kitka1977 Re: Kitka, i jak? 14.12.06, 14:04 Jestem już. Ciesze się, że pamietasz o mnie! NIe było mnie w pracy ponieważ miałam kilka badań z dzieckiem w CZD, ale juz pisze jak wyglada sytuacja. Generalnie w dalszym ciągu głucha. Ja po raz pierwszy sie tak zawziełam i powiedziałam sobie ze wiecej pierwsza nie wyciągne ręki. Jezeli jemu zalezy to wkońcu to okaże. Staram sie jak najmniej przebywac w domu i tak sobie oragnizauje czas zeby byc tylko z dzieckiem. No cóż, sytucja nie wygląda dobrze a raczej beznadziejnie!!! Ale nic na siłe nie zrobie. Najgorzej ze ida świeta a ja wogóle nie jestem w nastroju. I pierwszy raz bede spedzala je sama jak tak dalej pojdzie!!! A co u Ciebie??? Mam nadzieje, że dużo lepiej!!! Odpowiedz Link
kicia031 Re: Kitka, i jak? 14.12.06, 14:48 Hmmm… A jak maz reaguej na twoje zachowanie? Tez sie zawzial? Bo jesli tak, to ciezko widze rozwiazanie jakoegokolwiek kryzysu. No chyba ze twoja zawziętość go przerazi i dotrze do niego, ze to już ostatnia sznsa na jaka naprawe waszego związku,. Większość facetow nie jest jednak na tyle bystrych, by wpaść na taki pomysł. Myślisz, ze już nie da się nic wykrzesac z waszego związku?A może jednak sprobujecie? U nas było lepiej jakiś czas, ale chlopu już się odechcialo starac, na terapii byliśmy raz i potem chłop stwierdzil, ze to nam nic nie da. W weekend była permanentna awantura, potem chłop wyjechal, wrócił i zremy się od nowa. Usilnie staram się pamiętać, ze podjęłam decyzje ze walcze o związek i ze musze być konsekwentna. ) Odpowiedz Link
kitka1977 Re: Kitka, i jak? 14.12.06, 14:59 to tez swietnie.... MySlisz Kiciu , ze nastrój swiateczny cos pomoze??? że sie udzieli chłopom i przemyśla sobie kilka spraw???????? Powoli zaczyna mi to pasować, że chodze własnymi sciezkami. Musze się przynaac że my razem pracujemy tzn. w jednej firmie i własnie jutro ide na rozmowe z dyrektorem , że zmieniam prace. NIe wiem czy to da jakis rezultat ale postanowiłam całkowicie zniknąc z oczu mojemu męzowi! NIe moge za kazdym razem pierwsza podawac ręki, niech sie troche wysili. No chyba ze jemu nie zalezy, przeciez i tak sie zdarzyć moze... Odpowiedz Link
kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 09:00 Kitka, zapomnialam zapytac - jak twoj synek? Jak wyszly badania? Odpowiedz Link
kitka1977 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 10:03 Kiciu jak wiesz oj synek to wczesniak z 30 t.c z waga 1430g. NIetsty z takim dziecmi jest sporo biegania po lakarzach (przynajmniej z moim). Jak juz wyjde z jednego prblemu, pojawia sie nastepny. Teraz lekarzom nie podoba sie główka, która wg siatek centymelowych jest za mała. Ogólne mały jest bardzo szczupły i wydaje mi sie ze głowe ma symentryczna do ciała, ale badania musze porobic zeby wykluczyc tzw. małogłowie. Mam w pracy kolezanke która miała podobną sytuacje z synkiem, porobiła badania i okazało sie ze wszyztko ok, i dzieko ma taka urode. Mam nadzieje, ze u mnie tez tak bedzie. Generalnie starm sie wspomagac malutkiego, poczyniłam starania zeby chodził na fantastyczne zajęcia (rehabilitacje) w celu nadrobienia deficytu z okresu wczesniactwa. Na szczescie pani psycholog powiedziała ze mały fajnie sie rozwija i narazie nie moze sie do nieczego doczepic. Myśle pozytwynie i wierze ze mały bedzie całkiem zdrów, tylko potrzeba na to czasu i poswiecen. Muszę Kiciu sie pochwalić, że wczoraj moj M pękł. Jestem z siebie dumna, że to nie ja pierwsza sie kajałam tylko M przemyslał soebie pewne sprawy. Mam nadzije,że to przez jakis czas potrwa.... A jak u Ciebie Kiciu???? Odpowiedz Link
kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 10:24 Kitka, ja czytalam o twom synku na wczesniakach. Mam nadzieje, ze wszystko będzie OK. Myslam, ze już wam wykluczyli to małogłowie, ale widać ze diagnostyka się ciagnie i ciagnie. Dobrze, ze twój chłop pekl – może wreszcie pojdzie po rozum do głowy i zacznie się trochę bardziej starac. U nas niestety takiego „pekniecia” nie starczylo na długo. Ja mam teraz rozharatany pales, swierze szwy i tak dalej, a w chlopie fakt, ze więcej obowiązków spada na niego budzi prawdziwa agresje. Jest tak nieprzyjemny, ze mi się już wszystkiego odechciewa. Najgorsze jest to, ze coraz lepiej widze, ze gdyby były jakieś problemy, to na niego nie mogę liczyc. Może być lepiej przez chwile, ale na dluzsza mete gówniane życie przede mną. Odpowiedz Link
m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 10:48 Ja mam teraz rozharatany pales, swierze szwy i tak dalej, a w chlopie fakt, ze więcej obowiązków spada na niego budzi prawdziwa agresje. Jest tak nieprzyjemny, ze mi się już wszystkiego odechciewa. Najgorsze jest to, ze coraz lepiej widze, ze gdyby były jakieś problemy, to na niego nie mogę liczyc. Kicia, to przerażające. A gdybyś była nieuleczalnie chora to też musiałabyś do osttnie chwili życia pracować na rzecz M.? A czy on bierze od uwagę, że i on kiedyś może być chory i wtedy wszystko spadnie a Ciebie? Odpowiedz Link
kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 11:18 m-m-m, no moze nie oprzerazajace, ale smutne. mam wrazenie, ze on ma najwieksza frajde, kiedy ja go musze prosic o pomoc, a on mi moze odmowic. Oczywiscie badzmy sprawiedliwi, nie chodzi tu o prace "na rzecz" chlopa tylko o codzienne domowe obowiazki - np ja nie moge teraz zmywac, wykapac Groszkowca. W sumie nie ma tego tak duzo, ale to wystarczy, by go wpieniac. on w ogole uwaza, ze ja w domu nic nie robie, co jest prawda o tyle, ze przeciez wiekszosc dnia jestem w pracy, wiec sila rzeczy nie moge nic zrobic w domu w tym czasie. Tego, ze Groszkowiec wisi na mnie od powrotyu z pracy do pojscia spac, bo jest steskniony za mama jakos nie widzi. Ja naprwde nie mam czasu wolnego, jedyne co to te pare minut ktore spedze na forum, ale to tez przeszkadza. Ach nie chce mi sie juz nawet o tym myslec... Odpowiedz Link
m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 11:35 ja nie moge teraz zmywac, wykapac Groszkowca Ale to też powinny być jego codzienne obowiązki. Szkoda, że wczesniej tego nie załatwiłaś i np. nie kąpałaś go co drugi dzień na zmianę z chłopem lub on nie zmywał też regularnie garów. Stąd teraz wielkie pretensje, że nie jesteś cyborgiem i nagle nie zarosła Ci rana na palcu. To Twoja wina Kiciu, że bylas nadopiekuńcza wobec tego faceta i sama go tego nauczyłaś. Odpowiedz Link
m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 11:46 Poza tym Twój starszy syn Kiciu ma już 14 lat i też zmywanie garów może się włączyć i to regularnie. Inaczej za parę lat tak jak od włsnego chłopa i od niego pomocy nie uzyskasz. Od facetów trzeba przede wszystkim wymagać pracy na swoją rzecz, ale nie oczekiwać, że sie domyślą, tylko jasno i bez ogródek ich o tym informować. Bedą się wykręcali swoimi sprawami i to też trzeba ścinać, bo kobiety też mają swoje sprawy i też chciałyby odpoczywać. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:15 Babelek ma obowiazki domowe, ale np w czwartki wraca ze szkoly i zajec dodatkowych dopiero o 19.15 I musi sie szybko brac za lekcje, i tak idzie spac po 23, zanim zdazy wszystko odrobic. Wiesz, to nie o ilość obowiązków chodzi, tylko o nastawienie chlopa. A nastawienie jest takie, ze ja nic nie robie i nie mam prawa być niedysponowana. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:10 No wiesz, tu musze byc sprawiedliwa. Chlop zmywa, ale niestety u nas zmywania starcza dla kilku osob. Dla chlopa najbardziej bolesne jest to, ze do tej pory ja wstawałam rano i mylam po nocy sprzęty Groszkowca i przygotowywałam mu sniadania – teraz on musi to robić. Co do kapieli, to chłop kapie od czasu do czasu, ale ja spedzam z malym tak mało czasu, ze wole to robić sama, bo jesteśmy za soba bardzo stęsknieni. A ten mały krokodyl tak cudownie rozrabia w wannie, ze nie mogę się od niego oderwac. To bardziej chodzi o to, ze on musi teraz tak organizowac swoje zajęcia by być w domu w czasie kapieli, nie ma elastyczności. Ale mowimy o tygodniu, gora 10 dniach. I to tez jest problem – bo np. już kombinowal, by pojechać do Gdanska w weekedn pod pretekstem jakiegos przyjecia gwiazdkowego… Tak się zaczelam teraz zastanawiac, o co właściwie chodzi i widze, ze tak naprawdę to nie wiem. Odpowiedz Link
m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:33 Dla chlopa najbardziej bolesne jest to, ze do tej pory > ja wstawałam rano i mylam po nocy sprzęty Groszkowca i przygotowywałam mu > sniadania – teraz on musi to robić. Co do kapieli, to chłop kapie od czas > u do > czasu, ale ja spedzam z malym tak mało czasu, ze wole to robić sama, bo > jesteśmy za soba bardzo stęsknieni. A ten mały krokodyl tak cudownie rozrabia w> > wannie, ze nie mogę się od niego oderwac. No i to jest błąd on powinien od początku wstawać na zmianę z Tobą i tak samo uczsetniczyć w kąpielach małego, na zmianę z Tobą. Sama sobie udzieliłaś odpowiedzi, czemu on się buntuje: bo zawsze Ty to robiłaś, bo od krokodyla nie możesz się oderwać. Za brak umiejętności oderwania się co drugi dzień masz teraz pasztet taki, że facet w ofgóle nie poczuwa się do obowiązków. W wypadku facetów ważna jest stała rutyna tych obowiązków, stały plan dnia. Niestety nie ma w męskim świecie miejsca na doraźność. Musisz to przemysleć i jednak powstrzymać swoją chęć oglądnia codziennie krokodyla w kąpieli. Dla własnego dobra. Nie zakładaj, że to bowiązki tylko na tydzień. One muszą być regularne i stałe inaczej wrócisz do punktu wyjścia. Twój syn tez piwinien zmywać. Minimum raz w tygodniu. Po wszystkich - po swoim bracie i p. o. ojczymie też. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 14:04 Musisz to przemysleć i jednak powstrzymać swoją chęć oglądnia codziennie > krokodyla w kąpieli. Dla własnego dobra. > Nie zakładaj, że to bowiązki tylko na tydzień. One muszą być regularne i stałe > inaczej wrócisz do punktu wyjścia. > Twój syn tez piwinien zmywać. Minimum raz w tygodniu. Po wszystkich - po swoim > bracie i p. o. ojczymie też. Ale dlaczego mam nie ogladac krokodyla w kapieli? Ja akurat chce to robić. Jest mnóstwo obowiązków, którymi mogę obdzielic reszta rodziny. Może dla ciebie to na razie abstrakcja, ale mam dzieci, bo chce i lubie się nimi zajmowac. Bardzo cierpię z powodu niewielkiej ilości czasu jaki mogę im poswiecic i bardzo mi zalezy, by tej ilości jeszcze nie zmniejszac. Natomiast co do innych obowiązków, to niestety z rutyna i powtarzalnością jest o tyle klopot, ze chłopa często nie ma w domu, albo wraca o 2 w nocy, albo pracuje od 5 rano – z jednej strony taka elastyczność to zaleta, kiedy np. moja ciotka chce cos załatwić, to chłop może zostac z Groszkowcem rano, lub w ciągu dnia. Tylko to niestety uniemozliwia wprowadzenie rutynowych obowiązków. Co do Babelka, to on codziennie wychodzi z psem i wyrzuca smiecie, raz w tygodniu sprzata cale mieszkanie i dosc często zmywa, a także pomaga we wnoszeniu zakupow i innych takich pierdolach. Ja mysle, ze problem tu jest nieco głębszy, może związany ze stereotypami na temat rol kobiecych i meskich? m-m-m Odpowiedz Link
m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 14:20 Ale dlaczego mam nie ogladac krokodyla w kapieli? Ja akurat chce to robić. Jest mnóstwo obowiązków, którymi mogę obdzielic reszta rodziny To nie dziw się, że teraz on narzeka, że musi go kąpać z powodu Twojego chorego palca skoro do tej pory tego nie robił. Próbuję Ci wyjaśnić, że co drugi dzień lub co trzeci on powinien go kąpać, by weszło mu to nawyk. Inaczej masz to co masz i jak każdy rasowy facet buntuje się przed czymś czego do tej pory nie robił. Dla facetów argument, że czasowo ma się tym zająć jest argumentem niepojętym. Nie wiem jak Ci to wyjaśnić. Ja mysle, ze problem tu jest nieco głębszy, może związany ze stereotypami na > temat rol kobiecych i meskich? On jeśli ma taki problem to dlatego, że Ty go w tym utwierdziłaś. Ja swojemu bardzo dawno temu powiedziałam, że czasy się zmieniły i skoro nie stać go na służbę to niesty pracować musi równo ze mną. Ja musiałam wypędzić z niego i jego syna teściową, która właśnie taki wariant: praca zarobkowa i dom są na głowie kobiety wprowadziła. Ku wygodzie i lenistwu panów. Walka trwała trzy lata, ale nie ustapiłam i panowie mają całą gamę domowych stałych obowiązków. Stałe obowiązki nie oznaczają stałych godzin. Są do zrobienia i kniec. Przez nich. Z tolerancją do jednego dnia. Może dla ciebie to > na razie abstrakcja, ale mam dzieci, bo chce i lubie się nimi zajmowac. Zajmowaniem się powinnaś dzielić się z chłopem jeśli on ma Ci pomagać w sytuacjach trudnych - to wiem z doświadczenia i własne dzieci mi do tego nie potrzebne - chodzi mi o mechaizm działania faceta. Odpowiedz Link
kitka1977 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 10:50 Z synkiem cały czas się ciągnie, jak wczensije pisałam jak wyjde w czegos to znów coś. Myśle , że po nowym roku bedzie miał rezonans magnetyczny główki i możę coś sie wyjaśni. Mały rozwija sie fajnie, więc jestem i bede dobrej mysli. Juz pare razy lekarze sie pomylili lub wykluczyli postawiona wczesniej diagnoze tak było, z serduszkiem i słuchem. Jak chcesz to mozesz sobie nas obejrzec na www.kitka77.bobasy.pl, wrzuciłam kilka fotek. Wracając do tematu M - wiem ze to w zaden sposób nie jest pocieszajace ale mam podobne a nawet takie same problemy i rozterki. Jak on był chory to ja koło niego chodziłam. Jak mnie powaliła grypa żołądkowa to sie nadąsał ze nie pozwoliłam mu wyjsc na pół godz i pojechac po nowe rybki do akwarium. Cholera mnie wzieła bo ja tu jestem ledwo zywa od latania do kibla a ten wypala z rybkami!!! I oczywście co chwila krzycze "wez malego bo zle sie czuje a on po mnie lata!!!!... az człowiekowi sie chorowac odechciewa!!! A co sie stało Kicia z palcem???? Odpowiedz Link
kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 11:25 No tak, maloglowie to chyba powazna sprawa, a skoro maluch rozwija sie dobrze, to pewnie raczej taka diagnoza sie nie potwierdzi. Tak jak obserwuje maluch na placu zabaw, to rozmiary glowek maja najrozniejsze, tak jak zreszta dorosli. Tak a propos glowki, to ja sie bardzo ciesze, bo Groszkowcowi wolno zarastalo ciemiaczko, ale wreszcie jest chyba calkowicie zarosniete (19 miesiecy). Palec moj od jakiegos miesiaca puchl coraz bardziej, a gdy sie wybralam do chirurga okazalo sie, ze zrobil sie tluszczak, no i z marszu mi to wycieli. na szcecie to lewa rreka - pales wskazujacy. Wycinanka jest w badaniu hostopatologicznym ale mam nadzieje, ze nie bedzie to jakies paskudztwo. Poki co boli jak cholera. Odpowiedz Link
kitka1977 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:02 Wspólczuje z powodu palca. Mi kiedys tez na plecach cos takiego wyrosło i wycinali to na onkologii, badanie wyszło ok. Także u Ciebie musi być wszystko dobrze. Mam ndzieje, że przedswiateczy nastrój pozytwynie wpłynie na twojego M i wkoncu ocknie sie że zle robi!!! Odpowiedz Link
chalsia Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 12:53 Kicia, czy w zaistniałej sytuacji i wobec Twojego wniosku, że już wiesz, że w przypadku problemów nie będziesz mogła liczyć na M, nadal masz obiekcje co do rozstania z powodu "nie mogę tego mu zrobić bo kasa, mieszkania, za co będzie żył, zycia sobie nie ułozy" (czyli te wszystkie powody, dla których zdecydowałaś się zostać z nim) ??? Chalsia Odpowiedz Link
m-m-m Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 13:16 Chalsiu, ja uważam, że Kicia będzie mogła liczyć na swojego chłopa o ile nie będzie dla niego nadopiekuńcza i będzie od niego (i od swojego 14 letniego już syna) wymagała w sposób stały wypełniania konkretnyh obowiązków. Kicia go zwolniła prawie ze wszyskiego na co dzień i źle założyła, że w związku z tym od święta (czyli jak zajdzie taka konieczność) to on wielkodusznie jej pomoże (pewnie założyła, że ona by tak zrobiła na jego miejscu). A tu figa, bo facet nie działa tak jak kobieta. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Kitka, i jak? 15.12.06, 14:07 Kicia go zwolniła prawie ze wszyskiego na co dzień No jeszcze raz pisze, ze nie. Ja moze jestem matka polka, ale na pewno nie zona- i nie gosposia-Polka. Odpowiedz Link
kicia031 Chalsia 15.12.06, 14:10 Dobre pytanie. Nie mam na nie odpowiedzi. Chyba wciaz jeszcze licze na to, ze on sie opamieta. Przeraza mnie jego zajadlosc, to ze jest gotow przegrac nasz zwiazek, byle zatriumfowac w kolejnej durnej klotni. Nie wiem, czy jeszcze go kocham. Odpowiedz Link
chalsia Re: Chalsia 15.12.06, 14:17 Takie mam wrażenie, że jeśli liczysz, że on doceni to, ze go nie opuszczasz z wcześniej wymienionych (w innym watku) przez Ciebie powodów, to się przeliczysz. On nie będzie za to wdzięczny i w związku z tym nie będzie sie odwdzięczał w sposób, jaki Ty byś chciała (czyli mogąc na niego i jego pomoc liczyć). Jakoś ludzie (męzczyźni, dzieci) nie doceniają poświęceń ponoszonych przez kobiety. Chalsia Odpowiedz Link
m-m-m Re: Chalsia 15.12.06, 14:59 Jakoś ludzie (męzczyźni, dzieci) nie doceniają poświęceń ponoszonych przez kobiety. Oczywiście, że nie, dlatego kobieta sama powinna stawiać wymagania i domagać się ich spełnienia. Resztę chalsinego tekstu też popieram. Odpowiedz Link
kicia031 Re: Chalsia 15.12.06, 15:13 Chalsiu, ale to przeciez nie chodzi o niego. Ja ocenilam, ze zle bym się czula opuszczając go, z powodow wymienionych i dla swego dobrego samopoczucia zdecydowałam się zawalczyc. Być może wcześniej czy pozniej chłop przekona mnie, ze jednak na moje dobre samopoczucie lepiej wpłynie jeśli ja mu podziekuje. Albo on wcześniej podziekuje mnie.) Cały czas mi się wydaje, ze latwo jest rozstac się, trudniej spróbować cos naprawic. Kiedy się rozstawałam z poprzednim mezem, mialam teakie poczucie ze trace swój cenny czas i ze trzeba to jakoś przeciac. Teraz poczucia utraty czasu nie mam, bo raczej nie będę już szukac nowego związku, Mogę soebie pozwolic na to, by podjąć decyzje rozważnie. Zwłaszcza ze uczucia jakieś jeszcze zie tam tla, inaczej nie siedziałabym teraz w pracy z mokrymi oczami… Odpowiedz Link
kitka1977 Re: Chalsia 15.12.06, 15:38 myślę Kiciu ze masz podobne usposobienie i styl życia do mnie. Ja tez pracuje i dla mnie jest to wielka przyjemnośc wykąpać malutkiego i nie robie tego z powodu odciązania M tylko własnej nieprzymuszone chęci przebywania z synkiem. Zdaje sobie sprawe ze rozbestwiłam M takim podejsciem ale nie do konca... Np w kazdy wtorek robie sobie sens przed tv tzn. zrobie obiad ( M czasem tez pichci bo lubi) i pozniej sie wyłączam!!! NIe ma mnie. M kąpie malunia lub kąpie sie z nim, robi kolacje, usypia!!! Oczywiście wiekszośc rzeczy spada na mnie bo jak M zrobił ostatnio faworki to własnej kuchni nie poznałam. Niby posprzatał ale i tak musiałam szorowac po swojemu bo niedomyte wsyztko. Każda z nas niby ma tematycznie podobne problemy ale na te problemy składają sie tysiące innych spraw, które nie zawsze da sie opisac stukajac w kompa przez co nie daje to stuprocentowego odzwierciedlenia sytuacji, bo najłatwiej jest doradzac lub krytykowac komuś innemu... Odpowiedz Link
kitka1977 Kicia 15.12.06, 15:38 myślę Kiciu ze masz podobne usposobienie i styl życia do mnie. Ja tez pracuje i dla mnie jest to wielka przyjemnośc wykąpać malutkiego i nie robie tego z powodu odciązania M tylko własnej nieprzymuszone chęci przebywania z synkiem. Zdaje sobie sprawe ze rozbestwiłam M takim podejsciem ale nie do konca... Np w kazdy wtorek robie sobie sens przed tv tzn. zrobie obiad ( M czasem tez pichci bo lubi) i pozniej sie wyłączam!!! NIe ma mnie. M kąpie malunia lub kąpie sie z nim, robi kolacje, usypia!!! Oczywiście wiekszośc rzeczy spada na mnie bo jak M zrobił ostatnio faworki to własnej kuchni nie poznałam. Niby posprzatał ale i tak musiałam szorowac po swojemu bo niedomyte wsyztko. Każda z nas niby ma tematycznie podobne problemy ale na te problemy składają sie tysiące innych spraw, które nie zawsze da sie opisac stukajac w kompa przez co nie daje to stuprocentowego odzwierciedlenia sytuacji, bo najłatwiej jest doradzac lub krytykowac komuś innemu... Odpowiedz Link