Dodaj do ulubionych

Nowa macocha :-)

11.10.10, 18:13
Jeszcze formalnie nie jestem macochą, bo ślub planujemy dopiero w przyszłym roku, ale od miesiąca mieszkamy razem, więc niedługo przyjdzie mi się zmierzyć z tym problemem.

Mój M ma 18-letnią córkę z pierwszego małżeństwa. Nie poznałam jej... i nie chcę jej poznać, odwlekam tę chwilę, jak mogę. A mogę, bo córka mieszka w innym mieście, a on przeprowadził się do mojego miasta.

Dlaczego mam opory? Najpierw dowiedziałam się, że córka nie życzy sobie kontaktów ze mną, potem doszły do tego kłopoty finansowe (mój facet szuka pracy w naszym mieście) i rosnące roszczenia jego córki, oczywiście finansowe, których w tej chwili nie jest w stanie sprostać.

Dodam, że nie byłam przyczyną rozpadu małżeństwa, poznałam go trzy lata po jego rozwodzie.

Nie wiem, co powinnam zrobić. Najchętniej nie poznawałabym jego córki jeszcze długo długo, ale czy to jest dobre rozwiązanie? Co powinnam zrobić?
Obserwuj wątek
    • sofija_biala Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 08:50
      Hej
      Przypuszczam, że zetkniesz się z tym samym problemem, który teraz miewam ja. Pewne sprawy w rodzinie Twojego M oraz w jego kontaktach z córką szwankują, ale nikt nie umie/nie chce o nich uczciwie i szczerze rozmawiać. Więc najwygodniej jest zrzucać winę lub szukać pretekstu w macosze. Proponuje duuuuużo zdrowego dystansu do takich komunikatów.
      A jak było przed Waszym poznaniem się? Też córka odmawiała spotkań?
      Ja najstarszą (pełnoletnią) córkę mojego M poznałam sporo po naszym ślubie, tylko dlatego, że przypadkowo spotkaliśmy się w jednym miejscu. O wizytach u nas czy spotkaniach z ojcem np. w knajpce na obiedze czy w kinie też nie ma mowy. Teraz - bo ma "nową" żonę. Wcześniej, zanim poznaliśmy się z moim M, też niespecjalnie chciała się z ojcem kontaktować. Myślę, że to działa tu źle pojęta lojalnośc wobec matki i ewidentnie niedobrze załatwiona przez mojego M i exię komunikacja z dziećmi dotycząca rozwodu.
      Nie oczekuj za dużo od pierwszego spotkania z córką, ani od siebie, ani od niej. Przydaje się zdrowy dystans i poczucie humorusmile

      • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 10:19
        Przed naszym poznaniem się mój facet był sam, więc nie było tego problemu. Kontakt z córką miał bardzo dobry, teraz trochę się pogorszył - podejrzewam, że eks mojego faceta podburza córkę przeciwko niemu. Jak dowiedziała się, że mój facet planuje ślub, zadzwoniła do niego i powiedziała, że nie jest normalny wink
        • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 10:27
          Córka ma 18 lat. Znasz jakichś 18-latków (albo nastolatków)? Dlaczego pytam. podburzenie nastolatka do czegokolwiek, przeciwko komukolwiek byłoby niemożliwe, gdyby owo cokolwiek, ktokolwiek nie wkurzało takiego młodego człowieka.
          Jeśli kontakty faceta z córką przed Waszym poznaniem się były takie super, to teraz gość powinien z nią usiąść, pogadać, może na kilka razy, i pewnie doszliby do porozumienia. Jeśli chłop coś olewał/olał w tych relacjach ..... ooooooooj, to może nie mieć łatwo. Ale i tak to on odpowiada za jakość swojego kontaktu z córką.
          • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 10:31
            Myślę, że 18-latka, która ma silny związek z mamą i stale z nią mieszka może ulegać jej narzekaniom typu porzucił nas itp. i nastawić się kontra nowej żonie jej taty. Mam nastolatka w domu, ale nie nastawiam go przeciwko tacie, więc dokładnie nie znam tego problemu.

            On rozmawiał kilka razy z córką i ona nie zgłasza żadnych pretensji (a może nie chce o nich mówić), ale też nie chce się spotkać
            • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 11:48
              A jednak będę się upierać - nie da się "nastawić" bezpodstawnie. Jeśli ojciec wygaduje, że to jego tatuś zagonił go do ślubu (do zrobienia dziecka też?), a potem jakieś złe siły biednego zastrachanego tatusia trzymały 16 lat (!!!!!) w małżeństwie, to myśląca 18-latka ma prawo co najmniej do wątpliwości. Niezależnie od nastawienia mamy. I czekaj, czekaj - czy dobrze zauważyłam, że on był 16 lat żonaty. Gdzieś wspomniałaś, że dziecko było w drodze. Dziecko ma 18 lat, a on się rozwiódł 3 lata temu.... pododawaj sobie te cyferki i zobacz, co Ci wychodzi. A "misia" (czyt. kandydata na męża), jak chcesz wykastrować zwalnianiem z odpowiedzialności, to zwalniaj, zwalniaj. Na pewno poczujesz tego skutki.
              • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 13:53
                Nigdzie nie wspomniałam, że dziecko było w drodze. Wręcz przeciwnie, przed ślubem nie doszło do niczego, więc dopiero po ślubie zorientowali się, jakie mają temperamenty.

                Mój facet nie opowiada swojej córce, że ożenił się z mamusią pod wpływem przyszłego teścia, no na litość Boską, kobieto, co ty tu wypisujesz.

                Opierasz się na kompletnie fałszywych założeniach i robisz na ich bazie analizę człowieka.

                I niby jak ja go chcę zwalniać od odpowiedzialności?!!!

                • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 14:49
                  Cóż, mogę przeprosić za uogólnienie - także wynikające z treści innych komentarzy.

                  A co ja tu wypisuję? Coś, co Ci się nie podoba. Piszę jasno, że tłumaczenie DOROSŁEGO (?) mężczyzny, który nie potrafił, mimo podobno dobrych kontaktów, przekonać córki do poznania Ciebie, bliskiej kobiety i kandydatki na żonę, odbieram jako duży zgrzyt. Zinterpretuj sobie to określenie wedle upodobania. Jednak, jakby tego nie nazwać, gość ma marne relacje z własnym dzieckiem. Gdyby miał dobre, to Ty już byś 18-latkę znała, a żadna mamunia nie byłaby jej w stanie nastawić przeciwko kochającemu ojcu, z którym ma dobry kontakt. Howgh. I nie musi Ci się to podobać.
                  Mogę jedynie sugerować, byś nie szukała dla niego usprawiedliwień, bo to gol do Twojej bramki.
                  • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 18.10.10, 11:26
                    To nie chodzi o to, że nie podoba mi się to, co piszesz. Po prostu wiem, jak wyglądają ich relacje, dlatego nie widzę, żeby miał złe relacje z córką. Córka chce się z nim spotykać, natomiast ze mną nie. Skłania mnie również do tego fakt, że zanim w ogóle się poznaliśmy, a mój facet był sam, córka zapowiedziała, że jak z kimś będzie nie wyobraża sobie, żeby przychodziła do niego i jego kobiety na wspólne "rodzinne" obiadki itp. Już wtedy zapowiadała, że takich nie będzie. Myślę, że problem polega na tym, że jest zazdrosna o ojca
                • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 14:50
                  beata-12345 napisała:
                  > I niby jak ja go chcę zwalniać od odpowiedzialności?!!!
                  >
                  Tłuacząc, że to matka córki Twego faceta odpowiada za jej złe nastawienie do Waszego ślubu. Poczytaj sobie własne posty i posty innych dziewczyn. Moich nie musisz. MOżna je sobie wyszarzyć. smile
                  • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 18.10.10, 11:31
                    Ja nie tłumaczę mojego faceta tym, że jego eks podburza córkę. Jak tylko to podejrzewam, a to jest spora różnica. Takie sytuacje się zdarzają. Zdarza się też, że dziecko jest zazdrosne o rodzica, który układa sobie życie z kimś innym i tak reaguje - i wcale to nie świadczy o tym, że ten rodzic ma złe relacje z dzieckiem. Miałam to samo z synem, z którym mam bardzo dobre relacje, że był zazdrosny o mojego nowego partnera i bardzo niezadowolony z tego, że zamieszkał z nami. Teraz już mu przeszło i relacje między nimi są bardzo dobre
                    • edw-ina Re: Nowa macocha :-) 18.10.10, 11:41
                      aaa, to do tej pory nie przyznałaś się, że masz dziecko. w takim razie mam pytanie: wzięłabyś ślub z facetem, który nie zna twojego syna i mówi, że nie chce go poznać?
                      • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 08:09
                        Przyznałam się, że mam syna... Czuję się jak oskarżona o jakieś ciężkie przestępstwo. Zwróciłam się z konkretnym problemem, a syn nie miał tu nic do rzeczy, więc o nim nie pisałam.

                        Po drugie: ja NIE POWIEDZIAŁAM mojemu facetowi, że nie chcę poznać jego córki. Czytaj uważnie posty, zanim je skomentujesz. To córka mówi, że nie chce mnie poznać, a ja zaczynam odczuwać to samo - podzieliłam się z Wami swoimi odczuciami. Co oczywiście nie znaczy, że jak ona się zgodzi na spotkanie, to ja odmówię. Mówię tylko, że po tylu jej deklaracjach na "nie", sama się do tego przestałam palić...
                    • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 18.10.10, 16:27
                      No, ale Ty jakoś tam popracowałaś nad tym z synem. Mówię, ze jeśli cokolwiek się dzieje, to facet jakoś tatuś nawalił. Bo wystarczyłoby, żeby:
                      1) nie rozpuścił księżniczki
                      2) nauczył córkę szacunku dla potrzeb innych ludzi, w tym własnych
                      3) przygotował córkę, że "kiedyś" i to raczej wcześniej niż później, tata sobie znajdzie jakąś ekstra babkę, bo niby czemu ma żyć sam.

                      To się nazywa WYCHOWANIE. Mądrzę się, bo zarówno ja, jak i mój chłop mamy dzieci, które szczerze się cieszą z naszych ślubnych planów.
                      • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 08:14
                        W tym sensie to na pewno mu się nie udało. Chyba nadal nie potrafi tego dobrze rozegrać. Zaczynam się też zastanawiać, czy to, że dziewczyna nie ma chłopaka również jakoś tam nie wpływa na sytuację. Może wtedy zrozumiałaby lepiej tatę? Osiemnastolatka, która do tej pory nie miała i nie ma chłopaka - trochę mi się to wydaje dziwne. Ale może przesadzam?
                        • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 08:45
                          Beata, ja z uporem maniaka będę powtarzać "to jedyna odpowiedzialność Twego faceta", nie tego, że laska nie ma chłopaka, nie matki, która nastawia, albo nie. NIe. To facet, OJCIEC dziecka zaniedbał poważnie jej wychowanie. BYć może rozpieścił księżniczkę, której obecność przez 16 (sic!) lat rekompensowała mu nieudane małżeństwo??? Być może zaniedbał uczenie jej szacunku do innych, nie robienie z niej pępka świata i pokazywanie, że ludzie mają prawo żyć, w tym on, jak już odszedł od matki. To ON, nie ta nastolatka.
                          • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 10:06
                            Jakieś błędy musieli jej rodzice popełnić (nie tylko mój facet), skoro się tak zachowuje. Tylko że ta wiedza nie posuwa sprawy do przodu. Nie chodzi mi o wskazanie winnych, tylko wyjście z tej sytuacji
                            • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 10:34
                              Wiesz, fakt - to rodzice oboje są odpowiedzialni za wychowanie dziecka/dzieci. Ja się odnoszę do nielicznych informacji, jakie staram się wyczytać z Twoich postów. Spróbuję po kolei.
                              1) zwracam uwagę na ojca i jego rolę w wychowaniu, bowiem w Waszej sytuacji jedyną osobą, której zachowanie możecie dowolnie modyfikować jest właśnie ojciec (Twój facet). Na matkę dziewczyny nie macie wpływu, a sam pan, jako "męczennik" małżeński siłą rzeczy dobrego kontaktu z byłą żoną nie ma, ani mieć nie może (to mogłoby pomóc w poprawieniu kontaktu ze zbuntowaną nastolatką)
                              2) wiedza "kto jest winien", a właściwie "kto za to odpowiada" (plus pkt.1) wbrew pozorom może pomóc - w wyciągnięciu wniosków, czy i co można w tej sytuacji zrobić.

                              Na Twoim miejscu po pierwsze znowu omówiłabym to do bólu z chłopem punktując ewentualne zaniedbania wraz z myślą, czy coś można jeszcze z tym zrobić. I na jego miejscu spędziłabym naprawdę dużo czasu na rozmowach z córką, z wyjaśnieniami. dlaczego ojcu zależy, by poznała Ciebie i by bywała u Was w domu. To na pewno będzie wymagało czasu i starań. Ojca starań. I Twojego wsparcia dla niego, by nie pękał. Inaczej straci córkę, emocjonalnie. A to kiedyś może się jemu, albo Wam, "czknąć"
                              • rybkka24 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 11:19
                                I na jeg
                                > o miejscu spędziłabym naprawdę dużo czasu na rozmowach z córką, z wyjaśnieniami
                                > . dlaczego ojcu zależy, by poznała Ciebie i by bywała u Was w domu. To na pewno
                                > będzie wymagało czasu i starań. Ojca starań. I Twojego wsparcia dla niego, by
                                > nie pękał. Inaczej straci córkę, emocjonalnie

                                a ja się zastanawiam ile można mówić jedno i to samo prawie dorosłej, inteligentnej, rozumnej ale złośliwej i przekonanej o swojej najwyższej pozycji i racji pannie?
                                1,2,3 rozmowy, zapewnienie o uczuciach, powtarzające się zaproszenia z różnymi propozycjami.
                                i poczekać.na reakcje na gest z jej strony.
                                przecież nic na siłę.jak ona poprostu nie chce bo sobie coś wbiła do głowy i całe życie żyła z przekonaniem że to pod nią.to ona poprostu może się zamknąć na pewne argumenty.
                                może potrzeba żeby sama doszła do jakiegoś wniosku???
                                po co 50 rozmów?pisze bez zośliwości.
                                • 13monique_n Po co 50 rozmów? 19.10.10, 11:37
                                  Po to, by WŁASNE zaniedbania jakoś wyprostować. Dzieciak, nawet już 18-letni i zbuntowany, a jeszcze przekonany o swojej "pępkowatości świata" (czyli skrajnie egocentryczny), jest taki, bo TATUŚ do tego dopuścił, wychował, nie zadbał. Dlatego tatuś ma teraz odkręcać. I jeszcze dlatego, że ma fajną babkę w domu i chciałby, by jego córka miała z macochą w miarę poprawny kontakt.

                                  Powtórzę - to RODZICE, a tutaj mamy do czynienia z ojcem - mają wpływ na to, jak się zachowują ich dzieci. Najpierw w roli "słodkich" bobasków, a następnie w roli "uroczych" 5-, 10-, 15- i dalej latków. Się to ODPOWIEDZIALNOSC nazywa.
                                • edw-ina Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 12:01
                                  Ja się mogę mylić, ale jakoś trudno jest mi uwierzyć, że facet, który nie miał w sobie na tyle asertywności by wylogować się rozsądnie ze związku, który mu od początku nie leżał, raptem nabrał umiejętności logicznego i otwartego mówienia o swoich uczuciach. Szczególnie wobec córki. Napiszę to jeszcze raz - mogę się mylić - ale coś mi pachnie, że te rozmowy to wyglądały tak: kochanie, jeżeli nie masz nic przeciwko, to ja mam nową kobietę. - Mam przeciwko, jak mogliści z matką zniszczyć mi życie, a teraz jeszcze chcesz sobie żyć z kimś innym! - no tak, faktycznie... - i zonk.
                                  A później: porozmawiałeś z córką? - taaak, rozmawialiśmy, ale wiesz, ona nie chce cię widzieć.
                                  • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 12:25
                                    Edwina, myślisz, że jakby panu napisać dialog z zestawem pytań otwartych i zdań wyrażających jego uczucia, to dałby radę? No, tu mnie masz kobieto. Bo ja na śmierć zapomniałam już, że duża część męskiej populacji uprawia coś w rodzaju autyzmu komunikacyjnego we własnym domu i z bliskimi ludźmi. Niezależnie od "męskiej" natury.
                                    • edw-ina Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 13:27
                                      Ja własnego chłopa nauczyłam mówić o swoich uczuciach, ale: a) trwało to całe lata, wymagało ode mnie straaaasznie dużo cierpliwości, wyrozumiałości itp. b) A mimo wszystko czasami mam w domu - jak to nazwałaś - autystyka komunikacyjnego.
                                      Dlatego trudno jest mi uwierzyć, że w kwestii rozmowy i tłumaczenia dziewczynie zostało zrobione wszystko. Raczej sądzę, ze facet ma nadzieję iż po kilku jego zdawkowych zdaniach córka sama sobie resztę dopowie i... - jakoś to będzie.
                                      • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 14:27
                                        To ja padam na kolana i dziękuję niebiosom, losowi, czy Komuś na górze za chłopa, który gada.
                                        Masz rację, że to nie jest cecha oczywista. Za pierwszym razem chłopa nie udało mi się nauczyć. Drugi umiał i umie sam z siebie, uffffff.
                                        Ale w sumie, uważam, że jak już mam zbuntowanego dzieciora w domu, to chociaż po jakąś książkę sięgnę. Może coś mądrego wyczytam? Nie umiem gadać, to może napiszę maila do córki?
                                        Tylko w tej komunikacji, to tak jak w sądzie, trzeba mieć coś na poparcie swoich tez. Swoje zachowania. Podejście do dziecka. Cokolwiek.
                                      • rybkka24 do edw-iny. 20.10.10, 13:13
                                        > Ja własnego chłopa nauczyłam mówić o swoich uczuciach, ale: a) trwało to całe
                                        > lata, wymagało ode mnie straaaasznie dużo cierpliwości, wyrozumiałości itp. b) A
                                        > mimo wszystko czasami mam w domu - jak to nazwałaś - autystyka komunikacyjnego

                                        ???jak to?bawiłaś się w uczenie faceta rozmowy?
                                        dotknęło cie coś, zabolało, było ci przykro i nie mogłaś liczyć na gest z jego strony, rozmowę komunikację tylko jeszcze musiałaś np.sama wychodzić z inicjatywa i mu to wszystko wytłumaczyć.jak dziecku?uczyć, pokazywać?
                                        przez taki brak umiejętności komunikacji właśnie wisi u nas wszystko na włosku, a to przecież do tego oni mają dziecko z poprzedniego związku więc jakby czasem tych rozmów musi być ciut więcej.i więcej ustaleń.
                                        edw-ina.
                                        możesz mi napisać coś więcej o tym procesie?
                                        po co zamiast związać się z facetem dojrzałym z umiejętnością rozmowy, jest się z autystykiem komunikacyjnym i do tego posiadającym dziecko i bierze się na bary naukę dorosłego faceta i równocześnie współtworzy mu się relację z dzieckiem poprzez chociażby uczenie go słuchania potrzeb i zdania partnera też np.
                                        miłość.ale mimo wszystko do faceta z którym związek wymaga więcej wyrzeczeń a w zamian dostaje się brak komunikacji.czy to nie zbyt dużo??
                                        • edw-ina Re: do edw-iny. 20.10.10, 16:43
                                          Tak Rybko, uczyłam własnego faceta i siebie w pewnym sensie również, że należy wszystko dokładnie wyartykułować, aby nie było wątpliwości. Większość ludzi nie potrafi mówić o uczuciach, potrzebach, problemach. Jest w nas to skrzętnie mordowane od dzieciństwa choćby takimi tekstami, jak: nie płacz, minie, weź się w garść, nie wnikaj, nie pokazuj itp. Jeżeli to Ci pomoże, to w skrócie napiszę Ci, jak to uczenie wyglądało u nas. Po pierwsze oboje mamy dość silne charaktery, ja dodatkowo bywam wybuchowa, natomiast mój M miał (czasami wciąż przejawia tę cechę) skłonność do przekładania problemowych spraw na kiedyś. Po kilku wielkich wojnach napisałam na wielkiej kartce papieru zasady postępowania w sytuacjach problematycznych. Było tam m.in. Mów tylko o konkretnych zachowaniach, nie używaj słów: ty zawsze, ty nigdy. Nie przerywaj nikomu. Słuchaj uważnie tego, co ktoś do ciebie mówi, jeśli masz wątpliwości, to zadawaj pytania. Nie podnoś głosu, a jeśli zaczniesz - przerwij na chwilę dyskusję. Mów o sobie i o zachowaniach partnera ze swojej perspektywy (np. jest mi bardzo przykro, kiedy po powrocie z pracy myślisz tylko o tym, by pograć w grę, kiedy ja, choć też jestem zmęczona i również dopiero wróciłam i może też bym chciała się rozerwać, nie mogę tego zrobić, ponieważ przygotowuję obiad dla nas obojga. Gdybyś mi pomógł, skończyłabym szybciej i też mogłabym odpocząć).
                                          I najważniejsze: skoro kochasz tego człowieka i zależy ci na tym związku to nie pozwól, by brak umiejętności porozumienia go zniszczył.
                                          Wielka kartka z takimi tekstami wisiała w naszym domu przez dobre trzy lata. I to wisiała w centralnym miejscu - na lodówce. Powtarzaliśmy to sobie jak mantrę. I chociaż pierwotnie miało to pomóc jedynie w rozwiazywaniu problemów, w konsekwencji nauczyło nas komunikować się w niemal każdej dziedzinie, nauczyło otwartości wobec siebie. To się staje prostsze, kiedy pojmujsz, że możesz się dogadać.
                                          Odnośnie powodów, dla których wybieramy takich a nie innych facetów - nie jestem Ci w stanie niczego napisać. Wiele razy twierdziłam, że jakbym wybrała innego wiodłabym znacznie spokojniesze życie. Tylko, czy szczęśliwsze?
                                          • illegal.alien Re: do edw-iny. 20.10.10, 19:55
                                            Edwina, to wszystko brzmi jak to, co sie dzialo u nas smile Tylko na spisanie zasad komunikacji nigdy nie wpadlam - ale czesto komunikowalismy sie mailami albo przez Facebooka w sytuacjach kryzysowych. Bo to glownie ja mam problemy komunikacyjne, polegajace na tym, ze wybucham i przestaje byc racjonalna. Po prostu tornado i koniec. Moj W przez to przeczekiwal burze, ale potem nie nastepowalo nic, poza powolnym powrotem do normalnosci - i on uwazal sprawe za zamknieta, a ona wcale nie byla ani zamknieta, ani rozwiazana dla mnie.
                                            Dlatego jakis czas bylo tak, ze ja sie wsciekalam, potem W szedl do pracy, albo ja szlam do siebie i pisalam mu na spokojnie maila, zeby mu powiedziec, ze moja furia to nie objaw niepoczytalnosci (wink), ale bezsilnosci i proba dotarcia do niego - bo ja mialam wrazenie caly czas, ze on w ogole nic nie jarzy z tego co ja mowie.
                                            Teraz ja sie nauczylam mowic spokojnie, a on slucha jakos tak inaczej i ja mam wreszcie wrazenie, ze mnie slyszy, rozumie i dociera do niego. Momentem przelomowym byl chyba poczatek mojej ciazy, ktory byl dla nas stresujacy, ale hormony mnie tak zlagodnily, ze nawet nie probuje (i nie musze) juz wybuchac smile
                                            Mam nadzieje, ze efekty beda dlugofalowe, bo inaczej bedziemy musieli miec dziecko co roku wink
                                  • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 14:59
                                    Myślę, że to nie kwestia asertywności, tylko mój facet jest zatwardziałym monogamistą i jak zdecydował się na małżeństwo, to starał się być konsekwentny. Wiem, że chciał się wcześniej rozwieść, ale żona przekonała go, że córka jest za mała i tylko by ją skrzywdził, więc odpuścił.

                                    Jak go znam, to myślę, że szczerze i uczciwie powiedział córce o swoich uczuciach. Znam treść rozmowy z jego relacji dość dokładnie i sądzę, że zrobił wszystko, żeby ją przekonać do spotkania.
                                    • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 15:03
                                      Beata, jakby wszystko było dobrze, to by było dobrze. Wierz mi, widzę własną córkę od pół roku odmawiającą kontaktu z ojcem. Widzę, jak do tego dochodziło. Rozmawiałam z byłym kilka razy, ale on mnie kiedyś zbeształ, więc uznałam, że zrobiłam wszystko, przekazałam to, co ważne. Dalej i tak już moje działania są bez znaczenia. Tylko, że w efekcie córki już nie zmuszam do niczego. A "tatus" ponosi konsekwencje swoich działań, zaniechań, słów i gestów. I braku tego, co powinien był córce zapewnić. Czego? nawet nie będę pisać, bo "M! Ja wiem lepiej!". Skoro tak, feel free
                                      • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 15:33
                                        Monique, piszesz przez pryzmat własnej sytuacji - swojego eks, który nie dba o dobre relacje z córką. Uwierz, że tutaj relacje z córką są bardzo dobre. Spotykają się, widują, rozmawiają często przez telefon. Ty uważasz, że winę za niechęć córki do "macochy" ponosi WYŁĄCZNIE I ZAWSZE tata. Ja uważam, że nie zawsze tak jest.
                                        • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 15:48
                                          NIe piszę przez pryzmat własnej sytuacji. Tylko kilku obserwowanych. Bo, jakby nie patrzeć, to ludzie w moim wieku często bywają w drugich związkach. A z racji różnych zdarzeń losowych mam do czynienia z takimi ojcami, którzy nieźle dali dupy w relacjach z dzieckiem. I to na wiele sposobów.
                                          Powtarzam, jakby relacja była dobra, to by było dobrze. A jak chcesz, to skonsultuj się z psychologiem - może być w szkole Twego syna. Mi wierzyć nie musisz.
                                          • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 21:02
                                            To że Twój eks jest taki, to nie znaczy, że wszyscy tatusiowie tacy są wink. Masz jakąś traumę, ale nie przerzucaj jej na innych facetów. Ale Ty pewnie lepiej wiesz, chociaż nie znasz mojego faceta. smile
                                            • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 20.10.10, 08:09
                                              Wiesz, Twój facet to mi.... No. Pytałaś, myślałam, że szukasz WSZYSTKICH możliwych hipotez, by sobie wybrać to, co do Waszej sytuacji pasuje. Pomyliłam się. Ty szukałaś słów, które potwierdzą, że 18latka ma w dupie ojca, bo matka ją poszczuła. OK. Tak na pewno jest.
                                • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 14:52
                                  Też mi się wydaje, że rozmów już było sporo i nie ma sensu dalej dziewczyny naciskać. Wydaje mi się, że Twoja diagnoza jest trafna, ona się zacięła i koniec. Zresztą podobnie było podobno ze świętami przez ostatnie trzy lata - córka mojego faceta nie chciała nawet na chwilę pojechać do babci, gdzie on spędzał Wigilię, bo "nie chciała zostawiać mamy", która też święta spędzała ze swoimi rodzicami. I nie było w tym żadnych urazów do drugiej babci, tylko jakieś dziwne przekonanie, że spędzając choć godzinę z ojcem i drugą babcią "zdradza mamę". Dlatego jednak upieram się, że jakaś presja ze strony mamy jest wywierana
                                  • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 14:57
                                    A ja się uprę, że to nie presja ze strony mamy. Próbowałaś kiedyś wywrzeć presję na swojego syna? Ja kiedyś spróbowałam, raz, z głupoty. Przekora nastolatków to ich drugie imię. Tata musiał jej podpaść. I to może tym, że najpierw wszystko ładował w dzieciaka, a potem jednak się wypiął, jak już dzieciak przywykł, że to ona rządzi i trzęsie domem, albo i dwoma. I bądź pewna, że zawsze zrobi tak, by dokuczyć.
                                    • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 15:39
                                      Nie nastawiałam syna na własnego ojca, bo to ja podjęłam decyzję o odejściu od niego i nie mam nic do tego człowieka. Poza tym chcę, żeby syn miał dobre relacje z ojcem, dlatego dziwię Ci się, że nie starasz się nadal, aby Twój eks miał dobre relacje z własną córką. Dobry kontakt z ojcem jest ważny dla dziecka, a dla dziewczynki w szczególności. Mój syn też wiele razy obrażał się na ojca, ale robiłam wówczas wszystko, żeby go przekonać, że tata nie robi tego co robi, bo go nie kocha, tylko jest zajęty, ma pilną robotę itp.
                                      • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 15:54
                                        beata-12345 napisała:

                                        > Nie nastawiałam syna na własnego ojca, bo to ja podjęłam decyzję o odejściu od
                                        > niego i nie mam nic do tego człowieka.
                                        Wierz mi, ja do swego eks-męża mam "tylko" to, że ojcem jest .... no, właśnie. Biologicznym.
                                        >Poza tym chcę, żeby syn miał dobre relacje z ojcem, dlatego dziwię Ci się, że nie starasz się >nadal, aby Twój eks miał dobre relacje z własną córką.
                                        Ja?????????????????? Ja to robiłam przez ileś lat w małżeństwie, a potem 4,5 roku po rozstaniu. Wystarczy. Eksio to duży chłopczyk, sam powinien pilnować swoich relacji z córką. Tak, jak sam płaci rachunki, prowadzi samochód.

                                        >Dobry kontakt z ojcem jest ważny dla dziecka, a dla dziewczynki w szczególności.
                                        Będzie sarkastycznie - co Ty nie powiesz???? Wow. Normalnie odkrycie. Tylko pytanie - KTO, jak nie sam ojciec powinien o ten kontakt dbać? Duch Święty? Bo ja straciłam cierpliwość, a za eksa czułam się odpowiedzialna o kilkanaście lat za długo i tym chytrym sposobem on poczuł się z tej odpowiedzialności zwolniony. Nawet teściowa skwitowała to "No, synu, straciłeś córkę". Ona widzi, że przyczyna jest w sprawcy, a nie na zewnątrz.
                                        >Mój syn też wiele razy obrażał się na ojca, ale robiłam wówczas wszystko, żeby go >przekonać, że tata nie robi tego co robi, bo go nie kocha, tylko jest zajęty, ma pilną robotę >itp.

                                        aaaaaa to tłumacz tłumacz. Chwali Ci się. Pozwól jednak, że ja przejdę do wersji dla dorosłych "tata SAM decyduje o tym, co robi i o tym, czego nie robi. A jak tacie coś wyskoczy, to są telefony, maile i osobiste spotkania, by pogadać, wyjaśnić i pobyć"
                                      • chalsia Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 23:09
                                        > la dziewczynki w szczególności. Mój syn też wiele razy obrażał się na ojca, ale
                                        > robiłam wówczas wszystko, żeby go przekonać, że tata nie robi tego co robi, bo
                                        > go nie kocha, tylko jest zajęty, ma pilną robotę itp.

                                        no to popełniłaś błąd, bo tego nie powinno się robić - czyli idealizować ojca, tłumaczyć go wobec dziecka, zwłaszcza w sposób budujący fałszywy obraz.
                            • agnessam Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 10:39
                              Pytanie/a: Czy ojciec dziewczyny moze jakos wplynac na nia, zeby doprowadzic do waszego spotkania? Np. spotka sie najpierw sam z nia (zakladam, ze sie widuja) i zaproponowac nastepne spotkanie z toba. Czy twoj facet moze wytlumaczyc doroslej pannie, ze jestes kims waznym w jego zyciu i powiedziec jej, ze bardzo mu zalezy na tym, zebyscie sie poznaly, bez nacisku na jakies dalsze spotkania i wchodzenie w uklady? Wiesz, to musi wyjsc od niego tez.
                              Tak tylko pytam, bo z tego co opisujesz to nie bardzo wiadomo jak ojciec zacheca corke do tych spotkan. Moze corka mu powiedziala, ze nie chce ciebie widziec i juz, a ojciec przyjal to do wiadomosci. Powiedz swojemu facetowi, ze bardzo ci zalezy na tym spotkaniu i zeby sie postaral, zeby do niego doszlo. Piszesz, ze twoj syn tez mial opory przed poznaniem nowego partnera, a teraz sie dogadujecie. Kto tak wplynal na twojego syna? Ty czy partner, zeby doszlo do poprawnych relacji z chlopakiem?

                              W moim zwiazku, nie podobalo mi sie wiele niedobrych zachowan ze strony pasierba (15lat) pod moim adresem. Kiedy ojciec chlopaka dawal tzw ciche przyzwolenie na arogancje, ponizanie mnie, nie moglam nic zrobic. Tego typu zachowanie powtarzalo sie, bo maz nie reagowal, nie widzial problemu w tym czy tamtym.
                              Uwazam jednak, ze to ojciec dziecka ma dac przyklad i tyle. Sama glowa muru nie przebijesz.
        • sofija_biala Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 10:52
          Więc tym bardziej sprawę powinien załatwić facet smile
          Bo dla dziecka (nawet 18-letniego) nowa rodzina ojca to w 99% trudny temat.
          • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 15:31
            Sprawę powinien załatwić facet - tego ani słowem nie zanegowałam. Tylko wspomniałam, że jak on już tę sprawę będzie załatwiał, to Beata jako jego narzeczona/żona będzie siłą rzeczy w kontaktach uczestniczyć - na pewno nie na siłę, nie we wszystkich, ale zdecydowanie tak.
        • agnessam Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 16:17
          "Jak dowiedziała się, że mój facet planuje ślub, zadzwoniła do niego i powiedziała, że nie jest normalny wink " - a ona jest normalna z takim tekstem? Przeciez sie rozwiedli to o co chodzi? Czekaj zgadne... jest sama z corka. Swoja droga dowiedz sie dlaczego sie tak naprawde rozwiedli ze soba. Nie musisz pisac na forum. Moj maz rozwiodl sie, bo zona go zdradzala, tylko sek w tym dlaczego go zdradzila? Nie ma nic bez przyczyny i on tam chyba w te zdrade ja wpedzil.
          • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 10:06
            Z tego co wiem, to małżeństwo od początku było nieudane, zawarte dość młodo, trochę pod presją umierającego teścia. Zaczęli żyć ze sobą dopiero po ślubie i okazało się że mają inne temperamenty seksualne. Żoną rządziła jej mama, która miała duży wpływ na ich małżeństwo. Ogólnie ich zdaniem facet jest od zarabiania pieniędzy i ma cicho siedzieć w domu. Podejmował kilkakrotnie próby rozmawiania o rozwodzie, ale żona zawsze go jakoś przekonała, że dziecko jest za małe. W końcu jak córka skończyła 16 lat, zdecydował się na rozwód. Wiem, że nikt inny nie wchodził w grę, bo przez 3 lata po rozwodzie był sam.

            Nie wiem, skąd te teksty. Czy ona liczyła na to, że jeszcze wrócą do siebie? Podobno spotyka się z kimś, więc już zupełnie nie wiem, o co kaman.
            • 13monique_n Beata, błagam 14.10.10, 10:34
              ... może to zabrzmi nieco cynicznie, ale do małżeństwa na koniec XX wieku nikt nikogo nie mógł zmusić. Ożenił się, bo chciał. Tak mu pasowało. I spędził w małżeństwie 16 lat!!!! Siłą???? No, plis. Ja swego syna siłą to do 4 roku życia mogłam do lekarza zaciągnąć. Potem to było właściwie niemożliwe. wink
              • edw-ina Re: Beata, błagam 14.10.10, 10:58
                z tym się zgadzam z 100 proc. Swoją drogą nie wiem, czy chciałabym się wiązać z facetem, który by mi wmawiał, że wmanewrowano go w mażłeństwo, a on taki biedny pod przymusem spędził w nim 16 lat. Nie dość, że bierze na litość, próbuje zrzucić na innych odpowiedzielność za swoje decyzje, to jeszcze nie wsytydzi się tego wykorzystywać. Osobiście lubię twardych, konkretnych facetów, nie ciamciaramcie.
                • 13monique_n Re: Beata, błagam 14.10.10, 11:43
                  Ten facet nie jawi się nawet ciamciaramcią. On się w ogóle nie jawi. Normalnie, biedaczek. Ktoś na niego huknął "buuuuuu" i pan poleciał się żenić. I taki zes-... zes-... zessssstresssowany <jąkać się zaczął> przeżył 16 lat?
                  Plis. Człowiek odpowiada za swoje decyzje. Podejmuje je i ponosi konsekwencje. To znaczy - tego uczą człowieka, jak jest dzieckiem. Rodzice uczą.
                  • agnessam Re: Beata, błagam 14.10.10, 12:35
                    To chyba nie tak. Wiem z przykladu meza. Po dwoch miesiacach znajomosci, jego (obecnie byla zona) zaszla w nieplanowana ciaze. Po urodzeniu dziecka wzieli slub. Po 5 latach rozwod. Tez mozna powiedziec, ze tam nikt nie pchal mojego faceta w ten zwiazek. Dla niego to byl raczej przejaw odpowiedzialnosci za dziecko. Jak wytrzymal te 5 lat? Doskonale wiedzial (na przykladzie rozwiedzionych znajomych), ze bedzie mial ograniczone widzenia z dzieckiem, a opieke nad synem przejmie byla zona. Zreszta, skoro sie zdecydowali na ten slub, to nie moglo byc tak katastroficznie od samego poczatku. Istnieje tez cos takiego jak presja rodziny. Tylko potem to juz zalezy od decyzji danej osoby. Fakt, faktem, ze nie mozna bylo takiego ukladu ciagnac w nieskonczonosc. Ktos kto tkwi w takim zwiazku robi to czesto przez przyzwyczajenie do drugiej osoby, nakladaja sie nowe, inne problemy, a czas plynie ...
                    • 13monique_n Re: Beata, błagam 14.10.10, 12:54
                      Słuchaj, zasadę odpowiedzialności za dziecko (ślub?) znam i rozumiem. Bardziej jednak koncentruję się na tym, co Beata pisze - usprawiedliwiając niemal każdą czynność swego wybranka. I tylko tyle podkreślam. A 16 lat w związku (czyli rozumiem mieszkania także z dzieckiem, tu - córką) to chyba wystarczająco, by żadna mamunia nie dała rady zmanipulować 18-latki tak, by ta się fochała na ojca za plany matrymonialne.
                      Konkretnie - moje dzieci i NM też kibicują już naszym planom ślubnym. A dziewczyny chcą łazić ze mną (!!! moja jedna i jego 2) po sklepach, żeby pomóc w wyborze sukienki.
                      • beata-12345 Re: Beata, błagam 14.10.10, 14:01
                        Nie usprawiedliwiam go, bo nie mam za co usprawiedliwiać. Nic złego nie zrobił. Znam wiele ślubów "pod presją rodziny", sama kiedyś taki wzięłam, byłam młoda i głupia, więc akurat ten powód wydał mi się dość prawdopodobny.

                        Problem nie polega na tym, czy sama się focha, czy też mama ją do tego namawia. Problem, że w ogóle się focha, a ja z każdym dniem mam coraz większą niechęć do tego kontaktu
                        • 13monique_n Re: Beata, błagam 14.10.10, 14:59
                          Konkret zatem. Z mojego podwórka.

                          Mam dwoje dzieci. 17 latka i 15-latkę (prawie). I moja córka strzeliła focha giganta na swego ojca. Mija właśnie pół roku, od kiedy odmawia rozmowy z nim, spotkań i wszelkich kontaktów. Po raz pierwszy od 5 lat. I to wcale nie pod wpływem tego, co ja mówię (bo ja ją próbowałam namawiać do przemyślenia tej decyzji). Jej zachowanie to reakcja na postępowanie jej ojca z ostatniego roku. Postępowanie, którym pokazał, że ma w du...ie jej uczucia. Widziałam, co się dzieje. Ale już słowem się nie odezwałam, bo mój eks-mąż jest "mądrzejszy niż monitor rządowy".
                          I mam też na własnym podwórku relacje mojego faceta z jego córkami, które po 4 latach od rozwodu rodziców mają bliski kontakt z ojcem, lubią być u nas, mają swoje miejsce, a z moimi dziećmi nazywają się - w ślad za duńską nomenklaturą "bonus-brat, bonus-siostra". Aaaaa, no i cała 4 potrafi się kłocić między sobą, niezależnie od linii pokrewieństwa (co moim zdaniem dowodzi dobrej jakości łączącej ich więzi).
                    • edw-ina Re: Beata, błagam 14.10.10, 12:56
                      pięć lat to nie 16, porównanie bez sensu
                      • agnessam 5 czy 16 i tak nie wyszlo... 14.10.10, 13:25
                        Tu nie chodzi o te 5 lat, tylko o to, ze sie chcial zenic i byc z ta pania, bo zaszla w ciaze. Ten slub byl juz po urodzinach malego, a przeciez nikt ze strzelba za nim nie stal w merostwie. Wiedziel, ze sa rozni i maja rozne temperamenty, zainteresowania, oczekiwania.... Ich malzenstwo moglo trwac znacznie dluzej albo krocej. Sama sie zdziwilam, ze sie w to pakowal, skoro nie kochal tej pani, ale dobro dziecka najwazniejsze.
                        • illegal.alien Re: 5 czy 16 i tak nie wyszlo... 14.10.10, 13:28
                          Ja chyba nigdy nie zrozumiem mentalnosci, wedlug ktorej dla dobra dziecka bierze sie slub z osoba, z ktora wiadomo, ze malzenstwo nie przetrwa.

                          Moj W owszem, wzial odpowiedzialnosc za swoje czyny (zeby nie powiedziec glupote), ale slub nie byl czescia tej 'odpowiedzialnosci'.
                          • edw-ina Re: 5 czy 16 i tak nie wyszlo... 14.10.10, 14:24
                            Mnie za to ciekawi tłumaczenie zachowań facetów. Wziął ślub z niekochaną kobietę, ponieważ był odpowiedzialny. Jakby był odpowiedzialny, to zrobiłby sporo, żeby ta niekochana kobieta nie zaszła w ciążę. A później, w ramach tej samej odpowiedzielności i poświęcenia rozwiódł się z tą niekochaną kobietą i już w tym momencie nie czuł problemu z tym, że dziecko będzie miało dochodzącego ojca. Inny 16 lat przeżył w małżeństwie, którego nie chciał. Pewnie w wyniku poświęcania się.
                            Tylko później może okazać się, że jakaś inna kobieta usłyszy, że przez odpowiedzialność za własne dziecko rozstał się z ostatnią partnerką, ponieważ ona szkodziła jego relacji z dzieckiem. Poświęcił swój związek i swą wielką miłość, ponieważ zrozumiał, że dziecko jest najważniejsze. I kolejna się nabierze. Bo on taki poważny, cierpiący, odpowiedzilny. Cud, miód i orzeszki.
                            Nie kastrujcie swoich mężczyzn, nie tłumaczcie ich i nie nabierajcie się na tanie tłumaczenia. Powinni brać odpowiedzialność za swoje życie i nie należy im w tym przeszkadzać.
                            • illegal.alien Re: 5 czy 16 i tak nie wyszlo... 14.10.10, 14:35
                              W idealnym swiecie faceci by z tymi niekochanymi kobietami po prostu nie sypiali. W swiecie realnym bywa roznie wink
                            • agnessam Re: 5 czy 16 i tak nie wyszlo... 14.10.10, 14:39
                              Edw-ina, zgodze sie z toba. Podobny tekst uslyszalam na poczatku mojej znajomosci z mezem. Przypomnij sobie post w ktorym pisze, ze maz nie chce ze mna dziecka po 6 latach wspolnego zycia... w imie poswiecenia dla syna z pierwszego zwiazku, bo nie bedzie placil drugiej pensji na nasze wspolne dziecko w razie czego jakbym chciala sie rozwiesc. Chore to wszystko i tyle.
                            • 13monique_n Edw-ina, muszę (na słodko!) 14.10.10, 15:02
                              Muszę Ci napisać - jesteś boska! Nic dodać, nić ująć. Podpiszę się pod każdym Twoim precyzyjnie sformułowanym zdaniem. smile
                              • edw-ina Re: Edw-ina, muszę (na słodko!) 14.10.10, 15:10
                                Dzięki smile mam po prostu dość mocne przekonanie, że jeśli chcę mieć w domu faceta i partnera to nie mogę go traktować jak dziecka lub synusia.
                                • 13monique_n Re: Edw-ina, muszę (na słodko!) 14.10.10, 15:47
                                  Dokładnie tak. Co więcej, z wiekiem również synusia należy przystosowywać do stania się facetem-partnerem, a nie kastratem.
    • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 08:51
      HMMM, jeśli weźmiecie ślub, to córka nadal będzie w jego życiu. A jeśli nie byłoby jej, to na Twoim miejscu wiałabym od faceta, ile sił w nogach. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że facet, który zostawia za sobą własne dzieci, nie zaprasza ich do własnego życia, równie łatwo zostawia nowe związki, ew. nowe rodziny. Bo niby co ma go powstrzymać?

      I nie zrozum mnie źle, nie zachęcam Cię do "hurra, będziemy jedną wielką szczęśliwą, patchworkową rodzinką". Niemniej jednak, przy wspólnym mieszkaniu kontakt choćby na poziomie "wypada" jest czymś, czego możesz się spodziewać. To jasne, że facet ma do uporządkowania swoje relacje z córką. Ale to on w dużej (przeważającej) części jest odpowiedzialny za jakość ich relacji (w tym za brak jej zrozumienia dla jego kłopotów finansowych). Rodzic tworzy relację z dzieckiem i odpowiada za jej podtrzymanie.
      • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 10:22
        Nie, tu nie ma mowy o zostawianiu dziecka. Mój M miał do tej pory świetny kontakt z córką. Tylko że przez 3 lata od rozwodu był sam, nie było żadnej kobiety w jego życiu. Teraz ten kontakt się pogorszył od czasu, jak powiedział córce o swoich planach
    • edw-ina Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 08:58
      Uciekanie przed spotkaniem z dziewczyną tylko pogorszy sprawę. Będziesz ją demonizowała w swojej głowie i w konsekwencji jakiekolwiek kontakty, które wierz mi, chcąc nie chcąc są konieczne, będą wyjątkowo trudne.

      Dlaczego mam opory? Najpierw dowiedziałam się, że córka nie życzy sobie kontakt
      > ów ze mną, potem doszły do tego kłopoty finansowe (mój facet szuka pracy w nasz
      > ym mieście) i rosnące roszczenia jego córki, oczywiście finansowe, których w te
      > j chwili nie jest w stanie sprostać. - a odnośnie tego fragmentu. Przepraszam, jeśli źle cię ocenię, ale to, co napisałaś jest dziecinne. Spór między ojcem a jego wchodzącą w dorosłość córką to ich sprawa. I jeśli partner nie wyciąga ci z torebki pieniędzy, by opłacić potrzeby córki, to nie powinnaś w to wnikać.
      Na koniec powiem ci tylko, że ja poznałam chłopców mojego męża po dwóch latach naszego związku i aż roku mieszkania razem. I mimo tego, że wiedziałam o ich istnieniu, nie gryźli mnie itp., to przeżyłam szok widząc mojego partnera w roli ojca, po tak długim czasie musząc odnaleźć się w nowej sytuacji i to szczególnie wiedząc, że tak naprawdę to jest sytuacja normalna, a te wcześniejsze dwa lata były nienormalne.
      Nie musisz mieć z tą dziewczyną wyjątkowo przyjacielskich czy rodzinnych kontaktów, ale musisz podejść do niej i do faktu, że jest córką twego partnera z szacunkiem.
      pozdrawiam
    • aragorna71 Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 09:00
      I znow widze "wine" faceta a nie corki.
      To on powinien rozmawiac z corka i wyjasnic, ze ma prawo do ulozenia sobie zycia oraz, ze chwilowo ma klopoty ze znalezniem pracy i poza alimentami corka musi troche poczekac na dodatkowe pieniadze. W kazdej rodzinie trzeba czasem zacisnac pasa.
      Do niego tez nalezy decyzja kiedy chce was poznac i stworzyc atmosfere, aby to poznanie bylo mozliwe i mile dla was obu.
      Mysle, ze poznac sie powinnyscie, ale 18 latka to juz dorosla kobieta i mozna troche z tym poczekac, daj sobie i jej czas na oswojenie.
      Dla mnie nie powinnas planowac slubu dopoki tak istotne sprawy jak pieniadze, kontakty z corka nie uloza sie, bo nie wiesz jak sprawdzi sie twoj przyszly maz w waznych przeciez rolach.
    • tully.makker Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 11:31
      Chcesz wyjsc za maz za faceta, ktorego najblizszej rodziny nie znasz? To troche gest typu kamikadze, nie sadzisz?
      • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 10:33
        Jego rodzinę znam, nie znam tylko córki. Mam nie wychodzić za mąż, dopóki jej nie poznam? Sorry, ale to brzmi absurdalnie.
        • edw-ina Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 10:52
          znasz jego rodzinę i tylko córki nie? faktycznie, ona w końcu nie należy do jego rodziny. Ona tylko powstala z połowy jego chromosomów i w razie problemów zdrowotnych będzie najbardziej prawdopodobnym dawcą (lub biorcą) szpiku kostnego, krwi czy nerki. To oczywiście nico cyniczny żart, ale może uświadomi ci jakim absurdem jest stwierdzenie, że znasz rodzinę, tylko nei córkę.
          • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 13:56
            Czepiasz się słów. Znam rodzinę oprócz córki
            • edw-ina Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 14:13
              nie czepiam się słów, tylko logiki ewentualnie jej braku. Chcesz wyjść za faceta, którego córki (mieszkającej w tym samym kraju dorosłej panny) nie znasz i nie kwapisz się poznać. Czy zdajesz sobie sprawę, że: wszystko, co należy do twojego przyszłego męża należy w połowie do jego córki? czy wiesz o tym, że jeśli będziecie mieli cokolwiek wspólnego (dom, samochód, firmę) to 1/4 tego będzie należała do jego córki? Czy myślisz o tym, że jeśli zdecydujecie się na własne dziecko, to będzie ono siostrą/bratem córki twojego męża?
              nikt cię nie zmusza by tej dziewczynie rozkładać czerwony dywan pod nogami, ale zastanów się dwa razy czy chcesz wyjść za faceta, skoro nie znasz najbliższej mu osobym a jemu to nie przeszkadza.
              • 13monique_n Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 14:54
                Edwina! Co Ty wypisujesz, kobieto??! <sarkazm> (pod adresem Beaty w związku z jej postem do mnie, powyżej).
                To oczywiste, że wyliczasz wszystkie konkrety dla związku z osobą po przejściach i z dziećmi z poprzednich związków. I myślenie życzeniowe nie ma tu nic do rzeczy. Wystarczy sam zdrowy rozsądek.
              • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 08:21
                Siłą dziewczyny do spotkania przecież nie zmuszę, liczę że czas załatwi sprawę, a ona się oswoi z sytuacją.

                Sprawy majątkowe nie mają tu nic do rzeczy.
    • agnessam Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 16:13
      Beata, poczytaj sobie post "przedślubne rozterki..." autorki 333a13 . Pewnie tez niedlugo bedziesz stala przed tym problemem. Bo teraz masz opory przed poznaniem pasierbicy, ona tak samo w stosunku do ciebie, a potem co? Jak wychodzisz za maz to bierzesz slub z "cala jego rodzina" z tymi co cie lubia i akceptuja i tymi co maja cie po dziurki w nosie. Moze tez tak byc, ze twoje obawy sie rozwieja po pierwszym spotkaniu z pasierbica. Nie znacie sie , to dla tego "przyjdzie ci sie zmierzyc z tym problemem" jak sama piszesz. Im szybciej tym lepiej.
      Dodam jeszcze, ze lepiej bedzie jak sprawy finansowe z corka dasz do zalatwienia przyszlemu mezowi.
      Jeszcze jedna sprawa. Dlaczego pasierbica ma juz negatywny stosunek do ciebie? Czego tak na prawde sie boi? Jest juz dorosla i powinna raczej zyczyc szczescia rodzicom i tego, zeby im sie zycie ulozylo, a nie zeby zostali samotni do ostatnich dni, w imie romantycznej pseudomilosci. To tak jakbys zadala od niej , zeby zostala "stara panna" i cierpiala w imie rozwiedzionych rodzicow, bo im nie wyszlo. Eh.. Niech sobie dziewczyna poszuka chlopaka, to lepiej zrozumie...
    • nangaparbat3 Re: Nowa macocha :-) 12.10.10, 19:59
      Czy ja dobrze rozumiem, że Twój facet przeprowadził się do Twojego miasta, i dlatego nie ma stałej pracy?
      Cóż, jesli miał naprawde dobry i bliski kontakt z córką, ona może teraz czuc się porzucona w stopniu wprost proporcjonalnym do odległości.
      I o ile można to zrozumiec u osiemnastolatki, obrazanie sie przez Ciebie i deklaracje, że nie chcesz jej znac, wydają się z lekka przesadne.
      Poza tym problemy finansowe, o jakich piszesz na innym forum, są spowodowane jego przeprowadzką - więc Waszą wspólną chęcią zamieszkania razem. To jakby rzuca nowe światło na Twoje pretensje do niego o chec opłacenie córce kursu prawa jazdy - którego zdobycie nie jest teraz żadną fanaberią (nawiązuję do wątku na RiCD), tylko życiową koniecznościa, coś jak znajomosc angielskiego.
      • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 14.10.10, 10:28
        Nie dopisuj mi rzeczy, których nie powiedziałam. Nie twierdzę, że nie chcę jej znać, tylko odwlekam tę decyzję. Zresztą córka wczoraj powiedziała, że nie chce się ze mną spotkać, więc nic już nie mam tu do powiedzenia.

        Problemy finansowe nie są spowodowane przeprowadzką, bo mój facet nadal pracuje w poprzedniej firmie, tyle że na odległość. Tylko że firma gorzej przędzie i teraz mniej zarabia. Starcza na alimenty i zostają jakieś grosze.

        Co do prawa jazdy to uważam, że oboje rodzice to powinni sfinansować, a nie tylko ojciec.
    • rybkka24 Re: Nowa macocha :-) 15.10.10, 11:42
      mam taka swoja teorię:::
      skoro twój przyszły mąż poświęcił 16 lat życia dla córki, pod córkę i nie patrzył wogóle na siebie, swoje potrzeby, swoje szczęście i jeszcze w domu panowala zasada z tego co kojarze facet ma dawać kasę i siedzieć cicho czy tak?, to mógł "propozycja " nie stwierdzenie, mógł pokazać jej że tylko ona jest jest najwazniejsza i jej szeroko pojęte dobro jest najistotniejszei tylko jej.
      czyli w skrócie czy on wychował mądrą, ematyczną kobietkę która patrzy też na szczęście innych tu ojca czy raczej roszczeniową księżniczkę która uważa ze wszystko powinno być pod nią (tak mi przyszło do głowy po wpisach), bo z tym drugim typem trudno dojść do porozumienia bo targają nią uczucia złości, zazdrości itp.
      ew. twój nm zawalił w któryms momencie po rozwodzie.może zawiódł córkę jak przeżywała sytuację w domu?
      • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 18.10.10, 09:31
        Tak to chyba wygląda jak opisałaś. Córka w miarę dobrze przyjęła rozwód, trochę się popłakała, ale zaakceptowała sytuację. Kontakt z nią mój M miał taki sam jak wcześniej, z tym, że na wakacje wyjeżdżali we we dwójkę, zabierał ją na wycieczki, do siebie do domu itp. Z tym, że wtedy nikt w grę nie wchodził i tak było przez trzy lata. Teraz córka mówi, że nie spodziewała się, że "tak szybko" sobie ułoży życie. Jeszcze kiedy mnie nie było na horyzoncie, córka zapowiedziała, że gdy znajdzie sobie kobietę, to nie ma mowy o wspólnych obiadkach, ona nie chce jej widzieć i mieć z nią kontaktu.
        • rybkka24 Re: Nowa macocha :-) 18.10.10, 10:23
          czyli córeczka nie daje ojcu prawa do szczęścia, własnych wyborów, własnych decyzji, ułożenia sobie życia, szantazuje go emocjonalnie i karze brakiem kontaktu.
          no cóż ojcec jej na to pozwolił, nie korygował zachowania.
          teraz pozostaje mu tylko porozmaiwać z córką jak dorosły z dorosłym zapewnić o uczuciu do niej, zaoferować wsparcie w razie problemów, pomoc w możliwym wymiarze, zapewnić że zawsze jest u was miłym i pożądanym gościem i żyć.
          ta dziewczyna musi szanować ciebie jako żonę swojego ojca, może i to nie jest dla niej łatwe ale musi się tego nauczyć.
          facetowi też pewnie nie jest lekko ale poddawać się manipulacją i szantażom prawie dorosłej pannicy to jakaś pomyłka.
          myślę że córka powinna przemyśleć sprawę i się przełamać.
          a ty jesteś osobą poboczną w tym temacie to "zagrywka" ojcec-córka.
          • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 08:28
            Chyba tak jest jak piszesz. Wydaje mi się też, że fakt iż nie ma chłopaka do tej pory, a ma 18 lat, też wpływa na tę sytuację. Chyba inaczej by na to spojrzała, gdyby sama była związana z kimś uczuciowo.
            Ja nie naciskam na kontakt, zresztą sama mam coraz większe opory po jej deklaracjach na "nie", zostawiam to mojemu facetowi. Wiem, że porusza tę sprawę przy okazji spotkań z córką, zaprasza ją do nas. Staram się tylko delikatnie, jakimiś drobnymi gestami dać jej do zrozumienia, że mam wobec niej dobre zamiary - kupiłam jej coś ładnego jak wyjeżdżaliśmy ostatnio na kilka dni. To chyba wszystko co mogę zrobić teraz...
            • rybkka24 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 11:05
              nie ma co się spieszyc moim zdaniem do swatania 18 latki(gdyby miała chłopaka to ...nic)ma jeszcze czas dziewczyna, nie upatruj w tym rozwiązania problemu.
              nie bierz jej postawy do siebie i osobiście, chociaz jest przykra dla ciebie.
              bądz neutralna i zdystansowana.
              to wina faceta.nie wychował swojej córki tylko wyhodował księżniczkę ktora nie potrafi spojrzeć dalej niż za swoją osobę to też coś o nim świadczy ale już "po ptakach" jak to się mówi.pokazał jej coś co jest gdzieniegdzie popularne że ona jest najważniejsz i tylko ona, a ojciec ma tylko potrzeby rodzicielskie.więc jak doszło coś jeszcze to szok i poczucie pokrzywdzenia odrzucenie.dziewczyna może nie potrafi sobie z tym poradzić.

              wysyłajcie jej zaproszenia święta, uroczystości rodzinne/ wyjazd na weekend wspólny/spotkanie niedzielne, kino, zakupy etc.
              bądzcie szczęsliwi i pokażcie że jej fochy nie zmienią nic w waszym związku.
              a ty ciesz się związkiem i mężem.nie masz wpływu na wszystko co się dzieje wokół ciebie.
              pzdr.
              • beata-12345 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 15:44
                Dzięki Rybkko za jedyne konstruktywne rady w tym wątku smile)
    • rybkka24 Re: Nowa macocha :-) 19.10.10, 16:00
      proszę bardzo.ale nieee.bez przesady nie jedyne.na tym forum strasznie mądre "baby" są.można się od nich niejednej rzeczy nauczyć i trzeźwo na sprawę spojrzeć.
      pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka