Dodaj do ulubionych

Czy Wasi mężowie po ślubie ...

08.08.07, 16:37
zmienili się???
Mój niestety tak :( i to na gorsze :(
Przed ślubem byliśmy razem 9 lat w tym rok mieszkaliśmy razem, jakoś się
dogadywaliśmy w spawach obowiązków domowych a teraz ... po ślubie nie mogę z
nim dojść do porozumienia, ponieważ on uważa że jedynym jego obowiązkiem jest
praca i dawanie kasy na życie a do mnie należy cała reszta.
Może podam parę przykładów jak było przed i jak jest po ślubie:
1. PRZED:
- miał dużo czasu dla mnie, wspólne spacery itd.
- dużo z sobą rozmawialiśmy, jak pojawił się problem rozmawialiśmy o nim itd.
- pomagał mi w kuchni, czasem nawet ugotował coś na obiad (raz na jakiś
czas-co sprawiało mi miłą niespodziankę i przyjemność)
- nic nie wybrzydzał w jedzeniu, nawet jak ugotowałam zupkę z torebki
- sprzątał po sobie
- dbał o higienę osobistą
- nie używał w stosunku do mnie obraźliwych słów
- miał dobry kontakt z moimi najbliższymi (rodziną)

a teraz jest tak - czyli PO ślubie:
- jak ma wolny czas to muszę go wręcz prosić abyśmy obydwoje gdzieś razem
wyszli, a on ciągle powtarza, że jest zmęczony, nie ma siły,. a to go głowa
boli a to nogi itd.
- jak pojawi się problem i widzę że coś go "gryzie" tłumi to w sobie, jak coś
się złego wydarzy między nami to on raczej unika rozmowy o tym i zbywa mnie
głupią gadką "czas pokarze co będzie"
- nie pomaga mi w obowiązkach domowych, wszystko jest na mojej głowie
- wcześniej nie narzekał i lubił zupy z torebki a po ślubie powiedział że mam
ich nie gotować bo są w nich konserwanty i że mam gotować wszystko naturalne
bo tak gotuje jego mama, po wielu zmaganiach jednak je zupy z torebek
- dosyć że gotuję obiad to muszę mu nałożyć na talerz, zawołać go a jak zje to
posprzątać po nim, bo on nie raczy sam odwrócić się i włożyć brudny
talerz/sztućce do zmywarki.
- muszę po nim sprzątać, porozrzucane ubrania itp.
- nie dba o higienę, czasem przed snem po całym dniu pracy nie myje się -
wtedy muszę się prosić aby obmył się - co kończy się awanturą, zauważyłam że
nie dba o czystość slipków, podczas siusiania obsikuje deskę i nie ściera
tego, mimo iż zwracam mu uwagę - niestety czasem zetrzeć muszę ja :(
- parę razy po wypiciu zdarzyło się że użył w stosunku do mnie wulgarne słowo
- a jego relacje z moją rodziną pogorszyły się, moja siostra uważa go za
"dupka", a mój tato nie wróży nam przyszłości

a jak jest u Was?
Dodam że po ślubie jesteśmy dopiero 2 lata !! a mi już ręce opadają
Obserwuj wątek
    • gold-fish Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 08.08.07, 17:04
      Trochę mnie tym podłamałaś, bo ja jeszcze ciągle przed. Może ja nie
      powinnam czytać wątków na tym forum :) Ale nie rozumiem jednego: co
      to znaczy, ze ty musisz!!!! wynosić po nim talerz? Każe Ci? Zmusza?
      A co by było gdybyś nie ruszała talerzy? Chyba nic? No i jeżeli
      chodzi o te zupki z torebki- to mu się nie dziwię. też kiedyś je
      jadłam, a raczej gotowałam warzywa i dodawałam gotowy smak np.
      pomidorową, grochową itp. Ale to jest nie smaczne i bardzo nie
      zdrowe. Może po prostu o tym poczytał i powiedziła tak bo skoro to
      ty gotujesz to chciałby żebyś gotowała zdrowo?
      • magda8887 Re: Cgold-fish 09.08.07, 20:05
        > Ale nie rozumiem jednego: co to znaczy, ze ty musisz!!!! wynosić po
        > nim talerz? Każe Ci? Zmusza?
        > A co by było gdybyś nie ruszała talerzy? Chyba nic?
        nie zmusza mnie. A jakbym nie ruszyła talerzy to on na pewno też by nie ruszył
        więc zmuszona jestem ja, ponieważ lubię czystość w domu.

        > Może po prostu o tym poczytał i powiedział tak bo skoro to
        > ty gotujesz to chciałby żebyś gotowała zdrowo?
        na pewno tego nigdzie nie wyczytał, jak mieszkaliśmy razem - tylko on i ja
        wszystko było ok. lubił moją kuchnię, nawet te zupki w proszku z torebki. Po
        ślubie zamieszkaliśmy u jego rodziców, teściowa jest osobą która nie uważa zupek
        z torebki i konserwantów, zaczęła krytykować moją kuchnię, mimo iż kuchnie mamy
        oddzielnie ona gotuje sobie i swojemu mężowi a ja sobie i swojemu. Widocznie te
        jego negatywne nastawienie udzieliło mu się od jego matki, ale teraz od nowa
        lubi to co gotuję.
        • madziaq Re: Cgold-fish 12.08.07, 10:56
          Piszesz

          A jakbym nie ruszyła talerzy to on na pewno też by nie ruszył
          więc zmuszona jestem ja, ponieważ lubię czystość w domu.

          A próbowałaś nie ruszać? Z własnego doświadczenia wiem, że kobiety (niektóre, w
          tym ja do niedawna) miewają skłonność do traktowania mężczyzn jak życiowe
          ofermy, które same nie dadzą rady nic zrobić i jak mu się np. nie nałoży na
          talerz, nie zawoła, żeby zjadł, to bidulek z głodu umrze, a jak potem w ciągu 2
          minut nie wyniesie się talerza do kuchni, to będzie stał tydzień, bo facet NA
          PEWNO sam nie ruszy.

          Nie wiem, może przetestowałaś, że Twój faktycznie nie ruszy. Ja z moim (jeszcze
          w tedy) narzeczonym miałam tak, że jak tylko skończył jeść, to podrywałam się
          wynosić talerze, jeszcze z krzykiem, że on nic koło siebie sam nie zrobi. Kiedyś
          uzmysłowił mi, że nie daję mu szansy. On nie czuje potrzeby zrywać się sprzątać
          ze stołu w momencie, gdy przełknął obiad, bo np. chce dokończyć oglądać jakiś
          program w TV. Ale wynosi wszystko, jak ten program się skończy.

          Niestety, nadal mamy zdecydowanie różne pojęcie tego, co to znaczy, że w domu
          jest bałagan ;) Ale jak powiem, że coś mi przeszkadza i ma być posprzątane, to
          będzie. Jak nie powiem, to raczej nie będzie, ale ja też mam rzeczy, których nie
          zrobię bez przypominania, bo mi się po prostu nie chce, albo uważam je za mało
          ważne.

          Zastanów się, czy nie przesadzasz ze swoimi wymaganiami wobec męża, czy nie
          wychodziłaś z cichego założenia, że "poślubie to na pewno..."

          A dlaczego po ślubie zamieszkaliście z teściami? Z twojego postu rozumiem, że
          mieliście możliwość do ślubu mieszkać sami?
          • magda8887 Re: madziaq 12.08.07, 18:56
            > A dlaczego po ślubie zamieszkaliście z teściami? Z twojego postu >
            rozumiem, że mieliście możliwość do ślubu mieszkać sami?

            licencjata robiłam na uczelni w moim mieście, a magistra robiłam w zupełnie
            innym z dla od rodzinnego domu, razem z koleżanka wynajmowałyśmy od starszego
            pana mieszkanie 3 pokojowe, wtedy mój M. przyjechał tam za mną, wprowadził się a
            na miejscu znalazł pracę. Ja studiowałam a on pracował. Po roku czasu mój M.
            wyprowadził się i wrócił do rodzinnego miasta, ponieważ sytuacja rodzinna go
            zmusiła, jego tato miał zawał i ktoś musiał poprowadzić rodzinny interes. Po
            skończeniu studiów ja również wróciłam
    • caysee Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 08.08.07, 17:28
      Moj sie nie zmienil :)
      • lenchen Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 08.08.07, 17:38
        nic sie nie dzieje bez przyczyny...
      • vanjam Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 08.08.07, 20:26
        Mój się nie zmienił nic a nic. I bardzo dobrze!
    • deela nie, nie zmienil sie 08.08.07, 18:15
      a co do twojej sytuacji to nie wierze, zawsze sa jakies symptomy ktore sie
      ignoruje a ponadto uwazam ze teraz wybielasz sytacje sprzed slubu a obecnia
      wyczerniasz (sorka za neologizmy)
      nie napisalas kilku rzeczy: czy ty pracujesz? bo jak nie to chyba oczywiste ze
      twoja praca to dom, jesli pracujesz to obojgu wam sie nalezy w domu po POL etatu
      jesli nie pracujesz to wybacz ale ugotowanie zupy to nie jest wielki wyczyn
      a nawet jesli jest to ciekawe ze ja pracujac i majac male dziecko jakos umiem
      uogotowac ta nieszczesna zupe
      jak maz sie nie myje to narob mu wstydu albo wywal z lozka
      zreszta co
      mamy ci radzic jak sobie poradzic z chlopem ktorego TY (ponoc) znasz od ponad
      10 lat? dajac nam na podpuche pare subiektywnie wybranych i odbieranych watkow
      z twojego zycia?
      cos tu chyba niehalo
      • mapi9 Re: nie, nie zmienil sie 08.08.07, 19:44
        u mnie jest tak jak przed ślubem czyli super i oby się to nie
        zmieniło
      • magda8887 Re: deela 10.08.07, 11:57
        > a co do twojej sytuacji to nie wierze, zawsze sa jakies symptomy > ktore
        sie ignoruje a ponadto uwazam ze teraz wybielasz sytacje sprzed > slubu a
        obecnia wyczerniasz (sorka za neologizmy)
        nic nie wybielam, piszę prawdę a Ty możesz w to wierzyć albo i nie, ale przed
        ślubem nie zauważyłam żadnych symptomów, które wskazywałoby na to, że zmienią
        się te sprawy o których pisałam, np. przed ślubem często spacerowaliśmy i nic
        nie wskazywało na to że po ślubie zmieni się to; przed ślubem miał dobre relacje
        z moją rodziną i nic nie wskazywało na to że się później popsują; przed ślubem
        dbał o czystość, zawsze chodził czysto ubrany i codziennie mył się itd. i znów
        nic nie wskazywało na to że po ślubie będę musiała się go prosić aby zdjął
        koszulkę bo trzeba ją uprać i czasem muszę się prosić aby przed snem umył się.
        Na prawdę piszę szczerą prawdę, że tak teraz jest i na prawdę przed ślubem nic
        ale to nic nie wskazywało na to że to się aż tak zmieni. Przecież mieszkaliśmy z
        sobą rok czasu przed ślubem i miałam okazję poobserwować i nie widziałam
        symptomów tego że jego dotychczasowe zachowanie zmieni się .

        > nie napisalas kilku rzeczy: czy ty pracujesz?
        tak pracuję, z domu wychodzę o 7ej (mąż jeszcze wtedy śpi) wracam ok. 16ej
        mąż ma o tyle dobrze, że własną działalność prowadzi w domu. Czasem zdarza się
        tak, że jak wrócę z pracy o tej 16ej to muszę zaścielić łóżko bo on tego nie
        zrobił, mimo iż ma pracę w domu i ma możliwość to zrobić.

        > jesli nie pracujesz to wybacz ale ugotowanie zupy to nie jest > wielki wyczyn
        chyba mnie źle zrozumiałaś, bo ja nie narzekam na to. że muszę ją gotować, tylko
        o to mi chodzi, że po ślubie mój mąż oświadczył mi, że zup z torebek nie będzie
        jadł a przed ślubem nie miał do tego żadnych zastrzeżeń. A tak na marginesie to
        ja lubię gotować
        • deela no to w takim razie 12.08.07, 12:00
          ROWNY podzial obowiazkow
          brudasa wywal z lozka, i powiedz ze wszy po nim laza
          zupe moze ugotowac ON (na zmiane)
          a co do symptomow to nie wierze i juz
          nikt sie nie moze AZ tak zmienic
          • magda8887 Re: no to w takim razie 12.08.07, 18:57
            > nikt sie nie moze AZ tak zmienic

            A JEDNAK to możliwe
    • kotka113 Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 08.08.07, 19:54
      wiesz co ja zupki z torebki tez bym nie zjadla , M tez nie . w tym
      to akurat zgadzam sie z twoim mezem, lepiej nic nie zjesc niz
      faszerowac sie konserwantami. rozumiem ,ze nie masz czasu? przeciez
      mozna cos inego szybko zrobic do zjedzenia
      • magda8887 Re: kotka113 10.08.07, 12:05
        > wiesz co ja zupki z torebki tez bym nie zjadla , M tez nie . w tym
        > to akurat zgadzam sie z twoim mezem, lepiej nic nie zjesc niz
        > faszerowac sie konserwantami. rozumiem ,ze nie masz czasu?

        ale ja nie kupuję tych zupek już gotowych, co się wlewa do garnka, zagotuje i
        gotowe, tylko kupuje te w proszku. Najpierw gotuję wywar z mięsa, warzywa,
        ziemniaczki i później dodaję zupkę z proszku. A dodam że nie często je gotuję,
        bo znam i często gotuję te naturalne jak np. pomidorowa (na własnoręcznie
        zrobionym przecierze z pomidorów własnej hodowli); barszcz biały, zalewajka,
        rosół, ogórkowa, botwinka, warzywna, szczawiowa, krupnik itp. tak więc o wiele
        częściej na moim stole gości ta "zdrowa" żywność a te w proszku to gotuję wtedy
        kiedy na prawdę nie mam zbytnio dużo czasu.
    • hayet Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 09.08.07, 08:32
      no prosze..a to o Arabach mowia, ze po slubie sie zmeiniaja...a
      tutaj odwrotna historia..moj maz arab, bo slubie si enie zmienil.
      tez znamy sie 9 lat od ok 7 mieszkamy razem, malz. jestesmy od ponad
      3 i nie zauwazylam specjalnych zmian po slubie. obowiazki domowe
      mamy podzielone.
      • magda8887 Re: hayet 10.08.07, 12:13
        > obowiazki domowe mamy podzielone.
        no to Ci zazdroszczę.
        Przed ślubem jak mieszkaliśmy razem przez rok czasu to był podział obowiązków i
        bardzo mi się to podobało, myślałam że już tak pozostanie, po ślubie jednak się
        zmieniło. Zaobserwowałam, że mąż wymiguje się od jakiekolwiek domowej pracy,
        wtedy spytałam go co się dzieje a on mi powiedział, że zasady zmieniły się, bo
        teraz jego jedynym obowiązkiem jest praca i dawanie kasy na utrzymanie a do mnie
        należy pozostała część, tylko że ja też pracuję i łożę na nasze utrzymanie. I
        faktycznie on uważa że jego praca to jego jedyny obowiązek bo ja nawet muszę za
        nim sprzątać, nawet brudny talerz po jedzeniu, porozrzucane ubrania itp. a jak
        wrócę z pracy to często łóżko zaścielam, a dodam że jak ja wychodzę do pracy to
        on jeszcze śpi i jako ostatni wstaje a pracę ma w domu.
    • nives1 Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 09.08.07, 09:15
      Wprost przeciwnie - a bardzo sie bałam
      Związałam się z kochanym acz rozpuszczonym jedynakiem który w domu
      wcześniej sam sobie obiadu nie nałożył i nigdy po sobie nawet gaci z
      łazienkowej podłogi nie sprzatnął
      Ale od czasu jak zamieszkalismy razem drobnymi krokami jest coraz
      lepiej.
      Ma swoje obowiązki - drobne acz są, ale za kazdym razem robi coraz
      więcej - nie musze się prosić o pozmywanie, czy zjechanie
      odkurzaczem, coraz częściej sam proponuje mi pomoc w obowiązkach
      domowych, nie rzuca już skarpet i gaci gdzie popadnie, informuje
      mnie na dwa dni wczesniej że zabraknie mu koszul a nie w dzień
      akurat kiedy zabrakło (ja prasuję ) co do niedawna mnie wkkk... na
      maxa.
      Z każdym tygodniem zauważam ze stara sie bardziej i coraz bardziej
      mu wychodzi - poczuł że to jest nasz wspólny dom i tez o niego dba -
      Ale wymagało to kilkunastu spokojnych i rzeczowych rozmów,
      pochwalenia tu czy tam nawet publicznie.
      Co prawda pralka wg niego nadal gryzie :D ale to akurat pikuś :D
      • magda8887 Re: nives1 10.08.07, 12:22
        > Związałam się z kochanym acz rozpuszczonym jedynakiem który w domu
        > wcześniej sam sobie obiadu nie nałożył i nigdy po sobie nawet gaci z
        > łazienkowej podłogi nie sprzątnął

        tak zaczęłam się kiedyś zastanawiać co takiego na niego ma wpływ, że teraz
        wymiguje się od podziału obowiązków, przecież kiedyś mi chętnie pomagał a
        teraz?? ... i doszłam do wniosku że TEŚCIOWA! ... a czemu tak uważam, bo
        ostatnio teściowa weszła ze mną na pewien temat, że ja to niby z jej syna chcę
        zrobić ciapka, zaczęła mnie krytykować, że ona nie widzi nic złego w tym abym
        mężowi nie tylko gotowała obiad ale i podała na talerzu i posprzątała po nim,
        nie widzi problemu w tym abym sprzątała po nim skarpetki porozrzucane po pokoju
        itp. dodała, że jej syn od małego nie był uczony, że ma jakieś obowiązki bo ona
        za niego wszystko robiła. Zdziwiło mnie to, bo przecież jak mieszkałam sam na
        sam z nim przed ślubem rok czasu to pomagał mi, sprzątał po sobie itd. a teraz
        nagła zmiana. Po tej rozmowie zrozumiałam, że widocznie mój mąż żali się jej. To
        ja próbuje z nim rozmawiać ustalić pewne kwestie co do podziału obowiązków to on
        dosyć, że się buntuje to jeszcze swojej mamie wszytko opowiada. A dodam że
        mieszkamy z jego rodzicami. I wydaje mi się, że być może teściowa macza w tym
        palce.
        • nives1 Re: nives1 10.08.07, 14:14
          Na bank się miesza :(
          A możecie sie wyprowadzić??
          • magda8887 Re: nives1 12.08.07, 18:42
            > Na bank się miesza :(
            > A możecie sie wyprowadzić??
            Na szczęście po prawie 2 latach pod jednym dachem z teściami mamy szansę
            zamieszkać osobno. Po tym jak doszłam do wniosku, że teściowa miesza paluchy w
            tej całej naszej sytuacji powiedziałam mężowi, że nie mam zamiaru dłużej
            mieszkać z jego rodzicami. Zwłaszcza, że jestem przekonana że teściowa ma duży
            udział w tym iż mąż zaczął mi się buntować, bo ja mam po nim posprzątać, bo ja
            mam mu śniadania, kolacje ronić, bo on chce abym była taka jak jego matka, a na
            dodatek teściowa zaczęła mnie krytykować, że ona nie widzi problemu w tym abym
            sprzątała po nim, że jaka ze mnie żona itd. więc jej powiedziałam, że podział
            obowiązków powinien być, że ja jestem jego żoną a nie sprzątaczką wtedy mi
            zarzuciła że jestem nie tolerancyjna i zaczęła wymyślać bzdury że ja mam ciemne
            strony. Wkurzyłam się, miałam już tego dosyć i mężowi powiedziałam, że nigdy nie
            będę jak jego matka i że nie mam zamiaru dłużej tolerować jej takich
            uszczypliwych wypowiedzi w moją stronę i że podoba mi się że ingeruje w nasze
            sprawy. Mąż zaczął rozglądać się za mieszkaniem i pod koniec sierpnia
            wyprowadzamy się. WRESZCIE :))
    • belanna_torres Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 09.08.07, 23:10
      > zmienili się???
      Nie. Wzięłam go z jego zaletami i wadami i nadal ma te same zalety i wady.

      > - nie pomaga mi w obowiązkach domowych, wszystko jest na mojej głowie
      Czy Ty pracujesz zawodowo? Jeśli tak, to powinien wykonywać połowę swoich
      obowiązków domowych, a nie "pomagać Ci".

      > ich nie gotować bo są w nich konserwanty i że mam gotować wszystko naturalne
      > bo tak gotuje jego mama,
      To odeślij go, niech je u mamy.
      (Mojemu mężowi zdarzyło się narzekać, że jego mama to mu prasuje od razu
      wszystkie koszulki. Powiedziałam, żeby wziął koszulki i je zawiózł do mamy).

      > - dosyć że gotuję obiad to muszę mu nałożyć na talerz, zawołać go a
      Nie nakładaj. Jak zgłodnieje, to sam przyjdzie i sobie nałoży.

      > posprzątać po nim, bo on nie raczy sam odwrócić się i włożyć brudny
      > talerz/sztućce do zmywarki.
      Nie sprzątaj. Jak się skończą czyste naczynia, to sam umyje albo będzie jadł na
      brudnych - w sumie wszystko jedno.

      > - muszę po nim sprzątać, porozrzucane ubrania itp.
      Nie musisz. Żyjemy w wolnym kraju.
      Jak się skończą czyste ubrania, to sam wpadnie na to, żeby je uprać.

      > - a jego relacje z moją rodziną pogorszyły się, moja siostra uważa go za
      > "dupka", a mój tato nie wróży nam przyszłości
      Sądząc po Twojej relacji siostra ma rację.

      > a jak jest u Was?
      U nas takie rzeczy ustalaliśmy stopniowo podczas pierwszego roku mieszkania
      razem i teraz żadna ze stron nie widzi powodu, żeby te ustalenia zmieniać.
      • magda8887 Re: belanna_torres 10.08.07, 12:34
        > Czy Ty pracujesz zawodowo? Jeśli tak, to powinien wykonywać połowę > swoich
        obowiązków domowych, a nie "pomagać Ci".
        tak pracuję, po pracy idę na zakupy, przychodzę do domu to czasem muszę
        zaścielić łóżko bo on tego nie zrobił, a jak zaścieli to i tak muszę poprawić bo
        robi to od niechcenia, biorę się za obiad, w między czasie sprzątam bałagan jaki
        narobił (przypominam on ma pracę w domu).

        > To odeślij go, niech je u mamy.
        my zajmujemy piętro, teście parter i parę razy zdarzyło się, że jak schodziłam
        na dół to zastałam męża jak je u mamusi, a mamusia siedzi koło niego, na mój
        widok mąż szybko zrywa się z za stołu, myśli że się nie zorientuje o co chodzi.

        > Nie nakładaj. Jak zgłodnieje, to sam przyjdzie i sobie nałoży.
        owszem nałoży sobie, ale wtedy wypomina mi to parę dni i żali się mamie, że ona
        potrafiła mu nałożyć a ja nie.
        Jak nie nałożę albo nie posprzątam po nim wtedy mówi że co to ze mnie za żona.
        • belanna_torres Re: belanna_torres 10.08.07, 13:58
          Magdo, jeżeli dorosły facet zdrowy na ciele i umyśle nie dostrzega absurdalności
          sytuacji, że biegnie żalić się do mamusi na niedobrą żonę, co mu na talerz
          obiadu nie nakłada i nie chce zbierać skarpetek, to może powinien zamieszkać na
          stałe z mamusią.
          Moim zdaniem jest skrajnie niedojrzały. Prawdopodobnie uzyskałabyś nawet uznanie
          nieważności kościelnego ślubu, ze względu na tę niedojrzałość.
          Ostatecznie można próbować mu wytłumaczyć, że mamy XXI wiek i dawne rozumienie
          obowiązków małżeńskich (mąż pracuje, żona zajmuje się domem) są od dawna
          nieaktualne. Ale nie liczyłabym na jakiś skutek, bo wygląda na to, że taki ma
          wbity do głowy obraz małżeństwa i to się nie zmieni, a już tym bardziej, jak
          będziesz się ciągle do niego dostosowywać i wykonywać wszystkie obowiązki domowe.
          A co najważniejsze - wyrzuć ze swojego słownika słowo "muszę". Nic nie musisz.
          Nie nałożysz, sam nałoży; nie sprzątniesz, sam sprzątnie. Jakby pyskował, to
          zapytaj się, kiedy umawialiście się, że będziesz to wszystko wykonywać, ew.
          gdzie jest napisane, że są to obowiązki żony. Można się umówić co do pewnych
          kwestii (ja robię to, ty robisz to), ale to też nie oznacza, że MUSI się to robić.
          • magda8887 Re: belanna_torres 12.08.07, 18:29
            > to może powinien zamieszkać na stałe z mamusią.
            My już oboje mieszkamy nie tylko z jego mamusią ale i tatusiem :(

            > wygląda na to, że taki ma wbity do głowy obraz małżeństwa i to się > nie zmieni
            przed ślubem jak mieszkaliśmy rok z sobą, sam na sam, z dala od jego rodziców to
            jeszcze potrafił iść na kompromisy i pomagał mi w domu. A po ślubie
            zamieszkaliśmy z jego rodzicami, ponieważ w tamtym mieszkaniu mieszkałam na
            okres studiów i po ich skończeniu wróciłam do rodzinnego miasta. Ostatnio jak
            zaczęłam rozmowę z nim to dał mi jasno do zrozumienia, że chce abym była taka
            jak jego mama, która rano wstawała i codziennie robiła swojemu mężowi śniadanko,
            sprzątała po swoim mężu, obiad zanosiła mu do pracy itd. A ja mu powiedziałam,
            że nie jestem taka jak jego mama i nigdy nią nie będę.
    • gosiadzika hahahahahah. 10.08.07, 08:00
      po 9 latach śłub - a po co brałaś ? nawrócili cię z kościoła czy miałaś taką
      zachciankę

      podziwiam faceta 10 lat żre zupy z torebki fuuujjj
      i ty to nazywasz "robieniem obiadu" MROK
      • malinakalina Re: hahahahahah. 10.08.07, 16:10

        Bossshhh........Co tak sie czepiacie tych nieszczesnych zup z
        proszku.dziewczyna juz pare razy DOBITNIE napisala ze gotuje tylko w
        wyjatkowych przypadkach a jka zje raz na dwa miesiace taka zupe to
        naprawde nie umrze, ludzie!!!!

        A po drugie o co Ci chodzi z tymi 9 latami ? Po tylu latach nie
        mozna brac slubu czy co? Do oltarza to sie leci po 2,3 latach a
        potem to juz zakazane? Juz nie mowiac o tym ze mogla poznac chlopaka
        majac lat 17 i co przed matura leciec do slubu bo minely magiczne
        dwa lata??? rany.....

        Ja za przychylilabym sie do tezy innej forumki ze pewne symptomy i
        pewne rzeczy pewnie mozna mozna bylo zauwazyc przed slubem np.
        dziwne, niepokojace relacje z tesciowa albo slyszec o podejsciu
        tesciowej do obowiazkow przyszlej synowej...itd.
        • magda8887 Re: malinakalina 12.08.07, 18:47
          > Ja za przychylilabym sie do tezy innej forumki ze pewne symptomy i
          > pewne rzeczy pewnie mozna mozna bylo zauwazyc przed slubem np.
          > dziwne, niepokojace relacje z tesciowa albo slyszec o podejsciu
          > tesciowej do obowiazkow przyszlej synowej...itd.

          powiem szczerze, rzadko bywałam w domu męża. Więcej czasu przesiadywaliśmy u
          mnie w rodzinnym domu albo po za domem. Za każdym razem jak widywałam przyszłych
          teściów to zawsze byli dla mnie bardzo mili. Teściowa nigdy nie mówiła mi jaką
          była i jest żoną, ani nie mówiła jakie ma oczekiwania co do przyszłej synowej.
    • kaatrin Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 14.08.07, 21:32
      Moj sie nie zmienil, nawet kiedy mieszkalismy z tesciami przez kilka
      miesiecy. Wrecz jest coraz lepiej, bo sie coraz lepiej znamy i
      rozumiemy. Obowiazki domowe sa wspolne, wykonywane przez tego, kto
      ma czas i sile.

      > - dosyć że gotuję obiad to muszę mu nałożyć na talerz, zawołać go
      a jak zje to
      > posprzątać po nim, bo on nie raczy sam odwrócić się i włożyć brudny
      > talerz/sztućce do zmywarki

      Jak ja gotuje obiad to tez naloze na talerz i potem posprzatam,
      jakis dziwny masz problem. Jak maz gotuje to sobie nie wyobrazam,
      zeby mnie wolal i mowil "naloz sobie sama z gara". Polowa
      przyjemnosci to miec podane na talerzu.




    • drinkit Re: Czy Wasi mężowie po ślubie ... 14.08.07, 23:59
      Kobieto, nie załamuj mnie... naprawde obsługujesz starego chlopa?
      Powiedział Ci ze teraz podział obowiazków zmienil sie bo on pracuje?
      Przeciez Ty tez pracujesz. Postaw sprawe jasno, oboje pracujecie, to
      oboje macie obowiazki domowe. Kto wiecej zarabia nie jest istotne bo
      w koncu energia poswiecona pracy jest taka sama. W miedzyczasie
      przegon tesciowa z Waszej kuchni (doslownie i w przenosni), bo
      jeszcze jej tylko brakuje. Od meza masz prawo wymagac lojalnosci.
      Czyzby myslal ze zeniac sie z Toba bedzie mial darmowa obsluge?
      Ustaw go jak najszybciej do pionu, bo takie zycie jest do kitu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka