Chce sie z Wami podzielic taka sytuacja. Jesli ktos czytal moja historie to wie za mam problem z dorosla corka swego partnera z ktorym mam dwoje dzieci. Poniewaz problem z corka wracał jak bumerang a we mnie dzialo sie coraz gorzej postanowilam pogadac z coachem. Wybralam osobe polecona. I teraz okazalo sie ze moj problem jest na poziomie duchowym. Cudu moze nie ma ale jest zrozumienie dlaczego ta sytuacja tak na mnie dziala. Bardzo odkrywcze to bylo. Sama bym raczej do tego nie doszła. I wcale moj facet nie ponosi tu winy. To tylko we mnie tkwilo cos z czego nie zdawalam sobie sprawy. Jest mi lzej aczkolwiek nie jest to jak reka odjal. Ale jest we mnie spokojnie a to juz duzo! Po prostu wiem z czym walcze a jak zna sie przeciwnika to latwiej jest go pokonac