Dodaj do ulubionych

Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym...

11.10.06, 14:16
Dziele sie z Wami ta wiadomosciasmile Papiery zlozylismy w styczniu,wczoraj ex
zadzwonila do mojego M,zrobila dzika awanture,ze "dostala jakies papiery z
sadu,i ze po jej trupie dostaniemy to uniewaznienie!" Oswiadczyla,ze ma
zamiar klamac,i w ogole ze sie zemsci. No co za babasad Moj M uwaza,ze bedzie
dym,juz sie stresuje,no ale wartosmile Dowody mamy niezbite,tylko szkoda,ze ona
sobie nie odpusci,moglaby przeciez olac sprawe i w ogole nie brac w tym
udzialu,ale nie-ona musi zrobic z siebie kompletna idiotkesad Dobrze,ze
bedzie miala przyjemnosc spotkania bieglego psychiatry.Eh,dziewczyny,mowie
Wam,niekomu nie zycze takiej exisad( Teraz czeka nas trudny okres,wspolczuje
M,ze bedzie musial przez to bagno przechodzic,ale niestety-takie sa
konsekwencje ludzkich bledowsad Zyczcie nam powodzenia...
Obserwuj wątek
    • kazia37 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 11.10.06, 15:36
      życzę powiodzenia, my też pewnie bedziemy chcieli to załatwic za jakis czas....
      tylko czy mamy wystarczające dowodysad
    • antonio50 Kompleksy, niepewność własnej pozycji w związku!!! 11.10.06, 16:52
      Po co Wam to? Jestem pewny, że każda z Was, mimo tych wszystkich wydumanych,
      wygrzebanych czy spreparowanych na siłę "dowodów" gdzieś tam jest wobec siebie
      uczciwa i wie, ze slub kościelny się już odbył i był WAŻNY!!!. Nie łudźcie się,
      takie jest też zdanie tzw. ogółu. Myślę, że nie warto naginać na siłę
      rzeczywistości i przyznawać pośrednio, ze Wasz M był idiotą lub bezwolnym
      piórkiem. Czy nie lepsza jest postawa: Kiedyś była ona, dzisiaj jestem ja, mnie
      wybrał i kocha, ze mną jest?
      • zywy.trup !? 11.10.06, 17:20
        Mylisz sie. Jestes albo prowokantem albo sam zyjesz w zwiazku,w ktorym nie
        mozna miec juz slubu koscielnego,poniewaz niestety przysiega zostala zlozona
        bez zadnej przeszkody. W naszym przypadku przeszkod bylo kilka,i dzieki Bogu
        mamy swiete prawo,aby dowiesc iz malzenstwo zostalo zawarte niewaznie. Tak
        naprawde,to czy zaistnial sakrament,wie sam Pan Bog i zdanie "tzw.ogolu" malo
        mnie interesuje.A jesli czytam,kiedy istnieje mozliwosc stwierdzenia
        niewaznosci-i widze te punkty w sytuacji zyciowej mojego M,to dlaczego
        dobrowolnie mam sie skazywac na zycie na kocia lape? Pozdrawiam
        • kleo1 Re: !? 11.10.06, 17:32
          nie denerwuj się bo po co
          jakby tak się wkurzać za każdym razem, bo ktoś jest innego zdania to by się
          wylądowało z ostrą nerwicą wink
          powodzenia, trzymam kciuki
          pozdrawiam
          Kleo
        • antonio50 Re: !? 11.10.06, 17:35
          Nie jestem żadnym prowokatorem, tylko tzw. głosem z boku, a Ty w ogóle nie
          rozumiesz mojego postu. Jakież to mogą być przeszkody, które kiedyś nie były dla
          Twojego M przeszkodami???
          O tym mówię, o naginaniu na siłę rzeczywistości. Nie lepiej ją zaakceptować?
          Nie wierzę, ze X lat po ślubie Twój mąż odkrył, że jego poprzenia żona była np.
          bigamistką! Założę się, że znał i akceptował te wszystkie dzisiejsze
          "przeszkody". Jak Cię mało interesuje zdanie "ogółu", to po co to robicie? I
          naprawdę jesteś taka pewna, że "nie zaistniała sakrament"?
          Jak czujesz się "drugą żoną" w związku, to żaden ślub kościelny tego nie zmieni,
          ani dla Ciebie, ani dla Twojego mężą, ani dla jego byłej żony, czy tzw. ogółu,
          do którego ja należę.


          • kleo1 Re: !? 11.10.06, 17:39
            fakt, że to ne do mnie było, ale ja sama widziałam program o tym, że po iluś
            tam latach małżeństwa okazało się, że facet był gejem i to ukrywał skrzetnie.
            Fakt iż temat dotyczył tego gejostwa ale można pewnych rzeczy nie widzieć... co
            za różnica, wszystko się rozstrzygnie w sądzie i już
          • triss_m7 Re: !? 11.10.06, 17:55
            Zatajona choroba psychiczna w rodzinie tez moze byc dowodem. Juz byl watek o
            slubach koscielnych i tylko dla osob wierzacych ma on znaczenie. Dla mnie to
            nie ma znaczenia z racji mojej wiary, a moj M mial wczesniej slub jednostronny
            bo jest niewierzacy. Mamy sprawe rozwiazana. Dla nas tamten slub nie ma
            kompletnie znaczenia tym bardziej, ze malzenstwo zawarte bylo bo dziecko bylo w
            drodze (studenckie wybryki), a juz trzy miesiace pozniej nie mozna bylo ich
            nazwac malzenstwem.
            Zycze powodzenia!
        • mangolda Re: !? 12.10.06, 11:51
          Masz racje, ze starasz sie osiagnac swoj cel. Dlaczego niby mialabys ustapic i
          zgodzic sie na zyce w grzechu?
          Gdyby moj M. mial slub z ze swoimi exiami tez napewno uniewazniby go. Na
          szczescie bez przeszkod moglismy powiedziec sobie "tak" przed Bogiem,
          wystarczylo ze sie z tamtych "zwiazkow" wyspowiadal smile

          Wspolczuje Ci bardzo sytuacji. Trzymajcie sie i powodzenia.
      • weronka77 Re: Kompleksy, niepewność własnej pozycji w związ 14.10.06, 20:21
        No właśnie po to że żona ślubna była wielką pomyłką i katastrofąwink
        Niejednokrotnie stała się nią tylko i wyłącznie z powodu faktu bycia w
        ciąży,presji rodzinnej i innych śmiesznych powodów..A jeśli oboje mieli pstro w
        głowie i po kilkanaście(!) tudzieć dopiero co 20 lat to takiemu ślubowi można
        dać spokój.
    • mamaika Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 11:37
      Temat rzeka. Życzę rzecz jasna powodzenia. Niemniej też i to jako osoba
      niewierząca mam spore wątpliwości dotyczące unieważniań ślubów kościelnych a
      może inaczej jak ludzie godzą to właśnie z wiarą .
      • atagag Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 11:58
        jestem wierząca, jednak nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem jak można stwierdzić
        niewazność małżeństwa, które faktycznie było, są z tego związku dzieci, ileś
        tam lat trwało itp., itd. Nawet, jeżeli okażę się, że któraś strona coś
        zataiła, czy skłamała, to i tak nie zmienia to faktu, że to małżenstwo było.
        Dlatego jestem za rozwodami kościelnymi. Po prostu uważam, że nie można
        unieważnić tego co było.
        • jowita771 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 12:13
          ja myslę, że kościół myśli podobnie, dlatego nie unieważnie tego, o było, a
          tylko stwierdza, że tego nie było. czyli wydaje swiadectwo, jaki jest stan
          faktyczny. nie chodzi o to, że ktoś strwierdza, że ZWIĄZKU nie było, tylko, że
          była jakas przeszkoda, przez którą sakrament nie zaistniał.
          • mamaika Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 12:32
            Ale chyba nie ma co się oszukiwać,że gro to powody wydumane , a tak najbardziej
            to chodzi o fakt, iż neksi marzy się ślub kościelny. Wybaczcie te ,które
            uraziłam ale durny wydaje mi się fakt unieważniania ślubu kościelnego przez
            gościa ,który rozwiódł się po iluś tam latach , spłodził dzieci i co nagle go
            olśniło ? Ale ja zawsze twierdzę,że racja jest jak d... , każdy ma swoją.
            Zwłaszcza,że część osób deklarujących się jako wierzące dziwnie jakoś lekceważy
            i swojego Boga i swój Kościół. Ale z własnycm chłopem toczę boje pt. chrzest
            syna, bo według niego to kwestia zwyczajowości ( sam jest niewierzący zresztą )
            a dla mnie jest to sprawa istotna i jestem zdania,że chrzczenie dziecka byłoby
            zwyczajną ... brak mi słów obłudą ? A ja nie znoszę oszukaństwa i tyle
          • zywy.trup Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 12:34
            Byloby super,gdyby osoby,ktore chca zabrac tutaj glos wiedzialy,co to znaczy
            stwierdzenie niewaznosci malzenstwa. Jejku,temat tyle razy walkowany,a
            niektorzy wciaz mysla,ze uniewaznia sie malzenstwo,ktore bylo,ze sie idzie i za
            pomoca kilku osob przekresla slowa przysiegi. Dla ludzi wierzacych
            prawdziwie,slowa "stwierdzenie niewaznosci" oznaczaja,ze cos w ogole nie
            zaistnialo,stwierdza sie,ze tego nie bylo,wiec nie nastapilo zespolenie dwojga
            ludzi,nie mogli nazywac siebie mezem i zona (w oczach Boga) poniewaz
            zaistnaialy przeszkody,przez ktore (dzieki ktorymsmile ) sakrament nie
            zaistnial.Wiec to, czy z takiego zwiazku jest dziecko nie ma znaczenia bo
            dzieci sie rodza nie tylko w sakramentalnych zwiazkach.A poza tym ich pseudo
            malzenstwo trwalo 3 m-ce a nie lata. Ps.Dziekuje za slowa poparcia i
            otuchy,pozdrawiam!
            • jowita771 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 12:46
              pewnie to się bierze stąd, niektórzy ludzie naginaja prawdę w takich procesach.
              ale przecież duzo małżeństw zostało zawartych nieważnie i stwierdzić ten fakt
              to nie obłuda. argument, że neksi chodzi o białą kieckę nie zawsze jest
              prawdziwy. biała kiecka nie czyni małżeństwa, nie gwarantuje, że sakrament
              zaistniał, ale o tym niektórzy zapominają.
            • braktalentu Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 13:51
              Ja nie wiem, co to znaczy "unieważnienie małżeństwa". Na swoje
              usprawiedliwienie mam tylko wrodzone pogaństwo-smile. Ciekawi mnie za to taka
              kwestia (zwykła ludzka ciekawość): jeżeli Państwo Y żyli jako małżonkowie
              (nawet tylko 2 dni), a teraz stwierdza się, że sakrament nie zaistniał, to czy
              to znaczy, że przez te dwa dni grzeszyli?
              • lilith76 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 14:05
                Pogaństwo fajna rzecz wink

                W czasie ślubu kościelnego dwoje ludzi przysięga sobie miłość itepe przed Bogiem, spływa na nich Jego łaska, zawiązuje się sakrament. Ksiądz i goście w kościele to tylko świadkowie. O sakramencie mówimy tu o jako pewnym bycie abstrakcyjnym, jak wiara, nadzieja, miłość, tego się nie widzi, jak on sobie spływa.
                "Unieważnienie ślubu kościelnego" to stwierdzenie, że przez pewne warunki, ten sakrament nie spłynął, bo np. jedna strona ukrywała chorobę psychiczną, impotencję (są takowe), czy kłamała, że chce mieć dzieci, ale tak na prawdę to nie chce. Czyli któraś ze stron wchodzi z nieczystymi intencjami. To sprawia, że sakramentu nie ma.
                Jest jeszcze jedne malowniczy punkt - niedojrzałość psychiczna do małżeństwa i to jest furtka przez którą pchają się teraz wszyscy marzący o powtórnym ślubie kościelnym. To co robili ci księża na naukach przedmałżeńskich??? Kto parę tak niedojrzałą dopuścił do sakramentu??? To polska paranoja.

                To takie moje prostolinijne wytłumaczenie.
                • braktalentu Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 14:33
                  a co z tym grzechem? był czy nie? a dzieci? ze związku, czy poza?
                  • zywy.trup Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 14:49
                    Kopiuje z Kosciol.pl :"Jest mozliwe stwierdzenie nieważności małżeństwa, nawet
                    w przypadku gdy w zwiazku jest już dziecko. Dzieci mimo prawomocnego wyroku
                    Sądu Kościelnego są uznawane jako małżenskie i posiadają takie same prawa, jak
                    dzieci zrodzone w ważnie zawartym małżenstwie." Natomiast,co do
                    grzechu,zapytaj sie ksiedza,jak to wyglada,nie mi oceniac,kto,jak i kiedy
                    zgrzeszyl.Ja martwie sie o siebie,o nasza rodzine,dlatego robie to,co
                    robie.Pozdrawiam

                    • tovika Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 15:06
                      jak to czytam , to mam wrazenie ze to jakaś paranoja i Gombrowicz.
                      Małzeństwo jest niewazne , ale dzieci zrodzone w trakcie trwania nieważnego
                      małzenstwa są małzenskie.
                      Od dawna wiadomo, ze aby dostać rozwód kościelny trzeba sporo posmarować... to
                      jest czyta korupcja, a argumenty , jakie sie przytacza przy orzekaniu o
                      nieważności są tak naciągane i niewirygodne, ze zaden rozsądny człowiek w nie
                      nie wierzy.
                      Jaką satysfakcję się ma, z tak otrzymanego rozwodu?
                      Żenada.
                      • lilith76 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 15:15
                        Też dla mnie to Gombrowiczowskie...
                      • jowita771 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 15:23
                        tovika, mój NM też zamierza stwierdzić nieważność swojego małżeństwa, może
                        mogłabyś pomóc, coś doradzić. w ilu takich procesach uczestniczyłaś, jak to
                        przebiega, ile trwa? pytam, bo z Twoich postów wynika, że jesteś ekspertem.
                        rozmawialiśmy już z prawnikiem kanonistą, ale Ty chyba znasz się na tym lepiej
                        niż on.
                        • tovika Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 15:28
                          no proszę, jaki ten nasz ludek katolicki jest obłudny, najpierw przysiega się ,
                          ze nie opuszczę az do śmierci, potem sie grzeszy , a następnie kupuje za
                          cięzkie pieniądze odpust w postaci unieważnienia ślubu.
                          • tovika Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 15:31
                            zresztą tak samo jest z przypadkami molestowań seksualnych księży, ukrywanych
                            skrzętnie i sowicie opłaconych pokrzywdzonym w ramach zadośuczynienia.
                            Obrzydlistwo , obłuda, zakłamanie.
                          • jowita771 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 15:33
                            po pierwsze nie znasz każdej sytuacji, nie wszystkie są takie same. a jeżeli
                            ktoś został porzucony, to tez nie ma prawa ułożyć sobie zycia? ma być sam,
                            tylko dlatego, że mąż/żona zmienił zdanie?
                            a po drugie w którym miejscu przysięgo małżeńskiej masz o nieopuszczeniu aż do
                            śmierci?
                            • kleo1 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 15:36
                              oj jest na końcu chyba... ale ja sie kłócić nie chcę... ja tylko tak..
                            • tarzynka Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 15:47
                              Jest o nieopuszczaniu w przysiędze małżeńskiej, jest.
                              Co do unieważniania małżeństw, to tak naprawdę, czy żyje się w grzechu, czy nie
                              nie zależy od papieru z kościoła. Jak wiele spraw w kwestiach wiary i ta zależy
                              od sumienia. Jeśli małżeństwo rzeczywiście było nieważne, to ok, jeśli przy
                              unieważnianiu nagina się fakty, to oszukuje się ludzi, być może siebie, ale
                              przecież nie Boga. To i tak On na koniec nas oceni po swojemu, niezależnie od
                              ocen ludzkich.
                              • jowita771 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 12.10.06, 16:07
                                rzeczywiście jest, myślałam o miłości do śmiercismile
                                zgadzam się z Tobą co do najważniejszego - Bóg i tak zna prawdę. a codo mojego
                                NM to nie złamał przysięgi, mimo, że eksia robiła to nagminnie, zrobił
                                wszystko, żeby ratować małżeństwo. kiedy stwierdził, że naprawdę nic już się
                                nie da zrobić i to nie ma sensu, poznał mnie. mamy czyste sumienie. w sumie to
                                mieliśmy szczęście, że poznaliśmy się dopiero po tym wszystkim, bo gdyby
                                wcześniej, to musiałby to on zostawić eksię, żebysmy byli razem. wszyscy byliby
                                przeciwko nam i byłoby trudniej, a tak jest tak, jak miało być
                                smile))
                              • dominika303 do Tovika 12.10.06, 16:07
                                Mam pytanie skad ty wiesz o tych dziwnych kwotach??????????

                                Mogę cie doinformować, że koszty takowego procesu często sa niższe niż niejeden
                                rozwód cywilny tongue_out
                                Po za tym nie przekracza to kwoty jedej sredniej pensji krajowej !
                                Więc prosze skończ swe wywody na temat tego o czym nie masz pojęcią, bo
                                niepotrzebnie siejesz zamęt!

                                Powiem wam tak,
                                sama mam z tym pewne wątpliwości , którymi raczyłąm sie już z wami podzielić,
                                ale jedno nie podlega dyskusji, a mianowicie to małżonkowie i Bóg wiedzą jaka
                                była prawda i nie ma co na siłe dorabac do tego nowych ideologii.

                                Czy to dobrze, że ludzie decyduja sie na takie kroki???

                                To odwróćmy pytanie: czy to dobrze, że ludzie się rozwodzą?

                                Czy to dobrze, że ludzie chcą żyć w zgodzie z prawami kościoła??- jeśli tak to
                                czemu nie mają z tych praw korzystać???
                                Wg Toviki prawdziwy katolik ma tylko obowiązki, a praw swych juz nie ma - oj
                                smutne to smutne.
                                Moim zdaniem mamy i obowiązki prawa, a te drugie są właśnie po to, aby
                                zbładzonym pomóc wrócić na drogę Pana!

                                pozdrawiam
    • kowalka33 do toviki 13.10.06, 13:13
      droga Toviko
      niepotrzebnie moim zdaniem produkujesz się na tym forum i boksujesz na tym forum, połowa macoch na tym forum uważa ,że świnstwa robia tylko wredne exie żądając pieniedzy zamiast miłosiernie potopić pasierby w rzece. sprawa z unieważniem małazenstwa jest naprawdę przekomiczna najczesiej dotyczy ona małżeństw z dziećmi na karku, wiazanie się z rozwodnikiem albo wręcz z żonatym facetem jest ok bo on najczesciej tylko formalnie jest zonaty jak piszą tu coniektórepoza tym jak facet jest niesczęsliwy bo ma wrecz obowiązek odejsć i medal na szyi mu się nalezy. Moje drogie wiara to głównie obowiazki których najczęsciej nie spełniamy ,w życiu nie chodzi o to żeby było przyjemnie ale by pokonywać trudności, dla mnie to jest zwykła szopka albo kosciół uznaje małżeństwo za sakrament albo nie , chcecie uregulowac wasze sprawy z bogiem może powinniscie od czego innego zacząć
      • dominika303 Re: do toviki 14.10.06, 14:06
        kowalka33 napisała :

        " Moje drogie wiara to głównie obowiazki których najczęsciej nie spełniamy
        ,w życiu nie chodzi o to żeby było przyjemnie ale by pokonywać trudności, dla
        mnie to jest zwykła szopka albo kosciół uznaje małżeństwo za sakrament albo nie
        , chcecie uregulowac wasze sprawy z bogiem może powinniscie od czego innego
        zacząć"


        Co rgulowania spraw z Bogiem to dziękujemy właśnie to robią nasi faceci, bo my
        nie mamy nic do naprawienia !
        Kościół uznaje małżeństwo, ale jeśli po jakimś czasie okazuje sie, że jednak
        nie było spełniowych warunków ślubowania to stwierdza nieważność ślubu - chyba
        oczywiste - nie???

        Co do podtapiania pasierbów, przez podłe macochy - to chyba masz jakis
        skrzywiony obraz świata!! , Bo ciągle w tv i radio słyszę tylko o tym, że jakiś
        konkubent matki skatował jej dziecko, i jakoś nigdy nie słyszałam aby jakaś
        macocha zrobiła coś podobnego swym pasierbom!!

        Przemawia przez ciebie zawiść i może jakieś pretensje do byłego, co skutecznie
        pozbawia cię obiektywizmu w kwesti ponownego slubu rozwodnika! - ale kochana
        czas leczy rany i może i ty poznasz kogoś kto cię pokocha i zechce z tobą
        dzielic życie - nie poddawaj się !!

        pozdrawiam
        • zywy.trup Re: do dominiki 14.10.06, 14:17
          Dominiko-jak zwykle trafnie i w samo sedno,dziekismile Ps.Wyslij mi na maila
          gazetowego swoje gg-mamy zblizony punkt widzenia,moze pogadamy?smile pozdrawiam
        • weronka77 Re: do toviki 14.10.06, 20:28
          wink) Ja właśnie nalegałam na kościelne unieważnienie małżeństwa..bo kaprys
          miałam iść do ślubu kościelnego w przepięknej sukni i oprawiewink Powód taki sam
          jak każdy inny.Mąż miał w dniu slubu lat 19 a żona 20 no i w ciązy była.Było
          coś o niedojrzałości emocjonalnej i tym podobnychwink Ale jest już powink I
          dobrze.
          • tovika Re: do toviki 15.10.06, 13:47
            1. oboje byli pełnoletni i księdzu wtedy nie przeszkadzało dać ślub i wziąć
            odpowiednią kasę za udzielenie sakramentu.
            2. ciąża panny młodej była głownym powodem udzielenia ślubu , potem stała się
            głownym powodem rozwodu...to jest szczyt obłudy.
            3. weronka na twoim miejscu nie cieszyłabym się przedwczesnie, już następna
            panienka marzy o białej sukni przed ołtarzem z twoim m.
            • dominika303 Re: do toviki 15.10.06, 13:50
              Toviko skąd w trobie ta złość ?????????????

              a jak odwrócimy sytuację to co powiemy?
              toviko uważaj , bo już nastepny stoi w kolejce aby ci zrobic dziecko i na nie
              niepłacić????

              Toviko trochę rozwagi poproszę!
              • weronka77 Re: do toviki 16.10.06, 02:09
                E,no co Tywink To jakaś frustratka którą się fajnie czytawink)) ZUpełnie jak
                kiedyś BETwink))
            • weronka77 Re: do toviki 16.10.06, 02:08
              Zaskoczę Cięwink) Wcale się taką ewentualnością nie przejmuję,powiem więcej-
              szczerze mi to "wisi i powiewa"wink))Ja mam swoje dziecko,swój ślub już
              miałam,suknię jedną jedyną(więc raczej ładniejszej mieć nie będziewink))Nic mi
              do życia więcej potrzebne nie jest a męża nie uważam za danego raz i na zawsze;-
              )Zaspokoiłam swoje czysto egoistyczne pragnienia i mam świadomość że life is
              brutal i różnie być może.A nich idzie jeszcze do pięciu ślubów jeśli ma ochotę;-
              ) Jeśli tylko starczy obrządków to-droga wolnawink Obawiam się niestety że
              jednak to ja prędzej pójdę do ślubuwink Cywilnego niestety,bo stała w uczuciach
              nie bywamwink
          • mamaika Re: do weronki 16.10.06, 11:15
            Brawo. I wierzę,że i sukienka i ślub był niesamowity i niepowtarzalny . I
            naprawdę jeszcze raz brawo za niedorabianie ideologii do zwykłego i dla mnie
            zupełnie wystarczającego powodu do dążenia do unieważnienia ślubu kościelnego.
    • kowalka33 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 15.10.06, 09:30
      Droga weronko
      dzieki za życzenia ułozenia sobie zycia niestety po dwóch próbach złapania mężów na dziecko (najpierw ich upijałam a potem gwałaciłam)żyje sobie dostanio z alimentów...a tak na serio przytoczone drastyczne przypadki zneceania sie konkubentów na dziećmi dotyczą marginesu a nie pań mających nieskrepowany dostęp do internetu i mających niezłe pojecie o liczbach(kasa!!), więc mnie nie wzruszyłam co do ślubu koscielnego -sorry według mnie nic nie warty jest ten twój slub, jesi twój maz miał 19 lat , dziecko potrafił zrobić i prawo jazdy też pewnie miał , jak sie ma 19 lat to podejmuje się szereg decyzji dotyczących studiów , głosuje się itd.-wiem ze "niedojrzałośc psychiczna "jest dzisiaj furtką przez która cwaniary i cwaniaki próbuja nagiąć zasady wiary do swoich potrzeb.Wiem że małżenstwa rozpadają się z róznych przyczyn najczęściej tkwiących po obu stronach przy całkiem niezłym udziale teściów bo takie sa polskie realia.Na macochach exia to psychicznie chory babsztyl pazerny na kasę , na samodzielnej to ex to potwór a nexia to wariatka -a pomyśleć że jeszcze kilka lat temu wszyscy ci ludzie byli tacy zakochani..
      • dominika303 do trupka !!!!! 15.10.06, 12:50
        • dominika303 Re: do trupka !!!!! 15.10.06, 12:51
          Kochana sprawdz pocztę smile))))

          pozdrawiam smile)
      • dominika303 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 15.10.06, 13:05
        Kowalko33,
        ta kobieta (link poniżej ) tez ma dostęp do netu, a jej mąż dręczy jej syna !!(
        i nie sądze aby twen problem dotyczył tylko marginesu społecznego!! Czy to
        czemuś dowodzi?? - to zalezy w jakich kategoriach rozpatrujemy posiadanie
        pasierbów!
        Macochy z reguły narzekają, a ojczymowie biją - nasuwają ci się jakieś wnioski?
        bo mnie tak!
        f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3331042

        Co do ważności ślubu weronki, to czy jej ślub był coś wart czy nie pozwól, że
        ona sama to oceni - ty raczej pomyśl o sobie i o swoich ślubach czy były coś
        warte skoro już sa tylko zamierzchłą przeszłością, a wszytkim wyjdzie to na
        dobre!

        Co do pazerności exiar, podłości macoch, wykrętów exów - mam swoje zdanie i
        raczej odbiega ono od twojego, ale ze ten temat dotyczy ślubów kościelnych -
        pozostańmy przy tym temacie.

        Pozdrawiam
      • weronka77 Re: Rozpoczynamy proces w Sadzie Koscielnym... 16.10.06, 02:19
        Mąż niestety nie miał prawa jazdy....Astygmatyzm ma i zrobił dopiero po 30stce;-
        ))))Urwał się z łańcucha po prostu i zaszalał w czasie pierwszych Juwenaliów
        (jak większość niestetywink))).Alimenty płaci-dzieciaki żyją
        dostatnio,zabezpieczone,ustawione-bajkowowink))A dla mnie ślub ważny jak
        najbardziej bo cała oprawa,przyjęcie-wyjątkowe;sukienka najpiękniejsza jaką
        można było znależć-słowem wszystko to o czym marzyłam od dzieckawink)
        Instrumentalnie i materialnie potraktowałam całą uroczystość-faktwink.Ale
        cholera,niestety każdy samiec to samiec.I różne rzeczy moga mu przyjść do
        głowy,prędzej czy póżniej a może wcalewink)W co jak co ale w miłość i a już tym
        bardziej wierność do grobowej deski nie wierzę!! Nie ma cudów,nawet jak facet
        przed ołtarzem i Bogiem przysięga. Przysięgę diabli wezmą tak samo tą jak każdą
        inną obietnicę.Smutne ale prawdziwe.Wychodząc z takiego założenia mam
        zdecydowanie mniej powodów do zmartwień , zaprzątania sobie głowy oraz
        marwtienia się "na zapas"wink)Pożyjemy zobaczymywink
        • tovika weroniko 16.10.06, 09:16
          cieszy twoje zdroworozsadkowe podejscie do zycia, ale w zyciu to róznie bywa,
          najpierw człowiek mówi " nigdy ", a jak przyjdzie co do czego to zmienia zdanie.
          Tak naprawdę ,o tym, jak postapisz przekonasz sie dopiero wtedy , gdy cię
          dopadnie jakiś zyciowy kataklizm. Wtedy dopiero mozna sprawdzić
          swoje "niezłomne" zasady i przekonania.
          • weronka77 Re: weroniko 16.10.06, 09:25
            Kochana ,nie demonizujmy i nie traktujmy odejścia męża,rozwodu,jego
            związku,dziecka z inną kobietą jako życiowego kataklizmu!!!!To tylko
            facet,nawet nie najbliższa rodzinawink Kataklizm to jest choroba dziecka,matki-
            osób które jako jedyne kochają Cię bezinteresownie i nigdy "za coś"wink)Czego
            jak czego ale tragizowania z powodu odejścia faceta nie mam zamiaru
            praktykować.Może oczywiście być trochę smutno ale żadnej wielkiej tragedii z
            tego nie zrobię.Żyje się dalej tak samo albo lepiej.Facetów chodzi po globie
            kilka milionów a dziecko i matkę masz tylko jedną.Tyle.
            • tovika Re: weroniko 16.10.06, 10:03
              a mówia uczeni, ze śmierć, rozwód, zdrada ,to w życiu człowieka największe
              traumy. A skąd to wiedzą? Od osób , które to przeżyły.
              Weroniko, czy przezyłas , któres z tych nieszczęść, jezeli nie, to z łaski
              swojej nie wypowiadaj swoich "prawd objawionych ".
              Nic , tak nie uczy pokory, jak samo ZYCIE.
              Wypowiesz się w temacie, kiedy cię zdrowo kopnie.
              P.S.
              Skrajny egoizm i samolubstwo tez nie zawsze są dostateczną barierą ochronną
              przed zyciowymi niepowodzeniami.
              • lilith76 Re: weroniko 16.10.06, 10:06
                A ja uważam podobnie jak weronka (moja sygnaturka się kłania) - łatwo by nie było, ale większą tragedią będzie na pewno śmierć ukochanego rodzica, dziecka.

                To doświadczenia traumatyczne, bo kultura wychowała nas w kulcie rodziny do utrzymania z wszystkimi poświęceniami i upokorzeniami.
                • tovika Re: weroniko 16.10.06, 10:12
                  skoro tak uwazacie, to dlaczego bronicie, jak lwice tych facetów ,ktorzy
                  zdradzają, porzucaja rodziny , dzieci, a całym złem obarczacie inne kobiety?
                  • weronka77 Re: weroniko 16.10.06, 10:52
                    Pokaż mi proszę albo wklej wątek w który bronię facetawink Jeśli będą problemy z
                    szukaniem to proponuję forum "zdradzane żony kontra kochanki"wink)Nie obarczam
                    całym żłem innych kobiet-ale proszę wklej tutaj też wątkiwink)Jak lwica bronię
                    jedynie swojego jedynego dziecka i matki.Eksie były "nietrafioną" inwestycją
                    małżonka ale i on też ma "swoje za palcami".Jako jedynaczka wychowana przez
                    babcię i mamę,które całe życie wałkowały temat "facet to świnia"-mimo iż obie
                    były i są w bardzo szczęśliwych związkach,dostkonale mam wyrobione zdanie na
                    temat samców,ich charakteru i sposobu postępowaniawink Co nie przeszkadza mi żyć
                    w związku małżeńskim póki cowink Ale jak go "diabli wezmą" to na pewno drzeć
                    szat nie będę-mam 29 lat,wspaniałe dziecko,swoje finanse i zabezpieczenia,mam
                    gdzie mieszkać,czym jeżdzić i co jeśćwink Nie dam sobie rady?!-żartujesz chyba;-
                    ) Szkoda czasu i urody przede wszystkim na stresy i łzy.Jeszcze mam do
                    tego "interesu" potem dopłacac wizytami u psychologa,kremami pod oczy,nie daj
                    Boże wizytami w SPA i innymi specyfikami na ukojenie zdrowia i psychiki?!
                    Szkoda czasu,pieniędzy a przede wszystkim życia.NAjśmieszniej będzie jednak
                    jeśli to ja pierwsza wymierzę mężaoi kopniaka-a jest to niestety więcej niż
                    prawdopodobnewink)
                    • tovika Re: weroniko 16.10.06, 15:08
                      co do tego ,ze exie były "nietrafiona inwestycją twojego małzonka".
                      Pewna pani tez tak miała pierwszy i drugi ex to były pomyłki.
                      Potem ona zakochała się w pewnym panu i juz witała się z gąską w ogródku, kiedy
                      to ona okazała się tragiczną pomyłką, od której facet uciekał, tam, gdzie
                      przysłowiowy pieprz rosnie.
                      Morał:
                      Nie mów hop , zanim nie przeskoczysz, bo to samo moze być z tobą.
                      • weronka77 Re: weroniko 16.10.06, 22:22
                        Toviko ty jakaś jesteś za przeproszeniem Tępa albo już sama nie wiem co...Nie
                        umiesz czytać albo nie chcesz.Czy ja Ci kobiecino mówię,zarzekam się że ze mną
                        będzie inaczej?Czy Ty tutaj dobra kobieto widzisz gdziekolwiek napisane że ja
                        jestem tym trafnym wyborem,inwestycją i tym podobne? "Hop" cały czas mówisz Ty
                        i Twoja postawa bo uważasz że masz monopol na morały,prawdę i pouczanie innych;-
                        ) A ja Ci mówię i może teraz zrozumiesz że facet to naprawdę najprostsza na
                        świecie maszyna,do której obzługi potrzebna jest jedna jedyna dżwignia.POdobnie
                        jak dźwignia ta stanowi najczęściej jedyny jego pion moralny.Dlatego też nie
                        będę nigdzy płakać,przeżywać,cierpieć bo szkoda mi na to czasu.ZA bardzo lubię
                        i szanuję siebie żeby podła zagrywka samca popsuła mi humor,dobre
                        samopoczucie,była żródłem łez i smutku.Nie ten to kto inny-skoro oni mają prawo
                        do takiego rozumowania to czemu nie ja?wink) Ty widzę tkwisz w przekonaniu że
                        mąż to jedyna świętość i bez niego świat się zawali.Mój na pewno nie.Dlatego
                        daruj sobie morały,kazania-albo zostaw je dla kogoś kto naprawdę weżmie je
                        sobie do serca i komu są potrzebne.Dla mnie temat mężczyzny,nawet własnego
                        męża, nie jest wart takiej dyskusji.Zapewniam Cię że mężczyżni takich rozterek
                        nie mająwink Idą dalej w kolejne romanse,przygody,jest im miło,wesoło,dobrze się
                        bawią i ani prze chwilę nie myślą o byłej żonie,kochance,partnerce.Ja uważam
                        podobnie.To bardzo zdrowy cynizmwink Zycie jest za krótkie i szkoda go
                        na...pierdoływink
                        • weronka77 Re: weroniko 16.10.06, 22:23
                          obsługiwink)
                        • tovika Re: weroniko 17.10.06, 14:23
                          twoj post rozbawił mnie swym skrajnym infantylizmem .
                          To co piszesz dobitnie świadczy o twoim małym doswiadczeniu zyciowym, o braku
                          znajomości ludzi a przede wszystkim mężczyzn.
                          Wg ciebie, męzczyźni to tylko samce rozpłodowe bez uczuc, pragnien, bez
                          sumienia.
                          Z takim podejsciem ,nie da sie zbudować dobrego, partnerskiego związku opartego
                          na szacunku, zrozumieniu potrzeb, oczekiwan, na tolerancji .
                          Wspołczuję, twoja osobowość jest bardzo uboga.
                          • weronka77 Re: weroniko 18.10.06, 00:04
                            winkKażdy ma prawo do własnego zdania-moje jest takie a nie innewinkNie każdy
                            dąży do związku partnerskiego itp bla,bla blawinkAle rozumiem że Twój jest
                            włąśnie taki i gratuluję.Współczucie proponuję zostawić dla siebie-gwarantuję
                            że wkrótce się przydawinkBawi mnie czytanie i prowokowanie Ciebie ponieważ do
                            złudzenia Twoja filozofia zyciowa i moralizatorstwo przypominają Szanowną
                            Koleżankę Cogitę,Beateę i jeszcze kilka innychwink))Nawet styl pisania i
                            reagowania na inne wypowiedzi macie podobnywink To uroczewink))Pozdrawiam i
                            czekam z niecierpliwością na więcej postów.Z pewnością nie ja jedna na tym
                            forumwink))))
                  • lilith76 Re: weroniko 16.10.06, 11:25
                    Nie bronię swojego, nie tłumaczę siebie, nie obwiniam eks.
                    Piszemy tu o konkretnych przykładach, postawach moich i weronki i tego się trzymajmy.
              • weronka77 Re: weroniko 16.10.06, 10:56
                Kochana,proponuję pomartwić się o swoje życie,prawdy i inne zamiast na siłę
                próbować przeforsować swoje zdanie i "wmówić" pewne swoje prawdy innym,ok?JAk
                również zabezpieczać się zawczasu na ewentualność owych kopniaków które nikogo
                nie oszczędzą..A dzięki egoizmowi i samolubstwu żyje się łatwiej i lepiej-na
                pewno zdrowiej.Nie boję się niepowodzeń-zdrowie mojego dziecka i matki jest i
                będzie zawsze najważniejsze.Reszta-rzecz nabytawinkJak diabli wezmą to się
                człowiek pozbiera i da radę.
                • zywy.trup :-D 30.10.06, 23:07
                  Jakby ktos byl zainteresowany naszymi losami,to chcialabym poinformowac,ze juz
                  jestesmy po pierwszym przesluchaniu i wedlug ksiedza sprawa potrwa okolo
                  roku,czyli jeszcze nie tak zle jak myslelismy. Byloby jeszcze lepiej,gdyby
                  strona pozwana nie odstawiala takiej szopki,ale jak powiedzial ksiadz,za
                  matactwa tez ponosi sie odpowiedzialnosc wink Teraz tylko potrzeba
                  modlitwy,nadziei,wiary i milosci,bo stres jest naprawde duzy.Pozdrawiam!
                  • mamaadama4 Re: :-D 31.10.06, 18:35
                    zazdroszczę ci, bardzo.
                    • dominika303 Re: :-D 31.10.06, 19:32
                      Trupku zmówię kilka zdrowasiek w tej intencji wink))
                      szczęściara z ciebie smile)
                      Więcej napisałam w @

                      pozdrawiam
                      • zywy.trup Re: :-D 31.10.06, 20:44
                        Jestescie kochane,dziekujesmile
                        • barbara001 Re: :-D 31.10.06, 20:58
                          Kuzyn meża mego tez unieważniał swoje małżeństwo, trwało to ok. roku , może
                          ciut dłużej, a nasza koleżanka dostała unieważnienie w 3 miesiące, szybciutko.
                          • dominika303 Re: :-D 31.10.06, 21:38
                            Trupku będzie oki!!! smile))
                            Odbierz pocztę !! - pocieszyciel przyszedł z pomoca - mam nadzieję smile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka