Dodaj do ulubionych

zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas szansa?

20.03.05, 18:29
Mam problem zwiazany z tematem tego forum i mam nadzieje, ze tutaj znajde
jakas rade, czy pomoc. Poznalam wspanialego, jak mi sie wydawalo, mezczyzne
29-letniego, ktory ma dwojke dzieci z inna kobieta.
Starsze ma 3 lata, mlodsze urodzilo sie przed tygodniem. Poznalam Piotrka 3
miesiace temu, wtedy juz nie byl ze swoja dziewczyna - malzenstwem nie byli,
zwiazku nie rozbilam - co ale oznacza, ze zostawil ja, jak ona byla w ciazy,
z jego dzieckiem! Powiedzial mi to dopiero teraz, bo, jak twierdzi, bal sie,
ze jak od razu by mi powiedzial o dzieciach, to bym uciekla. I tez nie mogl
juz dluzej klamac, bo tez mial malo czasu dla mnie a mowil, ze to dlatego, ze
musi tyle pracowac. Oczywiscie jestem w szoku i czuje sie zraniona, ze mnie
oklamywal juz na poczatku, ale wiekszym problemem wydaje mi, czy zwiazek z
nim ma jakas szanse? Tutaj czytalam duzo postow, jakie dzieci z poprzedniego
zwiazku partnera moga byc, jakie sa ex i ze moze byc ciezko. i ja strasznie
sie boje. Przeraza mnie to, ze tak dlugo to przede mna ukrywal i sposob w
jaki postapil, zostawiajac te dziewczyne z dwojka dzieci sama. o twierdzi, ze
oboje po dlugich dyskusjach stwierdzili, ze najlepsze bedzie rozstanie - byli
razem 4 lata - ale ona ma dopiero 27 lat i spapral jej zycie. nie wiem, czy
potrafie dalej z nim byc. podobno powiedzial jej juz ze mnie poznal a ona
wpadla w histerie i zaraz na porodowke... Mam za duzo watpliwosci. Czy kiedys
mnie tez zostawi? a co jak ja nie bede mogla mu dac dzieci?Wroci do niej?tym
bardziej ze cos ich laczy, dzieci starsze, beda sie pytaly, gdzie tata,
bedzie sie ciagle z nia widywal, np. dziecko bedzie chore, w szpitalu, beda
sie wzajemnie pocieszac...Ja zawsze bede ta druga...zawsze w strachu, ze
kiedys do niej moze wroci...w koncu, nawet jesli jej nie kocha, to ona jest
matka jego dzieci...a co jak jej sie cos stanie, on bedzie musial dzieci
wziasc do siebie, w koncu jest ich ojcem, i co, ja bede mama Nr.2? a ktores
mi powie:"Ty nie mozesz mi niczego zabronic, nie jestes moja matka!"?
najbardziej mnie przeraza, ze te dzieci byly planowane, ze on ja zostawil w
ciazy, bo "nie mogli sie dogadac". ze to byla pomylka. Ale przeciez kobiety w
ciazy sa troche humorzaste smile, tym bardziej ze caly czas to ona zajmowala sie
jeszcze tym starszym dzieckiem, wtedy dwuletnim. moze ktos z Was jest w tej
sytuacji, byl, moze umie mi ktos doradzic, co mam zrobic. znamy sie krotko
bym mogla mu ufac, wiedziec ze o mnie mysli powaznie. a co jak u nich to
tylko taki kryzys, ze wroca do siebie za jakis czas, a ona na ten czas poznal
mnie, i sie troche chce pobawiac? moze ona liczyla na to, ze jak sie maly
urodzi, to on wroci a tu dla niej taki szok, ze on nawet o tym nie mysli...
a moze dalej sa razem i szuka tylko kochanki?i dalej klamie? Zalezy mi na nim
jak na zadnym innych jeszcze facecie, bo mamy wiele wspolnego, dobrze sie
czuje w jego towarzystwie, myslalam, ze pasujemy do siebie, jak to sie mowi:
pasowal do mojego wymarzonego opisu mezczyzny smile Ale teraz juz nie wiem co
mam myslec. Czuje, ze nie dam rady udzwignac tego ciezaru, jaki na mnie
zlozyl, ze dziela nas dwa swiaty, on ma rodzine, mimo wszystko to juz
rodzina, ja zawsze bede na drugim miejscu, najwazniejsze beda te dzieci. jak
kiedys mielibysmy my tez miec rodzine, czy ona bedzie rowniez tak sama dla
niego wazna?
mam 22 lata, wiem ze jestem mloda i moge jeszcze nie raz kochac, ale
strasznie boli ta mysl o rozstaniu z nim, bo nie wiem, czy nie ide na
latwizne po prostu uciekajac, nawet nie probujac. ale im pozniej to zrobie
tym bedzie bardziej bolalo. np. dzisiaj bylismy umowieni ale on odmowil bo te
starsze jest chore a ONA jeszcze w szpitalu i musi sie zajac malym. owszem,
dobrze ze jest taki dobry ojciec, ale jak tak ma ten zwiazek wygladac...a to
dopiero poczatek, tak bedzie zawsze.
Obserwuj wątek
    • magdalena57 Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 20.03.05, 18:33
      dodam jeszcze, ze tak sobie pomyslalam, ze moze gdybym sama miala dziecko,
      takiego "garba" smile) jak on, to moglabym go lepiej rozumiec, bylibysmy w tej
      samej sytuacji. ale tak... nie wiem...
      • bejbiko Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 20.03.05, 18:43
        gdybyś sama miała dziecko to nie zrozumiałabyś go nigdy! Uwierz mi. Jestem
        matka i właśnie dlatego go nie rozumiem.... jak mozna opuscić dwoje malutkich
        dzieci, nie walczyć o rodzinę, spotykać się z inną gdy żona w ciązy i
        powiedzieć jej prawdę przed samym rozwiązaniem..... gdybyś miała dziecko to
        pewnie szybko zerwałabyś z takim ojcem..... wiat wtedy się bardzo zmienia..
      • ania_rosa Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 20.03.05, 19:03
        Magda, może i Jestes młoda, ale na pewno niegłupia zwazywszy na treśc Twojego
        posta i szereg okolicznosci, które bierzesz pod uwagę.
        Myslę, że trudno tu coś radzić. Są dziesiątki okoliczności począwszy od opcji,
        że potraktowano Cię jak kochankę na kryzys w związku, az po opcję, że facet
        myśli o Tobie poważnie. Nie zmienia to faktu, że świadome zdecydowanie się na
        dwoje dzieci i brak udźwignięcia tej odpowiedzialności post factum nie jest
        dobrym sygnałem. Zaczynac "od początku" można niezliczoną ilość razy, ale wikła
        się w to kolejne osoby. W tę sobotę rozmawiałam z pewną macochą na temat
        rodzin "rekonstruowanych". Wyliczyłyśmy, że związek rozwódki z dziećmi i
        rozwodnika z dziećmi zwiększa ilośc konfiguracji do szesciu dorosłych (Eksia
        Nexta + jej partner, Next+ aktualna partnerka, Eks Neksi+ jego partnerka) oraz
        nieokreślonej liczby dzieci. Status tych dzieci jest niejasny: od biologicznego
        rodzeństwa, przez rodzeństwo przyrodnie, aż po dziecko Eksi z nowym męzem,
        które jest całkowicie obce biologicznie nowemu dziecku Nexta i Neksi.
        Wystarczy, aby jedno z dorosłych miało jakieś odchyłki od normy, aby cały ten
        precyzyjnie obmyslony system runął. I najważniejsze: jakimi dorosłymi stana się
        te dzieci? Jakie będą odczucia nowej partnerki względem dzieci; dzieci względem
        nowej partnerki; nowego partnera wzgledem dzieci- i tak dalej i tak dalej.
        Każda z nas (ja nie jestem macochą, ale też tworzę rodzinę zrekonstruowaną) ma
        ten problem. Ten problem potrafi przerosnąć, dochodzą do niego pytania o to,
        czy nowy partner (partner z przeszłością) będzie potrafil stanąć na wysokości
        zadania wobec nas, skoro raz już kogoś zawiódł (nawet nie tyle byłą partnerkę,
        co własne dzieci?). Pojawia się wiec pytanie o priorytety.
        Na priorytety nie zwraca się uwagi w poczatkowym okresie zauroczenia- potem to
        własnie one decydują, czy z tej maki będzie chleb, czy to tylko strata czasu
        wszystkich zainteresowanych. Błedy kosztują.
        Zmierzam do tego, że każdy związek wymaga wiele wysiłku. Jednakże
        związek "rekonstruowany" wymaga tego wysiłku jeszcze więcej. Wymaga współpracy
        z obcymi osobami (matka pasierbów) jeżeli zależy nam na jak najmniejszych
        kosztach psychicznych własnych, własnej rodziny i przyszłych dzieci, które
        staną się rodzeństwem przyrodnim. Wymaga dyplomacji, lawirowania, cierpliwości
        i osoby, której będzie się mozn wyżalić- bo łatwo na pewno nie będzie. Wymaga
        dojrzałości, aby nie rozdrapywać starych ran.
        Okoliczności, w których zawiązał się Wasz związek sa ryzykowne. Inaczej wygląda
        stosunek Eksi do Next, która w żaden sposób nie przyczyniła się do rozpadu jej
        małżeństwa; inaczej stosunek do mniej lub bardziej wyrazistych "katalizatorów".
        To wszytsko rzutuje. Nie obciążam Cię tu winą za odejście Twojego partnera od
        matki jego dzieci, ale zwróć uwagę, że ona może mieć inne zdanie. Zwróć tez
        uwagę, że Twój partner może (chyba słusznie) walczyć tez z poczuciem winy za
        odejście. Z jednej strony swiadczy to o nim pozytywnie, z drugiej- nie wróży
        wam dobrze, bo trudno jest budować na niesprzątniętym placu budowy. Myslę, że
        rozwiązanie jest jedno: do bólu szczera rozmowa, zweryfikowanie przyczyn
        odejścia, zlustrowanie, czy przyczyną nie była aby jego niedojrzałość?
        Matka dzieci Twojego partnera własnie urodziła dziecko- to okropny moment na
        rozstanie. Istnieje podejrzenie, że z jej perspektywy sprawa wygląda inaczej:
        czuje się rozżalona, oszukana i opuszczona.
        Nie wiem, naprawdę nie wiem. Przemyśl to. Uważam, że masz wszelkie dane po temu
        (własna wiedza, dojrzałość i inteligencja), aby podjąc własciwą decyzję. Nie
        marnuj siebie na ludzi, którzy na Ciebie nie zasługują.
        pozdrawiam
        Rosa
    • bejbiko Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 20.03.05, 18:41
      Nie ma odpowiedzi na to pytanie..... Zadna z nas nie umie przewidzieć
      przyszlości i rokować w takiej sytuacji... żadna z nas nie zna Twojego
      mężczyzny, tak samo jak nie znasz go Ty. Okłamywał Cie, może robi to nadal...
      Jestem druga żoną, mój mąż ma dziecko z pierwszego małżeństwa, układa nam się
      wspaniale - chociaz to była zupełnie inna sytacja..... a niestety są na świecie
      faceci wiecznie dziecinni, tacy którzy się nie zmienia, którzy do pewnych spraw
      nie dorości i takie świetości jak rodzina nie sa dla nich wazne.
      Nie angażuj się za bardzo, jesteś młoda i może gdzies za rogiem czeka Cię
      prawdziwe szczęście... dziś dla Ciebie ten mezczyzna jest wazny ale z czasem
      może zrozumiesz, że nie był tego wart. Ja też przeżyłam taka miłość - swiat mi
      się zawalił... a dzis smieję się z tego i ciesze się, że udało mi się takie
      życie jakie mam....
      Z tego co piszesz (nie wiem jak jest) .. radziłabym Ci się nie angażować,
      wyluzuj... poczekaj, zobacz...
    • virtual_moth Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 20.03.05, 20:19
      Chciałabym napisać trochę o sobie, bo moja sytuacja ma z Twoją chyba sporo
      wspólnego. Tyle, że jestem samotną matką. Nie bój się, nie będę ciskać gromówwink

      Ojciec mojego dziecka poznał swoją kochankę, gdy byłam w 7-8 miesiącu ciąży. Po
      roku dopiero dowiedziałam sie, że mnie zdradza, gdy nasza córka miała 8
      miesiecy. Postawiłam warunek oczywisty: albo ja i córka, albo kochanka. Wybrał
      nas, ale po tygodniu pojechał 500 km do kochanki na weekend. No i to był koniec
      z mojej strony.

      O kochance dowiedziałam się od niej samej. O coś się pokłóciła z ojcem mojej
      córki i postanowiła mnie poinformować, że mieli roczny romans. Rozmawiałyśmy
      przez gg. Ona zszokowała mnie, a ja ją: w rozmowie okazało się, że ona myślała,
      że od paru miesięcy nie jestem z ojcem dziecka (co było bzdurą, bo akurat wtedy
      nasz związek wkraczał na lepsze wody).
      Pytałam, jak mogła związać się z facetem, który ma partnerkę w ciąży.
      Odpowiedziała, ze to oczywiste: ojciec mojej córki cały czas utrzymywał, ze
      mnie nienawidzi i jest ze mną tylko i wyłącznie ze względu na dziecko i że
      zamierza się ze mną oficjalnie rozstać gdy dojdę do siebie po porodzie, o czym
      niby doskonale wiedziałam. Rzeczywistość wyglądała całkowicie inaczej - owszem,
      mielsiśmy kryzys, ale cały czas poważnie rozmawialiśmy, on cały czas mówił że
      mnie kocha i nie chce mnie stracić i że "damy radę".

      Tak więc widzisz - ex i next, całkowicie odmienne wersje zdarzeń. W sumie do
      dziś nie wiadomo, czy ojciec mojej córki nie oszukiwał mnie mówiąc, że mnie
      kocha, tak czy inaczej jednak, okłamywał albo mnie, albo ją.

      Osobiscie współczuje Ci zakochania się w facecie, który porzucił swoją kobietę,
      gdy ta była w ciąży z drugim dzieckiem (a może wcale nie porzucił?). Moim
      zdaniem czeka Cię długa droga rozpoznawania prawdy i jestem przekonana, że ta
      prawda będzie dla Ciebie bardzo bolesna. Zostanie macochą to akurat najmniejszy
      problem w tej sytuacji. Musisz rozwikłać:
      - czy on nadal jest z matką jego dzieci, a Ciebie ma tylko na "dochodne", bo
      seksu nie mógł uprawiać z partnerką
      - czy rzeczywiście porzucił ją i zamierza żyć z Tobą.

      Obie opcje uważam za całkowicie dyskwalifikujące faceta. Chyba że są jeszcze
      inne, np: matka jego dzieci to chora psychicznie hetera, z którą się żyć nie
      da, bo ryzykuje się utratą życia i zdrowia.

      Mimo wszystko powodzenia
      • edzieckokarenina Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 20.03.05, 22:48
        szkoda mi tej kobiety, małe dziecko, dopiero urodziła drugie i dowiaduje się,że
        sama ma sobie radzić...koszmar.
        Jesteś młoda, masz przd sobą całe życie-kopnij w tyłek takiego drania.Skąd
        wiesz,że Ciebie nie potraktuje w ten sam sposób?sama napisałaś,że dzieci z
        tamtą kobietą były planowane(boszzzzzzzzz).Dla mnie ten facet jest zerem.
        btw.jestem za tym,żeby młodych mężczyzn sterylizować(wcześniej oddawali by
        nasienie do banku spermy-żeby w razie czego w przysłościwink) wtedy nie byłoby
        niechcianych ciąż,aborcji , wpadek ...
    • kasia-j Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 21.03.05, 08:27
      Widzisz - tu nie chodzi, czy ma jedno, dwójkę, czy trójkę dzieci. Chodzi o
      fakt, że nie zachował się fair, ani w stosunku do Ciebie, ani do Żony.
      Na Twoim miejscu wiałabym daleko - a jeśli Cię kocha, to niech bez Twojej
      pomocy ułoży najpierw sprawy odejścia od Żony, kwestie kontaktów z dziećmi etc.
      A potem niech pomyśli o nowym związku. Dla mnie to trochę dziwna sytuacja:
      dziecko planowane, chciane, a gdy Żona jest ok. 5-6 miesiąca ciąży, nagle się
      rozstał z Żoną i Ciebie poznał? Rozpady związków zazwyczaj trwają dłużej... na
      moje oko to być może Żona o niczym nie wie i M. powita Ją z kwiatami po
      powrocie z porodówki. Tak, czy inaczej nie zazdroszczę Twoje sytuacji. Mój M.
      też ma dziecko i mogę stwierdzić po tych dobrych kilku latach, które jesteśmy
      razem, że da się żyć i być szczęśliwą z facetem, który ma dziecko, ale wymaga
      to dobrej woli wszystkich ze stron. A tutaj z tego co piszesz, Żona będzie
      rozżalona (zresztą ma podstawy - bo sama bym była).
      Powodzenia
    • capa_negra Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 21.03.05, 10:05
      Odwóć się , otrzep i idź przed siebie - byle dalej.
      Nie w tym problem, ze ma dwoje dzieci.

      Po najwazniejsze okłamał cie i to nie było drobne kłamstewko tylko kłamstwo
      najwiekszego kalibru.

      Po drugie - co reprezentuje soba facet, który porzuca i zdradza cięzarną
      kobietę z która ma juz jedno tez małe dziecko????

      Zreszta policz - trzy miesiące jesteście razem, czyli ona jak poznaliście się
      była od pól roku w ciąży.
      Jak by nie liczyc to pół roku wcześniej spali ze soba, trzy miesiące później
      pewnie też bo przeciez nagle nie rozstali sie dzien po poczęciu dziecka....
      To przykre co napiszę, ale sadze że to "romans ciążowy"
      Ona miała co innego w głowie, nie wiedomo jak ze zdrowiem, a jemu sie chciało...
      Teraz ci powiedział, bo może bal się ze sie sama dowiesz.
      I co teraz - będzie ci opowiadał, że mieszka z nia dalej bo ona sobie "sama nie
      poradzi" i że nie może jej skrzywdzic - tak jakby juz tego nie zrobił, albo
      zachowa sie jak obersk..syn i faktycznie zostawi ją na pastwe losu.
      A ty..a ty sie będziesz podskórnie bała czy i tobie kiedys tak nie zrobi.

      Wiej dziewczyno - tylu pieknych, mądrych i niepopapranych factów chodzi po tym
      swiecie ...aż czasami żal, że moge juz tylko popatrzeć smile)
      • gosza26 Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 21.03.05, 10:47
        Własciwie wszystko co istotne w Twojej dziewczyny juz napisały. Niesty jest to
        najprawdziwsza prawda.
        Dodam od siebie, bo miałam 23 lata kiedy poznałam niemęża, więc podobnie do
        Ciebiesmile
        Widząc Twój zapał przewiduje,że możesz bardzo powaznie się zaangazować w
        związek a przede wszystkim jego problemy. Przeleca ci lata na tym by
        przyzwyczić się do jego niobecości, ciągłego bywania miedzy 2 domami, bo dzieci
        są malutkie. No ale to można wytrzymac pod warunkiem,że on dałyby z siebie tyle
        samo. Niestety to chyba nie ten typ faceta.
        Może to będzie dziwne ale w takiej sytuacji ,,poziom,, faceta mierzy się jego
        stosunkiem do dzieci, ale też do byłej partnerki.
    • agamagda Moim zdaniem - mikra szansa 21.03.05, 10:48
      Magdalenko, trochę brutalnie, ale wg mnie sytuacja wygląda w ten sposób.
      Facet w którym się zakochałaś ma dzieci i żonę, która dopiero co urodziła
      następne JEGO dziecko. Albo "tylko" zdradza żonę, kiedy ta jest w ciąży lub
      porzuca ją (przyczyny nie grają tu roli), bo z tego co piszesz nie wynika
      jasno, że ich małżeństwo uległo definitywnie rozpadowi. Do tego, od początku
      Waszej znajomości kłamie co do swojej sytuacji formalno-rodzinnej.
      Po drugie, czy małżeństwo tego faceta, naprawdę się zakończyło?? Nie jestem
      pewna. Są cztery lata razem i mają dwoje dzieci, więc wieź między nimi do
      niedawna istniała i była wystarczająco "głęboka" żeby powstało drugie dziecko W
      związku z tym przypada Ci rola kobiety rozbijającej małżeństwo, póki co.
      Cóż, pytasz jakie są perspektywy.. kNa to pytanie nikt Ci nie odpowie, ale
      szanse na udany związek są, moim zdaniem, mikre. Wszystko zależy co jest dla
      Ciebie podstawą udanego związku. Pewne są dwie rzeczy to, że ładujesz się w
      trudny związek z żonatym facetem i to że kłamie i już raz zdradził. Pamiętaj
      przy podejmowaniu decyzji, że podstawą każdego związku, powinno być zaufanie i
      możliwość liczenia na drugą osobę, jeśli NAWET, nie na co dzień to przynajmniej
      w sytuacjach trudnych, (takich jak np. ciążą) i kryzysowych. Zastanów się czy
      możesz zaufać temu Panu.
      Pominę tu kwestie problemów finansowych, uczuciowych, brak czasu itd. które są
      udziałem większości Next, bo za długo by o tym pisać.
      Przy podejmowaniu decyzji też weź pod uwagę powiedzonko "wiedziały gały co
      brały", bo tu naprawdę jasno widać co może Cię czekać w przyszłości.
      Zastanów się czy zaufasz Twojemu M ?) Chcesz związać swoją przyszłość z
      facetem, który porzucił żonę z małym dzieckiem i drugim w drodze, chcesz zaufać
      facetowi który zdradza swoją żonę w ciąży. Jeśli tak, pamiętaj że to Ty
      będziesz ponosić konsekwencje swoich wyborów. Dzisiaj cierpi jego żona i ich
      dzieci, jutro możesz to być Ty.
    • leeya Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 21.03.05, 12:10
      No dobra, jeszcze sie doloze.

      Bylam w identycznej sytuacji. Ojciec mojej Kulci zostawil mnie w 8 miesiacu
      ciazy dla innej. Dziecko planowane. Tez ja oklamywal. Nie powiedzial jej o
      mnie. Bo ucieklaby? Moze. Powiedzial jej, ona dala mu szanse, teraz sa razem.
      Tylko naiwna nie wie, ze w tym czasie byly jeszcze inne oprocz niej i mnie.
      Wierzy, ufa, chce z nim byc. I dobrze.

      A teraz cos dla Ciebie. Facet oklamal Cie w perfidny sposob. Sprobujesz jeszcze
      z nim byc? Powodzenia. Tylko jak kiedys spojrzysz tamtej w oczy? Co powiesz
      kiedys jej dzieciom? I czy na prawde nie boisz sie, ze jak Ty kiedys zajdziesz
      w ciaze nie potraktuje Cie tak samo?

      Dziewczyno, jestes dojrzala, inteligentna, mloda.... Uciekaj od gnoja jak
      najszybciej. Ratuj siebie i swoja przyszlosc.

      Leeya
      • mikawi Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 21.03.05, 12:26
        popieram dziewczyny - uciekaj i nie oglądaj się za siebie; po pierwsze cię
        okłamał, a po drugie - co to za facet w ogóle??? planuje dwoje dzieci, a gdy
        jego partnerka jest w ciąży to te plany mu się zmieniają? bo się nie dogadują?
        teraz to odkrył?
        daj sobie z nim spokój bo to jakiś szczeniak a nie facet;
    • natasza39 Dziewczyny powiedziały Ci już wszystko... 21.03.05, 12:42
      Znasz opowieści już i takich które są w związkach z dzieciatymi facetami, jak
      też tych, które zostały porzucone.
      Ja Ci powiem tylko tyle (a jestem od Ciebie 2 razy starsza), gdybym miała 22
      lata, to uciekałabym od faceta, o którym piszesz z prędkością światła!!!
      Ze wzgledu na mój podeszły wiek w tej chwili uciekałabym z prędkością dźwięku!!!
      Tego kwiata jest pół świata, więc po co Ci chwaścior?
    • lilith76 Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 21.03.05, 14:07
      większość dylematów, które przelatują ci przez głowę da się razem przepracować,
      coś z nimi zrobić. jest jedna sprawa najważniejsza, o czym pisały dziewczyny:
      NAJPIERW DWOJE LUDZI UCZY SIĘ DOGADYWAĆ ZE SOBĄ, POTEM PRZYCHODZĄ NA ŚWIAT ICH
      PLANOWANE DZIECI. jeśli ktoś kolejność odwrócił, to najlepiej od niego uciekać.
      • jaga2003 Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 21.03.05, 14:55
        Mój mąż miał "ciążowy romans" (BTW śliczne określenie).
        Byłam w zagrożonej ciąży, potem w połogu, karmiłam - wiadomo, zero bzykania smile
        Pomieszkał sobie ze swoją Wielką Miłością i wrócił skruszony na łono rodziny.
        Czy przetrwamy, zobaczymy. Ale z Wielką Miłością skończył definitywnie.
        Oni czasem wracają do żon. Słusznie bierzesz to pod uwagę.
        jaga
    • magdalena57 Re: zwiazek z facetem, ktory ma 2 dzieci?Jakas sz 21.03.05, 15:39
      Dzis mialam z nim ostateczna rozmowe, powiedzialam mu, co o tym wszystkim
      mysle, korzystajac rowniez z niektorych tu rowniez podanych argumentow. Nie
      bylo, nie jest i nie bedzie mi latwo... W sumie nawet jak pisalam tamten post
      to wiedzialam juz, jak trzeba postapic i co musze zrobic... A on? Wysluchal,
      pokiwal glowa i... "uciekl". smileMusi to przemyslec, powiedzial. A co tu jest do
      myslenia. Mam nadzieje, ze nie bedzie jeszcze probowal mnie do siebie
      przekonac. Ja swoja decyzje podjelam, z nadzieja, ze byla ona najlepsza dla
      mnie. Dziekuje Wam wszystkim za rade i wsparcie. Pozdrawiam Magda
    • magdalena57 Re: I odeszlam... 21.03.05, 15:40
      Dzis mialam z nim ostateczna rozmowe, powiedzialam mu, co o tym wszystkim
      mysle, korzystajac rowniez z niektorych tu rowniez podanych argumentow. Nie
      bylo, nie jest i nie bedzie mi latwo... W sumie nawet jak pisalam tamten post
      to wiedzialam juz, jak trzeba postapic i co musze zrobic... A on? Wysluchal,
      pokiwal glowa i... "uciekl". smileMusi to przemyslec, powiedzial. A co tu jest do
      myslenia. Mam nadzieje, ze nie bedzie jeszcze probowal mnie do siebie
      przekonac. Ja swoja decyzje podjelam, z nadzieja, ze byla ona najlepsza dla
      mnie. Dziekuje Wam wszystkim za rade i wsparcie. Pozdrawiam Magda
      • edzieckokarenina Re: I odeszlam... 21.03.05, 21:23
        Magda-gratuluję Ci DOBREJ decyzji jaką podjęłaś!Pozdrawiam i życzę prawdziwego
        księciasmile)
        (a nie takiego giermka na kulawym ośle)
    • aheera Brawo 21.03.05, 22:23
      Magda, ja nie ośmieliłam się nic Ci radzić, w końcu sama też pytam na forum,
      ale skoro podjęłaś decyzję, to napiszę Ci jedno:

      przez jakiś czas będzie Ci ciężko, ale przynajmniej będziesz umiała spojrzeć
      sobie w oczy w lustrze, bo będziesz wiedziała, że nie stałaś się przyczyną
      niczyjego cierpienia.

      Życzę Ci gorąco, abyś wypłakała szybko, co wypłakać trzeba i doszła szybko do
      siebie. Spotkasz chłopaka, który będzie umiał Cię docenić i przy którym nigdy
      nie będziesz musiała się bać, że zrobi to, co Ex zrobił matce swoich dzieci.

      Uściski na przyszłość
      Aheera
      • milcha1 Re: Brawo 22.03.05, 08:34
        Komiczne. Facet nie potrafił zadbać o swoją ordzinę i myślisz, że w przyszłości
        zadba o ciebie i wasze dziecko? Wyciągaj wnioski, kobieto jeśli nie chcesz za 9
        miesięcy zasilić grona samodzielnych mam na sąsiednim forum.
        Ręce opadają na taką bezmyślność faceta. A z tobą pewnie chce mieć trzecie
        dziecko. Opowiedz swoim rodzicom całą historię nie pomijając szczegółów i
        zsatosuj sie do ich rad. tak będzie najlepiej.
        Są tutaj kobiety, który wybrały sobie takich facetów, którzy nie dbali o swoje
        dziecko wcześniej i nie zadbali o kolejne potomstwo.
        O ile sie nie mylę Ex Virtual moth miał dziecko z wcześniejszego związku,
        którym się interesował tak jak teraz nie interesuje się swoim kolejnym...
        • derena33 Re: Brawo 22.03.05, 08:49
          > O ile sie nie mylę Ex Virtual moth miał dziecko z wcześniejszego związku,
          > którym się interesował tak jak teraz nie interesuje się swoim kolejnym...
          ------------------

          Taaa gdzies dzwoni na ktoryms kosciele, ale nie chce sie sprawdzic tylko tak
          sie gada trzy po trzy...
        • natasza39 Ej milcha, milcha... 22.03.05, 09:14
          Już nie wiem który raz nie doczytałaś do końca i napisałaś co wiedziałaś.
          Już nie wiem, śmiać się czy płakać.
          Bez twoich "mondrości" bohaterka posta kopnęła w dupę chwasta!!!
        • virtual_moth Re: Brawo 22.03.05, 12:08
          milcha1 napisała:

          > O ile sie nie mylę Ex Virtual moth miał dziecko z wcześniejszego związku,
          > którym się interesował tak jak teraz nie interesuje się swoim kolejnym...

          Milcha, wiele nas zatem łączy, o ile się nie mylę, Ty też postawiłaś na złego
          koniawink
          • natalya20 Re: Brawo 22.03.05, 17:13
            Czuje, ze nie dam rady udzwignac tego ciezaru, jaki na mnie
            zlozyl, ze dziela nas dwa swiaty, on ma rodzine, mimo wszystko to juz
            rodzina, ja zawsze bede na drugim miejscu, najwazniejsze beda te dzieci. jak
            kiedys mielibysmy my tez miec rodzine, czy ona bedzie rowniez tak sama dla
            niego wazna?
            ja mysle ze to wszytko wyjasnia... moj od samego poczatku mowil o swoich
            dzieciach, wspomnila o nich juz przy pierwszej rozmowie byl z nich dummny, mimo
            wszytko wiem ze to ja jestem nr1, w koncu on tez ma prawo do szczescia nie musi
            wszytkiego uzalezniac od dzieci, na szczescie moje stosunki z dziecmi sa
            swietne, dobrze sie razem czujemy, dziwi mnie ze facet nie wspomnial o swoich
            dzieciach, no ale tez mozna przyznac mu racje ze bal sie twojej reakcji, tym
            bardziej ze jego eks byla aktualnie w ciazy ja jednak uwazam im szybciej tym
            lepiej, aa i jezeli ciaza byla zaplanowana to ciekawe dlaczego tak nagla
            przestali sie niedogadywac moze zapytasz o to co bylo dokladna przyczyna ich
            rozstania??
            • magdalena57 Re: Brawo 22.03.05, 21:27
              natalya20 napisała:

              > jezeli ciaza byla zaplanowana to ciekawe dlaczego tak nagla
              > przestali sie niedogadywac moze zapytasz o to co bylo dokladna przyczyna ich
              > rozstania??

              Wiesz, spytalam sie go juz zaraz, jak mi powiedzial, ze zostal tatusiem po raz
              drugi, i twierdzil: "nie umielismy sie dogadac". Wiec sie spytalam, co przez to
              rozumie, ale nie umial konkretnie sie okreslic, powiedzial ze "jedno drugiemu
              ciagle dogryzalo, ze drogi ich sie rozeszly, ze rzadko mieli sobie cos do
              powiedzenia, kazde zajete soba - on typowy pracoholik, pracowal po 14 h na
              dobe - nie mieli ochoty na rozmowy a oboje nie byli gotowi, czy tez nie mieli
              sily ani ochoty by ten zwiazek ratowac".
              • lilith76 Re: Brawo 23.03.05, 12:09
                ale w kwestii dzieci się dogadali...
    • magdalena57 Wszystko dobrze sie skonczylo! Dziekuje WAM! 27.05.05, 17:30
      Witam wszystkie Panie, ktore czytaly i pomogly mi w moim problemie. Pisze znow,
      gdyz potrzebowalam duzo czasu by sie pozbierac, ale dzis, 2 miesiace po
      rozstaniu z nim czuje sie szczesliwa i silniejsza jak nigdy przedtem i chcialam
      sie z Wami tym podzielic.
      Bolalo, i to bardzo. Mimo wszystko nie mysle o nim zle i na swoj sposob byl
      wartosciowym i dobrym czlowiekiem dlatego tez zaakceptowal moja decyzje.
      W ostatnim, pozegnalnym, SMSie napisal mi, ze bardzo mnie szanuje
      i pokochal mnie mocno w dosc krotkim czasie, ale rozumie tez, ze te
      dzieci sa dla mnie duzym problemem, ze marzy mi sie mezczyzna, z
      ktorym wszystko sama sobie zbuduje, mezczyzna bez obowiazkow i
      przeszlosci. I w zwiazku z tym nie chce stac mi na drodze do
      szczescia, do spelnienia marzen - ani teraz, ani ewentualnie w
      przyszlosci. Jego tez to bolalo, ze musial wypuscic mnie z rak -
      ale twierdzil, ze wiele dla niego znacze, pragnie tylko bym byla
      szczesliwa i robi to dla mnie!

      oczywiscie 2 tygodnie pozniej chcial sie znowu spotkac, odwolac i
      wrocic ale ja bylam nieugieta. balam sie ze mu ulegne znow, ze
      wszystko mi wroci, ze nie dam rady mu sie oprzec. on nalegal pare
      razy ale w koncu przestal.

      na dzien dzisiejszy nie zaluje tej decyzji. dwa tygodnie temu
      poznalam fajnego mezczyzne, dwa lata starszy, bezdzietny smile, rowniez
      po nieszczesliwej milosci i wszystko rozwija sie w dobrym kierunku.
      Wiem, ze z tamtym nigdy nie bylabym w 100 % szczesliwa, a teraz
      jestem, bo czuje, ze z tego nowego zwiazku moze zrodzic sie
      naprawde cos pieknego i trwalego. Chcialabym by tak bylo. A Piotr
      to juz przeszlosc. Ciesze sie, ze podjelam te decyzje, choc byly
      chwile, ze wybor wlasciwej drogi mnie przerastal. Ale dzis jestem
      w 100 % pewna, ze podjelam wlasciwa...
      Pozdrawiam PAPA
      • agamagda Re: Wszystko dobrze sie skonczylo! Dziekuje WAM! 27.05.05, 20:53
        No więc POWODZENIAsmile)))
      • jayin Re: Wszystko dobrze sie skonczylo! Dziekuje WAM! 28.05.05, 17:54
        Magdalena... Nawet nie wiesz, jak miło czytać, że czasem nawet rozstania i przykre chwile prowadzą do szczęścia, albo choćby nadziei na niesmile I to w tak krótki czasiesmile

        pozdr. i powodzeniasmile

        J.
        • milcha1 Re: derena33 30.05.05, 18:14
          "Re: Brawo
          derena33 22.03.2005 08:49 + odpowiedz


          > O ile sie nie mylę Ex Virtual moth miał dziecko z wcześniejszego związku,
          > którym się interesował tak jak teraz nie interesuje się swoim kolejnym...
          ------------------

          Taaa gdzies dzwoni na ktoryms kosciele, ale nie chce sie sprawdzic tylko tak
          sie gada trzy po trzy..."
          To ty sprawdź i przeczytaj DOKŁADNIE wszytskie posty.
          Będziesz wiedziała gdzie dzwoniło.


          I dobrze, że kopnęła. Przesadziłam ze zgryźliwością. Przepraszam.
          • milcha1 Re: derena33 30.05.05, 18:15
            Postawiłam na złego konia. Prawda. Ale ja do konia nie miałam pretensji, tylko
            do siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka