01.04.05, 09:55
dziś w nocy obudził mnie dziwięk włączanego telewizora i gdy pół przytomna
spytałam się Domowego dlaczego w środku nocy go włącza usłyszałam

"chce wiedzieć w jakim kraju się obudze - z Ojcem Świetym jest bardzo źle" i

teraz nie potrafie sobie znaleśc miejsca i łzy same płyną i w duszy ten
strach - taki narastający i paniczny - co bedzie gdy... jak bedzie wygladało
życie w naszym kraju? czy wszystkie przepowiednie sie spełnią??

Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: ???? 01.04.05, 09:59
      Ech... też mam cały czas włączone TVN24 i słucham sad
    • capa_negra Re: ???? 01.04.05, 10:00
      Magdalenko po Jego smierci nic juz nie będzie takie samo...
      Tez jest mi bardzo smutno bo wielki Człowiek i Polak od nas odchodzi...

      O jakich przepowiedniach mnówisz ??
      • madalenka25 Re: ???? 01.04.05, 10:07
        jedna z nich mówi, że po smierci Papierza Pielgrzyma juz nic nie zatrzyma
        świata przed kolejną wojną,



      • gosza26 Re: ???? 01.04.05, 10:09
        powtórze jak echo ,,nic juz nie będzie takie samo...,,
        nadzieje jednak trzeba mieć to jeszcze nie Jego czas...
    • agamagda Re: ???? 01.04.05, 10:07
      Nie jestem specjalnie praktykująca, ale modlę się o boską pomoc dla Papieża
    • leeya Re: ???? 01.04.05, 10:25
      Dziewczyny, Papiez jest sluga Boga i to Bog Go powolal na ten urzad. Jezeli
      wola Pana bedzie taka aby Papieza odwolac to nalezy sie z tym pogodzic... Choc
      ciezko to przychodzi niestety.

      Leeya
      • madalenka25 Re: ???? 01.04.05, 10:31
        Leeya - ja to wszystko wiem i rozumiem ale i tak boli

        ja juz kiedyś "obraziłam się" na Boga za to że rok po roku zabrał mi
        najbliższych i teraz znów sie tak czuje i jest mi z tym strasznie źle
        • balladynka Re: ???? 01.04.05, 10:34
          Madalenka, taka jest kolej rzeczy. Smutne to ale musimy się z tym pogodzić.
          Pomyśl sobie, że taki Człowiek jak Papież będzie spoglądał na nas z góry i
          opiekował się światem i nami z tamtej strony. Będzie dobrze.
          • madalenka25 Re: ???? 01.04.05, 10:40
            wiem i głupia jestem przeciez bedzie dobrze - wierze w to mocno

            przepraszam, że zaśmiecam forum ale jak nie wyrzuce tego z siebie to pekne z
            bólu
            • natasza39 Re: ???? 01.04.05, 11:02
              Nie zaśmiecasz, ta wiadomosć jest dzis przed wszystkimi innymi.
              Tak, już nic nie bedzie takie jak przedtem, gdy On od nas odejdzie, ale jest
              tylko człowiekiem i jak widzę jak cierpi, jak obserwuje te spekulacje kto po
              Nim... Echh, zycie po prostu, zycie.
              Chyba nie płaczemy dziś o Niego, ale o nas. Czujemy wszyscy sie jak sieroty,
              którym Bóg zabiera ojca. Ojca dobrego, cierpliwego i Wielkiego.

              Ja juz późnym wieczorem dowiedziałm się, słuchajac wiadomosci o pogorszeniu się
              stanu zdrowia Papieża. Jakoś noc miałam tez niespokojna. O 4-tej rano było
              dementi, że stan zdrowia się poprawił, a nad ranem te wiadomosci tragiczne.

              I tak się teraz sama siebie pytam...
              Czy ja żyję tak jak On naucza?
              Nie wiem... Chciałabym być lepsza. Tak dla Niego chciałabym...
    • konkubinka Re: ???? 01.04.05, 11:45
      bardzo boli..
      dla ludzi w moim wieku byl i jest tylko ten Papiez , niedoscigniony wzor.
      Ja mam to szczescie , ze nikt bliski mnie jeszcze nie opuscil, dzis czuje sie
      jakby odchodzil ktos najblizszy.
      Pierwszy raz od dluzszego czasu odczulam potrzebe pojscia do Kosciola.
      Towarzyszyl mi przez cale dziecinstwo .Moje dzieci juz tego nie zrozumieja.
      Jest taki silny i uparty w tym wszystkim , ze az serce sciska i lzy w gardle.
    • konkubinka w tvn24 wlasnie podali 01.04.05, 11:46
      "Papiez spokojnie gasnie..."
    • nooleczka Re: ???? 01.04.05, 12:45
      A ja cały czas mam głęboką nadzieję że to jeszcze nie jego czas.
      Bo widzę że dziennikarze już spisali go na straty.
      Na nekrologi jeszcze za wcześnie, on wciąż żyje, oby żył wiecznie!


      P.S. Konkubinko czy dostałaś pocztę ode mnie?
      • wipsania Re: ???? 01.04.05, 12:55
        Trochę bardziej optymistyczne wiadomości - Papież przytomny, stan stabliny
        • madalenka25 Re: ???? 01.04.05, 13:00
          ja mocno wierze że to nie jego czas i szlak mnie trafia, że go juz niektórzy
          pochowali

          i tak jakos lżej i spokojniej na duszy mi sie zrobiło
    • pom Re: ???? 01.04.05, 13:14
      Powtarzam sobie Jego słowa "nie lękajcie się"
      i staram się powstrzymać łzy
    • lilith76 Re: ???? 01.04.05, 13:28
      a ja tylko widzę medialną telenowelę na Jego własne niezamierzone życzenie -
      papież chce piastować swój urząd do końca, nie chce dobiec kresu życia w
      zaciszu, z dala od zgiełku świata.
      czy tak byście rozpaczały gdyby papieżem nie był Polak? tysiące dobrych ludzi,
      którzy czynili dużo dobra umiera w ciszy i nikt po nich tak nie płacze.
      nie róbcie z papieża drugiej księżnej Diany!
      • pom Re: ???? 01.04.05, 13:33
        To co robią media to jedno, a to, że wielu Polaków szczerze płacze w obliczu
        śmierci wielkiego Polaka to zupełnie inna rzecz.

        czy tak byście rozpaczały gdyby papieżem nie był Polak?

        Pewnie nie. Tak jak nikt nie płacze po smierci kogoś nie-bliskiego.
      • madalenka25 Re: ???? 01.04.05, 13:34
        Lilith żaden Papież nie zrobił tyle dla koscioła co ten i dla mnie nie ważne
        czy jest Polakiem czy Hindusem - jest bardzo dobrym i mądrym człowiekiem i szum
        medialny nie podoba mi się i jest ładniejszy od Diany smile
      • wipsania Re: ???? 01.04.05, 14:17
        Lilith - oczywiście, że ma znaczenie to, że Papież jest Polakiem. Żal mi, że
        odchodzi Ktoś tak wielki, którego wpływu na czasy, w jakich przyszło nam żyć,
        nie sposób przecenić....
        W 1978 roku byłam dorosła i pamiętam tamte czasy, kiedy nawet o nadzieję było
        trudno, zwłaszcza po stłumionych strajkach w 1976. Wtedy zaświeciło nam
        światełko w tunelu. Już od paru lat nie byłam "wierząca" ale papież był
        zwiastunem wolności doczesnej, nie "niebiańskiej".
        Umierać w zaciszu - a właściwie dlaczego? Papież to nie eremita. Jasne, że
        każde przegięcie razi, że media wszystko zrobią dla njusów, że każdym otworem
        wciska się komercja... Z drugiej strony jednak przykro by (mi) było, gdyby
        odejście takiego Człowieka zostało ledwie zauważone.
        Na pogrzeby chodzi nie tylko najbliższa rodzina. Często idą ludzie, którzy nie
        znali nieboszczyka, ale chcą zamanifestować swoje współczucie dla rodziny albo
        oddać cześć zmarłemu.
        Odejście (oby jak najpóźniej) Papieża nie jest sprawą tylko Jego czy kościoła -
        w każdym razie ja na pewno poczuję się w jakimś stopniu osierocona.
        Nie wiem, czy udało mi się tak w skrócie wyrazić moje myśli.... Tyle chciałoby
        się powiedzieć, przekazać...
        Pozdrawiam
      • e_r_i_n Re: ???? 01.04.05, 14:41
        Ten Papież zrobił bardzo dużo dla Polski - dzieki niemu w dużej mierze, w
        Polsce doszło do wiadomych przemian. Dlatego jest dla nas, Polaków, taki wazny.
        Poza tym - był pierwszym _takim_ papieżem - otwartym na ludzi, wspaniałym.

        lilith76 napisała:

        > nie róbcie z papieża drugiej księżnej Diany!

        Czy uwazasz, ze Diana ma wieksze zasługi dla swiata niz papież? Ja myśle, ze
        predzej mozna by powiedziec, zeby z Diany drugiego papieza nie robic.
        • lilith76 Re: ???? 01.04.05, 15:22
          nie chodzi mi o porównywanie papieża do lady Di, tylko o porównywalną medialną
          histerię i powszechne rozpaczanie w obliczu odejścia tych osób. gdyby ona
          zginęła jako druga prosiłabym o nierobienie z niej papieża.

          szanuję papieża i życzę mu powrotu do zdrowia - jeśli jest jakakolwiek szansa.
          jednak jego śmierć przyjmę ze smutkiem, zaś śmierć mojego dziadka (rówieśnika
          papieża), czy babci będzie dla mnie prawdziwym dramatem i końcem świata. u
          niektórych widzę po prostu proporcje odwrotne.

          pewnie, po obraniu nowego papieża (kiedykolwiek to nie nastąpi) Polacy stracą
          zainteresowanie wizytami papieskami, encyklikami, Watykanem i staną się jeszcze
          bardziej fasadowymi katolikami. z Janem Pawłem II odejdą resztki autentycznego
          katolicyzmu w tym kraju.
          • nareene Re: ???? 01.04.05, 17:03
            W końcu ktoś napisał coś z sensem. Też mam dosyc tej medialnej histerii wokół
            papieża. Zgadzam się, że to bardzo dobry, godzien najwiekszego szacunku
            człowiek. Przeżył swoje życie najlepiej, jak potrafił, ale teraz jest już
            bardzo stary, chory i zmęczony. Czeka na zasłużony odpoczynek. Nie rozumiem
            tych wszystkich spazmów, potoków łez i darcia szat. To w końcu martwimy sie o
            papieża czy o losy katolicyzmu w naszym kraju?
    • lideczka_27 Re: ???? 01.04.05, 19:26
      Choroba papieża wzbudzała już we mnie skrajne uczucia. Był moment, że miałam
      żal o to, że nie odejdzie na zasłużony odpoczynek, nie przekaże Piotrowego
      miejsca komuś, kto mógłby go zastąpić. Pewną irytację wzbudzała we mnie
      widoczna już niemoc, cierpienie, myślałam "po co się tak męczy, dlaczego nie
      pozwoli sobie na spokój?". A później przyszły refleksje. Wierzę w Jego misję.
      Wierzę, że jak Łomnicki, chce umrzeć tak jak żył (Łomnicki zmarł na scenie).
      Ostatecznie przekonała mnie rozmowa z moim Dziadkiem, który odszedł od nas nim
      zobaczył mojego syna - swojego pierwszego prawnuka. Był świadomy swojego stanu,
      przewidział zbliżający się koniec. Gdy przyjechałam w rodzinne strony, poszłam
      do Niego, do szpitala. Mój Dziadek, wysoki, postawny mężczyzna leżał na boku
      skulony, zeschnięty na wiór - mogłam Go wziąć na ręce i zanieść do toalety.
      Rozpłakałam się na Jego widok, podcięło mi nogi, świat się skończył. Wtedy
      rozmawialiśmy ostatni raz. To on pierwszy zaakceptował mój związek z M.,
      zrozumiał dlaczego się rozwiodłam, poparł tę decyzję, był Autorytetem w naszej
      rodzinie - odtąd moi rodzice inaczej podeszli do sprawy. I wtedy też
      powiedział, żebym nie płakała, bo taka jest kolej rzeczy, niektórych z nas
      dotyka choroba, ale gdy są bliscy, odchodzi się lżej. I nawiązał do Papieża -
      że dla ludzi gasnących, pogrążonych w cierpieniu to wzór i nadzieja, że On
      swoją postawą pokazuje, że choroba może być krzyżem, który staje się
      równocześnie pomostem do tamtego nowego życia. Dziadek odszedł w momecie, gdy
      nikogo przy nim nie było, nie chciał, byśmy cierpieli - tego dnia jeszcze się
      ze wszystkimi pożegnał, babcia wyszła dosłownie na moment a gdy wróciła, już
      nie żył, zgasł z łagodnym uśmiechem na ustach. Wiem ile znaczy dla wszystkich
      chorych i cierpiących postawa Papieża, to, że nie usunął się w cień. Już nie
      ulegam podszeptom, że chodzi o dzierżenie władzy do końca, wierzę, że innym
      chce dać siły. Wiem to od mojego Dziadka i sądzę, że nie był w tym odosobniony.
      A ten szum medialny... No cóż, Papież jest osobą publiczną, trudno żeby było
      inaczej...
      Dziś rozmawiałam z M na temat tych wydarzeń, od rana chodzę i popłakuję, głowa
      mnie boli. Odbieram to osobiście, bo dla mnie to jest odchodzenie mojego
      Dziadka właśnie - taka powtórka z historii, nie umiem już tego rozdzielić. Poza
      tym... Powiedziałam coś takiego, że nie wiem kogo mi bardziej żal - Papieża,
      czy Polaka. Jest mi bliski z wielu względów i czuję się z nim bardziej związana
      dlatego, że to mój rodak - wcale tego nie ukrywam. Jego charakter, sposób
      bycia, poczucie humoru, szczególny kontakt z młodzieżą a wreszcie ta
      przeszłość, gdy wskrzeszał w Polakach nadzieję na wolność - to wszystko
      dotykało moich najbliższych - dziadków, rodziców, mnie... Nie umiem tego
      oddzielić, ani zapomnieć.
      Nie interesują mnie dzieje Kościoła w Polsce, na dziś jest mi to obojętne,
      widzę tylko, że choć byłam przygotowana na najgorsze, zupełnie sobie nie radzę
      z tym co się dzieje, a przed oczami cały czas mam mojego Dziadka skulonego i
      gasnącego w szpitalnym łóżku, któremu Papież pomógł pogodzić się z
      przeznaczeniem. Dla setek czy nawet milionów ludzi na świecie umieranie Papieża
      jest odchodzeniem Bliskiej Osoby, po prostu.

      pozdrawiam
      lidka
      • lilith76 Re: ???? 02.04.05, 11:57
        widzisz lideczko, ja mam nadzieję, że to umieranie papieża nauczy ludzi, że ukochanych bliskich nie zostawia się w ostatnich chwilach samotnie w zimnym szpitalu i że chociaż cząstkę tego dramatu jaki teraz okazują okażą swoim ukochanym gdy nadejdzie ich czas.
        • konkubinka Re: ???? 02.04.05, 20:24
          Lilith napisala
          "szanuję papieża i życzę mu powrotu do zdrowia - jeśli jest jakakolwiek szansa.
          jednak jego śmierć przyjmę ze smutkiem, zaś śmierć mojego dziadka (rówieśnika
          papieża), czy babci będzie dla mnie prawdziwym dramatem i końcem świata. u
          niektórych widzę po prostu proporcje odwrotne."
          A widzisz Lilith , moj dziadek urodzil sie w tym samym roku 1920, dzielnie
          walczyl za ojczyzne i na tym chyba skonczyly sie jego prawdziwe zalety i cechy
          wspolne z Papiezem.Latami katowal psychicznie i fizycznie rodzine, zone ,
          dzieci.Od parunastu lat usiluje odkupic swe winy kasa i opowiesciami jak nas
          kocha.Od dziecinstwa slysze ze umiera , jest zbolaly nieszczesliwy, codziennie
          dzwoni do mnie po nascie razy i zali sie ze nikt mu nie pomaga (ja to robie
          regularnie tylko on czasem odmawia bez powodu).Ciagle powtarza gdzie dostal
          kule , gdzie kolba, co mu przestrzelili na wylot a co tylko troszke.
          Mysle , ze zycie Papieza i to , jak gasnie teraz jest przykladem, przykladem
          godnosci, odwagi i wiary.
          Mnie wiele to dało, bo panicznie boje sie smierci a teraz jakby troche mniej.
          Dlatego napisalam , ze podali ten komunikat "Papiez odchodzi pogodnie"bo
          uwazam , ze to niezwykle.
          Mysle ze Papiez jest niezwykly , bo mimo tego ze jest duchownym jest tez
          najzwyklejszym czlowiekeim- jezdzacym na nartach, plywajacym kajakiem, a
          ponadto jest poprostu Omnibusem (o Dianie czy Elwisie czy tez marlin Monroe
          tego nie mozna powiedziecsmile)

          Poza tym zgadzam sie z LIlith w pelni w paru innych kwestiach.
          Kiedys normalne bylo , ze glowa rodziny odchodzi i wokolo niego zbieraja sie
          bliscy.Teraz spycha sie smierc do murow szpitala.
          Papiez chce byc wsrod najblizszych-ktorymi sa dla niego wierni, ludzie, My.
          Musimy byc na biezaco informowani co sie dzieje ale mnie tez juz poprostu
          ponosi gdy na kazdym programie widze i slysze spekulacje "czy to spiaczka""czy
          to sepsa""czy to umarl bo agencja powiedziala"
          Gdyby nie wymysl programu na zywo w tvn Pani Pohanke nie bylaby w glupiej
          sytuacji powtarzania plotek z cierpiaca mina i odwolujaca je po paru minutach.
          Jest przeciez Navarro -Valls i kazdy jego komunikat powinien byc na zywo .No
          ale zaczepianie cierpiacych babc pod kosciolami i pytanie "jak sie Pani teraz
          czuje"
          no i te odpowiedzi , ktore rozwalily mnie dzis zrana:"bardziej cierpie niz
          kiedy moj maz umierał"
          Lekka przesada.Ot co.
          I jeszcze jedno co napewno sie za ta histeria kryje-kim Polak jest bez Papieza
          Karola Wojtyly?Chyba nikim i obawiam sie ze zdepcza nas w tej unii...
          • capa_negra Re: ???? 02.04.05, 20:50
            Pomijając opowieść o dziadku, to pod reszta twojego postu moge się podpisac
            nawet nogą.
        • lideczka_27 Re: ???? 03.04.05, 00:59
          lilith76 napisała:

          > widzisz lideczko, ja mam nadzieję, że to umieranie papieża nauczy ludzi, że
          uko
          > chanych bliskich nie zostawia się w ostatnich chwilach samotnie w zimnym
          szpita
          > lu i że chociaż cząstkę tego dramatu jaki teraz okazują okażą swoim ukochanym
          g
          > dy nadejdzie ich czas.
          >

          Lilith... Prawdziwie kochający swoich bliskich, nie opuszczą ich w cierpieniu.
          Jeśli podejrzewasz, że są ludzie (ja nie twierdzę, że nie masz racji, tego po
          prostu nie wiem), którzy ulegli nastrojowi tłumu i ich żal jest nieszczery, to
          sądzę, że oni mogą się w trudnych chwilach nie sprawdzić, choć może powinniśmy
          uwierzyć w Człowieka... Te dni, to umieranie, powolne umieranie przez dwa
          długie dni, to oswajanie śmierci. To wielka nadzieja dla tych, co odchodzą, to
          otucha i apel, że nic się wraz ze śmiercią nie kończy, to przytulenie
          wszystkich chorych, drżących ze strachu, często samotnych. Przecież Papież
          dokonał wyboru śmierci, nie trzymał się kurczowo woli życia, a raczej
          podtrzymywania życia, które Bogu zachciało się już zakończyć. Pogodził się ze
          swoim czasem. To jest właśnie ta nauka "nie lękajcie się", to jest to "pogodne
          odchodzenie", ta "radość" i "czekanie". Z drugiej strony to otucha dla tych, co
          opłakują swoich bliskich, którzy wiedzą, że niebawem zostaną przez nich
          opuszczeni. Dlatego tak długo to trwało, byśmy oswoili się z myślą o Stracie,
          przygotowali się na to duchowo - tak sądzę.
          Nikt nie zmieni ludzi, jeśli sami tego nie zechcą - nawet Papież. Opuszczeni,
          gasnący w szpitalach, hospicjach byli i będą, bo godna śmierć Ojca Świętego nie
          będzie wskazówką dla kogoś, komu odejście bliskiego jest obojętne... Ale jeśli
          choć jedna osoba, być może zagniewana, obrażona, zastanowi się nad tym,
          przebaczy umierającemu, to będzie krok do przodu, gest, do jakiego On by się
          uśmiechnął...

          Często ostatnio słyszę i czytam, by oszczędzić łez, że zamiast płakać, warto...
          Warto wiele rzeczy, ale nie każdy poradzi sobie z tym ładunkiem emocji, z
          bólem, bezsilnością, osamotnieniem i poczuciem pustki. Jest czas na płacz,
          refleksje, postanowienia - to przyjdzie później... I chyba na nic się nie zda
          świadomość, że to nie koniec, a tylko pewien etap - przecież dla każdego
          chrześcijanina śmierć to początek życia, prawdziwego życia. On odchodzi, ale my
          zostajemy i nic tu nie pomoże prócz czasu...

          To, co napisała konkubinka, prześladuje mnie od rana. Co nam dał Papież? To
          jeden z nielicznych współczesnych Polaków, a wśród nich największy, który swoim
          życiem sprawił, że można było z dumą wyznać "tak, jestem Polakiem". Boję się,
          że po czasie żałoby, po tym, jak się świat już do tej zmiany przyzwyczai, gdy
          MY się przyzwyczaimy, wszystko to, co nas teraz łączy, te wszystkie
          postanowienia, refleksje odejdą w kąt, zdezaktualizują się, ulegną zapomnieniu.

          Jestem przyzwyczajona do Naszego Papieża, trafił kiedyś do mnie w moich czasach
          durnych i chmurnych, został ze mną do dziś. Jemu w dużej mierze zawdzięczam
          swój stosunek do drugiego człowieka, kodeks wartości, drogę, z której czasem
          uda mi się nie zboczyć. Częstotliwość pielgrzymek przyzwyczaiła mnie do
          ładowania akumulatorów i ja - choć z całą pozostałą Bożą Administracją na
          bakier, umiałam z tego czerpać, te słowa były mi zwyczajnie potrzebne, a może i
          nie przypadek sprawiał, że działo się to akurat zawsze wtedy, gdy w moim życiu
          następował jakiś przełom. Wyobrażam sobie ten ból i smutek osób, które dziś tak
          jak ja - poczuły się opuszczone. Teraz czas egzaminu - okaże się, na ile Jego
          słowa przez te lata zdołały wryć nam się w pamięć.
          Ci, którzy nie stracili zaufania do instytucji Kościoła, być może znajdą
          szybciej ukojenie; dla osób takich jak ja, które ufały tylko Jemu, religia (nie
          wiara) zamarła. Przynajmniej na pewien czas...

          Mam nadzieję, że następca Jana Pawła II okaże się godnym tego miejsca.
          Wszystkim nam tego trzeba.

          Moim zdaniem Watykan wyjątkowo poradził sobie z tym wszystkim co się tam
          działo. Wcześniej przypuszczałam, że zamiast informacji, jakichś faktów,
          będziemy okłamywani i zbywani tak jak wcześniej, gdy próbowano ukryć chorobę
          Papieża wskazując wciąż nowe, nieprawdziwe przyczyny i nazwy. Jeśli w ogóle
          można mówić o szumie, to był on wywołany przez media. Tylko czy mogło być
          inaczej? Tylu ludzi chciało wiedzieć co się z Nim dzieje, tyle par oczu było
          skierowanych w stronę Rzymu... Pewnie, że te wszystkie spekulacje, plotki
          rozsiewane przez media, różnego rodzaju stacje, które chciały się
          pochwalić "sprawdzonymi informacjami" (a nóż by się udało i byliby pierwsi?)
          było żenujące, irytujące i grało na uczuciach, bolało, ale sądzę, że po prostu
          nie dało się tego uniknąć...

          Przepraszam, że tak długo, ale musiałam się wypisać, bo nawet w takim dniu
          jestem sama i cholernie mi ciężko...

          pozdrawiam
          lidka
    • nangaparbat3 Re: ???? 02.04.05, 21:21
      A ja jestem agnostyczka, i troche feministka, i przeciwna sprowadzania religii
      do sprawy narodowej, ale przed chwilą włączyłam telewizor, i właśnie się
      zaczynał "Pan Tadeusz", i zaczęłam szlochać głosno jak mała dziewczynka.
      • ania_rosa Re: ???? 03.04.05, 12:06
        Chciałabym napisać o paru rzeczach, może nei wyjdzie za długo.
        Po pierwsze tez nie jestem katoliczką, o feminizmie nie wspominam.
        Dwa dni temu musiałam jednak pójść do kościoła, po prostu coś mnie tam pchało.
        Szłam przez osiedle, była prawie północ, a do koscioła sunął sznur ludzi- szli
        w milczeniu i skupieniu.
        Następnego dnia, kiedy Papież umarł, poszłam znowu. Nie mogłam juz wejsć do
        światyni- mimo późnej godziny moj osiedlowy kościoł wypełniał tłum ludzi,
        kilkadziesiąt osób stalo na zewnątrz, zapalali swiece i modlili się.
        Ja myslę, że czas na refleksje polityczne przyjdzie potem. I dyskusje, czy to
        było medialne, czy nie, czy szczere czy nie.
        Kiedy stałam wczoraj przed Kościołem wypełniało mnie poczucie dumy, że należę
        do tego narodu. Kim jestem, zeby się ich pytać o szczerośc intencji?
        Widziałam pod kościołem młodych ludzi, którzy na codzień zajmują się piciem
        piwa pod blokiem. Stali tam otępiali, modlili się na kolanach.
        Częśc osób przyszła, aby oddac hołd, przyszla w poczuciu obowiązku. To
        nieważne, czym się zajmują w inne dni. Jako Polacy jesteśmy wielkim narodem.

        Rosa
        • konkubinka Re: ???? 03.04.05, 17:42
          Dzis powiedzialam to samo mojemu jeszcze, M.
          Stosunki miedzy nami byle jakie ale wzielismy mala na plecy i poszlismy razem z
          tlumem.
          Od wczoraj sciskaja mnie lzy-stalam na balkonie otepiala i wsluchiwalam sie w
          syreny-w bloku na przeciwko w kazdym oknie swiece.
          A dzis tlumy ludzi, korek w strone pl.Pilsudskiego.Nie da sie opisac ani tego
          widoku, ani atmosfery, ani tego co jest teraz w nas.
          • natasza39 Re: ???? 04.04.05, 00:22
            a dla mnie umarł ktos kto był autorytetem.
            Niewazne czy jest sie agnostykiem, katolikiem, muzułmaninem czy żydem...
            Gdyby każdy z nas był choc w 10% taki jak on to nie byłoby tyle zła na tym
            świecie.
            Miałam 13 lat jak został papieżem a dzisiaj mam lat 40.
            Przedtem słowa: "i módlmy sie za naszego papieza... np Pawła VI nic nie
            znaczyły! Przez te wszystkie lata znaczyły wiele. Od dnia dzisiejszego znów nic
            nie znacza. Bo on był Człowiekiem. Nastepni znów beda jakimis abstrakcyjnymi
            papiezami.
            I tak jak A_R, jak wiele z Was, jestem dzis dumna, tak jak w 80 roku w
            sierpniu, jak w 89 w czerwcu, dumna, że wyrosłam z tego narodu.
            Oby tylko jego nauka o tym jak zyc i jak umierac nie spoczeła w krypcie wraz z
            nim.
            Nie zyczyłby sobie tego napewno, więc może nauczmy się miłości jakiej nas uczył.
            Ja dzis wszystkim przebaczyłam.....
            • konkubinka dziwnie.....:( 13.04.05, 10:20
              sie poczulam przedwczoraj.Moze przesadzam ale wracalam z synkiem ze szkoly
              ulica Jana Pawla.Pare dni temu najpierw z klasa potem ze mna stawial tam
              zapalony znicz dla Papieza.
              A gdy teraz szlismy facet z wielka szufla zamiatal te znicze do wielkiego
              kontenera na smieci.
              Bartek zapytal:czemu ten Pan je wyrzuca?

              Wiecie co , ja wiem ze trzeba sprzatac ale niektore znicze jeszcze sie pala,
              ludzie przynosza kwiaty-widac bo sa swieze.Czy nie mogli poczekac do konklawe
              albo zrobic tego nocą?
              • milcha1 Re: dziwnie.....:( 26.04.05, 13:16
                A dla mnie to znowu kolejny zryw typowych Polaków. Umarł papież hurtem do
                kościoła. Ale religia, wiara to codzienna praca, stosowanie się do jej zasad i
                przykazań a nie chwilowe zrywy.
                Umarł wielki człowiek tak jak chciał - wydany na pastwę mediów, które zrobiły z
                tego reality show. Od razu pojawiły się szumne deklaracje po których nic nie
                zostało. I co ? I nic. Minęło kilka dni wszystko wróciło do normy a ludzi w
                kościele nie przybyło. Fasadowy katolicyzm. To określenie pasuje jak ulał do
                polskiego katolicyzmu.
                • michiko milcha popieram twoje zdanie 26.04.05, 17:49
                  Polacy jak zwykle dostali tzw. małpiego rozumu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka