Dodaj do ulubionych

jak zwracaja sie do Was dzieci partnera?

13.01.10, 17:34
Witam, jestem ciekawa jak zwracaja sie do Was dzieci Waszych
partnerow. Moj narzeczony ma 5-cio letnia corke, ktora zwraca sie do
mnie bezosobowo, a ja w jej rozmowach wystepuje jako 'ona' lub
tez 'twoja kolezanka/przyjaciolka'. Jest to troszeczke denerwujace.
Staram sie podchodzic do tego bez cisnienia. Nie chce jej zmuszac do
tego li tez robic wielkie 'halo' z tego powodu, aczkolwiek byloby
milo uslyszec ja wymawiajaca moje imie. Mala poznalam w marcu 2009 i
spedza ona z nami kazda srode do czwartku rana oraz co drugi weekend
od pt do pon. Czy mam wymagac od partnera, aby kladl wiekszy nacisk
na to, czy dac sobie i jej troche wiecej czasu? JAk to bylo z Wami?
Obserwuj wątek
    • 333a13 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 13.01.10, 18:41
      "Mój" Młody mówi do mnie po imieniu. Na "ciocię" to on jest już raczej za stary
      (13l), a Pani jak dla mnie to zbyt formalnie.
      Też zdarzyła się kiedyś sytuacja, że podczas wspólnej gry w Monopol Młody
      powiedział o mnie "ona". NM natychmiast powiedział dziecku, że tak nie wypada do
      nikogo się zwracać i jest to niegrzeczne, że zamiast "ona" może mówić:.....
      (moje imię). Na tym się sprawa skończyła i nigdy nie powtórzyła... Poza tym
      gdyby Młody nie zwracał się do mnie z należytym szacunkiem, to na pewno
      powiedziałabym o tym NM, żeby zwrócił dziecku uwagę...
      Uważam, że to nie jest "wina" Małej, że mówi do Ciebie w ten sposób. Dziecko nie
      orientuje się w niuansach słownych dorosłych i po to ma matkę i ojca by nauczyli
      go jak ma się właściwie zachować, bo myślę że 5-latka po prostu tego nie wie i
      powiela to co słyszy w domu...
      Więc może lepiej zwróć uwagę ojcu dziecka...
    • glasscraft Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 13.01.10, 18:58
      Moja Nie-Moja 9 latka nazywa mnie po imieniu, od pierwszego dnia.
      Czasami jak sie "przezywamy" to nazywa mnie "banana" (bo sie rymuje
      z moim imieniem) - a ja nazywam ja Torag (ma na imie Morag). Do
      swojej mamy mowi o mnie uzywajac mojego imienia.
    • rybkka24 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 13.01.10, 19:27
      zwracanie się do ciebie per "ona", "ta", twoja koleżanka, dodatkowo jakby
      ciebie przy tym nie było to kompletny brak szacunku.pięciolatkę można już
      pewnych rzeczy uczyć a szacunku do innych ludzi to się powinno wpajać od
      małego.szacunku do każdego a ZWŁASZCZA do swojej kobiety.
    • nsc23 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 13.01.10, 20:04
      Poniewaz porozumiewamy sie po angielsku, to naturalnie mloda mowi do mnie po
      imieniu. Latwo nie bylo, bo moj W tak na mnie rzadko mowi, a mala nie umiala
      jeszcze mowic jak sie poznalysmy, ale sie przyzwyczaila. No i smiesznie bylo,
      jak nauczyla sie mowic i jej mama o mnie sie dowiedziala tongue_out Nie wiem jak mowi o
      mnie innym, jej mama zna moje imie, wiec podejrzewam, ze do mamy mowi o mnie
      uzywajac mojego imienia.
    • mamba30 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 13.01.10, 20:44
      znam, przerobiłam i ze swojego doświadczenia mogę uczulic, że jeżeli
      dziecku nie zostanie zwrócona uwaga (rola taty), to sytuacja sama
      sie raczej nie poprawi.

      Ja byłam traktowana lat kilka bezosobowo i niemalże bezimiennie. Jak
      juz zdazyło sie młodej zwrócić do mnie w normalniejszy sposób, to
      mówiła po imieniu, tak zresztą chciałam. Jak o mnie mówiła do mamy
      to nie wiem, mama o mnie do dziecka mówiła per qrwa, więc co tam się
      lęgło w dziecięcej głowie do konca nie wiem.
      • blueberry24 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 13.01.10, 22:05
        mowi po imieniu...jestem jagoda tatysmile pasuje mi tosmile
    • karolana Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 14.01.10, 09:36
      U mnie jest dziwnie, bo młodszy w pewnym momencie zaczął mówić o mnie i do mnie
      "mama". W trakcie jak Go tego oduczano (kazano mówić Mu "ciocia" albo po
      imieniu), zaczął mówić "mama-karolana".
      Starszy na początki też chciał mówić "mama", też mu powiedziano, że ma mówić
      "ciocia" i przez jakieś 2-3 tygodnie tak mówił. Teraz mówi po imieniu, ale
      widzę, że szykuje się rozmowa o powrocie do "mamy".
      Dzieci nie mieszkają z nami, chociaż chcą sad
    • kicia031 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 14.01.10, 10:27
      zazwyczaj po imieniu, choc Mala miala taki okres, kiedy mowila do
      mnie mamusiu, zwlaszcza publicznie i prosila, zeby tego nie
      prostowac. Mysle, ze wtedy bardzo chcialaby byc czescia naszej
      rodziny, a moze nie czula sie do konca pewnie? To bylo wtedy, kiedy
      urodzil sie Wscieklak...
      • kasiaksena Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 14.01.10, 11:15
        Sama wyrobiłam sobie formę zwracania się do mnie chłopaków. To zwyczajne mówienie po imieniu. Ale na samym początku chłopcy mieli zakorzenione zwroty w trzeciej osobie, tzn: "niech tata zobaczy" "co tata robi" Zwrotem "trzecioosobowym" pytali sie również mnie np. "a co Kasia dziś gotuje?" śmiać mi się z tego chciało, ale na szczęście z czasem wyparowały im z głów takie formy osobowe i dziś mówią do mnie po imieniu. Normalnie.
        • konstancja16 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 14.01.10, 20:25
          po imieniu, od zawsze i bez zaciec.

          za to ciekawa bylam (i jestem) co Maly odpowiada jak go ktos
          zapyta 'ale kto to jest konstancja?'. NM nie wie, musimy podpytac
          rodzicow NM, pewnie musial odpowiadac na podobne pytania, sasiadom z
          wioski czy komus tam.

          generalnie Malemu chyba jakos nie ciazy sytuacja i w ogole nie
          stresuje sie ludzmi, gada ze wszystkimi jak najety. pyta i
          odpowiada wprost bez zastanowienia. ostatnio bezczelnie
          podsluchiwalismy jak poszedl do nowego sasiada przez plot.
          wyprowadzila sie dziewczynka z przeciwka, ale obok zamieszkala nowa
          rodzinka z siedmiolatka. wiec Maly poszedl sam w odwiedziny.
          dziewczynki nie bylo, sasiad majsterkowal. Maly: dzien dobry,
          nazywam sie X, jestem sasiadem. Sasiad: o swietnie, ja mam corke w
          Twoim wieku, ale nie ma jej, poszla z mama do kina, bedzie
          wieczorem. Acha. Maly sie nie speszyl, tylko wybadal co sasiad
          robi, czy nie trzeba mu pomoc. zapytal czy moze wejsc do domu,
          potem czy moze sie pobujac na hustawce. Ruszylo nas sumienie i
          uwolnilismy sasiada od jego gadajacego towarzystwa, bo wcale mu sie
          nie spieszylo z powrotem...

          ale to juz chyba nie temat bylo. dawno nie pisalam i mialam ochote
          cos opowiedziec. to juz nie bede kasowac, OK?
          • tamaryszek04 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 14.01.10, 22:15
            Przebojowy mały, nie ma co. Moja starsza córka też taka była. Pamiętam, jak
            czekałam kiedyś na autobus w dość odludnym miejscu, a ona, wówczas trzylatka
            ciągle odbiegała. Koło nas stał sobie chłopina jakiś z wielką torbą. Ja,
            wstrętna matka zaczęłam ją straszyć, że jak się nie uspokoi to ją pan weźmie do
            torby. Kiedy podjechał jego autobus moje dziecię zaczęło się dopytywać, dlaczego
            pan odjeżdża a jej do torby wziąć nie chce. Też nie na temat, ale mnie wzruszyło
            wspomnienie. A co do dzieci. Początkowo byliśmy "ciocią" i wujkiem", ale jakoś
            to się nie przyjęło i dzieci zaczęły mówić do nas "mamo" i "tato". Ale myślę, że
            to z tego powodu, ze dzieci M praktycznie swojej matki nie znały. Tylko, że moje
            swojego ojca i owszem. No i kontakty są cały czas (mieszkamy niedaleko siebie).
            Teraz jest w rozmowach tata X i tata Y. Wiem, że były w domu mojego ex próby,
            żeby dzieci do swojej macochy mówiły też "mamo", ale się nie przyjęło. Co mnie
            cieszy, bo pomimo całej sympatii dla NŻ mojego ex, jakoś mnie to mierziło.
          • nsc23 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 14.01.10, 22:49
            Pisz Konstancja pisz, ja historyjki o 'Twoim' mlodym bardzo lubie smile I mi sie
            skojarzylo z Mikolajkiem i tym, jak sie do ich sasiedctwa wprowadzila Jadwinia
            smile (sorry, przez Swieta przeczytalam wszystkie 3 tomy nowych przygod Mikolajka).
            'Moja' mloda tez podchodzi do tematu bezproblemowo - innego zycia nie zna, wiec
            to, co ma uznaje za norme i jest gites majonez.
            • erillzw Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 15.01.10, 01:41
              Corcia mojego Fijanseja mowi do mnie per ciocia i lub ciocia z
              imieniem moim.
              Wydaje mi sie, ze powiedzenie 4 latce, ze ma sie do osoby doroslej
              zwracac po imieniu nie jest za dobrym pomyslem bo troche schodzi w
              tym momencie poziom szacunku i jakiegos tam autorytetu z racji
              wieku. Nigdy mi sie nie podobała opcja by male dzieci zwracały sie
              do ludzi po imieniu. jak bedzie starsza to mozna pomyslec nad zmiana
              tego.. ale tak to wydaje mi sie jak najbardziej ok i na miejscu taki
              zwrot.
              Inny niz ciocia byłby dla mnie mocno niezreczny i niepotrzebnie
              mąciłby już poukładane życie dziecka smile
              I nawet w opowieściach pojawiam sie per ciocia z imieniem smile
              • erillzw Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 15.01.10, 01:41
                * ludzi dorosłych. Zjadłam słowo.
              • nsc23 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 15.01.10, 02:26
                Mi sie wydaje, ze to zalezy i od dzieci i od doroslych smile
                Wszystko zalezy od tego, czy ustali sie granice od samego poczatku smile
                Nie wiem, moze to wynika z tego, zem mloda i mi to nie przeszkadza, ani tez
                roznice wieku nie sa szokujace, ale wszystkie dzieci krewnych i znajomych mowia
                mi po imieniu i zadne z nich nie przejawia braku szacunku smile
                Ja troche zaluje, ze w Polsce nie ma tej kultury, bo jak poszlam do liceum i
                nagle bylam z nauczycielami na 'Ty' to nie wiedzialam jak to ugryzc wink do tej
                pory nie umiem wyczuc komu mowic na 'Pan/i' a komu od razu po imieniu - no, ale
                tez nie kazdy zmienia kraj zamieszkania i musi sie do tego przyzwyczaic wink
                • chalsia Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 15.01.10, 09:13
                  > Nie wiem, moze to wynika z tego, zem mloda

                  no, ja już TAKA młoda nie jestem a również uwazam, ze po imieniu jest
                  najwłaściwszą formą w takiej sytuacji. I szacunek nie ma nic do tego, tzn.
                  mówienie po imieniu NIE umniejsza szacunku, bo onz czego innego wynika.
                  Ciocia to przecież NIE JEST. Ciocia - to ktoś z rodziny ,- rodzeństwo jednego
                  bądź drugiego rodzica a nie nexia ani inna obca (niespokrewniona) osoba.
                  • damiri Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 15.01.10, 14:55
                    Ciocia - to ktoś z rodziny ,- rodzeństwo jednego
                    > bądź drugiego rodzica a nie nexia ani inna obca (niespokrewniona)
                    osoba.

                    W zasadzie sie zgadzam (choc "moi" mlodzi mowia do mnie per Pani,
                    mimo, ze sie w sumie bardzo lubimy, ale tak nam wszystkim pasuje).

                    Jedynie co do tej "cioci" - wydaje mi sie, ze "ciocia" moze
                    funkcjonowac tez troche w bardziej szerokim znaczeniu - jako
                    przyjazna niespokrewniona osoba. Sama mam z pol tuzina "cioc", ktore
                    sa znajomymi rodzicow, i tak do nich od dziecka mowilam. Z
                    niektorymi przeszlam na ty gdy doroslam ale pozostalym
                    dalej "ciociuje" i jest fajnie.

                    Nie kazdy czuje sie dobrze, gdy dzieci zwracaja sie do niego po
                    imieniu a jezeli Pani jest zbyt formalne, mysle, ze ciocia moze byc
                    forma posrednia do czasu gdy cos lepszego nie zostanie wypracowane.

                    ----------------------
                    "Mezczyzna jest od wbicia gwozdzia w sciane. Kobieta od zdecydowania
                    gdzie ten gwozdz wbic i co na nim zawiesic"
                  • erillzw Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 15.01.10, 20:58
                    chalsia napisała:
                    > Ciocia to przecież NIE JEST. Ciocia - to ktoś z rodziny ,-
                    rodzeństwo jednego
                    > bądź drugiego rodzica a nie nexia ani inna obca (niespokrewniona)
                    osoba.

                    Tak jak wy z mowieniem po imieniu tak ja z ciotka. Miałam ogrom
                    ciotek i wujkow z ktorymi nigdy nie byłam spokrewniona. I znam
                    bardzo duzo osob u ktorych ciocia jest mama kolegi, sasiadka czy
                    kolezanka z pracy. Wszystko zalezy od wychowania i tego co Ci pasuje
                    co nie.
                    Mnie nie pasuje, zeby 4 latka mowila mi po imieniu bo mowienie po
                    imieniu jest dla mnie wyrazem pewnej rownosci i kumpelstwa. Gdy 4
                    latka jest 14 latka to wtedy sytuacja zaczyna sie zmieniac, ale 4
                    latka ktora mowi do 4 krotnie starszej osoby po imieniu mnie razi.
                    I sorry ale sa granice brawury.
                    • chalsia Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 16.01.10, 00:12
                      > I sorry ale sa granice brawury.

                      jakiej brawury ?
                      O co kaman?
              • kicia031 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 17.01.10, 20:50
                Wydaje mi sie, ze powiedzenie 4 latce, ze ma sie do osoby doroslej
                > zwracac po imieniu nie jest za dobrym pomyslem bo troche schodzi w
                > tym momencie poziom szacunku i jakiegos tam autorytetu z racji
                > wieku. Nigdy mi sie nie podobała opcja by male dzieci zwracały sie
                > do ludzi po imieniu. jak bedzie starsza to mozna pomyslec nad zmiana
                > tego.. ale tak to wydaje mi sie jak najbardziej ok i na miejscu taki
                > zwrot.

                W moim srodowisku do wszystkich mowi sie po imieniu z wylaczeniem opan
                sprzatajacych, ochroniarzy, jednym slowem sytuacji w ktorych mowienie po imieniu
                mogloby zabrzmiec protekcjonalnie i niestosownie.
                • erillzw Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 18.01.10, 07:08
                  kicia031 napisała:
                  > W moim srodowisku do wszystkich mowi sie po imieniu z wylaczeniem
                  opan
                  > sprzatajacych, ochroniarzy, jednym slowem sytuacji w ktorych
                  mowienie po imieni
                  > u
                  > mogloby zabrzmiec protekcjonalnie i niestosownie.

                  Do rodziców jak rozumiem tez mówisz po imieniu? Do babci, dziadka i
                  wujkow?
                  Ile ludzi tyle wychowań. Mnie uczono, że przy zgodzie obu stron
                  mozna przejść na Ty. W innej sytuacji obowiązują inne zasady
                  zwracania sie. Od pan/pani, przez wujek/ciocia az do mama/tata.
                  Dla mnie protekcjonalnie i niestosowane jest zwracanie sie do
                  kazdego po imnieniu bez względu na to jak wyglada relacja
                  "hierarchiczna" miedzy nami.
    • elakuz Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 15.01.10, 10:47
      wylacznie po imieniu, sama to jej zaproponowalam i tak zostalo.
      Ciocia nie jestem, wiec uznalam, ze nie powinna mowic do mnie ciociu.
      Jestem ciocia dla dzieci moich przyjaciol, ale to jednak cos innego.
      Dziwne co?
      Sa oczywiscie sytuacje, ze jakies inne dziecko mowi w jej
      obecnosci "twoi rodzice" majac na mysli mnie i jej ojca a ona tego
      nie neguje.
      • zonka77 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 15.01.10, 13:05
        u mnie też po imieniu od początku. Młoda jest w wieku mojej siostry i "ciocia"
        mi kompletnie nie leżało a "pani" tym bardziej.
        Mówienie per "ona" nie miało miejsca nigdy ponieważ uważamy oboje że to bardzo
        niegrzecznie.
    • marusia1 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 16.01.10, 00:21
      U mnie od początku było po imieniu - zdrobniale. Wydawało mi się, że żadna ze
      mnie ciocia, a i nie wiedziałam - na jak długo. Były zaręczyny, ślub i coraz
      więcej problemów wywołanych przez mamuśkę, która Młodu pranie mózgu robiła.
      Młody zaczął coraz częściej zwracać się bezosobowo, wykazywać brak szacunku. W
      końcu zabroniłam mu mówić po imieniu, wybrał sobie "ciocia", choć częściej
      zwracał się "ona". Teraz jest "ciocia", chociaż teściowie tego nie akceptują.
      Gdy toś obcy powie o mnie mam" - Młody nie prostuje. Generalnie ukrywa, że
      mieszka z ojcem i macochą.
      • elakuz Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 16.01.10, 08:40
        moim zdaniem za mala jest rola ojca w tym wszystkim. Podziwiam cie, ale zupelnie
        nie rozumiem twojego szarpania sie ze wszystkimi.
        To twoj maz powinien porozmawiac z tesciami, jak trzeba to nawet ostro, nie
        mowiac juz o tym, ze rola ojca jest wychowywac swoje dziecko. Gdyby twoj maz
        trafil na taka wredna babe jak ja, to albo nie bylibysmy razem, albo szybko
        stalby sie aktywnym mezem i ojcem. Trafil na aniola...
        • marusia1 elakuz 16.01.10, 13:26
          elakuz napisała:
          > moim zdaniem za mala jest rola ojca w tym wszystkim.
          Wiesz, zmieniło się dużo. Wywalczyłam, że mój M. jest już bardziej aktywny,
          pewniejszy siebie. "Rządzi" w domu. Co z tego, jak i tak to ja jestem ta zła.
          Nie przejmuję się już tym. Nawet nie jest mi przykro. Szkoda mi tylko moich
          teściów. Exiara okradła ich, naubliżała im, kazała zapomnieć o wnukach, nawet
          dzień dobry im nie mówiła. Zbliżają się ferie i jak się okazało- znowu sobie
          przypomniała o dziadkach i zaczęli razem knuć za naszymi plecami. Mojego M. ma w
          dupie, nawet nie ustosunkowała się co do ferii. Młody na nią czeka, powiedział
          jej że mu bardzo zależy, żeby spędzić ferie z nią (ma wolne, bo jest
          nauczycielką). Knucie z dziadkami na nic się przydało, bo mój M. wygarnął
          rodzicom co o tym myśli i w najbliższej przyszłości nie zamierza ich odwiedzić.
          Namawiałam go, żeby jechać na Sylwestra - wolał spędzić go w domu.
          A ex? Nie przyjedzie po Młodego, bo to daleko, bo złe warunki atmosferyczne...
          Wyszło na to, że w przeciwnym kierunku jest bliżej, są lepsze warunki, a tata
          jest zły (no i "ciocia"), bo pomimo tylu lat od rozwodu zawziął się i nie chce
          zawieźć syna do "mamusi".
          Wściekłam się i nawet powiedziałam, żeby zamieszkał z mamą, jak mu tam lepiej
          będzie, i skończy się problem z przyjeżdżaniem po niego.
          Jak dowiadywałam się, PKSem mogą jeździć dzieci od 16 roku życia. Nie mogę się
          już doczekać! Ciekawa jestem jak częste będą odwiedziny u mamuśki.

          Dlaczego kobiety utrudniają kontakty z dziećmi, a jak się sytuacja odwróci, to
          wymagają, żeby były te same zasady i zapominają, że dziecko jest teraz w innym
          domu, i to one mają obowiązek przyjechać po nie i je odwieźć? Nie słyszałam też,
          żeby jakaś kobieta dostała zarzuty za nie płacenie alimentów. Za to nie jednego
          alimenciarza można było spotkać w więzieniu.
          • erillzw Re: elakuz 16.01.10, 23:52
            marusia, strasznie CI wspołczuje. Hardcoe sytuacja..
            Jedna z rzeczy ktora mnie zawsze dobijała to to jak szybko
            rodzice/tesciowe zapominaja ile złego wyrzadziła im obca kobieta, a
            druga, ze pani szanowna mama oczekuje, ze dziecko zostanie
            przywiezionie i odwiezione. Moze jeszcze to wy macie płacic za
            przejazdy i jego pobyt tam? W sensie wysylac syna z walowka coby nie
            bylo, ze ona za duze koszty ponosi...
            Masakra..
            Sytuacja na maksa patowa bo co z tego ze wy postawicie sie skoro ona
            potem powie, ze to wy nie chcieliscie go puscic.
            A moze czas powiedziec synowi jak sie zachowuje jego mamunia? Moze
            trzeba mu wprost zakomunikowac, ze jak najchetniej go puscicie, ale
            mamusia nie chce po niego przyjechac bo uwaza, ze to on powinen
            jechac do niej?
            • marusia1 Re: elakuz 17.01.10, 00:42
              Tak, jak napisałam - Młody wie jak jest, ale to nasza wina, bo nie chcemy go
              zawieźć. Mieliśmy pogadankę i przypomnieliśmy jak to było, gdy mieszkał z matką.
              Tęsknił za ojcem, szalał, więc odwiedzaliśmy go co 2 weekend, robiliśmy ponad
              800 km i tak przez pół roku. Nie wiem, czy dalibyśmy radę dłużej psychicznie,
              fizycznie i finansowo, ale wyjazdy się skończyły, bo eksiara wzięła kasę z
              podziału majątku i Młodego nam dała (znaczy się była zadowolona łupami).
              Jeździliśm po niego, później odwoziliśmy do domu. Tego nie chce pamiętać.
              Zapytałam dlaczego zapomniał o tym, dlaczego nie jest lojalny w stosunku do nas,
              choć wie jaka jest sytuacja. Tłumaczymy, że takie są zasady i on wie o tym. W
              końcu stwierdziłam, żeby uznał, że my nie zawieziemy go z tych samych powodów
              dla których matka nie przyjedzie po niego (odległość, złe warunki
              atmosferyczne). I tak wychodzi na to że nam łatwiej w tamtą stronę. Nie
              przekonało go nawet, że my pracujemy, a jego matka jako nauczycielka ma przecież
              wolne ferie (teraz też się nie przemęcza. Ma tylko 2-3 godziny dziennie), więc
              dysponuje czasem, no i może przyjechać pociągiem, a który ma ulgę. Nic nie
              dociera, bo to nasza wina, itd., itp. Mąż uciął krótko - za 2 lata będziesz
              jeździł sam PKSem i nie będzie problemu. Już nie mogę się doczekać!
              Mąż wyciągnął zaskórniaki i w ostatniej chwili załatwiłam obóz sportowy w
              górach. Młody wściekł się, ale kupił dziś sobie nowy dres (za oszczędności) i
              jest OK, powoli pakuje się... Wiem, że mimo wszystko cieszy się, tylko nie chce
              nam tego okazać,matce płacze, że go tata wysłał na obóz, a dziadkom pewnie
              jeszcze coś innego wymyślił. My jesteśmy spokojni, bo po raz pierwszy ominie nas
              piekło w domu po feriach. Nie zniosłabym kolejnych awantur, gdyby Młody wrócił z
              wypranym mózgiem. Nie mam już cierpliwości.
              • erillzw Re: elakuz 18.01.10, 07:05
                marusia ja z tego co widzę to on już ma wyprany mózg.. Taka
                wybiórczośc jest dla mnie po prostu szkoująca. Krótka ma pamięc.
                Może trzeba by zaproponowac zamieszkanie z mama skoro mu tak źle z
                wami? Moze to mu przypomni co i jak?
                Nie wiem czemu.. po przeczytaniu drugi raz tego co napisałas wydaje
                mi sie, że on jest rozpuszczony. Był u mamy i było mu xle, płakał do
                was. Jest u was, pewnie płacze do mamy, ze mu xle..
              • marusia1 Re: elakuz 06.02.10, 14:05
                Młody wyjechał na obóz. Było bardzo nerwowo, nieprzyjemnie, bez pożegnania. Nie
                ma go już tydzień, myślałam, że przynajmniej my spędzimy miło czas, odpoczniemy,
                dojdę do siebie psychicznie. Mój M. od momentu wyjazdu młodego chodzi z fochem,
                w domu cisza, żyjemy obok siebie, a mnie już się nie chce nic... Mam znowu dość,
                zobojętniałam. I po co ja tak się angażuję? Gdzie popełniłam błąd?
            • marusia1 Re: elakuz 17.01.10, 00:49
              A najbardziej wkurza mnie to, że Młodemu exiara powiedziała, że ona chciała
              nawet koszty pokryć. Co za obłudny babsztyl! Nawet nie odpisała na smsa mojemu
              M., a wcześniej przy okazji aparatu do zębów powiedział, że nie zamierza dać na
              Młodego ani złotówki (Młodemu oczywiście powiedziała, że da połowę). Nie wiem
              jak tam jest, co on je, ale chyba nie za ciekawie, bo jak wyjeżdżał na wakacje,
              to nawet waciki do twarzy chciał zabrać z domu. Zatkało mnie, bo coś takiego, to
              chyba każda kobieta m w domu? Pewnie nic się nie zmieniło - dzieciom gówno, a
              sobie rarytasy, które chowała po szafkach ze ścierkami i wp***ła po kryjomu.
    • luna67 Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 17.01.10, 00:52
      po imieniu. Najpierw mnie to irytowalo, ale z biegiem czasu sie
      przyzwyczailamsmile))))
    • filetta Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 22.01.10, 09:58
      Od samego początku byłam traktowana przez pasierba jak wróg
      publiczny nr 1 (przez bezmyslność mojego męża i wrogość ex). Przez
      dobre 1,5 roku nie zwracał sie do mnie wcale i nie wiem, jak o mnie
      mówił. Od jakiegos roku nadal głównie zwraca sie do swojego taty, ze
      mna rozmawia od czasu do czasu i przez gardło przechodzi mu
      tylko "pani". Na proponowanie "brudzia" jest jeszcze troche za
      wcześnie, chociaż trzeba byłoby o tym pomysleć. W tym roku mały
      kończy 14 lat. nie jest już taki mały smile
    • olawikk Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 28.01.10, 10:14
      Od początku po imieniu - nie było z tym problemu i obu stronom
      pasuje. Tak do mnie mówią, tak o mnie mówią, tak przedstawiają swoim
      kolegom.

      Gorzej, kiedy trzeba uściślić. Macocha brzmi kiepsko, ale pasierb
      jeszcze gorzej sad Tak więc unikamy uściślania wink
      • damiri Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 28.01.10, 20:12

        Gorzej, kiedy trzeba uściślić. Macocha brzmi kiepsko, ale pasierb
        > jeszcze gorzej sad Tak więc unikamy uściślania wink

        Dla mnie slowo pasierb tez tak jakos niemilo i obco brzmi, wiec wole
        uzywac okreslenia "syn mojego meza". Troche przydlugawe niestety,
        ale milsze dla mojego ucha. Slyszalam ze starszy mowi o mnie "zona
        taty" gdy musi doprecyzowac kto to jest ta "pani Zosia". Mlodszy
        chyba mowi per macocha.
        ----------------------
        "Mezczyzna jest od wbicia gwozdzia w sciane. Kobieta od zdecydowania
        gdzie ten gwozdz wbic i co na nim zawiesic"
    • mondovi Re: jak zwracaja sie do Was dzieci partnera? 09.02.10, 11:14
      ma 13 lat i mówi mi po imieniu, ale z pewną nieśmiałością wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka