capa_negra
25.03.05, 19:06
Nie pogryzły się, nie pobiły bo.....zanim zaczeła sie ceremonia starszą córkę
tą "gorszą" zabrała erka - atak serca.
Na szczęście zyje - po erke dzwoniłam 2 x - cmentarz jest 700m od szpitala....
najpierw moje dane, jej dane a kobieta sie kończy... po paru minutach i
drugim telefonie spytałam sie czy chca mi zafundowac drugi pogrzeb
Jak wreszcie usłyszałam syrene to uwierzcie mi był to najpiekniejszy dzwiek
w moim zyciu.
Pogrzeb, potem stypa z której uciekliśmy po pół godziny do szpitala...goniły
nas komentarze młodszej siostry i niezadowolenie teściowej.
Nie rozumiem
Przejechała kobieta pół swiata na pogrzeb ojca, zaginął jej bagaż, prawie
sama umarła ( wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy jak z nia jest), jest taką sama
siostra męza jak młodsza i ktos ma i smie miec do nas pretensje, że
interesujemy sie jej losem.
Zapewne awansowaliśmy na czarne owce.
Wybieramy sie tam w Wielkanoc i nich mi ktos spróbuje coś powiedziec !!