monika_oli
01.09.04, 11:20
Historia podobna do wielu: Oni (M i jego obecna Ex) młodzi, wpadka czyli
Młoda, ślub, kłótnie, mieszkanie kątem u teściów M - po trzech latach razem
łączy ich tylko? dziecko. Na tą sytuację ja trafiłam. Nagle okazuje się że
znalazłam tę drugą "połowę jabłka". Zdecydowaliśmy się być razem. Rodzice
(moi i jego) walczą z naszym związkiem, eksia trochę też, ale w miarę szybko
się z tym pogodziła. Rozwód. My razem jako małżeństwo. Ona po pewnym czasie
też nie jest sama - ma neksia (nieciekawy typ - widziałam osobiście)i
następną wpadkę. Tu zaczynają się schody. Ona z dwójką dzieci już nie bardzo
ma czego szukać u swoich rodziców - małe mieszkanie, siostra zatruwająca
życie. Wyprowadza się do swego faceta na stancję, a potem z nim do jego
rodziców na wieś. Ja rodzę córeczkę, ona też.
Wiecie, czasem mam naprawdę spore wyrzuty sumienia że spaprałam jej życie.
Może jeśli nie poznałabym M w tamtym okresie, to byliby teraz razem (bo tak
wygodniej dla dobra dziecka). Tamta kobieta nie musiałaby wyprowadzać się z
bloku na wieś z wychodkiem za stodołą, myciem w misce i klepać biedy z
facetem dwa razy od niej starszym. Często, jak mówi Młoda cała rodzina ma
miesięcznie do dyspozycji tylko pieniądze z alimentów płaconych na nią przez
M. A może to głupie co napisałam i nie powinnam się przejmować "obcą babą",
ona mną się chyba nie przejmuje. Już sama nie wiem.