Dodaj do ulubionych

zmeczona tesciami

20.02.07, 14:52
mija juz kilka lat i jestem bardzo zmeczona,
w skrocie moi tesciowie ciagle maja jakis problem, ogaduja mnie za plecami,
ubzdurali sobie ze ZABRALAM im syna.

stawiaja kolejne idiotyczne wymagania ktore maja mnie "ustawic" (np.albo
zawsze bedziemy przyjezdac razem do nich albo go wydziedzicza) i sa zadziwieni
ze nie garne sie do nich i ze maz sie od nich odsuwa co wg nich jest moja wina
bo ja mu kazalam napewno.

Do tej pory znosilam to unikajac zbyt czestego kontaktu a spotkania byly z
mojej str poprawne i mile. Jezdzimy raz na 2 tygodnie maz dzwoni prynajmniej
raz/2 w tygodniu, czasem jezdzi sam. Moim tesciom to jednak nie wystarczy.
Przy swoim braku szacunku do mnie i nienawisci zadaja od meza zebym do nich
dzwonila, utrzymywala z nimi czeste kontakty, zwierzala sie itp Ma mnie zmusic
albo ... Probuja mna sterowac za jego posrednictwem. Czesto ulegalam mezowi
zeby poprawic stosunki. Probowalam np dzwonic do jego matki i robic w naszym
imieniu ustalenia np dotyczace wizyt, opowiadac o dzieciach. Skonczylo sie to
tym ze tesciowa zrobila mi awanture ze ona mnie nie sluchala jak sie
umawialysmy przez tel bo gadala akurat z kims innym i liczy sie tylko to co
ustalila z synem wel moim mezem wczesniej.

obecnie dowiezialam sie ze tesciowa zada od nas powaznej rozmowy o tym ze ja
nie utrzymuje z nimi relacji i po tej rozmowie ona bedzie mogla "egzekwowac
odemnie relacje". Relacja to wogole ulubione slowo mojej tesciowej ;p
Na sama mysl wyjasniania co oznacza egekwowanie relacji chce mi sie (...).

Jestem prosta osoba. Uwazam ze jesli mnie nie lubia i nie akceptuja to ok ich
problem niech nie wymagaja odemnie w zamian czestych wizyt i telefonow. To
absurd. Maz mnie prosil zebym tym sie nie przejmowala bo mama chce nas tak
poroznic. zeby on mnie zmuszal a ja nie bede chciala i klotnia gotowa...

Postanowilam ze jesli padna znowu jakies kretynskie oskarzenia to zrywam z
nimi kontakt. Chce miec spokoj. Nie bede sie meczyc a i tak wiecznie
niezadowowleni.

Czy jest tu jakas osoba ktora ma podoby problem tzn i nienawisci ze str
tesciow i wymagan zeby byla ich przyjaciolka? Bo jest wiele odmian tesciow
tacy ktorzy niecierpia i unikaja ale o takich obrazajacych synowa i jej
rodzine i zmuszajacych synowa do symbiozy to nie slyszalam.

czy u kogos sie spr zanik kontaktu z tesciami? czy to przynosi spokoj?
marze o tym ze to napiecie ktore mi towarzyszy od kilku lat zniknie.

a moze nie ucinac ofialnie tylko "nagle przestac moc" jezdzic do tesciow?

poprosze o jakas porade od osob doswiadczonych w temacie.

Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: zmeczona tesciami 20.02.07, 15:36
      No cóż, Twoja teściowa lubi rządzić i wszystkimi dyrygować. Nie może znieść, że
      w jej rodzinie istnieje osoba niezależna.
      Najlepiej taką osobę stanowczo ustawić PRZED ślubem, ale w Twoim przypadku jest
      to rada mocno spóźniona. Najważniejsze, żebyście z mężem stanowili jeden front.
      A co do poważnej rozmowy, to się do niej dobrze przyszykuj. Jeżeli teściowa jest
      wierząca, to odczytaj jej koniecznie fragment z Pisma Świętego: "...i OPUŚCI
      człowiek ojca swego i matkę swoją i połączy się z żoną swoją..."
      Oznajmij jej, że jest taki nakaz w Piśmie Świętym i skrytykuj ją lodowatym
      tonem. A jeżeli jest niewierząca, to też da się coś wymyśleć. W każdym razie nie
      staraj się jej przymilać, trzymaj dystans, a możesz w ten sposób zmusić ją do
      przymilania się do Ciebie. Takie osoby najbardziej boli olewanie i zmieniają
      swoje zachowanie, jeżeli ich dotychczasowe wysiłki trafiają w próżnię.
      • gosiadzika horpyna 21.02.07, 08:19
        to samo chciałam napisać
    • olimpia01 przerażona tesciami 20.02.07, 16:23
      Ja mam taką teściową, która mnie nienawidzi z całego serca bo jej jedynego
      synka odebrałam. Od początku małżeństwa zaczęła konkurować o względy mego męża
      a jej syna. Najbardziej przerażajacym dla mnie zdarzeniem było kiedy epatowała
      erotycznie mego męża (obnażyła się przy nas) a ma 76 lat!!!! Codziennie
      przychodzi do naszego domu i sprawdza co mamy w szafach i co wyrzucamy do
      śmieci i potem komentuje. Wtrąca się także w nasze sprawy osobiste i finansowe.
      Sprawdza czy na parkingu stoi nasz samochód a jak nie to dzwoni i pyta gdzie
      jesteśmy. Jest potwornie wścibska. Jeszcze za czasów tzw. "chodzenia" znając
      mnie zaledwie miesiąc zapytała mnie czy sypiam z jej synem!!!! Teraz teściowa
      organizuje mężowi spotkania z kobietami (jego byłymi dziewczynami) w swoim domu
      w nadzieji, że on się ze mną rozwiedzie i złączy (ale broń Boże nie ożeni) z
      inną - tą którą ona wybierze! Aktualnie teściowa i teść dążą do rozbicia
      naszego małżeństwa.Teść szuka "dowodów" przeciwko mnie a teściowa codziennie
      podjudza męża.
      Z mężem się kochamy i szanujemy ale widzę, że jest mu ciężko znosić ich
      negatywną ocenę mojej osoby.To wszystko odbija się na naszym zdrowiu.

      Jedynym remedium na tą chorą i patologiczną miłość tej kobiety do syna i pełną
      nienawiści dla mnie było odseparowanie się od tych ludzi. Przestałam ich
      odwiedzać, dzwonić etc. Wykreśliłam ich z mojego życia.
      • plutoniczna grzeczne "rżnięcie głupa" 20.02.07, 17:35
        za to rżnięcie;) pewnie mnie zaraz wytną, ale trudno:P

        cieżko uwierzyć w takie historie, no...ale cóż, życia pisze nam najbardziej
        nieprzewidywalne scenariusze, niestety.

        czym sie objawia w/w technika rżnięcia?
        ano tym że doprowadzamy do szewskiej pasji "przeciwnika", grzecznymi pytaniami
        na jakąkolwiek inwigilację naszego życia: a w czym rzecz?, a o co tak własciwie
        chodzi?, ale po co mamie te informacje? a poprosze o bliższe wyjaśnienia?,
        jakoś naprawdę nie rozumiem o co chodziiii.....itd....itd...oczywiście nie
        dajac sie wciągnąc w wyjaśnienia. Jest to obrona przed zepchnięciem sie na
        pozycje tłumaczącego się.
        co osiągniemy?
        wypalenie intelektualno emocjonalne, teściowej, która albo dostanie trwałej
        furii albo obrazi się i nie będzie dzwonić;) ......przez jakiś czas hehe.
        może troche złośliwe, ale asertywne:).
        natomiast 76-letnia panią nalęzy niestety traktowac jak dziecko (negatywne
        chechy szczególnie sie uwydatniaja w tym wieku)


        PS; osobiście mam fajna teściową , którą bardzo lubie, ale czasem też
        skutecznie stosuję w/w metodę;)


        • sara-marco Re: grzeczne "rżnięcie głupa" 20.02.07, 19:09
          natomiast 76-letnia panią nalęzy niestety traktowac jak dziecko (negatywne
          > chechy szczególnie sie uwydatniaja w tym wieku)
          >

          Powiem Ci ze nie trzeba miec 76 lat i byc posiadaczem negatywnych cech.Mozna
          miec 25 lat byc draniem,łotrem i udawac poszkodowane niewinne dziecie ktoremu
          zawsze dzieje sie krzywda a nie widzi ze sam ja rowniez wyrzadza innym myslac
          ze we własnej obronie.Nie ma ludzi bez wad bez wzgledu ile licza wiosenek.
          • plutoniczna ale my tu rozmawiamy o teściach;) 21.02.07, 18:01
            sara-marco napisał:
            Mozna miec 25 lat byc draniem,łotrem i udawac poszkodowane niewinne dziecie
            ktoremu
            > zawsze dzieje sie krzywda a nie widzi ze sam ja rowniez wyrzadza innym myslac
            > ze we własnej obronie.Nie ma ludzi bez wad bez wzgledu ile licza wiosenek.

            A widziałes kiedyś 25-letniego teścia lub teściową;)?
            bo ja nie. wiec co ma piernik do wiatraka?

            a poza tym napisałam, że cechy na starość ZWYKLE się uwydatniają (choć nie
            muszą).
            jak ktos za młodu był złośliwy to ma duze szanse na starość być zgryźliwym.
            jak był typem pouczającym, to byc moze będzie zrzędliwy.
            itd...
            • sara-marco Re: ale my tu rozmawiamy o teściach;) 25.02.07, 19:36
              > A widziałes kiedyś 25-letniego teścia lub teściową;)?
              > bo ja nie. wiec co ma piernik do wiatraka?


              Ma i to dużo bo choc w takim wieku nie jest sie tesciowa to mozna zostac synowa
              czy zięciem i niezle starym zatruc życie bo przeszkadzają.Ba,czasem pisac ze
              jest odwrotnie.
            • koala1212 Re: ale my tu rozmawiamy o teściach;) 01.03.07, 16:36
              a ja sie zgadzam z twierdzeniem, ze 76letnia pania, ktora paraduje nago przy
              swoich dzieciach trzeba traktowac jak dziecko. Niestety starosc robi z ludzmi
              straszne rzeczy. Nie mozna takiej osoby traktowac powaznie, obrazac sie za to
              paradowanie itd, tylko pomyslec, ze jej sie z wiekiem poprzewracalo w glowie.
              To jest normalne, ze ludzie starsi maja takie klopoty.
      • idasie Re: przerażona tesciami 20.02.07, 19:11
        olimpia01 musze przyznac ze przy takich historiach moja tesciowa spada w
        rankingu na najlepsza historie

        obie mamy ten luksus ze nasi mezczyzni sa normali mimo wszystko

        jednak rzeczywiscie przykrosc jaka czasem maluje sie na twarzy meza ktory
        chcialby zeby bylo milo i rodzinnie a nie dziwacznie i problematycznie jest
        bardzo trudna do zniesienia

        jedyny plus ze zbliza sie kolejne rodzinne spotkanie i znowu schudne 10 kilo
        moja najlepsza dieta- kontakt z tesciowa :)))



      • andziashea Re: przerażona tesciami 20.02.07, 19:43
        Zmien zamki w mieszkaniu, problem z wizytami tesciowej zdechnie.
      • burza4 Re: przerażona tesciami 21.02.07, 11:34
        niepojęta jest dla mnie sytuacja, kiedy masz podobno poparcie męża, a takie
        sytuacje mają miejsce.

        Jakim cudem tesciowie mają do was klucze??? jakim cudem mąż dopuszcza do takich
        sytuacji, że teściowa umawia mu spotkania u siebie?
    • annb Re: zmeczona tesciami 20.02.07, 20:01
      idasie -nagle przestac jezdzic
      telefon z identyfikacją
      nie odbierac a jak juz to odkladac sluchawkęjak pani starsza zacznie wrzeszczec
      i powtarzac sobie-jestem dorosła/nie dziecko
      nikt nie bedzie mnie ustawial
    • caysee Re: zmeczona tesciami 20.02.07, 22:44
      Masz swiete prawo do spokoju i nie jestes ich sluzba jakas, zeby mogli od ciebie
      wymagac :) Jak zle sie czujesz w takim ukladzie, to im raz a porzadnie to
      zakomunikuj i niech sobie robia co chca, nawet jakby mieli twojego meza
      wydziedziczyc (niezly szantaz:).
    • gosiadzika Re: zmeczona tesciami 21.02.07, 08:20
      spytaj się teściówki:
      co to znaczy dla niej słowo relacja
      jak się ją buduje
      może myli to pojęcie z oddawaniem jej czci,jednostronnej.
      Wypnij się na nich i tyle.wiem łatwo się mówi
      • olimpia01 Re: zmeczona tesciami 21.02.07, 09:15
        Zastanawiam się skąd tyle zła jest w tych ludziach i dlaczego są tacy okrutni?
        Przecież Teściowa chodzi do kościoła ma się za katoliczkę a rajfurzy swojemu
        żonatemu synowi obce kobiety! W tym wieku kiedy człowiek z reguły obraca się w
        kierunku Boga oni czynią tyle podłości i zła. Zdumiewa mnie ich brak moralności
        i niestety zwykła głupota. Dlaczego sa tak egoistyczni że chcą unieszczęśliwić
        własne dziecko i jego małżonka dla swoich osobistych potrzeb?
    • burza4 Re: zmeczona tesciami 21.02.07, 11:31
      w zasadzie rozwiązanie jest jedno, najprostsze - wziąć byka za rogi i wywalić
      szczerze, że doskonale wyczuwasz ich niechęć, więc nie masz ochoty spotykać się
      z kimś, kto cię nie nie lubi. I nie spotykaj się, nie gadaj, nie tłumacz że nie
      jesteś wielbłądem.

      tego pokroju osoby lubią żyć na pokaz, synowa może być znienawidzona, ale niech
      sąsiadki widzą, że bywa, bedzie się można pożalić, że ona z sercem na dłoni, na
      obiady zaprasza, a zdzira nie docenia...

      BTW - aby kogoś wydziedziczyć trzeba mieć solidne podstawy, rażącą
      niewdzięczność jest bardzo trudno udowodnić, niechęć synowej nie wystarczy.
    • vanjam Re: zmeczona tesciami 21.02.07, 14:54
      A moja teściowa przed ślubem słodziła mi jak nie wiem co, a swojego ukochanego
      synka mówiła, że jest za młody, żeby się żenić. Teraz dzwoni do niego tylko
      wtedy, gdy jest w pracy, a gdy zadzwoni i okaże się, że ja jestem to odkłada
      słuchawkę. A kiedy mąż jedzie do niej, to pyta, dlaczego ja nie przyjechałam, bo
      byśmy sobie kawkę wypiły i pogadały. Jest beznadziejna, nie cierpię jej. Mąż już
      też się od niej odsunął, bo mu bardzo zalazła za skórę. Ale kiedy mnie widzi, to
      słodziutka jest i w dupę chce wejść. Na szczęście mieszka kilkadziesiąt km od
      nas i nie muszę jej oglądać, chociaż jestem pewna , że gdyby mieszkała bliżej,
      to by się bardzo wtrącała i zawsze miała coś do powiedzenia (chociaż nie zawsze
      na temat). Teściowie to słowo, które ostatnio wywołuje u mnie coraz większą
      wściekłość...
    • brak.polskich.liter Re: zmeczona tesciami 21.02.07, 16:44
      Rozwalil mnie ten tekst o wydziedziczeniu. Tesciowie chyba naogladali sie za
      duzo brazylijskich seriali. LOL.
      Bez obrazy, ale Twoj maz zachowal sie jak dupa wolowa, jesli po takim tekscie
      wlasnych rodzicow nie walnal drzwiami z czyms ciezszym na ustach.
      Coz, Twoi tesciowie to para toksycznych chamow. Kochaja kontrole i wladze. Z
      takimi nalezy stanowczo, bo inaczej nie zalapia. Ogranicz kontakt do zera, nie
      dzwon, nie spotykaj sie, tesciowej bluzgajacej w trakcie rozmowy telefonicznej
      (jesli to ona zadzwoni) wylacz fonie, odkladajac sluchawke. I przede wszystkim
      miej w zadzie to, co gadaja, bo to, ze gadaja i gadac beda, masz jak w banku.
      Jak bedziesz miala sposobnosc, siegnij po ksiazke Susan Forward "Toksyczni
      tesciowie". Byc moze, przeczytanie jej to i owo ulatwi...
    • ka-aktus Re: zmeczona tesciami 25.02.07, 19:00
      najwazniejsze żeby mąż trzymał z tobą, a ty znim.

      I nie pozwól sobie wchodzić na glowę. Wszak to TWOJA RODZINA< DOM itp.

      Mamusie jedynaków sa nie do zycia. Wiem, bo sama przez to przechodziłam.
      Zalecam podsunięcie "mamusi" odpowiedniego artykułu lub książki. A z mężem
      powazna rozmowę.
    • kc_mc Re: zmeczona tesciami 25.02.07, 20:18
      Kurcze, no takiego czegos idasie jeszcze nie slyszalam.
      Ja mam troche inaczej.
      Moja Tesciowa to dobra aktorka ale i pozadna klamczucha, kreci, oszukuje,
      przekreca i obgaduje.
      Potrafi dzwonic do swojej siostry i gadac na brata, by zaraz zadzwonic do tego
      brata i gadac na siostre.
      Potrafi plakac na zawolanie ! Jeszcze takiego czegos nie widzialam, jest w tym
      mistrzem Swiata.
      Ogromnie sie ciesze ze mieszka 40 km od nas, wiec nie bywa tak czesto.
      Powiem nawet ze z 3 razy do roku to gora. A jest co tydzien w naszym miescie, bo
      odwiedza
      siostre mojego Meza i wnuki, takze moglaby do nas wpasc, no ale jej sie nie chce.
      Kiedys moj Maz zemdlal po chorobie, jeszcze mial przemeczony organizm, to
      opowiadala wszystkim
      w rodzinie, ze ja mu nie gotuje, ze go glodze, ze on nic nie je. Znalazla sobie
      winnego.
      Odwiedza nas raz na 4 miesiace wiec skad ma wiedziec co jemy i czy ja gotuje.
      Zrobilam jej wtedy taka awanture, wszystko jej wygarnelam, plakala, szlochala,
      ale co z tego, jak
      i tak nie przestaje obgadywac i gadac na wszystkich glupot.
      Czasem jej nienawidze, nie daze jej szacunkiem juz, choc na poczatku jeszcze jak
      ja ledwo znalam
      to wydawala mi sie taka sympatyczna. Teraz wiem ze ona gra.
      Czasem mam wrazenie ze ona ma cos z glowa nie tak, bo nikt normalny tak sie nie
      zachowuje i nie robi
      takich rzeczy jak ona.
      Ona rzadzi w domu, nic nie robi, Maz ( moj Tesciu ) robi wszystko, tak sobie
      jego wytresowala, nie prasuje
      bo twierdzi ze sie pradu boi. Zal mi jego, ale po tylu latach on udaje ze jej
      nie slyszy.
      Poniza go przy ludziach, wyzywa, raczy przeroznymi epitetami typu ty glupku, ty
      pijaku ( bo raz na tydzien
      wypije z 3 piwka w weekend ).
      Straszna jest, jakbym miala o niej ksiazke pisac, nie starczyloby mi zycia.
      Ile razy przez nia plakalam, ile nerwow stracilam ...
    • lifesurfer Re: zmeczona tesciami 27.02.07, 12:55
      niestety witaj w klubie... moja tesciowa to tez niezly przypadek...

      'najbardziej na swiecie' chcialaby zebysmy byly przyjaciolkami, ale jezeli co
      kolwiek robimy nie po jej mysli robi nam karczemne awantury, szlochajac przez
      dwie godziny jacy to nie jestesmy wrdeni i okrutni dla niej. Moj maz jest do
      tego przyzwyczajony bo ona taki szantaz emocjonalny stosuje od dawna ale dla
      mnie takie zachowanie jest chore.

      Ostatnia awanture zrobila nam przy okazji naszych zareczyn, tylko dlatego, ze
      moj maz smial sie oswiadczyc, nie pytajac mamusi o zdanie (maz ma 34lata)...
      potem dzwonila i przepraszala placzac oczywiscie i majac nadzieje, ze wszystko
      miedzy nami (mna a tesciowa) sie ulozy. Niestety takich kwiatkow w ostatnich
      kilku latach bylo mnostwo. Wiem, ze jest osoba starsza i ze wzgledu na to, ze
      jest mama mojego meza nalezy sie jej jakis szacunek. Niestety ja juz go dla
      niej nie mam. Przede wszystkim dlatego, ze jest dla mnie zaprzeczeniem 'matki'
      i jest najbardziej egoistyczna osoba jaka znam.

      Cale szczescie mieszkamy za granica i widze ja 3 razy w roku. Na poczatku marca
      jade na kilka dni do domu bez meza i juz sie martwie, ze bede musiala isc sie z
      nia przywitac, udawac, ze wszystko w porzadku i usmiechac sie szeroko bo ona
      tego wymaga. I pewnie to zrobie dla swietgo spokoju.
    • maya28 Re: zmeczona tesciami 27.02.07, 15:04
      Obawiam się, że jeżeli będziesz przyjmowała pozycję obronną, to będziesz
      wywoływała tym dalsze ataki. Przestań się tłumaczyć. No i duża rola należy do
      Twojego męża. Jeżeli jasno określi, gdzie się kończą prawa jego rodziców, to
      jest szansa, ze po okresie buntu, pogodzą się z sytuacją. Nie liczyłabym jednak,
      że teściowa sama z siebie zrezygnuje ze "strefy wpływu" jaką jest jej syn. A to
      co robi to jest ciągłe podszarpywanie Twojego autorytetu w jego oczach. Ona ma
      wizję rodzinki, i wszelka niesubordynacja jest niedopuszczalna! Miałam podobnie,
      uszczypliwości i złośliwości ze strony jeszcze nie teściowej, siostry męża i
      innych kobietek z klanu. Aż w końcu przesadziła teściowa na świętach u nas, za
      raz po naszych zaręczynach. Więcej powiedziałam, że nie pojadę, maż to im
      zakomunikował, ze jeżeli nie będą mnie, czyli nas szanować, to relacje nie mają
      sensu. I to był szok! Teściowa sądziła, ze będą mnie obrażali a ja się będę
      chciała wkupić w łaski "rodzinki", nie znała mnie. I zaczęły sie naciski ,
      żebyśmy bywali na oficjalnych uroczystościach typu imieniny. Nie dosyć, ze nie
      pojechaliśmy razem, to mąż tez pojechał złożyć życzenia z kwiatami w dniu
      imienin, ale na kolacji nie został. I po woli zrozumieli, że jeżeli chcą mieć z
      nami kontakt, to muszą nas szanować. Teraz jest poprawnie i na dystans, ja nie
      odzyskałam zaufania do teściów, wiem, ze przestali się czepiać, bo wiedzą, ze z
      nami nie wygrają. Niestety to jest chyba jedyny sposób na wyjście z chorego
      układu. W przeciwnym razie, zawsze będziesz coś robić nie tak.
    • alucha_b Re: zmeczona tesciami 01.03.07, 15:05
      Widze, ze takich "ciekawych" tesciowych jest wiecej. U nas sprawdzila sie tylko
      jedna metoda - calkowite zerwanie kontaktu, zmienilismy numery telefonow (od
      razu na zastrzezone), mieszkamy daleko - odwiedzic nas nie moze, bo wie, ze ja
      do naszego domu jej nie wpuszcze, jej syn zreszta tez nie.
      Sam poczatek nie zapowiadal sie tak zle, nasze kontakty nie byly jakies
      przyjazne, ale poprawne. Zaczelo sie psuc jak zamieszkalismy z moim nie-mezem
      razem w domu, ktory matka przepisala wczesniej na niego i jego eks. Do dzisiaj
      to jest jej dom (chociaz wybudowala ze swoim partnerem ogromny "palacyk" z
      marmurami i pozlacanymi bateriami), tam nie ma prawa sie nic wydarzyc bez jej
      zgody, pod nasza nieobecnosc ukladala nam rzeczy w szafach, opowiadala po
      ludziach, ze "robie gnoj w domu", sprawdzala, kiedy gasimy swiatlo, w ilu
      pokojach ogrzewamy zima itp. Doszlo do tego, ze przed Bozym Narodzeniem
      przenioslam sie do mojego taty i tam tez spedzilismy swieta. W styczniu
      podjelismy decyzje o wyjezdzie do Niemiec, bo mieszkanie w poblizu niej nie
      bylo mozliwe. Plakala, jakby jej syn wyruszal na wojne.
      W Niemczech zaczynalismy praktycznie od zera, nie mielismy mebli, mieszkalismy
      w kawalerce z umeblowana kuchnia, powoli sie urzadzalismy. Po roku udalo nam
      sie wynajac maly, wymagajacy remontu domek. Kontakty na odleglosc niby sie
      poprawily. Niby. Odwiedzili nas w maju, przyjechali w niedziele wieczorem, na
      tydzien. W poniedzialek rano juz byla na nas obrazona, nie wiadomo dlaczego.
      Tak minely 2 tyg., bez odzywania sie, modlenia sie w "ich" pokoju, unikania
      posilkow, jakby byla u nas za kare. Moja polowka rzadko bywa w domu, jest
      kierowca tira, wiec dla mnie to byl koszmar.
      Starszy syn mojego nie-meza wymarzyl sobie, ze przyjedzie do nas, na stale. W
      Polsce pol roku nie chodzil do szkoly (14-latek), przeniosl sie do babci, ktora
      kryla ten fakt przed ojcem. W czerwcu zabralismy go do Niemiec, zaczal chodzic
      do szkoly, probowalismy zmobilizowac go do nauki, zmiany podejscia do zycia.
      Poczatkowo mial checi, ale jak babcia zaczela wydzwaniac i robic mu pranie
      mozgu skonczylo sie tym, ze musial wrocic do matki we wrzesniu. Kochana babcia
      powiedziala mu, ze ja jestem szmata, dziwka, i z jego ojcem jestem tylko dla
      pieniedzy, jak te sie skoncza to ja go zostawie i on zacznie pic. Poza tym dla
      niej byloby lepiej, gdyby jej syn sie powiesil niz byl ze mna.
      Ta kobieta ma dosc pieniedzy, zeby spokojnie sobie zyc, ale to nie lezy w jej
      naturze. Mieszala sie w 1-sze malzenstwo syna, udalo sie jej rozbic malzenstwo
      corki, ale najwieksza krzywde zrobila temu 14-latkowi. Tego jej syn nie
      wybaczy, ani tego, co ja przez nia przeszlam. Robimy porzadek, dom dostanie eks-
      zona, bo my tam nigdy nie wrocimy, telefony zmienione, numerow nie ma nawet
      siostra mojego, jedynie ich ojciec. Podczas wizyt w Polsce nie rozmawiamy z
      nia, ona siedzi w kuchni, a my z jej partnerem w pokoju. W czerwcu urodzi sie
      nasze dziecko, o czym ona do dzisiaj nie wie, ale nigdy nie bedzie babcia dla
      naszego dziecka, oszczedzimy mu takiej chorej milosci.
      Idasie - glowa do gory, jesli maz jest po twojej stronie, nie przejmuj sie
      tesciowa. Moze warto porozmawiac z mezem, powiedziec mu, ze kontakty z tesciowa
      sa dla ciebie koszmarem. To jego matka, ma prawo utrzymywac z nia kontakty, ale
      niech uszanuje twoja decyzje i nie oczekuje tego samego. Pozdrowka
      • vanjam Re: zmeczona tesciami 01.03.07, 15:39
        No to nieźle, już myślałam, że jestem jedyna z takimi podłymi teściami (ostatnia
        ich zagrywka, to że mój mąż ma im oddać pieniądze za komputer, który kupili mu
        jakieś 7 lat temu, gdy był jeszcze w szkole średniej...), ale widzę, że jest nas
        więcej. Macie jakąś metodę, jak to olewać? Bo ja tak po prostu nie potrafię...
        Jak tylko o nich słyszę, to mi się gorąco robi...
        • arwen8 Re: zmeczona tesciami 01.03.07, 16:40
          vanjam napisała:

          > Macie jakąś metodę, jak to olewać? Bo ja tak po prostu nie potrafię...
          > Jak tylko o nich słyszę, to mi się gorąco robi...

          Zastanawiałaś się może dlaczego reagujesz właśnie w ten sposób i dlaczego Ci
          się "gorąco robi"? Być może zależy Ci na utrzymaniu normalnych stosunków z
          teściową za wszelką cenę? Być może pragniesz akceptacji? Być może chcesz być
          doskonałą synową, o której Twoja teściowa może wszystkim opowiadać w samych
          superlatywach?

          "Olewanie" o którym piszesz jest możliwe wtedy, kiedy jesteśmy pewni swojej
          racji i swojej wartości, kiedy nie zależy nam na opinii innych (a więc nie
          boimy się wtedy "złej" opinii innych o nas). "Olewanie" jest możliwe, kiedy
          przede wszystkim szanujemy siebie, a więc usuwamy się od toksycznych ludzi,
          którzy nam wyraźnie szkodzą.
          • vanjam Re: zmeczona tesciami 01.03.07, 16:58
            Być może zależy Ci na utrzymaniu normalnych stosunków z
            > teściową za wszelką cenę? Być może pragniesz akceptacji? Być może chcesz być
            > doskonałą synową, o której Twoja teściowa może wszystkim opowiadać w samych
            > superlatywach?
            Nie zależy mi na utrzymywaniu żadnych stosunków z nimi, chociaż jest mi przykro
            ze względu na mojego męża. Nie muszą mnie akceptować, bo to nie oni ze mną żyją.
            Nie chcę, żeby moja teściowa komukolwiek o mnie opowiadała, bo mi za nią wstyd.
            Wszędzie ma pełno długów, gada o niej całe jej miasto, więc za taką "reklamę"
            dziękuję. A "gorąco" się robi, kiedy wiem, że ona przyjeżdża do miejsca gdzie
            mieszkamy, kiedy dzwoni, bo wiem, że z tego będą problemy, a ja nie potrafię do
            tego podchodzić bez emocji, tym bardziej, że kłamie wszystkim naokoło, jak to
            ona nam pomaga.
            Jestem pewna swojej racji, staram się od niej odsunąć, ale czasem ona włazi w
            nasze życie z brudnym buciorami, wciąga w to moich rodziców i tego wszystkiego
            czasem nie można olać, bo to jest reakcja bezwarunkowa.
    • kamu2 Re: zmeczona tesciami 01.03.07, 16:39
      współczuje wam,aż się wierzyc nie chce jacy podli potrafią być ludzie,ja na
      szczescie mam wspaniałych przyszłych teściów.Natomiast mój narzeczony ma takie
      probley z moim tatą czyli swoim przyszłym teściem,on już go poprostu nie
      nawidzi,najgorsze jest to że mieszkamy razem z moim rodzicami,jeszcze tylko
      miesiąc ale musimy się męczyć z moim ojcem,on mi wmawia że będę płakać w
      przyszłosci na takiego męża,że to nie rób jest(chociaz ma dobrze płatną prace)
      wymyśla takie cuda że to się w głowie nie mieści,potrafi mu naublizac przy
      ludziach,mój D sie stawia nie pozwoli sobie na to ale teraz jak mieszkamy u
      moich rodziców to prosze go aby się stopował a jak już bedziemy na swoim
      mieszkanku to mu powiemy co myślimy.Jak mnie wyprowadzi z równowago to wywale
      go z domu,wiem że mama mnie poprze jest po naszej stronie,stara sie jak może
      ale na nigo nie ma sposobu,cała rodzina się śmieje że taki zazdrosny o swoją
      córeczka,traktuje mnie jak bym miała 12 lat a mam 27,chciałby abym do konca
      zycia była stara panną.Poprostu koszmar,chociaz czasmi potrafi byc
      normalny,można z nim pogadać i w ogóle,dwie odoby w jednej.Dużo można by
      jeszcze opisywać,chociaż u nich to chyba rodzinne ,zadna z sióstr mojego taty
      nie żyje w zgdzie ze swoimi synowymi
      • arwen8 Re: zmeczona tesciami 01.03.07, 16:45
        kamu2 napisała:

        > cała rodzina się śmieje że taki zazdrosny o swoją córeczka

        Cała rodzina dała mu wyraźne przyzwolenie na takie zachowanie wobec Ciebie i
        Twojego narzeczonego. Ani jedna osoba nie potępia jego zachowania publicznie, a
        więc Twój ojciec czuje się bezkarny w swoich słowach i czynach. Niestety, jest
        to dość typowe.
        • kamu2 Re: zmeczona tesciami 01.03.07, 17:19
          wiesz na całe szczęscie potrafią mu zwrócić uwage,nie raz mówili mu ze jego
          zachowanie jest żałosne ,ale to do niego nie dociera on uwaza ze jest
          najmądrzejszy na świecie i że tylko on ma racje,jeszcze tylko miesiąc i się to
          skończy
    • koala1212 Re: zmeczona tesciami 01.03.07, 17:37
      moi tesciowie tez sa meczacy, ale przez bombardowanie miloscia. Tez oczekuja
      zycia w symbiozie itd. Oni nie sa tak straszni jak tesiowie moga byc, ale sa
      strasznie meczacy, wiec stosuje strategie milego glupa. Tak im odpowiadam, zeby
      ich sprawdzic na inne tory. Kiedy nalegaja, zeby ich odwiedzac czesciej
      wyglaszam monolog jakbym to strasznie chciala widywac ich co tydzien i jak
      boleje nad tym, ze nie moge, a to ich doprowadza do tego, ze mnie zaczynaja
      pocieszac, ze ich nie odwiedzam:) Twoja sytuacja pewnie jest trudniejsza,
      chociaz ja np. musialam dwa lata walczyc, zeby z nimi nie mieszkac (chcieli
      miec wielopokoleniowy dom) i zrobilam to wlasnie technika milego glupa i milej
      zdartej plyty. Podstawa to kosekwencja, no i chyba lepiej nie dopuszzac do
      konfliktu, bo takie sytuacje sie zawsze mszcza. Badz konsekwentna i spytna,
      Ustaw sie dobre w tej trudnej sytuacji. Lepiej nie wchodz na wojenna sciezke,
      bo pewnie i Ty na tym stracisz.
      Aha i jeszcze jedno!!! Nie rob zadnych ustalen! Naprawde! Zeby sie umawiac
      trzeba miec partnera, a Ty nie jestes z nimi w stosunkach partnerskich. Nie rob
      zandych ustalen, a jak juz bedziesz do nich zmuszona, to ustal, a potem z
      usmiechem rob swoje (nawet cos zupelnie innego). Z usmiechem i spokojnie (nie
      napadaj na tesciow) rob swoje i nic sie nie przejmuj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka