papa261
26.03.06, 15:56
Chcialabym zebyscie napisaly mi jak to wyglada z Waszej strony.Sytuacja jest
taka

oznalam mojego Faceta,gdy byl jeszcze zonaty.Ma dwoje dzieci i dla mnie
odszedl,rozwodzi sie.Czyli przez ten caly czas bylam i jestem jego
kochanka(nazwijmy rzecz po imieniu).No wlasnie i tu jest ten problem i moj
bol.Nie daje mi to spokoju i chcialam odejsc dla dobra ich rodziny.Duzo z nim
o tym rozmawialam,ale on problemu nie widzi.Wzial slub bo bylo dziecko w
drodze,potem klotnie,klotnie i jeszcze raz klotnie.Nawet gorzej,ale nie bede
sie rozpisywac nad stanem emocjonalnym tej pani,bo nie o to chodzi.Tak sobie
zyli,az pojawilam sie ja.Chce byc ze mna,bo jak powiedzial pierwszy raz w
zyciu kogos kocha i naprawde mu zalezy.Chce ulozyc sobie ze mna
NORMALNE,SPOKOJNE zycie.Tylko,ze ja sobie nie moge poradzic z pewnymi
rzeczami.Ze to ja jestem przyczyna,ze rozbilam rodzine,zabieram dzieciom
ojca.Ciagle o tym mysle i zawsze myslalam.Jestem z nim,bo kocham go nad zycie
i chce dac mu to,czego nie mial.Ale nachodza mnie wyrzuty sumienia czy
wlasciwie postapilam,czy nie jestem egoistka???Jak czytam wypowiedzi o "tych
trzecich"to czuje sie jak zwykla szmata,nic nie warta i pozbawiona
jakichkolwiek skrupulow.Czy mam racje?Czy slusznie sie obwiniam?jak sobie z
tym radzic?czy ktoras z Was byla w takiej sytuacji?jak Wasze zwiazki zostaly
przyjete przez rodzine,znajomych??prosze pomozcie mi to poukladac.