Dodaj do ulubionych

moje - twoje dziecko

16.01.15, 10:10
Widzę ze jest kilka rodzinek gdzie funkcjonuje dziecko taty i dziecko mamy.
Ogarniacie to? Spedzacie czas wszyscy razem? Czy każdy ze swoim? Czy z waszymi dziećmi spędza się czas wspólnie. (wy, wasze dzieci, partner). A partner spędza ze swoimi dziećmi osobno żeby je dopiescic?
No i czy się dogadują takie przyszywane rodzeństwa?
Obserwuj wątek
    • belzebubel Re: moje - twoje dziecko 16.01.15, 10:47
      syn mój, córka chłopa - syn ze mną, córka pół na pół. Dogadują się bez problemu, bardzo się lubią, razem bawią, kłócą naprawdę raz na ruski rok. Mi bardzo brakuje czasu spędzonego tylko z synem, ale przeszkodą nie jest nawet stosunek partnera, który uważa, że nie można dzielić czasu, a raczej młodsze potomstwo smile Partner nie spędza z córką czasu ekstra. Wszystkie wyjazdy weekendowe i wakacyjne ogarniamy całym melanżem.
      • sabina211 Re: moje - twoje dziecko 16.01.15, 11:10
        U nas od początku były to nasze dzieci, za które byliśmy wspólnie odpowiedzialni. Oni (dziś już nastolatki) też nie pamiętają innych rodzinnych układów ani czasu, kiedy nie byli rodzeństwem. Tak szybko jak się dało przeprowadziliśmy też adopcję, więc starsi mają tę samą sytuację prawną jak młodsze dzieci urodzone po naszym ślubie. Kochają się, kłócą, wspierają i (chyba) nie ma dla nich znaczenia, że nie są rodzeństwem od urodzenia. Dla nas ten rodzinny układ nigdy nie był powodem frustracji, wszystko potoczyło i dotarło się niejako samo z siebie.
      • gzubk Re: moje - twoje dziecko 16.01.15, 11:11
        Właśnie jak jest chłopiec - dziewczynka to jest chyba lepiej.
        U mnie dwie dziewczyny. Jakieś 2 lata temu się uwielbialy na tyle ze walczyliśmy w sadzie żeby jak najwięcej były razem. I teraz jak są razem to się tak kłócą ze ja nie mogę wytrzymać.
        Kwestia wieku? Młodsza weszła w taki wiek ze nie odpuszcza a i często sama prowokuje. Na pewno nie pomaga ze u drugich rodziców są najstarsze i tam mogą rządzić.
        Na prawdę boje się co będzie w ferie.
        Bo zasadę mamy taką ze jak jesteśmy razem to się nie rozdzielamy. Ale serio się zastanawiam czy nie zamienić weekendów dla zdrowia psychicznego wszystkich.
    • karolana Re: moje - twoje dziecko 16.01.15, 12:30
      Moim zdaniem wiele zależy od tego co chce się stworzyć.
      Jeśli Rodzinę, taką przez duże R, to nie ma miejsca na podział na moje-twoje.
      Bo jeśli rodzice zaczynają tak dzielić, dzieci szybko przejmują te nawyki i nie ma rodziny tylko zlepek jakiś dziwny osób, które dzielą przestrzeń domową.
      Pamiętam jak miało się pojawić Moje dziecko i nie-Moje dzieci miały jedną obawę - że ja przestanę się nimi zajmować. Kiedy zobaczyły, że nie dzielę na moje-nie/moje, miłość między nie-rodzeństwem wybuchła i rozbujała się, a najstarsze nie raz i nie dwa powiedziało, że kocha moje dziecko bardziej niż swoje biologiczne rodzeństwo.
      To wszystko zależy od nas, dorosłych.
      Nie potrafiłabym iść na zakupy i kupić np. owoców tylko dla Mojego dziecka.
      Z chłopem to zupełnie inna bajka, bo pomimo, ze formalnie moje jest moje, dla chłopa jest Nasze i tak samo się nim zajmuje jak "własnymi".
      Naprawdę, uważam, że bardzo często tworzymy sobie sztuczne problemy, głównie z zazdrości i ex, o ich wspólną przeszłość, itp. I przenosimy to na dzieci, które przecież nie mogą odpowiadać za to, co robią ich rodzice.
      • gzubk Re: moje - twoje dziecko 16.01.15, 13:04
        No właśnie taka jest teoria i ona jest piękna, tworzymy rodzinę przez duże R.
        I pewnie w pełnych rodzinach dzieci tez się kłócą i rodzice też dostają szału...

        Ale w takich poklejonych to dziecko powie że ma dosyć i nie chce przychodzić. Albo że chce spędzać czas osobno tylko z tatą bo ją przyszywana siostra wkurza. I jasne że tu jest rola rodziców żeby temu przeciwdziałać. Tyko że istnieje jeszcze drugi dom gdzie są inne zasady, gdzie dziecko akurat w tym wypadku przebywa sporo więcej... I gdzie jest mocno nastawiane że u taty to się nie musi słuchać i że moja córka to nie jest jej siostra.

        A ja mam teraz takie wewnętrzne uczucie że ta rodzina przez duże R to jest na siłę. Bo dzieci się męczą ze sobą. I że lepiej dać spokój.
        Taki dół mam.
        • karolana Re: moje - twoje dziecko 16.01.15, 14:13
          Wiesz co, nikt nie da Ci recepty na udane życie rodzinne. Ale tak sobie myślę, że tworzenie związku i rodziny, to ogólnie jest codzienna, mrówcza praca. I kiedy sobie powiesz, że nie ma sensu się wysilać, bo i tak nic z tego nie będzie, to możesz równie dobrze spakować się i wyprowadzić.
          Układ jest jaki jest - Ty masz dziecko, on ma dziecko. To się nie zmieni i wiedzieliście o tym oboje, weszliście świadomie w taką historię.
          Jak mają sobie z tym radzić dzieci, których nikt o zdanie czy zgodę na taki układ nie pytał, skoro Wy, dorośli, którzy sami to sobie wybraliście, wymiękacie?
        • karolana Re: moje - twoje dziecko 16.01.15, 14:14
          a w ogóle to obejrzyj smile www.filmweb.pl/film/Twoje%2C+moje+i+nasze-2005-188402
        • braktalentu Re: moje - twoje dziecko 16.01.15, 19:10
          "i że moja córka to nie jest jej siostra."
          A jest?
        • megi7373 Re: moje - twoje dziecko 27.01.15, 19:25
          ale co to znaczy dać spokój?
          zabezpieczyć im trochę czasu oddzielnie, a trochę zachować razem to nie rezygnacja z Rodziny przez duże R, tylko mądra moim zdaniem taktyka w celu integracji. Cel ten sam tylko zmiana sposobu - elastycznie do potrzeb rozwojowych i ciśnienia sytuacji. W jakim wieku są dzieci? Skoro mama ją nastawia negatywnie, to ta przechodząca dziewczynka ma naprawdę ciężko psychicznie, ma konflikt lojalności. ONA też potrzebuje wsparcia. i młodsza siostra która odczuwa odrzucenie.
          Przeżyliśmy to - moja córka i jego chłopcy. czas czas czas - to działa, a i tak co jakiś czas się psuje i trzeba interweniować, kombinować, dociekać o co chodzi tym razem, kto im co nagadał, jakie motywy. Eh, patchwork is hard work smile
      • megi7373 Re: moje - twoje dziecko 27.01.15, 19:17
        "Moim zdaniem wiele zależy od tego co chce się stworzyć.
        Jeśli Rodzinę, taką przez duże R, to nie ma miejsca na podział na moje-twoje.
        Bo jeśli rodzice zaczynają tak dzielić, dzieci szybko przejmują te nawyki i nie ma rodziny tylko zlepek jakiś dziwny osób, które dzielą przestrzeń domową."
        Hm? dorośli mogą chcieć stworzyć rodzinę przez R, ale ich już dzieci, niespokrewnione, nie zakochane w sobie, mające juz woje tylko że rozbite rodziny - niekoniecznie, i chyba nie od razu. narzucanie im całego czasu razem to bardzo dyrektywne podejście. Specjaliści z którymi to konsultowałam zalecali umiar, i czas oddzielny dla każdego. u nas stopniowanie sprawdziło się lepiej niż Rodzina na siłę
        • karolana Re: moje - twoje dziecko 28.01.15, 13:43
          A kto mówił cokolwiwk o NARZUCANIU DZIECIOM czegokolwiek? Mowa była postawie dorosłych. Nie twórzmy problemów na siłę, OK?
          • megi7373 Re: moje - twoje dziecko 10.02.15, 21:05
            to gzubk mówiła o niechęci jednej córki do przychodzenia, więc upieranie isię przy tym byłoby jakimś "narzuceniem" jej czasu wspólnego - czy nie?. Moim zdaniem postawa dorosłych przy zakupach (dla wszystkich nie tylko dla mojego) to nie to samo co decydowanie czy dzieci spędzą czas razem czy oddzielnie. I do tego się odniosłam - czy to tworzy problem na siłę??
            • karolana Re: moje - twoje dziecko 10.02.15, 21:55
              Zacytowałaś moje słowa, więc to do mojej wypowiedzi się odniosłaś, a w niej nie było ani słowa o zmuszaniu czy choć nakłanianiu dzieci do czegokolwiek. Pisałam o postawie dorosłych. Jeśli dorośli będą dzielić na moje-twoje i podkreślać to na każdym kroku, dzieci też będą podzielone między sobą. Jeśli dorośli będą tworzyli wspólną bazę i traktowali rodzinę jako całość, jest duża szansa, że dzieci poczują się w tej nowej rodzinie po prostu dobrze.
              To nie wyklucza poczucia przynależności do innych osób, nie wyklucza to czasu wyłącznego dziecko+rodzic. Jedynie daje poczucie akceptacji w konkretnym środowisku.
              Nie wiem jak mogę wyrazić się jaśniej.
              A jeśli odnosiłaś się do wypowiedzi innej osoby, może należałoby tę wypowiedź zacytować zamiast mojej? Taki pomysł...
    • sabina211 Re: moje - twoje dziecko 16.01.15, 20:43
      U nas jest...Mamy na to papiery, ale i wcześniej tak było.
    • megi7373 Re: moje - twoje dziecko 27.01.15, 19:43
      żeby cię pocieszyć na tle tu cytowanych historii - u nas było b. ciężko. Dzieci partnera na dwa domy, moja córka na stałe. Gratuluje belzebubel i innym dobrych układów, ale częściej słyszy się o trudnościach - zwłaszcza na początku.
      Jestem za stopniowym dozowaniem czasu "obowiązkowo wspólnego", natomiast przeciw dostosowywaniu wizyt córki twego partnera do jej chceń (o ile nie jest już tak duża by prawnie móc decydować) czy też całkowitego Waszego ulatniania się na czas jej wizyt. ona nie może tym rządzić, ale trzeba zrozumieć że może jej być ciężko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka