Po wczorajszej Wigilii, prezentach, wieczornych spacerkach, dziś
cicho i spokojnie; byliśmy na dłuuugim spacerze z piesami,
powylizywaliśmy resztki z półmisków, pogrzaliśmy stare gnaty przy
kominku
jutro najazd hunów, czyli dzieci w dużej ilości, głodnych jak
zwykle, zatem chciał nie chciał jutro znów do garów...
pozdrawiam świątecznie, D.