Dodaj do ulubionych

Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat

01.05.10, 05:58
Moj przyjaciel ma czterolatka, ktory tydzien jest u nas i tydzien u mamy. Maly
mial rok, kiedy sie poznalismy, co na pewno ulatwia sprawe. Na poczatku nie
angazowalam sie za bardzo, potem bylam kumpela do zabawy, a od kiedy
zamieszkalismy razem dwa lata temu stopniowo przejelam czesc obowiazkow.
Wlasciwie tak naprawde fajnie zrobilo sie jakis rok temu, po pierwszych
dluzszych wspolnych wakacjach. Wczesniej tez bylo ok, ale mialam wrazenie, ze
daje z siebie za duzo i zbyt malo otrzymuje w zamian. Teraz jestesmy fajna
polatana rodzinka. Z mama malego jest dobry kontakt, a ja za piec miesiecy tez
bede mama. Maly strasznie sie cieszy - wymysla rozne dziwne imiona i caluje
mnie po brzuchu. Wiem, ze to wszystko brzmi bardzo slodko, ale naprawde jestem
bardzo szczesliwa macocha zakochana w swoim pasierbie. Zasluga byl na pewno
jego bardzo mlody wiek, ale pewnie tez moj stosunek - 'nic na sile' wlasnie.
Nawet taki maluch potrzebowal troche czasu, zeby sie oswoic, a co dopiero
starsze dzieci. Bede u zagladala od czasu do czasu. Moze ktoras z was jest w
podobnej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • irenka130874 macocha na sile? 19.05.10, 11:45
      Cześć Asus01,milo czytać jak komuś sie układa w takiej układance.Tak jak piszesz
      nic na sile,a u mnie wychodzi wszystko odwrotnie,po 12 latach zjawia sie Pani z
      dzieckiem(o której wiedziałam,bo to wszytko zaistniało przy moje
      "obecności",tylko ze wtedy jeszcze nie mieszkaliśmy razem)i na sile jak ja to
      widzę wprowadza swoja córkę w nasze życie. Po Piersze daje dziecko do tej samej
      szkoły co nasza córka,i jeszcze do tego, trafia do tej samej klasy,bo
      dziewczynka musi powtórzyć jeszcze raz tom samom klasę,bo przychodzi z gorszej
      szkoły,Nacisk z jej strony na mojego chlopa,ze dziecko chce poznać ojca,a mój ze
      chętnie tez pozna ja,i wtedy stawia mnie przed faktem ze taka rozmowa była i jak
      wyglądają plany przyszłościowe naszych dzieci.Ja jestem przeciwna zęby chodzili
      od razu do jednej klasy,okej niech będzie poznałeś córeczkę biologiczna,nasze
      córka pozna przyrodnia siostrę o której nigdy nie słyszała,mam do tej baby
      złość,ze gra uczuciem swojej i mojej córki jak również i mojej rodziny.Maz uważa
      ze jest to wspaniale ze będą razem chodzić do tej samej klasy,będą
      koleżankami,będą wspólnie lekcje odrabiać,będą u nas czas razem spędzać i
      t.d.Ale co ze mną jak ja mam zachowywać sie,to moja wina ze wstrętne babsko (ze
      slow jej ze corki)od 6 lat nie chciała skontaktować swoje dziecko z biologicznym
      ojcem,a teraz to wchodzimy ze wszystkim,tata,szkolą,nasza rodzina. Moze ktoś mi
      powie o co tu w końcu chodzi.Mamy w domu kongo ,dziecko zestresowane,ja z
      nerwowej atmosfery poroniłam.Przepraszam co ja jestem winna w tym ze ona nie
      zabezpieczyła sie,a on sobie zlekceważył to,i teraz sa skutki tego. być z nią
      nie pragnął od początku,bo jak by pragnął to by został się przy niej.Dziecko
      widział pierwszy i ostatni raz po urodzeniu,bo ona stwierdziła ze to jest jej
      dziecko a on do niego nic niema,a jemu tylko będzie zawsze bruździć w życiu,a on
      niema więcej pokazywać sie.I po tym wszystkim on z nią wchodzi w jakieś układy
      "na sile na szybko".Mnie wcale nie słucha powiedział ze jestem samolubna
      egoistka,która myślę o sobie a nie o dobro dziewczynek.Kobiety czy ja jestem
      nienormalna....Ja potrzebuje czasu dzieci myślę również,sama nie wiem
      • amona13 Re: macocha na sile? 19.05.10, 16:21
        wiesz zgodziłaś się na zdradę bo rozumiem że byliście razem ( ciąża w tym samym
        czasie ) to facet robi co chce , tak naprawdę to nie wiesz czy chciał być z nią
        bo to ona pozbyła się twojego męża
        • irenka130874 Re: macocha na sile? 20.05.10, 13:34
          wiesz nie wcale tak jak mówisz,nie wiedzalam o niej ,do wiedzalam sie jak
          byliśmy razem,kiedy wyszła na jaw ciążą,a rozwiązanie nie było proste dla nas
          wszystkich....a teraz za jego pokutę musimy płacić my ja i moja córką. bo tak
          odbieram to wszystko co sie dzieje na około nas.wtedy nie miała ochoty go
          widzieć a teraz różnymi sposobami szuka kontaktu....
          • amona13 Re: macocha na sile? 20.05.10, 16:27
            no to kiepsko świadczy o twoim mężu , z tego co piszesz to za nic ma twoje
            uczucia - może jasno i klarownie powiedz że nie życzysz sobie takiej sytuacji
          • amona13 Re: macocha na sile? 20.05.10, 16:30
            wiesz co jeszcze złościć powinnaś się na chłopa że tak się zachowuje ona robi to
            na co on jej pozwala ale jeżeli dzieci nie są jeszcze w tej samej klasie to idź
            do szkoły i powiedz dlaczego nie chcesz tej dziewczyny w klasie myślę że szkoła
            może pomóc
            • glasscraft Re: macocha na sile? 20.05.10, 17:29
              amona13 napisała:

              > idź do szkoły i powiedz dlaczego nie chcesz tej dziewczyny w
              klasie...

              No czekaj, a czemu ten dzieciak winien poza tym, ze ma ojca zlamasa?
              • amona13 Re: macocha na sile? 21.05.10, 16:16
                dzieciak nie jest winien ale mamuśka nie musi zapisywać do tej samej klasy .
                pewnie są dwie równoległe a to matka chce do tej samej klasy i tatuś -
                dzieciakowi współczuć takich rodziców
                • glasscraft Re: macocha na sile? 21.05.10, 17:23
                  A mozesz mi wytlumaczyc, dlaczego kobieta nie ma prawa zapisywac
                  dziecka do tej klasy, do ktorej ma ochote? Normalnie zgadzam sie z
                  tym, ze wyskoki eksiow sa trudne czasami do tolerowania. Nie mam
                  zamiaru sympatyzowac ani z jedna ani z druga strona, bo nie bylam
                  przy tym, jak szanowny tatusiek sie "wzial i rozmnozyl" oraz przy
                  rozmowie, na temat niechcenia jakiejkolwiek obecnosci tatuska w
                  zyciu dziecka. Mamy na tylko slowa autorki, ktore sama zna z
                  przekazu tatuska.
                  Faktem jest, ze dzieciak istnieje i ma prawo do funkcjonowania w
                  zyciu ojca. Nawet jezeli to oznacza, ze przyrodnie siostry chodza do
                  tej samej klasy. W czym - ciagle nie widze nic zlego - prosze o
                  wyjasnienie, jezeli tak nie jest.
                  • amona13 Re: macocha na sile? 21.05.10, 20:23
                    teoretycznie masz rację ma prawo ale po co , mama jednego dziecka nie życzy
                    sobie kontaktu z przyrodnim rodzeństwem i ma do tego prawo , nikt nie może jej
                    zmusić bo tamta pani tak chce myślę że najbardziej winny jest tatuś bo nie
                    liczy się z nikim
                    • karolana Re: macocha na sile? 21.05.10, 20:42
                      amona13 napisała:

                      > teoretycznie masz rację ma prawo ale po co , mama jednego dziecka nie życzy
                      > sobie kontaktu z przyrodnim rodzeństwem i ma do tego prawo , nikt nie może jej
                      > zmusić bo tamta pani tak chce myślę że najbardziej winny jest tatuś bo nie
                      > liczy się z nikim

                      No momencik. Jest mama jednego dziecka, mama drugiego dziecka i jakiś tatuś,
                      który przyrodzenia nie potrafił w spodniach przytrzymać.
                      A może wypowiedziałyby się dzieci? Bo może być tak, że dziewczyny same nie będą
                      miały ochoty na żadne kontakty, a może być wręcz przeciwnie. W końcu to DZIECI
                      będą skazane na codzienne kontakty lub tych kontaktów pozbawiane.
                    • glasscraft Re: macocha na sile? 21.05.10, 20:48
                      Facet owszem nie liczy sie z opinia terazniejszej zony. Tylko, ze po
                      kolejnym przeczytaniu postu, wydaje mi sie ze terazniejsza zona nie
                      boi sie dziecka, tylko tej "okropnej baby", ktora nagle sie
                      pojawila. Cala sytacja jak dla mnie troche za bardzo niewinnoscia
                      autorki "jedzie", albo przymykaniem oczu na nieprzyjemna prawde, ze
                      jej maz jest delikatnie mowiac - nieodpowiedzialny.
                      Aha, macocha moze sobie nie zyczyc jakichkolwiek kontaktow z
                      dzieckiem z poprzedniego zwiazku, niestety - jak wiemy same smile
                      ojciec tego dziecka ma kazde prawo takich kontaktow sobie zyczyc i o
                      nie zabiegac. Tamta pani tez ma prawo zmienic zdanie i zabiegac o
                      kontakty dziecka z ojcem. Niestety dla autorki postu.
                      • irenka130874 Re: macocha na sile? 22.05.10, 14:36
                        Facet owszem nie liczy sie z opinia terazniejszej zony. i tak to
                        odbieram,bo chce spotkać sie z dzieckiem sam,pojechał sam,bez nas,a teraz chce
                        iść z nasza córką tez sa. Chce isc do kina,a co ze mną,ja nie należę juz do
                        naszej rodziny,mam sobie sama zorganizować niedziele,bo on ma plan swój.Tak
                        wygląda zapoznanie dwójki dzieci który nigdy nie wiedzieli sie,i maja pójść do
                        kina i ciemnej sali oglądać siebie a nie film.Ja myślałam ze jak nasza córka ma
                        poznać swoja przyrodnia siostrę to my jako rodzina mamy byc razem....zabrać
                        dziewczyny na jakiś plac zabaw,zeby oni sami mogli nawiązać kontakt,a my
                        po-prostu będziemy siedzieć z boku na ławeczce,czy przy stoliku przy
                        kawce,obojętnie....ale my jako rodzina,a nie tatuś do kina ich zaprowadzi,a ty
                        obecna żonka siedź w domu i czekaj na nas bo on sobie dzisiaj tak wymyślił i na
                        jutro ma plan i dla mnie tam miejsca niema.To może tez złe to odbieram....
                        • glasscraft Re: macocha na sile? 22.05.10, 15:09
                          irenka130874 napisała:

                          > ... ma plan i dla mnie tam miejsca niema.
                          Dziwisz sie, ze cie chlop nie chce zabierac - przeciez jestes tak na
                          nie, ze pewnie sie boi, ze zakwasisz spotkanie.
                    • nangaparbat3 Re: macocha na sile? 09.06.10, 20:49
                      Alez ta pani nie ma prawa zabraniac komukolwiek zapisania dziecka do
                      ktorejkolwiek klasy.
                  • irenka130874 Re: macocha na sile? 22.05.10, 14:47
                    może tylko jedne wyjaśnienie dla ciebie,chce żeby w tym roku szkolnym poszli do
                    innych klas,a jak za rok będą chcieli byc razem w jedne klasę to proszę dla
                    czego nie,a nie odwrotnie.Dla mnie to jest zmuszanie dzieci,robienie rzeczy na
                    sile,bo mamusia jednej tak chce i tatuś drugiej,a macocha jest be,bo jest
                    przeciwna ze mając tak krotka znajomość od razu muszą mieć narzucone rzeczy na
                    wszystko....tym bardziej ze jest to możliwe,bo za rok dzielą klasy i na nowo
                    formują.
                    • glasscraft Re: macocha na sile? 22.05.10, 15:15
                      irenka130874 napisała:

                      > chce żeby w tym roku szkolnym poszli do innych klas,a jak za rok
                      będą chcieli byc razem w jedne klasę to proszę dla czego nie,a nie
                      odwrotnie.Dla mnie to jest zmuszanie dzieci...

                      Owszem dla mnie tez jest to zmuszanie dzieci - a dokladniej -
                      zmuszanie dziecka, ktorego Ty nie znosisz za sam fakt, ze istnieje,
                      do trzymania sie z dala od Twojej corki, meza i Ciebie.
                      Wzielas chlopa z przychowkiem, tak jak my wszystkie, zanim zaczniesz
                      go stawiac przed wyborem - My albo Ona - zastanow sie, czy nie
                      dzialasz tak samo jak tamta kobieta, ktora odciela go od corki. Czy
                      Ci pasuje, czy nie - Twoj maz ma dwie corki, ktore maja takie samo
                      prawo do tatusia. Im bardziej bedziesz mu przeszakadzac w kontaktach
                      z dzieckiem, tym bardziej bedziesz sie od niego oddalac...
            • illegal.alien Re: macocha na sile? 22.05.10, 09:08
              idź
              > do szkoły i powiedz dlaczego nie chcesz tej dziewczyny w klasie myślę że szkoła
              > może pomóc

              'Prosze Pani, prosze Pani, a moj maz mnie nie slucha!' - chyba bym padla (jako
              nauczycielka/dyrektorka), gdyby do mnie przyszli ludzie swoje problemy rozwiazywac.
              • irenka130874 Re: macocha na sile? 22.05.10, 14:53
                sorki dla ciebie ale zawsze myślałam ze szkoła to jest drugi dom,do jakiegoś tam
                roku życia .I jak powstaje jakiś problem,to trzeba iść do szkoły i rozmawiać,a
                nie siedzieć i czekać co będzie,bo to nie jest ich sprawa.....
                • amona13 Re: macocha na sile? 22.05.10, 16:15
                  dokładnie to miałam na myśli pracują tam psycholodzy i pedagodzy którzy pewnie
                  pomogą rozwiązać sytuację , jeżeli ktoś traktuje szkolę z poziomu dziecka to
                  może faktycznie iść i powiedzieć proszę pani , proszę pani - tak na marginesie
                  jestem pedagogiem szkolnym i ludzie przychodzą z różnymi problemami i jeżeli
                  mogę to pomagam albo odsyłam do specjalistów np w tym przypadku psycholog
                  wchodzi w rachubę lub wręcz mediator
                  • glasscraft Re: macocha na sile? 22.05.10, 16:40
                    I co masz zamiar powiedziec - nie zycze sobie, zeby siostra
                    przyrodnia mojej corki byla w jej klasie, bo... sobie nie zycze?
                    Dopoki dziewczynka sama nie powie, ze nie chce utrzymywac zadnego
                    kontaktu z siostra, to nie wiem, gdzie lezy problem.
                    A gdyby role byly odwrocone i tamta kobieta poszlaby do dyrekcji
                    szkoly i zazadala tego samego, to zgaduje ze bylaby suka nie z tej
                    ziemi... Wiem, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, ale
                    imho problem autorki to nie corka tej pani, tylko sama pani i fakt,
                    ze maz mial "bujna" przeszlosc. Na to tez psycholog pomaga.
                    • irenka130874 Re: macocha na sile? 22.05.10, 23:21
                      co do tej pani jak pani ja nazywa,to mogę jedno powiedzieć ze była ta pani u
                      pani dyrektor,właśnie z ta prośbą,zęby jej dziecko chodziło do innej klasy,bo
                      wiedziała do jakiej szkoły daje i kto chodzi do tej klasy(wiem o tym bo sama
                      pani dyrektor mi o tym powiedziała)prawdopodobnie miała być niespodzianka dla
                      nas na nowy rok szkolny,to szkoła zażyczyła ze ma poznać dziecko z ojcem,i
                      poinformować ze dziecko idzie do tej szkoły i do klasy z nasza córką,imaczy to
                      dziecko nie przyjęli by.I co teraz pani na to pani glasscraft....
                      -tamta kobieta poszlaby do dyrekcji
                      szkoly i zazadala tego samego,to zgaduje ze bylaby suka nie z tej
                      ziemi... Wiem, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia,
                      • glasscraft Re: macocha na sile? 23.05.10, 08:12
                        Pani glasscraft na to, ze skoro ta pani (a jak inaczej
                        chcialabys, zebym nazywala eksie Twojego meza? K...wa?)sama
                        poprosila, zeby przyrodnia siostra Twojej corki byla w innej klasie,
                        to czego sie jej czepiasz? Niestety tylko potwierdzasz moje
                        przekonanie, ze cokolowiek by ta kobieta nie zrobila, bedzie zle bo
                        Tobie fakt, ze ona istnieje przeszkadza.
                      • amona13 Re: macocha na sile? 23.05.10, 10:16
                        a to macie jakąś stukniętą dyrekcję i zupełnie inaczej zachowuje się ta Pani ,
                        nie wiem czy celowo czy nie ale zasugerowałaś że to ona wszystko nakręca tak
                        więc to Twój małżonek okazuje się dupkiem i finito
                        • irenka130874 Re: macocha na sile? 23.05.10, 15:22
                          nie wiem kto on jest wdanym czasie,wiem na pewno ze my z córką nie
                          nadążamy.Dziecko mi przez skype przesłała wiadomość(mamusia ja ciebie kocham
                          tylko nie nadonzam za tym co sie dzieje)ten cały horror na razie trwa 2
                          miesięcy.Nikt z nas juz niema sily ja za każdym razem zostaje postawiona przed
                          faktem ze już jest postanowione,a ja mam albo zaakceptować albo bujać
                          sie.Prosiłam ze potrzeba nam wszystkim czasu,a nie bo juz.O rozmowę z nim
                          prosiłam od tygodni,nie miał czasu a ni dla mnie a ni dla naszego dziecka,,bo
                          jest zapracowany,ale jak pani napisała sms o 5,30 rano co z widzeniem to za 2dni
                          w końcu odbyła sie rozmowa,i szybko leciał na spotkanie.Za każdym razem jak
                          odwala coś "nowego" tracę do niego zaufanie....nie mówi prawdy ukrywa,a później
                          nie wie jak to powiedzieć,bo już robi sie gorąco i wtedy sam zakręca sie we
                          wszystkim...To nie jest problem w dziecku,tylko w nim
                          • amona13 Re: macocha na sile? 25.05.10, 16:22
                            wiesz co chyba jesteś trollem , nie ma takiej opcji że dziecko powtarza klasę bo
                            przyszło z gorszej szkoły
                            • irenka130874 Re: macocha na sile? 26.05.10, 08:59
                              ----wiesz co chyba jesteś trollem----
                              Amona 13 mogłaś by sprecyzować swoja odpowiedz....
                              co do klasy to rozmawiałam z dyrektorem to potwierdziła to,ze trzeba powtórzyć
                              rok.Moja córka mówiła,ze jest okej ta dziewuszka,jest grzeczna ,wstydliwa na
                              razie więcej nic nie powiedziała a ja z niej nie będę tego wyciągać. Bedze
                              chczala to powie sama resztę.
                              Z moim daliśmy czas do końcu roku szkolnego,jak sie nie dojdziemy do
                              porozumienia,to sie rozwodzimy,ale na dzień dzisiejszy a ni on do końca tego nie
                              chce a ni ja.On uważa ze on nic złego nie robi,ze to tylko moja wyobraźnia i
                              głupota.Tylko nie widzę głupoty w tym ze ja kolejny raz dowiaduje sie
                              ostatnia,bo juz ta pani i jej córką wiedzieli ze w niedziele idzie "tatusiek" z
                              córeczką do kina,a my postawieni przed faktem,i pytanie do naszej córki czy
                              idzie ona z nim czy nie,bo on i tak pójdzie,nie wspomnę o tym ze mieliśmy z
                              córką zaplanowany inny plan na niedziele....Nie rozumiem ja tego wszystkiego,tak
                              ciężko najpierw ze mną porozmawiać ,a nie dzwonić tam obiecywać, a w domu w
                              sobotę informować nas o tym i robić aferę bo ja go nie rozumiem.A jak poprosiłam
                              o przełożenie kina na następny dzień(bo był wolny) bo córką miała jechać do
                              koleżanki na cały dzień i noc,to nie,bo jemu nie będzie to pasować.Jak również
                              to ze on nie będzie tam dzwonić o przenoszenie na następny dzień.W przyszły
                              wtorek mam spotkanie w szkole z dyrektorem(żeby dziewczynki byli w innych
                              klasach)zobaczymy co powie,bo druga klasa ma 31,a klasa córki 29.Jest tylko
                              kwestia czy nauczycieli się zgodzą.
                              Ale jak dla mnie to mam to już po dziurkę w nosie,niemam ochoty tłumaczyć
                              swojemu ,ze nie da sie zbudować przyjaźni na sile,bo tak chcą rodzice dzieci,bo
                              maja teraz być zgodnym rodzeństwem i się kochać.sorry ale tego nie mogę
                              pojąc.....nic na sile
                              • glasscraft Re: macocha na sile? 26.05.10, 10:58
                                irenka130874 napisała:

                                > ----wiesz co chyba jesteś trollem----
                                > Amona 13 mogłaś by sprecyzować swoja odpowiedz....

                                Ja sprecyzuje - cos ta Twoja historia kupy sie nie trzyma, wiec
                                logiczne jest zalozenie, ze trollujesz.
                              • amona13 Re: macocha na sile? 26.05.10, 17:09
                                dziecko powtarza klasę gdy nie otrzymało promocji do następnej klasy ,inaczej
                                nie można - nie ma takiej opcji że dyrektor decyduje o powtarzaniu bo dziecko
                                przyszło z innej gorszej szkoły , nikt i nic nie może spowodować powtarzania
                                klasy gdy dziecko miało promocję do klasy wyższej , najprawdopodobniej mała nie
                                zdała i powtarza klasę
                                • irenka130874 Re: macocha na sile? 27.05.10, 18:52
                                  Właśnie nie dziewczynka bardzo dobrze sie uczy,i przechodzi do gimnazjum po
                                  prostu,ma z czerwonym paskiem,a nasza uczy sie tak sobie ma wszystkie oceny,a
                                  nie tylko te na wyższych pułapach.Maz uważa ze to ja zmobilizuje i nasza będzie
                                  sie super uczyć,co ja uważam za bzdet....nasza córkę to tylko z niechęci na
                                  naukę,bo ta jest lepsza a ona nie potrafi,bo nie lubi tego kraju w którym jest i
                                  tylko marzy jak najszybszej wrócić do Polski,już minęło 4 lata a ona nadal nie
                                  chce tu mieszkać
                                  • glasscraft Re: macocha na sile? 27.05.10, 20:05
                                    irenka130874 napisała:

                                    > ... ona... nie lubi tego kraju w którym jest i tylko marzy jak
                                    najszybszej wrócić do Polski,już minęło 4 lata a ona nadal nie chce
                                    tu mieszkać

                                    I ty mowisz, ze wiesz jak potrafi bolec kiedy decyduja dorosli i
                                    kierujac sie tylko swoimi pogladami wmawiaja, ze to dla dobra dzieci?
                                    Prosze Cie bardzo, nie rozsmieszaj mnie!!!
                                    • irenka130874 Re: macocha na sile? 28.05.10, 10:18
                                      Do glasscrafta
                                      o czym ty mówisz??????mało rodzin wyjehali poza granicy kraju ,bo w Polsce
                                      niemajaczący własnego kontu albo jak i masz to w kredycie i dobrej pracy żeby
                                      miec na spłatę tego z kredytu. nie utrzyma sie na fali....
                                      a ty mi z Textem:kierując sie tylko swoimi poglądami wmawiaja, ze to dla dobra
                                      dzieci?
                                      o czym ty mówisz??????w którym świecie TY żyjesz?
                                      • glasscraft Re: macocha na sile? 28.05.10, 12:04
                                        Mam nadzieje, ze nie na tym samym swiecie, co Ty, moja droga...
                                        Mowie o tym, ze podjeliscie niepopularna decyzje (dla waszej malej)
                                        o wyjezdzie, a teraz probujesz udowodnic, ze wiesz jak czuja sie
                                        dzieci, gdy dorosli podejmuja takie decyzje bez uwzgledniania
                                        tychze. Wyglada na to, ze nie wiesz... Czy przedyskutowaliscie
                                        sprawe z corka, czy jej bedzie przeszkadzac nowo odkryta siostra
                                        przyrodnia w tej samej klasie, czy podejmujesz ta decyzje TY, bo
                                        Tobie przeszkadza przeszlosc meza - czyli obecnosc innej pani w jego
                                        zyciu, pani ktorej, jak zgaduje na postawie tego, co sama napisalac -
                                        meza wyszarpalas spod nosa.
                                        • irenka130874 Re: macocha na sile? 28.05.10, 13:04
                                          wiesz co zachowuje się tak jak by ciebie tez kiedyś taka albo podobna sytuacja
                                          dotknęła dla tego jesteś taka gorzka i wszystko co ja by nie napisała czy
                                          wytłumaczyła to i tak ja wszystko robię złe.Sorry ja to przy najmie napisałam co
                                          mnie boli i szukam porady,a ty........
                                          ---Mowie o tym, ze podjeliscie niepopularna decyzje (dla waszej malej)
                                          > o wyjezdzie, a teraz probujesz udowodnic, ze wiesz jak czuja sie
                                          > dzieci, gdy dorosli podejmuja takie decyzje bez uwzgledniania
                                          > tychze.
                                          co ty wplątujesz przeprowadzkę całej rodziny,ze sprawami z tym nie wiążącymi.Co
                                          ma piorun do wiatraka......
                                          • glasscraft Re: macocha na sile? 28.05.10, 13:22
                                            irenka130874 napisała:

                                            > ma piorun do wiatraka......

                                            Bardzo duzo smile bo jak piorun lupnie w wiatrak, to ten sie moze
                                            spalic smile
                                            Piernik do wiatraka mialo pewnie byc smile

                                            Nie, nie bylam ani w sytuacji kiedy moi rodzice zadecydowali o
                                            przeprowadzcze zagranice, sama o tym zadecydowalam. Jak rowniez nie
                                            bylam w zwiazku z facetem, ktory najpierw machnal sobie dzieciaka z
                                            jedna babka, a potem zaraz po narodzinach tegoz - z inna; wiec
                                            zgorzkniala nie jestem i powodu nie mam, zeby byc.
                                            Odpuszczajac sobie osobiste wycieczki, uwazam ze powinniscie oboje
                                            (Ty i maz) porozmiawiac z Wasz corka, majac nadzieje ze nie jest na
                                            to za pozno i zapytac jej, co sadzi na temac jej siostry przyrodniej
                                            w tej samej klasie. Nie naciskac i nie mowic, co Ty myslisz na ten
                                            temat. Nabroiliscie obydwoje z mezem wystarczajaco w przeszlosci,
                                            zachowajcie sie teraz jak dorosli.
                              • amona13 Re: macocha na sile? 26.05.10, 17:14
                                co do kina to może ten twój mąż nie wymyślił tego najgorzej wiesz gdy będzie on
                                i dwie córki to jest równowaga , gdy ty z nimi to mała przyłączona do rodziny
                                czyli wy i ona - dla dziecka nie jest to sytuacja komfortowa ( to tak nie licząc
                                jego podejścia w sprawie do ciebie )
                • illegal.alien Re: macocha na sile? 23.05.10, 00:34
                  Z tego co zrozumialam, rodzice dziewczynek juz dawno szkoly pokonczyli - i to
                  oni powinni sie zajmowac rozwiazywaniem swoich problemow, a nie mieszac w to
                  dyrekcje - jezeli potrzebuja do tego mediatora czy psychologa, to tez mozna taka
                  osobe zaangazowac, bez mieszania do tego szkoly.
                  Wstyd by mi bylo isc do dyrektorki/ra szkoly mojego dziecka i powiedziec, ze nie
                  radze sobie z mezem/bylym mezem. Co go to obchodzi z reszta? Na tej zasadzie, to
                  kazdy moglby sobie isc do szkoly i powiedziec, ze to dziecko mu nie pasuje w
                  klasie synka/corki, bo jest rude/biedne/chude/grube/cokolwiek.
                  • mileu Re: macocha na sile? 26.05.10, 14:11
                    czytam ten wątek i czytam i tylko jedno przychodzi mi na myśl. Chyba
                    najważniejsze jest to czy te dziwczynki (OBIE) mają ochotę się
                    poznawać i zaprzyjaźniac. Nie mam (chyba) przyrodniego rodzeństwa,
                    ale podejrzewam że gdybym takowe miała, to nie byłaby skłonna
                    rozpoczać znajomosć od chodzenia razem do klasy. Wydaje mi się, że
                    dzieci w tym wieku bardzo przejmują się opinią swoich rówieśników i
                    to pewnie jeszcze im utrudni. Zapewne klas będzie zaangażowana i
                    zainteresowana "aferą"- to pewnie dziewczynkom nie ułatwi sprawy. A
                    tak na marginesie to mam kilku znajomych, którzy wiedzą o istnieniu
                    rodzeństwa przyrodniego i nie mają z nim najmniejszego kontaktu.
                    Kiedyś rozmawiałam z jedną z osób właśnie na ten temat, bo akurat
                    mnie to intersowało. No i osoba powiedziała, iż w najmniejszym
                    stopniu nie ma takiej potrzeby i absolutnie jest szczesliwa z faktem
                    nie znania swoich 2 "sióstr" Nie oceniam-tylko przytaczam przykłady.
                    Mam też przykąld innej osoby, która ma jedą siostre "własną" i
                    jedna "przurodnią" i mówi ze swoja kocha bardzo bardzo ( aczkowliek
                    muszę nadmienic że to jest przypadek skrajnie zżytegop rodzeństwa)
                    natomiast przyrodnią owszem-kocha i zależy jej na niej, ale nie
                    można tego poróqnywać do własnej.Domyslam sie ze w tym pozytywnym
                    przypadku nikt nie był zmuszany do kontaktu z nikim. róznica w sile
                    wiezi jest też pewnie spowodowana faktem wychowywania sie z siostrą
                    własną i z dala od przyrodniej. W każdym razie rodzice WSZYSCY TROJE
                    moze zamiast decydowac to powinni porozmawiac z dziećmi i dać im
                    szansę powiedzieć co o tym myślą i czego chca. Takze ta dziewczynka,
                    która nie jest dzieckiem autorki wątku zapewne ma na ten temat
                    własne zdanie i moze wcale nie chce przyjaźnic sie z "siostra".
                    • mileu Re: macocha na sile? 26.05.10, 14:24
                      a tak na marginesie, to przy okazji tego wątku nasunęłą mi się na
                      myśl pewna historia. Miałam kiedys koleżankę ( w szkole podstawowej)
                      bardzo bliską, która nie miała kontaktu z tatą chyba od urodzenia.
                      Może tez ją widział jak była niemowlakiem. i około 4 klasy szkoły
                      podstawowej pojawił się znowu. Ponieważ byłyśmy blisko, to zwierzała
                      mi sie ze wszystkiego. Najpierw była podekscytowana, ale co sie
                      potem okazało? ze co z tego, ze był jej biologicznym tatą, skoro był
                      obcym człowiekiem. Mało tego, bez opisywania szczegółów powiem tylko
                      że ona bardzo załowała że ojciec sie pojawił. Obcy facet nagle się
                      pojawił i chciał robić to co normalnie robić che tata. Pamiętam ze
                      kiedys w złosci wysłaa go do gnoju, za co dostała kare. Potem nas to
                      bawiło ale dziś zastanawiam sie jak wsciekłe musi być 10-11 letnie
                      dziecko kiedy kaze komuś "iść z tego domu do gnoju". Co właściwie
                      czyni nas rodzicami. To że "zrobimy" dziecko, czy to że przy nim
                      jesteśmy, pracujemy nad więzią z nim, opiekujemy się nim,
                      przekazujemy mu jakieś wartości, jesteśmy znim w ważnych dla neigo
                      chwilach, zarówno dobrych jak i trudnych. i to chyba od najmłodszych
                      lat-wtedy kiedy dziecko uczy się życia. Czy jest rodzicem ktoś kto
                      nagle pojawia się i mówi no cześc to ja Tatus/mamusia, bo kiedyś
                      zaliczyłem/łam numerek.
              • nangaparbat3 Re: macocha na sile? 09.06.10, 20:53
                illegal.alien napisała:


                > - chyba bym padla (jako
                > nauczycielka/dyrektorka), gdyby do mnie przyszli ludzie swoje problemy
                rozwiazywac.

                A przychodzą, przychodzą.
                Dla szkoły koszmar.
                Inna kwestia - polska szkoła jest tak zorganizowana, jakby wszyscy uczniowie
                zyli w pełnych sakramentalnych rodzinach. Wiec z jednej strony nierzadko jest
                wciagana w rozgrywki miedzy rodzicami, z drugiej - zdarzaja sie okropne gafy.
                • illegal.alien Re: macocha na sile? 09.06.10, 21:55
                  Tu wyszlo na jaw, ze akcja rozgrywa sie zagranica, wiec pewnie nie takie uklady
                  widzieli (zakladajac, ze to zgnily zachod wink). Jednakowoz mysle, ze gdybym byla
                  nauczycielka, do ktorej przyszlaby mama z informacja, ze nie zyczy sobie danego
                  dziecka w klasie, bo to przyrodnia siostra jej corki, to nie wiedzialabym co z
                  takim fantem zrobic - samej byloby mi wstyd isc do szkoly i zalatwiac w ten
                  sposob sprawy.
                • karolana Re: macocha na sile? 09.06.10, 22:44
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Inna kwestia - polska szkoła jest tak zorganizowana, jakby wszyscy uczniowie
                  > zyli w pełnych sakramentalnych rodzinach. Wiec z jednej strony nierzadko jest
                  > wciagana w rozgrywki miedzy rodzicami, z drugiej - zdarzaja sie okropne gafy.
                  >

                  Oj, co prawda to prawda sad(
                  Nie raz i nie dwa "nasza szkoła", pomimo posiadania informacji o stanie
                  rzeczywistym, działała tak, jakby dziecko żyło sobie spokojnie z ojcem i matką
                  pod jednym dachem, co kilka razy doprowadziło do sytuacji cholernie przykrej i
                  stresującej dla wszystkich.
    • joanpp77 Re: Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat 20.05.10, 00:32
      Ciesze sie ogromnie, jestem w podobnej sytuacji...wszystkiego sie ucze
      smile jako macocha, pewnie wiele przed nami smile, obie powiedzmy mamy 4
      letnich pasierbow z poprawnymi relacjami- przynajmniej teraz jeszcze-
      i obie oczekujemy na nasze pociechy, ktore sie maja narodzic( ja jestem
      w 7 miesiacu) Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojej Rodzinysmile
      • kowalka33 Re: Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat 26.05.10, 11:16
        Ale magiel-wybacz to jedyne co ci ciśnie mi się na usta. Ostatnio przeczytałam
        gdzieś że Sp trener Górski mawiał że gra się tak jak przeciwnik pozwala. Nie
        wiem jakim cudem to się stało że twój został ojcem podwójnym w tak krótkim
        czasie i to z dwiema kobietami. To jest problem wtedy jak człowiek godzi się w
        sumie na mało komfortowa sytuację na poczatku i zakłada że jakoś to sie poukłada
        to tak jest. Co do szkoły tez byłabyn przeciw i dziwię się matce dziewczynki nr
        2(kolejność przypadkowa) na naciski , nawet do szkoły bym dziecka nie zapisała.
        Przecież dzieci potrafią byc okrutne, rodzą sie plotki po grzyb to komu. Jest to
        sytuacja bardzo niewygodna dla dziewczynek i to obu!!!!!Tu byłabym przeciwna
        zdecydowanie i gdybym mogła liczyć na sensownego pedagoga szkolnego to bym
        poszła po pomoc. Dzieci też potrafią liczyć...Ja myslę ze ty założyłaś że to że
        twój ma narzeczoną czy dziewczynę w ciązy to nic , to wazne że mnie kocha i z
        tamtym to na pewno nie bedzie sie kontaktował i tyle. Cała masa kobiet tak robi
        , mysląć ze to się poukłada ale najczęsciej sie nie układa trzeba płacic
        alimenty, w którymś momencie to sie wali,
        • irenka130874 macocha na sile? 27.05.10, 18:42
          dla Kowalka33,jeśli masz ochotę poczytac,to jest link na forum
          forum.gazeta.pl/forum/w,16,111470083,,grzechi_mlodosci_nieslubne_dziecko_a_rodzina.html?v=2
          a co do tej Pani to każdy robi tak uważa za słuszne,jeśli ona uważa ze będzie
          super kiedy dwie dziewczynki będą chodzić do jednej szkoły,no to jej pogląd na
          życie,a mój niestety od jej rożni się i to bardzo.Ja sama jestem z rozbitej
          rodziny i niestety w głowie bardzo dobrze wszystko utrwaliło sie.nowa rodzina
          ojca,przyrodni brat z którym niema kontaktu do dnia dzisiejszego tak jak brat i
          siostra,ze za siebie pójdziemy w ogień i t.d Od roku mamy kontakt tylko przez
          pisanie przez internet i to przypadkowo go znalazłam.Dla tego mam takie
          podejście bo wiem jak to potrafi bolec,kiedy decydują dorośli i kierując sie
          tylko swoimi poglądami,i wmawiaj ze to jest dla dobra dzieci....
      • asus01 Re: Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat 09.06.10, 18:45
        @joanpp77. Wreszcie jakis post na temat i o pozytywnym wydzwieku wink Fajnie, ze
        jest ktos w podobnej sytuacji, kto nie ma ochoty narzekac. W piatek dowiedzialam
        sie, ze czekam na dziewczynke. Co bedzie u ciebie? Pozdrawiam serdecznie!
    • amona13 Re: Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat 28.05.10, 19:48
      jednak jesteś trollem , nic nie pisałaś że mieszkacie poza Polską rozumiem że
      dziecko jedno i drugie było pocztę w Polsce wszak wyjechaliście 4 lata temu i
      nie było kontaktu z druga kobietą i nagle ona jedzie przez pół Europy do was haha
      • konstancja16 Re: Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat 28.05.10, 20:10
        dalas rade przeczytac te wypowiedz w linku? podziwiam.
      • irenka130874 Re: Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat 28.05.10, 23:07
        nie tak bardzo dziecko tej kobiety jak i ona mieszkają za granica na stale,a my
        mieszkaliśmy w Polsce,dopiero 4 lata temu przeprowadzili sie,ale niestety w to
        samo miasto co mieszka ta kobieta,ale ze miasto jest tak duże i jest tak dużo
        szkol rożnych, ze dać dziecko do tej samej szkoły nie był przypadek
        • glasscraft Re: Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat 29.05.10, 14:59
          Skoro nie byl przypadek, to znaczy ze Twoj maz i jego e byli w
          kontakcie. Albo cala historia to totalna sciema i dalysmy sie
          napuscic.
          • irenka130874 Re: Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat 29.05.10, 18:02
            do glasscraft :
            czy ty myślisz ze ja nie mam nic innego do roboty,tylko siedzieć i pisać
            opowieści których nigdy nie było,dla mnie ta cala sytuacja,to jest jakiś
            koszmar,porąbany wszędzie zbieg okoliczności.szukam porady na forum,bo nie mogę
            rozwiązać sama tej całej sytuacji.nie wiem jak mam postępować,zachowywać sie,jak
            z nie tego nie z siego mam byc dobra macocha dla dzieciaka którego w życiu nie
            widziałam,nie mogę wyobrazić takiej sobie rodzinnej sielanki....
            glasscraft napisała:

            > Skoro nie byl przypadek, to znaczy ze Twoj maz i jego e byli w
            > kontakcie.
            co do tego jestem pewna ze przed tym nie miał kontaktu,pierzy kontakt telef miał
            2 miesiące temu kiedy dowiedział sie ze dzieciak ma chodzić razem z nasza córą
            do jednej klasy.Nie wiem z jakim zamiarem ona to wszystko robi.Na pewno przed
            rozmowa z mężem juz dużo rzeczy wiedziała o nas,ale wspólnych żadnych znajomych
            nie mamy,przypuszczamy ze jakiś dzieciak z jej kręgu znajomych chodzi z córą do
            jednej klasy
            • amona13 Re: Nowicjuszka na forum, "macocha" od 3 lat 31.05.10, 17:40
              ile dziecko masz lat - koleżanka córki kochanki była przepytywana na tą
              okoliczność tak a niby skąd ona wiedziała że to jej przyrodnia siostra - ściema
              • irenka130874 macocha na sile? 02.06.10, 09:29
                sorki ale nic nie rozumiem z twojego postu
                • illegal.alien Re: macocha na sile? 08.06.10, 23:33
                  Mam dla Ciebie Irenko jedna porade - zapisz sie z dziewczynkami do jednej klasy,
                  bo Twoich postow czytac sie nie da.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka