miszka66
17.01.09, 17:56
Wczoraj byłem w Krakowie, w klubie Studio na koncercie Leningradu.Klub w samym centrum miasteczka studenckiego,właściwe miejsce dla takiej kapeli. Sznur i jego Banda dali profesjonalny kawał czadu, jechali wszystkie hity bez zbędnej gadaniny.Widownia pękała w szwach a młyn pod sceną śpiewał po rosyjsku wszystkie teksty.Piwo się lało, kto nie pił to był upalony, tak że atmosfera była fantastyczna a publika nieprzypadkowa.
Zespół ma tam takiego "klauna-grubasa", wielkiego jak hipopotam, obleśnego chłopa który przegryza puszki z piwem i cuduje przez cały koncert.Sznurow przy nim maleńki jak pchełka.Zarośnięta i brodata pchełka.
Co ważne, kolejny raz w Studio udało się kapitalnie ustawić dźwięk, wszystkie instrumenty i wokale było słychać właściwie.
Generalnie było warto.
Widownie oceniam na jakieś 2500 osób.
Jedynie stoisko z gadżetami to absolutne dno, wpadłem do klubu tuż po supporcie i na stoisku była jedna koszula marynarska z logo Leningrad i góra, po prostu setki, beretów w barwach Rasta.Temu sklepikarzowi, upalonemu chyba,porąbało się coś i w czasach Marleya się zatrzymał.