drapieznik
20.09.05, 16:38
www.se.com.pl/se/index.jsp?
place=mainLead&news_cat_id=40&news_id=72992&scroll_article_id=72992&layout=1&p
age=text&list_position=1
Od kiedy jestem z Arletą, viagry nie potrzebuję - mówi pan Eugeniusz
Eugeniusz Iskrzycki ma nadzieję, że jego ukochana Arleta urodzi mu jeszcze
córkę. Na zdjęciu z synkiem Piotrusiem.
Foto Małgorzata Janczewska
Jego wybranka jest młodsza od niego o 45 lat! W wieku 69 lat Eugeniusz
Iskrzycki, emeryt z Siernik na Zamojszczyźnie, został ojcem. Pięć tygodni
temu urodził mu się zdrowy synek, Piotruś.
Pan Gienek odgraża się, że nie powiedział ostatniego słowa i zamierza jeszcze
spłodzić córeczkę.
- Na imię będzie miała Elżbieta - mówi.
Na stare lata Iskrzycki związał się z młodszą o 45 lat Arletą i odzyskał
wigor.
- Nie przeszkadza mi, że Gienek jest ode mnie dużo starszy. Inni, choćby i
młodsi, w ogóle mnie nie interesują. Tylko jego chcę! - zapewnia żarliwie
Arleta (24 l.), choć Eugeniusz mógłby być jej dziadkiem.
Młoda kobieta czule patrzy mu w oczy. Z niemowlęciem w ramionach przywiera do
Eugeniusza i namiętnie całuje. Mężczyzna oddaje pocałunek. Są pochłonięci
sobą, na kilkanaście sekund zapominają o bożym świecie.
- Niech inni patrzą, jak ja kocham ją, a ona mnie - Eugeniusz nie ma nic
przeciwko temu, by zrobić im zdjęcie, kiedy się całują.
- Viagry nie potrzebuje - mówi Arleta o Eugeniuszu. - A jaki silny jest. Na
rękę nikt go nie pokona. Stuprocentowy facet! - wychwala swojego mężczyznę.
Poznali się rok temu. - Poderwałem Arletkę w autobusie - opowiada Iskrzycki.
On siedział, a ona stała obok. Zagadał do niej. Pochodziła z sąsiedniej wsi.
Pracowała w gospodarstwie rodziców. Nie miała lekkiego życia.
- Zaproponowałem, żeby ze mną zamieszkała - mówi Iskrzycki. Ma przytulny dom,
kawałek ziemi, dobrą emeryturę.
Przeprosił, że swoje lata ma. "Nic nie szkodzi" - powiedziała Arleta.
Pociągnęło ich ku sobie. Zakochali się.
- Pytałem: "Co ty we mnie, starym, widzisz?! Nie brzydzisz się starego
dziada?!" - opowiada Iskrzycki.
Arleta na to: "Jesteś dojrzały, dobry. Innego nie chcę".
- Duży apetyt ma na seks - mówi pan Eugeniusz o ukochanej. Teraz, kiedy
urodziła synka i karmi go piersią, Eugeniusz czuje się za nią odpowiedzialny.
- Dojrzały mężczyzna musi wiedzieć, co robić - mówi. Dlatego nie chce, by
ukochana od razu zaszła w drugą ciążę. - Moja Niunia musi się odbudować,
Piotrusia odchować. Za 9 miesięcy będziemy starać się o kolejne dziecko.
Iskrzycki zdradza, że nigdy nie używali prezerwatywy.
("Nie lubię, bo nic nie czuję"). Teraz preferują stosunek przerywany. -
Uciekam - kwituje pan Gienio. Mówi, że nawet kiedy śpią ze sobą, czule się
obejmują.
- Jedna ręka tu - łapie Arletę za szyję - a druga gdzie indziej... - śmieje
się filuternie.
Eugeniusz oduczył Arletę palenia papierosów. Dziecku kupił wózek za 700 zł. -
Najładniejszy we wsi - pokazuje.
Zanim Iskrzycki poznał Arletę, przez 20 lat wiódł żywot kawalera. Był
górnikiem, leśnikiem, pracował w PGR. Wcześniej miał dwie żony, ale życie z
nimi mu się nie udało.
- Wiedziały, że jestem strasznie zazdrosny, a mimo to skakały na boki -
opowiada. Potem nie mógł trafić na odpowiednią kobietę.
Kiedy Arleta podaje mu synka, Eugeniusz wprawnie bierze niemowlę na ręce i
kołysze.
Eugeniusz rzeczowo instruuje Arletę: - Musisz tak trzymać Piotrusia, żeby mu
główka nie opadała!
Ma doświadczenie, bo odchował swoich pięcioro dzieci.
- Mam nadzieję, że dzięki Arletce życie mi się ułoży - wzdycha. Na razie żyją
na kocią łapę, ale planują ślub. Kiedy bierze synka na ręce, rozpiera go
duma. Wszyscy mu gratulują i podziwiają.
- Zamierzam jeszcze żyć tyle lat, żeby odchować synka. Mam cel w życiu - mówi
Eugeniusz Iskrzycki. I dodaje: - Następna będzie córa. Damy jej na imię
Elżbieta.
Historia Eugeniusza Iskrzyckiego zadaje kłam amerykańskim badaniom
Badania zostały przeprowadzone przez Amerykanów na zlecenie koncernu Pfizer
produkującego słynne niebieskie pastylki wzmagające męską potencję, czyli
viagrę. W tych badaniach Polacy wypadają dość kiepsko, żeby nie powiedzieć -
marnie. Są kiepskimi kochankami, którzy nie mogą pochwalić się ani ilością,
ani jakością kontaktów seksualnych. Czy to prawda? Czytaj w
jutrzejszym "Super Expressie", jak się oceniają poseł Jerzy Dziewulski i
piosenkarz Sidney Polak.