dado11 03.03.09, 22:13 a, założę wątek, bo podobnie, jak Mammaja, lekko niepokoję się, że jakoś dawno nie słychać głosu z Netherlands... Verbeno! jak tam sprawy? odezwij się , prosimy... całuję, D. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewelina10 Re: VERBENO!!!! 04.03.09, 17:53 Są takie okresy zaniechań w bywaniu. Tak już bywa i cóż ... Ale myślę, że Verbena niedługo się pokaże. Odpowiedz Link
mammaja Yes! Yes! 04.03.09, 18:41 Wlasnie pogadalam z Verbena! Bardzo za nami teskni, narazie nie ma netu - ale jest w bardzo dobrej formie - pozdrawia wszystkich na forum, jak bedzie mogla to sie odezwie. W kazdym razie wszystko OK! Odpowiedz Link
verbena1 Zyje ,ale co to za zycie:) 06.03.09, 19:52 To ja ,Verbena, dorwalam sie wreszcie do komputera. Zyje w swiecie nie medialnym, bez telewizji, telefonu i internetu. Da sie zyc ale jak bardzo pusto. Zainstaluja dopiero 18 marca i wtedy wszystko opowiem. Kochani moi, bardzo za Wami tesknie, rozmawiam z Wami w myslach, pewnie czujecie? Jestem jeszcze dalej zakrecona, w tak krotkim czasie zmienilo sie u mnie wszystko i musi troche potrwac abym sie w tym znalazla. Jedno jest pewne, czuje sie o wiele lepiej jako wolna ,samodzielnie myslaca i dzialajaca osoba. Oddycham swobodnie, mam jasny umysl i duzo planow na przyszlosc. Koncze bo moja wspaniala przyjaciolka,u ktorej teraz jestem zaprasza na kawe z ciastem. Sciskam mocno Odpowiedz Link
dado11 Re: Zyje ,ale co to za zycie:) 06.03.09, 20:36 Brzmisz bardzo optymistycznie, bardzo się cieszę Tak trzymaj!!!! jak będziesz już miała "okienko do świata" daj znać Całuję, D. Odpowiedz Link
monia.i Re: Zyje ,ale co to za zycie:) 06.03.09, 23:32 To jest bardzo dobre życie, Verbenko - bo Twoje Wszystko sie unormuje, net będzie lada chwila, jak już będzie - my będziemy tu czekali na Ciebie. Mość się, odnajduj w nowej rzeczywistości, delektuj chwilą... Pozdrawiam - do "poczytania" Odpowiedz Link
mammaja Re: Zyje ,ale co to za zycie:) 06.03.09, 23:44 No i w ogole jestes imponujaca, odwazna i ciesze sie juz na nasze nastepne spotkania Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Zyje ,ale co to za zycie:) 07.03.09, 08:37 Verbeno, wszystkiego najlepszego w nowym życiu. Moja U.P. też zrobiła ruchy w kierunku. Złożyła papiery, ma wyznaczony termin sprawy, wybrala i zarezerwowała tymczasowe mieszkanie do wynajęcia. No i przyjeżdża w kwietniu do Polski na dwa tygodnie, a Ty? Odpowiedz Link
ewelina10 Re: Zyje ,ale co to za zycie:) 07.03.09, 09:02 A ileż to nowych możliwości można w sobie odnaleźć. Jeszcze tylko net i inne elektroniki i poczujesz się znowu u siebie Pozdr. Verbenko Odpowiedz Link
jutka1 Re: Zyje ,ale co to za zycie:) 07.03.09, 09:06 Podpisuję się pod przedpiśczyniami! Odpowiedz Link
en.ej Re: Zyje ,ale co to za zycie:) 13.03.09, 12:55 Właśnie dostałam mail, jak można odzyskać mieszkanie Pewna kobieta, krótko po rozwodzie, spędziła pierwszy dzień smutna, pakując swoje rzeczy do pudeł i walizek, a meble do wielkich skrzyń. Drugiego dnia przyszli i zabrali jej rzeczy i meble. Trzeciego dnia usiadła na podłodze pustej jadalni, włączyła spokojną muzykę, zapaliła dwie świece, postawiła półmisek z dwoma kilogramami krewetek, talerz kawioru i butelkę zimnego białego wina i przystąpiła do konsumpcji, aż już więcej nie mogła. Gdy skończyła jeść, w każdym pokoju rozmontowała pręty karniszy, pozdejmowała z końców zatyczki i do środka włożyła połowę krewetek i sporą porcję kawioru, po czym ponownie umieściła zatyczki na końcach karniszy. Potem zrezygnowana cicho wyszła i pojechała do swojego nowego lokum. Gdy mąż wrócił do domu, wprowadził się z nowymi meblami i z nową dziewczyną. Przez pierwsze dni wszystko było idealne. Jednak z czasem dom zaczął śmierdzieć. Próbowali wszystkiego! Wyczyścili, wyszorowali i przewietrzyli cały dom. Sprawdzili, czy w wentylacji nie ma martwych myszy i wyprali dywany. W każdym kącie powiesili odświeżacze powietrza. Zużyli setki puszek sprayów odświeżających. Nawet wykosztowali się i wymienili wszystkie drogie dywany. Nic nie działało. Nikt nie przychodził do nich w odwiedziny, robotnicy nie chcieli pracować w domu, nawet służąca się zwolniła. W końcu były mąż kobiety i jego dziewczyna zdesperowani musieli się wyprowadzić. Po miesiącu nadal nie mogli znaleźć nikogo, kto zechciałby kupić cuchnący dom. Sprzedawcy nie chcieli nawet odbierać ich telefonów. Zdecydowali się wydać ogromną sumę pieniędzy i kupić nowy dom. Eks-małżonka zadzwoniła do mężczyzny w sprawach rozwodu i zapytała go, co słychać. Odpowiedział, że dobrze, że sprzedaje dom, ale nie wyjaśniając jej prawdziwej przyczyny. Wysłuchała go ze spokojem i powiedziała, że bardzo tęskni za domem, i że porozmawia z prawnikami, aby uporządkować sprawy w papierach w taki sposób, by odzyskać dom. Mężczyzna, sądząc, że jego eks nie ma najmniejszego pojęcia o smrodzie, zgodził się odstąpić jej dom za jedną dziesiątą rzeczywistej ceny, o ile ona podpisze umowę tego samego dnia. Przystała na to i w ciągu godziny dostała od niego papiery do podpisania. Tydzień później mężczyzna i jego dziewczyna stali w drzwiach starego domu, patrząc z uśmiechem, jak pakowano ich meble i wsadzano na ciężarówkę, by zabrać je do nowego domu... ...łącznie z karniszami. German Dehesa powiedział: "My mężczyźni musimy zrozumieć, że z kobietami nie można wygrać, że są nie do zatrzymania i nie do pokonania." Coś w tym jest. Wystarczą zwyczajne karnisze... Odpowiedz Link
joujou Re: VERBENO!!!! 10.03.09, 13:31 >Myślami często jestem z Tobą-jestem przekonana,że skoro się na to zdobyłaś,to wiesz,co robisz Bardzo ważne,że masz przy sobie przyjaciółkę.Mam za sobą rozwód mojej przyjaciółki,też przechodziłyśmy go razem.U niej było ciężko,wyciągałam ją z depresji,a teraz to nie ta sama kobieta.Uważa nawet,że byłaby skłonna podziękować byłemu za to,że tak się stało i już się z sobą nie męczą. Pozdrawiam cieplutko! Odpowiedz Link
mammaja Re: Enejko 13.03.09, 18:28 Dla mnie bomba! Szkoda, ze nie mam okazji do zastosowania Odpowiedz Link
en.ej Re: 13.03.09, 18:36 Mammajko nigdy nie mów "nigdy" Wszystko się nam może zdarzyć, dopóki puka to nasze serducho. Ja po przeczytaniu zdecydowałam się na wymianę karniszy z drewnianych pełnych na rurki Odpowiedz Link