Dodaj do ulubionych

Ciągle mówi

18.12.12, 10:07
Witam.
Po przeczytaniu wielu postów mój problem zaczął wydawać się błahy...ale cóż może pomożecie.Mój M ma dwoje dzieci - grzeczne,fajne, mądre. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie fakt, że córka 6 lat ciągle mówi,śpiewa bądź recytuje wierszyki. Na prawdę ciągle. Mężowi to tez często przeszkadza ale twierdzi, że ona taka jest i nie można ograniczać jej rozwoju. Pewnie ma racje ale ja po 3 godzinach mam ochotę tłuc głowa w ścianę. Tym bardziej że papla bez sensu, składu i ładu. Zadaje pytania np. czy truskawki są czerwone, ale powtarza w kółko to samo. Zaczęłam się już zastanawiać czy może być tak,że drażni mnie np ton jej głosu. Próbowałam się przemóc ale nie mogę - robię się tak wściekła że obawiam się że wybuchnę i wrzasnę coś w stylu "Cicho bądź w końcu przez minutę". Jej starszego brata to też drażni ale mówi że się przyzwyczaił. Efekt jest taki że na dzieciowe weekendy jeżdżę do mamy i tak na prawdę to i mi jest z tym źle i mężowi. Jakieś rady, pomysły albo wyprostowanie?
Obserwuj wątek
    • polifonia1983 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 10:53
      Wyrośnie.
      U nas były przedstawienia, piosenki z alvina i wiewórek i pieśni kościelne zawodzone z babcinym przydechem. smile Wiem, że to wkurzające, ale poza kneblem nic nie pomoże. Musi wyrosnąć i tyle. U nas działało zmęczenie ją zabawą i ćwiczenia na wyciszenie oraz ciągłe czytanie na głos.
      Potrzebuje bodźców, może tak odreagowuje stres, żąda ciągłej uwagi - i osiąga to tak, jak potrafi.
      Jak macie taką możliwość, chodźcie z nią na zajęcia w domach kultury itd, żeby się wyszalała, albo zaproponujcie, żeby samodzielnie opracowała przedstawienie dla was. Zawsze to pół godziny spokoju. Pilnujcie, żeby się w rozpaplaniu nie przyzwyczaiła do ciągłego przerywania wszystkim.
      Wiem, że to jest męczące jak 150, ale ja nie widzę innych rozwiązań (może dziewczyny widzą). Nasza wyrosła, jest nastolatką i teraz gada za mało smile
      • damajah Re: Ciągle mówi 18.12.12, 11:37
        Ja mam w domu dwa egzemplarze które CIĄGLE mówią i śpiewają. Albo się przekrzykują smile
        Cóż zrobić - sama jako dziecko byłam straszną gadułą i dobrze pamiętam jak rodzice tracili czasem cierpliwość i grali ze mną w "cicho na morzu bałwan śpi" żebym chociaż na chwile była CICHO smile))
        Moja młodsza lat 4 potrafi zapytac o to samo 10 razy pod rząd, mimo ze po 3 razie nie udzielam już odpowiedzi tylko mówię że już powiedziałam. Przez pół dnia potrafi śpiewać tą samą piosenkę w kółko co mnie doprowadza do szału i po prostu w pewnym momencie mówię jej że jak chce śpiewać to jeszcze raz to tylko w swoim pokoju wink
        • damajah Re: Ciągle mówi 18.12.12, 11:38
          Dodam że ja nie mam oporów żeby powiedzieć dziewczynom żeby przestały na chwilę paplać bo mam dość i one są w stanie na chwilę się uciszyć jak widzą że tracę cierpliwość.
    • mw144 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 11:40
      Nie znam metody, za jakieś 5 lat wyrośniewink Na pocieszenie dodam, że ja mam taki egzemparz 24h/dobę 365 dni w rokubig_grin
    • larysa-1 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 12:43
      smile świetnie wiem o czym mówisz. Córka nm ma 9 lat i papla bez przerwy o niczym. Moja córka zawsze z kolei była cicha tak jak ja w dzieciństwie i może dlatego tak mi to paplanie przeszkadza. U mnie jest krótka piłka, mówię żeby przestała mówić bo jestem zajęta lub chcę odpoczać lub że są jeszcze inne osoby w domu, które też chciałyby coś powiedzieć. U mnie kiedyś byłoby to nie do pomyślenia, bo jak ktoś tylko zaczynał coś mówić, to ona juz wchodziła w zdanie i "przechwytywała" rozmowę. Teraz wie, że tak nie można, ale oczywiście nadal czesto wtrąca się w pół zdania i stopujemy to. Było kilka rozmów na ten temat i wie już o co chodzi, jak mówimy zeby przestała mówić jest ok. ale po chwili już zaczyna. Nie wiem czy wyrośnie, ale faktycznie może to być sposób na opanowanie emocji, strach i wyładowanie się oraz z pewnością na zwrócenie na siebie uwagi. My mówimy z nm, że jest wspaniała itp. i nie musi zwracać na siebie uwagi. Organizujemy coś dziewczynom żeby mieć czas również dla siebie, np. seans filmowy w domu z popcornem i zasłoniętymi okami. Robimy to żeby wiedziały że to specjalnie dla nich i w ten sposób one są w 7 niebie a my mamy 1,5h tylko dla siebie. Ale to standardowo raz na 2 tyg. Myślę, że dobrze jest utwierdzać dziacko w przekonaniu, ze jest fantastyczne ale pewne zachowania nas męczą, na tym etapie dobrze też jest uświadomić dziecko że w rodzinie są również inne osoby tak samo ważne i nie jest ono pępkiem świata. U mnie zadziałało ale bardzo, bardzo, bardzo opornie. Na pewno potrzeba dużo cierpliwości bo z tego co piszesz dziecko nabrało tego nawyku i odzwyczajenie wymaga czasu. Ja w pewnym momencie powiedziałam, że z chęcią ją wysłucham jak będzie mi miała do powiedzenia cos ciekawego lub coś o sobie, ale ona ma 9 lat to inaczej, już to rozumie. U mnie była paplanina non stop dosłownie o niczym. Co ciekawe, nie mówiła non stop do swojego ojca tylko do mnie, więc wiadomo było że to ja jestem obiektem wzmożonego zainteresowania smile W każdym razie podsumowując u mnie jest postęp, ale nie jest to niebo a ziemia ale raczej mały krok do przodu. Myślę też że w wieku 6 lat może byc jej ciężko zrozumieć o co chodzi i powiedzeniem żeby przestała mówić można ją za bardzo skrzywdzić. Można natomiast jak najbardziej mówić, np. ok. wszystko już mi powiedziałaś teraz chciałabym posłuchać twojego brata, pobyć z tatą, posłuchać radia, itp. , jak się wtrąca można zastosować - poczekaj, tobie również nie przerywamy jak coś nam mówisz lub twój brat jest dla nas tak samo ważny jak ty i jego też chcemy posłuchać itp. Rozpisałam się smile Powodzenia!
      • emka.1234 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 13:02
        Dzięki wielki za odzew. U nas jest tak, że nie mówi do mnie. Obiektem zainteresowania jest głównie tata, chociaż oczywiście słuchają tego wszyscy domownicy.Nawet jeśli wyjdziemy z M do garażu albo do kuchni zaraz zjawia się" tuba" z 20 pytaniami, informacją od kogo dostała spinkę lub po prostu z niczym " tato, tato,tato, a bo ja, bo ja ,bo ja...zapomniałam". Nie wchodzi w grę również rozmowa z nią na ten temat, bo jak pisałam wcześniej - M sobie nie życzy żeby zaburzać jej rozwój a poza tym jest dziewczynka i to naturalne że tak gada. Mówicie, że wyrośnie - mam nadzieje że macie racje ale 5 lat to baaardzo długo a między nami jest coraz gorzej przez ta sytuację. Uciekam przed dziećmi, wyjeżdżam do mamy, chowam się po pokojach - i M ma pretensje, poniekąd słuszne i jest mu źle że nie chce spędzać z jego dziećmi czasu ale po prostu nie mogę...sad
        • edw-ina Re: Ciągle mówi 18.12.12, 13:16
          A nie sądzisz, że sama sobie tworzysz problemy? Bo jak dla mnie to jest to czyste nakręcanie się. Dzieci gadają. Brudzą. Rozlewają soki i wyjeżdżają kredkami poza wyznaczone linie. Możesz nie być do tego przyzwyczajona, masz prawo. Ale też nie rób z tego problemu. Jak masz dość, to wyjdź do innego pokoju poczytać książkę. Kup sobie dobre słuchawki i posłuchaj smooth jazzu. Bo w tej chwili to walczysz z chmurą burzową - nie ważne jak długo będziesz na nią dmuchać i się gniewać i tak nie przesuniesz jej choćby o 2 cm w żadną stronę. Bo natura nie poddaje się manipulacjom ani naszym chęciom czy niechęciom.
          • emka.1234 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 13:31
            No właśnie w tym jest problem - jak się "wyłączam" - wychodzę do innego pokoju, zakładam słuchawki,czytam książkę - to pretensje, że się alienuję, odwracam od dzieci itp... Dlatego poruszam ten temat na forum, bo dla mnie rozwiązanie jest takie jak dla Ciebie - nie robić problemów i się ulotnić ale powoduje to nowe konflikty. Stanęłam więc przed kijowym wyborem - albo siedzieć cały weekend, zaciskać zęby i się pięknie uśmiechać co nie działa bo i tak wybucham albo wiać - co nie działa bo i tak jest źle
            • edw-ina Re: Ciągle mówi 18.12.12, 13:49
              Nie, sorry, ale wersja zakładająca dwie skrajności jest zawsze najgorsza. Kiedy chłopcy byli znacznie młodsi i momentami naprawdę wyprowadzali mnie z równowagi, wypracowaliśmy model częściowy. Tj. po pierwsze wyjaśniłam tatusiowi młodocianych krzykaczy, że dzieci noszą jego nazwisko i jakby na to nie patrzeć są w tym miejscu dla niego i przez niego, co znaczy, ja w tej bajce brać udziału na siłę nie muszę, choć mogę. Zawsze na przyjazd chłopaków organizowałam sobie coś, żeby pobyli trochę z ojcem sama na sam. Ale również ustalałam coś z nimi. Np. mówiłam: słuchajcie, jutro jadą tu i tu, muszę to i to, ale jak wrócę to może: zagramy wszyscy w monopol, pójdziemy na pizzę, obejrzymy jakiś film, pojedziemy na basen itp. I chłopcy sami wybierali. Dzięki temu ja nie miałam ich cały dzień na głowie, M musiał brać za nich odpowiedzialność, a nie zrzucać ją na mnie, a w konsekwencji i tak robiliśmy coś razem. Słuchanie nadających jak pierwszej klasy hip-hopowiec małolatów przez 2-3 godziny jest spokojnie do zniesienia.
            • polifonia1983 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 13:54
              A nie możesz ustalić z M, że np. w sobotę razem robicie to i to, a potem oni idą na dłuuuuugi spacer i do kina?
              Ja jak mam dość lub jestem zmęczona proponuję im spacer, albo sprawdzam w necie, co fajnego się dzieje dla dzieci na mieście lub umawiam się z koleżankami smile
            • kittykitty Re: Ciągle mówi 18.12.12, 14:01
              Tiaaa, tatuś ma pretensje, że się alienujesz bo zostaje kompletnie sam z gadającym bez ustanku dzieckiem smile, a jednocześnie nie chce "ograniczać rozwoju dziecka". Powiedz mu, że nie reagując właśnie ogranicza rozwój społeczny córki - dziecko nie uczy się, że jego zachowanie może przeszkadzać innym, że należy zwracać uwagę na potrzeby innych ludzi itp.

              Z drugiej strony - w Twoim poście jest trochę histerii. Piszesz: "stanęłam więc przed kijowym wyborem - albo siedzieć cały weekend, zaciskać zęby i się pięknie uśmiechać co nie działa bo i tak wybucham albo wiać co nie działa bo i tak jest źle".
              Czy naprawdę nie jest możliwe, byście wypracowali wariant pośredni? Tj. Ty część weekendu spędzisz z mężem i jego dziećmi a część, bez pretensji ze strony męża, poza domem albo siedząc w innym pokoju w słuchawkach na uszach.
        • larysa-1 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 15:03
          A może podejdź do tego w ten sposób - skoro ja to wytrzymuję na co dzień (bo jestem całodobowa) to zobacz jakie masz szczęscie że ty masz to tylko w dzieciowe weekendy, uśmiechnij się i powiedz sobie, że to tylko dziecko które nie ma taty 24h i dlatego próbuje nadrobić jak są razem, bo strasznie za nim teskni. Pomyśl może , że jak ty byś widziała ukochanego w weekendy to też chciałabyś mieć całą jego uwagę smile bedzie dobrze, sama napisałaś że dzieci są fajne, madre i grzeczne - nie wszystkie macochy mają tyle szczęścia smile
          • polifonia1983 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 15:42
            Moja znajoma opowiadała, że gdy przyjeżdżała na weekendy to ojca, nawet jako prawie dorosła nastolatka, zaczynała mówić bardzo, bardzo szybko i nie mogła przestać. Po prostu czasu było tak mało, że zawsze się bała, że nie zdąży zrobić i powiedzieć wszystkiego.
            • konstancja16 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 15:53
              Niektorzy mowia, ze jest gorzej jak nic nie mowia. Ale tak chyba mowia rodzice i macochy dzieci, które ciagle milcza. Ech, i tak zle i tak niedobrze. U nas tez slowotok i do tego nie tylko gadanie, ale 500 pytan na minute.

              Ja tez wysiadam, nie wiem jak sobie z tym radzic. Ciesze sie, ze chociaz mlodszy jeszcze nie mowi... I moze bedzie mniej gadatliwy....
              • polifonia1983 Re: Ciągle mówi 18.12.12, 18:12
                U nas gada dużo, ale nie zawsze o tym, co ważne. O nic nie prosi, nie walczy o swoje. Jeśli się jej nie kupi ulubionego serka, to się nie zająknie, że go chce, ale jak się o tym pamięta - szaleje ze szczęścia. To pierdoła, ale tak samo jest z ważnymi sprawami. Próbujemy to jakoś przełamać, bo robi się coraz bardziej bierna.
        • ciociacesia tez mam ochote sie zamknąć w bunkrze 08.01.13, 10:01
          albo dziecko wystawic za okno. tylko ze to moje rodzone ukochane dziecko. i nawet do ojca nie podrzuce, bo sie ukrywa i olewa. ostatnio zostawiłam u znajomych i poszłam na 2 godziny do tesco. sama. a to jeszcze nawet nie jest apogeum, bo ona jeszcze mała jest.
    • rybkka24 Re: Ciągle mówi 20.12.12, 12:44
      czytając Twojego posta uświadomiłam sobie z lekkim zdziwieniem, że my też mieliśmy gadatliwą "sztukę" w domu a gadatliwość skierowana była w moja stronę..być może powodem było to że sama do milczków nie należę, gadałam z małym i wysłuchiwałam czasem kosmicznie dziwnych monologów lub pytań co doprowadzało mnie czasem do skrajnego wymęczenia i zniechęcenia. pamiętam próby "wymiksowania się" z czasu wspólnego lub próby znajdowania małemu zajęć żeby musiał się skupić i nie katarynić.
      piszę mieliśmy, bo z wiekiem ilość pytań i zdań na minutę spadła.katarynek zwolnił wink
      myślę że jest to jakaś tam faza rozwojowa która mija, pocieszę cię, że u 7,5 latka jest znacznie lepiej.(przynajmniej tego u nas)
      dobrym sposobem jest organizowanie absorbujących zajęć dla małej, organizowanie czasu z innymi dziećmi.u was dodatkowo dochodzi tęsknota dziewczynki za tatą i jak ktoś tutaj zauważył próba powiedzenia wszystkiego w ten weekendowy czas, próba skupienia na sobie uwagi ojca którego zapewne dziecku brakuje na co dzień.więc dochodzą tu czynniki emocjonalne, braki, niespełnione potrzeby dziecka.
      może warto zorganizować jakiś czas ojciec-córka taki tylko dla nich żeby mała miała ojca tylko dla siebie.a może Twój nm mógłby dzwonić do dzieci poza tymi weekendami i pogadać sobie ile wlezie wówczas może zmniejszyło by to napięcie gadatliwości w czasie spotkań.
      może warto by było uelastycznić czas spotkań i włączyć też czas między weekendami jakiś basen/spacer czas razem (nie wiem czy daleko mieszkacie od dzieci)widać dziewczynka inaczej reaguje na takie życie na dwa domy niż chłopak i potrzebuje większej uwagi ojca.
      sytuacje poprawi też pójście do szkoły gdzie np. zdobywa się jakiś już głód wiedzy i zamiast 1000 pytań w domu zadaje już 500smile
      jeżeli chodzi o obrażanie nm-a bo się alienujesz.może jak on więcej wysiłku włoży w kontakt z dziećmi/córką a nie odbębni tylko weekendy to sytuacja się polepszy albo możecie ustalić część weekendu razem i część ty odpoczywasz po wspólnym czasiewink
      zawsze są jakieś opcje. pomyśl jaki sposób spędzenia połowy weekendu by cie satysfakcjonował, jaka organizacja weekendu by cie satysfakcjonowała i pogadaj z nm-em, kręcenie się wokół jednego problemu i udawanie że go nie ma to najgorsza z opcji.
      napięcie rośnie a potem tylko wybuch i nie ma co zbierać..
      • emka.1234 Re: Ciągle mówi 27.12.12, 13:18
        Pocieszyłaś mnie, może rzeczywiście minie z wiekiemsmile Chociaż z drugiej strony to dziewczynka, a one z natury dużo mówiąsmile M nie mogę nic zarzucić - spędza z dziećmi dość dużo czasu i na prawdę spędza go fajnie, poświęcając całą uwagę. Wydaje mi się,że te pretensje o alienowanie nie wynikają z chęci zrzucenia na mnie części obowiązków tylko spędzania czasu razem niby jak "rodzina". Będę się po prostu trzymać swojego rozwiązania i pryskać do mamy i liczyć,że po prostu ten okres minie. Dzięki wielkie za pomoc - okazuje się,że żadna koleżanka, która nie jest w takiej samej sytuacji ( tzn. nie ma M z dziećmi) nie zrozumie mnie tak dobrze jak Wy.
        • rybkka24 Re: Ciągle mówi 28.12.12, 15:28
          emka ale WY nie jesteście rodziną
          dobrze jakby Twój facet to zrozumiał.i uszanował że wy tworzycie związek a ON ma zobowiązania wobec swoich dzieci, dobrze że Ty to rozumiesz i akceptujesz
          dobrze że lubisz jego dzieci
          ale nie możecie tworzyć rodziny bo nią po prostu nie jesteście, ty nie jesteś ich matka
          dobrze by było gdybyś nie uciekała przed dziećmi bo to może zaostrzyć konflikt, ale np. ustaliła z m/nm formę/czas/ częstotliwość spędzania czasu wspólnie wszyscy razem.
          pzdr.smile
    • luna67 Re: Ciągle mówi70 % 29.12.12, 23:27
      moim zdaniem, nie corka M jest winna, tylko ton jej glosu ktory ciebie drazni.

      Obok nas w domku jednorodzinnym mieszkal chlopak o przerazajacym dla mnie tonie glosu.

      W letnim czasie moje przebywanie na tarasie i ogrodzie obejmowalo 70% mojego wolnego czasu (po pracy), a jak sasiada syn przebywal na tarasie ograniczal sie do minimum (10%- podlewanie roslin). Syn sasiada byl "dochodzacym", wiec odpoczelam jak wyjechal na zagraniczne studiawink.
      Corka mojego M, ciagle spiewala, recytowala i tanczyla (Waldorfschule), co mi naprawede nie przeskadzalo, nie raz z nia tanczylam lub spiewalamwink, a znowu jego "syn" (slaby autyzm) mial nieprzyjemny dla moich uszu oddzwiek, i po pewnym czasie plaplania mowilam zeby sie wreszcie zamknol, odbieral to nie negatywnie, wrecz przeciwnie usmiechal sie, bo wiedzial, co mam na mysli (to dluga 10- cio letnia historia, moja i jego, ......Terapia w mojej praktyce medycznej, pod okiem moich pracownicsmile..... Uwielbiam tego brzaca, on ma tyle potencialu....

      Ale przyznam sie, ze moja trojka "wspanialych" (moje dzieci), robily jeszcze wiekszy harmider, ktory mi nie przeszkadzal, a wrecz przeciwnie upominal mnie, ze ZYJE!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka