konkubinka
21.01.04, 11:20
Kiedys ex powiedziala "nie dam ci Malgosi bo jestes nieodpowiedzialny".Smiac
nam sie chcialo z tego "dam" i w ogole ze slowa nieodpowiedzialny , bo nie
umiala powiedziec czemu tak twierdzi.
Teraz mamy wlasne dziecko i chyba wiem o czym mowila.Byc moze akurat nie
mowila o nieodpowiedzialnosci tylko tak sobie chlapnela zeby dziecka nie
wzial ale.....
W zasadzie we wszystkim sie zgadzamy i zauwazylam ze gdy przychodzi konflikt
trakuje mnie jak gowniare.Lekcewazy to co mowie.Zawsze jest madrzejszy.Kiedy
przedstawiam swoj punkt widzenia odwraca sie alebo zwraca sie jak do
wariatki"znow cie cos trafilo?"'oj dobra juz..." itp.
Bo juz nie chodzi mi o sytuacje gdy jegpo dziecko opiekuje sie naszym
dzieckiem i nosi małą , przenosi , wynosi, zwraca mi uwage jak jest
nieprzewinieta albo sciera ostentacyjnie kurz z telewizora i patrzy na mnie i
mowi"Ania...." z pogarda .Tak wlasnie robi Malgosia a on NIE REAGUJE.
Chodzi o co innego,wiecie co ostatnio zrobil?
100 metrow od bloku mamy sklep.Wracajac do domu podjechalismy i wyszlam na
zakupy.W tym czasie mala zaczela plakac wiec on wyjal ja z fotela i zaczakl
zabawiac.Gdy wrocilam do samochodu posadzil małą na przednim siedzeniu i
przypiął pasami.I nagle patrze a on odjezdza.Jedzie.Z 9 miesiecznym dzieckiem
na przednim siedzeniu.Zaczelam krzyczec , kazac , a on popukal sie w glowe i
powiedzial"przeciez to tylko kawalek wariatko"
A wczoraj chcialam wyjsc na zakupy.Mowie zajmij sie mala, zrob wanne niech
sobie posiedzi i sie pobawi.Zrobil a ja zaczelam zakladac buty i kurtke.I
wiecie co?Wchodze do pokoju a on w internecie.Dziecko zostawil w wannie i
poszedl do komputera.Dostalam furii a on znowu"doooobra idz juz""znow cos ci
sie wlaczylo?"
Dla niewtajemniczonych - nasza corka ma 8 miesiecy.