01.09.10, 11:25
moja pasierbica umiesciła zdjęcie sprzed paru lat swoich rodziców w uściskach
na nk. Zrobiła to w momencie, kiedy nasze relacje sa bardzo dobre, chyba
najlepsze jakie kiedykolwiek były. Zastanawiam się, że ma to związek z tym, że
jak jest słodko i ciepło w naszym domu, to w niej odzywa się jakas lojalność
wobec matki albo żal, że to nie ona jest na moim miejscu. Tylko nie bardzo
wiem, jak się zachowac teraz w tej sytuacji. Macie jakies propozycje? Chyba
troche zdystansuje się od niej na pare dni. Juz jakiś czas temu to zdjęcie
wysłała mi mailem ze złosliwymi uwagami za co potem przepraszała. Więc zdjęcie
nie jest przypadkowo przez nią wybrane. Umiesciła to zdjęcie wczoraj a dzis o
świcie wstała skacząca z radości i słodka, zadowolona z siebie.
Obserwuj wątek
    • glasscraft Re: zdjęcie 01.09.10, 11:39
      Olac? Jezeli zrobila to, zeby Ci dopiec a nie bedzie widac, ze Ci
      przykro, to sobie odpusci. Nie zagladaj i nie komentuj.
      • konstancja16 Re: zdjęcie 01.09.10, 11:48
        no, please. a co Ty robisz na profilu n-k pasierbicy? do szkoly
        razem chodzilyscie czy co? nie masz swoich znajomych?

        olac oczywiscie. niech sie dziecko bawi ze swoimi kolezankami z
        klasy.

        a skoro Ci tez wyslala bezposrednio to bym podziekowala i
        powiedziala, ze bardzo ladne i romantyczne i tyle. ewentualnie bym
        dodala cos na temat fryzur i strojow z dawnych lat (o ile jest sie
        tam z czego posmiac).

        dla dziecia to czesc jej historii. dla Ciebie - jakies tam zdjecie
        Twojego faceta z byla. i tyle. nudzisz sie czy co? tak sie
        emocjonowac starymi zdjeciami....
    • aragorna71 Re: zdjęcie 01.09.10, 12:12
      dla twojej pasirbicy rodzina jest jej mama i tata i ma prawo ich
      umieszczac na naszej klasie. Ty jestes dla niej TYLKO zona ojca.
      To dobrze, ze macie dobre stosunki i w przyszlosci mozesz byc dla
      niej np. dobra kolezanka do ktorej zwroci sie o pomoc, ale nic
      wiecej.
      Dla wlasnego dobra nie nakrecaj sie i nawet jesli jest ci troche
      przykro przemilcz to lub...pochwal wybor zdjecia.
      • anner69 Re: zdjęcie 01.09.10, 12:50
        Przemilczeć to jestem pewna, ze przemilczę. Myślę, że nawet jakiś czas
        przycichnę i nie będę taka słodka w stosunku do niej, jak bylam wcześniej.
        Jedynie co moge jej powiedzieć, gdyby zaczęła temat to jest to, że jej
        współczuję i rozumiem jej ból po stracie matki. Natomiast ja po takich rzeczach
        staję się na jakiś czas obojętna i ziębnę w sposób naturalny w relacjach z nią.
        Właśnie o to chodzi. Na NK przestała miec możliwość pokazywania mi i
        prowokowania mnie, przestała być wśród moich znajomych. Trudno być mocochą,
        wiele przeszłam. Szczególnie jak dzieci miały prawdopodobnie psychicznie chora
        matkę.
        • edw-ina Re: zdjęcie 01.09.10, 13:29
          nie rozumiem w ogóle po co się tym zajmujesz. Dziewczynka chciała
          pochwalić się, że przynajmniej kiedyś jej rodzice byli szczęśliwi -
          całkiem normalna sprawa. A z tego szczęście wzięła się ona, była
          kochana, oczekiwana itp.
          A to czy matka jest dobra, zła, chora psychicznie, wyrachowana,
          zdrowa na ciele i duszy itp. to całkiem inna broszka. Dzieci tak nie
          oceniają. Moja siostra przez wiele lat była kuratorem sądowym. I
          opowiadała mi o dziesiątkach sytuacji, kiedy maltretowane, niemal
          zagłodzone dzieci, po ktre przyjeżdżała policja i pani z pogotowia,
          za żadne skarby nie chciały puścić rodziców, choć ci sami próbowali
          te maluchy oddać. Dla dziecka liczy się, że jesteś JEGO ojcem lub
          matką, kwestia jakim jesteś bywa momentami drugoplanowa.
          Nie wnikaj i nie ochładzaj swych kontaktów z dziewczynką, bo nie ma
          ku temu powodu.
          • nangaparbat3 Re: zdjęcie 01.09.10, 15:35
            edw-ina napisała:

            > nie rozumiem w ogóle po co się tym zajmujesz. Dziewczynka chciała
            > pochwalić się, że przynajmniej kiedyś jej rodzice byli szczęśliwi -
            > całkiem normalna sprawa. A z tego szczęście wzięła się ona, była
            > kochana, oczekiwana itp.

            To pierwsze, co mi przyszło do głowy. Chyba łatwiej życ wiedząc, że na początku
            była miłośc, a w każdym razie coś dobrego.
    • tully.makker Re: zdjęcie 01.09.10, 13:12
      Ja bym olala.

      A matka dziewczynki nie zyje?
    • mw144 Re: zdjęcie 01.09.10, 13:24
      Nie przyszłoby mi do głowy się za coś takiego obrażać, w końcu to
      jej matka, a czyje ma zdjecia umieszczać jak nie swoje i swojej
      rodziny? Jak chce może sobie cały pokój jej zdjęciami wytapetować,
      nijak nie wpłynie to na nasze relacje.
    • agnessam Re: zdjęcie 01.09.10, 14:09
      Ja bym nic nie mowila pasierbicy. Nie wspominaj, ze zagladasz na nk.
      Radze ci sie zachowywac tak jakbys o niczym nie wiedziala.
    • alannda Re: zdjęcie 01.09.10, 14:21
      A dlaczego chcesz ochladzac z nia stosunki? Nie obraz sie, ale mi to
      wyglada na probe ukarania dziewczynki, tylko nie bardzo rozumiem za co.
      W koncu wziela sie stad, ze jej rodzice sie kiedys kochali. Wzielas
      sobie faceta z przeszloscia, nie zmienisz jej. A i dziecka wina w tym
      zadna. Matka to matka, najblizsza osoba, jaka by nie byla, ma pelne
      prawo o niej pamietac.
    • nangaparbat3 Re: zdjęcie 01.09.10, 15:43
      Nie rozumiem Twojego podejscia - jesteś "słodziutka", ale po zobaczeniu zdjęcia
      "schłodzisz kontakty" i wywalisz z NK - przecież to kary.
      Może za bardzo staralaś się byc "słodziutka", bardziej niż by Ci to przyszlo
      naturalnie i bez wielkiego wysiłku - i ona ten wysiłek wyczuwała. Ale to i tak
      sprawa trzeciorzedna, zwłaszcza jeśli jej matka nie żyje, dziewczyna będzie ją
      idealizowac, podobnie jak relacje matki z ojcem z czasów, kiedy jeszcze było
      dobrze - to naturalne i każdy chyba by to robił.
      Tutaj Ci bardzo dobrze radzą, żeby olac sprawę - nie karac młodej, bo nie ma za
      co. Ale ja bym się też nie siliła specjalnie na bycie non stop "słodziutką", bo
      to sie musi rypnąc. Zamiast tego staraj sie wleźc czasem w jej buty - wtedy sama
      z siebie bedziesz na tyle słodka, na ile trzeba.
      • salanderr Re: zdjęcie 01.09.10, 16:53
        To nie dziecko ma problem tylko Ty. Twój wpis i to, że ta sprawa wzbudza w Tobie tyle emocji i chęć odwetu ( mam na myśli ochłodzenie kontaktu) świadczy o tym , że chyba powinnaś przemyśleć rolę jaką pełnisz : przyjaciółeczki czy macochy? Czy jesteście w podobnym wieku? bo Twoje rozterki by to potwierdzały...
      • konstancja16 Re: zdjęcie 01.09.10, 17:53
        no wlasnie, mnie tez ta zapowiedz "Myślę, że nawet jakiś czas
        przycichnę i nie będę taka słodka w stosunku do niej, jak bylam
        wcześniej" troche zaskoczyla. znaczy co, grasz przed nia kogos
        innego niz jestes? polewasz miodem i posypujesz cukrem, zeby bylo
        fajnie? bleee. to sie nie moze dobrze skonczyc.
        • anner69 Re: zdjęcie 01.09.10, 19:14
          nie byłam sztucznie słodka, tak jak i teraz nie mam zamiaru byc sztucznie
          słodka. Raczej jest mi szkoda tego dzieckabo wiele przeszła przez matkę, przez
          zycie. Matka dziewczynkę zostawiła, wyprowadziła sie od niej, w końcu po jakims
          czasie popełniła samobójstwo( kolejna n-ta próba w ciagu ostatnich 20 lat, która
          tym razem zakończyła sie tragicznie). Takie zdjęcie nie jest jej fantazją o
          miłosci rodzicow, wiedziała, ze nas tym ubodzie. Owszem, znałam przeszłośc
          mojego partnera, co nie oznacza, że mnie pewne rzeczy nie bolą, szczególnie
          jeśli są robione po to, abysmy nie czuli sie zbyt komfortowo, żebyśmy jak to nam
          powiedziała cierpieli, bo po smierci matki nikt nie powinien być szczęsliwy.
          Wiem, trudne to wszystko a tym bardziej trudne do opisania. w dodatku ona nie
          chce się zgodzic na pojscie do psychologa, wiec my chodzimy abysmy mieli siłę,
          by byc cierpliwymi. to jest troche może inna sytuacja niż tylko (albo
          aż)rozbitych rodzin. Pewnie najwięcej na ten temat bedą wiedziały macochy
          dzieci, które straciły jednego z rodziców. Nie mam podobnej sytuacji wsród
          znajomych, mam nadzieję, że tutaj kogos takiego znajdę, z podobnym problemem.
          • edw-ina Re: zdjęcie 01.09.10, 19:22
            chłopcy mojego męża również stracili matkę i powiem ci szczerze, że
            gdyby chcieli sobie wytapetować pokoje wspólnymi zdjęciami rodziców,
            to by mi to nie przeszkadzało. Szczególnie, iż wiem, że kiedy ma się
            naście lat potrzebuje się poczucia ciągłości pewnych wydarzeń,
            bycia "częscią większego planu".
            Wyjaśnij mi proszę dlaczego twoim zdaniem to zdjęcie miało was
            zaboleć, bo zastanawiam się, zastanawiam i całkowicie niczego nie
            rozumiem.
            • anner69 Re: zdjęcie 01.09.10, 19:45
              może masz rację, musze to przemyśleć. Po prostu chyba trudno jest miec szacunek
              do samobójczyni , która zostawia dzieciaki z listem oskarżającym je o to.
              Kurcze, nie jest to łatwe.
              • glasscraft Re: zdjęcie 01.09.10, 19:58
                Ty szacunku do niej miec nie musisz, ale dziecko ma prawo kochac
                matke bez wzgledu na to, czy byla suka czy nie. Chcesz ja ukarac za
                to?
                Odpusc sobie i jej, bo zrobi sie z niczego wielka draka... im wiecej
                bedziesz o tym myslec, tym bardziej, ze - jezeli chciala Wam dopiec,
                bedzie widziec, ze zadzialalo.
              • edw-ina Re: zdjęcie 01.09.10, 20:09
                Samobójca to człowiek, który nie jest w stanie myśleć rozsądnie.
                Jeśli matka twojej pasierbicy pozostawiła list, w którym oskarża
                własne dzieci o swój stan, to chyba lepiej żeby dziewczynka
                pamiętała ją inaczej niż od tej strony?
                Ona sobie tej matki nie wybrała. Może chciałaby mieć inną, która
                robi kanapki do szkoły a wieczorem maluje razem z nią paznokcie. Ale
                dostała się jej taka, która nie dość, że ją brutalnie zostawiła, to
                w dodatku próbowała jej wmówić, że to z jej winy.
                Piszę to całkiem poważnie - niech twoja pasierbica cieszy się
                czasami, kiedy było lepiej. Poza tym pomyśl - wrzuciła to zdjęcie na
                NK, czyli w miejsce, w którym wszyscy się czymś chwalą. A czym miała
                ona, tym, że mama z własnej woli pożegnała się z tym światem? Chyba
                nawet w świecie emo nie byłoby to mile widziane.
              • nangaparbat3 Re: zdjęcie 01.09.10, 20:26
                A ile czasu minęło od śmierci jej matki?
                Pamietam moją rozmowę ze znajomą, bardzo mądrą psycholożką - umarła jej bratowa,
                a ona wprowadziła się do brata i straszne jej urządzał sceny. Powiedziala: tak
                ma byc, ze mną czuje się bezpieczny, a teraz, kiedy umarła żona, jeszcze raz
                przeżywa odejście matki.
                Wtedy mnie to zaskoczyło, duzo o tym myślałam, teraz wiem, że wystarczy
                pamiętac, że tak naprawdę nie chodzi o nas, raczej o rozrachunki z tym, kto
                odszedł czy umarł, a często z samym sobą. Po prostu nie brac do siebie - w tym
                znaczeniu, że nie ma w tym co się dzieje żadnej naszej winy, więc nie musimy się
                tego bac.
                Już sama choroba psychiczna matki to straszne wyzwanie dla dzieci, co dopiero
                kolejne próby samobójcze, wreszcie udana - i jeszcze list oskarżający dzieci.
                Potworna sytuacja, dla Ciebie i Twego Męża też, ale dla dzieci nieporównywalnie
                bardziej.
                Dobrze, że chodzicie do psychologa - mało kto podejmuję taką decyzję dla dzieci
                (a już zwłaszcza pasierbów), wielki szacun dla Ciebie. I jeśli masz chocby od
                czasu do czasu dobry kontakt z pasierbicą - to juz wielki sukces.
                Żałoba wymaga czasu - ile lat ma ta mała i ile czasu minęło od śmierci matki?
                • anner69 Re: zdjęcie 02.09.10, 10:30
                  minęły 3 miesiące, więc jest to swieże przeżycie. Przed śmiercia matki dobrze
                  wychodziło, było fajnie w domu i15 letnia dziewczynka przezywała złe relacje z
                  matka ale była szczęśliwa. Runęło wszystko po tym wszystkim.Zniosłam wiele
                  złośliwości, złych humorów, rozpaczy, bólu i patrzenia na jej rozerwanie, byłam
                  tez kozłem ofiarnym przez jakis czas. Ostatnio doszlismy juz do równowagi w
                  domu, do jakiejś harmonii i do tego, ze nasze domowe relacje były miłe.
                  Kosztowało mnie to bardzo dużo wysiłku, nerwów, przeżyć i wielu, wielu starań.
                  Moze to ja nie moge pogodzic się z tym, że jest przeszłośc mojego partnera ,
                  której nie bardzo moge zaakceptować, zrozumiec. Wczoraj nawet o tym rozmawiałam
                  z M i doszlismy do wniosku, że ja popracuję nad tym bo przeszłosci nie da się
                  zmienić. Aczkolwiek kazał córce zdjąć z NK zdjęcie i zrobiła to. Nie wiem, jak
                  ją przekonał i po co tak naprawdę to zrobiła, już nie dochodziłam. Tu jest też
                  trudna sytuacja, ponieważ nie możemy dopuscić do alegoryzacji matki i jej
                  zachowań, bo żeby dziecko nie wzięło przykładu z matki. Dość trudna sytuacja i
                  dla nas i dziecka.
                  • tully.makker Re: zdjęcie 02.09.10, 10:40
                    Aczkolwiek kazał córce zdjąć z NK zdjęcie

                    Straszne. Biedne dziecko.
                  • glasscraft Re: zdjęcie 02.09.10, 10:41
                    anner69 napisała:

                    > Moze to ja nie moge pogodzic się z tym, że jest przeszłośc mojego partnera , której nie bardzo moge
                    zaakceptować, zrozumiec.

                    No i tutaj chyba pies pogrzebany... czyli zdjecie zdjeciami, a Tobie przeszkadza fakt, ze w jego zyciu byl ktos inny
                    przed Toba.
                    Im szybciej zrozumiesz rzecz oczywista - czyli ze nie musisz rozumiec przeszlosci partnera, tylko zakodowac sobie,
                    ze bez wzgledu na to, jak bedziesz sie starala nie uda Ci sie jej zmienic ani wymazac, tym lepiej dla Ciebie, meza i
                    jego corki.
              • 13monique_n Re: zdjęcie 04.10.10, 15:58
                anner69 napisała:

                > może masz rację, musze to przemyśleć. Po prostu chyba trudno jest miec szacunek
                > do samobójczyni , która zostawia dzieciaki z listem oskarżającym je o to.
                > Kurcze, nie jest to łatwe.

                Przepraszam, a kim Ty jesteś, by oceniać jej matkę? Jej mama odebrała sobie życie. Rzadko tak się dzieje (jeśli w ogóle) dla zabawy. Dziewczynka straciła mamę. Wcześniej oboje z ojcem przeżyli jej odejście od nich. To zdjęcie dla niej to częśc dobrych wspomnień. Dobrych wspomnień DZIECKA. Jeśli jesteś od niej starsza o co najmniej 10 lat, to może warto, byś Ty się zachowała, jak dorosła osoba. Masz pretensje do dzieciaka i jej ojca o PRZESZŁOŚĆ????? nO, PLIZZZZZZZZZZZZZ
            • agnessam wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 09:43
              Autor: edw-ina 03.07.10, 09:28
              edw-ina napisała ( w poscie "co zrobilyscie z rzeczami ex"):

              "Za to przyznam się, że wiele lat temu, kiedy nasz związek nie był
              jeszcze stabilny i targała nim masa emocji, wymogłam na M pozbycie
              się zdjęć z okresu małżeństwa. Tzn. zostawł sobie fotki dzieci i
              swoje, ale pozbył się tych z ex. Pewnie to małostkowe było, jeszcze
              pewniej dziecinne, ale co zrobić? Jakoś mnie te fotki dręczyły.
              Marzyłam, bym to ja była tą jedyną, najważniejszą, a jeszcze wówczas
              chyba nie byłam przekonana, czy tak jest i czy tak się stanie. A
              przede wszystkim trudno mi było tak jednoznacznie stwierdzić, że
              człowiek, który kochał i został zdradzony może ponownie komuś zaufać
              i pokochać."

              No comment!
              • tully.makker Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 09:45
                A na mnie tez znajdziesz jakiegos haka?
                • anner69 Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 10:50
                  ale w sumie dobrze wiedziec, ze nie tylko ja mam problem ze zdjęciami z byłą M. Tylko u mnie bardziej to wynika z wsciekłości i pogardy do tej kobiety za to, ze mogła cos takiego zrobic swoim dzieciom. I trudno mi w takiej sytuacji byc "ponad tym". A swoją drogą to dobrze, że usunęła zdjęcie ponieważ jej juz dorosła siostra otrzymała bardzo, bardzo przykry komentarz na NK pod podobnym zdjęciem od siostry zmarłej ,w stylu szukamy "kozła ofiarnego"
                  • nangaparbat3 Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 10.09.10, 16:31
                    Fajnie pogardzac kimś, kto wielokrotnie próbował się zabic, aż mu sie udało. Fajnie się na niego wściekac. I jeszcze dorabiac ideologięc - że to w imię dzieci, którym teraz samej się dowala.
                    • anner69 Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 11.09.10, 07:51
                      na ten post odpowiedziałam niżej. Nang....., dziwne podejscie jest Twoje. Może nie zrozumiełaś sytuacji. Nikomu nie dowalam. Chyba, że ktos cos klapnie głupiego.
              • edw-ina Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 09:51
                skoro no comment, to po co komentujesz?
              • glasscraft Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 10:39
                Czekaj, bo nie rozumiem - czy na podstawie tego, co wydarzylo sie u edwiny probujesz uzasadnic zadanie usuniecia zdjecia rodzicow na osobistej stonie dziecka? Bo maz edwiny zdjecia dzieci zostawil... wiec chyba niedokladnie to pasuje do Twojej sytuacji...
                • glasscraft Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 10:47
                  Mialo byc

                  "wiec chyba niedokladnie to pasuje do sytuacji Anner..."
                • anner69 Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 11:35
                  może bez sensu jest pisanie tu niektórych rzeczy, bo za wiele jest moralizowania i jakiś złych emocji wylewanych a nie realna jakaś pomoc, na którą liczyłabym.
                  Ja dziecku nie każę pozbywac się zdjęć swoich rodziców. Szczególnie, że nie ma powieszonego żadnego zdjęcia matki w swoim pokoju a umieszczenie na NK akurat zdjęcia w usciskach, robionego dla pozowania w tamtym czasie dla dzieci, niestety ale byłą demonstracją, trochę wystawieniem sie dziecka na to, że ktoś z rodziny matki napisze cos przykrego pod zdjęciem. I robiła to po to, że czuje potrzebę umartwiania się, zlinczowania się, potrzebę cierpienia bo w takiej sytuacji szuka się kozła ofiarnego i samemu obarcza się winą siebie albo innych. W rozmowie z nią okazało się, że nie jest w stanie powiesieć zdjęcia matki w pokoju i czuje się winna i czuje, że nie ma prawa byc szczęśliwa juz nigdy i że wszyscy mają prawo ją zlinczowac. to są niestandardowe sytuacje, wyjątkowe i rzadkie i ludzie z boku stojący nie bardzo potrafia ocenic przyczyny i intencje dziecka w takiej sytuacji.
                  Nikomu tego nie zyczę, ani byc dzieckiem ani ............macochą.
                  • edw-ina Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 11:48
                    Anner, przedstawiłaś sytuację w sposób mało zrozumiały. a) dopiero teraz napisałaś o negatywnych komentarzach pod zdjęciem, które to teksty zraniły siostrę
                    b) napisałaś, że nakazaliście dziecku usunąć zdjęcie jej własnych rodziców
                    c) stwierdziłaś, że to ci się nie podoba i się odsuniesz

                    za język cię trzeba było dłuuuugo ciągnąć, byś to wszystko choć troszkę wyjaśniła. Niestety po pierwszych postach trudno było nie dojść do wniosku, że obraziłaś się na pasierbicę, bo zamiast wkleić zdjęcie twoje i jej taty, wkleiła zdjęcia rodziców. Nie marudź na emocje, tylko pisz precyzyjniej.
                    • anner69 Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 12:25
                      tak, czasami reaguje emocjonalnie i cos mi nie pasuje w zachowaniach pasierbicy i nie do końca potrafię okręslić co. Dopiero po jakims czasie jestem w stanie wytłumaczyć dlaczego. oczywiście nie opisałam całości sytuacji. Ale liczę mimo wszystko na jakąś pomoc. Zresztą chyba jak wszystkie macochy, które tu się znalazły. Troche mnie zaskakuje skakanie tu sobie do oczu, licytacja kto jest lepsza macochą. Niepotrzebnych jest tu wiele złosliwości wobec siebie. Wszystkie jedziemy na tym samym wózku, wychowujemy dzieci swoich partnerów poprzez to, że zdecydowałysmy sie z nimi być. I jest to niełatwe. Różne są charaktery, różne sposoby wychowywania dzieci, różne domy, różna inteligencja i różna miłość kazdej z nas. Trudno jest pisac pierwszy post do Was. A chyba trzeba pamietac o tym, że nikt nie pisze tu po to, by zostac zliczowanym ale po to by szukac pomocy u osób, które maja podobne sytuacje, poczytać jak inni podobne problemy rozwiązują. Ale to może na jakis oddzielny temat na tym forum.
                      • edw-ina Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 12:48
                        Słuchaj, nikt nikogo nie linczuje. Po prostu osoba z zewnątrz widzi pewne rzeczy inaczej, niż ta z wewnątrz (mówię o życiu w danym związku lub byciu poza nim). Piszemy o swoich doświadczeniach, każda z nas ma inne życie: Karolana mieszka z dziećmi swojego męża i de facto zastępuje im matkę, Konstancja podobnie do mnie ma średni instynkt macierzyński (wybacz wspaniała kobieto!!!), a Tully jest wielką fanką dzieci i ogólnie twardą babą, za to Alien ma sytuację międzynarodową winkitd, itd,. Jesteśmy różne i różnie patrzymy na problemy, ale jeśli duży procent bab pisze to samo, to może warto jest się nad tym zastanowić.
                        Mi forum bardzo pomogło i bardzo pomaga. Dzięki niemu np. udało mi się całkiem niedawno wyjaśnić z mężem sprawę jego kontaktów z dziećmi, a nie mogliśmy się w tej kwestii wysłowić przez ostatnie pół roku. Ktoś mi coś podpowie, ktoś ochrzani, inny przytoczy własny przykład, po czym podumam, pozastanawiam się i coś z tego wreszcie wychodzi. Więc nie denerwuj się przedwcześnie.
                  • nangaparbat3 Anner, kręcisz 10.09.10, 16:55
                    Pisałaś, że pasierbica umieściła to zdjęcie, bo "wiedziała, ze nas tym ubodzie". Nie było słowa o innych interpretacjach.
                    Rozumiem, że Wasza sytuacja jest bardzo trudna, ale dopóki Ty nie spojrzysz inaczej na ex, niewiele się zmieni. NIc dobrego nie może wyniknąc z pogardy i wściekłosci dla psychicznie chorej samobojczyni, która była matką Twoich pasierbów.
                    Moze spróbuj wczuc się w sytuację kobiety, która zabija się po trwających 20 lat próbach sambójczych. Dlaczego tak robi? Co czuje? Przecież nie po to, żeby komuś dokuczyc - sądzę.
                    • anner69 Re: Anner, kręcisz 10.09.10, 21:15
                      nie ma sensu już pisać o tym i rozrzucać tego. Pisałam, że czasami w pierwszym momencie nie wiem, o co chodzi, nie rozumiem powodów zachowań. dopiero po przemyśleniu i rozmowie, wiem o przyczynach. Próbowałam zrozumieć matke pasierbicy ale....nawet psycholog powiedziała mi, żebym nie starała się tego robić bo mój stosunek do niej jest poprawny. Tak jak poprawna jest złość na kogoś, kto rani wiele osób i bezmyslnie pozbawia się życia. To nie jest standardowa sytuacja, więc standardowe myslenie jest tu nietrafne. Koniec , kropka w tym temacie.
                      • glasscraft Re: Anner, kręcisz 10.09.10, 21:39
                        Moze i Twoj stosunek do zmarlej kobiety jest poprawny (chociaz ja sie zastanawiam, co to za psycholog, ktory pochwala wybitnie negatywne nastawienie do innej osoby)... tylko na Twoim miejscu nie reklamowala bym tego nastawienia do dzieci tej kobiety, bo czy sie zabila, czy zginela pod kolami samochodu, to ciagle ich MAMA.
                        • edw-ina Re: Anner, kręcisz 10.09.10, 22:01
                          dwoje z moich bliskich przyjaciół straciło rodziców w wyniku samobójstwa. Kolega ojca (którego nota bene sam znalazł w piwnicy), a koleżanka matkę. Bez wątpienia swoim postępkiem zranili najbliższych, dziewczyna o której piszę podnosi się z sytuacji przez ostatnich 15 lat, bo tyle minęło od śmierci jej matki. Obwiniała matkę o wiele rzeczy - o swoją nieumiejętność radzenia sobie z rzeczywistością, brak wiary w samą siebie, wreszcie o to, że ją opuściła. I chociaż przynajmniej część jej zarzutów jak najbardziej pokrywała się z rzeczywistym zachowaniem jej matki przed samobósjtwem, to nikt, ale to NIKT poza tą dziewczyną nie mówił o tym na głos. Ponieważ tylko ona ma w tej sytuacji prawo oceniać. I powiem to tak, moja osobista matka to diabeł w ludzkim ciele, ale to ja mam to prawo powiedzieć, moja siostra ma do tego prawo, ale już nawet nasi mężowie nie mogą.
                          Dlatego zastanów się czy jesteś w tym układzie osobą, która powinna oceniać.
                          • anner69 Re: Anner, kręcisz 11.09.10, 07:39
                            Każdy ma prawo oceniać, nie mozna odebrac tego prawa innym ludziom. Dlatego z jednymi przyjaźnimy sie a z drugimi nie, gdyz oceniliśmy ich jako nieodpowiednich z jakiś tam względów. Taka jest moja i nie tylko moja ocena tego postepku i jest ona zbieżna z oceną ludzi , którzy szanują innych ludzi i własne życie. Co innego jest wyrazac na ten temat pogląd na głos w obecności tych dzieci czy osób bliskich. Oczywiscie, ze milcze na ten temat w domu, w sytuacjach rozterek i rozważań pasierbicy. Jak mozna wytłumaczyć próby samobójcze dla zrobienia wrazenia na dzieciach? Chorobą? Zmianami charakterologicznymi? Uznac, że zrobiła dobrze? Propagowac pogląd, że takie zachowanie jest poprawne? Że ja to rozumiem? Nie rozumiem tego! Może jeszcze tłumaczyc innym, że przeciez kazdy ma prawo odebrac sobie życie w każdym momencie. Robi sie z tego temat juz prawie filozoficzny. A moze sama powinnam tez zacząć tak samo postępowac? A może wszyscy zaczniemy usprawiedliwiać zachowania samobójców i może jeszcze podsuniemy pomysł tym, którzy mają takie zapędy?
                            W domu milczę w temacie mojej oceny, nawet nie sugeruje jaką mam opinię na jej temat. A to jest forum.
                            • edw-ina Re: Anner, kręcisz 11.09.10, 10:15
                              A może wystarczy powiedzieć, że ta kobieta była chora i nie miała świadomości własnych czynów. Choroba duszy to też choroba. A zrozumienie faktu, że ktoś nie ma już siły żyć nie jest nakłanianiem do samobójstwa, ani gloryfikowaniem go.

                              Jak mozna wytłumaczyć próby samobójcze dla zrobienia wr
                              > azenia na dzieciach? Chorobą? Zmianami charakterologicznymi? Uznac, że zrobiła
                              > dobrze? Propagowac pogląd, że takie zachowanie jest poprawne? Że ja to rozumiem
                              > ? Nie rozumiem tego! - nikt ci nie każe czegokolwiek propagować. W momencie, w którym pojmiesz, że ta kobieta była po prostu chora - jakkolwiek jej choroba nie była pasudna, męcząca dla innych, wyzwalająca najgorsze instytnkty i zachowanie, tak nadal była chorobą i ocenianie jej w jakimkolwiek innym wymiarze jest bezcelowe.
                              Mam wrażenie, że bardzo chcesz tę całą sytuację ubrać na czarno-biało. I chociaż mówisz, że to, co cię spotkało jest wyjątkowo skompliowane, to nie chcesz na to w ten sposób spojrzeć.
                              I nie, nie każdy ma prawo oceniać. Zapędziłaś się.
                            • glasscraft Re: Anner, kręcisz 11.09.10, 10:34
                              Anner, ale czy Ty musisz miec jakikolwiek stosunek do tej kobiety? Moze ja bym rozumiala, gdybys miala zyjaca eksie dzwoniaca co piec minut i grozaca mezowi, ze jak nie da wiecej kasy to ona sie powiesi na oczach dzieci. Jezeli chcesz cos tlumaczyc, to moze kiedy bedzie na to odpowiedni czas wytlumacz swojej pasierbicy, ze fakt ze jej mama nie zyje nie jest jej wina, bo jej mama byla po prostu chora. I to, ze odebrala sobie zycie nie znaczy, ze nie kochala (na swoj sposob) dzieci. Zamiast oceniac...
                            • 13monique_n Re: Anner, kręcisz 04.10.10, 16:06
                              anner69 napisała:

                              > Każdy ma prawo oceniać, nie mozna odebrac tego prawa innym ludziom.
                              Owszem, można. Prawo innych do krytyki kończy się tam, gdzie zaczyna się prawo innych ludzi do szacunku dla siebie i swoich najbliższych, szacunku dla granic. Przykro mi, ale to nie Ty żyłaś z ich mamą, nie Ciebie ona opuściła. A zbytnia agresja skierowana w nią w Twoich ocenach może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego - dziewczynki zapadną na chorobę duszy, może mają genetyczne predyspozycje? I co wtedy? To córki Twojego męża.
              • illegal.alien Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 10:56
                Agnessam, co konkretnie ma na celu wyciaganie cudzych postow z przeszlosci? I czyje posty jeszcze bedziesz wyciagac?
                • konstancja16 Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 11:00
                  pedze sprawdzac czy nie mam jakichs kompromitujacych postow w archiwum. czy ktos wie czy mozna je wykasowac?!

                  Ty to masz szczescie, zmienilas nicka..... moze Agnes nie wytropi calej Twojej historii wink
                  • illegal.alien Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 11:58
                    E tam, w mojej historii nic ciekawego nie ma tongue_out Mozna sobie wyciagac, najlepiej te z samego poczatku mojej bytnosci na Macochach - posmiejemy sie razem z naiwno-idealistycznych wizji swiata tongue_out
                    • salanderr Re: wymogłam na M pozbycie się zdjęć... 09.09.10, 13:31
                      Kurcze chyba powinnam się cieszyć , że byłam z tych czytających a nie piszących bo zawiało smrodkiem...Agnessam Twoją frustrację i gniew powinnaś skierować w inną stronę i wszyscy wiemy jaką ! czy oczekiwałaś , że gdy opiszesz szczegółowo ( i to jak...) swoją sytuację w związku to Macochy (często mocno doświadczone , po rozwodach z delikatnie mówiąc trudnymi facetami ) będą Ci dostarczać porad i argumentów do przekonania Twojego męża by się zmienił i by zobaczył , że to Ty masz rację??? Moja teoria jest taka , że zmiany zacząć się powinno od siebie i dopiero wtedy rzeczywistość wokół nas się zmienia , ale nie o tym ....Czytam to forum od dawna i czerpię garściami , często się zgadzam z innymi lecz bywa , że mam inne zdanie , ale mało kto tak jak Ty rozpalił takie emocje w nas macochach .
                      Dlaczego? Napiszę wprost bo Twój mąż to socjopata, egoista, i dupek do sześcianu!!!!! Czy myślisz ,że traciłybyśmy czas i energię tylko po to by się po wyżywać na Tobie i potaplać się w odczuciu jak to mamy lepiej bo mądrzej wybrałyśmy??? Myślę ,że te zaangażowane posty każdej z nas ( przepraszam ,że piszę w imieniu wszystkich ale tak czuję) powstawały właśnie dlatego bo niektóre z nas przeszły tę piekielną drogę którą kroczysz do przepaści i i bardzo by chciały byś w porę z niej zeszła !!! Dlatego nie radziłam Ci jak moim zdaniem ratować Twoje małżeństwo tylko jak ratować Ciebie... ale Ty chyba oczekiwałaś tego pierwszego , dlatego tyle rozżalenia wyczuwam .
                      Wiem ,że nic nie uczy tak dobrze jak własne doświadczenie , lecz czasami warto posłuchać bo np. mnie to przynajmniej zatrzymuje by sprawę przemyśleć .
          • aragorna71 Re: zdjęcie 02.09.10, 09:03
            Anner cokolwiek matka zrobila wczesniej teraz nie ma dla dziecka
            znaczenia. Widzilaby jej wady gdyby matka zyla a jesli nie zyje dla
            dziecka bedzie idealem. Musicie sie z tym pogodzic i pomoc jej.
    • tully.makker Re: zdjęcie 02.09.10, 09:52
      Mam kilkoro znajomych, ktorzy ktorzy stracili rodzicow w dziecinstwie - wiekszoc z nich znam od dziecinstwa i
      powiem ci jedno - ta rana caly czas nich tkwi, choc wielu jest juz po 40. Niby zyja normalnie, a jednak jest cos, co
      te normalnosc , taka do konca, uniemozliwia.
      We mnie budzi to glebokie wspolczucie.
      Dziwie sie, ze ty masz w sobie tylko nienawisc do kobeity, ktora byla na tyle chora i cierpiaca, ze wybrala smmierc z
      wlasnej reki i dziwi mnie, ze chesz karac dziecko za to, ze chce pamietac szczesliwa rodzine i szczesliwych
      rodzicow. Bo twoja reakcje wskazuje, ze ty nie masz dla niej szczerych i zyczliwych uczuc, ze nie liczysz sie z
      emocjami dziecka i na pierwszym miejscu stawiasz swoja urazona dume.

      Czas dorosnac.
      • anner69 Re: zdjęcie 02.09.10, 10:47
        jestem juz dość dorosłą osobą i najlepiej abym juz się zatrzymała w "
        rośnięciu". Oczywiście, że bardzo współczuę dziecku, nie tylko smierci matki ale
        też wcześniejszego życia z nią. Nie da rady wybrac sobie rodziców, nie da rady
        tez spowodowac aby żyli wiecznie. Przeżyłam tez śmierć własnego taty jako juz
        dorosła osoba. Więc wiem, jak to jest, nawet jak się jest grubo po 30kilku
        letnim dzieckiem rodzica. I zapewniam Cię, że oprócz liczenia się z emocjami
        dziecka to musze liczyc się ze swoimi emocjami. Nie tylko szczere życzliwe
        uczucia mam miec wobec innych ale też powinnam je miec wobec siebie. I nie moge
        zagubic proporcji. Też chyba dużo jest mowy o tym na tym forum. Ja jestem tylko
        macochą a nie matką. I mimo, że opiekuję się tym dzieckiem jak swoim synem to
        jednak wiem, że mam miec dystans w uczuciach. Urażonej dumy to ja nie mam
        aczkolwiek staram się jednak miec swoja dumę i nie pozwalać wejśc sobie na
        głowę. Tak samo jak nie chce aby mój obecny zwiazek został zdominowany przez
        przeżycia z przeszłości, szczególnie, ze nie jest ona dobra. I tak naprawdę to
        czeka nas praca nad dzieckiem, nad wychowaniem, nad jej reakcjami i uczuciami i
        nad tym aby nie postanowiła kiedyś powtórzyć zachowań matki.
        • glasscraft Re: zdjęcie 02.09.10, 15:03
          anner69 napisała:

          > ...czeka nas praca nad dzieckiem, nad wychowaniem, nad jej reakcjami i uczuciami i nad tym
          aby nie postanowiła kiedyś powtórzyć zachowań matki.

          Wiesz, to ja juz temu dzieciakowi wspolczuje, bo z tego co napisalas to jest winna posiadania matki
          samobojczyni, ktora osmielila sie wejsc w zwiazek z ojcem dziecka przed Toba.
        • tully.makker Re: zdjęcie 02.09.10, 15:12
          Rozumiem, ze matka POSTANOWILA zachorowac psychicznie a nastepnie sie zabic?

          Wybacz, ale tych szczerze zyczliwych uczuc wobec dziecka nie moge sie dopatrzec, za to mnostwo
          troski o twoje wlasne emocje. Cos ci tylko doradze - jesli przedmiotem twojej troski beda twoje
          wlasne ZLE emocje, to niewielkie sa sznase na to, ze bedziesz szczesliwym czlowiekiem. To co w
          sobie pielegnujemy determinuje to, co jakimi ludzmi jestesmy i jak przezywamy swoje zycuie.

          Widze, ze ekomplenie nie zrozumialas tego, o czym pisala elakuz.
          • anner69 Re: zdjęcie 02.09.10, 16:49
            a ja widzę, że Ty wszystko wiesz najlepiej. I jestes w stanie wszystko dokładnie
            określic po jednej krótkiej wypowiedzi człowieka. No no, dobre. Tak łatwo może
            ocenia się kogoś z daleka. A tak swoją droga to kazdy ma wybór w jaki sposób
            chce być szczęśliwy. Ma wybór, moge ich wygonic ode mnie z domu i znaleźć sobie
            faceta bez dzieci. Skoro tego nie robię to znaczy, że po pierwsze kocham jego,
            po drugie w specyficzny sposób kocham tą małą, tak jak i mojego syna, którego
            czasami rozdarła bym na kawałki mojego nastoletniego syna wtedy, gdy stroi fochy
            i buntuje się. I to jest naturalne. I jęsli mi któras nawet rodzona matka powie,
            ze nie ma problemów nawet ze swoimi nastoletnimi dziećmi problemów i nie
            kosztuje ją wychowanie dużo nerwów to powiem, że kłamie. Więc powiedz mi, że
            powinnam byc jedną wielką szczęśliwością i nie miec żadnych problemów z
            wychowywaniem dzieci zarówno moich jak i M to już uznam Cię, za wielką mądrość.
            To forum nie jest chyba po to aby pisac jak sie ma cudownie w zyciu i jakie
            wychowanie dzieci usłane jest płatkami róż.
            natomiast jesli masz pojęcie czym jest genetyka, czym jest wychowanie w
            patologicznej rodzinie, czym jest wynoszenie z domu pewnych nawyków i zachowań
            to powinnas wiedziec o czym piszę. Zreszta to forum jest pełne opisów jaki wpływ
            mają matki na dzieci, jak to potem rzutuje na zachowania dzieci. A ten problem
            jest szczególnie duży u mnie. bo dzieci w takich przypadkach czesto ida w ślady
            matki.
            Natomiast bardzo myślisz się co do tego, że nie potrafie być szczęśliwym
            człowiekiem. Po prostu może nie jestes w stanie wyobrazić sobie sytuacji, ze w
            tej chwili mam cieżko i staram sie z uporac i nie jestem w stanie byc super
            szczęśliwa. Mam nadzieję, że to kwestia czasu. Bo akurat jestem czlowiekiem ,
            który potrafi sie cieszyć życiem ale nie bez względu na to , co się dzieje wokół
            mnie.
            • glasscraft Re: zdjęcie 02.09.10, 17:04
              anner69 napisała:

              > A ten problem jest szczególnie duży u mnie. bo dzieci w takich przypadkach czesto ida w ślady
              matki.

              Masz racje, problem jest bardzo duzy u Ciebie.
              Jak narazie to dla mnie robisz z igly widly - mala wstawila zdjecie, ktore CIEBiE wkurza, bo CIEBIE na
              nim nie ma (sama przyznalas, ze masz problem z tym, ze facet ma przeszlosc), w zwiazku z tym z
              pewnoscia jest szurnieta, tak jak jej matka i za kilka lat rzuci sie z mostu i dlatego trzeba
              kontrolowac jej uczucia, emocje itp?
              • edw-ina Re: zdjęcie 02.09.10, 18:24
                Gascraft, bez przesady. Spokojnie, powoli, krok po kroku. Anner ma problem, może nie potrafi go
                właściwie wyartykułować, może skupia się na kwestiach mniej istotnych niż te, które de facto są tu
                najważniejsze, co nie zmienia faktu, że problem ma.
                Anner - jeżeli obawiasz się czy dziewczynka nie pójdzie w ślady matki i mówisz o tym prawdziwie, to
                ostatnią rzeczą jaką mogłabyś zrobić byłoby np. wkurzanie się o taki idiotyzm jak zdjęcie matki na
                NK. Powiem ci to tak - miałam 20 lat, kiedy zginął mój bardzo bliski przyjaciel, przyjaciel, a nie
                matka. Pierwszy miesiąc omal nie wstawałam z podłogi, po trzech miesiącach zmieniło się tyle, że
                czasami jadłam i zdarzało mi się przespać całą noc. Ból trwał bardzo długo, rekonwalescencja jeszcze
                dłużej. Trzy miesiące jakie minęły od samobójczej śmierci matki twojej pasierbicy to dopiero
                początek radzenia sobie z żalem, z emocjami. Ta dziewczynka nie ma jeszcze wypracowanych
                wewnętrznych narzędzi, które w takich sytuacjach mogłyby jej pomóc. Teraz może przechodzić
                okres idealizowania matki. W niedługim czasie może np. przechodzić okres buntu przeciwko tej
                śmierci, później pozornej lekkości. Żałoba jest procesem długotrwałym i złożonym, a jeśli jeszcze
                dołożyć do tego fakt, że jest to żałoba po śmierci samobójczej, to wychodzi wyjątkowo
                skomplikowana sytuacja.
                Rozumiem, że tobie też jest w tym wszystkim ciężko i domyślam się, że wiążąc się z partnerem nie
                sądziłaś, że tak to się poukłada, ale stwierdzenia, że możesz ich wystawić za drzwi nie brzmią w
                moich uszach zbyt fajnie.
                Jeśli tak jak przekonujesz wiesz, jak męczący potrafią być nastolatkowie, to pomyśl, że ta
                nastolatka swoim pełnym hormonów nastoletnim mózgiem musi pojąć coś, czego pojąć często nie
                potrafią ludzie dorośli i doświadczeni. Pozwół jej to przeżyć na jej własny sposób, bo jeśli sobie z
                tym nie poradzi, to będzie to rzutowało na całą resztę jej życia.
                • glasscraft Re: zdjęcie 02.09.10, 19:26
                  Imho ma problem pt "nie lubie faktu, ze ktos inny w zyciu mojego faceta istnial" do czego sama sie
                  przyznala, a nie o pierdole jaka jest zdjecie na NK.
                  Dziecko stracilo matke, ktorej obraz sie teraz zrobi jeszcze bardziej idealny, bo rzeczywistosc nie
                  bedzie w stanie tego korygowac (czyli nie bedzie matki, ktora zabierze kieszonkowe za
                  przewinienie, kaze myc zeby i odrabiac prace domowe). Jezeli mala zostanie ukarana za to, ze chce
                  miec wspomnienia po pierwsze - nakazem usuniecia zdjecia, a po drugie - chlodnym zachowaniem
                  anner, to matka urosnie to rangi bostwa a anner bedzie ta typowa suka macocha.
                  Nie wiem, czy chec opieki nad dzieckiem, ktore stracilo rodzica w wyniku samobojstwa powinna
                  owocowac probami wymazania tego rodzica z historii. Wiec powtarzam moja poczatkowa rade -
                  olac cala sytucje, bo nie jest warta 5 minut spedzonych nad mysleniem o niej, zapomniec i nie
                  zmieniac podejscia do dziecka.
                  Rada numer 2: anner maz chce z Toba byc wiec, po co myslisz o tym co bylo i chyba (tak na moje
                  oko) porownujesz sie z kobieta z przeszlosci.
            • tully.makker Re: zdjęcie 02.09.10, 19:34
              Jak dla mnie nie umiesz uszanowac uczuc dziecka, ktore matke stracilo tak
              niedawno jak 3 miesiace temu, Gore bierze twoja zazdrosc o to, ze twoj facet
              tworzyl kiedyz z ta kobieta szczesliwa rodzine, nawet jesli pozniej sie to popsulo.

              Kochasz te dziewczynke na swoj sposob - moze. Ale nie chroni cie to przed
              stawianiem wlasnej zazdrosci wyzej niz uczucia dziecka, ktore 3 miesiace temu
              stracilo w tragicznych okolicznosciach matke.
        • nangaparbat3 Re: zdjęcie 02.09.10, 22:41
          Anner, ja już jestem starszą panią, i nie mam najmniejszej wątpliwości, że człowiek albo się rozwija, albo umiera. Powiedziec sobie, że się już dorosło, to straszna pycha.
          Myślałam, że matka tej dziewczynki umarła przed laty - trudno mi uwierzyc, że kazaliście jej zdjąc zdjęcie z NK, zwłaszcza w sytuacji, kiedy śmierc matki była dosłownie przed chwilą. Jak już ktoś napisał - żałoba to długi, trudny i skomplikowany proces, i czym innym jest śmierc spowodowana chorobą, czym innym samobojstwo. A jak sama piszesz, życie z matka psychicznie chorą z pewnością nie sprzyjało rozwojowi dziewczynki. I jest w wieku moze najtrudniejszym (tak przynajmniej pisał Andrzej Samson, a moje doświadczenia z własną córką i paroma innymi dziecmi potwierdzają jego opinię, że 15 lat to najtrudniejszy moment moze nawet w całym zyciu).
          Oczywiście, że musisz dbac o własne emocje, o własną rownowagę. Ale poki co - to ona jest w najtrudniejszej sytuacji z Was wszystkich.
          • anner69 Re: zdjęcie 03.09.10, 08:47
            tak, wiem, ze jest w najtrudniejszym wieku. I wiem, że przeżywa żałobę. Sama ją
            przezyłam i wiem, jaki to ból. To zdjęcie było demonstracją nie dla jej
            koleżanek ale dla nas i nakłonieniem do rozmowy na temat związku jej rodziców i
            tego, co się potem z nim stało. Ale już mi się nie chce o tym rozpisywać bo to
            zbyt skomplikowane i trudne, tak jak i cała sytuacja jest bardzo trudna. Nikomu,
            żadnej macosze nie życzę takich przeżyć jak nas spotkały i jakie przeszlismy.
            Pychą nie jest powiedzenie, że juz dorosłam, nie jestem dzieckiem ani
            podlotkiem. Przekroczyłam 40 więc, niestety zauważam u siebie zmarszczki.
            Całe szczęście, że nasze życie wraca do normy. I pewnie co jakis czas wyskoczy
            mi problem z którym tu przyjde na te forum liczac na zrozumienie i pomoc. Byc
            może jestem niedojrzałą i dziwaczna macochą, ale wiele problemów opisywanych tu,
            na tym forum jest mi obce. Moze dlatego , że tak wczesnie reagujemy na
            wszelkiego rodzaju dziwne zachowania naszych dzieci. Czego i Wam kochane macochy
            życzę.
            • justmaga Re: zdjęcie 03.09.10, 10:12
              A mnie zastanawia fakt,ze dziewczynka 3 miesiace po smierci matki jest wesola i w skowronkach..

              na bank cos sie dzieje w niej a to zdjecie to jakis sygnal.
              Moim zdaniem nie wymierzony bezposredio w ciebie ale i tak Tobie sie dostanie.

              Pewnie gdybym byla na jej miejscu to bym w ogole miala zal do ciebie,ze to nie Ty sie zabilas..
              Takie dzieci.

              A jako ktos po deprsji powiem,ze jej sie nie ma w genach (no chyba ze to byla schizofrenia) Nikt
              nie zabija sie ze zlosliwosci czy z nudow a postrzeganie swiata jest baaardzo spaczone w chwili
              ostatecznej.
              Bardzo trudne zadnie przed toba.
              One nie rozumie zwyczajnie i dlatego bedzie chciala walkowac i walkowac i walkowac i walkowac
              Trudno zrozumiec dlaczego matka sie zabila. Jeszcze gorzej to w sobie przerobic.

              Zyc z poczuciem winy,ze to mzoe z jej powodu -niemal nie do udzwigniecia.
              • anner69 Re: zdjęcie 03.09.10, 10:50
                masz rację w zupełnosci i ze wszystkim Justmaga. Tak własnie jest. Łącznie z
                chorobą. Tak strasznie dużo rozmów z nastolatką było i wczesniej i teraz.
                Nastolatka akurat, moze na szczeście, jeszcze zakochała się, więc to dodaje jej
                dobrych sił i łatwiej przez to przejśc. Moze też wcześniejsza świadomość, że
                którymś razem w końcu matka osiągnie cel. Dużo tego było jako czynniki łagodzące
                łącznie z bardzo silna więzią z ojcem. Chyba ja trudniej przechodziłam odejście
                mojego taty. Ale mimo wszystko nie możemy stracic czujności i reagowac na jej
                wahnięcia bo pewnie bedzie ich jeszcze wiele. I czasami brakuje tez mi sił. Ale
                ....do mojego syna też czasami mi ich brakuje i jak to nastolatki mówią "psyche
                mi klęka".
                • filetta Re: zdjęcie 03.09.10, 12:10
                  Co znaczy: "... nie możemy stracić czujności i reagowac na jej wahnięcia"? Czy dotyczy to tej
                  historii ze zdjęciem i nakazem usunięcia go?

                  A może trochę luzu w wychowywaniu dzieci swoich i cudzych? Mniej czujności i interwencji, a
                  więcej zaufania i porozumienia? Dlaczego mam wrażenie, że psyche Ci klęka na Twoje własne
                  zyczenie?
                • nangaparbat3 Re: zdjęcie 03.09.10, 12:56
                  Chyba niejasno się wyraziłam - pisząc o najtrudniejszym wieku miałam na myśli
                  skalę trudnosci, z jaką poradzic sobie musi piętnastolatka. Oczywiście pośrednio
                  uderza to w rodziców, ale tylko pośrednio.
                  Mam przeczucie (może mylne), że pisząc, iz bylło dużo rozmów z nastolatką,
                  myslisz o sytuacjach, kiedy Ty czy Mąż staraliście się jej coś wytlumaczyc. Ale
                  taka rozmowa niewiele daje. Ważniejsza jest ta, kiedy dziecko może bezpoiecznie
                  mówic o tym, o czym chce, a dorosły jest empatycznym słuchaczem. W okresie
                  żałoby własnie takie rozmowy, kiedy piec razy więcej szłuchasz niż mówisz, są
                  wązne i potrzebne.
                  Nie bardzo rozumiem, co znaczy ta czujnosc i reagowanie na każde wahnięcie.
                  Jedną z faz żałoby jest faza gniewu - trzeba przez nią przejsc, by pójsc dalej.
                  Moze to byc gniew na zmarłego - a moze na inne osoby. I pewnie bez "wahnięc" się
                  nie obejdzie - nie trzeba się ich bac ani natychmiast koregowac. Raczej brak
                  "wahniec" powinien byc niepokojący.
                  • anner69 Re: zdjęcie 03.09.10, 14:24
                    rozmowy dają bardzo wiele. Czasami słuchamy nawet najgłupszych i najmniej
                    logicznych rzeczy. Potem staramy się tłumaczyc. Po takich rozmowach wszystkim
                    cięzar spada z serca i ramion i zmienia się atmosfera a nastolatkowie wykrzyczą
                    czasami najgłupsze rzeczy, które rodzą się w ich zakamarkach głów. Czasami tylko
                    milczymy i tez wystarcza aby im "powietrze uszło". Czasami nas prowokują w
                    dziwaczny sposób do takich rozmów bo nie chca wprost czegos powiedziec albo
                    sobie nie moga czegos poukładać w makówkach. Wahnięcia? Mówię o fochach, o
                    demonstracjach, o dziwnych dla nich zachowaniach, o zmianach nastrojów. cyt.
                    Nie!! dlaczego nie? Bo....no bo nie. Mamy nastolatków to znają zapewne z życia.
                    Szybkie reagowanie? Bo czasami to w nich rośnie, urasta do monstrualnych
                    wielkości w zaciszu swojego pokoju. Akurat tak sie działo z nastolatką, dawała
                    znaki i jak zostawialismy ja z problemem aby sama przetrawiła to tylko to bardzo
                    silnie rosło w niej. nauczyła nas tego, że jak juz daje znaki to reagujemy i nie
                    udajemy, ze nie widzimy, licząc na to, ze sama sobie da z tym radę albo, ze musi
                    to sobie trochę poukładac w głowie. Ja nie wchodze z nia w dyskusje o jej matce,
                    to nie jest moja rola i nie jestem autorytetem dla niej w tym wzgledzie. Inaczej
                    jest z moim synem, on moze dostac dużo czasu na zastanowienie się i sam sobie
                    często radzi jak "poziom hormonów zmiejsza się" po jakimś czasie.
                    • braktalentu Re: zdjęcie 10.09.10, 22:45
                      "Bo czasami to w nich rośnie, urasta do monstrualnych wielkości"

                      Przypomniał mi się taki dowcip o staruszku ze wsi, gdzieś pod Irkuckiem, który za namową żony poszedł obejrzeć pociąg wyjeżdżający z tunelu. Pio powrocie z eskapady, chwyciła kij i zaczął tłuc w samowar krzycząc "ich nada ubijac paka maljenkije!".

                      To tak a propos zdjęcia rodziców na naszej klasie
                    • aglaonike77 Re: zdjęcie 04.10.10, 14:51
                      Anner polecam książkę "Toksyczni rodzice". Trudno Ci zrozumieć pasierbicę, bo być może miałaś "normalnych", kochających rodziców. A Twoja pasierbica rodzinę patologiczną (już sam fakt rozpadu rodziny przez np.rozwód to patologia a tu dochodzi jeszcze choroba psychiczna i samobójstwo!). Trudno jest Ci zrozumieć pasierbicę także dlatego, że ona sama siebie nie rozumie, nie wie co czuje , i co powinna czuć. No i na dodatek ten cudowny wiek nastolatka. Toż to sam wiek wystarcza aby dziecko zachowywało się jak po lobotomii mózgu.
                      Jeszcze raz "Toksyczni Rodzice"! Pomoże ci zrozumieć zachowanie pasierbicy, to uwikłanie w jakim dziewczyna się znajduje.
                      Wiem co piszę, sama jestem z rozbitej rodziny, ojciec skapitulował a matka ... no cóż, okazuje się całkiem inna niż chciałam ją widzieć. Do niedawna myślałam, że sama jakoś sobie to wszystko poukładałam..., że mama była wspaniała i miała mega trudne życie i poświęciła się dla nas i takie tam bla bla bla, a ojciec był wredny gnojek co to miał w doopie dzieci. A teraz na terapii wypakowuję te smrodliwe walizki z dzieciństwa i dopiero teraz przeglądam na oczy, a nie jest mi łatwo patrzeć na prawdziwy obraz własnej matki, na nowo układam relacje z ojcem. Nie jest łatwo zaakceptować że matka 27 lat temu postawiła życie dziecka do góry nogami. Mam 34 lata i przez ostatnie 27 gloryfikowałam matkę.
                      Twoja pasierbica ma teraz ogromny mętlik i aż Was do pomocy, aby się odnaleźć (bo nie wątpię że kochasz ja na swój sposób - inaczej byś się nie przejmowała tym co się z nia dzieje; i domyślam sie jak ci jest trudno, bo wiem jaka ja jestem czasami pokręcona i autodestrukcyjna). Myśle że warto próbować młodą namówić na psychoterapię, to naprawdę pomaga.
                      Życzę powodzenia
        • jowita771 Re: zdjęcie 11.09.10, 18:09
          > letnim dzieckiem rodzica. I zapewniam Cię, że oprócz liczenia się z emocjami
          > dziecka to musze liczyc się ze swoimi emocjami. Nie tylko szczere życzliwe
          > uczucia mam miec wobec innych ale też powinnam je miec wobec siebie. I nie moge
          > zagubic proporcji.

          Mam wrażenie, że pogubiłaś proporcje. Uczucia nastolatki po tragicznej śmierci matki kontra dorosła kobieta nieradząca sobie z zazdrością retrospektywną. Tych dwóch spraw się nie da porównać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka