magda751 13.10.05, 21:59 Czy któraś z Was miała może ostatnio cc w Bielańskim. Jesem ciekawa jak tam wygląda po remoncie i jaka jest opieka po porodzie???? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
doris57 Re: cc w bielańskim 14.10.05, 12:31 hey...miałam cc w bielańskim 21 września. Wiele było już komentarzy, opinii na temat tego szpitala. Z większością się zgadzam. Jeśli chodzi o wygląd po remoncie-super. A trochę wiem i widziałam bo najpierw leżałam na patologii, potem potrodówka, pooperacyjna i poporodowa. Najmilej wspominam patologię (paradoks), i porodówkę. To na tych oddziałach są sympatyczne położne, wesołe, służące pomocą i ciepłym słowem. W trakcie mojego porodu podjęto decyzję o cc i wszystko odbyło się migiem, bez komplikacji na szczęście. Sala pooperacyjna - to raczej koszmar, ale bez zbędnych szczegółów (chyba że chcesz wiedzieć to napisz)Ale za to tam gdzie potrzebujemy my jako matki najwięcej pomocy, na poporodowej, to tu już nie jest fajnie. Nikt się nie interesuje że wszystko cię boli po cc, że trudno wstać z cholernie wysokiego łóżka żeby wziąźć dziecko, że nie wiesz jak przystawiać do cyca.....radź sobie sama. Następnego dnia po cc przywożą malucha, zamykają drzwi i się cieszą że jeden maluch z głowy...... to tak w skrócie. Jeśli masz jakieś pytania to pisz. Aha wyszłam ze szpitala w trzeciej dobie po operacji...też było ciężko. Pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link
magda751 Re: cc w bielańskim 14.10.05, 18:37 no pewnie, że mam pytania. Dlaczego sala pooperacyjna to koszmar??? I przede wszystkim dlaczego dziecko dostajesz dopiero dobę po cc??? Po akcji w Katowicach nie chciałabym spuszczać małego z oka nawet na chwilę.. A i co z mężem przy cc? Może być?? I te cholerne pielęgniarki : są po prostu niemiłe, chamskie czy udają , że nic nie słyszą??? Odpowiedz Link
doris57 Re: cc w bielańskim 14.10.05, 18:47 pisząc o koszmarze sali pooperacyjnej myślałam raczej o swojej psychice. Cesarkę miałam o 20.35 jak mnie przewieźli na pop to było już ciemno i zimno. Czułam się okropnie, nie można się ruszać. Rano było juz lepiej ale jakoś źle to przeżyłam. Dziecko dostałam dobę po cc, mała spędziła kilka godzin w inkubatorze, no i dopiero jak następnego dnia wstałam to przywieźli mi dziecko. Chyba dlatego ze musisz juz byc na chodzie żeby się nim zająć. Bo tak jak pisałam to nikt się nie interesuje jak sobie radzisz. Męża nie wpuścili na salę operacyjna, nie mógł być ze mną, ale może dlatego że to nie było planowane, spieszyli się bo chodziło o życie maleństwa. Pielęgniarki są niemiłe, chamskie mają pretensję że się je wzywa itp. Oczywiście zdarzają się wyjątki i czasem można uzyskać pomoc, ale rzadko. Podsumowując było nie najgorzej ale trzeba mieć dużo samozaparcia i silnej woli. Odpowiedz Link
basik20 Re: cc w bielańskim 15.10.05, 00:21 Ja będę miala cc w bielańskim 19-go. Cholernie się boje. Mi szpital bardzo sie podobał. To ze dziecko się dostaje na drugą dobe i radzisz sobie sama to normalka. Dziewczyny po naturalnym dostaja je po 2 godzinach. Ale warunki w porównaniu do tych jakie były w zeszłym roku to cudo. No cóż jak to w szpitalu trzeba zazwyczaj radzić sobie samemu. Mam nadzieję że się nie rozczaruje. Odpowiedz Link
basik20 Re: cc w bielańskim 15.10.05, 00:24 Doris a jakie miałaś znieczulenie - zzo czy ogólne??? I czy dostawiali ci małą do piersi czy dopiero na nastepnego dnia dostałaś? I ile ta cała akcja trwa??? Nie wyobrażam siebie podczas operacji gdyż jestem straszną panikarą więc jak możesz to napisz coś o niej. Odpowiedz Link
doris57 Re: cc w bielańskim 15.10.05, 10:42 Cała akcja była taka szybka że niewiele pamiętam. Jak położyłam się na stół, dostałam zastrzyk w kręgosłup, maskę z tlenem na twarz i czułam się dziwnie ale byłam przytomna. Widziałam jak wyciągali małą ( czułam szarpanie). Pokazali mi dziecko i zaraz zabrali a ja na pooperacyjną. Wszystko razem z szyciem może jakieś 10 min. Małą dostałam dopiero następnego dnia. Na wypisie mam napisane znieczulenie ogólne. Samej cesarki nie ma się co bać, znieczulenie działa dosyć długo. Nie czujesz bólu, tylko ulgę że już po wszystkim i że z dzieckiem wszystko o.k. Nawet się wyspałam Trochę gorzej jak odchodzi znieczulenie-po prostu zaczyna boleć. Ale z każdą godziną jest lepiej. Życzę powodzenia. Napewno inne jest też nastawienie jak operacja jest planowa a nie taka z nienacka. Odpowiedz Link