dziecko,mamusia a potem ja - żona

28.03.04, 19:41
mam problem odnośnie mojego trudnego związku niestety cały czas musze się
dzielić moim M z jego synem i jeszcze do tego z jego mamusią. Z teściową
mieszkamy razem teoretycznie mamy oddzielne mieszkania ale w praktyce wspólne
wejście dzięki temu spotykamy się codziennie (od 5-20 razy dziennie) M syn
jest u nas 2 - 3 razy w tygodniu. po za tym cały czas pracujemy i mamy
naprawdę mało czasu dla siebie Co o tym myślicie? czy też jesteście trochę
zazdrosne o utracony czas?
    • jayin Re: dziecko,mamusia a potem ja - żona 28.03.04, 22:40
      To chyba normalne, że jest się zazdrosnym w jakiś sposó, jesli dostaje się
      mniej czasu niż by się potrzebowało dla siebie wink ale nie nazwałabymtego z
      kolei "utraconym" czasem. bo to brzmi tak, jakby On nalezal w 100% czasu do
      ciebie. a tak niejest. Im wieksza ilosc ludzi bliskich komus - przyjaciol,
      rodziny, znajomych - tym mniej czasu jaki mozna miec dla siebie, bo kazdemu
      poswieca sie czas - i chce sie go poswiecac.
      trzeba spojrzec na to z drugiej strony - ty pewnie tez nie poswiecasz calego
      czasu wylacznie Jemu, masz przyjaciol, krewnych, swoje hobby itp.
      (chyba, ze faktycznie caly czas jestes "available" wyłącznie dla Niego, to
      wtedy to, ze on nie ma tego czasu co ty dla niego - moze byc wyraznie widoczne
      jako "niewygoda":>)

      Inna sprawa - ze jesli jest sie z kims w ZWIĄZKU/MAŁZEŃSTWIE - to dla takiej
      osoby powinno miec się CONAJMNIEJ tyle czasu co dla np. DZIECI swoich/wspolnych.
      jesli jest tego czasu mniej dla partnera - niz dla dzieci - to zaczyna sie
      tworzyc wlasnie zazdrosc, nawet podswiadoma. i trzeba to jakos obgadac i starac
      sie ulozyc tak, zeby mozliwie jak najwiecej czasu spedzac z soba (np. w/w
      50% :>)

      a co do teściowej - to jest to chyba bolączką wielu małżeństw smile)
      tutaj nie odnoszę tego "równouprawnienia" czasowego, jak w przypadku dzieci.
      rodzice/teściowie mają swoje zycie - "młodzi" swoje. owszem - niech sie
      odwiedzaja, pomagaja sobie, ale niechnie tworza "trójkątow" rodzinnych,
      czy "czworokątow" (model 2+1 - gdzie jeden to teściowa/tesc 24 h na dobesmile

      tak wiec - o czas poswiecany dzieciom nie trzeba byc zazdrosnym. to naturalne,
      ze sa tak samo wazne, jak partner/mąż/żona - tylko w innym "zakresie".
      ale o to poswiecanie przesadne czasu dla tesciowej - to juz mozna pomarudzic
      sobie...wink

      pozdr.

      Joanna
    • lideczka_27 Re: dziecko,mamusia a potem ja - żona 29.03.04, 02:25
      Wiesz, nie mam pojęcia, jaki masz stosunek do dziecka swojego M, ale jeśli
      lubisz chłopca, to może spędzajcie ten czas wspólnie? Pytam o relacje, bo wiem,
      że trudno się zmuszać do czegoś, co z trudem się toleruje, ale jeśli jest
      między Wami OK - to warto spróbować. Myśmy robili tak, że jak młoda była u nas,
      to stale było coś ciekawego do zrobienia - wspólne wypady do miasta, nad wodę,
      do parku, kina, lunaparku itd, no a wieczór i noc była już tylko dla nas!!!
      Młoda szybko kąpu-kąpu i spadówa do łóżeczka! (matka nauczyła ją dziadostwa,
      żeby spać z dorosłymi w łóżku a u nas bez problemu spała w małym pokoiku - bez
      marudzenia). Jeśli zaś chodzi o teściową, to w ogóle mało napisałaś - tyle, że
      często się spotykacie w ciągu dnia - no ale gdzie? Na schodach? W kuchni? Jeśli
      dochodzi do krótkich rozmów, a ona nie montuje Wam się do pokoju właśnie w
      momencie, gdy Ty masz zamiar zająć się czymś przyjemnym wink)), to chyba nie ma
      problemu? Na to rozwiązania są dwa - albo wieczorki spędzać poza domem (wiosna
      idzie i w parku będzie milutko wink ) albo musisz pogadać z M, by uczulił mamę na
      parę spraw wink
      powodzenia smile
      • justus100 Re: dziecko,mamusia a potem ja - żona 29.03.04, 10:12
        Laro.
        Też miałam podobny problem. Partner poświęcał mi za mało czasu. Rozmowy nie
        przyniosły skutku, więc się z nim rozstałam.

        Zaraz mnie przegonicie, ale po wielu przemysleniach, przerabianiach tematu na
        wszystkie mozliwe sposoby, doszłam do wniosku, że związek z facetem z
        przeszłością, to jakies koszmarne badziewie...
        I szczerze podziwiam kobiety, które na coś takiego idą.
        Pozdrawiam
        • lideczka_27 Re: dziecko,mamusia a potem ja - żona 29.03.04, 18:03
          Bywa trudno, ale gdy się kogoś kocha... wink

          No i dużo zależy tu od tej drugiej strony - jak bardzo pozwoli, by jej
          przeszłość dawała w tyłek obecnej miłości.
          pozdrawiam
    • nooleczka Re: dziecko,mamusia a potem ja 02.04.04, 14:11
      A mnie to od czasu do czasu straaaasznie uwiera. Ten brak czasu dla mnie.
      Póki co, nie mieszkam razem ze swoim m, więc w zasadzie spędzamy razem tylko
      weekendy. Czas w weekend mój m poświęca także często swemu synowi. Siłą rzeczy
      spedzamy ten czas razem we czwórkę (jest jeszcze moje dziecko). Ale kiedy mój m
      wymyśli, że np. chce z synem wybrać się na rower, to ja i mój synek idziemy
      wtedy "w odstawkę" (żadne z nas nie ma roweru). Wtedy mamy dzień "stracony",
      nie spędzamy go razem. No i to mnie boli sad
      Ale z upływem czasu boli coraz mniej. Chyba powoli się z tym pogodziłam.


      Pozdrawiam, Ania
    • nooleczka Re: rower :-) 02.04.04, 16:10
      Burzo, poważnie? smile
      A rower dla 6,5 - latka też byś może miała? smile
Pełna wersja