"ROZSTAC SIE Z POLSKA "-ciekawy artykuł w światecznej Wyborczej prof.Marii
Janion.Warto przeczytać i przemysleć,bo bardzo mądry-jak to u Niej.
Spojrzenie od strony tych obsesji na naszą współczesną świadomość kulturalną
pozwala rozszyfrować pewien obecny w niej zawiły wzór. Jesteśmy krajem
postkolonialnym, który jednocześnie - co się nieraz zdarza - odczuwa wyższość
wobec swego kolonizatora - Rosji. W tym punkcie czuliśmy się i czujemy Europą
zmagającą się z azjatyckim barbarzyństwem. Jako prawdziwi łacińscy,
katoliccy, śródziemnomorscy Europejczycy nie możemy za bardzo utożsamiać się
ze Słowiańszczyzną, bo to by nas zbliżało do "gorszości" Rosji. Ale, będąc
krajem postkolonialnym, nie jesteśmy przecież prawdziwymi Europejczykami, bo -
jako Słowianie - jesteśmy wobec nich wtórni, bo odbiło się na nas rosyjsko-
słowiańskie skundlenie. Byliśmy jednocześnie krajem kolonialnym i
kolonizującym pobratymczą Słowiańszczyznę. Do dziś odczuwamy wobec niej
wyższość, ale i jakieś pokrewieństwo z jej "niższością". Podobne cechy
zawiera zresztą stosunek Polaków do Żydów.
W tym splocie okropnych zawikłań raz po raz bierze górę megalomania narodowa
i męska, która pozwala pozornie rozstrzygnąć na naszą korzyść
problem "niższości" i "wyższości", "gorszości" i "lepszości" - w istocie w
tym wypadku problem władzy i panowania.
To właśnie czyni nasze życie nieznośnym - w błędnym kole dominacji,
narzucania, niewolenia, wywyższania i poniżania, ciągłej walki o uznanie
jakiejś mitycznej wyższości i lepszości, nieustannego pokazu pychy i chęci
wyniesienia się nad drugich. Witkacy nazywał to spsiałą puścizną szlachecką,
spadkiem również po kresowych „królewiętach”: „Stąd każdy Polak ma tendencje
do wspinania się, choćby na palcach, aby wydać się wyższym, i do tworzenia
sobie tego, co nazywam »kołpakiem napuszenia «, sztucznej nadbudówki ponad
siebie, pustej a dekoracyjnej, mającej omamić drugich co do istotnej wartości
głowy, która się pod tym kołpakiem kryje. (...) Wieczne niezadowolenie i
wieczne nadęcie ponad możność, i życie ponad stan, fizyczne i poniekąd
duchowe, jeśli chodzi o poczucie ważności i władzy, stało się zasadniczym
rysem psychicznym każdego niemal Polaka” („Niemyte dusze”

. Żebyż wreszcie
ten „kołpak napuszenia” pękł z wielkim hukiem!