dawno mnie tu nie było.. opowiem po krótce.
W styczniu byłam w szpitalu, okazało się że mam zespół policystycznych
jajników. No mam, wynika z tego ni mniej ni wiecej ze mam małe szanse na
zajście w ciążę.. Chyba nie musze mówić co dla mnie to znaczy.. walczę ze
sobą, ze swoją słabością. Jest mi źle, gdyby nie ON oszalałabym.
Jakiś czas temu zadzwoniła do nas była z wrzaskiem i żądaniem pieniędzy na
nadchodzącą komunię. O dziwo zechciała ze mną rozmaiwać, dzięki czemu udało
nam się wypracowac pewien kompromis. Czyli że się dokładamy i w związku z tym
jesteśmy zaproszeni.. 2 tyg była słodycz, miód i mailna, wysyłała do mnie
maile z tekstami typu: slicznie dzis wygladalas, ja widze ze ty jestes
normalna.. po czym nastąpiła konfrontacja z rzeczywistością, czyli określenie
tego co jej daliśmy ochłapami, jałmużną i takimi tam. Ponownie jestem wredna,
okropna i mam spadać bo na komunii jej dziecka nie będę i jak chcę się jakims
dzieckiem zajmować to mam sobie je urodzić...

(( buuu.. ona nie wie o mojej
sytuacji, ale jak do tej pory starałam się dać jej szansę tak teraz no..
przyznam się szczerze - znienawidziłam ją. Walcze, szukam roznych wyjść, ale
czasem mam dość. Np dziś.