asus01
01.05.10, 05:58
Moj przyjaciel ma czterolatka, ktory tydzien jest u nas i tydzien u mamy. Maly
mial rok, kiedy sie poznalismy, co na pewno ulatwia sprawe. Na poczatku nie
angazowalam sie za bardzo, potem bylam kumpela do zabawy, a od kiedy
zamieszkalismy razem dwa lata temu stopniowo przejelam czesc obowiazkow.
Wlasciwie tak naprawde fajnie zrobilo sie jakis rok temu, po pierwszych
dluzszych wspolnych wakacjach. Wczesniej tez bylo ok, ale mialam wrazenie, ze
daje z siebie za duzo i zbyt malo otrzymuje w zamian. Teraz jestesmy fajna
polatana rodzinka. Z mama malego jest dobry kontakt, a ja za piec miesiecy tez
bede mama. Maly strasznie sie cieszy - wymysla rozne dziwne imiona i caluje
mnie po brzuchu. Wiem, ze to wszystko brzmi bardzo slodko, ale naprawde jestem
bardzo szczesliwa macocha zakochana w swoim pasierbie. Zasluga byl na pewno
jego bardzo mlody wiek, ale pewnie tez moj stosunek - 'nic na sile' wlasnie.
Nawet taki maluch potrzebowal troche czasu, zeby sie oswoic, a co dopiero
starsze dzieci. Bede u zagladala od czasu do czasu. Moze ktoras z was jest w
podobnej sytuacji?