Dodaj do ulubionych

do macoszek całodobowych :-)

18.07.06, 12:55
Dziewczyny podzielcie się trochę doświadczeniem , bo ciężko jakoś mi idzie
porządkowanie a może raczej ustalanie pewnych kwestii z moim M , a już
niedługo całodobową się stanę. Chodzi o kwestie zarówno nazwijmy kompetencji
w stosunku do pasierbic , jak i kwestii nazwijmy to czysto materialnych. ot
choćby finansowania wyjazdów letnich i zimowych, krótko mówiąc co finansujemy
z domowych czyli wspólnych . Osoby o poglądach ekstremalnych czy proszonych
przeze mnie już w poprzednich postach o darowanie sobie komentarzy - prośbę
ponawiam smile Moim celem jest dom w którym i kazde z nas się będzie czuło
dobrze i do którego każdemu z nas będzie się zwyczajnie chcialo wracać, a z
moim M zamierzam się pogodnie zestarzeć smile Będę wdzięczna za info jak to u
wygląda u Was .
Obserwuj wątek
    • geos Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 13:56
      U nas kasa jest wspólna i nie ma podziału na moje, twoje i nasze.
      Zwłaszcza, że zarabiam różnie. Raz coś jest a raz nie - sama projektuję, więc
      wszytsko zalezy od zleceń. Mąż sam od początku tierdził, że kasa jest wspólna i
      on chce sie ze mna dzielić wszytskim. W związku z tym, wszytsko co dotyczy
      dzieci płacimy wspólnie.
      Co do kompetencji w stosunku do dzieci to....po prostu jesteśmy rodziną. Siłą
      rzeczy jestem z dzicmi częściej, więc trudno byłoby zostawiac wszytskie kwestie
      na powrót taty do domu. Dla mnie to byłby jakis koszmar bo wracając musiałby
      rozstrzygac wszytskie kwestie sporne. Więc działam wychowawczo. Różnie to bywa,
      raz spokojniej raz nerwowo ale idzie do przodu.
      Różnica polega na tym, że moje dzieci sa jeszcze małe Młoda ma 12 a Mały 10 lat.
      I mimo, że były juz jakoś ukształtowane to udało nam sie pewne rzezcy jeszcze
      wprowadzić.
      Dzielimy sie wychowaniem. jak mąz jest w domu to wypycham go do dzieci,zeby cos
      tam przypilnował, zeby pogonił do czefgos, pmógł, al ejak go nie ma to jestem
      ja. Godzę, poganiam, pomagam. Po prostu.
      Dzieic na początku próbowały pogrywac na dwa fronty. Na przykłąd najpierw pytały
      ise mni eo cos czy mogą a potem, kiedy odpowiedx była dla nich nie pomyślna szły
      do taty. W końcu po rozmowie z mężem ustalilismy, że kilka razy odpowie w takim
      przypadku, że ja juz powiedziałam co mozna a co nie i on nie rozumie po co
      pytanie skierowane do niego. Pomogło.
      To, że jakos to wszystko działa potwierdzaja mi informacje od obcych mi ludzi.
      Mam kolezanki Młodej ze szkoły powiedziała mi, że od czasu jak jestem w domu
      Mały stał się bardzo otwartym dzieckiem, przestał być zahukany, poweselał,
      chetnie sie bawi.
      Ostatnio dzieic wróciły od ciotki męża. Wspomniana ciotka powiedziała męzowi, że
      dzieci dobrze sie o mnie wypowiadają, wspominaja, że widać szczęśliwe buzie.
      Miekko mi ise rzobiło na sercu bo to było baardzo miłe dla mnie.
      Nie wiem co jeszcze ,pytaj.
    • m-m-m Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 14:09
      Jak mlody byl dzieckiem lat 9-12 to siłą rzeczy więcej w wychowywaniu udziału
      brałam ja. Od kiedy zaczął dojrzewać i mieć rogi to do wychowywania pogoniłam
      M. I jak widzę bardzo słusznie.
      Wyjazdy płaci M., on też finansuje jego ubrania, lekarza, książki do szkoły. Ja
      płacę tylko wtedy jeśli chcę.
      • mamaika Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 14:59
        Nie ukrywam,że ta opcja bardziej zgadza się z moją wizją przyszłości.
        • m-m-m Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 15:18
          Mamaika o ile pamiętam to matka dzieci twojego M. nie żyje. Dzieci po niej
          powinny otrzymywać rentę sierocą - odpowiednik alimentów. Uważam, że nic nie
          musisz im fundować wspónie z M., bo matka ze swej strony niejako sponsoruje je
          zza grobu.
          • mamaika Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 15:24
            Nic nie będą miały, bo moja eks pracowała sporadycznie i raczej b.krótko.
            Podsumując ani za życia ani z zza grobu.
            • m-m-m Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 15:29
              Do renty potrzeba min. 12 lat pracy zmarłego rodzica.
              Ale skoro M. godzil sie na jej nie pracowanie i utrzymywal i ją i dziewczynki
              to nie ma powodów by teraz było inaczej i byś Ty sie dokładała. I tak jedna
              osoba z utrzymywania mu odpadła, więc nie lituj się nad nim, ani nad
              dziewczynami.
              • mikawi Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 15:38
                zawsze rozbawia mnie sformułowanie pt. "M się godził na niepracowanie eksi" smile))

                mmm - mój M. się nie godził tzn wielokrotnie mówił eksi, żeby poszukała sobie
                pracy, bo emerytury nikt jej nie da - i co, myslisz że z tego powodu podjęła
                pracę? sądzisz, że eksia bierze pod uwagę zdanie eks męża w tej kwestii?
                • e_r_i_n Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 15:44
                  mikawi napisała:

                  > sądzisz, że eksia bierze pod uwagę zdanie eks męża w tej kwestii?

                  Szczegolnie, jesli wczesniej nie brala pod uwage zdania jeszcze meza...
                • m-m-m Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 15:53
                  No dobrze, jak było tak było, faktem jst, że je wszystkie łącznie z mamusią
                  utrzymywał i teraz nie ma powodu do zmiany, tym bardziej, ze jest o jedną osobę
                  mniej.
              • geos Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 18:48
                > Do renty potrzeba min. 12 lat pracy zmarłego rodzica.


                hmmm.... nie wiem dokładnie jak to jest ale nasze dzieciaki dostaja rente po
                mamie która pracowała tylko 10 miesięcy przed smiercią. Wcześniej otrzymywała
                tylko rentę inwalidzką - może dlatego im przyznali?
                • jayin Re: do macoszek całodobowych :-) 18.07.06, 18:55
                  geos napisała:

                  > hmmm.... nie wiem dokładnie jak to jest ale nasze dzieciaki dostaja rente po
                  > mamie która pracowała tylko 10 miesięcy przed smiercią. Wcześniej otrzymywała
                  > tylko rentę inwalidzką - może dlatego im przyznali?

                  Si.


                  "Renta rodzinna przysługuje uprawnionym członkom rodziny osoby, która w chwili śmierci miała ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy lub spełniała warunki wymagane do uzyskania jednego z tych świadczeń.

                  Do renty rodzinnej mają uprawnienia między innymi dzieci własne, dzieci drugiego małżonka i dzieci przysposobione:
                  do ukończenia 16. roku życia,
                  do ukończenia nauki w szkole, jeśli przekroczyły 16. rok życia, nie dłużej jednak niż do osiągnięcia 25. roku życia,
                  bez względu na wiek, jeżeli stały się całkowicie niezdolne do pracy oraz do samodzielnej egzystencji lub całkowicie niezdolne do pracy w okresie, o którym mowa w pkt. 1. lub 2.
                  "
    • ja772 Re: do macoszek całodobowych :-) 19.07.06, 13:04
      u nas powstal jakis niepisany podzial ze ja zajmuje sie utrzymaniem pelnej
      lodowki a NM placi rachunki za dom, bo telefoniczne kazdy swoj. jesli chodiz o
      wydatki na corke NM to generalnie on jej kupuje bo na to sa alimenty (tylko
      na mloda ma 12 lat) ale czasem ja cos fajnego znjade i kupie np jakas bluzke
      kosmetyk itp i nie wystawiam NM rachunkusmile teraz bylysmy z mloda tydzien na
      wakacjach, ni musialysmy placic za pobyt wiec zgodnie z niepisana umowa ja
      sponorowalame wyjazd bo wydatki obejmowaly tylko jedzonko i drobne atrakcje.My
      jestesmy na poczatku wspolnego zycia. Mysle ze z czasem ja bede chciala zeby
      kazde z nas mialo swoje konto a do tego jedno wspolne. Oczywiscie zycie moze
      zweryfikowac moje chcenia lub niechcenia. Jakos gospodarka finansowa do tej
      pory nie byla powodem niezgody miedzy nami. Pytasz tez o kwestie wychowawcze.
      Moj NM czesto pracuje do 19 wiec sila rzeczy ja przejmuje czesc obowaizkow. To
      ja odrabiam z Mloda lekcje bo mam wiecej cierpliwosci i chyba tez wieksza
      wiedze czasami, moim malym osobistym sukcesem jest podniesienie sredniej mlodej
      z 3,2 w zeszlym roku do 4,4 obecnie smile, ostateczne decyzje dotyczacej corki
      podejmuje jej tata. Sytuacja najswiezsza czalkiem banalna ale jednak wymagajaca
      stanowczej decyzji nie mojej. W niedziele chcielismy spedzic dzien na dzialce u
      moich rodzicow Mloda sie zbuntowala i odmowila pojechania z nami jak dla mnei
      mogla isc do babci sama pamietam, ze jako nastolatka nei lubilam tam jezdzic
      ale NM postawil sprawe stanowczo ze ma jechac i koniec kropka, zarzadzil tez
      ze przeteleportujemy sie tam na pieszo (okolo 10 km) mloda dostala szalu-
      oporna jest na spacerysmile- ale tutaj ja weszlam w slowo i zarzadzilam ze
      jedzimey samochodem i jelsi ona bedzie sie nudzic na smierc to po obiedzie ją
      odwieziemy do babci. stwierdzilam ze jesli ona idzie na kompromis to on tez
      musi. W konsekwencji spedizlismy na powietrzu caly dzien i nikt sie nie dasal.
      Taki niby drobny przyklad a pokazuje wiele jak to jest w naszej "rodzinie"
      POZDRAWIAM i zycze madrych decyzji
    • mamaika Re: do macoszek całodobowych :-) 19.07.06, 14:02
      Dzięki dziewczyny .I tak dalej się miotam i mam myślenicę, ale i tak lepiej.
      Pogmatwane to wszystko łącznie zresztą ze mną samą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka