Dodaj do ulubionych

O psiurach

17.04.13, 12:10
wklejam to na początek odnośne posty/fragmenty z innego wątku

Edwina
Ja się nie znam na dzieciach. Moje jest dopiero w drodze. Ale potrafię wychowywać psy. I wiem, że nawet pies, który otrzymuje sprzeczne komunikaty, nie czuje oparcia w swoim właścicielu lub jest przerzucany z jednego domu do drugiego - traci grunt pod łapami. Staje się nerwowy, często agresywny, nieufny. Ale taki się staje nie dlatego, że jest z natury złym psem. Tylko dlatego, że ktoś olał jego naturę i jego potrzeby. Przypuszczam, że podobne działa to u człowieka, tylko może nie zawsze objawia się w tak oczywisty sposób.

Karolana
W wielkim skrócie - wychowanie dziecka i psa wygląda bardzo podobnie smile Warunkowanie działa w zasadzie tak samo, mechanizmy bardzo, bardzo porównywalne wink Tylko ciiiicho sza, bo już wiele razy oberwałam za takie teorie


Edwina
Dlaczego cichosza!!!!!!!!!! Kobieto, pocieszyłaś mnie jak nikt! Bo ja naprawdę boję się roli matki i wszystkiego, co wiąże się z wychowaniem dziecka, ale jeśli mogę przy tym wykorzystać w jakimś stopniu doświadczenia z psami, to jest mi znacznie lżej na sercu! W tym temacie mam ponad ćwierć wieku praktyki


Karolana
No ja mam mniej praktyki z psami, jakie 10 lat w sumie oraz 5 lat doświadczenia z dziećmi, więc porównać chyba mogę
Ale faktem jest, że jestem rypana równo za moje teorie
Zatem spoko luz, dasz radę, o ile nie ulegniesz pokusi pójścia w stronę mamafii (mamafia to pojęcie z książek Leszka Talko, które szczerze Ci polecam jako odstresowywacz) Mnie się zdarza, na szczęście nie-mąż mnie stopuje


Chalsia
ja w 100% podzielam te teorie

prywatne doświadczenia z dziećmi - 11 lat
prywatne i zawodowe doświadczenia ze zwierzętami (przede wszystkim psy i koty) - 27 lat


Edwina
pocieszajcie mnie dalej!!!!!!!! Bo akurat psy mam bardzo zdrowe na umyśle i mądre Nawet nowi właściciele naszych szczeniaków dzwonią do nas regularnie i dziwią się, że to takie mądrale kochane
W tej chwili <w domyśle - hoduję> Mastify Tybetańskie, ale przeszłam kilka ras, w większości psy pasterskie i myśliwskie. Rodzice, a szczególnie ojciec, kochali psy i zawsze było w domu kilka. Najczęściej 4, bo 4 psy tworzą już stado i mają własną hierarchię, dzięki czemu ludzie mają mniej roboty
Zdjęcia psów są na moim profilu


Belzebubel
ja tam lubię mieć dużo wszystkiego zatem miałam jednocześnie nawet 6 psów ( do zaprzęgu , a teraz mam dzieci swoje plus nieswoje... wnioski są...
kocham / kochałam moje psy... poświęcałam im masę czasu... przed wystawą wystarczyło je odpowiednio wykąpać, potrenować na ringówce i złoty medal w kieszeni... pełna micha i spacer, wedle idei - pełny brzuch - pełnia szczęścia i w zasadzie sprawa ogarnięta...
co do dzieci... sprawa nie jest taka prosta, niestety... mamy tu do czynienia ze stałą zmienną,
reasumując - nieporównywalnie łatwiej mieć 6 psów niż 3 dzieci
chociaż są różni eksperci. W moim życiu największym ekspertem od wychowywania dzieci jest moja dziś 70-letnia ciotka, która... nigdy nie miała dzieci


Chalsia
oczywiście, ze z psami łatwiej niż z dziećmi
i więcej pracy/wkładu wymaga jedynak - czy to psi, czy ludzki
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: O psiurach 17.04.13, 12:29
      przeczytalam ö pisuarachsmile
      • jayin Re: O psiurach 17.04.13, 13:18
        smile uśmiechnął mnie ten wątek. Pamiętam początki tego forum, kiedy nierzadko powoływałyśmy się mniej lub bardziej w żartach - w tematach o macochowaniu - na instynkty "zwierzęce" u ludzi i podobieństwo wychowywania dzieci do "małych psiaków"...smile Ależ wtedy bywały afery i odżegnywanie od czci i wiary...smile

        Też od wielu lat - na podstawie i własnych doświadczeń i obserwacji - podzielam opinię, że "psia teoria" słuszna jest.
        • edw-ina Re: O psiurach 17.04.13, 15:14
          smile Niedługo sprawdzę te podobieństwa. Ogólnie o psach mogę mówić całymi godzinami. Uwielbiam, ubóstwiam, gigantyczna potrzeba ponownego posiadania psów była dla mnie jedną z głównych przesłanek do wyprowadzenia się z mieszkania do domu z dużym ogrodem. Mój mąż, człowiek przez wiele lat sceptyczny wobec psów (był w stanie powiedzieć tak straszną rzecz, jak to, że psy nie mają charakteru!!!!!, teraz sam dziwi się własnej głupocie) jest teraz pierwszym psiarzem, którego nasza najmłodsza psinka - niespełna 4-miesięczna Marusia owinęła sobie wokół łap smile Nasze maluchy (hihihiihi, jeśli potężne tybetany można nazwać maluchami) są naszym największym szczęściem. Mają tak cudownie rozwinięty instynkt opiekuńczy, iż jesteśmy przekonani, że gdyby jeszcze potrafiły zmieniać pieluchy, to byłyby najlepszymi nianiami na świecie. I chociaż uwielbiam konie, przez wiele lat miałam też koty, to życia bez psów sobie nie wyobrażam.
          • chalsia Re: O psiurach 17.04.13, 23:54
            > by najlepszymi nianiami na świecie. I chociaż uwielbiam konie, przez wiele lat
            > miałam też koty, to życia bez psów sobie nie wyobrażam.

            konie też uwielbiam, kiedyś sporo jeździłam
            koty znam zawodowo, ale nigdy w domu nie miałam, więc nie "specjalizuję" się w tym temacie
            (nota bene ludzie dzielą się na kociarzy i psiarzy, bo charaktery tych gatunków odpowiadają zupełnie innym typom ludzkiej osobowości)

            psy uwielbiam, miałam, mam i mieć będę i też sobie nie wyobrażam życia bez nich - miałam 10-cioletnią przerwę i ciężko mi było bez sierściucha - mój poprzedni pies odszedł był w trakcie budowy domu, potem zbyt dużo wyjeżdżałam by pies był w domu, potem była ciąża a potem okazało się, że dziecko ma alergię na koty i psy (od 4 tyg życia !!!)
            a ja miałam taki FANTASTYCZNY plan, by pod koniec ciąży albo szybko po narodzinach dziecka sprowadzić z zagranicy szczeniaka rasy, która mnie fascynuje i wychować go w trakcie macierzyńskiego
            buahahaha, nauczyło mnie to, że wszelkie planowanie czegokolwiek w stylu "jak się urodzi dziecko, to ........" nie ma sensu
            ale na szczęście alergia na koty i psy minęła i, choć po długim oczekiwaniu, w końcu w domu pojawiła się osobniczka tej wymarzonej rasy
            • lolcia-81 Re: O psiurach 18.04.13, 08:45
              Wąteczek dla mnie wink
              Co prawda obecnie posiadam dwa koty wink ale przez wiele lat byłam zadeklarowana psiarą i sfiksowaną nastolatką latająca popołudniami popracować do związku kynologicznego i jako tłumacz na każdej naszej miedzynarodowej wystawie smile ehhh fajne to były czasy.... dowodziłam na ringu głównym i zawsze najbardziej pamiętam ten moment wyboru BiS i jak puszczali Queena " We are the champions "... ehhhh... łezka się w oku kręci smile

              chalsia, a co to za rasa ?
              • edw-ina Re: O psiurach 18.04.13, 09:19
                Też jestem ciekawa cóż to za wyjątkowa rasa......
                • lolcia-81 Re: O psiurach 18.04.13, 10:26
                  Jeśli dobrze wyszpiegowałam, to beauceron ? wink
                  Mówcie mi Hercules Poirot, hihihi

                  Fajne są, kiedyś u nas na wystawie był hodowca z zagranicy (noie jestem pewna ale chyba z Francji) z parą, która też brała udział w agility czy czyms podobnym.... było to z 10 lat temu wink ale pamiętam że psiury świetne smile

                  Sama kiedys też miałam wielkie plany, sprowadzić coś rasy której u nas nie było.... mam koleżankę, znaną hodowczynię, która właśnie sprowadziła do PL psy pewnej rasy i to od razu na najwyższym poziomie i zawsze jej trochę zazdrościłam, hihi... No ale pote,m doroslam dorobiłam sie problemów wink kredytów, i poznałam głebiej całe to kynologiczne środowisko, ten "sędziowski półświatek " wink hihi i przeszło mi . Z perspektywy czasu : psy zawsze będe kochac, a o ZK się nie wypowiadam smile

                  Miłego dzionka smile
                  • chalsia Re: O psiurach 18.04.13, 18:47
                    > Jeśli dobrze wyszpiegowałam, to beauceron ? wink
                    > Mówcie mi Hercules Poirot, hihihi

                    ze względów oczywistych (czyli nie ułatwiania identyfikacji) nie odpowiem - czyli jak to mówią celebryci albo politycy - "nie potwierdzam i nie zaprzeczam"
              • belzebubel Re: O psiurach 18.04.13, 11:30
                o rany...a w jakich latach lolcia-81 jeździłaś na wystawy... bo tak się składa, że ja na bisach bywałam ze swoimi psami... może się znamy? wink
                • lolcia-81 Re: O psiurach 18.04.13, 11:52
                  belzebubel, oj daaaawno wink z moim psem to jedzies pod koniec liceum czyli końcówka lat 90tych wink hihi o wiele czesciej i dłużej bywałam na wystawach jako komitet organizacyjny , czytaj: tłumacz / obsługa ringu głownego na MWPR w Opolu. Jeśli tam byłaś keidyś na BiSie to na pewno sie spotkałyśmy smile
                  A co hodujesz/ hodowałaś wtedy ? smile
                  • belzebubel Re: O psiurach 18.04.13, 12:01
                    Miałam stadko syberian husky smile ( Psy zostały po rozwodzie z eksem) .To były lata 2004 - 2007 tak mniej więcej, kiedy moje psiaki dość dużo wygrywały zwłaszcza jeden często kończył na BiS, no i w klasie puppy było też dobrze z moją ukochaną suczką, która niestety już jest za tęczowym mostem sad . Ale w Opolu to chyba nigdy nie byliśmy...
    • jak.z.nut Re: O psiurach 18.04.13, 09:22
      Jest jedna zasadnicza różnica: dzieci jeszcze nam za sarnami nie uciekają do lasuwink)
      Mam 2 psy, dużej rasy 2 latka i 6 miesięczniakasmile i chociaż kocham ich do szaleństwa to ostatnio mam ochotę ukatrupić, starszy nagle zapomniał komend i przy każdym spacerze zwiewa na jakieś 30 minut w las a mały za nim. Nie ma opcji już żeby je zabrać ze sobą na rowery czy w teren konno ( pomijając to że mały na konie się rzucawink). Poradzicie coś? Obroże elektryczne?
      • edw-ina Re: O psiurach 18.04.13, 11:17
        tak, kastracja smile Starszy dostaje głupawki, bo jest wiosna i suki mają cieczkę, to pewnie przez to nie słucha komend. Obroży elektronicznych nie mam, tylko ogrodzenie elektroniczne typu Pet Safe. Jedyny sposób, by mój najstarszy pies nie wyszedł na samodzielny spacer smile
        • belzebubel Re: O psiurach 18.04.13, 11:35
          co od głupawy... potwierdzam. Obecnie jednym z moich psów jest owczarek belgijski... Tak mu odwaliło, że chodzi całymi nocami po domu, po schodach z góry i na dół... żeby go zmęczyć, muszę mu zapewnić jakieś 100000000 kilometrów biegu. A ostatnio jak mi się zakochał, to uciekł do suczki i żył w komunie, na terenie właściciela wybranki, razem z innymi zakochanymi psami i w ogóle nie reagował na komendy. Z obłędem w oczach nie chciał nic jeść, pić...w końcu jak udało się go złapać, to dostał depresji i leżał bez znaku życia 3 dni. Dodam tylko, że wybranka była mała, brzydka i szczekliwa... big_grin
          • anula36 Re: O psiurach 18.04.13, 12:04
            Dodam tylko, że wybranka była mała, brzydka i szczekliwa...

            widocznie jednak miala " to cos"smile
            • belzebubel Re: O psiurach 18.04.13, 12:15
              na pewno miała - była trzy razy niższa od niego, co czyniło ich miłość niemożliwą... a jak wiemy, utrudnienia to najlepszy afrodyzjak big_grin
            • edw-ina Re: O psiurach 18.04.13, 12:37
              Tym cudownym "czymś" jest zazwyczaj cieczka, czyli odpowiednik wielkich balonów u babki. Pies czuje i tak głupieje, że mu się na oczy rzuca wink
              • jak.z.nut Re: O psiurach 18.04.13, 12:41
                Jak mój chłop usłyszy propozycję kastracji, się zdenerwujewink że polecę z rozpędu taśmowowink).
                Kastracja póki chłop nie wyrazi zgody nie wchodzi w grę. Mój Tosiek też zakochany, ale ucieka poza obszar zamieszkania swojej wybrankismile niezłe stworzonko wyszłoby z tosa inu i spanielkismile
    • illegal.alien Re: O psiurach 18.04.13, 15:48
      Ej, jak takie madre jestescie w temacie psow, to podpowiedzcie jak oswoic dwu-i-pol latke z psami? (i innymi zwierzetami).
      Boi sie panicznie i histerycznie i nie umiem jej z psami oswoic (nie mamy psa, mamy za to rybe, ktora wlasnie dogorywa niestety).
      • tully.makker Re: O psiurach 18.04.13, 16:15
        metoda behavioralna - zacznij od pokazywania psow w ksiazkach i pluszowych zabawet w niewielkich rozmiarach. Potem mozna przejsc do prawdziwych psow, zaczynajac od najbardziej slogkich i lagodnych.
        • illegal.alien Re: O psiurach 19.04.13, 13:12
          Hehe - zeby to bylo takie proste. Mia uwielbia psy na obrazkach, pluszowe, udawane - nawet prawdziwe zwierzeta lubi, ale na odleglosc. Dopiero jak sie podejdzie, to jest histeria, sztywnienie, panika, wrzask. Probowalam ja oswajac, nic z tego. Ona sie nawet bawi w to, ze jest psem.
          • ledanna Re: O psiurach 19.04.13, 13:15
            to wypisz wymaluj wszystko tak jak mój Młody - a oczywiście najfajniejsza zabawa to gonienie się na czworakach i szczekanie smile
            myślę że to minie z wiekiem a póki co ciesz się, że nie ma w drugą stronę i nie zaczepia wszelkich psów na dworze, bo mogłoby się to źle skończyć.
            • illegal.alien Re: O psiurach 23.04.13, 12:28
              Ale latwiej by mi bylo to opanowac smile Z reszta to by zupelnie nie lezalo w jej charakterze, bo ona 'grzeczna' jest - to znaczy mozna puscic samopas i nie ma tendencji samobojczych i ryzykanckich wink Tylko tych psow sie boi jak glupek - zupelnie nie po mnie wink
    • kakuba Re: O psiurach 19.04.13, 08:14
      do illegal.alien:
      nie jest to takie proste

      moje 2 córki wychowywały się z dobermanką (najpierw był pies i jego szkolenie, potem dzieci)
      starsza córka nigdy nie miała problemów z psami - nie bała się ale też nie była jakąś wielką fanką (nasze psy oczywiście bardzo kocha, ale do 'obcych' jest obojętna)
      młodsza córka pomimo ciągłej obecności psa w domu - psów się początkowo bała! - nawet naszej własnej suni (ale to tylko w nielicznych momentach kiedy ta zachowywała się gwałtownie - nagły ruch czy szczekanie). A zaczęło się od tego, że śmiertelnie przestraszył ją niewychowany pies teściów, kiedy miała ok. roczku. Z czasem młodsza córka oswoiła się i z naszym psem i z psem teściów (wygląda na to, ze moje córki lepiej sobie radzą z psem tesciów niż oni sami). Teraz w wieku 5 lat to właśnie ona rośnie mi na miłośniczkę wszystkich psów świata wink Dużo z nią rozmiawiałam o psach, czemu się zachowują tak a nie inaczej, co robić żeby psy zachowywały sie zgodnie z naszymi oczekiwaniami, oglądanie albumów z psami i tłumaczenie, że różne psy mogą się różnie zachowywać, jak odczytywać 'język' psów itd.
      Także nie upadaj na duchu... wszystko jest możliwe - dzieci czasami potrzebują czasu smile

      A widok przechodniów widziących moją młodszą córkę 'wyprowadzajacą' dobermankę... bezcenny wink (a to że szłam zawsze tuż za córką 'kierując' dobermanką za pomocą gestów, to mało kto potrafił zauważyć tongue_out)
      teraz moja ukochana dobermanka jest już za tęczowym mostem, za stanie domowym są obecnie cavalier i od niedawna mały adehadowiec ze schroniska (jakaś mieszanka yorka z shih-tzu... chyba) a dziewczyny już mnie urabiają na trzeciego psa... big_grin

      a w temacie: wychowanie psa - wychowanie dzieci
      osobiście bardzo przydały mi pewne nawyki ze szkolenia psów do późniejszego wychowywania dzieci
      przede wszystkich żelazna konsekwencja, stanowczość i jednoznaczność dawanych psu/dzieciom sygnałów, wzmacnianie zachowań pozytywnych (ignorowania zachowań nieporządanych nigdy się do końca nie nauczyłam, zawsze choćby 'zły wzrok', nerwowe ruchy czy zmieniony ton głosu zdradza, kiedy nie jestem zadowolona z zachowania psa/dziecka)

      a do tematu dobermanów jeszcze kiedyś wrócę wink jak dziewczyny będą trochę starsze...


      • ledanna Re: O psiurach 19.04.13, 11:17
        zgadzam się z Wami, że wychowanie małego dziecka często przypomina wychowanie psa. Mój Młody nawet często takiego psiaka przypominał, zwłaszcza jak zaczynał gryźć kapcie wink

        Mam do Was pytanie: jakiego psa, czy i kiedy najlepiej wprowadzić w życie małego dziecka?
        Nie miałam nigdy psa, mimo że bardzo chciałam, bo rodzice (i ja też po trosze) byli uczuleni. Teraz mieszkamy w bloku z prawie półtorarocznym Młodym. Ja póki co głównie siedzę w domu opiekując się Młodym, czasem dostane małe zlecenia i wtedy Młodym zajmie się opiekunka.

        Jaka rasa psa według Was byłaby najodpowiedniejsza dla takiego malucha? Czy lepiej wziąć szczeniaka czy dorosłego psa? Czy Młody nie jest za Młody żeby zrozumieć że psa nie wolno ciągnąć za uszy, ogon i zabierać z miski jedzenia?
        Młody uwielbia pieski, cały czas domaga się pokazywania psów w tv, książkach (kupiłam mu nawet książkę o rasach psów, żeby oglądał, bo psy interesują go bardziej od bajek), na spacerach cały czas szczeka z wózka wink Pomimo tego do nawet najmniejszego psa nie podejdzie bliżej niż na metr-dwa - boi się podejść bliżej (co mnie póki co cieszy, wolę tak niż żeby podbiegł do nieznajomego psa i włożył u palec w oko wink.
        Bardzo podobają mi się psy pasterskie i myśliwskie. Uwielbiam owczarki, retrivery, posokowce, beagle. Moim cichym marzeniem jest młody Beagle (chyba lepszy taki mały piesek skoro mieszkamy w bloku) lub westie.
        Marzeniem mojego M jest owczarek niemiecki, ale branie takiego do mieszkania w bloku wydaje mi się lekkim barbarzyństwem.
        Dosyć często wyjeżdżamy - dużo jeździmy z Młodym po Polsce. Póki co ten fakt plus to, że nie mamy domu z ogrodem powstrzymywało nas przed kupnem psa.

        Jaka rasa i wiek psa byłaby najlepsza dla nas, mając głównie na względzie wiek dziecka?
        • lolcia-81 Re: O psiurach 19.04.13, 11:42
          ledanna ,

          pewnie ile ludzi (i psów wink ) tyle opinii smile
          Jedno co mi sie narzuciło po przeczytaniu twojego postu : jeśli ci się zdaję, że beagle to jest taki mały fajny piesek do mieszkania, to możesz się srogo zdziwić smile Owszem, właściwie wszystkie beagle które znam są dobrze usposobione do dzieci, ale to jest jednak pies gończy, często jeszcze wykorzystywany zgodnie z tym przeznaczeniem i ma silny instynkt w tym kierunku.... póki co jesteś w domu, ale chyba nie będzie tak zawsze? i nie licz raczej, że będzie leżał grzecznie na kanapie prze kilka godzin czekając na wasz powrót z pracy... smile Pewnie że (głównie z powodu tzw. mody) wiele tych psów jest trzymanych w domach jako typowe pupile do towarzystwa, ale równie wiele słyszę historii od ich właścicieli o zdemolowanych z nudów mieszkaniach i innych tego typu historiach... Szczerze radzę, z własnego doświadczenia, bo sama kiedy daaaawno temu popełniłam podobny błąd kupując śliczną suczkę gończego polskiego....

          Napisz coś więcej czego oczekujesz od przyszłego pieska i jakimi warunkami dysponujecie.... na pewno coś ci tu na forum doradzimy smile
          • ledanna Re: O psiurach 19.04.13, 11:52
            Wiem, że Beagle to pies gończy i rozsadza go energia, dlatego napisałam, że to moje ciche marzenie, nie wiem czy ze względu na modę, ale ta rasa podoba mi się od dzieciństwa...
            Póki siedzę w domu mogę często wyprowadzać Młodego i psa na długie spacery, ale mam nadzieję, że moje siedzenie w domu nie będzie trwało wiecznie, a wtedy pies byłby niejako skazany na siedzenie w domu i po 7-8 godzin...
            Z tego powodu między innymi waham się, czy sprawiać sobie psa w ogóle, dopóki mieszkamy w bloku, bez ogrodu. Mam jakoś wrażenie że większość psów w tych blokach się męczy w czterech ścianach, a w końcu chodzi przede wszystkim o to, żeby pies i jego opiekunowie byli szczęśliwi - w tej właśnie kolejności.
            Kolejną moją wątpliwością są nasze częste podróże - po Polsce w celach turystyczno-przyrodniczych, ale wiąże się to z podróżami na spore odległości...
            No i wiek małego - niecałe 1,5 roku to jeszcze taki osiołek, który wielu rzeczy nie rozumie i boję się, że będzie chciał sobie zrobić z psa przytulankę, ew ciągnąć za uszy itp.

            Jakie mamy warunki? Mieszkanie w bloku na obrzeżach dużej aglomeracji, ale z lasem bezpośrednio przylegającym do osiedla. Mieszkanie 3-pokojowe, nie ciasna klitka.
            Czego oczekuję od pieska? Żeby był przyjacielem rodziny, z cierpliwością do dzieci, wesołym łobuziakiem lubiącym podróże, ale nie na tyle żeby zdemolować mieszkanie - są takie? wink

            Czy po prostu ze względu na dobro psa odczekać jeszcze aż będziemy mieli kiedyś wymarzony dom z ogrodem i starsze dziecko?...

        • edw-ina Re: O psiurach 19.04.13, 12:59
          Beagle nawet w dużym ogrodzie nie jest w stanie się wybiegać i potrzebuje dodatkowych spacerów. W mieszkaniu to chodząca bomba zegarowa.
          A odnośnie dzieci - ja zawsze radzę wszystkie psy pasterskie, ponieważ mają bardzo silny instynkt nakazujący opiekowanie się stadem. Mnie "wychował" owczarek nizinny, moje dziecko wychowają mastify. Wilk to też znakomity pomysł, tylko nie do mieszkania. Może owczarek szetlandzki? Chociaż ja jestem ogólnie przeciwnikiem trzymania jakichkolwiek psów w mieszkaniach. To nie jest dla nich dobre. Pies musi mieć swój kawałek ziemi, w której może zakopać kość, oznaczyć ją sobie, spać na niej itp. W mieszkaniu psy się męczą. Nie mówią o tym tylko dlatego, że tak cholernie kochają ludzi, iż bardzo dużo potrafią dla nich znieść. Nawet mieszkanie w domu i wielogodzinne zamknięcie.
          • ledanna Re: O psiurach 19.04.13, 13:12
            Też mi się wydawało zawsze, że większość większych psów męczy się w mieszkaniach, no może oprócz takich malutkich "szczurków" jak chihahua (ale ja ich jakoś nie rozpatruję w kategorii "pies", tylko "inne zwierzę domowe" - bez urazy dla kogokolwiek wink. (mieszkając na blokowiskach w kilku dużych miastach Polski naoglądałam się huskych, owczarków niemieckich, a nawet briardów mieszkających w 2-3 pokojowych m i jakoś mi się to wydawało nieludzkie...).
            Dlatego też odwlekaliśmy kupno psa do momentu budowy domu... ale budowa nam się odsunęła na czas daleko nieokreślony, chyba że nastąpi cud wink
            Wiadomo - psiak chodziłby po kilka razy dziennie na dłuższy spacer, ale potem pozostaje siedzenie w 4 ścianach... więc może lepiej pokusić się póki co o świnkę morską itp? (kota nie rozważam, bo nie przepadamy za kotami + alergia na kota).

            a co z rasami? mi też bardzo podobają się pasterskie, ale chyba nie wszystkie nadają się do dzieci? uwielbiam berneńskie psy, ale jakoś miałabym obawy przed bliskimi kontaktami malucha z kaukazem czy bernardynem...
            często słyszy się, że dla dzieci najlepsze są retrivery - goldeny lub labradory - jak to jest na prawdę?
            ciągnie mnie też do tych psów myśliwskich, ale jak wygląda u nich opiekuńczość?
            • edw-ina Re: O psiurach 19.04.13, 13:43
              Kaukazy to w ogóle są psy tylko dla doświadczonych hodowców. Ogólnie - cudowne psy, kiedyś miałam i do tej pory za nimi przepadam. Ale do wychowania takiego potrzeba olbrzymiej konsekwencji i też nieco siły. Sama dostałam kaukaza, kiedy miałam ok. 12 lat i udało się go ułożyć, ale miałam do pomocy wiedzę rodziców.
              Goldeny i labradorki to tradycyjnie psy postrzegane jako rodzinne. Są urocze, lubią dzieci, nadają się do dogoterapii, ale mi (personalnie mi, nie należy się tym kierować) brakuje w nich pazura. Lubię wiedzieć, że mój pies jeśli tylko chce czy raczej musi, to jest w stanie obezwładnić wielkiego faceta. Potrzebuję poczucia bezpieczeństwa, które daje mi pies.
              • ledanna Re: O psiurach 19.04.13, 14:05
                Kaukaza bałabym się bać nie mając doświadczenia.
                Mężowi marzy się owczarek niemiecki bądź sznaucer olbrzymi. Ja mam rozstrzał (dość spory wink pomiędzy beaglem, posokowcem, spanielem, westie, bobtailem, akita inu, berneńskim psem pasterskim bądź labradorem/goldenem (są urocze, ale właśnie ten brak pazurka jak to określasz). Pewnie dojdziemy do jakiegoś konsensusu wink
                Chwilowo chyba się wstrzymamy póki mieszkamy w bloku, pozostaje więc marzyć i kupić chomika/świnkę wink
          • glasscraft Re: O psiurach 19.04.13, 13:16
            A za mna "chodza" wilczarze irlandzkie i to dwa (nawet juz mam dla nich imiona - Archie i Hector)... tylko, ze jak sie osiem godzin siedzi w pracy z godzinnym dojazdem w kazda strone, to se ne da sad nawet jezeli dom duzy i ogrod duzy...
            • edw-ina Re: O psiurach 19.04.13, 13:45
              Tymi 10 godzinami się nie przejmuj. Jeśli pies żyje na zewnątrz na stałe, ma tam budę itp., to brak właściciela przez 10 godzin nie robi mu różnicy. Szczególnie, że psy stróżujące zwykle w nocy pilnują, a w dzień odsypiają, więc może się zdarzyć, że nawet nie koniecznie zauważy twoją nieobecność wink
              • glasscraft Re: O psiurach 19.04.13, 13:52
                No tylko, ze podobno wilczarze strozujace to za bardzo nie sa i jak sie zaczna nudzic, to wpuszcza wlamywacza, zeby miec towarzystwo smile
                Moze jak juz na tej loterii wygram i pracowac nie bede musiala (albo tylko z domu) smile, na razie dwa koty, ktore nami rzadza!
                • edw-ina Re: O psiurach 19.04.13, 15:55
                  To jak dog niemiecki mojego kolegi - on spał w salonie, a złodzieje okradali dom wink
                  • glasscraft Re: O psiurach 19.04.13, 15:56
                    Niezly stroz!! Pewnie jemu jedzenia nie kradli, to nie bylo sie po co budzic big_grin
          • chalsia Re: O psiurach 19.04.13, 15:19
            tak w kilku tematach na raz

            1. pies jak najbardziej - nawet duży - może spokojnie mieszkać w mieszkaniu, tak więc 3 spore pokoje plus pies do max 70 cm w kłębie jest jak najbardziej OK
            POD WARUNKIEM że będzie REGULARNIE CODZIENNIE miał sporo ruchu na dworze, czyli powiedzmy 3 x dziennie po 20 minut "toaletowe" PLUS 4-ty spacer GODZINNY na zużycie energii smile
            taki model wymaga - możliwości czasowych właścicieli i bliskości do odpowiedniego miejsca do wyhasania się psa
            dodam, że pies/suka spokojnie 8-10 godz bez sikania wytrzymają
            ZARĘCZAM, ze taki model działa dobrze, pies jest odpowiednio "wybawiony" etc, ale wymaga to więcej nakładu ze strony właścicieli
            dobrze się sprawdza przy starszych dzieciach, bo one mogą zapewnić spacer w środku dnia, więc pies nie siedzi sam 8-10 godzin

            dodam, że mając teraz psa w domu z ogrodem (pies mieszka w domu) spędzam z nim na spacerach o wiele mniej czasu niż, gdy miałam psa w mieszkaniu w bloku

            2. rasa
            o ile rozumiem Ledanna nigdy nie miała psa, więc jakiekolwiek rasy o twardym charakterze czy tendencjach dominujących odpadają. I dlatego właśnie labrador czy golden to są dobre psy "na pierwszy raz".
            Kaukaz czy akita - odpadają (za twarde, trzeba mieć doświadczenie)
            tak samo na pierwszego psa nie polecam owczarka niemieckiego
            beagle - jak napisano - absolutnie nie (w ogóle gończe psy są jakoś tak mało kontaktowe w porównaniu z innymi rasami więc posokowca taż nie polecam, choc mają swoje plusy jak ktoś lubi spokojne i flegmatyczne psy, ale lubią nawiewać)
            spaniel - absolutnie nie - to nie jest pies dla początkującego, mają twarde charaktery i dużą dozę samowolności
            westie, berneńczyk, bobtail - OK ALE jak ktoś lubi się bawić we fryzjera (czyli dużo czesać) albo w sprzątaczkę (mycie łap i dołu brzucha po każdym spacerze w czasie złej pogody)
            • chalsia Re: O psiurach 19.04.13, 15:25
              preferuję psy "bezobsługowe" smile czyli takie, przy których zabiegi pielęgnacyjne (typu czyszczenie, czesanie, strzyżenie) zabierają jak najmniej czasu
              czyli na przykład wolę owczarka malinois w porównaniu do groenendala
              • edw-ina Re: O psiurach 19.04.13, 15:37
                To spraw sobie Tybetana smile To niewiarygodne, ale poza wyczesywaniem w trakcie wiosennego zrzucania sierści, ta ich długa sierść czyści się i rozczesuje sama. Regularnie słyszymy, czy piesek był właśnie kąpany, bo tak porządnie wygląda.
                • ledanna Re: O psiurach 19.04.13, 17:52
                  Dzięki Wam wszystkim za sugestie i porady. (tak, nigdy nie miałam psa mimo że zawsze bardzo chciałam i mocno mnie do psów ciągnie).
                  Mała poprawka do mojej listy - nie akita inu a shiba inu (zawsze mi się myli który jest który), a to jednak shiba inu znajomych kiedyś mnie bardzo urzekł (akita jest chyba trudniejszy charakterologicznie ale pewnie jak to mówią - jeden pieswink.
                  Co do tej listy to jest taka moja top-lista marzeń-życze co do ras, które z jakiegoś względu mi się podobają - zewnętrznie, charakterologicznie czy mam znajomych z psami tej właśnie rasy, które to psy mi się spodobały.
                  Oczywiście ze względu na dziecko / dzieci w przyszłości ważny będzie też charakter psa/rasy i jego stosunek do dzieci.

                  Musimy to jeszcze skonsultować z M, ale coś czuję, że odłożymy kwestię psa na czas nieokreślony. Z drugiej strony żal mi, bo czuję, że teraz jest dobry moment, skoro nie mam stałej pracy na etacie i mogłabym poświęcić ten czas też na pielęgnowanie i wychowanie szczeniaka. Z trzeciej strony może lepiej, żeby Młody był też starszy jeśli chcielibyśmy szczeniaka?
                • chalsia Re: O psiurach 19.04.13, 23:17
                  Tybetany są bardzo reprezentacyjne i piękne, jednak ja nie przepadam za psami z ogonem zawiniętym na grzbiet.
                  Dlatego też zdecydowanie mniej podobają mi się teraz rotki (dla mniej obeznanych - rottweilery) - teraz tzn. od kiedy mają długie ogony.

                  Mój pies z zabiegów pielęgnacyjnych na szczęście wymaga jedynie czesania w trakcie linienia (no plus standardowo 2 x w roku kąpiel z szamponem, ale to się każdemu psu należy). I poza okresem linienia w domu nie ma nawet kłaczka sierści.
      • hamerykanka Re: O psiurach 20.04.13, 01:25
        Kakubo-nie rezygnuj z dobermankowsmile. Moje dwie sa dwuletnie w tej chwili, corka piecioletnia. Ja sama z dobermanami sie wychowywalam i nie moge sobie wyobrazic domu bez nich.
        Kupilismy dwie suczki, siostry , kiedy mala zaczela pokazywac ze kocha wszystkie psy swiata i leciala do nich z wyciagnietymi rekami glaskac uncertainNie wiem ile razy musialam interweniowac i uczylam, ze najpierw nalezy wlasciciela zapytac czy mozna poglaskac..
        Teraz sa najlepszymi przyjaciolkami vel poduszkami smile
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/JA6Yfjf7lsDRvrQuUB.jpg
        • batka.makatka00 Re: O psiurach 20.04.13, 08:47
          Można długo dyskutować, która rasa (czy wielorasa) bardziej odpowiednia, w zależności od potrzeb czy przeznaczenia. Jednak (z baaaardzo nielicznymi wyjątkami) albo się chce mieć psy i się je ma albo nie. Niezależnie od tego jakie mamy warunki lokalowe czy w jakim wieku są dzieci.
          Szczeniak wymaga czasu i cierpliwości, starszy pies, no cóż bywa różnie. Czasem nie da się wyprostować. Przetrenowałam różne warianty.
          Rok temu opuściła nas starsza nasza sunia. Przed dwoma miesiącami dokonaliśmy ponownie wyboru i znów była 3- miesięczna. Kocham psy, jakoś wolę duże, teraz mamy dwie i kotkę.
          Analogia- tak jak dzieci psy także reorganizują nasze życie i jak pisze ledanna, jeśli lubi często podróżować, to jest problem, chyba, że ma się kogoś kto bezkolizyjnie zaopiekuje się zwierzakiem albo wybiera się miejsca, gdzie czworonogi są akceptowane. Da się jednak ogarnąć i to. Tym bardziej, że towarzyszący nam na spacerach pies to pewnik zawierania nowych znajomości. Pamiętam to ze spacerów w mieście.
          Boszszsz, jak nic innego psy sprzyjają kontaktom międzyludzkim, poza domem też! Zgodzicie się?


          • chalsia Re: O psiurach 20.04.13, 13:42
            > Tym bardziej, że towarzyszący nam
            > na spacerach pies to pewnik zawierania nowych znajomości. Pamiętam to ze space
            > rów w mieście.
            > Boszszsz, jak nic innego psy sprzyjają kontaktom międzyludzkim, poza domem też!
            > Zgodzicie się?

            oczywiście, że się zgadzam
            teraz niestety na wsi spotkanie na spacerze psa z właścicielem do towarzystwa jest jak rodzynka w cieście
            gdy pies aktualny był w wieku szczenięcym specjalnie brałam go ze sobą do miasta by miał okazję się prawidłowo zsocjalizować (inaczej byłby burek "odludek" nastawiony na "nie" do świata albo tchórzliwy a i jedno i drugie to problem)
            • batka.makatka00 Re: O psiurach 20.04.13, 16:41
              to jedyny mankament posiadania psa na wsi ale za to dłuuuugie spacery po lasach i łąkach - bezcenne
            • capa_negra Re: O psiurach 28.04.13, 20:36
              Z tymi wsiami to różnie bywa.
              W moim końcu wsi, akurat sami "miastowi" mieszkają.
              Właściwie wszyscy mają psy, przeważnie więcej niż jednego i systematycznie z nimi spacerują ku utrapieniu jedynego tubylca mieszkającego w tym rejonie dla którego pies jest nierozerwalnie związany z budą i łańcuchem - najlepiej krótkim.
              Niechęć do "miastowych" i ich psów u "tubylca" jest tak duża, ze jak kiedyś jeden z moich psów zwiał za bramę i nie było go z 5 minut ( " w międzyczasie" przeleciał ze 2 x wzdłuż jego płotu) to przyszedł do mnie z ryjem ( dosłownie) czy mam kartkę na psa ( szczepienie). Miałam - wszystkie trzy.
              Jak spytałam czy ma szczepienie swojego to nie odzywa się do mnie 5 rok.
              Generalnie facet ma coś uczynione i jakieś zatargi ze wszystkimi- o psa, o drogę, o krzak.
              Natomiast po jedynych bezpsowych sąsiadach mam psa, który najpierw szukał szczęścia u nich, a koniec końców ja go przygarnęłam z dobrodziejstwem inwentarza ( pchły, kleszcze, niezdiagnozowane ADHD i zdiagnozowana padaczka). Moje suki były średnio zachwycone, ale przywykły. Potem mieli jeszcze chwilę kota, ale trwało to krótko i gdzieś go oddali - dla mnie kot był już nie do ogarnięcia.
              O ile dociera do mnie, że są ludzie którzy nie potrafią wspólnie żyć ze zwierzęciem tak jak moi sąsiedzi, to nie dociera do mnie jak część ludzi na wsi traktuje swoje zwierzęta.
              Kiedyś byłam o starszej pani, która lubiła swojego psa - karmiła, nie trzymała go na łańcuchu etc
              Były upały, pies nie jadł, miał problem z żołądkiem i generalnie było kiepsko.
              Nigdy nie zapomnę jej miny kiedy jej powiedziałam ze niech zabierze jedzenie ( półpłynna bryja) , a psu da po prostu czystej wody. Po trzech dniach pies zaczął jeść i ma się dobrze do tej pory. Kobiecina całe życie tak karmiła psa, ze dostawał jakiś pokarm stały zalany wodą/zupą/mlekiem i nie przeszło jej przez głowę, ze psina może potrzebować wody.
              A tak na marginesie to moje ścierściuchy dziś zaliczyły pierwszą kąpiel w rzece - pełnia szczęścia smile
          • aragorna71 Re: O psiurach 20.04.13, 19:49
            batka.makatka00 napisał(a):

            Spotkalam w ten sposob 12 lat temu mojego obecnego meza. Pies byl pod moja opieka przez 2 tygodnie a obecny mial wlasnego psa. Psy sie bardzo zaprzyjaznily i ich obiekunowie tezwink
            Teraz od roku mamy owczarka niemieckiego.
            W sprawie mechaniznow dotyczacych wychowania dzieci i psow powiem tyle, mamy dzieci ustawione i nie sprawiajace wiekszych klopotow a pies wyjatkowo rozpuszczony.


            > Boszszsz, jak nic innego psy sprzyjają kontaktom międzyludzkim, poza domem też!
            > Zgodzicie się?
            >
            >
        • kakuba Re: O psiurach 23.04.13, 10:34
          oto powody, dla których świadomie nie zdecydowałam się teraz na kolejnego dobermana:
          - żaden, ale to żaden nowy doberman nie zastąpi mi mojej ukochanej dobermanki, do dziś jak ją wspominam staje mi gula w gardle i płyną łzy, choć to już prawie rok...
          - moją pasją jest sportowe szkolenie psów, chciałabym w przyszłości mojemu kolejnemu dobermanowi poświęcić ok. 2 godz. dziennie (długi spacer w plenerze + szkolenie), tak jak robiłam z poprzednim, a obecnie z pracą i 2 małych dzieci nie mogę sobie na to pozwolić
          - trudno by mi było wyegzekwować od moich małych dzieci odpowiedniego zachowania wobec szczeniaka, a wiadomo dobki są bardzo dynamiczne i ząbki mają ostre (widzę jak dziewczyny wariują z obecnymi dwoma małymi psami), cavalier wybaczy błędy - dobek raczej nie (wg moich obserwacji dobki jednak nie mają poczucia humoru, wszystko biorą na serio, nawet zabawę zabawkami, karmienie przysmakami itd)
          - mój M. nie jest miłośnikiem dużych psów, tak jak i jego dziecko, a jego matka wiedzę o dobermanach czerpie głównie z brukowców tongue_out

          ale jak pisałam - nie rezygnuję za zawsze, doberman na pewno wróci do naszego domu, kiedy będą do tego odpowiednie warunki, bo to jest ten mój (i tylko mój) mały świat który daje mi radość i siłę i do którego uciekam kiedy rodzinka daje mi w kość wink
          • chalsia Re: O psiurach 23.04.13, 15:17
            > - żaden, ale to żaden nowy doberman nie zastąpi mi mojej ukochanej dobermanki,
            > do dziś jak ją wspominam staje mi gula w gardle i płyną łzy, choć to już prawie
            > rok...

            z tego samego powodu wolę zmieniać rasy - co pies to inna rasa - ułatwia to nie robienie porównań do poprzednika
          • hamerykanka Re: O psiurach 25.04.13, 16:52
            Rokk to nic..moje poprzednie dziewczyny powoduja sciskanie serca i bol jak o nich pomysle, a to juz 10 lat od smierci..
            Staram sie nie porownywac, choc Xena ma wiele zachowan wspolnych dla poprzednich dziewczyn jak sapanie ze szczescia i rozkladanie sie jak dywanik, jak tylko ktos zechce ja posciskac i poprzetulacsmile
            Co do zabawy to z tym nie mialam problemu-moja corka przebierala je, wkladala frotki do wlosow na ogon i wszystko przyjmowaly bardzo cierpliwie, nawet jako szczeniaki-ale pochodzily z dobrze socjalizujacej hodowli, gdzie mialy kontakt z wieloma ludzmi i kontynuowalam to od poczatku-zabieralam corke i jednego szczeniaka na raz na plac zabaw i siadalam z boku; jesli dziecko chcialo poglaskac pieska mialam to na oku i w ten sposob uczylam ze kontakt nawet z malymi, biagajacymi i piszczacymi ludzmi jest fajny. Tak samo zabieralam je do marketow budowlanych, gdzie byly glaskane przez innych ludzi a zaloga uwaza je do dzis za ulubiencow i leci je glaskac, przy czym moje psice uwielbiaja to i same wkladaja lby pod reke do wyglaskania.
            Tak sie smialam ostatnio, bo musialam zabrac Xene do weterynarza, miala zainfekowane ugryzienie na lapie od siostry. Najpierw, przy wpisywaniu sie na liste obecnosci stala przy mnie na dwoch lapach z przednimi na kontuarze, jakby sama sie chciala wpisac, potem w poczekalni siadla na krzeselku obok zamiast na podlodze (poza mna byla tylko jedna pani z pieskiem), , kiedy zostalismy zabrani na zaplecze sama bez namawiania wlazla na wage i siadla , a w pokoju do badan wskoczyla na krzeselko, z krzeselka na stol do badan i rozlozyla sie wygodnie. Techniczce podsluwala leb do calowania, przy wypelnianiu ankiety i uslyszlam od niej, i od lekarki, ze chcialyby zeby wszystkie dobermany przychodzace do nich byly takie jak mojesmile. Az mi klatka spuchla z dumy;P
            Co do treningow, przeszly kilka rund treningu posluszenstwa-rowniez jako socjalizacje z innymi psami, agility i rally-obedience-to ostatnie bardzo sie przydaje w codziennym zyciu, jak roznego rodzaju zwroty przy nodze, stanie na komende i zostawanie w tej pozycji (weterynarz jest wdzieczny), cofanie, wszystko czego sie nie uczy na podstawowych kursach posluszenstwa.
            Ale fakt; musze poswiecac im duzo czasu i zabieram je z soba do marketow budowlanych za kazdym razem jak jade po cos, zeby kontynuowac socjalizacje. Dalej zabieram na place zabaw i siadam na trawie dalej albo na laweczce , dzieci przychodza poglaskac za pozwoleniem, a psice ucza sie ze dzieci nie sa obiektem gonienia (wiele psow traktuje biegajace dziecko jako zdobycz do gonienia), psica jest kolo mnie, na smyczy i w pozycji lezacej czy siedzacej i tak ma zostac-cwicze komende "zostan" w tej pozycji na dluzej.
            Oj, o psach moge dlugo smile
            • hamerykanka Re: O psiurach 25.04.13, 16:56
              A z ta opinia wyniesiona z brukowcow czy filmow to fakt...
              Pare miesiecy temu uslyszalam od jednej kasjerki w markecie, ze bardzo bala sie dobermanow, bo widziala w filmach jak zagryzaja ludzi, ale moje nie sa takie i odkad je poznala jest dobrej opinii o tej rasie i przekonuje innych ze dobermany nie sa krwiozercze, ze przytula je, glaska i caluje w czolko. To naprawde cudowna rzecz, ze ludzie moga sie przekonac na wlasne oczy ze to nie tak...
              Tak w ogole chcialbym, zeby zostaly pelnoprawnymi, zarejestrowanymi psami do dogoterapii, niestety z powodu stanu zdrowia nie przystapilam do testow w tym roku z nimi, ale sprobuje w nastepnym roku.
    • kakuba Re: O psiurach 23.04.13, 10:35
      powyższy post do odpowiedź na post hamerykanki do mnie wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka