nikita333
12.01.05, 22:10
To pytanie do tych z Was , na które, tak jak na mnie znienacka spadła
wiedomość, że nagle życie sie zmieni. Bo ja jakoś nie umiem się pozbierać.
Niedawno przeżyłam jedną rewolucję - jedenaście miesiecy temu urodziłam
synka. Bardzo go kocham i bardzo na niego czekałam, ale jednak była to
rewolucja. Na początku nie było łatwo, wszystko wywrócone do góry nogami
trzeba było ułóżyć po nowemu. Jakoś w trójkę daliśmy radę i było super. Życie
wreszcie weszło w swoje tory. I wtedy nastąpiła druga rewolucja - córka
mojego M z poprzedniego małżeństwa postanowiła z nami zamieszkać, bo nie
dogaduje się z facetem swojej matki. Znamy się już dawno i zawsze się
lubiłyśmy, ale dziewczyna weszła w taki wiek (ma 14 lat), że najczęściej
powtarzanym słówem jest "nie" w różnej, nie zawsze kulturalnej postaci. W
stosunku do mnie jest grzeczna, ale ze swoim ojcem kłóci się o wszystko - o
lekcje, o to ile ma oglądać telewizji a ile siedzieć przed komputerem... nasz
spokojny i cichy dom zmienił się nie do poznania... w dodatku mieszkamy
wszyscy w jednopokojowej kawalerce - nas czworo no i pies...
nie umiem sie jakoś odnaleźć w tej sytuacji. Czasem tęsknię za tym, żeby było
jak dawniej... pewnie jestem złym człowiekiem, przecież powinnam się cieszyć.
A czasem patrzę na to wszystko jakby to nie było moje życie, jakbym patrzyła
na kogoś obcego... czy przeżywałyście coś takiego? czy jestem zła? czy to
minie?
pozdrawiam