Dodaj do ulubionych

Jak byc dobrą pasierbicą?

12.07.05, 12:27
Witam pierwszy raz na tym forum,

Niedługo partnerka mojego taty zostanie moją macochą. Jestem dorosła, mam
swoje dziecko. Chciałabym bardzo, żeby nasze kontakty z taty żoną były
serdeczne i niewymuszone. Było tak przez pierwsze trzy miesiące po tym jak sie
poznałyśmy. Momentem przełomowym w naszych kontaktach było nieporozumienie
między partnerką taty a moją siostrą. Kontakty zrobiły sie sporadyczne, niby
wszystko jest OK, ale tata zawsze spotyka się z nami sam, raz czy dwa w
miesiącu, jesli jest jakaś okazja typu urodziny. Jego partnerka nie ma swoich
dzieci i nie ukrywa, że nie zależy jej na rodzinie większej niż ona i tata.
Mogłabym napisać, że chodzi mi o dobro taty, żeby nie musiał wybierac między
nią a nami. Pewnie było by w tym sporo prawdy. Ale przede wszystkim chciałabym
zyskać w macosze kogoś bliskiego, z kim można wyjść poza ramy spotkań
świątecznych i pozdrowień przekazywanych przez tatę. Czy macochy dorosłych
dzieci mogłyby napisać jak to wygląda z ich strony? Czego oczekują po
dorosłych i samodzielnych dzieciach swoich partnerów?

Pozdrawiam,

adota
Obserwuj wątek
    • edzieckokarenina Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 12:51
      dobra pasierbica to osoba nie zabiegająca o spotkania z ojcem, nie dzwoniąca i
      czekająca na znak ze strony ojca i macochywink)))))
      • lilith76 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:00
        doceniam ironię, ale autorka wątku zaraz wieźmie to za wypowiedź macochy...

        mam nadzieję, że zaraz reszta dziewczyn coś dopisze.
      • maxxi26 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:00
        Adoto. Musisz wiedzieć, iż nie wszytkie tutaj piszace osoby są macochami wink w
        zwiazku z tym polecam umiejętność wybiórczego czytania smile

        Myśle, że jeżeli już masz tak z góry pozytywne nastawienie i chęć podejścia do
        sprawy w prezentowany sposób, to myślę, iż również Twoja macocha której dasz to
        odczuć - nie będzie miała nic przeciwko dobrym i bliskim kontaktom. Myślę, że
        przy Twojej dobrej woli - wszystko będzie musiało się dobrze ułożyć. Duże
        znaczenie ma też pewnie to, że wszyscy w tej sytuacji są dorośli. POWODZENIA smile
        • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:10
          Dziekuje za Twoje krzepiące wypowiedzi smile Moze potrzeba czasu po prostu?

          Pozdrawiam,
          adota
          • maxxi26 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:22
            Może czas pomoże smile. Ja jestem zawsze za szczerą rozmową, która zawsze pozwoli
            się zorientować w sytuacji. Macocha też może mieć obawy, żeby sie nie wtrącać
            w nie swoje życie albo może myśleć, że jako tak naprawdę dla Ciebie obca
            osoba, jest zapraszana tylko z grzeczności.

            POzdrawiam
            • elf28 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:23
              Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że na początku bardzo się bałam braku
              akceptacji ze strony dzieci M.
              • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:45
                elf28 napisała:

                > Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że na początku bardzo się bałam braku
                > akceptacji ze strony dzieci M.

                Wiem, że ona też sie bała. I zastanawiam się czy te bardzo dobre układy z
                pierwszych miesięcy nie były po prostu spowodowane ulgą jaką odczuli z tatą, jak
                już nam powiedzieli i zostali ciepło i serdecznie przyjęci.

                adota
                • maxxi26 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:48
                  Piszesz, że miała trudne dzieciństwo i nie chciała dzieci i rodziny. MOże stąd
                  jej lęki przed bliższymi kontaktami. Może właśnie woli samotność i nie chce
                  wchodzić w bliższe relacje. Ale mOzemy się oczywiście tylko domyślać i
                  przypuszczać. Pewnie tak jak pisałaś - w takiej sytuacji czas działa na
                  korzyść.
                • elf28 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:49
                  niekoniecznie musi tak być. Z doświadczenia moge Ci powiedzieć, że to przez co
                  musi przejść macocha poznając rodzinę swojego M jest trudne. Dla rodziny
                  również. Chodzi o same emocje, jakich się doświadcza. Dlatego myślę, że im
                  więcej rozmów tym mniej obustronnych obaw i niewadomych.
                  Ja też odbyłam ze swoim M sporo rozmów zanim poznałam jego dzieci. Bardzo ważny
                  jest tutaj również Twój tato. Jego zachowanie w tym wszystkim.
            • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:42
              > Macocha też może mieć obawy, żeby sie nie wtrącać
              > w nie swoje życie albo może myśleć, że jako tak naprawdę dla Ciebie obca
              > osoba, jest zapraszana tylko z grzeczności.

              To sobie wyjaśniłysmy w czasie tych pierwszych trzech miesięcy. Ona się
              niepokoiła czy jej nie porównujemy do naszej mamy. Myślę, że to była dobra,
              szczera rozmowa i że udało mi się rozwiać jej wątpliwości. Ale może są teraz
              jakieś nowe, o których nie wiem, bo nie mamy okazji porozmawiać.

              adota
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:13
        > dobra pasierbica to osoba nie zabiegająca o spotkania z ojcem, nie dzwoniąca i
        > czekająca na znak ze strony ojca i macochywink)))))

        Czy są jakieś limity czasowe oczekiwania? wink) Ale to prawda, że inicjatywa
        wychodzi z mojej strony. Zaproszeń naprawdę nie było wiele: śniadanie w święta -
        przyjęte, imieniny mojego dziecka - odrzucone, obrona doktoratu - odrzucone,
        moje urodziny - odrzucone (to znaczy przychodził sam tata). Cztery razy na
        przestrzeni roku. Plus nasze stwierdzenie na początku, że są zawsze mile
        widziani u nas. Aha, nie dzwonię nigdy kiedy są razem. A zabieganie o spotkania?
        Cóż, zdarzyło mi sie ze dwa razy poprosic tatę, żeby spotkał się z moim
        dzieckiem, bo bardzo tęskniło.

        adota
        • maxxi26 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:30
          To trochę podejść było. Może szczera, indywidualna rozmowa, przykładowo na
          spacerze lub zakupach, pomogłaby wypracować wzajemne relacje .
    • maxxi26 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:08
      Dodam jeszcze, że mój mąż ma macochę, której nie znosi (dla mnie obojętna, ale
      nie jestem zafascynowana jej osobowiością smile), a koleżanka ma macocha, którego
      strasznie lubi.

      Myślę, że nie ma reguł. Ważne jest że jesteście wszyscy dorośli i sami możecie
      wypracować sobie pogląd i wzajemne relacje. Pewnie w takeij sytuacji będzie
      miało duże znaczenie po prostu czy przypadniecie sobie do gustu. nie można
      bowiem sobie narzucić z góry sympatii do określonej osoby, ale w Twojej
      sytuacji świetnie, że z góry nie założylaś sobie antypatii smile
    • bet66 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:45
      Adota ...bądź przede wszystkim dobrą córką....to pańci powinno zależeć na
      dobrych kontaktach z rodziną męża....
      • m-m-m Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:49
        ....to pańci powinno zależeć na
        dobrych kontaktach z rodziną męża....


        Niekoniecznie, Bet.
        Dlaczego niby miałoby jej zależeć na dobrych kontaktach z rodziną męża? Bo co?
      • e_r_i_n Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:50
        "Pańci" moze nie zalezec na kontaktach z rodzina meza.
        A jak nie zalezy, to i nie zabiega. Poki nie odbija sie to na kontaktach ojca
        z dziecmi (tzn. 'pańcia' nie zakazuje spotkan i innych takich), to wszystko
        jest ok.
        • bet66 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:00
          Jak pańci nie zalezy na kontaktach z rodziną męża to trzeba sobie dać spokój i
          nie uszczęśliwiać jej na siłę.......
          • e_r_i_n Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:04
            Nie wiemy czy jej kategorycznie nie zalezy, czy tez bardzo tych kontaktow chce.
            Ja mysle, ze inicjatywa powinna byc po obu stronach - a nie zabieganie jednej
            na sile i wlasnie takie na sile uszczesliwianie.
            Maxxi radzila indywidualna i wprost rozmowe - to najlepsze wyjscie moim zdaniem.
          • m-m-m Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:06
            To daj sobie spokój z Tą pańcią...i przestań się z nią spotykać, ale nie
            oczekuj od innych, że też tak postapią, bo i niby dlaczego ???
      • maxxi26 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:56
        bet66 napisała:

        > Adota ...bądź przede wszystkim dobrą córką....to pańci powinno zależeć na
        > dobrych kontaktach z rodziną męża....

        Tutaj został właśnie zaprezentowany przykład, gdzie należy zastosować metodę
        wybiórczego czytania smile.
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:15
        Myślę, że jestem dobrą córką. W każdym razie tata tak twierdzi. A co do
        kontaktów z rodziną męża, chyba nie musi jej zależeć. Chociaż wyobrażałam sobie,
        że jesli nie zależało by jej na nas dla nas samych, to można oczekiwać, że
        będzie zależeć dlatego, że tacie zależy. Tata chciałby się spotykać z nią i z
        nami jednocześnie.

        adota
        • m-m-m Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:30
          to można oczekiwać, że
          > będzie zależeć dlatego, że tacie zależy. Tata chciałby się spotykać z nią i z
          > nami jednocześnie.



          I bardzo to prawdopodobne, pogadaj z Tatą.
    • m-m-m Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 13:46


      Ja coprawda jestem macocha dla 16-ltaka, a nie dla dorosłego, ale jakieś tam
      reflekse w temacie mam. Może na wzór tego, czego ja będe w przyszłości
      oczekiwała od "naszego" młodego.

      Czy rozmawiałaś z tatą na ten temat?
      Przyczyn niechęci takiej macochy jest wiele: może nie chceć sie wtrącać w
      rodzinę przyszłego męża i nie chce żadnych kontaktów, bo jak to w rodzinie raz
      jest w porządku, raz sa różne utarczki.
      Nie wiemy jaka jest przeszłośc tej pani, ile ma lat, jakie związki przeszła
      (może kiedyś była już macochą i ma złe wspomnienia).
      Tata na pewno nie będzie musiał wybierac miedzy Wami, a nią.
      Jesteście wszyscy dorośli, a w świecie dorosłych nie zawiera się tak szybko
      łatwych znajomości.
      Porozmawiaj z tatą - on na pewno wie, czemu jego przyszła żona nie chce
      utrzymywac z Wami kontaktu.
      Jeśli wystarczy jej tylko Wasz tata, to też moim zdaniem trzeba to uszanować:
      faktycznie ograniczyć kontakty (zaznaczam nie z tata, ale z nią !).
      Ona ma prawo nie angażować się w Wasza rodzinę i np. być drugą babcia dla
      Twojego dziecka. Ma prawo nie interesować się tym dzieckiem i już, a wszelkie z
      jej strony działania wobec przyszywanego wnuka są tylko i wyłącznie jej dobrą
      wolą.


      chciałabym
      > zyskać w macosze kogoś bliskiego, z kim można wyjść poza ramy spotkań
      > świątecznych i pozdrowień przekazywanych przez tatę.


      Ja na pewno będę oczekiwała od mojego pasierba by jako człowiek dorosły
      pamiętał o ojcu z tytułu wszystkich okazji, a jak już ojciec będzie stary i
      niedołężny - to będę oczekiwała, że się nim zaopiekuje, będzie kupował leki,
      załatwiał opiekunki, woził po lekarzach i płacił np. za sanatorium.
      Mój M. wychowuje młodego, on z nami mieszka, M. wkłada mnóstwo pracy
      wychowawczej i uważam, ze godziwa odpłata na strość mu sie po prostu należy. Z
      tego pasierba nie zwolnię.
      Z mojej strony: ja właśnie nie będę zajmowała się przychówkiem młodego, nie
      będę wspierała go finansowo, ani poświęcała czasu: chyba, że akurat będę
      chciała, ale nic na siłę. Jeśli dziewczyna młodego będzie w moim guście to może
      się i zaprzyjaźnię, a jak nie - to też nie moje zmartwienie.
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:38
        m-m-m napisała:

        > Czy rozmawiałaś z tatą na ten temat?

        Tak. Tata widzi w tym problem. Każdorazowo cieszy sie, że nie mamy mu za złe
        rzadkich i samotnych wizyt. Podkresla, że ona o nas bardzo dobrze mówi, że
        interesuje się naszym dzieckiem. Że nie lubi wychodzic z domu i nie lubi gości,
        że miała przykre przeżycia w dzieciństwie i nie chce mieć rodziny, nie chciała
        mieć dzieci. Nie była macochą, ma za sobą szczęśliwe małżeństwo (owdowiała).

        > Jeśli wystarczy jej tylko Wasz tata, to też moim zdaniem trzeba to uszanować:
        > faktycznie ograniczyć kontakty (zaznaczam nie z tata, ale z nią !).

        Tak, oczywiście. Staram sie szanować. Ale jak zapraszam tatę, to razem z nią.
        Przecież są parą.

        > Ona ma prawo nie angażować się w Wasza rodzinę i np. być drugą babcia dla
        > Twojego dziecka. Ma prawo nie interesować się tym dzieckiem i już, a wszelkie
        > z jej strony działania wobec przyszywanego wnuka są tylko i wyłącznie jej dobrą
        > wolą.

        Oczywiście. Nigdy nie pomyslałam o macosze jako o drugiej babci, jest ciocią jak
        kilka innych. Która pogada z dzieckiem, jeśli ma ochotę. Zresztą taty równiez
        nie obarczamy opieką nad dzieckiem. Od kiedy się znają, zdarzyło się to tylko
        jeden raz i chodziło o sytuacje zupełnie awaryjną - zawiezienie do lekarza.

        > Z mojej strony: ja właśnie nie będę zajmowała się przychówkiem młodego, nie
        > będę wspierała go finansowo, ani poświęcała czasu: chyba, że akurat będę
        > chciała, ale nic na siłę. Jeśli dziewczyna młodego będzie w moim guście to może
        > się i zaprzyjaźnię, a jak nie - to też nie moje zmartwienie.

        Ale jeśli Cię zaproszą na jakieś ważne wydarzenie w ich życiu, na przykład
        obrone doktoratu albo urodziny dziecka, to pójdziesz, prawda?

        adota
        • elf28 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:41
          Adota, jak czytam to co piszesz, to wydaje mi się że mądrą kobitką jesteś i
          świetnie sobie w tej sytuacji poradzisz. Mądrze godosz.
          • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 10:18
            Dziękuję smile

            adota
        • m-m-m Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:50
          Ale jeśli Cię zaproszą na jakieś ważne wydarzenie w ich życiu, na przykład
          > obrone doktoratu albo urodziny dziecka, to pójdziesz, prawda?



          He, he, powiem przewrotnie: pójdę pod warunkiem, że nie będzie tam ex mojego
          M., ale to zupełnie inna bajka.



          Podkresla, że ona o nas bardzo dobrze mówi, że
          > interesuje się naszym dzieckiem. Że nie lubi wychodzic z domu i nie lubi
          gości,
          > że miała przykre przeżycia w dzieciństwie i nie chce mieć rodziny, nie chciała
          > mieć dzieci. Nie była macochą, ma za sobą szczęśliwe małżeństwo (owdowiała



          No to wszystko chyba jasne?
          Nie chce aż takich bliskich kontaktów z powodów już wyłuszczonych przez tatę, a
          czemu nie przychodzą do Was we dwoje, to nie wiem.
    • elf28 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:03
      Adota, ja przychylam się do wypowiedzi M-M-M.
      Różne mogą być powody. Myślę, że rzeczywiście powinnyście z siostrą porozmawiać
      z tatą. A jaka była przyczyny sprzeczki między siostrą a Waszą przyszłą macochą?


      Z tego co czytałam, zrobiłaś już sporo kroków ze swojej strony. Jeśli więc to
      nie zostało przyjęte, pewnie zdecydowałabym się na szczerą rozmowę.
    • ashan Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:16
      ja siętrochę wyłamię - skoro dawałaś tyle sygnałów chęci zacieśnienia kontaktów
      i póki co nie ma na nie reakcji, to może trochę trzeba odpuścić? Dać odetchnąć?
      Jeśli ślub dopiero przed nimi, to pewnie mają sporo stresów (jak wszyscy
      przyszli nowożeńcy). Życzliwy dystans - może to wystarczy?
      A swoją drogą, może ta kobieta woli nieco luźniejsze więzy?
      a.
      • e_r_i_n Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:18
        Popieram. Albo tez, tak jak pisze Maxxi wprost zapytac, jak sobie te kontakty
        wyobraza. Zeby wiedziec, na co sie nastawiac i na czym sie stoi.
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 08:01
        ashan napisała:

        > ja się trochę wyłamię - skoro dawałaś tyle sygnałów chęci zacieśnienia kontaktów
        > i póki co nie ma na nie reakcji, to może trochę trzeba odpuścić? Dać odetchnąć?

        Odpuścić bardziej niż teraz oznaczało by chyba zaprzestanie zapraszania ich
        razem. Myślałam o tym, ale obawiam się, że jeżeli zacznę zapraszać tylko tatę,
        to zostanie to odczytane dosłownie, jako brak ochoty do spotkania albo
        podkreślenie, że nie szanuję ich związku. Jak myślicie? Ja przekazuję
        zaproszenie rozmawiając z tatą, nie dzwonię do niej, nie nalegam. Tak jak
        wspomniałam wyżej, przez ostatnie dziesięć miesięcy zapraszaliśmy cztery razy.
        Myslałam, że to niewiele.

        adota
        • megan58 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 10:07
          "Ja przekazuję
          > zaproszenie rozmawiając z tatą, nie dzwonię do niej, nie nalegam"
          A moze w tym lezy problem , mOze bez nalegani i choc raz sprubuj zadzwonic do
          niej bezposrenio. Moze skor zawsze tylko przez tate - to ona mysli ze to
          zaproszeni typu"Zapraszamy serdecznie, nie przychodz koniecznie"..
          Moze raz warto sprubowac. - bez nalegania - ale spokojnie i grzecznie..
          • megan58 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 10:11
            I jeszcze cos mi przyszło do głowy . Moze zaprosci na cos małego gdzie bedziesz
            tylko ty - Twoj ojciec i Twoja dziecko, maz i Ona . Tak by mogła na wstepie
            poczuc sie w miare bezpiecznie.. Wszystkie te imprezy były duze. Moze warto raz
            zaciesnic grono i mały obiadek niedzielny zrobic - lub neutralny grun - wpolny
            spacer po parku i lody - moze nie w domu???
            • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 10:26
              megan58 napisała:

              > I jeszcze cos mi przyszło do głowy . Moze zaprosci na cos małego gdzie bedzies
              > tylko ty - Twoj ojciec i Twoja dziecko, maz i Ona . Tak by mogła na wstepie
              > poczuc sie w miare bezpiecznie.

              Tak, zdecydowanie lepiej unikać dużych imprez. Zaproponowałam spotkanie
              urodzinowe w wąskim gronie (taka druga tura), żeby nie wprowadzac w to wszystko
              jeszcze rodzicow męża, ale nie przeszło. Może rzeczywiście dobrze by było
              zorganizowac coś na zewnątrz, bez okazji. Nasze pierwsze spotkanie było na
              "gruncie neutralnym" i było bardzo udane smile Dziękuję za podpowiedź smile

              adota
          • derena33 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 10:40
            Ja mam dorosla pasierbice. Roznica wieku miedzy mna a nia to 18 lat ( moglabym
            byc jej matka od biedy)Jej ojciec tez jest wdowcem. Ona mnie traktuje jak swoja
            przyjaciolke, a czasem jak matke. Czasem zdarzy jej sie popelnic jakas gafe,
            ale nie obrazam sie o to,lub mowie co mi sie nie spodobalo.
            Po prostu ja lubie.
            I patrzac z mojego punktu widzenia,powiem szczerze nie rozumiem twojej macochy.
            Tzn rozumiem, chociaz nie pochwalamsmile
            Albo jest przesadnie nadwrazliwa w traktowaniu swojej osoby, co dobrze nie
            rokuje w przyszlych kontaktach, lub nie darzy was sympatia (co czasem sie
            zdarza vide watek o lubieniu lub nie)albo jest zazdrosna o ojca i w ten sposob,
            delikatnie to okazuje, stawiajac go w przykrej sytuacji bycia miedzy mlotem i
            kowadlem.
            Nie nalezy jej juz wiecej nadskakiwac, oczywiscie mozna zawsze grzecznosciowo
            ja zaprosic do was. Jest taka jaka jest i nic jej pewnie nie zmieni.

            Jak bardzo Ci zalezy, mozesz porozmawiac z ojcem, tez po to, by w razie
            jakiegos zaostrzenia sytuacji, wiedzial, ze jestes pelna dobrej woli.
            • delecta Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 10:56
              Dereno, świetnie to ujęłaś.
            • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 11:36
              derena33 napisała:

              Bardzo fajnie, że masz dobry układ z pasierbicą smile

              > Jak bardzo Ci zalezy, mozesz porozmawiac z ojcem, tez po to, by w razie
              > jakiegos zaostrzenia sytuacji, wiedzial, ze jestes pelna dobrej woli.

              Jestem pewna, że on wie. Mamy dobry kontakt, rozmawiamy o tym. Coś może jest w
              tym przewrażliwieniu w tym co dotyczy jej osoby. I tak sobie myślę, że ona
              potrzebuje więcej czasu, zeby sie oswoić z myślą o bliższych kontaktach z
              dziećmi swojego partnera. My się spodziewałyśmy, że tata sie z kims zwiąże i
              chyba byłyśmy gotowe na przyjęcie tego kogoś. A dla niej to chyba musiała być
              nowość, zwłaszcza, ze nie ma swoich dzieci.

              adota
    • megan58 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:21
      MMM wiesz mi sie wydaje zezadna strona nie musi o nic nikogo prosic. Mozna
      tylko CHCIEC. W tym wypadku ta kobieta chce i moim zdaniem przemyslalabym to
      co sie stało. Pozostawiałbym te sprawe jak jest i dbałabym o kontakty z ojcem.

      Tyle.
      • m-m-m Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:25
        Ja też tak uważam i dlatego pytałam Bet, czemu tak ją to gryzie, że ani jedna,
        ani druga strona nie musza o wzajemne kontakty zabiegać.
      • edzieckokarenina Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:37
        zgadzam się tutaj z megan.Z tego co piszesz już sporo zrobiłaś w kierunku
        poznania macochy i nawiązania z nią jakiś bliższych relacji.Potraktuj ją jak
        zwykłą znajomą -a nie ewentualną drugą babcięwink.Czy nadal wydzwaniałabyś
        za "zwykłą znajomą" gdyby ta nie odpowiadała na Twoje wcześniejsze zaproszenia?
        ja dałabym sobie spokój.I choć to macochawink to nie okazuj jej wrogości, bądź
        neutralna.Przekazuj jej pozdrowienia przez ojca, może macocha z czasem da się
        oswoić
        • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 08:14
          edzieckokarenina napisała:

          > Potraktuj ją jak
          > zwykłą znajomą - a nie ewentualną drugą babcięwink.

          Traktowanie na zasadach "druga babcia" w ogóle nie wchodzi w grę smile Sytuacja
          jest przejrzysta, a macocha jest ciocią jak kilka innych cioć. Zresztą moje
          dziecko ma babcię, dwóch dziadków, dwie prababcie i dwóch prabadziadków, którzy
          za nim przepadają smile

          > Czy nadal wydzwaniałabyś
          > za "zwykłą znajomą" gdyby ta nie odpowiadała na Twoje wcześniejsze zaproszenia?

          Ja nie wydzwaniam do niej. Zadzwoniłam na imieniny (bo wiem, że obchodzi), na
          święta i mąż zadzwonił zaprosić na obrone doktoratu. Trzy razy w ciągu
          dziesięciu miesięcy. W pozostałych przypadkach rozmawiam z tatą. Również
          dlatego, żeby nie musiała mi odmawiać i nie czuła sie jakoś "zobowiązana" do
          odpowiedzi na tak albo tłumaczenia dlaczego nie.
          Co do ponawiania zaproszeń dla "zwykłej znajome". Jesli byłaby żoną mojego
          przyjaciela, to tak, ponawiałabym stosując zasadę, że stałe pary zaprasza się
          razem na pewne rodzaje uroczystości.

          > ja dałabym sobie spokój. I choć to macochawink to nie okazuj jej wrogości...

          No skąd!

          Dziękuję za rady,

          adota

    • bet66 Mam prawo wypowiadać się 12.07.05, 14:25
      jak inni na równych prawach i takich zamych zasadach.
      Ja nikogo nie obrazam swoimi postami, nie robię osobistych wycieczek....a tu
      tylko BET jesteś taka i owaka....
      Jak sie nie zgadzasz z tym co piszę to nie czytaj , albo dyskutuj ze mna
      merytorycznie, bo na iwektywy sobie nie pozwolę.....brak kulturu to co cechuje
      niektóre z Was.
      • m-m-m Re: Mam prawo wypowiadać się 12.07.05, 14:28

        Ja nikogo nie obrazam swoimi postami, nie robię osobistych wycieczek....



        Bet, pozwolisz, że się nie zgodzę:

        Obrażasz macochę, którą nazywasz Pańcią. Chciałbyś, by tak nazwana została
        matka jej pasierbicy ? Dla niej to też Pańcia.

        • bet66 Re: Mam prawo wypowiadać się 12.07.05, 14:34
          Ona nie jest jeszcze jej macochą....tylko jakąś tam panią, która BEDZIE psuć
          kontakty ojca z dziećmi....stąd moje pejoratywne dla tego typu kobiet
          określenie PAŃCIA....
          Przeczytajcie uważnie to co napisała autorka....jej (panci) zalezy tylko na
          byciu we dwoje i nie chce , aby ktokolwiek to naruszał....
          • m-m-m Re: Mam prawo wypowiadać się 12.07.05, 14:45
            Bet, to są dorośli ludzie...ich sprawa jak takie kontakty sie rozwiną, jak
            można psuć kontakty miedzy dorosłą córka i jej ojcem? obgadywać ją?
            Przecież ona (przyszła macocha) się sama izoluje, a nie broni kontaktów! Chece
            być tylko z ich ojcem - i dobrze - ma takie prawo, wystarczy, że dla dziewczyn
            będzie miła, a nie musi być od razu wylewna i czekać na nie z otwartymi
            ramionami jak ich matka...
            • bet66 M_M_M 12.07.05, 14:48
              a przeczytałaś co ostatnio napisała autorka....ojciec przeprasza ją za rzadkie
              kontakty i spotkania .........
              • elf28 Re: M_M_M 12.07.05, 14:52
                bo ojciec może ma poczucie winy, że przez swoje szczęście, które teraz buduje
                na stare lata mógł w jakiś sposób zaniedbać córki. To, że przeprasza tylko
                dobrze o nim świadczy a mniemam z postów Adoty, że Ona to rozumie.
                Ale Ty przecież nie rozumiesz pojęcia "poczucie winy"...
                • adota Re: M_M_M 13.07.05, 08:26
                  > bo ojciec może ma poczucie winy, że przez swoje szczęście, które teraz buduje
                  > na stare lata mógł w jakiś sposób zaniedbać córki. To, że przeprasza tylko
                  > dobrze o nim świadczy a mniemam z postów Adoty, że Ona to rozumie.

                  Doceniam to i proszę, żeby nie przepraszał, tylko cieszył się swoim szczęściem.
                  Dzieci, które odchodzą z domu też nie przepraszają, że kogoś poznały, prawda? To
                  poczucie winy u taty, że może coś nam zabierze przez swój związek, jest moim
                  zdaniem troche podobne do uczucia, jakie ma sporo młodych mam wracając do pracy
                  i zostawiając dziecko z opiekunką. A przecież o obiektywnej "winie" w takich
                  przypadkach też nie ma mowy.
                  Po smierci mamy tata chciałby na pewno zastąpić nam ją, zaopiekować się itp. To,
                  że jesteśmy dorosłe chyba niczego tutaj nie zmienia. Tłumaczę mu, że nie może
                  mieć żadnych wyrzutów sumienia i że cieszę się, że nie jest sam. Obie z siostrą
                  traktujemy jego związek jako zupełnie nową relację, która nie ma nic wspólnego z
                  naszą mamą.

                  adota
              • m-m-m Re: M_M_M 12.07.05, 14:53
                A przeczytałaś, że ona (przyszła macocha) mówi o rodzinie ojca tylko i
                wyłącznie dobrze? Że miała takie, a nie inne przeżycia???
                • bet66 Re: M_M_M 12.07.05, 14:56
                  m-m-m napisała:
                  > A przeczytałaś, że ona (przyszła macocha) mówi o rodzinie ojca tylko i
                  > wyłącznie dobrze? Że miała takie, a nie inne przeżycia???
                  -----------------------------------------------------------

                  Dziewczyno, pierwsza podstawowa zasada psychologii, jezeli ktoś kogoś
                  usprawiedliwia, tłumaczy , to ma poczucie winy, ze tak nie jest, jak mówi....
                  • elf28 Re: M_M_M 12.07.05, 14:57
                    Bet a skąd Ty takie zasady wyciągnęłaś? Ty sama rozumiesz co piszesz?
                  • m-m-m Re: M_M_M 12.07.05, 15:02
                    A ja nie odbieram tego jako usprawiedliwienie, tylko jako wyjasnienie sytuacji.
          • adota Re: Mam prawo wypowiadać się 12.07.05, 15:03
            bet66 napisała:

            > Ona nie jest jeszcze jej macochą....

            Nie stanowi to dla mnie zasadniczej różnicy, czy mają już ślub czy nie. Związali
            się na stałe.

            > tylko jakąś tam panią, która BEDZIE psuć
            > kontakty ojca z dziećmi....stąd moje pejoratywne dla tego typu kobiet
            > określenie PAŃCIA....

            Nie wiem dokładnie co rozumiesz pod pojęciem "tego typu kobieta". Nie sądzę,
            żeby to dotyczyło mojej macochy. Nie sądzę, żeby fakt, że nie zaprzyjańniła sie
            ze mną dawał komuś prawo do jednoznacznego, negatywnego osądu. Nie zmienia
            również faktu, że szanuję tą kobietę i nie przyszło by mi do głowy okreslać ją
            ironicznie "Pańcią".

            Nie mam podstaw, żeby stwierdzić, że będzie psuć kontakty taty z nami - dziećmi.
            Jeden przykład: nigdy nie przyszła do domu, w którym moi rodzice mieszkali,
            mówiąc, ze to jest miejsce zarezerwowane dla naszej mamy i nie chce nam dzieciom
            robić przykrości, kręcąc się po kuchni naszej mamy. Nie uważasz, że to gest
            godny szacunku, mimo, ze nikt tego nie wymagał?

            adota

            • bet66 Re: Mam prawo wypowiadać się 12.07.05, 15:06
              adota napisała:
              > Nie stanowi to dla mnie zasadniczej różnicy, czy mają już ślub czy nie.
              Związal i się na stałe.
              -----------------------------------------------
              naprawdę???? na stałe ?????
              • olvi Re: Mam prawo wypowiadać się 12.07.05, 15:12
                A dlaczego nie na stale?

                Zazwyczaj, jesli sie w cos powatpiewa, nalezy podac argumenty DLACZEGO sie
                powatpiewa. To nie Adota ma Tobie tlumaczyc dlaczego na stale - to Ty, jesli
                uwazasz inaczej, podaj choc jeden argument.

                Bet, ale w zasadzie co masz przeciw macosze Adoty? Dlaczego z gory zakladasz,
                ze nowa partnerka ojca to "pancia"? Dlaczego obrazasz czlowieka bez zadnego
                powodu?
                • bet66 Olvi-odpowiedz sobie sama 12.07.05, 15:23
                  Czy "normalna, przeciętna" kobieta nie chce mieć rodziny, nie chce mieć dzieci,
                  nie chce utrzymywać kontaktów towarzyskich, rodzinnych....i usprawiedliwia to
                  jakimiś bliżej nieznanymi przeżyciami w dzieciństwie????
                  Kazdy ma jakies przezycia i stara się żyć "normalnie" ...być otwartym na świat
                  i ludzi i nie zamyka się TYLKO w czterech scianach domu....stara się swoje
                  egoistyczne widzimisie podporządkować dobru wspólnemu.
                  • maxxi26 Re: Olvi-odpowiedz sobie sama 12.07.05, 15:26
                    bet66 napisała:

                    > Czy "normalna, przeciętna" kobieta nie chce mieć rodziny, nie chce mieć
                    dzieci,
                    >
                    > nie chce utrzymywać kontaktów towarzyskich, rodzinnych....i usprawiedliwia to
                    > jakimiś bliżej nieznanymi przeżyciami w dzieciństwie????
                    > Kazdy ma jakies przezycia i stara się żyć "normalnie" ...być otwartym na
                    świat
                    > i ludzi i nie zamyka się TYLKO w czterech scianach domu....stara się swoje
                    > egoistyczne widzimisie podporządkować dobru wspólnemu.

                    To tylko pokazuje jak dalece masz rozwiniętą zdolność empatii. Oceniesz
                    wszystkich wg siebie. To już mi daje jednoznaczny obraz.

                  • olvi Re: Olvi-odpowiedz sobie sama 12.07.05, 15:30
                    To nie jest wyjasnienie. To jest generalizacja. "Kazda kobieta..", "normalna
                    kobieta..".

                    Macocha Adoty nie ma obowiazku tlumaczenia wszystkim, jakie to zdarzenia z
                    dziecinstwa tak a nie inaczej na nia wplynely. I to nie ma nic wspolnego z
                    egoizmem.

                    Po drugie - dlaczego ja od razu obrazasz? Bo nie odpowiada twoim normom?
                  • adota Re: Olvi-odpowiedz sobie sama 13.07.05, 08:42
                    bet66 napisała:

                    > Czy "normalna, przeciętna" kobieta nie chce mieć rodziny, nie chce mieć dzieci,

                    Może. I uważam, że świadczy o odpowiedzialności takiej kobiety, że nie decyduje
                    sie na dziecko tylko dlatego, że większość kobiet ma dzieci.

                    > ....i usprawiedliwia to

                    Nie usprawiedliwia sie. Nie musi.

                    > jakimiś bliżej nieznanymi przeżyciami w dzieciństwie????

                    Powoływałas sie na psychologię, a ignorujesz znaczenie dzieciństwa dla wyborów,
                    decyzji i konstrukcji psychicznej dorosłego człowieka?

                    > Kazdy ma jakies przezycia i stara się żyć "normalnie" ...być otwartym na świat
                    > i ludzi i nie zamyka się TYLKO w czterech scianach domu....

                    "normalnie" to pojęcie raczej względne.

                    > stara się swoje
                    > egoistyczne widzimisie podporządkować dobru wspólnemu.

                    A cóż to za komuna? W imię czego?

                    adota
              • adota Re: Mam prawo wypowiadać się 13.07.05, 08:33
                bet66 napisała:

                > > Nie stanowi to dla mnie zasadniczej różnicy, czy mają już ślub czy nie.
                > Związal i się na stałe.
                > -----------------------------------------------
                > naprawdę???? na stałe ?????

                Czy myslisz, że ślub zwieksza prawdopodobieństwo, że na stałe? Dla mnie nie,
                zwłaszcza jeśli wiążą sie ludzie w średnim wieku a nie nastolatki.

                adota
    • balladynka Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:33
      Wydaje mi się, że powinnaś porozmawiać ze swoją siostrą i zapytać co się tak
      naprawdę stało skoro wcześniej te kontakty były w porządku a potem porozmawiać
      szczerze ze swoją macochą i usłyszeć jej wersję zdarzeń? Być może (tylko
      gdybam) Twoja siostra nie była zbyt miła dla tej kobiety albo powiedziała coś
      przykrego (być może ma inne podejście do całej sprawy jako pasierbica niż Ty i
      z pewnego powodu macocha jej "nie leży" i nie radzi sobie z tą nową dla niej
      sytuacją) a ona myśli, że Ty myślisz i czujesz podobnie jak siostra w stosunku
      do niej i w takim razie postanowiła się zdystansować również od Ciebie
      przewidując Twoją lojalność w całej sprawie w stosunku do siostry albo po
      prostu nie chcąc być przyczyną jakichś waśni w Waszej rodzinie. Może spróbuj
      jej dać do zrozumienia, że siostra sobie z nią układa kontakty po swojemu a Ty
      chciałabyś po swojemu i byłoby Ci miło gdyby Wam dwóm się ułożyło sympatycznie.
      Życzę powodzeniasmile
      • m-m-m Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:37
        Pomimo wszystko, ja najpierw zaczęłabym od rozmowy z ojcem na ten temat. Moim
        zdaniem on powinien wiedzieć, jakie jest stanowisko przyszłej żony i obu córek.
        • bet66 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:40
          Niektórzy faceci sa pantoflarzami i będą robić tak, jak im kaze żona ...dla
          świętego spokoju.....obawiam się , czy pańcia nie nastawia ojca przeciw
          dzieciom...lub , czy nie będzie tego robiła....
          • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 09:33
            bet66 napisała:

            > Niektórzy faceci sa pantoflarzami i będą robić tak, jak im kaze żona ...dla
            > świętego spokoju.....obawiam się , czy pańcia nie nastawia ojca przeciw
            > dzieciom...lub , czy nie będzie tego robiła....

            Mam wrażenie, że opierasz sie głównie na opisie relacji
            wdowiec-macocha-pasierbica zaczerpnietym z bajek typu Kopciuszek albo Dary
            czterech wróżek. Jeden schemat. Wredna macocha, biedna pasierbica i ojciec
            pantoflarz, który dla świętego spokoju odpuści sobie dobro dzieci. Dlaczego cały
            czas zakladasz najczarniejszy scenariusz? Moim problemem nie jest to, że jest
            źle. Ja bym chciała po prostu, żeby było możliwie jak najlepiej.

            adota
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 09:06
        balladynka napisała:

        > Wydaje mi się, że powinnaś porozmawiać ze swoją siostrą i zapytać co się tak
        > naprawdę stało skoro wcześniej te kontakty były w porządku a potem porozmawiać
        > szczerze ze swoją macochą i usłyszeć jej wersję zdarzeń?

        Ja wiem co się stało. Siedzieliśmy przy stole, ogólna rozmowa, siostra
        powiedziała coś w żartach, na co nikt nie zwrócił uwagi, a macocha poczuła się
        dotknięta. Podniosła głos, trzasneła drzwiami i wyszła (wyszli). Staralismy się
        to przeanalizować, doszukać się powodów. Rozmawialiśmy wiele razy o tym, siostra
        kilka razy przeprosiła. Ja myslę, że taka gwałtowna reakcja, to było takie
        nagromadzenie emocji, obawy przed byciem ocenianą, albo może przed zbytnim
        spoufaleniem. Z tatą rozmawiałam o tym wiele razy, z jego inicjatywy. Z macochą
        nie wracałyśmy do tego tematu. Z siostrą też rozmawiałam.

        > Być może (tylko
        > gdybam) Twoja siostra nie była zbyt miła dla tej kobiety albo powiedziała coś
        > przykrego (być może ma inne podejście do całej sprawy jako pasierbica niż Ty i
        > z pewnego powodu macocha jej "nie leży" i nie radzi sobie z tą nową dla niej
        > sytuacją)

        Siostra jest dużo młodsza, ma 20 lat. Obie strony popełniły tu pewien błąd.
        Macocha rozpoczęła ich wzajemne kontakty od żartów, postawą "kumpelską",a potem
        sie zorientowała, że to jednak jest za duża różnica wieku i chciałaby się
        wycofać. A siostra, tak mi sie wydaje, zachęcona jej bezpośrednim i luźnym
        podejściem, pozwoliła sobie na uwagę, którą można powiedzieć koleżance, ale nie
        macosze.

        > a ona myśli, że Ty myślisz i czujesz podobnie jak siostra w stosunku
        > do niej i w takim razie postanowiła się zdystansować również od Ciebie
        > przewidując Twoją lojalność w całej sprawie w stosunku do siostry albo po
        > prostu nie chcąc być przyczyną jakichś waśni w Waszej rodzinie.

        No tak, bardzo prawdopodobne. Ale między innymi dlatego zależało mi, żeby
        przyszli razem w święta, żeby poczuła, że jest akceptowana i oczekiwana. To jest
        dla wszystkich nowa i trudna sytuacja, trzeba sobie wybaczać błędy.

        > Może spróbuj
        > jej dać do zrozumienia, że siostra sobie z nią układa kontakty po swojemu a Ty
        > chciałabyś po swojemu i byłoby Ci miło gdyby Wam dwóm się ułożyło sympatycznie.
        > Życzę powodzeniasmile

        Dziekuję bardzo smile

        adota
    • megan58 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 14:56
      Zapytam wpros czy Ty uwazasz , ze fak iz ona nie chce sie z Wami spotyka ma
      wpływ na Ilosc Twoich kontaktów z ojcem ?
      Czy chcesz sie z Nia spotykac tylko dlatego ze chcesz miec w niej przyjaciólke
      (wtedy sobie daruj), czy choddzi o kontakt z ojcem i np. miec wstep do domu
      ojca by nie czuc sie nieproszonym gosciem.
      • maxxi26 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 15:00
        Chyba pominęlaś drobny szczegół, że autorce listu zależy na dobrych relacjach z
        macochą a z ojcem ma dobre relacje. Chyba to nie jest takie niepojęte, ze nie
        wszyscy a priori skreślają określone osoby tylko z racji roli społecznej w
        jakiej się znaleźli. Nie rozumiem rad w postaci - "chcesz sie z Nia spotykac
        tylko dlatego ze chcesz miec w niej przyjaciólke
        > (wtedy sobie daruj), "
        • megan58 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 15:05
          Zadałam pytanie . Po prostu moga nia powodowac rozne powody - chcialm sie
          zapytac czy problem nie lezy w ilosci kontaktu z ojcem. To jest tylko pytanie .
          Co do rady - tak jak napisąłma wyzej. Kobieta jednoznacznie na obecnym etapie
          nie ma na to ochoty. Trzeba sobie odpuscic i poczekac ..Moze za jakis czas
          samada sygnał.
          • maxxi26 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 15:07
            Twoje pytanie było związane z wyzej wskazaną radą.
            • megan58 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 15:10
              Taj jezeli odpowiedz brzmi "CHCE MIEC w NIej PRZYJACIOŁKE " i to jedyny powod -
              to jak na razie jak widac nie ma sensu..
              HJesli kobieta ma inne cele - to moze trzeba sie zastannowic nad inna droga .
              • megan58 Maxi _ a mozna wiedziec o co Ci chodzi? 12.07.05, 15:11
                • maxxi26 Re: Maxi _ a mozna wiedziec o co Ci chodzi? 12.07.05, 15:15
                  Odpowiadam i zajmuję stanowisko. Tyle smile
                  • megan58 Re: Maxi _ a mozna wiedziec o co Ci chodzi? 12.07.05, 15:16
                    A ja jak nie rozumiem do konca to pytam smile
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 09:15
        megan58 napisała:

        > Zapytam wprost czy Ty uwazasz , ze fak iz ona nie chce sie z Wami spotyka ma
        > wpływ na Ilosc Twoich kontaktów z ojcem ?

        No tak. Bo trzeba podzielić wieczór na dwa, trochę na moje urodziny, trochę na
        kolację z przyszłą żoną. Tata bardzo dużo pracuje, wiec zostają mu praktycznie
        weekendy na zwykłe życie. A wtedy trudno wygospodarować czas dla wszystkich
        osobno. Gdybym mogła wpaść do nich na godzinę, zamienić kilka słów, byłabym
        szczęśliwa. Na pewno częściej by przychodził gdyby przyszli razem, wtedy mógłby
        byc i z nami i z nią. Teraz stara się to pogodzić i na przykład wpada pobawić
        się z wnuczką jak ona jest u kosmetyczki albo pracuje.

        > Czy chcesz sie z Nia spotykac tylko dlatego ze chcesz miec w niej przyjaciólke
        > (wtedy sobie daruj), czy choddzi o kontakt z ojcem i np. miec wstep do domu
        > ojca by nie czuc sie nieproszonym gosciem.

        O to drugie. Wyobrażałam sobie przyjaźń, ale przecież nic na siłę.

        adota
        • megan58 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 09:22
          Adota - to trudna droga przed Toba. Zrobiłyscie juz NAPRAWDE DUZO - naetw jesli
          Cos sie stało i kots coś wypalił - to jak czytam przeprosin było sporor..
          Moze warto pogadac z ojcem o innym rozwiazaniu ..

          Moze ta pami powinna pogadac z psychoterapetua???


      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 09:16
        megan58 napisała:

        > Zapytam wpros czy Ty uwazasz , ze fak iz ona nie chce sie z Wami spotyka ma
        > wpływ na Ilosc Twoich kontaktów z ojcem ?

        Jeszcze dopiszę do swojej poprzedniej odpowiedzi. Ona nie stawia żadnych
        ograniczeń co do czasu jaki tata spędza z nami.

        adota
        • megan58 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 09:27
          Widzisz ,,ale sama jakby decyzja ze nie bedzie sie z wami spotykała jakby
          kazała mu wybierac..
          Bo jesli facte ma mało czasu i mchce utrzymac rodzine i chce kontaktu z wami -
          to nie ma mozliwosci pogodzenia tego. Mimo ze was nie nielubi i jest dla Was
          taka dobra - kaze mu dokonywac wyboru..

          Zastanwa mnie tylko jedno dlaczego jesli wszyscy tacy dobrze i tak dobrze
          postepuja , tak sie na wzajem lubia to jest tak zle ???

          Ale to retoryczne pytanie.. Trudno cos poradzic sytuacja bez wyjscia. Moze
          trzeba czekac..
          • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 10:02
            megan58 napisała:

            > Widzisz ,,ale sama jakby decyzja ze nie bedzie sie z wami spotykała jakby
            > kazała mu wybierac..

            sad No tak, pocieszam się tylko, że to nie jest jej celem tylko skutkiem ubocznym.

            > Zastanwa mnie tylko jedno dlaczego jesli wszyscy tacy dobrze i tak dobrze
            > postepuja , tak sie na wzajem lubia to jest tak zle ???

            Nie wiem. Stąd ten wątek. Może to jest tak jak przedstawiła w swoim poście
            leeya? Albo jakoś podobnie? Czas pokaże.

            adota
    • balladynka Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 15:02
      Adota,
      Wiesz co? Jak chcesz mieć dobre kontakty ze swoją macochą to radzę Ci z całego
      serca uciekaj stąd w te pędy, mówię Ci. Jak się tu nasłuchasz różnych opowieści
      sfrustrowanych furiatek, przeczytasz 400 postów na temat głęboko ukrytych
      motywów Twojej macochy a co jeden to mądrzejszy, to się takim jadem zarazisz,
      że już nic nie pomoże. Bądź po prostu nadal ludzka, otwarta i miła a wszystko
      się ułoży.
      • m-m-m Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 15:06
        POPIERAM
        • maxxi26 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 15:10
          Dziewczyna ma problem i udała się na właściwe forum. Pobiezna tylko lektura
          pozwoli jej zorientować się, że niektóre z radzących - to złośliwe jednostki,
          nic nie mające wspólnego z macochami, próbujące przedstawiać w formie pytań i
          stwierdzeń - własne poglądy.
      • elf28 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 15:08
        Ja również popieram.
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 09:22
        smile
    • leeya Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 16:57
      Ja mam jakas pokrecona rodzinesmile A moze zycie jest pokrecone, a ze duza
      rodzina, to sie i rozne przypadki zdazaja???

      Adota, nie jestem macocha. Tym bardziej doroslych dziecismile)))) Ale ta historia,
      ktora opisujesz to wypisz wymaluj historia jednej kobietki z mojej rodziny z
      reszta rownolatki i takiej jakby psiapsiolki. Wiem tyle, ile moje gumowe ucjo
      wylapalo i co Mama mi pozniej dopowiedziala.

      Krysia zaszla w ciaze jak byla nastolatka. Stracila to dziecko. Potem juz nie
      mogla zajsc w ciaze. Rozwiodla sie z mezem, bo nie chciala Go "oszukiwac".
      Zalatwila nawet uniewaznienie malzenstwa, zeby chlop mogl sobie zycie ulozyc i
      miec dzieci. Pomijam, ze nie ulozyl sobie zycia. Jakies 3 lata temu poznala
      faceta. Wdowca z doroslymi dziecmi. Zakochala sie, choc jak ona sama mowi,
      znalazla sobie kogos, przy kim chce umrzec. Ale On ma dzieci... Rozwala jej to
      caly swiat, w ktorym zyla do tej pory, ktory sobie ulozyla dla
      wlasnej "spokojnosci". Nie odciaga faceta od dzieci, jednak sama nie umie sie
      do nich zblizyc. A przeciez to dorosle, prawie 30 etnie kobiety... Myslala, ze
      uda jej sie byc obojetna. Ale zaczela je lubic i... Powoli zaczal zawalac sie
      jej swiat. Im bardziej one staraly sie zblizyc, tym bardziej ona ich unika. Bo
      sie boi, ze nie bedzie umiala sobie z tym poradzic. Glupota? Dla mnie moze tak,
      ale ja nie jestem nia i nie zrozumiem tego. To jest jej system obronny przed
      tym co sie stalo tyle lat temu. Moze wiec nie naciskac? Moze zeczywiscie czas
      pomoze??

      Leeya
      • leeya Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 16:59
        leeya napisała:

        z
        > reszta rownolatki i takiej jakby psiapsiolki.

        Mialo byc MOJEJ MAMYsmile)))))))))
        Upal mnie wykancza....sad

        Leeya
      • elf28 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 12.07.05, 17:02
        i świetnie, że o tym napisałaś. Bo czasem to, co się czasem dzieje w nas samych
        trudno sobie samemu nawet wytłumaczyć. Dla jednych jest to niezrozumiałe, dla
        innych głupota, dla trzecich jeszcze coś innego. A tak naprawdę potrzeba chęci
        zrozumienia i otwartości na siebie na wzajem obu stron.

        Dzięki leeya.
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 13.07.05, 09:26
        Dziękuję Ci bardzo za ten post.

        adota
    • judytak Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 14.07.05, 12:05
      a ja myślę, że nic na siłę
      tzn. w twojej sytuacji ja bym poprzestała na spotkaniach konwencjonalno
      rodzinnych (urodziny, święta itp.)
      i zobaczyłabym, czy coś "zaskoczy", czy nie

      nie ma żadnej podstawy a priori oczekiwać bliższych stosunków z daną osobą
      tylko dlatego, że jest żoną ojca
      przypatrz się jej obiektywnie (życzliwie, oczywiście, ale obiektywnie), czy
      zaprzyjaźniłabyś się z nią, jakby była twoją sąsiadką, koleżanką z pracy,
      znajomą z wczasów? jeśli tak, to pewnie i tak się zaprzyjaźnicie (przy czym
      może to trwać całymi latami), a jak nie, to będą stosunki "poprawne, choć bez
      entuzjazmu", takie też się przydają :o)

      jeszcze takie rzeczy mi poprzychodziły do głowy:

      twój ojciec po to się żeni, bo chce spędzać czas z żoną sam na sam,
      przynajmniej od czasu do czasu; jeśli przedtem każdą wolną chwilę spędzał z
      wami (córkami, wnukami), to siłą rzeczy ten czas się zmniejszy

      dorosła kobieta nie staje się "pasierbicą" kobiety, która wyjdzie za mąż za jej
      ojca, relacja "pasierbica/macocha" powstaje w dzieciństwie, i nie jest
      adekwatna do opisania stosunków między dorosłymi ludźmi, przynajmniej mi się
      tak wydaje... myśl o niej po imieniu, albo jako "narzeczona taty", to
      nabierzesz potrzeby dystans ;o)

      pozdrawiam
      Judyta

      • m-m-m Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 14.07.05, 12:19
        relacja "pasierbica/macocha" powstaje w dzieciństwie, i nie jest
        adekwatna do opisania stosunków między dorosłymi ludźmi, przynajmniej mi się
        tak wydaje...


        NIE powstaje w dzieciństwie. Powstaje wtedy, gdy ojciec/matka zawrą związek
        małżeński z nowym partnerem. Taki partner staje się wtedy powinowatym (w
        odróżnieniu od krewnego) dla dzieci z poprzednich związków, bez wzlędu na wiek
        tych dzieci.
        Myślę, że tu nałożyły Ci się prawa rodzicielskie (których wobec małoletniego
        dziecka partnera macocha/ojczym poślubiony nie nabywa i tak z automatu - tylko
        musi wystapić do sądu rodzinnego o przysposobienie takiego dziecka - też pod
        warunkiem, że to dziecko ma tylko jednego rodzica, a drugi np. nie żyje lub ma
        te prawa odebrane, lub sam się ich dobrowolnie zrzekł). Nie ma więc takiej
        sytuacji, że druga żona ojca staje się z automatu drugą (równoległą) w prawach
        matką dla dzieci z poprzednich związków swojego męża.
        • lilith76 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 14.07.05, 12:42
          a ja sądzę, że chodzi o to, że kiedy relacje zaczynają sie gdy pasierb jest dzieckiem, to są bardziej "matczyne", a gdy pasierb jest dorosły bardziej przyjacielskie.
          • m-m-m Lilith, myślałam, że jesteś już na wakacjach 14.07.05, 13:00
            • lilith76 Re: Lilith, myślałam, że jesteś już na wakacjach 14.07.05, 13:23
              wyjeżdżam w sobotę, a teraz trochę siedzę przy kompie.
              zaraz idę do parku na słoneczko smile
              • m-m-m Re: Lilith, myślałam, że jesteś już na wakacjach 14.07.05, 13:27
                Jak ja Ci zazdroszczę...
        • judytak Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 14.07.05, 17:37
          jako że rozmowa ta nie toczy się między prawnikami na sali sądowej, więc nie
          miałam na myśli znaczenia formalnoprawnego wyrazów "macocha" czy "pasierb",
          tylko znaczenie potoczne, które implikuje pewien rodzaj związku rodzinnego i
          emocjonalnego

          zupełnie niezależnie od praw rodzicielskich :o)

          upieram się przy tym, że pewne relacje rodzinne / emocjonalne mogą (powinny)
          powstać tylko w dzieciństwie (podczas gdy inne, oczywiście, mogą w każdym
          czasie)

          i tak, dla przykładu, mąż mojej ciotki, którego poznałam jako takiego będąc
          dzieckiem, jest dla mnie wujkiem, czyli uznaję go za członka rodziny, podczas
          gdy mąż innej mojej ciotki, który stał się jej mężem kilka lat temu, wujkiem
          dla mnie nie jest, jest po prostu mężem ciotki, czyli "odczuwam" go właśnie
          jako "powinowatego"
          podczas gdy, oczywiście, dla mojej mamy i jeden, i drugi pan jest takim samym
          szwagrem...

          pozdrawiam
          Judyta
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 14.07.05, 13:21
        judytak napisała:

        > twój ojciec po to się żeni, bo chce spędzać czas z żoną sam na sam,
        > przynajmniej od czasu do czasu; jeśli przedtem każdą wolną chwilę spędzał z
        > wami (córkami, wnukami), to siłą rzeczy ten czas się zmniejszy

        Nie, to nie tak. Nie spędzał z nami każdej chwili. Czasem widzieliśmy sie tylko
        przez chwilę, raz na dwa, trzy tygodnie. Oczywistą jest potrzeba bycia z żoną
        sam na sam. Ja tą potrzebę szanuję, tak samo jak moi rodzice szanowali moją
        potrzebę bycia sam na sam z moim mężem.

        > dorosła kobieta nie staje się "pasierbicą" kobiety, która wyjdzie za mąż za je
        > ojca, relacja "pasierbica/macocha" powstaje w dzieciństwie, i nie jest
        > adekwatna do opisania stosunków między dorosłymi ludźmi, przynajmniej mi się
        > tak wydaje...

        Użyłam pojęć "pasierbica" i "macocha" jako ogólnie przyjętych określeń danego
        powinowactwa. Sądzę, że tu nie ograniczeń wiekowych. Tak samo jak ciocia,
        stryjek czy babcia, przecież to nie narzuca od razu stopnia zażyłości.

        > myśl o niej po imieniu, albo jako "narzeczona taty", to
        > nabierzesz potrzeby dystans ;o)

        Myslę o niej wyłącznie po imieniu. Nie mieliśmy z tym nigdy problemu. Nie mam
        zapędów do szukania w niej namiastki więzi, jakie były między mną a mamą.
        Zresztą różnica wieku między nami nie jest taka duża (11 lat). Jak już pisałam
        trochę wyżej to jest zupełnie nowa, inna relacja.

        Chciałam zatytułowac wątek w sposób, który od razu zasugeruje w czym rzecz.

        adota
    • kasia_kasia13 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 25.07.05, 17:11
      Wprawdzie nie jestem macocha tylko pasierbica, ale sie dopisze.
      Przede wszytskim nic na sile. Jestescie obie doroslymi kobietami i nie musicie
      sie ze soba zaprzyjazniac tylko dlatego, ze jest ona zona Twojego taty. Jesli
      ona z jakichkolwiek powodow tego nie chce, ma do tego pelne prawo. Wykonalas
      duzo gestow dobrej woli i jak dotad nie spotkalas sie z pozytywnym odzewem. Ja
      przestalabym ja zapraszac, ale dalabym jej jakis syngal, ze jesli zmieni zdanie
      i zapragnie kontaktow to bedzie mile widziana.
      Co do jej motywow, to moze to byc zarowno jakas trauma jak i manipulowanie
      Twoim ojcem, bo mimo iz tego nie mowi wprost, poniekad kaze mu wybierac miedzy
      soba a Wami. A moze powod jest jeszcze inny. Nie chce oskarzac tej kobietym,
      jak wczesniej napisalam nie wiadomo jakie sa jej motywy, ale niepokajace jest
      to, ze Twoje kontakty z ojcem sa coraz rzadsze z jej powodu. Jak wygladaja
      Swieta, Wigilia - czy wtedy tez nie chce siasc z Wami do wspolnego stolu? Czy
      mozesz odwiedzac ojca w ich domu?
      A tak na marginesie, Twoja macocha ma duze szczescie, ze spotkala sie z tak
      pozytywnym przyjeciem swojej osoby przez dzieci meza. Daj jej do poczytania to
      forum, to od razu Cie doceni big_grin
      • adota Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 01.08.05, 13:25
        kasia_kasia13 napisała:

        Dziekuję za post. Odpowiadam z opóźnieniem, bo byłam na urlopie smile
        > Wprawdzie nie jestem macocha tylko pasierbica, ale sie dopisze.
        Czy mogę zapytać jak układają się Wasze stosunki z macochą? I czy zmeniały się w
        czasie?
        >... niepokajace jest
        > to, ze Twoje kontakty z ojcem sa coraz rzadsze z jej powodu. Jak wygladaja
        > Swieta, Wigilia - czy wtedy tez nie chce siasc z Wami do wspolnego stolu?
        W ostatnie święta spotkaliśmy się w pierwszy dzień swiąt, po długich wahaniach,
        dzień wcześniej tata zapytał czy zaproszenie na śniadanie jest nadal aktualne.
        Przyszli, było miło.
        > Czy mozesz odwiedzac ojca w ich domu?
        Myslę, że gdybym zapytała o to tatę, powiedziałby, że tak. Ale w praktyce raczej
        nie. Ona wspomniała kilka razy, że nie lubi odwiedzin rodzinnych (nie o nas,
        tylko tak ogólnie, ale ze przy nas to nie sposób nie wziąć tego do siebie), nie
        zaprasza, więc się nie narzucam. Ostatnio były urodziny taty i zapytałam luźno
        czy w jakimś momencie i w dowolnym miejscu mogę mu złożyc życzenia. Pojawiła się
        opcja, że spotkamy się u mojej babci, ale potem okazało sie, że wcale. Czyli
        raczej nie mogę.
        > A tak na marginesie, Twoja macocha ma duze szczescie, ze spotkala sie z tak
        > pozytywnym przyjeciem swojej osoby przez dzieci meza. Daj jej do poczytania to
        > forum, to od razu Cie doceni big_grin
        Bardzo mi miło czytać takie posty smile)

        adota
        • kai_30 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 05.08.05, 19:37
          Adota:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=27384558
          • kasia_kasia13 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 05.08.05, 19:48
            Juz jestem smile
        • kasia_kasia13 Re: Jak byc dobrą pasierbicą? 05.08.05, 19:59
          > Czy mogę zapytać jak układają się Wasze stosunki z macochą? I czy zmeniały
          się
          > w
          > czasie?

          Moje stosunki z macocha sa poprawno-obojetne i bardzo to sobie obie w tym
          momencie cenimy. Kiedys byly gorsze, ale od czasu, gdy, jako dorosla kobieta,
          mniej potrzebuje ojca, sie unormalizowaly. Po prostu - olewam ja.
          Obawiam sie, ze moje doswiadczenia nie na wiele Ci sie przydadza, kazdy
          przypadek jest inny.

          >> Myslę, że gdybym zapytała o to tatę, powiedziałby, że tak. Ale w praktyce
          racze
          > j
          > nie.


          > Ostatnio były urodziny taty i zapytałam luźno
          > czy w jakimś momencie i w dowolnym miejscu mogę mu złożyc życzenia. Pojawiła
          si
          > ę
          > opcja, że spotkamy się u mojej babci, ale potem okazało sie, że wcale. Czyli
          > raczej nie mogę.

          To jest niepokojace. Bo o ile ona nie musi Cie lubic ani sie zaprzyjazniac, ani
          tez nie musi uczestniczyc w Twoim zyciu (obrona doktoratu czy chrzciny dzieci
          itd.) o tyle powinna zaakceptowac Twoja obecnosc w zyou ojca. Nie rozumiem
          tejbiety, zwlaszcza, ze jako osoba dorosla nie wymagasz az tyle czasu ze strony
          ojca jak kiedys, mozliwosc spotkania sie w Swieta czy w urodzinu to minimum
          jakis normalnych kontaktow z rodzicem. Tylko to Twoj ojciec powinien jakos to
          wszystko wyprostowac, a nie Ty starac sie na sile zaprzyjaznic z macocha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka