Komunia

01.04.04, 14:16
Czytalam watek o uroczystosciach "rodzinnych" przedstawiony od strony
emocjonalnej i nasunelo mi sie takie pytanie, jak wyglada strona finansowa.

Czy uroczystosc komunijna powinna byc duza (duzo gosci, wynajeta sala czy
restauracja, kucharka itp) i czy ojciec powinien dodatkowo partycypowac w
takich kosztach?

    • mikawi Re: Komunia 01.04.04, 14:52
      u nas był cyrk na kółkach; M. rozmawiał przed komunią z eksią, która w ogóle ma
      tendencję do postawy "zastaw się a postaw się" i uczulił ją że ponieważ właśnie
      stracił pracę będzie krucho z kasą (tym bardziej że córka po zapewnieniach mamy
      że tata na pewno kupi - zażyczyła sobie od taty komuter jako prezent) i żeby
      nie robiła przyjęcia niczym wesele tylko coś skromniejszego. Eksia przyjęła to
      ze zrozumieniem i zapowiedziała że będzie najbliższa rodzina. Przed komunią
      zadzwoniła czy nie mógłby przyjechać kilka dni wcześniej i przygotować tej
      komunii, bo nieźle gotuje a ona nie potrafi. No i M. oczywiście pojechał.
      Okazało się że eksia wywaliła taką imprezę że szczęka opadła, żarcia było na
      tony, z tego co mówił M. większość zostało a najbliższa rodzina to były również
      liczne koleżanki z rodzinami, w sumie około 50 osób, bal w ogrodzie pod
      namiotami. Na pytanie: skąd wzięła na to kasę odrzekła radośnie że pożyczyła i
      dobrze by było jakby jej oddał połowę - "a przynajmniej z 2000zł". Komputer i
      tę "skromną" komunię spłacaliśmy przez prawie 2 lata...
      • mag_p Re: Komunia 01.04.04, 15:07
        Do samego przyjecie nie.
        Nie bedzie na nim, On bedzie organizowal swoje - nie widze powodu .. Nie kaze
        mu palcic jak zapraszam gosci...
        Co innego gdyby sprawy poszly dalej , ii jednak okazlosie , ze emocje minely ,
        a dziecko poprosi nas , zebysmy tana tej impreezie byli wpsolnie. WIec w tedy
        wedle dogadania, jesli jego rodzina itd.. to to jak sie dogadamy - koszty
        popolowie. Tak to mniej wiecej wiedze. Ale optuje za tym iz robimy odzielnie,
        placimy odzielnie...

        Mag
    • mikawi Re: Komunia 01.04.04, 16:39
      oj burzo, ma problem szczególnie wobec eksi, no, może miał dopóki nie poznał
      mnie a ja to zła kobieta jestem smile i początkowo nie reagowałam zbyt
      intensywnie bo nie chciało mi się wierzyć że można mieć taki tupet. Jeździła na
      nim jak po łysej kobyle przez 10 lat, teraz tak jeździ po jego rodzicach
      (podobne charaktery) - pisałam o tym. W końcu to ja powiedziałam dość. I zaczął
      jej mówić nie. Bo mnie się to w głowie nie mieści - myślałam, o skoro się
      dogadali co do wystawności komunii to się dogadali, a tu taki kwiatek. Oddał
      jej wtedy te pieniądze bo zaczęła jękolić że ona też musi oddać a nie ma z
      czego, a to w końcu dla dziecka itp. Zmiękł, ja powiedziałam trudno, jakoś
      spłacimy. Przy okazji świąt bożego narodzenia zapowiedział jej żeby nie robiła
      dzieciom wody z mózgu i nie obiecywała prezentów od taty których on nie będzie
      w stanie im kupić, bo powie dzieciom że mama kłamie. Podziałało. I tak metodą
      drobnych kroków jest teraz w miarę o.k. Dostaje alimenty, a wszelkie dodatkowe
      wydatki ma konsultować bo inaczej M. nie zamierza nic pokrywać. No, ale to ja
      wyszłam na tą sukę co go buntuje i żałuje kasy jego dzieciom. Ale przynajmniej
      możemy coś zaplanować a nie nagle okazuje się że jest do zapłacenia dodatkowe
      500 czy 1000. Tylko - tak jak napisałam - teraz tak ćwiczy rodziców M. -
      przedstawia im na co potrzebuje i koniec. A oni dają, niestety, bo to o dzieci
      wiecznie chodzi, bo ona nie powie że potrzebuje na ciuchy dla siebie, tylko
      kupi te ciuchy a potem mówi że brakuje na składkę dla córki czy buty na zimę,
      czy dentystę dla syna.
    • lideczka_27 Re: Komunia 01.04.04, 22:03
      U nas miało być tak, że M kupi córce prezent, a przyjęcie dla naszej rodziny
      zrobimy w domu, po tygodniu.
      Teraz mała jest z nami, więc plan jest taki: przyjęcie w restauracji (neutralny
      grunt), moja rodzina, rodzina M oraz rodzina eks (jeśli będą chcieli przyjść).
      Mamy bardzo małe mieszkanie, dlatego to jest dobre wyjście, a mimo, że w
      restauracji - nie będzie to żadna pompa, tylko skromny rodzinny obiad. Za
      wszystko oczywiście płacimy my.
Pełna wersja