27.04.05, 11:19
Witaj A niu dawno nie zaglodalam na forum bo nie mialam chwilowo netu,ale
zaniepokoil mnjie twoj watek dodawalas otuchy swoja postawo w leczeniu
antydep. i co jaki efekt nie mow ze to nic nie dalo , po tym co pisala
Weronika to wydawalo sie ze mozna jak0os zapanowac nad ibs chociaz troche
a jesli chodzi o twoje problemy to moge ci odpisac ze moje malzenstwo
przeszlo tez powazny kryzys w 2003 z nie malym udzialem ibs u
niestetym moze od
[piszesz?
Obserwuj wątek
    • ania257 Re: Ania 257 07.05.05, 12:01
      Czesc. O rany przepraszam ze tyle czasu sie nie odzywalam! u mnie duzo zmian,
      ale to nie znaczy ze o was zapomnialam...Generalnie wszystko w moim zyciu sie
      zmnienilo. Rozstalam sie z chlopakiem, dostalam prace, chodze na rozne kursy,
      cwicze...sluchajcie odzylam! na poczatku ciezko bylo zapanowac nad tymi
      zmianami ale teraz juz jest dobrze... nadal biore leki antydepresyjne i chodze
      na terapie grupowa...w momencie silnych stresow chorowalam na jelita, ale moj
      psychiatra mowil ze musze sama przez to przejsc, bo tak silny stres odbija sie
      na zdrowiu kazdego nawet zdrowego czlowieka... jakos przezylam a teraz jest juz
      dobrze..jelita nie dokuczaja, no moze troszke ale tyle sie dzieje nowego w moim
      zyciu ze czesto zapominam o chorobie, nie slysze burczenia itd.. do tej pory
      wydawalo mi sie ze bez chlopaka sobie nie poradze, ciagnelam zwiazek ktory i
      tak nie mial sensu, az w koncu to sie zakonczylo... i jestem szczesliwa chociaz
      sama...moje problemy w zwiazku napewno mialy wplyw na zdrowie..moze gdybym nie
      zaczela terapii to nigdy bym nie zobaczyla z kim zylam...teraz jest dobrze i to
      jest najwazniejsze...ciesze sie ze dobrze sie czuje i mam humor... zycze wam
      wszystkim tego samego..pozdrawiam serdecznie
    • 13_weronika Re: Ania 257 10.05.05, 14:31
      Cześć Aniu!!! Jakże się cieszę, że tak wiele zmieniło się w Twoim życiu i że
      udowodniłaś sobie, że potrafisz sobie z tym poradzić - to Ty decydujesz o swoim
      życiu a nie IBS... Jestem przekonana, że pomogła Ci psychoterapia i leki
      antydepresyjne - myślę, że tylko w ten sposób można podniść się z "dna" i
      uwierzyć, że życie może być inne, a wtedy nabiera się już więcej siły do
      dalszej walki... Na pewno rozumiesz o czym mówię.. :) Może należymy do tej
      nielicznej grupy, której antydepresanty pomogły (niektórzy twierdzą, że to nie
      działa), a może byłyśmy dość zdesperowane i zawzięte...? W każdym bądź razie ja
      też idę do przodu.. Jak już wspominałam zostałam kierownikiem działu :) biegam
      ciągle na zebrania i spotkania i jakoś daję sobie z tym radę, co było dla mnie
      wcześniej nie do pomyślenia - ja wśród ludzi, ciągle dyspozycyjna, skupiona na
      pracy.. A jednak.. Jeszcze rok temu chciałm umrzeć, a w ciągu tych miesięcy
      zrobiłam kurs komputerowy, awansowałam w pracy, a teraz idę na kurs prawa jazdy
      i wyjeżdżam na wakację za granicę do znajomej... Uwierzcie, że Wasza choroba
      jest w Waszych głowach, to psychika, niezależnie od tego jaką dolegliwość u Was
      stwierdzono.. I uwierzcie, że można żyć lepiej, bez przejmowania się IBS...
      Pozdrawiam
      • ania257 Re: Ania 257 11.05.05, 22:26
        O rany, Weroniko ciesze sie ze u Ciebie tez dobrze.
        Gdyby nie terapia nie poradzilabym sobie z tym wszystkim dlatego zgadzam sie z
        Toba w 100%. Zycie dla mnie nabralo sensu, ciesze sie ze wyszlam z dolka, mimo
        dodatkowych osobistych problemow. Zmienilam sie... jestem wreszcie
        usmiechnieta, pelna energii, ochoty do zycia..nawet znajomi mowia mi ze sie
        zmienilam...tyle rzeczy sie dzieje i moj brzuch jest spokojny..czasem cos
        zaburczy ale teraz potrafie sie z tego smiac albo tego nie slysze....zycze Ci
        dalszych sukcesow i Wam wszystkim rowniez...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka