Dodaj do ulubionych

Jak nie olać Ex

27.03.12, 11:16
Mam wrażenie, że moje refleksje na temat stosunku do Ex, która w naszej ocenie (a jak każdy człowiek prawo do oceny mamy) jest niefajna zostały źle zrozumiane.

Proponując ćwiczenie polegające na wyobrażeniu sobie codzienności bez Ex nie miałam na myśli tworzenia świata równoległego bez Ex i relaksowania się w nim. Chodziło mi o CHWILOWE / KILKUMINUTOWE spojrzenie na swoje życie bez osoby, którą uważacie za źródło wszelkich problemów. O uświadomienie sobie na ile problem tkwi w Ex, na ile w partnerze, na ile w nas, a na ile w rzeczywistości. Z tego punktu znacznie łatwiej szukać rozwiązań, bo samo wentylowanie negatywnych emocji (vide wątek o popieprzonych Eksiarach) niewiele wnosi.

Czasem (najczęściej) jest tak, że nie ma rozwiązania idealnego, a walka o wszystko albo nic kończy się wyczerpaniem, lub (co gorsza) kompromisem, który nie zadowala żadnej ze stron i który obie strony sabotują. To strasznie energochłonna sytuacja. Ile z Was pisze o braku siły, o zniechęceniu, czy o negatywnym wpływie na związek. Pędzimy w stronę piekła i nikt nie ma pomysłu jak wysiąść z tego pociągu nie zostawiając w nim partnera / dzieci. Jak wysiąść bez uszczerbku dla własnego wizerunku.

Ćwiczenie, w którym opisuję swój dzień "bez Ex" posłużyło mi do spojrzenia na problemy mojego związku i mojej rodziny z innej niż wagon pociągu perspektywy. Pogłębione pytaniami stało się punktem wyjścia do spojrzenia w przyszłość swoją, małżeństwa i dzieci (również tych naszych wspólnych).

Odważnym służę pomocą na ile wirtualna rzeczywistość pozwoli-smile



Obserwuj wątek
    • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 11:54
      Z mojego punku widzenia, najlepiej sobie tak długoterminowo zorganizować czas w pracy zawodowej i innych zajęciach, że nie będzie się kiedy w d... podrapać.
      Wtedy jeżeli ktoś powie: "Co tam u Waszej EX?"
      odpowiedź będzie:
      "Stara, mam 3 raporty zalegle, wyjeżdżam na 4 dni do Poznania na kongres, prezentacja nie skończona, nie zdażyłam jeszcze pójśc do fryzjera, przypaliły mi sie wczoraj schabowe a ty mi d... EX zawracasz?
      Czy ja juz innych problemów nie mam???"

      I osiągniemy stan... zdrowia??? na pewno wolności od Ex... smile
      • braktalentu Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 12:03
        A co z partnerem, którego kochamy i jednak chciałybyśmy z nim pogadać czasem o czymś innym niż Jego sprawy sądowe z byłą? A co z dzieciakami, które w sumie lubimy, albo których w sumie nie lubimy? A co z poczuciem sprawstwa we własnym życiu (bo Ty taka byłaś zapracowana, że nie pytałem Cię o to i owo). Uderzenie w pracę jest właśnie tworzeniem rzeczywistości równoległej / zawodowej, w którą od problemu można uciec. Tak samo można uciec w wódę i fajki. Dla mnie to nie jest ani zdrowe, ani konstruktywne. Wiele macoch ma problem wynikający z tworzenia rodziny rekonstruowanej i chętnie znajduje kozła ofiarnego w postaci Ex. Ex z kolei bywają bardzo wdzięcznym kozłem ofiarnym, bo okres traumy porozwodowej sprzyja zwichnięciom osobowości. Można tym żyć (i tracić energię), można z tym żyć (w rzeczywistości równoległej np. zawodowej), a można po prostu żyć, stopniowo rozwiązując różne problemy właściwe pachworkom i nie wyniszczając przy tym związku, dzieci, a przede wszystkim siebie.
        • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 12:22
          A co z partnerem, którego kochamy i jednak chciałybyśmy z nim pogadać czasem o czymś innym niż Jego sprawy sądowe z byłą?
          Gadać o czymś innym.
          Najlepiej tak:
          Kochanie, masz z była stara przerypane, choć pójdziemy na rower i nie będziemy się katować dyskusjami.
          Wrócimy do tego po weekendzie, jak odpoczniesz, bo Ci się należy.
          A co z dzieciakami, które w sumie lubimy, albo których w sumie nie lubimy?
          Kochane dzieci, rozumiem wasze trudne położenie, jako, że nie mam na nie żadnego wpływu
          spróbujmy mieć radość po prostu z chwil spędzonych razem (to wersja dla tych, co lubimy)
          nie chcę zabierać głosu na ten temat (to wersja dla tych, co nie lubimy i są powyżej 12 rz )
          A co z poczuciem sprawstwa we własnym życiu (bo Ty taka byłaś zapracowana, że nie pytałem Cię o to i owo).
          Kochanie, choć zapierniczam jak motorek, jeżeli byś chciał pogadać o EX, chętnie 2 wieczory w tygodniu poświęcę na rozmowę na ten temat.
          Jeżeli będziesz przedsiębrał kroki, które dotyczą nas razem, przedyskutujmy to proszę.

          Wiele macoch ma problem wynikający z tworzenia rodziny rekonstruowanej i chętnie znajduje kozła ofiarnego w postaci Ex.
          Jakie to częste!!!!!
          Jak masz problem po pierwsze znajdź winnego!! smile
          Oczywiście nie chodzi mi o UCIECZKE w prace, a o zorganizowanie sobie czasu , tak aby nie mieć „wolnych przebiegów”, priorytety automatycznie się zrobią same.
          I zamiast jałowo rozmawiać na temat EX, okaże się że zdanie:
          Choć kochanie lejmy to wszystko i biegnijmy na basen! Będzie się pojawiało częściej niż przy godzinnych dyskusjach: ile twarzy ex siedzi na główce od szpilki.
          • braktalentu Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 13:49
            "Kochane dzieci, rozumiem wasze trudne położenie, jako, że nie mam na nie żadnego wpływu spróbujmy mieć radość po prostu z chwil spędzonych razem (to wersja dla tych, co lubimy)"

            Jestem w stanie wymyślić kolejnych 18 komunikatów równie poprawnych-smile. Nie chodzi o komunikat w kierunku dzieci. Chodzi o MNIE i moje emocje związane ze spotkaniami, wakacjami, opcją zamieszkania, troską o to w co ubrane i jak jedzą. Dzieci wcale nie muszę o tym informować. Nie sądzę, żeby Truskawka, Optymist, czy Karolana witała dzieci tekstem "oj, znowu Ci mamusia te chujowe trampki włożyła"-smile. Ale jednak czują, że je to dotyczy i nawet jak się zajmą rzeźbą, ceramiką, schabowym i pracą to troska o dziecko w chujowych trampkach pozostanie.
            To samo dotyczy partnera. Co z tego, że zakomunikujemy nasze stanowisko. On też jakieś ma. A przede wszystkim ma w związku z dziećmi / Ex / "walką" jakieś przeżycia, uczucia i emocje. Z kim ma o nich porozmawiać jak nie z najbliższą osobą? Z sąsiadką? Z psychoterapeutą? Noż kurwa, to po co Mu kobieta w domu? Do gotowania?
            Ty o niekatowaniu się i rowerze, a On, że kiedy bagatelizujesz Jego problemu to czuje się odrzucony. I co? Pójdziesz na rower?

            Chodzi mi o to Kara, że to nie są sprawy od których można się odłączyć. Że tak naprawdę nie da się "olać" Ex. Ale warto zamiast w stronę narastania napięcia i wentylowania emocji iść w stronę rozwiązań, a to wymaga przede wszystkim refleksji na temat naszej rzeczywistości, naszego związku i naszych oczekiwań (tych wspólnych i tych indywidualnych). I może się okazać NA PRZYKŁAD, że wnoszenie o przejęcie opieki nad dziećmi jest absurdem, bo tymi dziećmi nie będzie się miał kto zająć (dziecko z racji dysfunkcji musi mieć opiekuna w ciągu dnia, a macocha nie chce ani rezygnować z pracy, ani utrzymywać całej rodziny - w tym dzieci partnera i Jego Ex, która dostaje alimenty na siebie), albo, że z racji różnic wyznaniowych spotkania w niedzielę tylko komplikują sprawę, bo ojciec musi wybierać, czy pójdzie do kościoła z dzieckiem z pierwszego małżeństwa, czy z pozostałymi do aszramy (a nie zawsze można i tu i tu).
            A jak tak się człowiek rozpędzi w tych prawach, obowiązkach i przywilejach, to wszystko się zaczyna pierdolić i o niczyich potrzebach się nie pamięta i żadne rozwiązania nie są możliwe, bo albo wszystko, albo nic.

            I z uporem lepszej sprawy wyobrażamy sobie nasz dzień powszedni "bez Ex", jako refleksję w kierunku rozwiązań problemów organizacyjno administracyjnych i konfekcyjno higienicznych w naszych pozszywanych rodzinach.
            • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 14:42
              Że tak naprawdę nie da się "olać" Ex

              To może mam jakąś pokręcona psychikę lub odwrotnie zbyt prostą, ale z olaniem Ex nigdy specjalnie nie miałam problemu.
              To dobry temat do dyskusji na przyszłość. smile
              • karolana Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 15:34
                kara_mia napisała:

                > Że tak naprawdę nie da się "olać" Ex
                >
                > To może mam jakąś pokręcona psychikę lub odwrotnie zbyt prostą, ale z olaniem E
                > x nigdy specjalnie nie miałam problemu.
                > To dobry temat do dyskusji na przyszłość. smile

                No to zazdroszczę. Ale jakoś dla mnie oznacza to, że
                a) Twój związek z dzieciami do najserdeczniejszych nie należy, ot, są, bo są
                b) "wasza" ex szczególnie upierdliwa nie jest i nie zaszczyca Cię smsami, mailami czy telefonami oraz nie ingeruje osobiście w Twoje życie rozmawiając, na ten przykład, z Twoim byłym mężem oraz Twoimi znajomymi czy współpracownikami na temat Twojego obecnego związku i tego jakim dnem moralnym jesteś...
                c) nie stara się wpłynąć na treść Twojego związku dzwoniąc lub pisząc do Twojego partnera (męża?) pogróżki na temat tego, że jeśli będzie miał z Tobą dziecko "odbije się to negatywnie" na ich dzieciach...
                Tak tylko dywaguję.
                Bo też chętnie dowiedziałabym się jak olać ex, która natarczywie, z buciorami wpycha się w Twoje życie w sposób, którego w zasadzie nie da się dłuższy czas ignorować, a który ma znamiona "niskiej szkodliwości społecznej czynu"...
                • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 17:44
                  a) Twój związek z dzieciami do najserdeczniejszych nie należy, ot, są, bo są
                  istotnie, dziecko jest jedno, nieco wyrośnięte, serdeczności wiele nie ma , ale jest poprawnie. póki co nie narzekamy.

                  b) "wasza" ex szczególnie upierdliwa nie jest i nie zaszczyca Cię smsami, mailami czy telefonami oraz nie ingeruje osobiście w Twoje życie rozmawiając, na ten przykład, z Twoim byłym mężem oraz Twoimi znajomymi czy współpracownikami na temat Twojego obecnego związku i tego jakim dnem moralnym jesteś...
                  HO HO HO!!!! smile
                  No to "twojej ex" to "mojej" chyba jednak brakuje... smile
                  Z tzw obrazków:
                  -Telefon kiedyś w nocy kiedy nawalona jak szkop ex ZAŻĄDAŁA, że ich dziecko (nastolatka) ma przyjść do nas mieszać na tydzień bo ona się źle czuje.
                  -Przed naszym ślubem zadzwoniło dziecko i ZAŻĄDAŁO odpowiedzenia na pytania czy ja jestem w ciąży bo musi wiedzieć, bo mama robi awantury...
                  itp itp itp
                  oczywiście nazywana byłam do dziecka i reszta rodziny, słowami na które net etykieta nie zezwala smile
                  c) nie stara się wpłynąć na treść Twojego związku dzwoniąc lub pisząc do Twojego partnera (męża?) pogróżki na temat tego, że jeśli będzie miał z Tobą dziecko "odbije się to negatywnie" na ich dzieciach...
                  jw.... smile
                  Mój M i ja odbieraliśmy telefony i SMSy najróżniejszej treści.
                  Z mojego punktu widzenia, póki ona płaciła za połączenie to mi to lata kalafiorem....
                  Nikt mnie do słuchania histeryczniej baby nie zmusi, więc jak zaczynała ryczeć to ja odkładałam słuchawkę i wracałam do przerwanej czynności. I tak mogłam kilkanaście razy.
                  Podobnież mój M
                  • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 18:07
                    Z moich ulubionych tekstów to :
                    Jak ojciec chce sobie pojechać na wakacje z córka to musi jej płacić. Bo jest jego przyjemność, a to kosztuje.
                    Cytat DOSŁOWNY!

                    Ojciec ma się spotykać z dzieckiem WYŁĄCZNIE bez mojej obecności, na przemian jeden weekend w soboty 11- 17, następny weekend w niedzielę 11- 17.
                    Wakacje ( zapłacone jw. ) muszą być oczywiście BEZ mojej osoby, a gdyby córka chciał odwiedzić ojca w NASZYM domu, to ja muszę z niego wyjść....

                    Natomiast rola ojca jest CYTAT DOSŁOWNY : płacić i trzymać mordę bo ona go zniszczy Co EX rozumiała pod nazwa zniszczy bliżej nie wiadomo. Albowiem nic szczególnego, oprócz pary moich czarnych szpilek, zniszczeniu przez ostatnie lata nie uległo...

                    • truskawka-00 Re: Jak nie olać Ex 30.03.12, 18:10
                      kara_mia napisała:

                      > Z moich ulubionych tekstów to :
                      > Jak ojciec chce sobie pojechać na wakacje z córka to musi jej płacić. Bo
                      > jest jego przyjemność, a to kosztuje.
                      > Cytat DOSŁOWNY!
                      >
                      > Ojciec ma się spotykać z dzieckiem WYŁĄCZNIE bez mojej obecności, na przemian j
                      > eden weekend w soboty 11- 17, następny weekend w niedzielę 11- 17.
                      > Wakacje ( zapłacone jw. ) muszą być oczywiście BEZ mojej osoby, a gdyby córka c
                      > hciał odwiedzić ojca w NASZYM domu, to ja muszę z niego wyjść....
                      >
                      > Natomiast rola ojca jest CYTAT DOSŁOWNY : płacić i trzymać mordę bo ona go z
                      > niszczy
                      Co EX rozumiała pod nazwa zniszczy bliżej nie wiadomo. Albowiem nic
                      > szczególnego, oprócz pary moich czarnych szpilek, zniszczeniu przez ostatnie l
                      > ata nie uległo...
                      >
                      O to taka podobna do naszej (spotkania z dzieckiem bez mojej obecności, teksty typu: znajdę kogoś kto Ci gębę buciorami obije, czy nie boisz się wychodzić z domu, obraźliwe smsy etc), tym bardziej kara podziwiam, że potrafisz się od tego odciąć. A już stwierdzenie, że lata Ci kalafiorem póki ona płaci za połączenia - chapeau bas! Spróbuję tak na to spojrzeć wink
                  • karolana Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 20:01
                    kara_mia napisała:
                    > HO HO HO!!!! smile
                    > No to "twojej ex" to "mojej" chyba jednak brakuje... smile

                    Hmmmm, no jak widzę jednak nie brakuje, bo teksty u nas były podobne smile
                    Czyli różnica jedynie w podejściu do dziecka smile
                    Może gdybym miała podobne, łatwiej byłoby olać? Bo ataki na mnie wkur..ją, ale są do olania. Dopiero to, co dzieje się z dzieciakami autentycznie boli i tego nie potrafię olać, nie widzieć, zignorować, itd.
                    Pozdro
                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 09:44
                    Nie martw się kara_mia ja z kochanką mojego ojca a moją macochą nie mam wiele serdeczności-kiedyś miałam ale moja cierpliwość się skończyła.Nie widzieliśmy się już z 10 lat i jest ok.
                    • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:17
                      Nie widzę powodu dlaczego miałabyś mieć jakąkolwiek cierpliwość do jak rozumiem drugiej partnerki twojego ojca. To dla Ciebie jest w sumie obca osoba.
                      To, ze kocha ja twój ojciec dla Ciebie nic nie znaczy.
                      Ty jesteś jego córka i zawsze będziesz córką, a to jest jego kobieta.
                      Zupełnie inne role.
                      Przez uprzejmość i szacunek dla taty dobrze by było, żebyś była dla niej po ludzku uprzejma - Jak do koleżanki w biurze. Niekoniecznie lubianej koleżanki.
                      Na "zjazdy rodzinne" wystarczy. Brak lubienia nie wyklucza grzeczności.

                      Ja tez od pasierbicy niczego więcej nie oczekuję.
                      Ostatnio nawet kontakty się nieco ociepliły. Ale to już "wartość dodana" i nasza we dwie prywatna sprawa.



                      • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:27
                        Za uprzejmość do 2 żony mojego ojca i spotkania z nimi zapłaciłam długorwałą terapią.Teraz sporadycznie widuje się z ojcem na mieście.Na spotkania rodzinne do ojca nie chodzę i ojca wraz z żoną na spotkania do siebie nie zapraszam.Takie życie.
                        • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:39
                          Za uprzejmość do 2 żony mojego ojca i spotkania z nimi zapłaciłam długorwałą terapią.

                          Trudno mi sobie wyobrazić, że można sobie zrobić krzywdę bycie uprzejmym dla kogoś, kogo sie nie lubi.....
                          Jednak w korporacjach pracuje sporo osób i jakoś żyją smile smile smile
                          A skoro poszłaś na terapię, to znaczy, że miałaś w sobie jakiś problem; i to w sumie dobrze, że poszłaś pod wpływem spotkać z tata i macochą. Zawsze to krok do rozwoju.
                          • salanderr Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:42
                            Kara jesteś szybsza i się źle podpinam big_grin
                            • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:44
                              smile
                              jeszcze chwila przerwy śniadaniowej na forum i zaraz znikam do roboty smile
                          • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:30
                            Ja zapłaciłam -trudno Ci pojąć , że są 2 żony ojców-tzw wrednoty.Że można się na weekendowych spotkaniach z nimi męczyć, znosic humory i ciągłe pretensje do losu o alimenty, o czas , wogule o wszystko.Jeżeli trudno Ci w to pojąć to ja ci mówią są takie ''wspaniałe" macochy.No ale cóż prawda w oczy kole.
                            • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:33
                              Bardzo latwo pojac, ze sa i takie i takie, bo ludzie sa rozni. Tylko jak na kogos, kto przez terapie przez macoche przeszedl z pozytywnym skutkiem - i mowi to zupelnie bez zadnej zlosliwosci - jestes ciagle bardzo naladowana negatywnymi emocjami.
                              • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:40
                                Ja pokazuje tylko różne punkty widzenia.Tak jak są wredne eks tak i są wredne macochy.
                                • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:42
                                  To wszyscy chyba wiemy, tylko ze naprawde brzmisz bardzo "jadowicie" sad jak o swojej mowisz i troche przekladasz na to macoche jako "zjawisko", bez wzgledu na to, kto jaka naprawde jest osoba...
                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 19:12
                                    Tak jek eks są wrednoty tak i są takie macochy.
                                • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:42
                                  Pozatym być uprzejmym dla kochanki ojca to jak powiedział mój psycholog wielki gest.Szkoda , że w jedną strone.
                                  • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:46
                                    Wielki gest to być uprzejmym dla kochanki męża smile a nie ojca.
                                    W łóżku jest miejsce na dwoje kobietę i mężczyznę , dziecko ma pokój dziecinny smile : )

                                    Twój ojciec jak rozumiem zdradzał twoja mamę a nie ciebie. To nie twój mężczyzna. To twój ojciec.
                                    • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 19:02
                                      Tak zdradzał matkę -chcesz powiedzieć ,że zdrada nie uderza w dziecko.Że nadal jest tak samo.Dziwne.
                                      • truskawka-00 Re: Jak nie olać Ex 30.03.12, 18:18
                                        takchce83 napisała:

                                        > Tak zdradzał matkę -chcesz powiedzieć ,że zdrada nie uderza w dziecko.Że nadal
                                        > jest tak samo.Dziwne.

                                        Uderza to co i jak rodzice z tym dalej zrobią. Rodzice to też tylko ludzie. Mój ojciec zdradzał moją matkę, ale nie znałam prawdziwej przyczyny ich rozstania do 20-któregoś roku życia, mama powiedziała mi, że się nie ułożyło i na pewno oboje byli temu winni. Zrobiła wszystko żeby dać mi szansę na jak najbardziej normalne relacje z nim, łącznie z tym, że mnie do niego wysyłała, wręcz zachęcała by go rozumieć, że jemu jest trudno itp, a jego potrafiła z uśmiechem ugościć obiadem kiedy do/po mnie przyszedł. To, że tego nie wykorzystał to była jego zdrada wobec mnie i to we mnie w końcu uderzyło.
                                  • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:55
                                    Bycie uprzejmym bez wzgledu na to, kogo ta uprzejmosc dotyczy, to nie jest wielki gest. Takim stwierdzeniem, Twoj psycholog tylko umocnil w Tobie przekonanie, ze 1) bylas ofiara kochanki, 2) zachowalas sie jak super human w stosunki do suki nie wartej niczego. Czyli z ta terapia nic nie osiagnela, bo ciagle macocha wisi nad Toba jak wrog numer jeden, zamiast aczkolwiek nieprzyjemne, to jednaw spomnienie, ktore nie ma zadnego wplywu na to, co jest teraz.
                                    • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 19:11
                                      Nie wisi jest mi obojętna-nie śni mi się po nocach.
                                  • pianino123 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 13:04
                                    sory, ale mówienie o kobiecie ojca "kochanka" świadczy raczej o problemie jaki masz z relacja z ojcem, a jego kobieta - jego wybór.
                                    • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 18:53
                                      To jak nazwać kobietę z którą zdradzał moją mame w czasie małżeństwa.Może pocieszycielka?.Masz propozycje.To , że moja macocha nosi teraz obrączke na palcu i nazwisko mojego ojca wcale nie zmienia faktu , że była i jest kochanką mojego ojca.W mojej hierarchii nie awansowała.
                                      • karolana Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:23
                                        takchce83 napisała:

                                        > To jak nazwać kobietę z którą zdradzał moją mame w czasie małżeństwa.Może pocie
                                        > szycielka?.Masz propozycje.To , że moja macocha nosi teraz obrączke na palcu i
                                        > nazwisko mojego ojca wcale nie zmienia faktu , że była i jest kochanką mojego o
                                        > jca.W mojej hierarchii nie awansowała.

                                        Wiesz, nie bronię tej kobiety, ale uważam, że swój żal kierujesz pod złym adresem.
                                        Abstrahując od zachowania Twojej macochy, bo uważam, że jest niewłaściwe, jako dziecko nie jesteś w stanie właściwie ocenić relacji na linii matka-ojciec-nowa partnerka ojca.
                                        Nie wiesz jakie naprawdę były relacje w małżeństwie Twoich rodziców, nie wiesz dlaczego Twój ojciec zdecydował się na nowy związek nie mając jeszcze rozwodu.
                                        I to, że kochanka ojca jest teraz jego żoną, jednak oznacza, że było, jest, to coś ważnego, nie przelotny romans.
                                        Ty nadal żyjesz emocjami sprzed lat. Czujesz się osobiście skrzywdzona tym, że w życiu ojca pojawiła się inna kobieta.
                                        Ale po pierwsze to była decyzja Twojego ojca żeby zdradzić, nie macochy, a po drugie nie wiesz czy Twoja matka nie była współwinna takiego stanu rzeczy.
                                        Nie wiesz, czy np. małżeństwo Twoich rodziców nie było tylko papierkiem przed pojawieniem się tej kobiety, a jej pojawienie się spowodowało jedynie podjęcie decyzji.
                                        Nie wiesz, czy np. nie było tak, że Twoja matka nie zgadzała się na rozwód pomimo jasnych komunikatów Twojego ojca, że nie chce z nią żyć.
                                        Nie wiesz, czy nie umówili się, że "dla dobra dziecka" będą nadal "razem", ale poznał obecną żonę i plan wziął w łeb...
                                        Nie twierdzę, że zdrada to nic takiego, bo jest złem bezwzględnym.
                                        Uważam jedynie, że poza Twoimi rodzicami nikt nie wie dlaczego tak się stało, a i oni mogą mieć diametralnie odmienne wersje, w zależności od tego, co dla kogo jest wygodne.
                                        Twoje koncentrowanie nienawiści na nowej żonie ojca jest poniekąd naturalne - łatwiej obwinić obcą osobą niż własnego ojca.
                                        Ale w całej tej historii jej rola jest najmniejsza... To Twoi rodzice rozwalili swoje małżeństwo, nie jakaś obca kobieta.
                                        I mówię to zarówno jako zdradzona żona oraz nowa partnerka faceta z dziećmi.
                                        • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:34
                                          Karolana -Bardzo Cię szanuje.Ojca też winie .Prawdą jest dla mnie ,że matka ojca nie zdradzała, on pierwszy spakował się i odszedł-to są konsekwencje Jego wyborów.
                                          • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:41
                                            Niestety zwiazek pomiedzy dwojka ludzi moze sie rozwalic i to nie dlatego, ze ktorekolwiek zdradzalo. I rozniez niestety, to w co wierza dzieci tej dwojki nie ma zadnego znaczenia, chyba ze byli mucha na scianie, ktora patrzyla na ten zwiazek 24/7. A zwykle w takich sytuacjach wierzymy w to, co chcemy...
                                            Moj znajomy spakowal sie i odszedl (nie do zadnej baby tylko do wlasnego ojca) po latach malzenstwa, w ktorym byl traktowany jako bankomat. Jego zona po naszych wspolnych znajomych rozpowiadala, ze na pewna jakas "k...rew" mial na boku. Nie mial i nadal nie ma...
                                            • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:45
                                              Ja glass wierze w to co widziałam i słyszałam.
                                              • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:55
                                                Od mamy? W to wierze, tylko ile tego co Twoja mama Ci przekazala byla nasaczone zloscia, rozczarowaniem, zlamanym sercem, bolem kobiety, itp itd. Ja np nie mialam zielonego pojecia, ze moi rodzice mieli momencik, kiedy wszystko dobrze nie bylo - a przeciez tam bylam i slyszalam... Wierz w to, co chcesz, ale poniewaz nie bylas w zwiazku jako maz Twojej mamy ani jako zona Twojego taty, wiesz tylko tyle ile dziecko wie, albo tyle ile mu jedno czy drugie z rodzicow przekaze. A, imho, ten przekaz w sytuacji zdrady jest naturalnie naladowany bardzo negatywnymi emocjami i nie znam nikogo, kto zdradzony powiedzialby - do tanca trzeba dwoch osob...
                                            • erillzw Re: Jak nie olać Ex 31.03.12, 23:56
                                              Tak właśnie pomyślałam sobie, że dzieciom się sprzedaje jedną wersję. I one chołdują w sobie niechęć do kogoś bo takiej opuszczonerj łatwiej mieć ten sam obiekt nienawiści. Nie męża który obiecywał i zrobił z gęby cholewę ale najłatwiej babę bo przecież mąż nie ma mózgu i kobieta nim zamanipulowała i to jeszcze tak, że aż się z nią ożenił i trwa dłużej niż z żona..

                                              Ja nie wiem jakaą wersją uraczyła ex córcie mojego meza, wiem że przed ślubem był pewien zgrzyt bo pojawiła się sciana ze strony małej bo mama coś powiedziała. Wyjasnione od razu wyprostowało relacje ale może wrócić przy wspólnych dzieciach. Ale prawda jest taka, ze nawet obcy ludzie pierwszą rzecz jaka pomyslą jak im powiedz, ze jestes w zwiazku z rozwodnikiem to nie zapytaja "i jak jest" tylko "a bylas powodem ich rozstania".
                                          • edw-ina Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:43
                                            To niestety nie zawsze jest takie proste. Kiedy poznałam mojego obecnie męża, był po rozwodzie właśnie z powodu zdrady żony. Wówczas był przekonany o jej pełnej lub przynajmniej niemal pełnej winie. Kiedy emocje się wyciszyły dotarło do niego, w jak sztucznym tworze żyli i że w sumie sam w dużym stopniu był winny sytuacji.
                                            Ty pewnie zostałaś przy matce i czułaś jej żal i złość. Po prostu wlała się w ciebie i wmurowała na stałe. Osobiście radziłabym jednak wrócić na terapię, ale może do nowego psychologa.
                                            • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:49
                                              Nie nie czułam Jej złości .Mówiła to są sprawy dorosłych -ty masz dalej bawić się z dziećmi, chodzić do szkoły , smiać się.Nie buntowała mnie i nie zabraniała spotkań z ojcem.Nie robiła nic co tutaj piszecie.
                                              • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:55
                                                Dobrze mówiła.
                                                Czemu jej nie posłuchałaś?
                                                • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:58
                                                  Posłuchałam i mam się dobrze.
                                                  • erillzw Re: Jak nie olać Ex 31.03.12, 23:59
                                                    No jasne. A Twoja złość którą tu prezentujesz jest wybitnym przykładem tego jak Ci dobrze.
                                                    Za mało obiektywizmu wtym co piszesz, za dużo złych emocji, a już pisanie o żone swojego ocja per kochanka ktora w tym momencie i statusie juz nie jest swiadczy o sporym problemie z jej osoba.
                                              • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:57
                                                To w takim razie nie skorzystalas z zadnej z jej rad/zalecen - bo skoro mama nie byla sama zolcia nasiaknieta i Tobie tego nie przekazala - skad u Ciebie tyle zlosci i nienawisci...
                                            • rybkka24 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 20:58
                                              takchce jeżeli ojciec czuł/był nieszczęśliwy w związku z Twoją matką miał prawo zmienić swoje życie i zacząć coś nowego.źle zrobił że zaczął od zdrady jak jeszcze był formalnie mężem
                                              ale jeżeli cały czas sabotowałaś związek ojca/nie traktowałaś jego partnerki jako pełnoprawnej żony/karałaś go za odejście z domu i nienawidziłaś za to co zrobił mamie to przyczyniłaś się do waszej obecnej relacji niestety.
                                              • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:02
                                                Ja się przyczyniłam.Wątpie.
                                                • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:07
                                                  Wydaje Ci sie, ze masz jakies wyjatkowe miejsce pomiedzy ludzmi i jak plujesz na innych, to maja twierdzic, ze pada deszcz? Masz takie,a nie inne zdanie na temat macochy. Masz takie, a nie inne zdanie na temat ojca. Twierdzisz, ze nie jestes coreczka tatusia, ale brzmisz jakbys bardzo nia chciala byc i powodem, dlaczego masz takie a nie inne relacje z ojcem bylo to, ze w takiej roli nie chcial Cie widziec.... Ja bym poprosila o zwrot pieniedzy za te terapie, ktora mialas, bo cos ona chyba niewiele dala...
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:12
                                                    Wy plujecie na eks, na pasierby na ich zachowania, na alimenty, na czas poświęcony dzieciom .Ja pisze , że zachowania macochy i przyzwolenia ojca na nie też są faktem i prawdą.
                                                  • edw-ina Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:21
                                                    Ja ci nie odbieram prawa poplucie na macochę. Nikt nigdy nie jest idealny i super. Ale ja mam nieodmienne wrażenie bardzo ostrego przeniesienia. Nie będę się nad tym rozwodzić, bo kiedyś już popełniłam taki post, ale w skrócie: kiedy głęboko rani nas ktoś, kogo bardzo kochamy, by móc poradzić sobie z tym bólem, szukamy kogoś, na kogo możemy ten ból i złość przelać. Kto weźmie chociaż trochę winy na siebie. I dlatego mówię o terapii.
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:55
                                                    Dla mnie sprawa jest zamknięta.Tak ojciec mnie zranił -macocha nie jest super.Nie spotykamy się już i się nie spotkamy.Życie płynie dalej .Ja nie mam wrażenia ostrego przeniesienia .
                                                  • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:09
                                                    Wiesz co, w takim razie powiem Ci troche ostro bo zachowujesz sie jak mala dziewczynka, ktora sama nie wie, czego chce - po prostu zamknij sie w takim razie na ich temat, skoro temat zamkniety.
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:16
                                                    Małą dziewczynką nie jestem mam trzydychy prawie na karku, a mała to jest moja Weronika.Wiem czego chce i robie to co chce.Napisałam tylko z innego punktu widzenia -nie z pozycji macochy ale pasierbicy .
                                                  • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:22
                                                    Nie, nie napisalas z punktu widzenia pasierbicy, tylko malego dziecka, ktore nie przeskoczylo tego, co sie stalo jak jej tata odszedl od mamy. I ile razy powtorzysz, ze jestes dorosla kobieta, ktorej macocha wisi i powiewa, za kazdym razem jak bedziesz piszac o kochance i o tym, jaka to macocha byla albo nie byla, ta mala dziewczynka z nieuporzadkowanymi uczuciami bedzie wylazic. Ale skoro uwielbiasz nurzac sie w negatywnych uczuciach i daje Ci satysfakcje pisanie, jak to macochy sa zle, carry on - mnie osobiscie tez wisi i powiewa.
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:28
                                                    Tak odszedł spakował się i wyszedł.Moja żałoba trwała 2 lata .Jak odszedł miałam 7 lat.Wystarczy czy mam pisać dalej swoją spowiedź.Przeskoczyłam to .Mam cudownego ojczyma , brata przyrodniego., córeczkę męża prace., mame.Coś jescze?
                                                  • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:31
                                                    Zaloba?! Wybacz, ale Ty masz powazny problem z glowa.
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:33
                                                    Nie ze mną wszystko ok.
                                                  • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:44
                                                    To swietnie, brnij w to dalej.
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:38
                                                    Poczytaj co o psychologi dzieci których rodzice się rozwiedli.
                                                  • edw-ina Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:39
                                                    No, moi rodzice rozstali się, kiedy byłam dwa lata starsza i jakoś zupełnie inaczej funkcjonuję.
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:47
                                                    Jak funkcjinujesz-pogodziłaś się już z mamą.
                                                  • edw-ina Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:58
                                                    Ale ja się z moją matką nie pokłóciłam o rozstanie z ojcem, tylko ładne 15 lat później o zupełnie inne rzeczy. Więc ma się to nijak do sprawy.
                                                  • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 23:03
                                                    Oraz pewnie nie probowalas udawac, ze jestes kobieta swojego ojca...i to jedyna w jego zyciu... Dla mnie takchce sadzi wlasnego ojca z pozycji porzuconej zony (z jej wlasnych slow, zona sama jakos taki nie miala - szkoda, ze corka tego nie zauwazyla)...
                                                  • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:25
                                                    Wiem, kochana. A w Ameryce to bija Murzynow... zastanow sie nad soba, bo mimo przybieranych odwaznych min, masz w sobie mase zalu i pretensji, a nie zastanawiaj sie na co macochy tutaj pluja i jaka dyspense na plucie sama z tego powodu masz. Nie da sie pogodzic stwierdzenia "macocha jest dla mnie powietrzem i o niej nie mysle" z tym, co piszesz w kazdym poscie.
                                                • erillzw Re: Jak nie olać Ex 01.04.12, 00:02
                                                  Za relacje dwójki ludzie odpowiada DWÓJKA ludzi. Nie ma opcji gdzie jedna strona jest niewinna i biedna a druga jest katem który się znęca.
                                                  Relacje to akcja - reakcja. Im mniej w niej rozmowy i checi zrozumienia OBU stron tym wiecej niecheci z OBU stron.
                                                  Zebys nie wiem jak sie probowala wybielac jestes wspolodpowiedzialna za taki a nie inny ksztalt tej relacji.
                                              • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:07
                                                Jak karałam?
                                                • rybkka24 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:25
                                                  Jak piszesz że do tej pory żona Twojego ojca dla ciebie jest tylko kochanicą to od razu czuć Twój stosunek do niej i ich związku.nie wiem czy babka miał żal że w ogóle istniejesz i z tego powodu wyżywała się na tobie czy może twoja postawa nie pozwalała ocieplić stosunków tylko kumulowała napięcie i agresję z obu stron.nie wiem jaki ojciec proponował ci kontakt i czy w ogóle był zainteresowany. czy może oczekiwała wynagrodzenia sytuacji /specjalnych względów...nie mamy oglądu sytuacji za to buchającą agresję w stosunku do macochy .
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:49
                                                    Nie wiem myśle , że o to że wogule jestem.
                                                  • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:53
                                                    Wytlumacz mi jedno, jezeli mozesz, prosze... skoro macocha jest taka jeczaca suka, to dlaczego Twoj ojciec po prostu walizek nie spakuje i sobie pojdzie, jedna zona juz zostawil, wiec co stoi na przeszkodzie zeby nastepna marude na bok odstawil?
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:56
                                                    Bo ją kocha .Proste.A może dlatego ,że jest zwykłym pantoflarzem.
                                                  • glasscraft Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:15
                                                    Ma prawo ja kochac i byc szczesliwy z osoba, ktora kocha? Czy powinien spedzic zycie nieszczesliwy i sam, bo osmielil sie zostawic Twoja mame i Ciebie?
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 22:17
                                                    Jak każdy ma prawa to kto ma obowiązki.?
                                                  • rybkka24 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:54
                                                    wg mnie dalej czuć nawet w zdawkowych postach nienawiść do kobiety.
                                                    do ojca za to żal.usprawiedliwiasz ojca pt.gdyby nie ta baba to....miałabym pełną rodzinę, miałabym ojca itp.?
                                                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 21:58
                                                    Nie ja Jej nienawidze -mi się nie podobają Jej zachowania.
                                  • truskawka-00 Re: Jak nie olać Ex 30.03.12, 18:19
                                    takchce83 napisała:

                                    > Pozatym być uprzejmym dla kochanki ojca to jak powiedział mój psycholog wielki
                                    > gest.Szkoda , że w jedną strone.

                                    To jakiś kiepski psycholog, który pozwolił sobie na tak subiektywną i jednoznaczną ocenę obcych ludzi.
                                • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:43
                                  Są wredne macochy, w zupełności się zgadzam, ale co to ma do mnie?
                                  Wrednych i wiecznie narzekających macoch ( i nie tylko ) się nie lubi, to normalne.
                                  I się z nimi czasu nie spędza. Nie widzę powodu nadal, żeby nie być uprzejmym i tym bardziej Z TEGO POWODU iść na terapie.
                        • salanderr Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:40
                          To niepokojące, że bycie uprzejmą trafia się na długotrwałą terapię??? Serio piszę - bo jeśli po niej
                          nadal masz potrzebę złośliwej konfrontacji z wirtualną macochą to widać nieskuteczna była sad
                          • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:25
                            Myślę , że skuteczna.Mam pracę , męża , dziecko.Wiesz ja byłam uprzejma no ale po co być uprzejmym dla kogoś co tej uprzejmości nie chce.Tak trudno się wysilić.
                            • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 12:40
                              Nigdy w życiu nie byłam uprzejma dla kogokolwiek, bo "on tego chciał".
                              Uprzejmym się jest dlatego, że tego wymaga szacunek do samych siebie. I dlatego się wysilam. I nie zastanawiam się, czy ktoś chce mojej uprzejmości czy nie. Nie interesuje mnie to. Robię to dla siebie.

                              Trudno mi sobie wyobrazić, że uzależniam swoje podstawowe grzeczne zachowanie od tego czy ktoś tego chce czy nie.
                              Jeżeli twoja macocha jest dla ciebie niemiła, to rozumiem, ze jej nie lubisz, ale co to ma do Ciebie i twojej terapii???

                              • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 19:08
                                To ma , że przestałm poprostu się przejmować i zamiast spędzać weekend z nową rodziną ojca wolałam zostac w domu bez poczucia winy.A ojciec w weekendowego tatusia został kwartalnym a na końcu ojcem sporadycznym-tylko tyle.
                    • kara_mia takchce : tak sobie myślę: 28.03.12, 13:17
                      Jak to ja lubie zacytować to i cytuje poniżej.
                      Skoro ktoś napisał na necie tak ładnie to wykorzystam.
                      by Paweł Droździak, psycholog, psychoterapeuta, miediator rodzinny.

                      Czy „córeczka tatusia” to jakiś mit o wymarzonej kobiecie?

                      Przy dzieciach ważna jest postawa zgody na to, jakie to dziecko jest, zamiast oczekiwania, że będzie takie, a nie inne. To, oczywiście, nigdy nie jest możliwe do końca, bo mamy jakieś marzenia na własny temat, jakieś wyobrażenie o tym, w jakiej rodzinie chcielibyśmy żyć, co byśmy chcieli na zewnątrz reprezentować itd., i trudno się tego całkiem wyrzec, ale im większa ta przestrzeń miłości bezinteresownej do tej osoby, która się pojawiła i która jest, jaka jest, tym lepiej.

                      A co wtedy, gdy ojciec nadmiernie adoruje córkę, rozpieszcza ją i staje się dla niej towarzystwem nie do zastąpienia? Czy taka kobieta ma szansę ułożyć sobie życie z innym mężczyzną?

                      Ważne jest, żeby córka z jednej strony wiedziała, że jest dla ojca ważna, z drugiej jednak miała świadomość, że jest ważna jako córka, a nie jako „żona tatusia” i że to matka, nie ona, jest dla ojca partnerką. Ta pierwsza walka o ojca z matką w wieku trzech lat powinna zostać przez córkę w jakimś sensie przegrana. Konieczność pogodzenia się z tym, że to matka jest żoną tatusia, nie ona, zmusić może córkę do rozwinięcia umysłowości dorosłej kobiety, która przejmie kontrolę między innymi nad seksualnością i będzie świadomie własnym życiem sterować. W przeciwnym razie łatwo może się tak zdarzyć, że doświadczenie bycia nadużywaną przez innych, którzy będą widziani tak, jak trzylatka widzi dorosłych, będzie się powtarzać.

                      Jak ojciec może wpłynąć na życie swojej córki, by była pewna siebie i tworzyła dobre relacje z innymi, także z mężczyznami?

                      Wspierając jej niezależne, aktywne i twórcze działania. Oczekując niezależnego myślenia i za to niezależne myślenie nagradzając. No i ojciec musi być obecny emocjonalnie i fizycznie. Trudno jest wychować córkę pewną siebie, jeśli się opuściło jej matkę, a ta matka jest na nas wściekła i rozżalona. Czasem rozstanie z matką jest nieuchronne, ważne jednak, by nie dopuścić do rozstania w takiej sytuacji z córką. Warto też starać się, by mimo rozstania relacje ojca z matką były jak najlepsze. Prawdziwa pewność siebie wynika ze zgody rodziców na to, byśmy byli tacy, jacy naprawdę jesteśmy.

                      Co zapewnia zdrową więź ojca z córką?


                      Ciągła refleksja ojca nad sobą w roli ojca. I ciągła refleksja rodziców nad sobą jako parą.
                      • takchce83 Re: takchce : tak sobie myślę: 28.03.12, 18:59
                        A co to ma do mnie.?Nigdy córeczką tatusia nie byłam i nie będe.
            • karolana Re: Jak nie olać Ex 27.03.12, 15:40
              braktalentu napisała:
              Nie sądzę, żeby Truskawka, Optymist, czy
              > Karolana witała dzieci tekstem "oj, znowu Ci mamusia te chujowe trampki włożył
              > a"-smile.
              Zaiste, nie witam smile))
              Ale też masz rację, że tego typu sprawy siedzą mi w głowie sad
              A u nas od jakiegoś tygodnia rozmowy o ex w zasadzie ustały.
              Może to taka samoobrona organizmu? Jak już zostanie osiągnięty pewien pułap stresu, napięcie samo się redukuje?
              Nie wiem. Może to cisza przed burzą, ale ... słonko świeci smile I nawet fajnie jakoś jest smile
              Pozdrowionka
          • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 09:38
            kara_mia -jakie to szlachetne rozumiałaś trudne położenie swojej pasierbicy i naprawde nie miałaś nic wpływu na to że jej życie się zmieniło.Jakie to szlachetne -naprawde.
            • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:10
              Oczywiście, ze miałam.
              Miedzy innymi miałam wpływ na zmiany życia mojego syna.
              Jak się zaczyna drugi związek ponoszą konsekwencje tego również dzieci.
              Nie jest to przyjemne, ale też z tego powodu nie zamierzam unieszczęśliwiać siebie do końca życia lub na znak pokuty "iść się powiesić".
              Zamierzam żyć normalnie, ze świadomością konsekwencji jakie poniosły dzieci.

              Nie zamierzam jednak dokładać do tego innych "atrakcji" mojemu dziecku m.in. związanych z obecna partnerka mojego byłego męża.
              Natomiast nie mam żadnego wpływu na "jazdy" byłej zony mojego męża i to jak ona traktuje SWOJE dziecko.
              Mogę się oczywiście zamartwiać nocami z tego powodu, ale to nic nie zmieni, bo na jej postępowanie 10 lat po rozwodzie nie mam specjalnego wpływu... w ogóle nie mam wpływu.

              Jak będę miała możliwość konkretnych czynów dla dobra dziecka to zrobię.
              Matki nie zastąpię.
              Kocham mojego męża, dziecka nie muszę.
              Mój maż tez nie musi kochać mojego dziecka. jeżeli jest między nimi nić sympatii, to miedzy innymi dlatego, ze starałam się o to ja jako matka oraz mój ex jako ojciec.
              Mamy teraz efekty.
              Była żona mojego męża też ma rezultaty.




              • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:20
                Jakie to wszystko super.
                • kara_mia Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:31
                  Dziękuję.
                  Też jestem dość zadowolona z mojego życia.
                • salanderr Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 11:32
                  Sarkazm nie na miejscu ale skoro robi Ci się lepiej/lżej to czemu nie smile
                  Ja mam bardzo podobny stosunek do mojego związku, chłopa , ex i ich dzieci co kara - co sprawia ( w naszym przypadku), że wszystkim żyje się łatwiej .
                • edw-ina Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 13:06
                  Pewnie, że to wszystko super, kiedy ma się nie najgłupszych rodziców. Ty masz żal do nowej partnerki ojca? A nie powinnaś przypadkiem do ojca? Skoro masz terapeutę, to powinien ci wyjaśnić na czym polega przeniesienie, bo takim zachowaniem prezentujesz dość typowy tego przykład.
                  Mi tam wisiały moje macochy. Z jedną gadałam o chłopakach, za inną nie przepadałam. Tak czy siak - wisiało mi to, bo jeśli ojciec był wobec mnie fair, to jego sprawa z kim i dlaczego sypiał. Dla odmiany za długoletnim partnerem matki wręcz przepadałam. A staranie się przez bycie dla kogoś uprzejmym, to lekka paranoja. Czy w takim razie "staram się" będąc uprzejmą dla ekspedientki w sklepie?
                  • takchce83 Re: Jak nie olać Ex 28.03.12, 18:49
                    Terapeute to miałam i już nie mam bo nie potrzebuje.Tak ojciec też jest winny -nie przecze i ponosi konsekwencje swoich wyborów.A jego żona też wiele dołożyła i dokłada do tej pory -ale to już jest bezznaczenia bo mnie nie dotyka.Ja też do swojego ojczyma nic nie mam-bardzo go lubie i szanuje.Wielu mu zawdzięczam -więcej niż ojcu.
    • kara_mia Motto :) 27.03.12, 17:49
      Pogodzić się z tym co nieuchronne, zmienić to co możliwe i odróżnić jedno od drugiego.

      To co rzeczywiście od WAS zależy - robić KONSEKWENTNIE tak jak uważacie za stosowne.
      To co od WAS nie zależy -KONSEKWENTNIE olać.

      Maż takoż samo.

      Czego wszystkim na forum życzę
      smile
    • kara_mia ale takchce wątek rozwinęła.... 28.03.12, 23:19
      No to podsumujmy, co zostało przez nią napisane :

      nie mam wiele serdeczności-kiedyś miałam ale moja cierpliwość się skończyła.
      Za uprzejmość do 2 żony mojego ojca i spotkania z nimi zapłaciłam długotrwałą terapią.

      Stoi w sprzeczności z :
      Nie wisi jest mi obojętna-nie śni mi się po nocach.
      Nie ja Jej nienawidzę -mi się nie podobają Jej zachowania.

      Nie idzie się na terapie bo się nie podobają zachowania. A mi się nie podobają zachowania sąsiada… no i???

      trudno Ci w to pojąć to ja ci mówią są takie ''wspaniałe" macochy.No ale cóż prawda w oczy kole.
      A dlaczego mam mnie w oczy kolec twoja wredna macocha? Ja jestem uprzejma.

      To , że moja macocha nosi teraz obrączke na palcu i nazwisko mojego ojca wcale nie zmienia faktu , że była i jest kochanką mojego ojca.W mojej hierarchii nie awansowała.
      Hierarchi???
      A konkretnie kim ty jesteś żeby sobie sądzić ludzi???
      Jak nosi obrączkę to jest jego żona i należy jej się szacunek jako żonie ojca jak psu zupa.

      Prawdą jest dla mnie ,że matka ojca nie zdradzała, on pierwszy spakował się i odszedł-to są konsekwencje Jego wyborów.
      Kluczowe jest tu stwierdzenie „dla mnie”

      ( o matce ) Nie czułam Jej złości .Mówiła to są sprawy dorosłych
      Posłuchałam i mam się dobrze. – Stoi w sprzeczności z tym, że przypłaciłaś to terapią.
      Trzeba się było nie mieszać w sprawy dorosłych jak mamusia mówiła.

      Tak odszedł spakował się i wyszedł.Moja żałoba trwała 2 lata.
      Twój ojciec zmienił miejsce zamieszkania na inny do a nie umarł, to różnica.

      Jak odszedł miałam 7 lat.Wystarczy czy mam pisać dalej swoją spowiedź.Przeskoczyłam to .Mam cudownego ojczyma , brata przyrodniego., córeczkę męża prace., mame.Coś jescze?
      Nie masz spokoju.

      ( o macosze) Bo ją kocha .Proste.A może dlatego ,że jest zwykłym pantoflarzem.
      To BARDZO wystarczy aby być z kimś, nawet wystarczy, aby zostawić inny związek… smile

      To ma , że przestałm poprostu się przejmować i zamiast spędzać weekend z nową rodziną ojca wolałam zostac w domu bez poczucia winy.
      Pierwsze słysze, że dziecko MA mieć poczucie winy, że nie biega do tatusia. Mój syn też nie biegał do tatusia co weekend, nie pluł na jego nowa partnerkę, mówił grzecznie do niej „ciociu”, miał ok7 lat jak rozstaliśmy się i jako żywo terapii nie wymagał…
      Natomiast poczucie winy było z powodu tego co w tobie a nie w drugiej żonie ojca.

      Tak ojciec też jest winny -nie przecze i ponosi konsekwencje swoich wyborów.

      Konsekwencje jego wyboru leża pewnie obok niego w łóżku i/lub gotują mu obiad i to sa jego główne konsekwencje. On wybrał między dwoma KOBIETAMI a nie miedzy Toba a kobietą.

      Ja też do swojego ojczyma nic nie mam-bardzo go lubie i szanuje.Wielu mu zawdzięczam -więcej niż ojcu.
      No nie wiem.... Zrobił cię jednak ojciec. A ja tam swoim starym za dar życia i wygląd jestem wdzięczna smile
      BTW
      Wogule pisze się tak : w ogóle.
      • glasscraft Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 28.03.12, 23:22
        Kara_mia, czapki z glow! Jak dla mnie podsumowanie od ktorego uciec sie nie da.
      • takchce83 Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 00:17
        Tak cierpliwość się skończyła.Nie stoi w sprzecznośći przyjeżdżałam mówiłam dzień dobry , jadłam obiad bawiłam się z jej córką i musiałam znosić jej humory a to , gadanie o alimentach w kuchni z koleżankami , a to że moja matka ma sie dostosować, że się nie uczę , że nic nie można zaplanować, aha i dobrze ,że weekend się kończy i już jadę albo jak ubiera mnie moja matka.Nic pani żonie się nie podobało,i to nie jest mój dom bo jestem gościem.Odziaływanie tych spotkań w skali lat to przecież nic-tak to tak jak ze sąsiadem na dzień dobry-nie?Na szacunek trzeba zapracować -nikt go nie ma na dzień dobry i dowidzenia. To ,że zdradził pokazuje Jego klasę -Jakim był i jest człowiekiem a jedyną winą mojej matki było ,że bezgranicznie mu wierzyła.To, że ojciec zmienił miejsce zamieszkanie to nic raptem widzimy się 4 razy w miesiącu oraz jakieś resztki w postaci wakacji-super sprawa.Nie wiedziałam , że wystarczy być pantoflarzem by skakać z kwiatka na kwiatek-nie ma jak dobry sport.Widać twój syn jest inny-ja jestem inna .Tak ojciec mnie zrobił -tylko zrobił .Zrobić a codziennie wspierać to jest różnica.No ale dla Ciebie ważniejsza jest sperma.Spokój mam tak w niebie jak i na ziemi.A tak wogóle to chyba też byłaś kochanką nie?Nie ma jak jedność.
        • kara_mia Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 14:23
          No ale dla Ciebie ważniejsza jest sperma

          Może więcej szacunku do ojca?
          Ostatecznie bez jego plemnika byłabyś dawno zapomniana miesiączką twojej matki, a tak jesteś żywym człowiekiem....
          Która w dodatku wraz z innym mężczyzną dała życie kolejnej osobie.

      • takchce83 Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 00:34
        Aha i jeszcze podsumowanie tym razem moje :
        1 Nie lubie żony mojego ojca-bo się jej lubić nie da
        2 Za wybory ponosi się konsekwencje
        3 Więcej znaczy dla mnie ojczym
        4 Żałuje , że jeździłam do ojca , zamiast przerwać to błędne koło
        5 Żałuje, że moja matka nie zabraniała mi spotkań
        • karolana Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 08:55
          Takchce, strasznie ciężko czytać Twoje wpisy, bo widać w nich straszny ból sad
          Wybacz, ale 7-letnie dziecko nie ma pojęcia o tym, jak faktycznie wyglądają relacje między rodzicami. Świat widziany oczami dziecka jest mocno subiektywny i daleki od realizmu.
          Twoja Mama postąpiła właściwie nie zabraniając spotkań z Ojcem. Ale coś jednak było nie tak skoro żal w Tobie jest tak ogromny.
          Może faktycznie to efekt zachowań macochy, może wzajemnie napędzałyście swoją niechęć do siebie.
          Uważam, że sam fakt zdrady nie powinien mieć aż tak wielkiego epływu. Ludzie popełniają błędy. Przed Tobą całe życie i nie wiesz co Cię jeszcze spotka. Może to Ty zdradzisz? Nie mów że na pewno nie. Każda z osób, które zdradziły w pewnym momencie przysięgała na wszystkie świętości, że tego nie zrobi sad
          Przukro mi, że tak wiele negatywnych emocji w Tobie nadal siedzi. I uważam , że jednak warto je przepracować. Dla siebie samej.
          Pozdrawiam.
        • aragorna71 Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 09:39
          zarzucilas komus bycie kochanka mezczyzny a ja nie bylam kochanka mojego meza i podpisuje sie pod kazdym slowem, ktore napisaly dziewczyny.
          W zyciu bywa roznie, nie zycze ci tego, ale twoj maz moze tez zdradzic.
          Wazne, aby mezczyzna po rozstaniu nie rozstal sie tez z dziecmi.
          Wiesz ile ojcow jest lepszymi ojcami weekendowymi niz wtedy, kiedy mieszkali w tym samym domu.
          Moj maz np. poswiecal wiecej czasu corce wtedy, kiedy przychodzila do nas na weekend. Teraz mala w tygodniu ma szkole, dodatkowe zajecia, przyjaciol. Weekend czasem do dziadkow, cioci, sporadycznie do mamy. Rzadko mamy caly weekend spedzony we 3. Kiedy przychodzila do nas w weekendy prawie kazdy byl wspolny.
          Tez poradze ci kolejna terapie, tym razem u dobrego specjalisty. Twoje dziecinstwo ma wplyw na twoja rodzine, nawet jak sobie z tego nie zdajesz sprawy.
          • optymist75 Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 11:11
            Podsumowanie wyszło b.trafne,jestem tego samego zdania .
            Brakuje mi tylko jednego :Braktalentu,gdzie jestes?
            Ciekawa jestem co Ty na taki obrót sprawy/Twojego wątku wink
        • braktalentu Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 17:20
          Uderza mnie słowo "konsekwencje".
          Jakie konsekwencje poniosła macocha?
          Jakie konsekwencje poniósł ojciec?
          • kara_mia Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 18:05
            Konsekwencja dla macochy jest taka, że
            pasierbica jej nie lubi
            ma takiego własnie męża i spędziła jakąś ilość czasu na narzekaniu zamiast na.. ? tenisie? basenie?
            ojciec ma takie konsekwencje, że ma taka a nie inna żonę,
            że z córka się spotyka raz na pół roku, że nie bywają na wspólnych uroczystościach rodzinnych
            że jego córka nienawidzi jego żony...

            Czy są z tych konsekwencji zadowoleni - że jest tak a nie inaczej - tego nie wiemy.
            konsekwencje nie są ani złe ani dobre
            Są.
            Czasami mi się wydaje, że myli się konsekwencje z karą.
            Za co karać wszystkich z tej rodziny? I kto ma takie prawo?
            Konsekwencje są takie, że żyją jak żyją.



            • optymist75 Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 18:13
              kara_mia napisała:

              > Konsekwencja dla macochy jest taka, że
              > pasierbica jej nie lubi
              > ma takiego własnie męża i spędziła jakąś ilość czasu na narzekaniu zamiast na..
              > ? tenisie? basenie?
              > ojciec ma takie konsekwencje, że ma taka a nie inna żonę,
              > że z córka się spotyka raz na pół roku, że nie bywają na wspólnych uroczystości
              > ach rodzinnych
              > że jego córka nienawidzi jego żony...
              >
              > Czy są z tych konsekwencji zadowoleni - że jest tak a nie inaczej - tego nie w
              > iemy.
              > konsekwencje nie są ani złe ani dobre
              > Są.
              > Czasami mi się wydaje, że myli się konsekwencje z karą.
              > Za co karać wszystkich z tej rodziny? I kto ma takie prawo?
              > Konsekwencje są takie, że żyją jak żyją.
              >

              Jak słyszę konsekwencje to widzę ex mojego męża która z pianą na buzi krzyczy:poniesiesz tego(przegrana sprawa) konsekwencje!
              I przy następnych kontaktach dzieci są przewlekle chore.
              Konsekwencja=kara Niestety
              • kara_mia Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 29.03.12, 18:25
                Jak słyszę konsekwencje to widzę ex mojego męża która z pianą na buzi krzyczy:poniesiesz tego(przegrana sprawa) konsekwencje!
                I przy następnych kontaktach dzieci są przewlekle chore.
                Konsekwencja=kara Niestety


                No to niestety ex przeinacza; to nie konsekwencja a kara.
                Konsekwencje są zupełnie, np. jeżeli dzieci się przeziębiły to konsekwencja jest to , że nie idą do przedszkola a nie to, że nie mogą oglądać telewizji...

                Konsekwencja w sposób naturalny wypływa z naszego zachowania
                jak się ktoś bawi zapałkami w stodole - często ponosi konsekwencje, jest poparzony w ogniu.
                I jego poparzenie to jest konsekwencja.
                Jak ktoś dużo pracuje w unikalnym zawodzie, którego się wcześniej nauczył, często ponosi tego konsekwencje i jest bogaty.
                To też jest konsekwencja - jest to logiczny wynik naszego postepowania , zgodny z prawami naturalnymi.
                Tak ja to rozumiem.


            • braktalentu Re: ale takchce wątek rozwinęła.... 01.04.12, 10:16
              Kara, uwielbiam sposób w jaki pracuje Twój "nowszy" mózg-smile.
              I korci mnie, żeby się z tym zmierzyć-smile
              Słyszałaś kiedyś o kimś kto PONIÓSŁ nagrodę?-smile

    • sofija_biala DO takchce 29.03.12, 16:53
      Ja troszkę inaczej odebrałam niektóre Twoje wypowiedzi, ale pod wnioskami też się podpiszę.
      Wierzę, że potrafią być wredne macochy. W końcu skąd się wziął jej bajkowy archetyp.
      Z resztą i tu bywały panie, które stawały na głowie, żeby misia uwolnić od obciążenia z przeszłości (czytaj: dzieci i alimentów).
      Wierzę, że taka Ci się trafiła - mogły być komentarze, głupie docinki, słowa, które nie powinny padać przy dziecku.
      A gdzie był tatuś w takich sytuacjach?
      Wiesz? Już tu kiedyś była taka rozżalona nastolatka, która widziała w macosze samo ZUO, i zawzięcie broniła ojca, który palcem nie kiwną na ponoć ostrą sytuację w domu.

      Ale jeśli Twoje stosunki z ojcem się popsuły, to wina jest Twoja i jego.
      Normalny rodzic nie pozwoli, aby nowy partner psuł wzajemne relacje rodzic-dziecko, jest dokładnie odwrotnie, z resztą dziewczyny już pisały. Normalny rodzic dba, by nowy partner i dziecko mieli szansę się przynajmniej na poziomie grzecznościowym dogadać.
      Twoją winą jest obwinianie całego świata i jednoczesne idealizowanie siebie oraz matki. Naiwne, jak u nastolatki. I nawet miało prawo u nastolatki wystąpić. Ale komentujesz tu jako dorosła kobieta, prawda? Od 30-latki mającej już swoją rodzinę oczekiwać by należało więcej rozsądku i wiedzy o życiu i układach damsko-męskich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka