Kitka, i jak?

14.12.06, 12:13
Udalo sie wam pogadac?
    • kitka1977 Re: Kitka, i jak? 14.12.06, 14:04
      Jestem już. Ciesze się, że pamietasz o mnie! NIe było mnie w pracy ponieważ
      miałam kilka badań z dzieckiem w CZD, ale juz pisze jak wyglada sytuacja.
      Generalnie w dalszym ciągu głucha. Ja po raz pierwszy sie tak zawziełam i
      powiedziałam sobie ze wiecej pierwsza nie wyciągne ręki. Jezeli jemu zalezy to
      wkońcu to okaże. Staram sie jak najmniej przebywac w domu i tak sobie
      oragnizauje czas zeby byc tylko z dzieckiem. No cóż, sytucja nie wygląda dobrze
      a raczej beznadziejnie!!! Ale nic na siłe nie zrobie. Najgorzej ze ida świeta a
      ja wogóle nie jestem w nastroju. I pierwszy raz bede spedzala je sama jak tak
      dalej pojdzie!!! A co u Ciebie??? Mam nadzieje, że dużo lepiej!!!
      • kicia031 Re: Kitka, i jak? 14.12.06, 14:48
        Hmmm…
        A jak maz reaguej na twoje zachowanie? Tez sie zawzial? Bo jesli tak, to ciezko
        widze rozwiazanie jakoegokolwiek kryzysu. No chyba ze twoja zawziętość go
        przerazi i dotrze do niego, ze to już ostatnia sznsa na jaka naprawe waszego
        związku,. Większość facetow nie jest jednak na tyle bystrych, by wpaść na taki
        pomysł.
        Myślisz, ze już nie da się nic wykrzesac z waszego związku?A może jednak
        sprobujecie?
        U nas było lepiej jakiś czas, ale chlopu już się odechcialo starac, na terapii
        byliśmy raz i potem chłop stwierdzil, ze to nam nic nie da. W weekend była
        permanentna awantura, potem chłop wyjechal, wrócił i zremy się od nowa.
        Usilnie staram się pamiętać, ze podjęłam decyzje ze walcze o związek i ze musze
        być konsekwentna. wink)
        • kitka1977 Re: Kitka, i jak? 14.12.06, 14:59
          to tez swietnie.... MySlisz Kiciu , ze nastrój swiateczny cos pomoze??? że sie
          udzieli chłopom i przemyśla sobie kilka spraw???????? Powoli zaczyna mi to
          pasować, że chodze własnymi sciezkami. Musze się przynaac że my razem pracujemy
          tzn. w jednej firmie i własnie jutro ide na rozmowe z dyrektorem , że zmieniam
          prace. NIe wiem czy to da jakis rezultat ale postanowiłam całkowicie zniknąc z
          oczu mojemu męzowi! NIe moge za kazdym razem pierwsza podawac ręki, niech sie
          troche wysili. No chyba ze jemu nie zalezy, przeciez i tak sie zdarzyć moze...
      • kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 09:00
        Kitka, zapomnialam zapytac - jak twoj synek? Jak wyszly badania?
        • kitka1977 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 10:03
          Kiciu jak wiesz oj synek to wczesniak z 30 t.c z waga 1430g. NIetsty z takim
          dziecmi jest sporo biegania po lakarzach (przynajmniej z moim). Jak juz wyjde z
          jednego prblemu, pojawia sie nastepny. Teraz lekarzom nie podoba sie główka,
          która wg siatek centymelowych jest za mała. Ogólne mały jest bardzo szczupły i
          wydaje mi sie ze głowe ma symentryczna do ciała, ale badania musze porobic zeby
          wykluczyc tzw. małogłowie. Mam w pracy kolezanke która miała podobną sytuacje z
          synkiem, porobiła badania i okazało sie ze wszyztko ok, i dzieko ma taka urode.
          Mam nadzieje, ze u mnie tez tak bedzie. Generalnie starm sie wspomagac
          malutkiego, poczyniłam starania zeby chodził na fantastyczne zajęcia
          (rehabilitacje) w celu nadrobienia deficytu z okresu wczesniactwa. Na szczescie
          pani psycholog powiedziała ze mały fajnie sie rozwija i narazie nie moze sie do
          nieczego doczepic. Myśle pozytwynie i wierze ze mały bedzie całkiem zdrów,
          tylko potrzeba na to czasu i poswiecen.
          Muszę Kiciu sie pochwalić, że wczoraj moj M pękł. Jestem z siebie dumna, że to
          nie ja pierwsza sie kajałam tylko M przemyslał soebie pewne sprawy. Mam
          nadzije,że to przez jakis czas potrwa.... A jak u Ciebie Kiciu????
          • kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 10:24
            Kitka, ja czytalam o twom synku na wczesniakach. Mam nadzieje, ze wszystko
            będzie OK. Myslam, ze już wam wykluczyli to małogłowie, ale widać ze
            diagnostyka się ciagnie i ciagnie.
            Dobrze, ze twój chłop pekl – może wreszcie pojdzie po rozum do głowy i zacznie
            się trochę bardziej starac. U nas niestety takiego „pekniecia” nie starczylo na
            długo. Ja mam teraz rozharatany pales, swierze szwy i tak dalej, a w chlopie
            fakt, ze więcej obowiązków spada na niego budzi prawdziwa agresje. Jest tak
            nieprzyjemny, ze mi się już wszystkiego odechciewa. Najgorsze jest to, ze coraz
            lepiej widze, ze gdyby były jakieś problemy, to na niego nie mogę liczyc. Może
            być lepiej przez chwile, ale na dluzsza mete gówniane życie przede mną.
            • m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 10:48
              Ja mam teraz rozharatany pales, swierze szwy i tak dalej, a w chlopie
              fakt, ze więcej obowiązków spada na niego budzi prawdziwa agresje. Jest tak
              nieprzyjemny, ze mi się już wszystkiego odechciewa. Najgorsze jest to, ze coraz
              lepiej widze, ze gdyby były jakieś problemy, to na niego nie mogę liczyc.


              Kicia, to przerażające. A gdybyś była nieuleczalnie chora to też musiałabyś do
              osttnie chwili życia pracować na rzecz M.?
              A czy on bierze od uwagę, że i on kiedyś może być chory i wtedy wszystko
              spadnie a Ciebie?
              • kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 11:18
                m-m-m, no moze nie oprzerazajace, ale smutne. mam wrazenie, ze on ma najwieksza
                frajde, kiedy ja go musze prosic o pomoc, a on mi moze odmowic. Oczywiscie
                badzmy sprawiedliwi, nie chodzi tu o prace "na rzecz" chlopa tylko o codzienne
                domowe obowiazki - np ja nie moge teraz zmywac, wykapac Groszkowca. W sumie nie
                ma tego tak duzo, ale to wystarczy, by go wpieniac.
                on w ogole uwaza, ze ja w domu nic nie robie, co jest prawda o tyle, ze
                przeciez wiekszosc dnia jestem w pracy, wiec sila rzeczy nie moge nic zrobic w
                domu w tym czasie. Tego, ze Groszkowiec wisi na mnie od powrotyu z pracy do
                pojscia spac, bo jest steskniony za mama jakos nie widzi. Ja naprwde nie mam
                czasu wolnego, jedyne co to te pare minut ktore spedze na forum, ale to tez
                przeszkadza.
                Ach nie chce mi sie juz nawet o tym myslec...
                • m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 11:35
                  ja nie moge teraz zmywac, wykapac Groszkowca


                  Ale to też powinny być jego codzienne obowiązki. Szkoda, że wczesniej tego nie
                  załatwiłaś i np. nie kąpałaś go co drugi dzień na zmianę z chłopem lub on nie
                  zmywał też regularnie garów. Stąd teraz wielkie pretensje, że nie jesteś
                  cyborgiem i nagle nie zarosła Ci rana na palcu. To Twoja wina Kiciu, że bylas
                  nadopiekuńcza wobec tego faceta i sama go tego nauczyłaś.
                  • m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 11:46
                    Poza tym Twój starszy syn Kiciu ma już 14 lat i też zmywanie garów może się
                    włączyć i to regularnie. Inaczej za parę lat tak jak od włsnego chłopa i od
                    niego pomocy nie uzyskasz.
                    Od facetów trzeba przede wszystkim wymagać pracy na swoją rzecz, ale nie
                    oczekiwać, że sie domyślą, tylko jasno i bez ogródek ich o tym informować. Bedą
                    się wykręcali swoimi sprawami i to też trzeba ścinać, bo kobiety też mają swoje
                    sprawy i też chciałyby odpoczywać.
                    • kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:15
                      Babelek ma obowiazki domowe, ale np w czwartki wraca ze szkoly i zajec
                      dodatkowych dopiero o 19.15 I musi sie szybko brac za lekcje, i tak idzie spac
                      po 23, zanim zdazy wszystko odrobic. Wiesz, to nie o ilość obowiązków chodzi,
                      tylko o nastawienie chlopa. A nastawienie jest takie, ze ja nic nie robie i nie
                      mam prawa być niedysponowana.
                  • kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:10
                    No wiesz, tu musze byc sprawiedliwa. Chlop zmywa, ale niestety u nas zmywania
                    starcza dla kilku osob. Dla chlopa najbardziej bolesne jest to, ze do tej pory
                    ja wstawałam rano i mylam po nocy sprzęty Groszkowca i przygotowywałam mu
                    sniadania – teraz on musi to robić. Co do kapieli, to chłop kapie od czasu do
                    czasu, ale ja spedzam z malym tak mało czasu, ze wole to robić sama, bo
                    jesteśmy za soba bardzo stęsknieni. A ten mały krokodyl tak cudownie rozrabia w
                    wannie, ze nie mogę się od niego oderwac. To bardziej chodzi o to, ze on musi
                    teraz tak organizowac swoje zajęcia by być w domu w czasie kapieli, nie ma
                    elastyczności. Ale mowimy o tygodniu, gora 10 dniach. I to tez jest problem –
                    bo np. już kombinowal, by pojechać do Gdanska w weekedn pod pretekstem jakiegos
                    przyjecia gwiazdkowego…
                    Tak się zaczelam teraz zastanawiac, o co właściwie chodzi i widze, ze tak
                    naprawdę to nie wiem.
                    • m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:33
                      Dla chlopa najbardziej bolesne jest to, ze do tej pory
                      > ja wstawałam rano i mylam po nocy sprzęty Groszkowca i przygotowywałam mu
                      > sniadania – teraz on musi to robić. Co do kapieli, to chłop kapie od czas
                      > u do
                      > czasu, ale ja spedzam z malym tak mało czasu, ze wole to robić sama, bo
                      > jesteśmy za soba bardzo stęsknieni. A ten mały krokodyl tak cudownie rozrabia
                      w> > wannie, ze nie mogę się od niego oderwac.


                      No i to jest błąd on powinien od początku wstawać na zmianę z Tobą i tak samo
                      uczsetniczyć w kąpielach małego, na zmianę z Tobą.
                      Sama sobie udzieliłaś odpowiedzi, czemu on się buntuje: bo zawsze Ty to
                      robiłaś, bo od krokodyla nie możesz się oderwać. Za brak umiejętności oderwania
                      się co drugi dzień masz teraz pasztet taki, że facet w ofgóle nie poczuwa się
                      do obowiązków.
                      W wypadku facetów ważna jest stała rutyna tych obowiązków, stały plan dnia.
                      Niestety nie ma w męskim świecie miejsca na doraźność.
                      Musisz to przemysleć i jednak powstrzymać swoją chęć oglądnia codziennie
                      krokodyla w kąpieli. Dla własnego dobra.
                      Nie zakładaj, że to bowiązki tylko na tydzień. One muszą być regularne i stałe
                      inaczej wrócisz do punktu wyjścia.
                      Twój syn tez piwinien zmywać. Minimum raz w tygodniu. Po wszystkich - po swoim
                      bracie i p. o. ojczymie też.
                      • kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 14:04
                        Musisz to przemysleć i jednak powstrzymać swoją chęć oglądnia codziennie
                        > krokodyla w kąpieli. Dla własnego dobra.
                        > Nie zakładaj, że to bowiązki tylko na tydzień. One muszą być regularne i
                        stałe
                        > inaczej wrócisz do punktu wyjścia.
                        > Twój syn tez piwinien zmywać. Minimum raz w tygodniu. Po wszystkich - po
                        swoim
                        > bracie i p. o. ojczymie też.

                        Ale dlaczego mam nie ogladac krokodyla w kapieli? Ja akurat chce to robić. Jest
                        mnóstwo obowiązków, którymi mogę obdzielic reszta rodziny. Może dla ciebie to
                        na razie abstrakcja, ale mam dzieci, bo chce i lubie się nimi zajmowac. Bardzo
                        cierpię z powodu niewielkiej ilości czasu jaki mogę im poswiecic i bardzo mi
                        zalezy, by tej ilości jeszcze nie zmniejszac.
                        Natomiast co do innych obowiązków, to niestety z rutyna i powtarzalnością jest
                        o tyle klopot, ze chłopa często nie ma w domu, albo wraca o 2 w nocy, albo
                        pracuje od 5 rano – z jednej strony taka elastyczność to zaleta, kiedy np. moja
                        ciotka chce cos załatwić, to chłop może zostac z Groszkowcem rano, lub w ciągu
                        dnia. Tylko to niestety uniemozliwia wprowadzenie rutynowych obowiązków.
                        Co do Babelka, to on codziennie wychodzi z psem i wyrzuca smiecie, raz w
                        tygodniu sprzata cale mieszkanie i dosc często zmywa, a także pomaga we
                        wnoszeniu zakupow i innych takich pierdolach.
                        Ja mysle, ze problem tu jest nieco głębszy, może związany ze stereotypami na
                        temat rol kobiecych i meskich?


                        m-m-m
                        • m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 14:20
                          Ale dlaczego mam nie ogladac krokodyla w kapieli? Ja akurat chce to robić. Jest
                          mnóstwo obowiązków, którymi mogę obdzielic reszta rodziny


                          To nie dziw się, że teraz on narzeka, że musi go kąpać z powodu Twojego chorego
                          palca skoro do tej pory tego nie robił.
                          Próbuję Ci wyjaśnić, że co drugi dzień lub co trzeci on powinien go kąpać, by
                          weszło mu to nawyk. Inaczej masz to co masz i jak każdy rasowy facet buntuje
                          się przed czymś czego do tej pory nie robił. Dla facetów argument, że czasowo
                          ma się tym zająć jest argumentem niepojętym. Nie wiem jak Ci to wyjaśnić.


                          Ja mysle, ze problem tu jest nieco głębszy, może związany ze stereotypami na
                          > temat rol kobiecych i meskich?


                          On jeśli ma taki problem to dlatego, że Ty go w tym utwierdziłaś.
                          Ja swojemu bardzo dawno temu powiedziałam, że czasy się zmieniły i skoro nie
                          stać go na służbę to niesty pracować musi równo ze mną. Ja musiałam wypędzić z
                          niego i jego syna teściową, która właśnie taki wariant: praca zarobkowa i dom
                          są na głowie kobiety wprowadziła. Ku wygodzie i lenistwu panów.
                          Walka trwała trzy lata, ale nie ustapiłam i panowie mają całą gamę domowych
                          stałych obowiązków. Stałe obowiązki nie oznaczają stałych godzin. Są do
                          zrobienia i kniec. Przez nich. Z tolerancją do jednego dnia.



                          Może dla ciebie to
                          > na razie abstrakcja, ale mam dzieci, bo chce i lubie się nimi zajmowac.


                          Zajmowaniem się powinnaś dzielić się z chłopem jeśli on ma Ci pomagać w
                          sytuacjach trudnych - to wiem z doświadczenia i własne dzieci mi do tego nie
                          potrzebne - chodzi mi o mechaizm działania faceta.
            • kitka1977 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 10:50
              Z synkiem cały czas się ciągnie, jak wczensije pisałam jak wyjde w czegos to
              znów coś. Myśle , że po nowym roku bedzie miał rezonans magnetyczny główki i
              możę coś sie wyjaśni. Mały rozwija sie fajnie, więc jestem i bede dobrej mysli.
              Juz pare razy lekarze sie pomylili lub wykluczyli postawiona wczesniej diagnoze
              tak było, z serduszkiem i słuchem. Jak chcesz to mozesz sobie nas obejrzec na
              www.kitka77.bobasy.pl, wrzuciłam kilka fotek. Wracając do tematu M - wiem ze to
              w zaden sposób nie jest pocieszajace ale mam podobne a nawet takie same
              problemy i rozterki. Jak on był chory to ja koło niego chodziłam. Jak mnie
              powaliła grypa żołądkowa to sie nadąsał ze nie pozwoliłam mu wyjsc na pół godz
              i pojechac po nowe rybki do akwarium. Cholera mnie wzieła bo ja tu jestem ledwo
              zywa od latania do kibla a ten wypala z rybkami!!! I oczywście co chwila
              krzycze "wez malego bo zle sie czuje a on po mnie lata!!!!... az człowiekowi
              sie chorowac odechciewa!!! A co sie stało Kicia z palcem????
              • kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 11:25
                No tak, maloglowie to chyba powazna sprawa, a skoro maluch rozwija sie dobrze,
                to pewnie raczej taka diagnoza sie nie potwierdzi. Tak jak obserwuje maluch na
                placu zabaw, to rozmiary glowek maja najrozniejsze, tak jak zreszta dorosli.
                Tak a propos glowki, to ja sie bardzo ciesze, bo Groszkowcowi wolno zarastalo
                ciemiaczko, ale wreszcie jest chyba calkowicie zarosniete (19 miesiecy).

                Palec moj od jakiegos miesiaca puchl coraz bardziej, a gdy sie wybralam do
                chirurga okazalo sie, ze zrobil sie tluszczak, no i z marszu mi to wycieli. na
                szcecie to lewa rreka - pales wskazujacy. Wycinanka jest w badaniu
                hostopatologicznym ale mam nadzieje, ze nie bedzie to jakies paskudztwo. Poki
                co boli jak cholera.
                • kitka1977 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:02
                  Wspólczuje z powodu palca. Mi kiedys tez na plecach cos takiego wyrosło i
                  wycinali to na onkologii, badanie wyszło ok. Także u Ciebie musi być wszystko
                  dobrze. Mam ndzieje, że przedswiateczy nastrój pozytwynie wpłynie na twojego M
                  i wkoncu ocknie sie że zle robi!!!
    • chalsia Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:53
      Kicia,
      czy w zaistniałej sytuacji i wobec Twojego wniosku, że już wiesz, że w
      przypadku problemów nie będziesz mogła liczyć na M, nadal masz obiekcje co do
      rozstania z powodu "nie mogę tego mu zrobić bo kasa, mieszkania, za co będzie
      żył, zycia sobie nie ułozy" (czyli te wszystkie powody, dla których
      zdecydowałaś się zostać z nim) ???
      Chalsia
      • m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 13:16
        Chalsiu, ja uważam, że Kicia będzie mogła liczyć na swojego chłopa o ile nie
        będzie dla niego nadopiekuńcza i będzie od niego (i od swojego 14 letniego już
        syna) wymagała w sposób stały wypełniania konkretnyh obowiązków.
        Kicia go zwolniła prawie ze wszyskiego na co dzień i źle założyła, że w związku
        z tym od święta (czyli jak zajdzie taka konieczność) to on wielkodusznie jej
        pomoże (pewnie założyła, że ona by tak zrobiła na jego miejscu). A tu figa, bo
        facet nie działa tak jak kobieta.
        • kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 14:07
          Kicia go zwolniła prawie ze wszyskiego na co dzień

          No jeszcze raz pisze, ze nie. Ja moze jestem matka polka, ale na pewno nie zona-
          i nie gosposia-Polka.
      • kicia031 Chalsia 15.12.06, 14:10
        Dobre pytanie.
        Nie mam na nie odpowiedzi.
        Chyba wciaz jeszcze licze na to, ze on sie opamieta.
        Przeraza mnie jego zajadlosc, to ze jest gotow przegrac nasz zwiazek, byle
        zatriumfowac w kolejnej durnej klotni.
        Nie wiem, czy jeszcze go kocham.
        • chalsia Re: Chalsia 15.12.06, 14:17
          Takie mam wrażenie, że jeśli liczysz, że on doceni to, ze go nie opuszczasz z
          wcześniej wymienionych (w innym watku) przez Ciebie powodów, to się przeliczysz.
          On nie będzie za to wdzięczny i w związku z tym nie będzie sie odwdzięczał w
          sposób, jaki Ty byś chciała (czyli mogąc na niego i jego pomoc liczyć).
          Jakoś ludzie (męzczyźni, dzieci) nie doceniają poświęceń ponoszonych przez
          kobiety.
          Chalsia
          • m-m-m Re: Chalsia 15.12.06, 14:59
            Jakoś ludzie (męzczyźni, dzieci) nie doceniają poświęceń ponoszonych przez
            kobiety.



            Oczywiście, że nie, dlatego kobieta sama powinna stawiać wymagania i domagać
            się ich spełnienia.

            Resztę chalsinego tekstu też popieram.
          • kicia031 Re: Chalsia 15.12.06, 15:13
            Chalsiu, ale to przeciez nie chodzi o niego. Ja ocenilam, ze zle bym się czula
            opuszczając go, z powodow wymienionych i dla swego dobrego samopoczucia
            zdecydowałam się zawalczyc. Być może wcześniej czy pozniej chłop przekona mnie,
            ze jednak na moje dobre samopoczucie lepiej wpłynie jeśli ja mu podziekuje.
            Albo on wcześniej podziekuje mnie.wink)
            Cały czas mi się wydaje, ze latwo jest rozstac się, trudniej spróbować cos
            naprawic. Kiedy się rozstawałam z poprzednim mezem, mialam teakie poczucie ze
            trace swój cenny czas i ze trzeba to jakoś przeciac. Teraz poczucia utraty
            czasu nie mam, bo raczej nie będę już szukac nowego związku, Mogę soebie
            pozwolic na to, by podjąć decyzje rozważnie. Zwłaszcza ze uczucia jakieś
            jeszcze zie tam tla, inaczej nie siedziałabym teraz w pracy z mokrymi oczami…
            • kitka1977 Re: Chalsia 15.12.06, 15:38
              myślę Kiciu ze masz podobne usposobienie i styl życia do mnie. Ja tez pracuje i
              dla mnie jest to wielka przyjemnośc wykąpać malutkiego i nie robie tego z
              powodu odciązania M tylko własnej nieprzymuszone chęci przebywania z synkiem.
              Zdaje sobie sprawe ze rozbestwiłam M takim podejsciem ale nie do konca... Np w
              kazdy wtorek robie sobie sens przed tv tzn. zrobie obiad ( M czasem tez pichci
              bo lubi) i pozniej sie wyłączam!!! NIe ma mnie. M kąpie malunia lub kąpie sie z
              nim, robi kolacje, usypia!!! Oczywiście wiekszośc rzeczy spada na mnie bo jak M
              zrobił ostatnio faworki to własnej kuchni nie poznałam. Niby posprzatał ale i
              tak musiałam szorowac po swojemu bo niedomyte wsyztko. Każda z nas niby ma
              tematycznie podobne problemy ale na te problemy składają sie tysiące innych
              spraw, które nie zawsze da sie opisac stukajac w kompa przez co nie daje to
              stuprocentowego odzwierciedlenia sytuacji, bo najłatwiej jest doradzac lub
              krytykowac komuś innemu...
              • kitka1977 Kicia 15.12.06, 15:38
                myślę Kiciu ze masz podobne usposobienie i styl życia do mnie. Ja tez pracuje i
                dla mnie jest to wielka przyjemnośc wykąpać malutkiego i nie robie tego z
                powodu odciązania M tylko własnej nieprzymuszone chęci przebywania z synkiem.
                Zdaje sobie sprawe ze rozbestwiłam M takim podejsciem ale nie do konca... Np w
                kazdy wtorek robie sobie sens przed tv tzn. zrobie obiad ( M czasem tez pichci
                bo lubi) i pozniej sie wyłączam!!! NIe ma mnie. M kąpie malunia lub kąpie sie z
                nim, robi kolacje, usypia!!! Oczywiście wiekszośc rzeczy spada na mnie bo jak M
                zrobił ostatnio faworki to własnej kuchni nie poznałam. Niby posprzatał ale i
                tak musiałam szorowac po swojemu bo niedomyte wsyztko. Każda z nas niby ma
                tematycznie podobne problemy ale na te problemy składają sie tysiące innych
                spraw, które nie zawsze da sie opisac stukajac w kompa przez co nie daje to
                stuprocentowego odzwierciedlenia sytuacji, bo najłatwiej jest doradzac lub
                krytykowac komuś innemu...

Inne wątki na temat:
Pełna wersja