leeya
05.11.04, 12:34
Jestem juz po prostu zmeczona. Nie znam mojej next.. I nie rozumiem, czemu
kobieta, ktorej nie znam i poznac sobie nie zycze, tak bardzo mnie
nienawidzi.. Mam dosc jej atakow. Najpierw czepiala sie tylko bylego.
Dzwonila i sprawdzala, co robi jak przychodzil do Kuleczki. Potem te wizyty
zaczely jej sie nie podobac... Byly przychodzi teraz tylko wtedy, gdy jej
sie ze smyczy urwie. I jak next zadzwoni do niego, kiedy jest u Malej, to
byly po prostu klamie. Jestem tu.... spotkalem tego i zagadalismy sie... Boi
sie powiedziec, ze jest u Kulki.
Potem wynikla kwestia pieniedzy. Byly nie dawal mi ZADNYCH pieniedzy na Mala,
chociaz przed porodem ustalilismy, ze bedzie dawal 500PLN. On sam to
zaproponowal! Nie poniosl tez zadnych kosztow wyprawki. I nagle cyk, zmiana w
bylym... "Bo Ci tylko na kasie zalezy...". Boze, ja NIGDY nie
powiedzialam "daj"!! Wolalabym sama nie dojadac niz go o pieniadze poprosic,
mimo, ze te pieniadze bylyby na JEGO corke.
Teraz niestety zaczela atakowac mnie bezposrednio.. Smsy, telefony.. Co ja
tej kobiecie zrobilam?? Przeciez juz ma mojego bylego na stale, juz nie musza
sie ukrywac!! To wlasciwie ja powinnam sie rzucac i ja przesladowac, w koncu
zostala kochanka mojego bylego kiedy bylam w ciazy. Moze to o to chodzi...??
Moze wlasnie powinnam sie wdawac z nia w pyskowki, odpowiadac na smsy, latac
za nia po miescie?? Ale nie chce tego. Ja juz dosc piekla przeszlam. I teraz
smsy typu "ty suko...", "ale z ciebie ku..wa", czy epitety "bachor", "bekart"
wobec Kuleczki juz tylko zniesmaczaja.
Ale nie lubie jej. Tak po prostu i po ludzku nie lubie jej. I jezeli
zostanie "macocha" dla mojego dziecka, to niestety, ale nie pozwole na
kontakty z ta kobieta. Coraz czesciej zastanawiam sie tez, czy nie pokazac
bylemu probek jej tworczosci w postaci smsow.
Echhhhh...
Leeya