Dodaj do ulubionych

"Kontrola" naszych M

25.03.05, 09:29
Mam taki luźny temacik. Wczoraj byłam na pożegnalnym wieczorku psiapsiółki,
która wyjeżdża do Luksembourga. W pierwszym okresie jedzie sama, M dobije do
mniej za jakiś czas, po uregulowaniu różnych spraw tutaj. Winko, kłapu,
kłapu, zeszłyśmy na rozważania jak "dopilnować" faceta. Nie chodzi o brak
zaufania czy partnerskiego stosunku nie,.. no ale bądźmy szczere, nikt nie
lubi się obudzić z ręką w nocniku. Podzielcie się, jak "trzymacie rękę na
pulsie" z waszymi M. Ja na przykład głównie obserwuje czy się wszystko
zgadza, słucham tego co opowiada z pracy (czy za często nie pojawia się
np.jakaś panna Ewa, sprawdzam raz na jakiś czas jego skrzynkę, czasami
wrzucam historię na kompie, w sumie nic szczególnego.
A jak Wy radzicie sobie z tematem?
Obserwuj wątek
    • natasza39 Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 09:37
      Nigdy nie sprawdzałam poprzedniego, ani nie sprawdzam aktualnego. Moja
      ignorancja w tym zakresie powoduje pranie dokumentów w kieszeniach. Nie
      potrafiłam przetrzepać komórki, otworzyć listu, sprawdzić kieszeni. Mo nie
      potrafiłam po prostu i już.Nie potrafię tego do dnia dzisiejszego.
      Za to nie wiem co ja mam, może jakiś 6-sty zmysł. Wiem że coś jest nie tak.
      Wiem jak kłamia, albo ściemniają. Po prostu wiem.
      W kwestii pilnowania ogólnie mam taka zasadę: "jak będzie miał to zrobić i tak
      zrobi, choćbym go do stołu przywiązała, to ze stołem pójdzie i na stole to
      zrobi".
      Nie mam pomysłu w kwestii inwigilacji lubych...
      Sorry
    • lilith76 Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 09:57
      a ja nic nie napiszę, bo M zna mój nick i jeszcze kiedyś niezrażony ilością
      postów w wyszukiwarce zacznie je czytać. jednak, ingwilacja nic nie da jeśli
      sytyacja pomiędzy dwojgiem ludzi jest nieszczególna lub kryzys kryzysem
      pogania. najpierw trzeba zadbać o atmosferę w związku.
      ale cały czas pamiętam, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie smile

      PS: wczoraj obejrzałam "Sylvię", film o życiu Sylvii Plath. pamiętam scenę,
      kiedy ona zrozpaczona po odejściu męża mówi, że cały czas bała się, że jakas
      kobieta jej go odbierze i ona po prostu tamtą kobietę zmaterializowała, sama
      powołała do życia swoim strachem. totalna naiwność nie jest dobra, ale
      obsesyjna zazdrość i podejrzenia też nie.
      • agamagda Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 10:09
        ingwilacja nic nie da jeśli
        > sytyacja pomiędzy dwojgiem ludzi jest nieszczególna lub kryzys kryzysem
        > pogania. najpierw trzeba zadbać o atmosferę w związku.
        > ale cały czas pamiętam, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie smile
        >
        Tu się zgadzam, nic na siłę, Jeśli nie ma dobrej atmosfery w związku to żeby
        nie wiem jak pilnować się nie upilnuje. Mam koleżankę, patologicznie zazdrosną,
        która wylicza mężowi czas na dotarcie z punktu A do punktu B i jeśli się biedak
        nie wyrobi to jest dzika awantura. Nie uwierzycie, ale gość ją zdradza, nie
        wiem czy jest to kwestia sportu dla niego czy odgięcia czy wreszczie
        udowodnienia kto tu jest sprytniejszy???
        • natasza39 Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 10:17
          No więc sama widzisz....
          Zaufanie i stworzenie takiej atmosfery w domu aby jemu nie opłacało się iść na
          boki, a nie kontrole...
          Ktoś kiedys powiedział że zycie jest jak szachy, albo się "wali" królową,
          albo "konia".

          Jak chłop mądry i ma w domu "królową" (w jego oczach) to nie będzie ryzykował
          tego że zostanie z "koniem" w ręku.
          A jak głupi i docenić tego nie potrafi, to niech spieprza do diabła!

          A propos tego znajomego Twojego i jego zony.
          Ostatnio badania jakieś czytałam o pobytach panów w "Agencjach Towarzyskich".
          Wiesz że 60% klientów przychodzi tam w godzinach pracy. Więc o jakim
          dopilnowaniu można tu mówić?
          Chyba trzeba by było jakiś chip na łeb założyć aby satelita namierzała.
          • agamagda Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 10:45
            Wiesz Natasza, ja tam mam zaufanie do mojego chłopa, ale jak to się mówi
            ograniczone, i jak to mówią mądrzy ludzie strzerzonego Pan Bóg strzerze. Nie
            sądzę że upilnuję, bo jak będzie chciał mnie zrobić w bambuko to mnie zrobi i
            żadna siła go nie powstrzyma, ale uważam też że obecność Katalizatorka,
            wcześnie wykryta Wiesz Natasza, ja tam mam zaufanie do mojego chłopa, ale jak
            to się mówi, ograniczone, i jak to mówią mądrzy ludzie strzeżonego Pan Bóg
            strzeże. Nie sądzę, że upilnuję, nie jestem na tyle naiwna, Jak będzie chciał
            mnie zrobić w bambuko, to mnie zrobi i żadna siła go nie powstrzyma. Ale też ze
            zdradą jest tak jak z rakiem wykryta we wczesnym stadium da się uleczyć.
            Obecność Katalizatorka, może być unicestwiona gdy wezmie się za sprawę na czas.
    • madalenka25 Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 10:04
      zupełny brak "kontroli" i bardzo długa "smycz"

      na własnej skórze przerobiłam chorobliwą zazdrośc i obsesyjną kontrolę mojego
      byłego męża i nie potrafiłabym zafundowac czego takiego osobie która kocham

      a jeśli chciałby nawywijać to i tak nie bedę miała na to wpływu, więc po co
      martwić się na zapas a jesli przyłapałabym na oszustwie to trudno - żegnam

      bo jak mawiałam moja Babcia - w życiu nie wiele mam oprócz własnej dumy i honoru
      • nikita333 Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 10:16
        Chłop to nie dzieciak, żeby trzeba go było wiecznie kontrolować, śledzić,
        przeglądać kieszenie (zresztą, nawet dziecku się tego nie robi). Albo się ma
        zaufanie, albo nie, a jak się go nie ma, to po co być z takim facetem... nigdy
        swojego M nie sprawdzałam, nie przeglądałam komórki ani dokumentów -
        wstydziłabym się przed samą sobą, gdybym to robiła. Zresztą taka kontrola nie
        zapobiegnie niczemu, jeśli coś ma się wydarzyć. A nadmierna kontrola i
        szpiegowanie faceta bardzo wielu związkom zaszkodziła, sama widziałam...

        pozdrawiam
        nikita
      • capa_negra Brawo 25.03.05, 19:11
        Zgadzam sie z twoim postem 100 %
        A gdybym miała zacząć sprawdzac i kontrolowac mojego męża to wolałabym sie z
        nim rozwieść.
        Uprzejmie przypominam, że mój mąz pracuje ze swoja była zoną smile
    • m-m-m Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 10:16
      Ja M. nie kontroluję w ogóle, nie grzebię w jego rzeczach, jak proszę go o
      spodnie do prania - sam musi opróżnić kieszenie - o to nawet ma pretensje, albo
      się śmieje, że zaraz powyciąga telefony do swoich dziewczyn wink)).
      Wiem, że M. za młodu się wyszumiał, jestem 100-któraś i raczej ostatnia. Wiem
      też, że za dużo przeżył z ex nerwów i zależy mu na stabilnym i trwałym związku.
      Przyczyną rozpadu ich małżeństwa była agresja exowej, a nie zdrada
      któregokolwiek z nich.
      Na moje zaufanie wpływ ma też to, że rozpad związku moich rodziców nie nastąpił
      w wyniku "nowego" na horyzoncie. Moja mama była też ostatnią w życiu ojca
      kobietą, przez 6 lat od rozwodu do śmierci - ojciec był sam. Wynisłam więc to
      doswiadczenie do życia dorosłego - bawidamka, pusczalskiego rozpoznaje bez
      problemu, a taki nigdy nie miał wstępu do mojego życia.
      • konkubinka Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 10:47
        nie mam mozliwosci kontrolowac ale nigdy nie ufam wiec bacznie obserwuje a
        raczej jestem dosc spostrzegawcza i przewidujaca (jesli chodzi o TO)
        • agamagda Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 11:03
          No to podobnie jak u mnie, dokładniej wyjaśniłam to w poscie do Nataszy.
          • natasza39 Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 11:06
            A ja jak konkubinka, mam po prostu intuaicję. Taka jakas franca jestem, że wiem
            kiedy ściemniająsmile
            Nawet przez telefon, wiem , że w głosie coś nie tak.
            Ale wszystkie Hitlery tak majasmile
            • agamagda Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 11:25
              Intuicja to super sprawa jak się ją ma. Ja muszę dedukować czy ściemnia, czy
              nie. Dedukcja, nie tylko w damsko-męskich spawach niezle mi idzie, zresztą.
    • balladynka Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 11:19
      Dziewczyny, tylko chipsmile

      www.alibi.zdrada.pl/
      • natasza39 Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 11:22
        Fajny link podałassmile

        No wiec dla "chcącego, nic trudnego"!
        • agamagda Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 11:27
          A kobietki też mogą korzystać???
        • ania_rosa Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 11:36
          Stosuję metody Magdalenki + wyznaję zasadę prewencji, a nie interwencjiwink

          Po pierwsze: od strony zazdrości wyszumiałam się juz w pierwszym małżeństwie.
          Nikomu to na dobre nie wyszło. Sama wiem, że jak chce sie zdradzic, to się to
          zrobi.
          Nie trzepię komórki, netu i kieszeni. Gdyby zrobiono to mnie- uznałabym to za
          zamach na swoją wolność, uczciwość ( w sensie jej podważania) i zaufanie.
          Co do prewencji: zaczyna się ona juz na etapie wyboru faceta.
          Co mnie konkretnie interesowało w takim "wstępnym wywiadzie"?
          1. Czy facet zdradzał swoje poprzednie partnerki (jeśli tak- to do widzenia)
          2. Co facet sądzi na temat
          pojęć "wierność", "zaufanie", "lojalność", "małżeństwo" (odpowiedzi wskazujące
          na to, że facet nigdy się nad tym nie zastanawiał, traktuje sprawy lekko i
          niedojrzale powodowały natychmiastowe "do widzenia")

          3. Mam to cholerne szczęście, że nigdy nie byłam i nie jestem skażona obesesją
          misji, czyli "przy mnie się zmieni", więc pierwsze dwie sytuacje były dla mnie
          oczywiste i nie miałam nigdy ciągot do urabiania drugiego człowieka na swoją
          modłę. Oszczędziło mi to wielu poranków z ręką w nocniku, kiedy to mogło się
          okazać, że Misio Pysio był równie słodkim Misiem Pysiem dla szeregu innych pań

          4. Czy tatuś zdradzał mamusię (lub odwrotnie). Jeśli tak, to nie skreslało to
          wprawdzie kandydata, ale konotowałam sobie, że muszę jeszcze kiedyś gruntownie
          zbadac sprawęwink

          Natomiast jeśli kandydat przeszedł etap kwalifikacyjny pomyslnie, to potem miał
          juz odpuszczonewink Wyznaję zasadę "miej oczy szeroko otwarte przed slubem, a po
          slubie staraj się je przymykać"wink
          Rosa
    • nareene Re: "Kontrola" naszych M 25.03.05, 19:21
      Ja też mam jakiś szósty zmysł, krętactwo wyczuwam na kilometry. Jeden z moich
      ex zdążył się o tym bardzo namacalnie przekonać i było bidulkowi przykro wink (ja
      w Holandii on w Polsce to myślał, że mu wszystko wolno). Nie muszę nikomu
      przetrzepywać kieszeni ani komputera, jak jest coś nie tak to zawsze się o tym
      w jakiś magiczny sposób dowiaduję. Mój M. wie, że potrafię przeskanować umysł
      jednym spojrzeniem w oczy i na razie jest grzeczny. Oby tak dalej wink
    • leeya Re: "Kontrola" naszych M 30.03.05, 16:12
      Echhhh.. Pamietam jak jakis czas temu erin do spolki z mikawi wylaly na mnie
      pomyje za "kontrole" mojego bylego. Notabene sprowadzala sie ona do
      sprowadzania faceta do domu o 3 rano coby sie nie szlajal po knajpachsmile Widac
      swego nie ruszajasmile

      Co do kontroli "kontrolerko" agomagdo... Jak bedzie chcial pojsc na bok to i
      tak to zrobi, niezaleznie, czy bedziesz trzepala komorke i sprawdzala jego
      poczte czy tez nie... A z reszta co za zamach na jego wolnoscsmile Ja bym sie
      obrazila za cos takiego...

      Jak nie ma zaufania, to nie ma zwiazku, tak mi sie naiwnej wydaje, moze zle,
      moze dobrze, sama nie wiem. Tak ufalam, ze nie widzialam katalizatorka/ow.
      Teraz juz umiem wychwycic najmniejszy obiaw kretactwa w ciagu mgnienia oka.. No
      i wszyscy maja przerabane, szczegolnie moja siostra i wspolpracownicy, bo przy
      tym stalam sie bezwzgledna w tepieniu wszelkich obiawow kretactwa. Brrrr.. jak
      ja nienawidze klamstwasad

      Leeya
    • lideczka_27 Re: "Kontrola" naszych M 30.03.05, 17:18
      Nie kontrolowałam i nie będę. Gdyby miał coś zrobić, to nie mogłabym temu
      zapobiec, tzn. marneszałse, bo facet pracuje od czasu do czasu 30 km od domu, a
      ja uwiązana do dzieci mam z kuchni za krótki łańcuch wink Byłam niegdyś
      zdradzona, ale ten człowiek mi o tym powiedział - nie żeby się ze mną rozstać -
      Broń Boże! - tylko dlatego, że pan się bardzo kłamstwem brzydził i uważał, że
      powinnam wiedzieć wink Wyznawał zasadę, że kobiety współżyją wyłącznie z miłości,
      a mężczyźni czasem muszą się po prostu gdzieś tam na boczku spuścić dla zdrowia
      psychicznego i higieny własnej - czyli model miał taki, że kobieta zawsze
      wierną być powinna, mężczyźnie uchodzi na boki chadzać wink No a poza tym mnie
      bardzo kochał i na pocieszenie dodał, że jednak psychika tego nie udźwignęła,
      bo w "trakcie" mu oklapł wink Spotkałam go z nią na spacerku, wracali z numeru
      (krzaczkowego, ech...) za rączkę, bo to na wyjeździe namiotowym było. No i się
      miłość skończyła, nie podzielałam jego poglądów w tym temacie wink)) Z
      perspektywy czasu strasznie dziękowałam Bogu za ten "katalizatorek" (wtedy na
      nią inaczej mówiłam - fakt wink bo mnie ta zdradza ostatecznie przekonała do
      rozstania.

      Mój mąż jest wierny - pierwszy też był. Nie mam więc przykrych myśli, obaw. M.
      to zasadniczy facet, wierność jest dla niego wyznacznikiem własnej wartości, a
      że sam był właścicielem dość wybujałego poroża przez ostatnie dwa lata
      małżeństwa z eks, więc nietrudno się domyśleć co na ten temat sądzi. Wychodzę z
      założenia, że co ma być to będzie - dorosłego faceta nie upilnuję. Jak zdradzi
      to znaczy, że po prostu przestał mnie kochać - nie wierzę, że można się
      dopuścić zdrady kogoś, kogo się kocha (mierzę tu innych własną miarą, inaczej
      nie potrafię).

      pozdrawiam
      lidka
      • konkubinka Re: "Kontrola" naszych M 30.03.05, 19:19
        Lideczko
        Uwielbiam Cie
        Wielokrotnie chcialam cos napisac i nie potrafilam a zrobilas to za mnie.
        Ja mierze ludzi Twoja miara, nie jestes z Tym sama.Uwazam tak samo jak Ty a
        dodam od siebie, ze do zdrady jak kazdego innego
        poczynania "antyzwiazkowego "uwazam ze przyczyniaja sie dwi
        e osoby-obie strony.I jeszcze dodam ze Ciesze sie ze jeszcze piszesz bo tzn ze
        nie czujesz sie bardzo zle i donosisz dzidziula
        • lideczka_27 Re: "Kontrola" naszych M 31.03.05, 16:47
          Hej konkubinko smile Ano kulam się jeszcze wink Właśnie weszłam w miarę bezpieczny
          okres, jakby co, to już się mogę rozdwoić bez zagrożenia dla malucha (pomijam
          ewentualne problemy okołoporodowe - nastawiam się, że musi być gut wink

          pozdrówki
          lidka
      • jaga2003 Re: "Kontrola" naszych M 31.03.05, 16:39
        lideczka_27 napisała:

        Jak zdradzi
        > to znaczy, że po prostu przestał mnie kochać - nie wierzę, że można się
        > dopuścić zdrady kogoś, kogo się kocha

        A ja wierzę. I dlatego staram się wybaczyć.
        jaga
        • lideczka_27 Re: "Kontrola" naszych M 31.03.05, 16:43
          jaga2003 napisała:

          > lideczka_27 napisała:
          >
          > Jak zdradzi
          > > to znaczy, że po prostu przestał mnie kochać - nie wierzę, że można się
          > > dopuścić zdrady kogoś, kogo się kocha
          >
          > A ja wierzę. I dlatego staram się wybaczyć.
          > jaga


          Każdy z nas ma własny sposób na życie. Ani nie podważam, ani nie polemizuję.
          Jednym słowem: Twoja sprawa.
          U mnie nawet wybaczenie nie pozwoliłoby na kontynuację związku (wiem to z
          autopsji, więc mogę tak się jednoznacznie określić).

          pozdrawiam
          lidka
          • jaga2003 Re: "Kontrola" naszych M 31.03.05, 22:13
            lideczka_27 napisała:

            > U mnie nawet wybaczenie nie pozwoliłoby na kontynuację związku (wiem to z
            > autopsji, więc mogę tak się jednoznacznie określić).

            Nawet gdyby było roczne wspólne dziecko? Nie próbowałabyś dla dziecka?
            Pozdrawiam,
            jaga
            • agamagda Re: "Kontrola" naszych M 01.04.05, 14:29
              Nie mogę mówić z autopsji, więc bedzie to gdybanie, ale wydaje mi się, ze też
              bym zostawiła gościa. Nie mogłabym zaufać, a w każdym razie nie do tego
              stopnia, żeby mnie ten pb nie gnębił. Jeśli raz mnie zdradził, to pewnie
              zdradzi i drugi. Nie chciałabym przeżywać takich katuszy na codzień.
              • jaga2003 Re: "Kontrola" naszych M 01.04.05, 15:28
                To nie są katusze. Czasami tylko coś zmrozi od środka ale bałam się, że mnie to
                bardziej będzie gryzło. Już od paru tygodni prawie wogóle o tym nie myślę.
                Oboje bardziej się teraz staramy więc są i pozytywy.
                Zakładam, że zobaczył jak to jest, miał czas przemyśleć, co jest w życiu ważne
                i podjął dorosłą decyzję o powrocie. A jeśli się nie uda, to przynajmniej będę
                spokojna wewnętrznie, że próbowałam ratować rodzinę.
                jaga
            • lideczka_27 Re: "Kontrola" naszych M 01.04.05, 18:37
              jaga2003 napisała:

              > lideczka_27 napisała:
              >
              > > U mnie nawet wybaczenie nie pozwoliłoby na kontynuację związku (wiem to z
              >
              > > autopsji, więc mogę tak się jednoznacznie określić).
              >
              > Nawet gdyby było roczne wspólne dziecko? Nie próbowałabyś dla dziecka?
              > Pozdrawiam,
              > jaga


              jaga, zadałaś bardzo trudne pytanie. Odpowiem więc tak: nie uznaję kontynuacji
              związku rodziców "dla dobra dzieci", gdy ci rodzice zostają razem nie potrafiąc
              równocześnie budować związku od nowa - dla mnie to warunek konieczny. Jestem
              dzieckiem takiego małżeństwa i tylko Bóg jeden wie ile razy się modliłam i jak
              bardzo zazdrościłam koleżankom rozwiedzionych rodziców. Nie mam pewności, że
              umiałabym stworzyć z tym człowiekiem dobry dom dla dzieci. Wiesz, ja po prostu
              nie radzę sobie ze wspomnieniem zdrady, całkowicie zamykam się na współżycie,
              nie umiem odbudować w sobie zaufania a to wszystko jest przecież konieczne, by
              zacząć "od nowa". Każdy dotyk, jego spojrzenie wywoływałoby we mnie jakieś
              wyobrażenia jak on z tamtą... Zresztą, nie będę tego ciągnęła, ani to dla mnie
              miłe, ani jak sądzę - dla Ciebie.
              Jest pewne odstępstwo od tego. Gdybym we własnym sumieniu przyznała, że mogłam
              się do tej zdrady przyczynić, że odsunęłam się od męża, zaniedbałam go, mimo
              jego prób zbliżenia, ratowania związku zignorowałam go, a on po prostu uległ
              (chciał się dowartościować? pocieszył się ochłapem bliskości? a może po prostu
              chciał sobie ulżyć bo ja od dawna z nim nie sypiam i nie chcę tego zmienić?
              wariantów jest kilka) - wtedy tak - podjęłabym próbę ratowania związku, ale w
              naszym (moim) przypadku konieczna byłaby pomoc z zewnątrz (poradnia) i przede
              wszystkim musiałabym widzieć w postawie męża wielkie zaangażowanie w odbudowę
              małżeństwa.

              Bardzo Cię podziwiam jak i inne kobiety, które były w podobnej sytuacji i
              dzielnie sobie z tym poradziły. Dla mnie to niemal niewyobrażalne, ale jak
              widać - w jednym konkretnym przypadku otworzyłabym lekko furtkę.

              pozdrawiam
              lidka
    • agamagda Re: "Kontrola" naszych M 30.03.05, 19:45
      Oczywiście, że podstawą każdego związku jest zaufanie. Jeszcze pewnie
      należałoby zdefiniować co dla kogo znaczy zaufanie, moja ciotka np., nota bene
      4razy wychodząca za mąż, twierdzi ze zaufała dopiero ostatniemu i ... dała mu
      pełnomocnictwo do swojego konta.
      I oczywiście ze jak gość będzie chciał zdradzić to żadna siła go nie
      powstrzyma. Co do tego nie mam złudzeń, również, Jednak przyznam się szczerze,
      że dziwią mnie odpowiedzi , mówiące o całkowitym zaufaniu i długiej smyczy. Na
      naszym wieczorku, były same szczęśliwe mężatki czy narzeczone, i każda
      dosłownie każda miała jakiś trick „sprawdzający” M. Dla mnie to nie jest
      kwestia zaufania, może bardziej zdrowego rozsądku, ??? albo kwestia doświadczeń
      wynioesionych z poprzednich zwiazków.

      PS Leeya, ja jestem wredna exiarą i raczej ani mikawi ani erin nie darzą mnie
      sympatią , a u balladynki sama moja obecność powoduje przeżycia traumatyczne,
      wiec żeby stereotypom było za dość jesteśmy z tej samej strony barykady.
      • balladynka Re: "Kontrola" naszych M 30.03.05, 20:02
        Nagamagda napisała:

        raczej ani mikawi ani erin nie darzą mnie
        > sympatią , a u balladynki sama moja obecność powoduje przeżycia traumatyczne,


        Nie pochlebiaj sobie kochanasmile Ja i Alina po prostu robimy sobie z ciebie jajasmile
        • agamagda Re: "Kontrola" naszych M 30.03.05, 20:18
          O pewnie znowu balladynka...szkoda, że jaja też Ci nie wychodzą, jak zresztą
          reszta życia...
          Jak juz znowu mnie znalazłaś, mam pytanie dlaczego nick balladynka - Balladyna
          była bardzo negatywna postacia - ty tez tak byś chciałą??
      • leeya Re: "Kontrola" naszych M 01.04.05, 10:22
        agamagda napisała:

        > PS Leeya, ja jestem wredna exiarą i raczej ani mikawi ani erin nie darzą mnie
        > sympatią , a u balladynki sama moja obecność powoduje przeżycia traumatyczne,
        > wiec żeby stereotypom było za dość jesteśmy z tej samej strony barykady.

        Oj wiem Agamagda, wiem, ze jestesmy z tej samej strony "barykady"wink Jak zwykle
        palce szybsze od mysli, powinnam napisac "na swoim podworku nie ruszaja" smile Bo
        moj watek byla wtedy na samomamie.

        Leeya
    • monik1981 Re: "Kontrola" naszych M 30.03.05, 21:12
      Mnie i mojego M od prawie 3 lat dzieli 300km widujemy sie w weekendy(za dwa
      miesiace zamieszkamy razem). I nigdy go nie kontroluje, nie sprawdzam. Nie
      przeszukuje kieszeni, nie przegladam telefonu(nawet nie odbieram jak ktos
      dzwoni na jego komorke).
      Nie robie tego dlatego, ze nigdy bym nie chciala by ktos zachowywal sie tak w
      stosunku do mnie(raz to przezylam i nie polecam tego nikomu).Szanujemy
      wzajemnie swoja prywatnosc.A poza tym mysle ze mowimy sobie o najistotniejszych
      rzeczach.
      Mysle ze podstawa zwiazku jest zaufanie, jesli jego jest brak... to taki
      zwiazek dla mnie nie ma sensu.
      Jak moj M mialby mnie zdradzic to zrobi to niezaleznie od tego czy bede go
      kontrolowac czy nie. A poza tym wiem z doswiadczenia ze takie kontrole nic nie
      daja...zawsze mozna zdradzic
      Pozdrawiam
      • chalsia Pytanie się tylko rodzi takie 30.03.05, 22:15
        czy warto wiedzieć/dowiedzieć się o zdradzie czy nie.

        Chalsia
        • agusia12344 Re: Pytanie się tylko rodzi takie 30.03.05, 22:26
          Witam,
          Sama nie jestem macochą ani drugą żoną, ale mam problem i może pomogłybyście mi
          go rozwiązać.. Chodzi o moją siostrę. Bardzo się martwię gdyż od około 3 lat
          jest z jegomościem żonatym i dzieciatym. Wg mnie gość nie traktuje jej
          poważnie, Nie rozwodzi się, nie dąży do uregulowania sytuacji, siostra zajmuje
          trzecie lub czwarte miejsce po jego dzieciach i byłej żonie, ich małżeństwo
          rozpadło się przed poznaniem mojej siostry, ala tamta ciągle jest obecna w
          życiu mojej siostry. Powiedzcie mi jaka jest szansa że wszystko się ułoży?? Ile
          czasu czekałyscie na decyzję waszych facetów??Albo co można jej powiedziec żeby
          się opamiętała
          • agusia12344 sorry zle mi sie wyslalo 30.03.05, 22:27
        • agamagda Re: Pytanie się tylko rodzi takie 30.03.05, 22:41
          Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zależy od charakteru zdradzanej.
          Ja bym chciała wiedzieć, miałąbym jasność sytuacji i świadomość na ile mogę
          ufać partnerowi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka