Dodaj do ulubionych

syn mojego m i problemy z jego babką

14.08.06, 14:03
Młody znów ma nawrót choroby. Do tej pory babka dawała mu leki aby nie moczył
sie w nocy. zawsze gdy był u nas, my ich mu nie dawaliśmy i młody bardzo
żadko miał mokre noce ale teraz oprócz leków dała jeszcze pampersy bo znów
jest nawrót. Dziewczyny ja juz nie wiem jak dotrzec do tej wstrętnej baby.
Bez wiedzy i uzgodnienia z ojcem ( wiemy to z nieoficjalnych źródeł)
przeprowqdziła sie z dzieciakami w inne miejsce, zmieniła mu szkołę. Z
drugiej strony w apelacji pisze że tego nie wolno robić ze względu na postępy
w leczeniu. Wywiera na nim presje i przedstawia mu czarne wizje mieszkania z
nami. Był 2 tyg. na mazurach z matki siostrą która też wychowuje dzieci
żelazna reką więc może i to sie troszke przyczyniło. Matki nie widzi juz od 3
m-cy a babka uważa że wszystko jest wpożądku. Sprawa jest 22 września.
Kurcze ile ten dzieciak musi jeszcze znięść? On potrzebuje stabilizacji i
poczucia bezpieczeństwa ale w tej chwili to tylko jedna wielka szarpanina
między babką, matką i ojcem
Kurcze musiałam się wygadać bo az żółć mi się ulewa.
Czuje sie bezilna i nie wiem jak mu pomóc.
Obserwuj wątek
    • reksia Re: syn mojego m i problemy z jego babką 15.08.06, 21:15
      Moim zdaniem można to zrobić tylko w jeden sposób.Dobry prawnik ,ale taki z
      pasja a nie wiecznie "potrzebującym portfelem" i oddać sprawę do sądu.
      Bo rozumię,że nie mówimy o zapaleniu pęcherza,ale mówimy o poważnie
      zaniedbywanym dziecku,dziecku krzywdzonym w ogromny sposób emocjonalnie.

      Ze swojej strony,to co można zrobić dla ZANIEDBYWANEGO W POWAŻNY SPOSÓB
      dzieciaka to:
      1.Zacząć współpracować z psychologiem i pod jego kierownictwem starać się
      wspomóc dzieciaka,korzystać na bierząco z jego pomocy i pomysłów na wsparcie
      dziecka w takiej sytuacji.Czynne działanie i jak najbardziej fachowy udział w
      tych działaniach.Sięganie do konkretnej wiedzy,a nie dziwnych porad
      zaciągniętych w 100 miejscach.

      2. Zebranie konkretnych dowodów,jak największej ich liczby świadczących o tym
      że dziecku dzieje się krzywda i ostra współpraca z adwokatem.Sprawa z buta i to
      jak najszybciej ,jeśli są to poważne i rzeczywiste zaniedbania ,na drogę sądową
      i kurator,kurator i jeszcze raz dobry kurator.

      3. Jesli chodzi o dobro dziecka to korzystać ze wszystkich możliwych
      środków ,wiadomo prawnych,ale jeśli zajdzie kiedykolwiek jakiekolwiek
      podejrzenie,że sprawa jest już zbyt poważna,a dziecku grozi FAKTYCZNE
      niebezpieczeństwo to bez skrupułów posuwać się do działań moim zdaniem nawet
      poza prawem.Urzędnicy co niektórzy są faktycznie oporni,leniwi i bez
      podstawowej wiedzy lub z natury są ignorantami,a dzieciak życie i zdrowie ma
      tylko jedno .Moim zdaniem w takiej sytuacji nie cofać się przed niczym.Czasem
      nawet i lisem zostać,czasem głupiej babce pychol kasą zatkać(bo zazwyczaj takim
      osobą zależy na kasie,którą przy okazji otrzymują i z której się utrzymują)
      Dzieciakowi pomóc i konkretnie się nim zająć.Podstawa to samemu być pewnym,że
      wie się,co się robi i dlaczego.

      To co możesz zrobić,to zakasać rękawy i wziąść się rzetelnie i konkretnie za
      rozwiązywanie problemu.
      Gdy masz do czynienia z poważnymi zaniedbaniami i działaniami na szkodę
      dziecka to nie ma na co czekać,należy przemyśleć,odpowiedzieć sobie na
      pytanie "co należy zrobić i co można zrobić dla dzieciaka,dlaczego to robię? i
      czy mam siłę ,by jeśli podejmę walkę o to dziecko wytrwać do końca ?",podjąc
      konkretne decyzje,obmyśleć strategię działania i DZIAŁAĆ!!!

      Powiem coś ostrego,jeśli pozwolisz,ale nie traktuj tego zbyt personalnie proszę-
      "Na co Ci porady? Szukasz rozgrzeszenia z tego,że do tej pory nic konkretnego
      nie zostało zrobione?"


      Pozdrawiam gorąco i życzę powodzonka smileTrzymam kciukismile
      • kicia031 Oj Reksia... 15.08.06, 21:21
        Sama mowilas, ze czesto najpierw warczysz, a potem myslisz, ale prosze pohamuj
        sie dziewczyno i nie dokladaj Wioli, ktora jest godnym podziwu przykladem
        przyzwoitej, odpowiedzialnej, troskliwej macochy.
        Przeczytaj wczesniejsze watki Wioli, prosze...

        A wam Wiolu zycze powodzenia i zalatwienia w koncu tych spraw. Naprawde mocna
        trzymam za was kciuki, choc szzerze mowiac to co piszesz jest tak straszne, ze
        nie wiem nawet jak ci poradzic.
        • reksia Re: Oj Reksia... 16.08.06, 19:30
          kicia031 napisała:

          > Sama mowilas, ze czesto najpierw warczysz, a potem myslisz, ale prosze
          pohamuj
          > sie dziewczyno i nie dokladaj Wioli, ktora jest godnym podziwu przykladem
          > przyzwoitej, odpowiedzialnej, troskliwej macochy.
          > Przeczytaj wczesniejsze watki Wioli, prosze...


          Faktycznie tu masz rację nie czytałam żadnego wcześniejszego wątku Wioli i
          serdecznie przepraszam jeśli czymkolwiek mogłabym ją urazić.Z tym że ja
          chciałam ją wesprzeć,a nie urazić.Zmobilizować do działania a nie od działania
          odstraszyć.Być może w mym warczeniu zrobiłam to nieudolnie ,ale ja BARDZO MOCNO
          TRZYMAM KCIUKI ZA WIOLĘ (I TRZYMAŁAM TAK MOCNO JUŻ PO PRZECZYTANIU PIERWSZYCH
          ZDAŃ NAPISANYCH POWYŻEJ PRZEZ WIOLĘ) z tego powodu że widziałam że jest to
          osoba która walczy o słabszego,walczy o dobro dziecka.

          WIOLU mam nadzieję że odczułaś moje dobre intencje,ja trzymam za Ciebie
          kciuki,życzę powodzenia.
      • kasia_kasia13 Re: syn mojego m i problemy z jego babką 15.08.06, 21:24
        > "Na co Ci porady? Szukasz rozgrzeszenia z tego,że do tej pory nic konkretnego
        > nie zostało zrobione?"


        Widze, ze kolezanka Reksia znowu (podobnie jak na Nowej Rodzince) wypowiada sie
        na temat, o ktorym nie ma zielonego pojecia.
        • chalsia Re: syn mojego m i problemy z jego babką 15.08.06, 23:29
          no własnie, już Reksi raz pisałam, by wzięła na wstrzymanie i najpierw się
          zastanowiła zanim cos napisze. Wali jak cepem na oślep.
          Chalsia
          • gosza26 Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 11:52
            wiesz co o stałym kontacie z psychologiem ci już pisałam. Ale niestety narazie nie możecie zrobić nic. Jeśli wyrok sie uprawomocni(czyli apelacja zostanie oddalona), ojciec zabierze Młodego i niech bardzo sztywno przestrzega terminu kontaków z babką. Jesli będzie starszy i nie będzie chciał nie zmuszać go.

            Najlepiej gdybyście mogli w spokoju, zdala od wszytkich "robiących zamęt" w głowach wszych i młodego, mieszkać i wychowywac dzieci.
            Bez tego podstawowego warunku wszelkie sposoby jak najlepiej podzielić sie obowiązkami, i inne praktyczne porady sprowadzą was do tego,że będziecie musieli się od siebie odciąć
            -ty od młodego, ze względu na babke i matkę,
            -mąż od ciebie ze wzgl. na twoją matkę.
            każda kroplę skałę drąży.....
            • wiola101 Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 13:03
              Oj moja droga, świete słowa piszesz. Ja już w tej chwili obserwuje że moje
              stosunki z męzem sie pogarszają. Zaczelismy byc wobec siebie nerwowi, częściej
              się kłócimy i czasem wydaje mi się że nie rozumiemy tego co do siebie mówimy.
              Jest coraz gorzej. Oczywiście sie staramy robic to tak aby nikt tego nie
              słyszał przede wszystkim dzieci- ale jest coraz gorzej. Ja ciągle go poganiam
              aby jak najszybciej przynajmniej dół zrobił bysmy z młodym zamieszkali u
              siebie, czasem uzywam argumentów takich że to jemu powinno bardziej zależeć niż
              mi na oddzielnym mieszkaniu bo to jego syn - mąż mój twierdzi że wykozystuje to
              sytuacje i szantażuje go ciągle przypominając że to już za chwile będzie. Mnie
              denerwuje to że często jest tak mało konkretny np w postawie do mlodego, podaje
              mu jakies wymijające odpowiedzi i dzieciak ten czasem czuje że wieksze oparcie
              ma we mnie niz we własnym ojcu. On jednak twierdzi że nic nie chce robić bez
              mojej wiedzy dlatego tez często nie wie jak ma odpowiadac synowi np terminy
              spotkań itp. Ja skolei uwazam ze przez takie postepowanie próbuje zepchnąc na
              mnie cięzar wychowywania młodego a ja tego nie chcę ( przynajmniej narazie)
              powiedziałam mu że ja mogę pomóc mu w wychowywaniu syna ale on ma rodziców , ma
              ojca, matkę a ja nie chcę sie do tego wtrącać. Chcę aby mój mąz poczól że ma
              troje dzieci a ja dwoje i niech on za całą trójke będzie odpowiedzialny. mój
              mąz był zaskoczony moja postawą a dla mnie to jest takie oczywiste.
              Ja nie twierdze ze dobrze myslę i znając mój charakter oraz zaangazowanie w
              calą sprawę zmienie zdanie i bedę chciała w pełni uczestniczyc we wszystkim co
              dotyczy młodego ale na dzień dzisiejszy mam taka własnie postawę. Czasem - może
              jakas głupia jestem- chciałabym, aby mój mąż docenił to co robie dla niego i
              jego dziecka, aby czasem powiedział mi jak bardzo mnie kocha za wszystko, że
              jest ze mnie dumny itp. niestety takich żeczy od nich nie słysze a gdy zaczynam
              coś o tym mówić to słyszę że znów go szantażuje, że za to to ja bym chciała aby
              cały czas leżał u moich stóp?
              trace i siłe i wiarę w lepsze jutro.
              • gosza26 Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 13:28
                jesteście zmęczeni, oboje. Wtedy łatwiej o słowa, które ranią i trudniej o doceninie tej drugiej osoby.
                Twój punkt wiedzenia jest właściwy, wpierasz męża w jego decyzji, a to już i tak bardzo dużo. Masz dwoje dzieci i niezbyt przychylną Ci rodzinę w tym wyborze, o którym cały czas piszemy.
                To może wykańczać.
                Argumentując przyspieszenie budowy, nie używaj słów faktycznie, które są emocjonalnym szantażem. Mów raczej, bo i to prawda, że cała Wasza rodzina potrzebuje spokoju.
                A bace właśnie chodzi o to,że zmęczony ojciec odpuści.

                jesli skoczy się sprawa w sądzie powoli przyjdzie czas,żeby to wszytko ogarnąć. Narazie "nie wychylaj się" przed męża, nawet jesli jemu wydaje się to sposób, w który powinnaś mu pomóc. Zapłacisz za to wysoką i cene i "braknie" cię na potem.
                • wiola101 Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 13:40
                  Zmęczeni jestesmy i to bardzo, a stan niepewności który trwa juz tyle czasu
                  wykańcza mnie jeszcze bardziej. Chciałabym stanąc z boku i nie angażować si
                  ewcale ale nie potrafię. Za miesiąc sprawa, jest napisana odpowiedx na apelację
                  jeszcze trzeba dołączyc zaswiadczenie ze szkoły o tym że młody został wypisany
                  z niej przez babkę. Mój m. wie o tym jak również wie że zalatwic to musi on
                  osobiście. Jak narazie nie robi nic w tym kierunku a mnie juz cholera bierze bo
                  to powinno już byc dawno załatwione. własnie to mnie denerwuje w nim.
                  • m-m-m Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 13:48
                    Mój m. wie o tym jak również wie że zalatwic to musi on
                    osobiście. Jak narazie nie robi nic w tym kierunku a mnie juz cholera bierze


                    Znam to z autopsji. Jedyna rada: dać sobie spokój. Nie Twoje dziecko. Jeśli tak
                    się przejmujesz, bardziej niż on jako rodziciel to nie dziwne, że z łatwością
                    zepchnąłby na ciebie wychowanie jego syna z poprzedniego związku.
                    • wiola101 Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 13:57
                      Kurcze, ale jak mam to zrobić? jak sie odciąć i nie angazować sie w sprawy tego
                      dziecka? Ten chłopak ma dopiero 9 lat i zwichrowane zycie przez dorosłych.
                      Matka olała dzieci i wyjechała kilka m-cy temu do Angli, babka sadystka wierzy
                      w powodzenie wychowywania żelazną ręką a ojciec mało konkretny
                      • mangolda Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 14:04
                        Wiola,
                        Ten dzieciak u was też nie bedzie mial warunków. Najlepsza dla niego jest
                        rodzina zastępcza. Ty daj sobie spokój, obce dziecko to nie twój klopot.
                      • m-m-m Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 14:05
                        Może to lata treningu w moim przypadku: ale zajmować się czymś innym i starać
                        sie NIE mysleć o tamtym dziecku.
                        Ja miałam tak, że jak chciałam wprowadzić jakieś moje udoskonalenia wychowawcze
                        wobec pasierba i M. był im obojetny lub przeciwny to mówiłam sobie, że to on
                        jest ojcem i nie może być tak, że ja bardziej się denerwuję od owego ojca.
                        Świata nie zbawię i nie ma sensu uszczęśliwiać dziecka wbrew lub przy obojętnej
                        postawie jego rodziciela.
              • m-m-m Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 13:34
                Ja skolei uwazam ze przez takie postepowanie próbuje zepchnąc na
                mnie cięzar wychowywania młodego a ja tego nie chcę ( przynajmniej narazie)
                powiedziałam mu że ja mogę pomóc mu w wychowywaniu syna ale on ma rodziców , ma
                ojca, matkę a ja nie chcę sie do tego wtrącać. Chcę aby mój mąz poczól że ma
                troje dzieci a ja dwoje i niech on za całą trójke będzie odpowiedzialny. mój
                mąz był zaskoczony moja postawą a dla mnie to jest takie oczywiste.


                Wiolu, ja i tak Cię podziwiam: bronisz jego syna przed Twoją matką i to uważam,
                za naprawdę wielki gest wobec tego dziecka. A mąż Cię nie docenia: nic nowego.
                Jakimś wspaniałym cudem faceci uważaja, że zastapimy matki ich dzieciom. Dla
                nich to żaden problem, a dodatkowo wygoda: on nie próbuje, on po prostu spycha
                na Ciebie odpowiedzialnośc wychowawczą za jego dziecko. Nie daj się.
                ...Jak miną emocje i będziecie mieli spokojniejszą chwilę to musisz z nim
                rozmawiać i trzymać się kursu, że on jednak przesadził z tym Twoim
                zaangażowaniem. I tak dajesz jego dziecku dużo wiecej niż średnia krajowa
                macoch. A to, że nigdy to nie będzie tyle co gdybyś była jego matką to
                oczywiste.
                To, że mąż jest zaskoczony to trochę się nie dziwię - w postach na naszym forum
                też nie raz podkrślalaś jak bardzo Ci na tamtym dziecku zależy i wrażenie z ich
                lektury było takie, że faktycznie chcesz być dla niego jak matka. Takie
                odniosłam wrażenie ja, postronny obserwator forum, a co dopiero mąż bedący z
                Tobą na co dzień i całkiem realnie.
                • wiola101 Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 13:47
                  własnie moim błędem jest to że przez lata przyzwyczaiłam go do tego że to ja
                  pamietałam o małego urodzinach, imieninach, dzień dziecka to ja organizowałam
                  naszym dzieciom jak równiez wszelkigo innego rodzaju atrakcje. Oczywiscie mąz
                  jak najbardziej był wszedzie obecny ale nigdy, nic co tyczyło sie młodego nie
                  wypłynęło z jego inicjatywy.Cały czas zalezy mi na młodym i chciałabym dla
                  niego jak najlepiej a moim marzeniem jest aby nasze stosunki były jak
                  najbardziej przyjacielskie jednak nie chcę aby ciężar wychowania go spadł na
                  mnie. Może jestem tchórzem, może boje sie odpowiedzialności - nie wiem.
                  • m-m-m Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 13:54
                    Nie jesteś tchórzem Wiolu i naprawdę NIE musisz brać na siebie
                    odpowiedzialności za tamto dziecko. I nie miej najmniejszych wyrzutów sumienia!
                    Wszystko co dla niego robisz - czynisz to absolutnie dobrowolnie. Teraz mąż
                    jest zaskoczony, ale z czasem przyzwyczai się i co prawda zachwycony nie
                    będzie, ale w końcu to zaakceptuje. Nie daj się, trzymam kciuki.
              • mangolda Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 14:11
                wiola101 napisała:

                (...) Ja już w tej chwili obserwuje że moje
                > stosunki z męzem sie pogarszają. (...) Ja ciągle go poganiam
                > aby jak najszybciej przynajmniej dół zrobił bysmy z młodym zamieszkali u
                > siebie, czasem uzywam argumentów takich że to jemu powinno bardziej zależeć niż
                >
                > mi na oddzielnym mieszkaniu bo to jego syn - mąż mój twierdzi że wykozystuje to
                >
                > sytuacje i szantażuje go ciągle przypominając że to już za chwile będzie. (...)
                . Ja skolei uwazam ze przez takie postepowanie próbuje zepchnąc na
                > mnie cięzar wychowywania młodego (...) Chcę aby mój mąz poczól że ma
                > troje dzieci a ja dwoje i niech on za całą trójke będzie odpowiedzialny. mój
                > mąz był zaskoczony moja postawą a (...)słyszę że znów go szantażuje,

                Moim zdaniem jemu w ogóle na tym synu nie zależy, tylko wstydzi się do tego
                przyznać. Koszmar to sie dopiero zacznie kiedy ten dzieciak zamieszka z wami.
                Stracisz wtedy męża i matkę, zostaniesz sama z 3 dzieci, w tym jedno obce.
                • wiola101 mój m i jego syn 16.08.06, 14:37
                  Oczywiście rady mangoldy sa nie dla mnie. Mojemu męzowi napewno zależy na
                  dziecku tylko jest mało konkretny w tym, co robi. Ja oczywiście będę sie starać
                  odizolować w miarę od tego całego rozgardiasza ale niewiem czy mi sie to uda.
                  Bo własnie z Wami pisze o tych sprawach a w miedzy czasie pisze lub dzwonie do
                  młodego z pytaniem jak mu mija dzień, czy dziś nocka była sucha itp. Oczywiście
                  po rannej awanturze z M. nie rozmawiam ale młody mi mówił że tata też do niego
                  dzwonił. Wiem też że młody mnie bardzo lubi i na wszelakie powazne pogaduchy
                  częściej przychodzi do mnie a nie do ojca ( z naszą córka jest tak samo) tato
                  jest do wygłupiania i żartownia, do kąpieli na basenie i nad morzem. Do wozenia
                  i przywożenia ze szkoły( bo z tata bezpieczniej). Tato ma wiecej cierpliwości
                  przy odrabianiu lekcji. (
                  ale w praktyce częściej robi to mama) Natomiast mama jest od sprzątania,
                  przygotowania jedzenia, prania i prasowania oraz do przyjmowania wszelkich
                  smutków, niepowodzeń itd. Tak samo jest z nasza córka, i młodym. Nawet nasz
                  mały roczniaczek zachowuje sie tak że jak uda mu sie zrobić coś nowego to
                  krzyczy Tata, tata a kiedy jest mu smutno i źle to woła maaaama, maaaama.
                  • m-m-m Re: mój m i jego syn 16.08.06, 14:41
                    Natomiast mama jest od sprzątania,
                    przygotowania jedzenia, prania i prasowania



                    ?!?

                    Nie żartuj. Ja myślałam, że ptriarchat umarł dawno. Ja sobie takiej postawy nie
                    wyobrażam w swoim wydaniu. Mało emaptyczna wobec wygodnictwa facetów po prostu
                    jestem.
                    • wiola101 Re: mój m i jego syn 16.08.06, 15:01
                      Ja chyba żeczywiscie jestem trochę staroświecka ale cóż tak zopstałam
                      wychowana. No własnie a jak to wygląda u Ciebie. Czy masz własne dziecko , bądx
                      wspólne z męzem oprócz pasierba? a jeżeli nie to jak by wyglądały obowiazki
                      jeżeli to dziecko by było?
                      • chalsia Re: mój m i jego syn 16.08.06, 15:05
                        z tego punktu widzenia to się cieszę, że jestem samodzielną mamą - bo nie ma
                        podziału ról. Mama jest i od smutków i sprzątania i sadzenia kwiatków i
                        robienia śniadania i kąpieli i łowienia ryb i wygłupiania i wyścigów w bieganiu
                        i grania we frisbee itd itd.
                        Chalsia
                      • m-m-m Re: mój m i jego syn 16.08.06, 15:13
                        Nie, nie mamy własnych dzieci. Mój pasierb ma już 17 lat więc siłą rzeczy nie
                        byłby konkuencją dla wspólnego z M. A wychowana jestem na osobę asertywną i w
                        przciewieństwie do moje teściowej-męczennicy ja mam zupełnie inny pogląd na
                        świat. Oczywiście postawa matki -Polki jest wygodna: można tego rodzica
                        drenować ile wlezie, a jeszcze szanowny drenowany z sił rodzic ma wyrzuty
                        sumienia, że może za mało daje się drenować. Ja jak nastałam to z mety
                        zarządziłam (a wtedy pasierb miał 9 lat) podział obowiązków w domu i stopniowe
                        go usamodzielnianie (jego tatusia zresztą też). Oj, były cyrki, były...panowie
                        nie zamierzali dobrowolnie oddać pola wygodnictwa. Nie ustapiłam i nie
                        pozwoliłam wzbudzić w sobie poczucia winy. Ja uważam, że dziecko trzeba
                        wychowywać, a nie się dla niego poświęcać. Wychowywać tak by w pewnym momencie
                        powiedzieć: basta jesteś dorosły radź sobie sam/sama. Możesz przyjśc do mnie po
                        poradę i wsparcie, ale to Twoje życie i ja Cię z niego nie zwolnię. Poza tym ja
                        uważam, że rodzic po wychowaniu swoich dzieci też ma prawo do odpoczynku i
                        absolutnie nie musi brać udziału w wychowaniu, czy utrzymaniu wnuków.
                        • wiola101 Re: mój m i jego syn 16.08.06, 15:28
                          Wiesz co, zazdroszcze ci czasem twojego podejścia do zycia ale róznimy sie
                          bardzo i ja bym tak nie mogła. Ja uwielbiam spędzac czas z dzieciakami ( nie
                          tylko swoimi bo czesto do mnie zagladaja dzieci siostry i brata) Mam z nimi
                          dobry kontakt i jestem raczej ich starsza siostrą niz ciotką. Lubie z nimi grać
                          w piłe, karty. Razem rysujemy a dorastająca młodziez opowiada mi o swoich
                          malych miłostkach. Moja 14 letnia siostrzenica (zreszta ukochana przezemnie)jak
                          przyjeżdza to pierwsze co robi bierze się za porzadki domowe tylko po to abym
                          miała czas wieczorem na spacer z nią i na pogaduchy.Mój 12 chrześniak chętnie
                          zajmuję się naszym roczniaczkiem tylko po to abym go pochwaliła jak swietnie
                          sobie daje radę z małym. Chłopcy mojego nieżyjącego barata uwielbiaja mojego
                          meza. Maja z nim wiele tematów tych tez całkiem męskich do poruszenia. W naszym
                          w domu zawsze było mnóstwo dzieci no a teraz to juz prawie młodzież
        • reksia Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 19:36
          Zjadliwe babeczki jesteście ,a ja jestem tu od niedawna i naprawdę nie znałam
          wątku Wioli.Wypowiedziałam się tylko na temat tego,co należało by zrobić w
          momencie gdy ma się do czynienia z obserwacją sytuacji w której widzi się
          kompletnie zaniedbanego dzieciaka.
          A ja do jaśnie Pań mam pytankosmile Dlaczego wyciągacie z mej wypowiedzi tylko
          jedno prowokująco napisane zdanie a nie bierzecie całej wypowiedzi pod uwagę????
          hm???
          • m-jak-magi Re: syn mojego m i problemy z jego babką 17.08.06, 10:08
            moze wlasnie dlatego ze ostatnio bardzo czesto prowokujesz i warczysz reksiu -
            vide watek khaldum
            - to nie jest zjadliwe ???
            poza tym jesli nie czytasz watkow a atakujesz kogos w niezbyt przyjemny sposob
            to zawsze musisz sie liczyc z tym ze spotka sie to z krytyka wielu forumowiczek
            • reksia Re: syn mojego m i problemy z jego babką 17.08.06, 12:41
              m-jak-magi napisała:

              > moze wlasnie dlatego ze ostatnio bardzo czesto prowokujesz i warczysz reksiu -

              > vide watek khaldum
              > - to nie jest zjadliwe ???
              > poza tym jesli nie czytasz watkow a atakujesz kogos w niezbyt przyjemny
              sposob
              > to zawsze musisz sie liczyc z tym ze spotka sie to z krytyka wielu
              forumowiczek
              >


              kumam ,ale z mojej strony proszę też o zrozumienie .Ja nie śledzę na necie kto
              jest kim.Wyrażam zdanie na dany akurat rzucony temat.Nie chcę oceniać
              poszczególnych osób.Rzucony jest temat a ja wyrażam swoje zdanie na dany w tym
              momencie problem.Ja nie chcę śledzić wpisów poszczególnych osób i wyrażać
              swoich sympatii czy antypatii.Wypowiadam się zawsze na temat który mnie
              poruszył czy zbulwersował lub na tematy które mnie też dotyczą,bo analogiczne
              problemy mam w swoim życiu i potrzebuję się wygadać.
              Raz jeszcze podkreślam nie chcę śledzić ciągu wpisów kolejnych osób,staram się
              wyrażać swoje zdanie na dany li tylko temat w danym wątku.
              • m-jak-magi Re: syn mojego m i problemy z jego babką 17.08.06, 13:06
                masz do tego wszelkie prawo - korzystaj z forum tak jak ci wygodnie.
                chcialam ci jednak powiedziec ze takie sa tutaj zwyczaje smile
              • chalsia Re: syn mojego m i problemy z jego babką 17.08.06, 14:12
                Wszystko OK POD WARUNKIEM, że zbastujesz trochę w kwestii FORMY wypowiedzi.
                Jest taka dobra metoda,m jeśli jakiś post wzbudza w Tobie wielkie (i agresywne)
                emocje - pisz wtedy na niego odpowiedź dopiero nastepnego dnia po przeczytaniu.
                Chalsia
        • reksia Re: syn mojego m i problemy z jego babką 16.08.06, 19:54
          Wiolu trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki,za to by jak najprędzej wyklarowała
          się Twoja sytuacja.Z całego serducha życzę powodzenia.Proszę o wybaczenie,jeśli
          czymkolwiek uraziłam Cię w mojej wypowiedzi,ale ja nie czytałam ani jednego
          Twojego wcześniejszego wątku i wogóle nie odebrałam Cię jako konkretnej osoby
          li tylko pisałam na temat problemu.Na temat sytuacji w których macochy muszą
          uczestniczyć siłą rzeczy w obserwacji sytuacji w których w drastyczny sposób
          zaniedbywane jest dziecko,a one nie mogą nic zrobić,ze względu na to,że są
          tylko macochami w tym układzie.WIOLU TRZYMAM KCIUKIsmile

          • wiola101 Dziękuję 17.08.06, 10:19
            Dziekuje Wam wszystkim za słowa pocieszenia.
            Reksiu, nie mam do Ciebie żadnego żalu bo mimo że Twoja słowa tak jak m-m-m sa
            czasem ostre to wiem że mówione sa po to aby wezprzec, pomóc spojrzeć na
            sytuacje w innym świetle. Wczoraj miałam lekka deprechę ale dzis jest troszkę
            lepiej.
            Jak wróciłam do domku mój mąz juz zawziecie siedział na budowie i ciężko
            pracował do 22.00. Ja oczywiscie jestem cały czas nadąsana a on zagaduje do
            mnie i chyba chcę aby było jak wcześniej. ja jeszcze się troszke podąsam, a co?
            Niech nie bedzie tak łatwo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka