laminja
13.10.05, 22:53
sporo czytam o cięciach cesarskich, poszukiwaniach wskazań, cięciach na
życzenie. Jest wiele złości na to, że w szpitalach publicznych cięć
cesarskich na życzenie się nie wykonuje. Zaczęłam już jakiś czas temu pytać
dlaczego tak jest. Pytałam znajomych lekarzy ze szpitala św. Zofii. Profesora
i docenta ze szpitala na Karowej. Lekarkę z IMIDu. Wszyscy powtarzali jedno -
nawet jeśli pacjentka napisze oświadczenie, że świadoma zagrożeń na własne
życzenie poddaje się operacji bez wskazań medycznych, jeśli cokolwiek się
stanie odpowiedzialnością zostanie obarczony lekarz, który zgodził się zabieg
wykonać. Lekarze się boją, że pacjentka umrze, że będą komplikacje. Albo, że
zawiedzina brzydką - paprającą się blizną zacznie działać na ich szkodę. Boją
się, bo jeśli sprawa trafi do sądu oświadczenie pacjentki nie pomoże.
Znając wielu lekarzy rozumiem ich nastawienie. Też bym się bała. Ci którzy
robią cięcia za łapówki zazwyczaj fałszują też dokumentację medyczną -
wpisując fikcyjne wskazania do cc.
Może powinnyśmy zacząć starania o zmianę prawa. Tak żebyśmy mogły w całej
Polsce uczciwie i otwarcie zdecydować, o tym jak chcemy urodzić dziecko.
Żebyśmy nie musiały się narażać na konsekwencje z jakimi mogą się wiązac
komplikacje po cc zarobionym nielegalnie.
Co o tym myślicie? Co na to prawniczki?