anastazjo - pytanie

23.06.06, 19:12
przeczytalam twoja wypowiedz przy okazji jednego z postow w ktorym opowiadasz
o roznych technikach czulosci ( robienie paznokci mezowi, mycie nog,
calowanie w uszko itd. ) aby wygrac rywalizacje o uczucia meza z pasierbica.
nie oceniam twoich technik, nie krytykuje itd chociaz ja reprezentuje
skrajnie rozne stanowisko. moje pytanie jest proste. nie boisz sie ze i kotka
mozna zaglaskac na smierc ?? nie boisz sie ze mezowi wyjda bokiem twoje
nadskakiwania. w koncu jak sie dostaje homara i kawior 24h/7 to czasem
czlowiek i za kaszanka zateskni.
    • anastazjapotocka Re: anastazjo - pytanie 23.06.06, 20:23
      Nie boję się. To duży chłop i silny i na oko nie wymaga zagłaskania. Ale tylko
      na oko. Jest odrzuconym dzieckiem swoich rodziców (ojciec zmarł niedawno),
      którzy "podrzucili" go najpierw dziadkom, a póżniej siostrze i szwagrowi. Nigdy
      go nie odwiedzali, nie pisali do niego, w ogóle mogiła. Jego rodzice dobrze
      zarabiali i bawili się wesoło, dziecko kiepsko im się wkomponywało w
      rzeczywistość. Długo nie znałam prawdy, poznaliśmy się, jak miał juz 33 lata, o
      sobie mówił niewiele, albo prawie wcale. Gdzieś tam w ciągu paru lat
      poskładałam sobie prawdę (dziadkowie już nie żyli), poznałam ciotkę (toksyczną
      i zajętą własnym synem, teraz już dawno dorosłym, uciekł przed własną matką do
      USA). W końcu pojechałam do Polski, aby poznać jego rodziców. W życiu nie
      widziałam takich egoistów. Od razu poprosili mnie o leki dla papy (kosztowały
      400 marek). Nie chcę nikogo epatować koszmarem dzieciństwa mojego męża. Było,
      przeszło, nie ma o czym mówić. Do tej pory jest w nim ogromne zapotrzebowanie
      na miłość. Jego nie da się zagłaskać. Co godzinę pyta, czy go kocham, szuka
      potwierdzenia. Z ex nie ułożyło się. Nie wiem do końca dlaczego, ale na pewno
      nie chciało jej sie pochylić nad psychiką mężczyzny, którego złapała na
      dziecko. Była potem jeszcze dwa razy w ciąży, ale roniła (piła za dużo). Kiedys
      powiedział w gniewie, że ona zamiast serca miała dolarówki. Myślę też, że to
      wszystko go po prostu przerosło, ale zawsze starał się być dobrym ojcem, choć
      nie bardzo wiedział co to jest. Mam w domu poranionego męzczyznę i go sobie
      rozpieszczam. Nikomu tym nie szkodzę. Pasierbica przybrała sposób bycia ex,
      często traktowała ojca z bezmyślnym okrucieństwem. Nastawiana przez ex chciała
      nasz związek zamienić w piekło, a mi często życzyła śmierci. Obie podczas
      ciężkiej choroby i operacji męża pytały tylko na kogo jest dom? Dużo by mówić.
      Nie chce mi się i emocje biorą górę. Zawsze byłam taka łagodna i uległa,
      przeszłam piekło, aż pewnego dnia się po prostu pozbierałam i zaczęłam walczyć.
      Teraz mąż ma całkiem dobre kontakty z córką, jak już mówiłam, ona ma 25 lat i
      doskonałe studia. Nie wtrącam się, bo sama czuję się zbyt zraniona wyskokami ex
      i pasiebicy. Dla mnie to dwa światy: mąż i córka oraz ja i mąż. Nic na to nie
      poradzę.
      • m-jak-magi Re: anastazjo - pytanie 23.06.06, 20:50
        anastazjo dziekuje za szczera odpowiedz. tak jak pisalam wczesniej moje
        doswiadczenia sa inne chociaby z tego powodu ze mam bardzo dobre kontakty z
        corka M i bardzo o te kontakty dbam. co do ex to mysle ze jest mi latwiej od
        czasu przyjechalismy do kraju a ona przebywa dalej w stanach. w moim zyciu
        temat ex pojawia sie rzadko z reguly podczas omawiania "wydatkow na dziecko".
        jedyne co mnie boli to fakt ze mala widzi sie z ojcem jedynie raz do roku kiedy
        przyjezdza na wakacje. jest super fajnym dzieckiem, nie zepsutym ( daj boze
        nigdy ) przez matke. a co do mojego stosunku do m .... no coz - kobiety u mnie
        w rodzinie sa silne i zimne. ja rowniez taka jestem. powracajac do mojego
        pierwszego postu regularnie serwuje kaszanke ale tym bardziej moj m docenia jak
        dostanie homara smile jak by bylo gdyby codziennie byl przyslowiowy homar - nawet
        nie chce wiedziec, po prostu sobie tego nie wyobrazam brrrrrrrrrrrrr
        milo jednak wiedziec ze w twoim przypadku okazalo sie to skuteczne.

    • joanna-walencja Re: anastazjo - pytanie 23.06.06, 20:29
      Amastazjo, zostalas wywolana do tablicy, ale pozwole sobie odpowiedziec troche
      w Twoim imieniu, bo postepuje tak samo jak Ty (chociaz mam pasierba, a nie
      pasierbice i nie musze sie z nim scigac do ramion mojego M)

      dla jednego norma jest kaszanka, dla drugiego homar i kawior. ktos kto nie zna
      smaku kaszanki, nigdy do niej nie zateskni, a jak przypadkiem sprobuje, to moze
      w niej nie zagustuje.

      moje kolezanki uwazaja, ze przesadzam, bo codziennie rano robie swojemu M
      sniadanie - ja uwazam, ze to norma. i zeby nie bylo watpliwosci nie wyssalam
      tego "z mlekiem matki", bo u mnie w domu sniadania robil tatus.

      ja tez rozpieszczam swojego mezczyzne, on rozpieszcza mnie - i jest nam z tym
      dobrze. nie mamy wspolnych dzieci wiec rozpieszczamy siebie nawzajem. i skoro
      ja nie teksnie za prymitywnym brutalem, dlaczego M mialby tesknic za "kaszanka"?
      • anastazjapotocka Re: anastazjo - pytanie 23.06.06, 20:32
        dziękuję Ci więc za to, że jesteś, bo już jest nas dwie. Życzę Ci z całego
        serca szczęścia i dalszej przyjemności z rozpieszczania ukochanego.
        • joanna-walencja Re: anastazjo - pytanie 23.06.06, 23:04
          eee. nie jestesmy tylko dwie, na pewno jest nas wiecej!
          • khaldum tak to prawda, jest nas więcej 24.06.06, 11:21
            moja dbałość o swojego NM nie wynika z rywalizacji pomiędzy dziećmi, a mną, ale
            z przyjemności jaką daje to zarówno mi jak i NM. Nie widzę nic złego w tym, że
            zrobi się facetowi manicure, pożyczy maseczkę do twarzy, czy zaprowadzi się go
            do manicurzystki. Wszystkim nam zależy na tym aby nasi M byli zadbani, a jeśli
            w poprzednich związkach, nie było troski o ich wygląd, to dlaczego tej luki nie
            wypełnić ?

            wszystkie dbające i od czasu do czasu rozpieszczające swoich M i NM pozdrawiam
            • m-jak-magi Re: tak to prawda, jest nas więcej 24.06.06, 11:41
              kazdy ma swoje sposoby. jedni wola sami masowac stopy facetowi a inni wola zeby
              zrobil to sam i byl przekonanay o potrzebie robienia tego. inna metoda prowadzi
              do tego samego efektu.
              jak sama stwierdzilas musi to sprawiac przyjemnosc - ja nie widze nic
              przyjemnego w grzebaniu miedzy palcami u stop swojego m. sa gusta i gusciki.
              • zonka77 Re: tak to prawda, jest nas więcej 25.06.06, 19:27
                Ja chyba jestem pośrodku gdzieś - lubię porozpieszczać męża kanapkami czy
                wyprasowaniem koszuli o 5 rano jak jedzie na delegację ale "grzebanie w
                paluchach od stóp" to dla mnie rzeczywiście coś dziwnego i mąż by mi zszedł na
                zawał tongue_out gdybym mu zaproponowała malowanie paznokcji (myślę że i dla mnie i dla
                niego jest to absolutnie "niemęskie")
                Ale prawda jest taka że jeśli ktoś ma ochotę malować pazurki mężowi to mnie
                naprawdę nic do tego zwłaszcza jeśli mąż to lubi.
                Oby tylko to wynikało z potrzeby serca i uczucia a nie z rywalizacji z
                pasierbami lub strachu przed porzuceniem - bo takie jakieś wrażenie odniosłam na
                początku jesli chodzi o Anastazję (Może zupełnie niesłusznie jak potem
                przeczytałam więc jeśli tak nie jest to zwracam honor). Jeśli jest to tym
                pierwszym - jak dla mnie wszelkie możliwości które nikogo nie krzywdzą są super
                jesli sprawiają że ludzie są szczęśliwi big_grin
                • khaldum Re: tak to prawda, jest nas więcej 26.06.06, 09:49
                  smile a czy ktoś mówił o malowaniu paznokci ???

                  pedicure polega przede wszystkim na starannym obcięciu paznokci, nie
                  jakkolwiek, bo wrastają, odsunięciu skórek i zadbaniu o pięty.
                  A która z nas nie lubi masażu stóp. Ja uwielbiam i nie widzę nic złego w tym,
                  że tą przyjemność funduję swojemu NM sobiście.

                  Poza tym facet powinien mieć zadbane dłonie i stopy, a nie poszarpane paznokcie
                  wystające z sandałów, czy zapuszczone ręce, którymi nas dotyka.

                  Moja świętej pamięci babcia powtarzała
                  klasę mężczyzny poznasz po zadbanych dłoniach i włosach i po butach.

                  i coś w tym jest
                  • zonka77 Re: tak to prawda, jest nas więcej 26.06.06, 10:03
                    o malowaniu pazurków napisała Anastazja w innym wątku smile
                  • m-jak-magi Re: tak to prawda, jest nas więcej 26.06.06, 17:21
                    ja tez lubie jak facet ma piekne zadbane stopy nie mowiac o dloniach. nie
                    znajduje jednak zadnej przyjmenosci w robieniu tego. sa kosmetyczki, raczek mu
                    rowniez nie obcielo wiec moze to zrobic sam albo skorzystac z pomocy
                    profesjonalistki. rozumiem jednak ze innym sprawia przyjemnosc "grzebanie
                    meidzy palcami" ja na sama mysl dostaje gesiej skorki i nie jest to
                    objaw "podniecenia" smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja