cukru przed przygotowaniem drinka, lub
        - samemu sobie wyprodukowac taki syrop w większej ilości dodajac do pół litra
        wody (najlepiej mineralnej) 0,5 kg cukru i łyżkę soku cytrynowego. Wszystko
        należy podgrzewać na wolnym ogniu i cały czas mieszać aż cukier się rozpuści.
        Mieszamy i podgrzewamy tak długo aż syrop zgestnieje do pożądanej konsystencji.

        UWAGA! nie należy dopuścić do zagotowania się wody! Po wystygnięciu miksturę
        przelewamy do butelki – voila.

        Jeżeli okaże sie, ze przedobrzylismy z koncentracja (po wystudzeniu w butelce
        został sam cukier) nalezy na góre wlac jeszcze troche soku cytrynowego -
        całkiem nieźle rozpuszcza cukier aczkolwiek całość tworzy coś w rodzaju „sour
        mix” czyli swoistego skrótu stosowanego przez wielu barmanów, którym nie chce
        się (albo po prostu nie mają czasu) za każdym razem wyciskać soku i mieszac
        składników gdy receptura wymaga uzycia soku cytrynowego i cukru. W wielu
        drinkach przechodzi bez problemu, ale i niestety w wielu (szczególnie short
        drinkach typu „sour” gdzie proporcje i świeży sok są krytyczne) psuje całość)


        • barfly_jimi CUBA LIBRE - Long Drink 07.10.03, 09:08
          Być może znany Wam w bardziej lub mnie podobnej postaci. Jest to przyjemny,
          łagodny long drink, który zawsze polecam na początek. Stosunkowo
          nieskompliwany, nie wymagający użycia sprzętu barowego, - poza tym niebo w
          gębie wink

          CUBA LIBRE
          40 ml. białego rumu (osobiście polecam Bacardi Carta Blanca)
          Sok z połówki limonki (ewentualnie, w ostateczności cytryny)
          Coca Cola (schłodzona ooczywiście) - do uzupełnienia

          Ważne jest aby użyć szklanki do long drinków np.
          - typu collins (wysoka o grubszym dnie, taka sama szerokość na całej długości,
          gładkie, cienkie ścianki) lub
          - highball (najbardziej popularny typ szklanki do long drinków, często o
          grubych, "rzeźbionych" ściankach, rozszerzająca się ku górze)

          Generalnie jednak chodzi o to aby szkło było większe (co najmniej 200 ml) bo
          bez odpowiedniej dawki Coli zrobi się z tego siekiera, którą ciężko będzie
          przełknąć. Niektorzy preferują CL w słabszej wersji - można wtedy zamiast 40 ml
          wlać tylko 35 ml rumu albo po prostu zastosować większe szkło. Generalnie
          trzeba sobie to dopasować do swojego smaku - to znowuż ma być przede wszystkim
          przyjemność a nie lekcja chemii. Jeżeli nie ma się miarki barowej to dla
          orientacji podaję: porządna łyżka do zupy ma pojemność 15 ml a łyżeczka do
          herbaty - 5 ml.

          No ale do rzeczy:
          Do schłodzonej szklanki z 3-4 kostkami lodu wlać rum, wcisnąć i wrzucić połówkę
          limonki (najlepiej pokrojoną w 2-3 półksiężyce (ładnie wyglądzi). Uzupełnić
          Colą. Lekko zamieszać, udekorować plastrem lub cząstką limonki lub cytryny,
          podawać ze słomką i mieszadełkiem.

          To taki orzeźwiający, raczej słodki drin na cieplejsze dni, których ostatnio u
          nas jak na lekarstwo ale co tam - trzeba to lato jakoś wspomnieć, nie?

          PS - użycie LIMONKI jest tu krytyczne. Cytrynka też może być ale to już
          niezupełnie to samo ;-(
          • barfly_jimi X,Y,Z - short drink (plus fotka) 20.10.03, 23:11
            Dzieńdoberek!
            Kontrol się kłania. Czy może ktoś już czegoś próbował? Jeżeli nie – niech
            żałuje bo ja bezlitośnie brnę dalej w rumowe klimaty. Zanim na dobre przeniosę
            się na stronę domową 40plus.ca zapraszam jeszcze na coś dobrego przed
            przeprowadzką.

            Otóż ostatnio wpadł mi w oko drink świetnie się zapowiadający i polecany
            przez „znawców”. Ponieważ nie znałem go wcześniej a akurat tak się złożyło, że
            skompletowałem w jednym czasie wszystkie niezbędne składniki zanim
            któryś „wyszedł” w ostatni weekend rzuciłem się w wir testowania.

            Koktajl nazywa się dosadnie acz tajemniczo „X,Y,Z” Czyżby, jak to śpiewał Kuba
            Sienkiewicz, to był już koniec? Chyba nie powinno być aż tak źle po jednym ;-
            ) . Nazwa jak myślę odzwierciedla fakt iż drink ten jest z gatunku „nic dodać,
            nic ująć” Witalny, zdecydowany smak białego rumu idealnie współgra tu ze
            zdradliwą słodyczą Cointreau a ożywiająca iskierka soku cytrynowego pięknie
            godzi dwa poprzednie, mocujące się ze sobą składniki (siły wyrównane, więc
            mogły by jeszcze tak długo się mocować). Co to za stwory? Rum już znacie,
            natomiast Cointreau (www.cointreau.com), jest to sztandarowy przedstawiciel
            likierów pomarańczowych z rodziny Triple Sec – mniam jednym słowem. Absolutnie
            skończona doskonałość i pięknie zrównoważona kombinacja. XYZ jest kolejnym
            drinkiem świetnie nadającym się do wprowadzenia w świat rumowych koktajli,
            szczególnie jeżeli ktoś lubi słodsze smaki i Daiquiri na początek wydaje się
            może nieco za kwaśne.. No ale dość gadania! Póki co nie znam żadnej ciekawej
            historii związanej z XYZ więc tym razem urozmaicimy sobie przepis hmmm..
            powiedzmy fotką na zaostrzenie apetytu: A więc najpierw: receptura

            X,Y,Z

            40 ml białego rumu (na zdjęciu mój faworyt czyli Bacardi Carta Blanca)
            40 ml Cointreau
            20 ml soku cytrynowego (koniecznie świeżo wyciśniętego oczywiście)

            Shakerować z lodem przez około 10-15 sekund, przecedzić do schłodzonej
            koktajlówki, dekorować skórką cytrynową (np. taką skręconą jak na zdjęciu) i
            delektować się... delektować, delektować...
            Obiecane zdjątko, które wrzuciłem ostatnio na moje chaotyczne nieco konto na
            serwisie plfoto.com:
            www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=175964#

            Oraz dotychczasowa galeria domowego Baru u Barflaja (moja duma i radość)– fotki
            wybrane, z tych politycznie poprawnych, nieliczne na razie, ale jest na czym
            oko zawiesić (choć czasem pomiędzy drinkami pokazuje się tam jakaś zakazana
            morda wink Coś mi po barze łazi... szkodnik jakiś czy jak?
            groups.msn.com/DrinkBoy/barflysbar.msnw?Page=1
            Jest to album umieszczony na grupie dyskusyjnej DrinkBoya (www.drinkboy.com) na
            której też czasem się udzielam, szczególnie gdy potrzebuję rady prawdziwych
            fachowców. Pisują tam czołowi miksolodzy z USA, których znam z tytułów książek
            w mojej koktajlowej biblioteczce – sama śmietanka, i wielu gości z całego
            świata – naprawdę fantastyczne miejsce

            No to zdrówko!
            • barfly_jimi Long Drink z Malibu i jego bezalkoholowy przodek 15.11.03, 12:17
              Czuli Żubry, kokosy, grefpfruty - odrobina ezgotyki w listopadzie.

              Jak pewnie w każdą inną tak i w moją skromną barflajową powłokę cielesną
              wpisane są pewne niedoskonałości zdrowotne, które od jakiegoś czasu zwalczam
              różnymi specyfikami. Jednym z takowych specyfików poleconych mi ostatnio przez
              nie_pamiętam_kogo był świeżo wyciśnięty sok z grejfpfruta, który notabene
              uwielbiam więc chętnie przyjąłem nowe „lekarstwo” i szybko włączyłem je do
              mojej diety.

              Jednakże po jakimś czasie barflaj zapragnął odmiany (było to chyba przy jakimś
              wyjątkowo cierpkim egzemplarzu grejpfruta) i dodał tego i owego. To i owo jak
              się okazało stworzyło do spółki całkiem, całkiem przyjemną kombinację, którą
              ostatnio popijam namiętnie (szlag trafił lecznicze założenia) z czystego
              łakomstwa. Jest tylko jedno zastrzeżenie – świeżo wyciśnięty sok jest
              absolutnie konieczny a więc pewnie nie sprawdzi się toto w ruchliwym barze, ale
              w domowym zaciszu – mniam mniam, jak najbardziej! (dla jasności – próbowałem na
              soku z kartonika, wychodzi jakieś 50% efektu)

              Wersja pierwotna:
              Wziąłem tego mojego sakramentalnego grejpfruta, wycisnąłem drania a sok
              przelałem do wysokiej szklanki (collinsowej dla ścisłości) odcedzając większość
              farfocli. Do tego wycisnąłem jeszcze połowę pomarańczy i potraktowałem w
              podobny sposób. Wiedziony odruchem bezwarunkowym postanowiłem coś do tej
              mikstury dolać – pierwszy pod ręką był syrop kokosowy „Monin” którego uczciwy
              splash wylądował w mieszance. Całość zasypałem lodem (5-6 kostek, bo sok był w
              temp. pokojowej) zamieszałem, schłodziłem i skosztowałem. Nigdy bym się nie
              spodziewał, że smak grejpfruta i kokosa tak wspaniale ze sobą zagadają. Byłem
              szczerze, pozytywnie i nieskromnie zaskoczony. Późniejsze miareczkowanie
              podczas mieszania wykazało obecność:
              150 ml świeżego soku z grejpfruta
              50 ml świeżego soku z pomarańczy
              10 ml syropu Monin Kokos

              Czyżby Mocktail jakiś? Potem eksperymentowałem jeszcze z proporcjami ale ta
              wydała mi się najbardziej rozsądna.


              Drink zyskał wielką popularność pod barflajową strzechą, w domu zaczęli
              pojawiać się liczni goscie z wraz z nimi nie mniej liczne kilogramy grejfprutów
              (pomarańcze zwykle były) aż tu psikus! – Monin Kokos się skończył. Wiedziony
              desperacją i nawoływaniem spragnionych (dam szczególnie) zastosowałem
              zamiennik, tym razem już alkoholowy a więc Malibu. Efekt i tu mnie pozytywnie
              zaskoczył lecz odważyłem się nieco wzbogacić recepturę o składnik, którego
              patron podobnież ostatnio występuje w puszczy. Z moich doświadczeń sprzed 2-3
              lat zapamiętałem zaskakująco dobre połączenie Źubrówki z sokiem grejpfrutowym
              więc postanowiłem tu właśnie przywrócić je do życia. W efekcie powstał mój
              ostatni ulubiony long drink, który nazwy jeszcze nie ma, ale i na to czas
              przyjdzie.
              Ostatecznie receptura ustaliła się następująco:

              150 ml świeżego soku z grejpfruta (najlepszy jest taki naprawdę dojrzały –
              mięciutki i słodko-gorzki jak to dojrzały grejpfrut)
              50 ml świeżego soku z pomarańczy (jak wyżej)
              15 ml rumu Malibu
              15 ml Żubrówki
              Składniki wlać do schłodzonej szklanki do long drinków (collinsowej,
              highballowej lub jakiejkolwiek o większej pojemności, co najmniej 300 ml)
              Dorzucić 6 kostek lodu, zamieszać. Podawać ze słomką.

              To naprawdę niewinne, słabiutkie maleństwo. Moje dziewczyny z nim przepadają i
              ja również zadowolony z tego jestem, że hej! Spróbujcie i Wy. Pamiętajcie tylko
              ze świeżo wyciśnięty sok jest w tej kombinacji krytyczny! Odrobinka słońca i
              lata w listopadzie – niech Wam idzie na zdrowie.
              • warum Re: Long Drink z Malibu i jego bezalkoholowy przo 15.11.03, 12:20
                Ta egoztyka postawila mnie na nogi!! nawet bez piciasmiledzieki
      • marialudwika Re: RUM 03.10.03, 16:24
        Niestey,ale sie nie chce otworzyc!!!
        ml
        • barfly_jimi Re: RUM 03.10.03, 21:54
          marialudwika napisała:

          > Niestey,ale sie nie chce otworzyc!!!
          > ml

          Hmmm... niestety normalna sprawa.
          Podczas shakerowania w środku pojemnika tworzy się podciśnienie, które
          powoduje, że obydwie (albo oby-trzy) części shakera się zasysają. To właściwie
          pozytywne zjawisko (shaker jest bardziej szczelny) aczkolwiek w przypadku wielu
          szczególnie 3-częściowych shakerów powoduje nie lada trudności z otwieraniem.

          Rada? Hmmmm... shaker ma tę przewagę nad słoikiem, że działa "na wcisk" i jego
          zamykanie nie polega na zakręcaniu czy jakiejkolwiek czynności z użyciem gwintu
          stąd też sposobów na jego otwieranie jest więcej. Natomiast na oporny słoik są
          swie skuteczne metody:
          1. kupić shaker
          2. zastosować jedną z używanych w domu metod na oporne słoiki (może być to
          specjalne urządzenie do otwierania tychże - takie cuś pod blatem stołu - wiecie
          o co chodzi? - lub jakikolwiek silny osobnik znajdujący się w pobliżu, pragnący
          udowodnić swą siłę i samozaparcie smile

          Z autopsji polecam rozwiązanie nr 1 ewentualnie połączone z nr-em 2 w odwodzie.

          PS1 Mam nadzieję, że już się udało...
          PS2 Następny drink będzie prostszy w sensie takim, że nie będzie wymagał użycia
          żadnego skomplikowanego sprzętu barowego. Właściwie to od niego zwykle
          zaczynam, ale obiecałem klasyka w pierwszej kolejności i słowo się rzekło.

        • marialudwika Re: RUM 03.10.03, 23:20
          Chodzilo mi o link!!!! Barman.......
          ml
          • barfly_jimi Re: RUM 04.10.03, 10:40
            marialudwika napisała:

            > Chodzilo mi o link!!!! Barman.......
            > ml

            Ah tak!

            Mnie to tylko jedno w głowie wink
            Niestety link nie skopiował się w całości jako aktywny. Można albo:
            1. przekopiować cały link do przeglądarki i heja!
            albo jak i to nie zadziała
            2. Zajrzeć na www.barman-polski.com.pl, wejść do artykułów, dział "alkohole" i
            znaleźć "Europa kontra rum"

            Pozdrowy

            PS - a z tymi shakerami i słoikami to i tak święta prawda smile
    • nokiw Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 02.10.03, 18:22
      Witam Koneserów

      do których chciałbym się zaliczać.
      Wychodzę z założenia, że swoją cysternę alkoholu
      już wypiłem, przykro się przyznać ale tak naprawdę
      w większych ilościach mi nie smakował nigdy, ot, masz.
      Ale poczytać o tym a niekiedy w miłym towarzystwie
      zabawić się w kipera dlaczego by nie.
      Pozwalam sobie na zagadkę
      co to może być "ambrozja"
      przyznaje, ze jest to mocny alkohol
      wypijany przeze mnie (czasami raz na trzy miesiące, może rzadziej)
      li tylko w celach zdrowotnych, uwaga!! na wszystko!!!
      Nazwa jest oczwiście zapożyczona a trunek bardzo pospolity??
      ikon
      • barfly_jimi Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 03.10.03, 16:08
        Witajcie Gospodarzu i Szanowni Bywalcy!!


        Herbatka z rumem - mniam mniam. Żadna profanacja a doskonała sprawa na chłodne
        i dżdżyste dni (+ sok malinowy na przykład) i na pogodne też (w wysokiej
        szklance z dużą ilością lodu i lodowatą wodą mineralną) wink Jednym słowem dobra
        na wszystko. Niech żyje weekend - zaraz coś się z tym zrobi.


        nokiw napisał:
        > Witam Koneserów
        przykro się przyznać ale tak naprawdę
        > w większych ilościach mi nie smakował nigdy, ot, masz.

        Zatem witam w klubie! Alkohol to mimo wszystko (moze to dziwnie brzmi w takim
        temacie) nic innego jak substancja toksyczna i w nadużywaniu jej (a więc piciu
        w zbyt wielkich ilościach) nigdy nie znalazłem nic przyjemnego (wręcz
        przeciwnie - przez własną głupotę nabawiłem się kiedyś trwałej awersji do np.
        Ginu Lubuskiego) Zaznaczam iż kaca nie miewam - w pewnym momencie to po prostu
        przestaje być przyjemne o czym 3,4 razy przekonałem się na własnej skórze.

        Alkohol to wspaniała sprawa, świat alkoholi i drinków jest niezwykle barwny i
        bogaty, ale zawsze trzeba pamiętać, że i "pić trzeba umieć". Dobre alkohole i
        koktajle trzeba traktować jak dobrą kuchnię a nie jako sposób na "zaliczenie
        gleby". Nie idziemy przecież do eleganckiej, nieprzyzwoicie drogiej restauracji
        po to żeby sobie napchać brzucho. Idziemy tam, żeby skosztować czegoś dobrego,
        nowego, wyrafinowanego i ciekawego - i takie właśnie jest moje podejście do
        alkoholu, prawidłowe chyba
        Mam takie może trochę dziwne hasło przewodnie, wywołujące porozumiewawczy i
        wiele mówiący uśmiech na twarzach moich kolegów a mianowicie "Alkohol pije się,
        żeby się NIE upić" Otóż to właśnie!
        Dla wyjaśnienie - lekki rausz to coś co uwielbiam - ale nic poza tym. Żadnego
        zataczania się, bełkotliwej mowy i innych takich śmisznych przypadłości, które
        wyraźnie wskazują, że pewna granica została przekroczona. Nie mówiąc już o
        dalszych objawach, które przez delikatność pominę wink



        > Pozwalam sobie na zagadkę
        > co to może być "ambrozja"
        > przyznaje, ze jest to mocny alkohol
        > wypijany przeze mnie (czasami raz na trzy miesiące, może rzadziej)
        > li tylko w celach zdrowotnych, uwaga!! na wszystko!!!
        > Nazwa jest oczwiście zapożyczona a trunek bardzo pospolity??

        He he - przychodzą mi do głowy różne odmiany "wody ognistej".
        Jak wiadomo:
        "Kawa się nadawa,
        ale gorzała szybciej działa" wink

        Prosiłbym o podpowiedź
      • marialudwika Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 03.10.03, 16:33
        Myslalalam,ze to napoj bogow....ale wiem,ze to jest jakis trunek,znany mi z
        jakiejs powiesci.Napisz ,prosze, jaka jest ta Twoja ambrozja????
        ml
        • marialudwika Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 03.10.03, 18:35
          Moja ciekawosc jest coraz wieksza!!!!!
          ml
          • nokiw Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 03.10.03, 20:35
            marialudwika napisała:

            > Moja ciekawosc jest coraz wieksza!!!!!
            > ml

            Witam

            Ba!!!
            No to, jaka to będzie zagadka??
            Podpowiedź, ojej!! wymuszona!!
            Voltów czy jak kto inny woli procentów najwięcej,
            ciecz? odwodniona to 98-98,5%
            zaprawia się!! wyłącznie białym pieprzem.
            Koneserzy!! po spożyciu powinni umieć gwizdnąć
            gdy tego nie potrafią lub łzy zaleją oczy a takoż
            zabraknie tchu powinni wstrzymać się z kuracją.
            Dawka szczytowa i jedyna (podkreślam, jedyna)
            około 50 gram. Proszę pamiętać, że przedawkowane
            lekarstwo jest zdecydowanie szkodliwe.

            Oczywiście Sz. Państwo i miły założycielu wątku
            jest to żart, który w temacie wszelakich drinków
            mam nadzieję ma rację bytu.
            Z lekka błyszczącym okiem po spożyciu wspomnianej ambrozji
            pozdrawiam. ikon


            • barfly_jimi Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 03.10.03, 22:01
              nokiw napisał:
              > Voltów czy jak kto inny woli procentów najwięcej,
              > ciecz? odwodniona to 98-98,5%
              > zaprawia się!! wyłącznie białym pieprzem.

              Spiryt z pieprzem? Ała!
              "Wściekłego psa" po krakowsku przypomina he he he.
              Cokolwiek to jest,niech Bóg ma Cię w swej opiece! wink
              • nokiw Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 04.10.03, 15:32
                barfly_jimi napisał:

                > nokiw napisał:
                > > Voltów czy jak kto inny woli procentów najwięcej,
                > > ciecz? odwodniona to 98-98,5%
                > > zaprawia się!! wyłącznie białym pieprzem.
                >
                > Spiryt z pieprzem? Ała!
                > "Wściekłego psa" po krakowsku przypomina he he he.

                > Cokolwiek to jest,niech Bóg ma Cię w swej opiece! wink

                Witam
                serdecznie

                Zaniepokoiłem się za serio!!
                W dawkach leczniczych pijam to od lat
                30 i !! pomaga na wszelakie dolegliwości.
                Gwiżdżę do woli, łzy nie ciekną, odruchu
                wymiotnego nie powoduje.
                Kratań i gardziołko w porządku!!
                No!! może być "stępienie" kubków smakowych?
                też nie, no to co???
                Czyżbyś chciał mi zohydzić "ambrozję"??
                nie wierzę.
                Coś w tym jest??
                ikon


                • barfly_jimi Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 04.10.03, 19:27
                  nokiw napisał:

                  > W dawkach leczniczych pijam to od lat
                  > 30 i !! pomaga na wszelakie dolegliwości.
                  > Gwiżdżę do woli, łzy nie ciekną, odruchu
                  > wymiotnego nie powoduje.
                  > Kratań i gardziołko w porządku!!

                  No to gratuluję wprawy - ja wysiadam już na wstępie.


                  > Czyżbyś chciał mi zohydzić "ambrozję"??
                  > nie wierzę.
                  Jakże mógłbym komukolwiek zohydzić cokolwiek co temu komuś smakuje? Smak jest
                  rzeczą gustu i nie wypada (barmanowi szczególnie) komentować tegoż (no - chyba,
                  że w formie żartu jak powyżej).
                  W kwesti smaku nie ma też żadnych mądrych teorii i jednoznacznej wykładni co
                  jest dobre a co nie. Pijemy co lubimy, nieprawdaż?
                  Chciałbym tylko, jeżeli mogę, zapytać - czy naprawdę, szczerze, czerpiesz z
                  tego jakąś przyjemność w sensie doznań smakowych? Z własnego doświadczenia
                  (może i gęba niewprawna) pamiętam, że malutka ilość spirytusu na języku
                  spowodowała u mnie skuteczne znieczulenie kubków smakowych na pół dnia wink
                  • nokiw Re: Do barfly_jimi!! 06.10.03, 17:44
                    Witam serdecznie

                    Mam nadzieję, że wybaczyłeś mi ten żart z spirytusem?
                    Oczywiście, że jest niesamowicie podły!! trunek,
                    jeżeli można to nazwać trunkiem?
                    Nauczyłem się pić spirytus w wojsku, do instalacji
                    przeciwoblodzeniowej stosowało się ongiś spirytus
                    odwodniony. Stosuję "ambrozję" tylko w celach leczniczych,
                    jak wiadomo jest produktem wyjściowym do każdego Trunku.
                    Polecam biały pieprz, zdecydowanie!, spirytus z białym pieprzem
                    wydaje się być łagodniejszym.
                    Co do pieprzówki!!? myślę, że doprawienie powyższej "ambrozji"
                    miodem i cytryną zdecydowanie pozwala rozszerzyć grono koneserów
                    zmodyfikowanej "ambrozji"
                    Moja miarka to:
                    250ml spirytusu (96%) mały słoiczek miodu (spadziowy) zagotować*
                    plus taka sama ilość wody, z sokiem z dwóch cytryn,
                    zszumować bąbelkowany miodek (gotować jak rosół,
                    tz. ciecz ma tylko od czasu do czasu puszczać banieczki
                    lub inaczej jak kto woli), acha, gotować pi razy drzwi około 10 min.
                    ostudzić koniecznie do temperatury pokojowej, wsypać dwie
                    torebki białego pieprzu (mielony lub ziarnisty świeżo zmielony)
                    do spirytusu na jeden dzień, wstrząsać od czasu do czasu, dolać
                    do czystej "ambrozji, miodek z cytryną.
                    Ale zagmatwałem!!!! jak ktoś to odcyfruję będę oczarowany
                    Jego inteligencją.
                    Po leżakowaniu modyfikowanej ambrozji (około 2 tygodni)
                    ambrozja nadaję się do leczniczej konsumcji w dawce
                    dla mężczyzn? dawka jak wymaga organizm!!, dla płci nadobnej
                    od 20 gram do 50 gram.
                    Trzeba być jednak ostrożnym bo cóż tu ukrywać, ambrozja
                    moc swoją ma. Ja tak przygotowaną ambrozją wyleczyłem przyjaciela
                    z choroby wrzodowej! (lekarze się napewno oburzą i zaraz dostanę łupnia)
                    "ambrozja" jest lekiem na wszystko, uwaga!!!! na uzależnienie
                    od ambrozji.
                    Po ubiegło tygodniowej kuracji zdrów jak rybka, pozdrawiam. ikon
                    • warum Re: Do barfly_jimi!! 06.10.03, 18:11
                      Nie pije, nie uzywam, a zyje? Sama sie dziwie po co tu zajrzalam, jak nie
                      naleze do klubu koneserowsmile Skusilo mnie haslo "ta inteligentna osoba" ktora
                      zrozumiala Twoj opis sporzadzamia ambrozjismile Ten spirt do instalacji
                      antyoblodzeniowej to chyba nie powoduje gwaltowtownego wzrostu mocy?smileBo reszta
                      dostepna w sklepach. najbardziej podobal mi sie termin"pi razy drzwi"- wiem o
                      co chodzi.pozdrawiam
    • olga55 Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 03.10.03, 16:19
      Ja w tym temacie nie jestem zbyt mocna, chociaż na moja wyobraźnie bardzo
      dzialaja takie sceny filmowe, gdzie gośc przychodzi a barman rozpoczyna swój
      magiczny taniec... pijam najczęsciej piwo, gdyż wódeczność powoduje w moim
      organizmie nawet przy dość miernej ilości stan zwany potocznie kacem.(inni moga
      wypić bezkarnie 3-4 razy więcej)Z tego co wiem wynika to z braku jakiegoś tam
      enzymu, który unicestwia produkty rozkładu tegoż alkoholu w organizmie.To chyba
      rodzaj kalectwa, no nie??Dlatego jednorazowo mogę wypić jednego cienkiego
      drinka, nawet stanu lekkiego rauszu nie mogę zaznać.
      • barfly_jimi Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 03.10.03, 22:06
        olga55 napisała:
        pijam najczęsciej piwo, gdyż wódeczność powoduje w moim
        > organizmie nawet przy dość miernej ilości stan zwany potocznie kacem.

        Hmmm... piwo i wódeczność to właściwie rzeczy skrajne. Może tak gdzieś
        pośrodku? Jakiegoś drinalka z niewielką zawartością cukru na bazie naprawdę
        dobrego alkoholu w ilości przyzwoitej acz nie powalającej? Powinno zadziałać!
        Dojdziemy i do tego - a póki co, jeżeli mogę zapytać, jakie smaki preferujesz?
        Słodkie?(cukier!!!) wytrawne, kwaśne, gorzkie...?
        • iremos Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 05.10.03, 21:02
          Jeśli wolno, to ja preferuję smaki wytrawne i gorzkie. Uwielbiam Campari, ale
          także Grand Maniere (jeśli to się tak pisze). Podm Ci za to przepis kryzysowy
          na wspaniały likier wytrawny: 40 ziarnek kawy i dwie cytryny umyte podzielone
          na ćwiartki wzdłuż należy zasypać 40 plaskimi lyżkami stołowymi cukru i zalać
          1/2 litra wódki żytniej (np. w dzbanku szklanym). Przykryć talerzykiem i
          pozostawić na 40 dni. Powstały likier wytrawny zlac do karafki i delektować sie
          tym królewskim trunkiem nastawiając nastepna porcje.
          • marialudwika Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 05.10.03, 21:41
            Czy ktos wie,jak sie robi "orzechowke"??
            Stosowala ja moja babunia "na" bole zoladka,n.p. po przejedzeniu sie
            czeresniami!!Bardzo pomagal i chetnie mialabym taki "lek" w domu.Pozdrawiam
            ml
            • wedrowiec2 Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 05.10.03, 22:04
              ML dla Ciebie nawet wpiszę przepis z Kuchni Polskiej wyd. 1954
              2-3 niedojrzałe orzechy włoskie
              1 l wódki czystej (45%)
              1 łyżka stołowa cukru
              Zielone, niedojrzałe orzechy, w których nie ukształtowała się jeszcze skorupka,
              drobno pokroić razem z zieloną zewnętrzną łupiną i wsypać do szklanego
              naczynia. Zalać wódka, zakorkować i pozostawić na 3-4 tygodnie (płyn staje się
              ciemnobrunatny). Po tym czasie zlać płyn znad orzechów do innego naczynia przez
              lejek z watą, a pozostałe orzechy zasypać cukrem i pozostawić jeszcze na 1-2
              tygodnie do rozpuszczenia cukru. Wytworzony syrop cukrowy zlać przez lejek z
              wata do do naczynia z poprzednio zlanym ekstraktem, wymieszać i pozostawic w
              spokoju do sklarowania. Sklarowaną wódkę przelać przez lejek z watą do butelek.

              W tym roku już jest zbyt późno, ale w przyszłym mozna spróbować zrobić
              orzechówkę.
              • marialudwika Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 05.10.03, 22:11
                Dzieki
                ml
                P.S. To moze podasz przepis na "pieprzowke? Zdaje sie tez "leczy" zoladek?
                • wedrowiec2 Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 05.10.03, 22:20
                  Szczegółów nie znam. Kilka - kilkanaście ziarenek czarnego pieprzu rozgnieść i
                  zalac 0,5l wódki. Po kilunastu dniach zlac ekstrakt. Niestety nic więcej nie
                  wiem, oprócz tego, że mozna stosowac ją doustnie (po kilka kropli) lub do
                  wcierania (połączona z olejkiem kamforowym).
                  • olga55 Re: do barfly_jimi 06.10.03, 20:03
                    Jestem mile zaskoczona,że ktoś przejął sie moją przypadlością. Fakt, lepiej
                    wypić mniej a smacznie.Mój smak często zależy od tego czy jest ciepło, czy
                    zimno, oraz w jakim jestem nastroju.Moze to dziwne,ale tak jest. Raczej
                    owocowo, ale lubie rożne nowości.Byle niezbyt gorzko.
                    Z góry dziękuję i pozdrawiam.
                    • barfly_jimi do: Iremos i Olga55 07.10.03, 08:57
                      Będę pamiętał o Waszych smakach. Powoli dojdziemy i do Campari i do Grand
                      Marnier. Ach! Mój żywioł! Nie będzie to może najszybszy wątek, ale postaram się
                      w końcu temat(a właściwie projekt) wyczerpać (choć mam ochotę podrzucić już coś
                      teraz poza kolejką... staram sobie narzucić dyscyplinę ale nie wiem jak długo
                      wytrzymam wink

                      Smaki i ochoty zmieniające się w zależności od pogody to również rzeczy, które
                      obserwuję u siebie. Na szczęście mamy na tyle zróżnicowaną pogodę, że możemy
                      poznać wiele różnych, czasem skrajnych rzeczy. I tak trzymać.
                      • lablafox Re: Nalewka z pigwy 09.10.03, 21:30
                        Pamiętam ,że niektóre z Was mają w swoich ogrodach pigwy .Podaję więc przepis
                        na nalewkę :
                        Na 1,5 litra
                        1kg owoców pigwy
                        1,5 kg cukru
                        1/2l spirytusu 96%
                        ok 1/2 l wódki 45 %
                        Dojrzałe owoce ,zebrane w październiku , wypestkować , posiekać .Zasypać
                        cukrem , odstawić na 10 dni.
                        Syrop zalać , zmieszać ze spirytusem w proporcji 1:1, odstawić na 8-10
                        tygodni , przefiltrować, zlać do butelek.
                        Owoce zalać wódką . Przefiltrować .Zlać po 3-4 tygodniach.
                        Smacznego lablafox
                        • em_em Re: Nalewka z pigwy 09.10.03, 21:55
                          lablafox napisała:

                          > Pamiętam ,że niektóre z Was mają w swoich ogrodach pigwy .Podaję więc przepis
                          > na nalewkę :

                          oj jak dobrze, że jeszcze nie wszystkie zużyłam wink
                        • olga55 Re: Nalewka z pigwy 09.10.03, 22:52
                          Własnie mój mąż siedzi i dłubie kolejną porcję.(pierwsza poszła na soczek do
                          jesienno-zimowej herbatki).Ucieszy sie gdy sie dowie co z tego będzie. Jest
                          tego tyle, że wpadniemy w alkoholizmsmile).Może pokuszę sie i zrobię konfiturki.
                          Tylko strasznie to-to cukrożerne.
                          Dzieki za przepis.Będziemy pić zdrowie 40+
                          • lablafox Re: Nalewka z pigwy 09.10.03, 23:00
                            Ciesze się ,ze zdązyłam z przepisem , mam jeszcze na dereniówkę i parę
                            innych , jeśli założyciel tego wątku nie będzie miec nic przeciwko temu a ktos
                            będzie miał potrzebę to podam
                            Lx
                            • iremos Re: Nalewka z pigwy 09.10.03, 23:56
                              Czy pigwe można gdzieś kupić?
                              • olga55 Re: Nalewka z pigwy 10.10.03, 00:00
                                Raczej niestety nie.U nas traktowana jest bardziej jako roslina ozdobna.Owoce
                                nie zawsze znajduja amatorów.Popytaj wsród znajomych,którzy maja domki,
                                działki.Można pewnie znaleźc w niejednym parku.
                                • lablafox Re:Dereniówka 10.10.03, 09:34
                                  Na 1,5 litra :
                                  1 kg owoców derenia
                                  0,5l spirytusu 96%
                                  0,5l wódki 40%
                                  100g cukru
                                  Umyte , osączone i nakłute owoce zalać wódką i spirytusem, zamknąć i zostawić
                                  w cieple na 6 m-cy.
                                  Przecedzić i dodać syrop z cukru i 2 szklanek wody.
                                  Przecedzić , rozlać do ciemnych butelek i odstawić na 3 m-ce.

                                  Nie wyobrażam sobie nakłuwania owoców derenia , to chyba za karę .
                                  Pozdrawiam Lx
                                  • em_em Re:Dereniówka 10.10.03, 17:44
                                    lablafox napisała:

                                    > Nie wyobrażam sobie nakłuwania owoców derenia , to chyba za karę .

                                    to wyobraź sobie że miałam koleżankę która drylowała porzeczki nie naruszając
                                    gronek, potem robiła je jakoś w cukrze do ozdoby babeczek - efekt oszałamiający
                                    (mam świadków wink
                        • trenujecie Re: Nalewka z pigwy 03.10.13, 22:46
                          moja propozycja to dwa przepisy, które od 3 lat polecam:
                          nalewka z pigwy na Imaco i ten przepis
    • bartoszmatusik0 Re: Alkohole i drinki - znane i mniej znane. 17.10.17, 20:59
      Bardzo popularne jest też picie tzw. bomb energetycznych. Przepis i sposób picia jest bardzo prosty. Do szklanki, np. od whisky, nalewamy wybrany napój energetyczny o dowolnie wybranym smaku, po czym wrzucamy do niej kieliszek z wybranym alkoholem. Sporo o znane drinki alkoholowe przeczytałam na www.femino.pl/najpopularniejsze-drinki-ktore-warto-wypic-z-energetykiem/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka