Dodaj do ulubionych

problemy finansowe - trudna decyzja

15.08.10, 17:36
Jestem prawie macochą siedmiolatka. Mój partner w trakcie rozwodu dobrowolnie wziął na siebie spłatę długów byłej żony (to było przed naszym poznaniem się). Przez to jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej (alimenty+raty kredytu).
chyba zwariowałam...ale w tej sytuacji zaczynam się obawiać czy wyrobimy finansowo jeśli zdecydujemy się na własne dziecko.
w tej sytuacji widze tylko dwa rozwiązania:
- wyjezdzamy za granicę aby zarobić na wspólny start i przy okazji na spłatę tych cholernych długów..ale partner będzie zmuszony ograniczyć kontakt z synem, którego kocha i nie chce zostawić, lub
- zostajemy w polsce, partner ma regularny kontakt z synem ale my się rozstajemy, ponieważ nie stać nas na wspólne mieszkanie (mieszkamy daleko od siebie) ale również na myślenie o przyszłości..
czy to wszystko musi być tak skomplikowane..coś kosztem czegoś.. mam dość, poradźcie, co byście zrobiły na moim miejscu?

i wiem, że decyzję musimy podjąć sami, ale ja komplentnie się gubię: wybrać swoje szczęscie kosztem dziecka czy zrezygnować, by go nie krzywdzić...
Obserwuj wątek
    • 333a13 Re: problemy finansowe - trudna decyzja 15.08.10, 17:38
      A co na to Twój mężczyzna? Dlaczego musi spłacać nieswoje kredyty?
    • glasscraft Re: problemy finansowe - trudna decyzja 15.08.10, 17:40
      Trzecie rozwiazanie: pogadac z byla zona (jezeli sie da) na temat
      splaty dlugow i jej ewentualnego udzialo w splacie w zwiazku z tym,
      ze partner nie wyrabia finansowo?
      • palya Re: problemy finansowe - trudna decyzja 15.08.10, 17:46
        była żona najchętniej ściągnełaby z niego w formie alimentów całą pensję.
        był czas, kiedy mój partner świetnie zarabiał i niestety przyzwyczaił ją do tego..a i tak nie wystarczało i ona namówiła ich na kredyt (skonsumowany głównie przez nią na wyjazdy do kochanka, który zresztą był przyczyną rozwodu)..
        ot, efekt oddania spraw finansów i wydatków w ręce żony...
        a teraz oboje mamy problem.. bo ona nie chce zrezygnować z traktowania go jak bankomatu.. nawet wykorzystuje dziecko, by prosiło ojca o coraz to nowe, drogie zakupy (siedmiolatek prosi tatę o kupno laptopa i dvd, bo mamusia mówi, że by się przydało) %&#*^@^&!!
        • glasscraft Re: problemy finansowe - trudna decyzja 15.08.10, 17:54
          No dobrze, ale na kogo kredyt zostal wziety? Jezeli i na niego i na
          nia, to dlaczego on sam splaca?
          • palya Re: problemy finansowe - trudna decyzja 15.08.10, 18:08
            jak on tego nie spłaci to była żona tym bardziej...
            a konsekwencje poniesie dziecko... i mój partner też..bo załóżmy, że była żona odda 3/4pensjii na spłatę długów i nie starczy na chlebek dla Małego...do kogo się zwrócą po pieniążki... no własnie. pat
            no a tak poza tym, po prostu chciał być w porządku wobec swojego dziecka
            • glasscraft Re: problemy finansowe - trudna decyzja 15.08.10, 18:19
              Mysle, ze Twoj partner powinien sprobowac rozmowy z byla zona, chyba
              ze sie jej boi albo Tobie nie pasuje, zeby ze soba rozmawiali, i
              postawic sprawe jasno - ze krowa dojna juz nie jest, bo sie mleko
              skoczylo, i albo ona sie dolaczy do splaty dlugu przynajmniej
              troche, albo on przestanie byc wyplacalny.
              Rozwiazanie czwarte: pogadac z bankiem i poprosic o wydluzenie czasu
              splaty.
              • erillzw Re: problemy finansowe - trudna decyzja 15.08.10, 19:26
                Mysle, ze powinniscie zaczac od rozmowy z malym i nauczeniem go ze
                swiat nie dziala tak ze "tato kup mi laptopa" i tata kupuje tylko ze
                sa swiat inaczej dziala.

                Bo jesli maly przychodzi z takimi tekstami to znaczy, ze jest
                kompletnie odwerwany od swiadomosci tego skad sie bierze pieniadz i
                ile pracy kosztuje. I jesli teraz tata nie zacznie go prostowac to
                bedzie dramat. Co z tego ze wyjdziecie z dlugow skoro nowe bedzie
                generowalo dziecko.
                • palya Re: problemy finansowe - trudna decyzja 15.08.10, 22:29
                  Młody na szczęście zaczyna to rozumieć.. sporo z nim rozmawiamy.
                  te teksty pojawiają się przez telefon, kiedy to szanowna mamusia reglamentuje Młodemu czas, podsłuchuje a czasami podsuwa odpowiedzi. po kilku godzinach z nami Młody zapomina o roszczeniowym nastawieniu i jest całkiem normalny.. to daje mi praktycznie 100%pewności, iż pewnie mamie szwankuje sprzęt i chce go sobie wymienić naszym kosztem używając do tego dziecko..
                  niestety.. niby o matkach nie powinno mówić się źle, ale tutaj to mi ręce opadają
    • 333a13 Re: problemy finansowe - trudna decyzja 16.08.10, 09:47
      Trochę zastanawia i martwi mnie Twoje podejście do tych spraw...
      mówisz: "nie wydolimy finansowo", "nie damy rady, bo kredyt i
      alimenty"... ale tak naprawdę to chyba nie Twój problem??? bo to nie
      Twoje długi i nie Twoje alimenty. Nie widzę powodu być miała
      ingerować w sprawy finansowe partnera i jego rozliczenia
      z "przeszłością" a tym bardziej ponosić konsekwencje w związku z
      jego zobowiązaniami. Przyjmując Twój tok myślenia, że trzeba
      wszystko zapewnić Młodemu i Exi by tylko się to nie odbiło na
      relacjach z dzieckiem skazujesz siebie na życie w cieniu pierwszej
      rodziny i ich potrzeb. Z jakiej racji masz poświęcać swój czas i
      pieniądze dla obcego dziecka??? Dlaczego masz rezygnować z marzeń o
      własnym potomstwie? Dlatego, że partner nie potrafi się dogadać w
      własną żoną? Ja to widzę tak, że chcesz być fair wobec partnera, Exi
      oraz dziecka zapominając o swoich potrzebach. Wiele tu na tym forum
      jest i było macoszek, które poświęciły siebie i swoje życie
      pasierbom, dlatego polecam postudiowanie wątków na tym forum.
    • tully.makker Re: problemy finansowe - trudna decyzja 16.08.10, 10:33
      Pierwsza mysl, jaka mi sie nasuwa, to ze partner nie mowi ci prawdy.
      Niewielu jest mezczyzn gotowych pograzyc sie w nedzy, by splacac
      dlugi za ktorych powstanie byla odpowiedzialna exia, jesli nie mieli
      w sprawie jakiegos udzialu.

      Sorry, ale w takich sprawach jest raczej realistka, co mozna tez
      nazwac cynizmem.

      Pytanie numer dwa - czy on chce, byscie mieli to wspolne dziecko?
      Czy finanse nie sa pretekstem, by do zaciesnienia zwiazku nie
      dazyc\? Nie stac mnie na wspolne zamieszkanie, nie stac mnie na
      dziecko...

      Pytanie numer 3: a co z twoimi dochodami? Moze ty powinnas siie
      zastanowic, jak zaczac wiecej zarabiac, by bylo was stac na
      rozmnazanie.
      • zonka77 zgadzam się z tully 16.08.10, 12:41
        > Pierwsza mysl, jaka mi sie nasuwa, to ze partner nie mowi ci prawdy.
        dokładnie. Mnie również ciężko uwierzyć że facet tak z własnej woli spłaca nie
        swoje długi.

        czy on chce, byscie mieli to wspolne dziecko?
        też mi się pojawiło takie pytanie w głowie jak i odpowiedź:
        Czy finanse nie sa pretekstem, by do zaciesnienia zwiazku nie
        > dazyc\? Nie stac mnie na wspolne zamieszkanie, nie stac mnie na
        > dziecko...

        Co do Twoich dochodów to ja bym się trochę bała stawiać wszystkiego na swoich
        dochodach. I chyba nie zgodziłabym się na takie życie kiedy cała kasa męża idzie
        na długi jego ex i dla jego pierwszego dziecka (na extrasy typu drogie sprzęty)
        a ja zostaje z martwieniem się samodzielnie o to czy nasze dziecko ma co
        jeść...Żądałabym sytuacji kiedy wszyscy łożą na swoje dzieci. Czyli ex + Twój
        partner wspólnie łożą na ich dziecko, Ty i twój partner wspólnie łożycie na wasze.
        Nie wiem co by było gdybym bardzo kochała faceta i bardzo chciałabym mieć
        dziecko...Myślę że 10 lat temu nie patrzyłabym na nic i dziecko miała a potem
        się martwiła - a dzisiaj, z obecnym doświadczeniem absolutnie nie zdecydowałabym
        się na dziecko z kimś niewydolnym finansowo i uzależnionym od exi. Co więcej
        szczerze napiszę że mocno zastanawiałabym się nad przyszłością Takiego związku...
        • tully.makker zonka 16.08.10, 16:41
          Nie chodzilo mi o to, zeby dziewczyna brala na siebie ciezar
          utrzymania rodziny, coby mis mogl splacac stare dlugi. Ale uwazam,
          ze kobieta powinna starac sie byc niezalezna finasowo i moc
          prowadzic zycie jakie chce bez patrzenia na kieszen misia. Bo nawet
          najlepiej zarabiajacy facet moze wszystko stracic z dnia na dzien.
          Moze odejsc, umrzec, zachorowac. Moze olac wspolne dziecko i w wielu
          przypadkach nie da sie nic mu zrobic.
          • edw-ina Re: zonka 16.08.10, 21:03
            Jak dla mnie to autorkę postu gryzie ex i jej umiejętność trzymania
            byłego męża na sznurku, czego jak widać nie opanowała obecna
            partnerka (przy czym nie sugeruję, by facetów trzymać na sznurku wink
            Gdyby facet nie chciał, nie spłacałby długów, szczególnie, jeśli
            prawdą jest to, co podkreśla autorka, że pieniądze ex wydała na
            podróże z kochankiem. Normalnie jeśli to prawda, to kobieto
            związałaś się z jeleniem. I między innymi z tego powodu nie wierzę w
            prawdziwość sytuacji.
            Tj. wierzę, że mogła ona zostać ci przedstawiona w ten sposób, co
            nie oznacza, że to wersja prawdziwa.
            Czy wy o tym wspólnym potomku faktycznie rozmawialiście, czy po
            prostu wyszłaś z założenia, że skoro jesteście razem, to coś się
            urodzić powinno?
            O wspólnym życiu też rozmawialiście? Gdyby facet tego pragnął, to
            zatańczyłby na rzęsach kankana i to wspólne życie zorganizował.
            Od razu zaznaczam, że mogę się myliś. Ot, takie wrażenia po
            przeczytaniu posta.
    • rybkka24 Re: problemy finansowe - trudna decyzja 16.08.10, 14:29
      tak się skupiasz na byłej żonie ze nie zauważasz że to nie z nią
      masz problem tylko z partnerem.
      on nie umie pokazać byłej że czasu gdy mogła z niego doić bez
      opamiętania się skończyły.
      i dlaczego spłacanie wspólnego długu wspólnie ma być nie w porządku
      wobec dziecka??
      jeżeli mamusia ma gorsza sytuację finansową to niech płaci mniejszą
      część.dług można rozłożyć na więcej rat.
      jeżeli się chce rozwiązanie zawsze można znaleźć.
      jak widać twojemu facetowi nie zalezy na założeniu z toba rodziny
      tak bardzo jak tobie, może nawet niespecjalnie mu się spieszy.a jego
      sytuacja z przeszłości jest wygodnym pretekstem aby było jak jest.
      pomyśl nad tym, spójrz chłodnym okiem.
      z twoich wpisów nasuwają mi się dwa wnioski
      facet nie odciął się emocjonalnie od byłej żony.
      ty traktujesz niektóre sprawy np. byłą żonę, alimenty, kredyt jakby
      to były twoje problemy, a tak naprawdę to problemy tylko twojego
      faceta w których się trochę babra.
      więc postaw na trochę większą inicjatywę partnera.
      niech pokaże ze chce/zrobi wszystko żebyście stworzyli nowa rodzinę.
      i przestanie tak oglądać się za siebie.
      zacznie mierzyć siły na zamiary.
      byłej zone poza alimentami nie należy się nic.a wszelkie dodatki
      niech kupuje dziecku według swojego uznania, możliwości i
      oczywiiście na waszym poziomie.trzeba wszystko mądrze poukładać.byłą
      i jej osobiste potrzeby pominąć, bo widzę że bardzo cię jej potrzeby
      ruszają,dziecku zapewnić co mu potrzeba (drogi sprzęt, egzotyczne
      wakacje i najdroższe ciuchy można ze spokojem pominąć) supić na
      waszych planach i celach.
    • alannda Re: problemy finansowe - trudna decyzja 16.08.10, 23:24
      W zasadzie zgadzam się z przdmowczyniami, ze alimenty i kredyt to
      nie powinny byc twoje problemy, ale w praktyce to bardzo trudno jest
      mi sobie wyobrazic jak moga wygladac zdrowe relacje małżonków (czy
      partnerów, jeśli nie palnujecie na razie małżeństwa) jeśli każdy ma
      swoje pieniądze i płaci za siebie, ale moze ja jestem jakas
      staroswiecka.

      Kredyt to kwestia kilku lat, bardziej bym sie obawiala platnosci
      dodatkowych w postaci drogich prezentow, którymi rozwiedzeni
      tatusiowie maja w zwyczaju obdarowywac dzieci w ramach rekompensaty
      za rozwód. To jest worek bez dna.

      wybrać swo
      > je szczęscie kosztem dziecka czy zrezygnować, by go nie
      krzywdzić...
      Dziecko juz jest skrzywdzone rozwodem, ale stalo sie i trudno, tatus
      moze przez reszte zycia podporzadkowac sie dziecku i w zamiarze
      rekompensaty zrobic mu i sobie jeszcze wieksza krzywde, albo zalozyc
      nowa rodzine, w ktorej to dziecko bedzie mialo taka sama pozycje jak
      i potencjalne przyszle dzieci. generalnie, latwiejsze do napisania
      niz do zrobienia, niestety.

    • szymon00 Re: problemy finansowe - trudna decyzja 18.08.10, 15:53
      nie będę się wdawał teraz w arkana prawnicze na temat kredytów, ale
      sam fakt, że ktoś dobrowolnie bierze spłatę zobowiązań swoich byłych
      partnerów to od samego początku wg mnie jest stuknięty, a biorąc pod
      uwagę, że żona go zdradzała to gwarantuje Ci, że żaden facet o
      zdrowych zmysłach i mającym trochę oleju w głowie tego nie robi i
      nie zrobi

      > czy zrezygnować, by go nie krzywdzić...

      chyba siebie nie krzywdzić smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka